Fire Dragon Tattoo Studio – 65 – Threesome

Ryan minął się z Jayem w progu sypialni, kiedy kocur pobiegł w stronę łóżka, a chłopak ruszył po śniadanie do kuchni w bokserkach. Przystanął w połowie drogi, kiedy jego wzrok padł na kanapę. Na niej pod jego kocem spał ten przeklęty mężczyzna, który na bezczela włamał mu się do domu. A teraz znowu. I do tego spał na jego kanapie.
Mógłby zmienić zamki, ale raczej nic by to nie dało. Zmierzył tylko zirytowanym wzrokiem śpiącą postać i poszedł do kuchni. Zajrzał do lodówki. Mleko. Zajrzał do szafki. Płatki. Zadowolony, że przynajmniej miał śniadanie, usiadł przy stoliku w kuchni i zalał płatki zimnym mlekiem. Zaczął jeść, z dość apatycznym, zaspanym jeszcze wyrazem twarzy.
Jay, zainteresowany bardziej jedzeniem niż jego osobą, przyszedł do kuchni i zaczął ocierać mu się o nogi. Miauczał przy tym od czasu do czasu, domagając się czegoś dobrego.
Ryan zerknął na niego, ale dojadł spokojnie swoje płatki. Zostawił na dnie miski trochę mleka i postawił ją na podłodze, żeby kot mógł je wychłeptać. Potem wstał i ruszył do salonu na poszukiwanie swoich rzuconych gdzieś na podłogę jeansów.
Obrzucił spojrzeniem Lenny’ego rozwalonego na kanapie, lecz potem skupił się na znalezieniu spodni, które okazały się leżeć za fotelem. Wciągając je na tyłek, szukał wzrokiem jakiejś koszulki. Kiedy już miał nadzieję, że ją znalazł, w jego dłoń trafiła część garderoby zdecydowanie nienależąca do niego. Spojrzał na kanapę, mając już pewność, że nie tylko on tutaj traktował podłogę jak szafę.
Rzucił nieswoje ubrania na śpiącego Mulata i już miał wyjść do łazienki, kiedy usłyszał dźwięk komórki. Nie mógł jej jednak zlokalizować i dopiero po chwili spostrzegł, że sygnał dobiegał z jego plecaka leżącego przy ścianie salonu. No tak, wczoraj po pracy zapomniał wyjąć.
Kucnął przy nim, szybko szukając telefonu. Od kanapy jednocześnie usłyszał niezadowolone mruczenie, a po chwili poczuł, że wbiło mu się w plecy spojrzenie zielonych oczu. Zupełnie je zignorował, skupiając się na komórce. Wreszcie wydobył ją z czeluści plecaka i spojrzał na ekran.
— No witaj, kochanie — przywitał się, kiedy odebrał.
— No cześć. Co porabiasz? — spytał Charlie po drugiej stronie, badając teren.
— Rozmawiam z tobą, a tak to dopiero co udało mi się odkopać spodnie spod zaspy ciuchów — odparł Ryan, podnosząc się i jedną ręką zapinając guziki koszulki.
— Ach, czyli żadnych planów na teraz?
— Tak, kochanie, możesz wpaść.
— Super, w takim razie się zbieram i będę za jakąś godzinę maksymalnie — odparł tatuażysta z zadowoleniem do telefonu.
— Ja i deska nie możemy się doczekać — zapewnił go Ryan, zostawiając dwa guziki niedopięte.
— To do zobaczenia.
— Mhm — odmruknął i rozłączył się. Schował komórkę do kieszeni i obejrzał się na kanapę.
Mulat wisiał z ramionami przerzuconymi przez jej oparcie i przyglądał się mu.
— Gość?
— Tak, będzie w przeciągu godziny — wyjaśnił Ryan, przeczesując palcami włosy. Wyszedł do łazienki, żeby umyć zęby, twarz i chyba się ogolić.
Lenny odprowadził go wzrokiem, nadal wylegując się na kanapie. Jego długie, cienkie dredy były rozsypane, a mężczyzna musiał mieć na sobie co najwyżej bokserki, bo spodnie i podkoszulka walały się na podłodze.
Dłuższą chwilę Ryan nie wychodził z łazienki. Jay zdążył w tym czasie wskoczyć na oparcie kanapy i ruszyć w stronę Lenny’ego, obserwując czujnie jego dredy. Mężczyzna spojrzał na zwierzę kątem oka.
— Spadaj, sierściuchu — syknął na niego. Nie chciało mu się jeszcze zbierać.
Rudzielec był jednak uparty i skulił się do pozycji leżącej, posuwając się do niego jak na polowaniu. Równocześnie z łazienki wyszedł odświeżony Ryan i zerknął do salonu, zanim poszedł do kuchni.
— Nie zabij go, proszę — rzucił do niechcianego gościa.
— To go weź — fuknął Lenny, podnosząc się w końcu do pozycji siedzącej i odpychając zwierzę za pyszczek. — Dajesz temu jeść, czy tak poluje na każdego?
— Taki już jest, istny drapieżca. Najwyraźniej, czego nie rozumiem, z jakiegoś powodu mu się spodobałeś — odparł Ryan i podszedł do kanapy. Wziął na ręce kota, który cicho zaprotestował. Już prawie złapał dreda.
Lenny odetchnął z ulgą, że ruda bestia została pojmana.
— Masz coś w lodówce? — spytał, zmieniając temat. Wstał z kanapy i ruszył za chłopakiem, faktycznie tylko w bokserkach.
— Piwo na pewno, ale na śniadanie ci go nie proponuję — odparł Ryan i nie puszczając Jaya, kucnął przy szafce, gdzie miał jego jedzenie.
Lenny pokiwał głową i nie przejmując się, że to nie jego kuchnia, zaczął przeszukiwać lodówkę, a następnie szafki w poszukiwaniu czegoś zjadliwego. W jednej znalazł resztki płatków, w innej kilka kromek chleba tostowego, a w lodówce twarde masło i trochę szynki. Poza tym zajmowały ją tylko butelki piwa.
Gospodarz w tym czasie nasypał kotu jedzenia do miski i obejrzał się na mężczyznę.
— Nie, coś ty, nie mam nic przeciwko — rzucił z ironicznym uśmiechem, widząc, jak ten szperał po jego szafkach.
— To dobrze — uznał Lenny, zauważając ironię, ale odpowiadając na swoją korzyść. Zabrał płatki i na sucho zaczął je wyjadać. — A w ogóle, co za kochanie sobie sprowadzasz? — spytał bez szczególnego zaciekawienia. Chyba ot tak, aby się odezwać.
— A co, też byś chciał? — odpowiedział Ryan pytaniem, unosząc się, żeby zrobić sobie kawę. Chyba jeszcze miał od ostatniego razu, kiedy Rose wraz z odwiedzinami przyniosła mu trochę jedzenia. Sam dla siebie jej nie kupował, bo nie był przyzwyczajony do jej picia, ale jednak jedzenie i picie za darmo trudno było wyrzucić.
— Niekoniecznie. Staram się tylko być miłym i podtrzymać rozmowę. — Lenny dalej pojadał płatki z tyłkiem opartym o blat stołu. Jego szczupłe, umięśnione ciało dobrze się prezentowało, nawet kiedy tak luzacko stał. Przez to Ryanowi trudno było nie zawiesić na nim spojrzenia.
— I to jest twoja zapłata za to, że mieszkasz, chciałbym uprzejmie zauważyć, w moim domu i wyjadasz moje płatki? — Uśmiechnął się kpiąco, wsypując do kubka kawę rozpuszczalną.
Mulat najpierw spojrzał na płatki, następnie na Ryana i znowu na płatki.
— Trochę zwietrzałe są, więc chyba taka podzięka starczy. Kiedyś może ci odkupię. To jak? Co to za kochanie?
— Poznasz go, jeśli nie spotka mnie to szczęście i nie wyniesiesz się do czasu, aż przyjedzie — odpowiedział chłopak, nastawiając wodę w czajniku.
Lenny za to zmarszczył brwi, przeżuwają swoje suche śniadanie i słowa, które usłyszał.
— Go? — powtórzył, kiedy przełknął. Resztę wypowiedzi zignorował, jakby w ogóle jej nie było.
— Tak, mój kumpel jest facetem — odparł niezrażony Ryan i zaczął szukać cukru. — Przesuń się, proszę — dodał, kiedy spodziewał się znaleźć go w szafce, o którą opierał się mężczyzna.
Ten okręcił się, dając mu możliwość dostania się do szafki. Patrzył na Ryana intensywnie tymi swoimi zielonymi ślepiami, jakby go przewiercał.
— I mówisz do kumpla per „kochanie”? — dopytywał ze spokojem.
— A jakbym mówił „stary”, to by coś zmieniło? — Ryan, już dzierżący cukierniczkę, spojrzał mu w oczy poważnie, mimo swojego nieodłącznego, krzywego uśmiechu.
Lenny nie odwrócił spojrzenia. Nie zmieszał się nawet odrobinę jak inni. Przechylił po chwili pudełko z płatkami, dosypując sobie do ust ich resztki.
— Znacząco dużo. Bo tak to brzmi, jakbyś sobie jakąś dziunię sprowadzał.
— Myślę, że jego facet miałby coś przeciwko takiemu określeniu. — Ryan uśmiechnął się, chcąc mu jakoś dać do zrozumienia, że Charlie nie jest jego chłopakiem mimo określenia, jakim go raczył. A ponadto chciał sprawdzić, czy ten pieprzony morderca będzie się jakoś o to rzucał.
Dosypał cukru do kawy i zalał ją wodą, kiedy ta już się zagotowała. Lenny za to uśmiechnął się kącikiem ust dość specyficznie.
— Umawiasz się z zajętym? — prychnął, wyrzucając opakowanie po płatkach.
Ryan spojrzał na niego przez ramię, marszcząc brwi.
— Nie, nie mam takiego zwyczaju.
Lenny pokiwał lekko głową, jakby właśnie coś zrozumiał. Podszedł do chłopaka niebezpiecznie blisko.
— Czyli jednak… — zamruczał dziwnie niskim i seksownym głosem. Wyjął chłopakowi kawę z dłoni, a następnie upił dwa łyki. — Słodka.
— Bingo. I moja — zauważył Ryan. — I co to za nagłe olśnienie na twojej twarzy?
Lenny przewrócił oczami, nadal trzymając jego kawę.
— A tak sobie. Nie przypuszczałem, że tak szybko się odsłonisz po tych kilku latach ukrywania się.
Ryan prychnął pod nosem, domyślając się już, o co mu chodziło. Nie zamierzał się tego wstydzić przed tym facetem. Był na wolności, miał do tego prawo, nawet jeśli na ulicy nie był otwartym gejem. W swoim domu mógł być tym, kim chciał być, a to ten facet powinien się dostosować.
— Jestem na wolności, więc raczej nikomu nie powinno to przeszkadzać. — Uśmiechnął się uprzejmie i dodał: — A tobie, który sam ruchałeś tych swoich cweli, już tym bardziej.
Lenny napił się jeszcze łyka jego kawy.
— A czy ja mówię, że mi przeszkadza? Po prostu chciałem ci pogratulować kilkuletniej abstynencji. — Zmierzył go wzrokiem jak Jay patrzący na puszkę jedzenia. — Nie było widać jak co po niektórych.
— Zapewne. Gdyby było widać, nie wyszedłbym w całości po tych czterech latach. Mógłbyś oddać mi moją kawę?
— Możesz zrobić sobie nową. Ta jest za dobra. I… nisko siebie cenisz.
— A możesz uściślić? — Ryan spojrzał na niego pytająco, nie rozumiejąc, o co mu chodziło. Chciał jeszcze coś powiedzieć o kawie, ale stwierdził, że rzeczywiście zrobi sobie nową, zamiast się z nim o nią kłócić jak dziecko.
— Że byś nie wyszedł w całości — odparł Lenny i podszedł do niego, kiedy ten znowu zaczął przygotowywać sobie ciepły, aromatyczny napój.
Położył mu rękę na biodrze, a Ryan aż zastygł, czując to. Odwrócił się szybko przodem do mężczyzny, bo coś mu mówiło, że niedobrze było mieć tak blisko za plecami mordercę.
— W pierdlu było sporo miłych panów, którzy gejów traktowali niekoniecznie w przyjemny sposób i lubili to robić często, dosadnie i boleśnie. — Uśmiechnął się wymuszenie i nacisnął palcem na jego klatkę piersiową, żeby go od siebie odsunąć. Ten jednak tylko odchylił się, posyłając mu rozbawiony jego gestem uśmiech. Ręki bynajmniej nie zabrał.
— Ja się do nich nie zaliczałem — powiedział i napił się łyka kawy, którą nadal trzymał w drugiej dłoni. — Nie rozlej tylko. W końcu to twoja podłoga — zamruczał i nim Ryan się spostrzegł, jego usta cmoknęły mu szyję.
Chłopak odchylił się do tyłu, żałując, że miał za plecami szafkę, mimo że to cmoknięcie wywołało w jego ciele raczej przyjemną reakcję. Nie miał tylko pojęcia, jak stało się to, co się stało i czemu stało się tak szybko.
Odciągnął dłoń mężczyzny ze swojego biodra i rzucił mu piorunujące spojrzenie.
— Rozumiem, że moje słowa były dla ciebie zielonym światełkiem, ale lepiej się odsuń, Lenny — ostrzegł.
— Czemu? — spytał mężczyzna po prostu, nie szarpiąc się z nim. Na razie.
— Może dlatego, że mam ochotę wypić kawę, że zaraz wpadnie mój kumpel i, co najważniejsze, dlatego że nie chcę, żebyś mnie obmacywał?
— Też jest homo, a podobno nie masz zwyczaju umawiać się z zajętymi, więc ja nie widzę problemu — odparł Lenny i ponownie liznął go po szyi, jakimś cudem wyginając się tak, że sięgał i nie dało się go odsunąć.
Ryan poczuł się postawiony w sytuacji, z której średnio widział wyjście. Równocześnie jednak, czując ten gorący język, przez jego ciało przebiegł dreszcz. Mimo tego ewidentnego pociągu do stojącego przed nim mężczyzny, wszystko w nim krzyczało, że nie powinien zadawać się z facetem, który siedział za morderstwo i w pierdlu był gościem, którego bali się właściwie wszyscy więźniowie.
Tym razem położył mu na klatce piersiowej całą dłoń i odepchnął go od siebie.
— Bardzo się cieszę, że takie to dla ciebie bezproblemowe, ale nie wiem, czy zauważyłeś. Nie mam ochoty — powiedział twardo, rzucając mu groźne spojrzenie.
Lenny przewrócił oczami, ale odsunął się. Okazało się jednak, że tylko po to, aby napić się kawy. Po tym znowu się zbliżył i złapał go za jeden nadgarstek.
— Nabierzesz? — zasugerował, przyciągnął sobie jego rękę i polizał po wewnętrznej stronie przedramienia.
Ryan odetchnął w duchu i wyszarpnął się. Czuł się bardzo specyficznie, bo to wszystko, co robił ten facet, rozgrzewało go, a z drugiej strony rozsądek kazał mu się odsunąć.
— Nie wydaje mi się.
— Teraz to ty mnie nie doceniasz — zamruczał Lenny i odstawił kubek. Chwilę po tym Ryan już leżał przodem ciała na blacie, a jedną rękę miał boleśnie wykręconą na plecach. — Chciałem być miły — dodał jeszcze z całkowitym spokojem, nie przejmując się, że właśnie go unieruchomił.
Zaskoczony chłopak sapnął, mrugając szybko powiekami. Szarpnął się z całą mocą. Kurwa, skąd ten kurdupel ma tyle siły?!
— Puść mnie! — wycedził przez zaciśnięte zęby.
Lenny jęknął nisko ze zniecierpliwieniem.
— Przecież nic ci nie robię — odparł i, nadal go trzymając, przesunął drugą dłonią po jego biodrze i tyłku. — Co innego teraz.
W Ryanie aż zawrzało, kiedy poczuł tam dłoń. Skurwysyn jebany! A naprawdę wydawało mu się, że leciał na Lenny’ego, jednak ten swoim lekceważeniem coraz bardziej go wkurzał.
— Puszczaj mnie, kurwa, i nie macaj mojej dupy! — krzyknął, szarpiąc się mocno, aż wykręcona ręka dawała o sobie znać.
Mulat pochylił się do niego, a chłopak usłyszał i poczuł, jak cmoknął go w ramię.
— Nie piekl się — wyszeptał jakby znudzonym głosem i znów przesunął gorącą dłonią po jego tyłku, środkowym palcem wciskając mu spodnie bardziej między pośladki.
Serce Ryana dudniło mocno, kiedy chłopak leżał tak na blacie, rumieniąc się ze złości. W więzieniu, gdzie takie wykorzystywanie i molestowanie słabych chłopaków było na porządku dziennym, nie doznał takiej podbramkowej sytuacji jak teraz.
Zacisnął mocno pośladki, dysząc ciężko.
— Odpierdol się od mojego tyłka, skurwielu! Znajdź sobie faceta, jak nie masz, kogo macać, kurwa!
Lenny zmarszczył brwi i odetchnął ciężko, na chwilę zaprzestając ruchów na jego dupie, a Ryan poczuł, jak położył się na nim bardziej.
— Macam, kogo chcę… i, kurwa, zachowujesz się jak dziewica — jęknął i znowu pogłaskał go po pośladku, kiedy nagle przerwał mu dzwonek do drzwi. — Och, kochanie. — Zaśmiał się. — Leć się przywitać — prychnął i nim go puścił, potargał mu jeszcze włosy niemalże pieszczotliwie. — Ja zagotuję ci wodę na kawę.
Kiedy jednak uwolniony Ryan wyprostował się, Lenny ani się spostrzegł, a dostał mocnym ciosem w szczękę. Psyknął między zębami.
— Ta, było do przewidzenia — mruknął. Chwycił Ryana szybko za twarz i przyciągnąwszy go do siebie, zaserwował mu cios kolanem w brzuch. — Ale nie powtarzaj tego — syknął i poklepał go po policzku. — A teraz idź otworzyć. Zrobię ci tej kawy.
Ryan odkaszlnął, oddychając płytko. Kiedy ponownie spojrzał na Lenny’ego, miał czerwone policzki, zaciśnięte zęby i złość w oczach.
— Wypierdalaj z mojego domu — wycedził, zanim wyszedł z kuchni, żeby otworzyć.
W przedpokoju wziął kilka głębszych oddechów, żeby się uspokoić. Niewiele to jednak dało, a brzuch wciąż go bolał. Co by nie mówić, Lenny miał siłę w rękach.
— Hej. — Uśmiechnął się wymuszenie do Charliego.
— Cześć — odparł tatuażysta, wchodząc do mieszkania. — Chyba mi się zmieści na tylnym siedzeniu, co? — rzucił na wstępie.
Ryan wyjrzał zza drzwi na Dodge’a. Przemyślał i skinął głową.
— Powinna, ale jeszcze zobaczymy. Chociaż byłbym wdzięczny, gdybyś jej nie uszkodził, kochanie.
— Ta, wiem, wiem, skarb — prychnął Charlie i ruszył za Ryanem do salonu.
— Siadaj, proszę, przyniosę ją — rzucił starszy chłopak, a tatuażysta skinął głową i rozwalił się wygodnie na kanapie.
Kiedy jego kumpel był w drugiej części domu, usłyszał, że ktoś kręci się po kuchni. Nie widział jednak nic ze swojego miejsca, ale aż się obejrzał ze zdziwieniem. Siostra Ryana? Jakiś koleś?
— Cała do twojej dyspozycji. — Usłyszał kumpla z drugiej strony, kiedy ten wniósł do salonu deskę.
— Eee… A no, postaram się jej nie spieprzyć. — Charlie wstał i przejechał dłonią po gładkiej powierzchni. Miał już jakąś koncepcję i trzymał za siebie kciuki, by mu wyszła. Jeśli tak, to Ryan powinien być bardzo zadowolony. Wciąż był jednak zaintrygowany odgłosami z kuchni, więc ściszył głos i zapytał: — Masz gościa?
Ryan automatycznie zerknął w stronę wyjścia z salonu.
— Niechcianego, bym powiedział. Ale to nie teraz, kochanie, lepiej mi powiedz, co byś mi chciał tu nabazgrać.
— No, mam taki pomysł… — zaczął Charlie, ale zmrużył oczy i przyjrzał się kumplowi. — W porządku? Jesteś jakiś dziwny.
— I po tylu latach dopiero teraz to zauważasz? — Ryan odpowiedział ironicznym uśmiechem i przetrzepał mu włosy. Usiadł z deską, położył ją na kolanach i skinął na chłopaka, żeby się zbliżył.
— Ale ja serio mówię — mruknął Charlie. — I co za niechciany gość?
Ryan rzucił mu groźne spojrzenie, mówiące, że nie chce o tym gadać. Był wściekły i przez to nie mógł się za bardzo skupić na tym, żeby wymyślić jakąś dobrą odpowiedź.
— Pozwól, kochanie, że poruszymy tę kwestię innym razem, a teraz skieruj uwagę na moją deskę. Mówiłeś coś o pomyśle na jej ozdobienie — przypomniał.
Charlie już chciał coś odpowiedzieć, kiedy do salonu w samych bokserkach wszedł „niechciany gość”. Niósł pachnącą kawę i postawił ją na stoliku przed Ryanem.
— Twoja kawusia. — Uśmiechnął się drapieżnie do starszego z przyjaciół. — A kolega coś sobie życzy? — zwrócił się do Charliego nawet uprzejmie.
Chłopak zagapił się na nieznajomego głupio, chwilę nic nie mówiąc.
— Nie… dzięki — odparł wreszcie. Jakiś facet Ryana…?
Gospodarz w tym czasie bez słowa napił się kawy, uważając, żeby nie poplamić deski. Nawet nie spojrzał na Lenny’ego. Ten tylko skinął głową i schylił się niedaleko nich, sięgając po swoje spodnie walające się na podłodze. Złożył je, a kiedy to zrobił, obszedł kanapę i poklepał Ryana po ramieniu.
— Pożyczę jakąś podkoszulkę — zakomunikował, idąc do jego sypialni i kołysząc biodrami jak jakiś cholerny kocur.
Ryan z trudem przełknął przekleństwo. Miał zamiar wywalić tego skurwysyna dzisiaj z domu.
— Kto to…? — spytał głucho Charlie, wyrywając go z zamyślenia.
— Lenny Tunder, pewien morderca, z którym miałem przyjemność obcować w pierdlu. — Ryan uśmiechnął się krzywo.
— Mo… rder… ca? — Charlie struchlał, od razu kierując wzrok na drzwi od sypialni, jakby te właśnie ewoluowały w bramy piekieł.
— Tak, prawie dobrze sylabizujesz, kochanie — zakpił Ryan, a Charlie był zbyt wcięty, żeby się oburzyć. — Nie chciałbym ci przerywać, ale… deska.
— A! No to… — zaczął tatuażysta, odrywając wzrok od sypialni i ponownie spojrzał na skarb Ryana. — Pomyślałem, że można by tu u góry narysować słońce, niżej wyskakujące z wody delfiny, czy tam koi, a na dole fale. Wiesz, wszystko tak fajnie zgrane — wyjaśnił, pokazując na desce miejsca, gdzie chciał umieścić to, o czym mówił.
Ryan wpatrzył się w deskę, chwilowo odrywając myśli od Lenny’ego. Przytaknął, bo nawet podobał mu się ten pomysł. Był w jego stylu.
— Lepsze koi, będzie bardziej kolorowe.
— No spoko, zrobi się. Ale nie wiem, ile to potrwa, bo mam trochę wzorów na głowie teraz. Ale może za tydzień będziesz miał ją już z powrotem.
— Byłbym wdzięczny. To chodź, załadujemy moją piękność do twojego wozu.
Charlie pokiwał głową, czując dziwną potrzebę wydostania się z domu, w którym za ścianą był morderca. Obawiał się jednak również o Ryana, nie tylko o siebie.
— Tak, chodź. — Wstał szybko.
Ryan chwycił swoją deskę i razem wyszli z domu. Okazało się, że rzeczywiście deska zmieściła się z tyłu i jeśli Charlie nie zamierzał jechać jak szaleniec, to nic nie powinno się jej stać.
— Będzie u mnie bezpieczna — zapewnił z uśmiechem, a jego wzrok jakoś tak samoczynnie wędrował do okien domu Ryana.
— Na to liczę. Wpadnę w poniedziałek do studia, by zapytać, jak postępy.
— No… No, spoko. Tylko… — Charlie znowu spojrzał zza jego ramienia na dom i zawiesił się, nie wiedząc, jak spytać o tego „niechcianego gościa”.
Ryan domyślił się od razu, co kryło się za „tylko” i wsunął palce w jego włosy.
— Nie bój się o mnie, nie dam się zasztyletować. — Uśmiechnął się krzywo i cofnął dłoń.
Charlie nie odpowiedział uśmiechem, tylko skrzywieniem. Wyraźnie przejął się faktem, kto był pod dachem jego kumpla.
— Ale, Ryan, serio. Jeśli coś by się działo, to zadzwoń na policję.
— Hm… A potem jeszcze te chuje gotowe są wsadzić mnie pod jakimś bzdurnym pretekstem, kiedy dowiedzą się, że odsiedziałem swoje. Nie, dzięki. — Ryan wyraził swoje zdanie na temat tych służb.
— Ale przecież ty nic teraz nie robisz. A on… — Charlie jęknął, jakby facet, którego poznał przed chwilą, zabił kogoś na jego oczach. — On może być niebezpieczny. Jak raz zabił, to może i kolejny.
— Kochanie ty moje, dziękuję za troskę, ale nie wiem, czy zauważyłeś, też jestem dużym chłopcem i sobie poradzę — odparł Ryan, nie chcąc już gadać o Lennym, co sprawiało, że wpadał w mało przyjemny, protekcjonalny ton.
Charlie zmieszał się, ale już tylko pokiwał głową. Znał go za dobrze i wiedział, że nic teraz z niego nie wyciągnie.
— No… dobra. To jeszcze odezwę się z tą deską, tak?
— Mhm, liczę, że ładnie ci wyjdzie — przytaknął Ryan, a kiedy chłopak wsiadł za kółko, pomachał mu.
Dopiero gdy samochód zniknął za kolejnym zakrętem, odwrócił się w stronę domu. Odetchnął w duchu i wszedł do środka. Nie był pewien wszystkich emocji, które się w nim kotłowały, bo irytacja i wściekłość na tego mężczyznę mieszała się z jakąś dziwną… ekscytacją. Zwalał to jednak na swój szok związany z pojawieniem się Tundera w jego życiu.
W przedpokoju o mało nie zderzył się z Mulatem, który akurat zakładał buty.
— Wychodzisz i nie wracasz? — spytał go wprost.
— Wychodzę i wracam — odparł Lenny równie prosto.
— Mówię, że cię tu nie chcę, więc oddaj mi, proszę, klucze — syknął Ryan, a jego rozmówca oparł się barkiem o ścianę, przyglądając mu się dłuższą chwilę.
— W życiu jest dużo rzeczy, których się nie chce, a jednak są nieuniknione. To jest kolejna z nich — odpowiedział i dopiero ruszył do drzwi. Poklepał go po ramieniu po drodze. — A i nie zmieniaj zamków, szkoda kasy. Będzie na jedzenie i piwo.
Ryan zirytował się i szarpnął go za, bądź co bądź, swoją koszulkę, przytrzaskując go do ściany.
— Włamujesz mi się do domu i nie wiem, czy wiesz, ale to jest przestępstwo.
— Wezwiesz psy? — Mulat zaśmiał się, łapiąc go za nadgarstek. Był bardzo pewny siebie. — Puść, będzie szkoda.
— Skurwysyn — mruknął Ryan. Puścił go jednak i odsunął się, mierząc go wściekłym wzrokiem, a Lenny machnął mu ręką i wyszedł.

***

Ryan spojrzał na ekran telefonu, kiedy już skończył pracę. Od Charliego żadnych wieści. Był ciekaw, jak mu szło malowanie deski.
Starając się nie wpaść na nikogo i równocześnie patrzeć na komórkę, żeby napisać smsa, wyszedł z budynku siłowni. Schodząc po schodach, kończył pisać do Charliego i ruszył pomiędzy samochodami na parkingu.
— Ryan! Czekaj! — Nagle usłyszał radosne wołanie z boku, a kilka sekund później stał już przed nim Chris.
Uniósł wzrok na chłopaka i uśmiechnął się uprzejmie. Wcisnął jeszcze „wyślij” i schował komórkę do kieszeni.
— Chris. — Westchnął ciężko, zmęczony już na sam jego widok.
— No siema! Jak tam?
— Jak zwykle. Praca, dom, plaża, dom, praca. Teraz jest opcja „dom”. — Uśmiechnął się i ruszył powoli dalej. I tak wiedział, że chłopak polezie za nim.
— Ach, bo ja tu byłem w pobliżu i pomyślałem, że może cię spotkam — wyjaśnił. Był jak zwykle bardzo starannie ubrany i wyglądałby ładnie, jakby miał biust i był dziewczyną.
— A nie czaiłeś się pod budynkiem przez kilka godzin z lornetką, aż wreszcie skończę pracę? — Ryan zerknął na niego, a Chris zrobił zblazowaną minę.
— No oczywiście — zakpił. — A teraz cię zabiję. Naprawdę nie wiem, skąd ty bierzesz te pomysły. Za dużo filmów.
— Nie… raczej na meczach się skupiam, ale coś mi mówi, że moje teorie mogą mieć jakieś podstawy, skoro wciąż niezrażony chodzisz za mną jak cień.
— Bo jestem cierpliwy. No i coś czuję, że znalazłem na ciebie sposób! — Chris zaśmiał się i skinął na niego głową. — Chodź.
Ryan popatrzył na niego podejrzliwie. Nie wiedział, że istniał na niego „sposób”.
— Byłbym wdzięczny, gdybyś powiedział dokąd. Nie chciałbym się znaleźć w gejowskim klubie z chłopcami w kusych spódniczkach, tańczącymi na rurze.
— Niedaleko, mam coś dla ciebie w samochodzie. — Chris złapał go za rękę i pociągnął w swoją stronę. — No, nie zjem cię przecież.
— Idę, tylko puść mnie, proszę. — Ryan westchnął wreszcie, poprawiając plecak na ramieniu i podążając za chłopakiem, gotowy na bolesne uderzenie widoku żółciutkiego mini.
Chris chwilę się wahał, czy go puścić, ale w końcu doszedł do wniosku, że jeszcze może mu odpuścić.
— A jak tam twój kotek? — zapytał, zalotnie mrugając oczami.
— Coraz bardziej puszysty, łakomy i rozpieszczany. Ma więcej jedzenia w szafce niż ja w lodówce — odparł Ryan, nie wiedząc właściwie, czemu kontynuuje tę rozmowę.
Uśmiech na twarzy Chrisa poszerzył się.
— Chciałbym go zobaczyć. Choć na pewno nie jest tak cudny i uroczy jak ty. — Zachichotał. — A co do jedzenia, coś czuję, że możemy to naprawić — dodał, kiedy już doszli do samochodu, który wyglądał zabawnie pomiędzy dwoma wielkimi jeepami.
Otworzył go i zajrzał na tylne siedzenia.
— Obawiam się, że naprawiłby to tylko kucharz, który nie opuszczałby mojej kuchni i na którego byłoby mnie stać. — Ryan uśmiechnął się krzywo do siebie, obserwując go czujnie.
Chris po chwili wysunął się ze swojego samochodu. Miał w ręku kolorową reklamówkę z prostokątnym dnem.
— No, niestety nie chcesz mnie zaprosić do siebie i też chyba czasami fajnie byłoby wyjść z kuchni… ale na razie… Dla ciebie. — Wyciągnął do niego pakunek.
Zdumiony Ryan uniósł brwi, biorąc od niego reklamówkę.
— Dziękuję. Mam nadzieję, że to nie jest bomba — mruknął i zerknął do środka.
Tam znajdowały się dwa śniadaniowe pudełka. W jednym przez przezroczystą pokrywkę było widać owinięte w biały papier małe pakunki. Drugi pojemnik był większy, a w tym przypadku już nie dało się ocenić, co zawierał.
— Kanapki dla ciebie i potrawka mojej mamy — wyjaśnił Chris. — Mam nadzieję, że będzie ci smakować.
Ryan aż chwilowo zamilkł. Dobra, to było dziwne. Nie wykazywał żadnego zainteresowania, nie dawał mu cienia nadziei, a chłopak i tak brnął w to dalej. Najgorsze jednak było to, że czuł się teraz dłużny. W końcu dostał jedzenie. Za darmo.
— Jaki masz w tym cel? — spytał wprost.
— Staram się być miły — wyjaśnił Chris, a Ryan miał dziwne wrażenie, że już kiedyś to usłyszał. Na pewno jednak nie tak miłe i radosne jak teraz.
Zmierzył go wzrokiem i przytaknął. Znów zajrzał do reklamówki.
— A z czym są te kanapki?
— Z wędliną i serkiem. Ale kilka jest też z Nutellą, a jedna z masłem orzechowym — wyjaśnił. — Mam nadzieję, że ci pasuje.
— Tak, dzięki — odparł Ryan. Myślał chwilę. Chris był przegiętym ciotkiem, czyli typem gejów, którzy irytowali go samym wyglądem, ale zrobił mu te kanapki, potrawkę i byłoby strasznie nie fair z jego strony, gdyby był dla niego jakoś przesadnie wredny. — Ile za to chcesz?
Chris uśmiechnął się szeroko i poprawił włosy za ucho. Przyłożył w końcu palec do brody, udając, że się zastanawia, mimo że już i tak miał pomysł w głowie.
— Niedużo. Tylko buziaka — odparł w końcu, patrząc na Ryana w czarujący sposób.
Starszemu chłopakowi po głowie odbiło się echem „buziaka, buziaka, buziaka…”. Aż spojrzał na jego pomalowane usteczka i policzył do pięciu, żeby powstrzymać wzdrygnięcie.
— Nie jestem pewien, czy nazwałbym to „tylko”. — Uśmiechnął się uprzejmie, a Chris zmarszczył zabawnie nos i machnął dłonią.
— Bez przesady. Co ci szkodzi? Tylko mały buziaczek. — Zachichotał filuternie.
Ten chichot tylko zapewnił Ryana, że bardzo nie chciał tego zrobić.
— W przeciwnym razie odbierzesz mi kanapki i potrawkę?
— Nie jestem aż takim potworem. Ale będzie mi smutno. — Chris wydął usta, robiąc smutną minę.
Ryan spojrzał w prawo, a potem w lewo, by upewnić się, czy nikt im się nie przyglądał. Kiedy nie zobaczył nikogo natrętnego, wychylił się i z dużą dozą niechęci pocałował go w policzek. Wyprostował się z neutralną miną.
— Mam nadzieję, że tym chociaż kupiłem sobie potrawkę.
Chris zaśmiał się i nim Ryan zdążył zareagować, cmoknął go w usta.
— Teraz też i kanapki! — Zachichotał, uradowany.
Ryan miał dość niechętny wyraz twarzy. Cudem powstrzymał się przed otarciem ust.
— Drogie były — skomentował.
Chris prychnął pod nosem z niegasnącym optymizmem w oczach.
— Bez przesady.
— W domu okaże się, czy były warte. — Zerknął na zegarek w komórce i dodał: — Obawiam się, że muszę już spadać. Dzięki za jedzenie.
Chris energicznie pokiwał głową.
— Nie ma sprawy, ale… nie podwieźć cię może? Czy już masz to swoje czerwone Ferrari?
— Wciąż na nie zbieram. — Ryan uśmiechnął się wymownie. — Na razie, zadowolę się czerwonym autobusem.
— No, ale co za problem, żebym cię podwiózł?
Choćby taki, że nie pociąga mnie siedzenie w tym samochodziku, pomyślał Ryan, ale odpowiedział:
— Nie jadę do domu. I coś mi mówi, że ty też nie masz całych dni wolnych i czas poświęcony na zrobienie dla mnie kanapek wystarczy, jeśli chodzi o twoją uwagę skierowaną na mnie jednego dnia.
Chris strapił się, ale w końcu westchnął, dochodząc do wniosku, że na tę chwilę może mu odpuścić.
— W takim razie do zobaczenia?
Ryan skinął głową.
— Aż znowu mnie nie złapiesz w jakimś zaułku. — Wymusił krzywy uśmiech. — Na razie — dodał i odwrócił się, dzierżąc w ręce zdobyte jedzenie.
Chris pomachał mu swoją chudą ręką, która uparcie opierała się treningom. Wysłał mu też buziaczka na pożegnanie, a kiedy trener zniknął mu z oczu, wsiadł do auta i odjechał.

***

Emma przetarła oczy, niemalże bujając się nad swoją kawą.
— Pij, a nie się do niej modlisz — rzucił do niej jeden z pracowników.
— Gorące — syknęła, niezadowolona z temperatury płynu.
Scott tylko prychnął, poprawiając szkicownik na kolanie.
— Ta… wiesz, to kawa. Ona zwykle tak ma.
— Ale potem jest chłodniejsza… W ogóle, do cholery ciężkiej, gdzie jest Matt? Miał tu być z tym wszystkim już pół godziny temu! Zanieślibyśmy to na zaplecze i zamknęli. Mogłabym wrócić do domu, a nie… — jęknęła i spróbowała kawy. Syknęła tylko. Wciąż za gorąca. Nie umiała pić ciepłych rzeczy.
— Nie marudź, zaraz będzie — skarcił ją mężczyzna, bazgrząc w szkicowniku. — I wrzuć se tam lodu, jak masz za ciepłe.
Kobieta uniosła palec, jakby sama wpadła na ten genialny pomysł. Ziewając przeciągle, poszła na zaplecze po kostki lodu, a Scott zaśmiał się głośno. Niemal równocześnie drzwi od studia otworzyły się.
— Co tu tak wesoło? — spytał Ryan na powitanie, uśmiechając się olśniewająco do mężczyzny. W ręce wciąż dzierżył reklamówkę z jedzeniem od Chrisa, bo nie zdążył wrócić do domu i tego tam zostawić. Miał nadzieję, że potrawka się szybko nie psuje.
Tatuażysta spojrzał na niego z zaskoczeniem, ale szybko go poznał.
— O, siema! Co cię tu sprowadza? — spytał, wstając, żeby podać mu rękę.
Hol w studiu był spory, więc musiał obejść dwie kanapy, stoliczek i zrobić kolejne trzy kroki, nim przywitał się z gościem. Ich salon zdecydowanie działał już dłużej niż Fire Dragon i było to widać po całym wyposażeniu i wystroju.
— Matt konkretnie — wyjaśnił Ryan i uścisnął jego dłoń.
— Ach, nie ma go, ale zaraz będzie. To znaczy, już powinien być, ale się spóźnia. Siadaj. — Scott zaproponował mu fotel. — Co tam u ciebie?
— Nic nowego. Może poza kanapkami, które dostałem dzisiaj w prezencie. — Ryan pominął, za co i od kogo je dostał. Usiadł i wyciągnął pudełko z kanapkami. — I mogę się nawet nimi podzielić.
— Nie, dzięki. Niedawno jadłem — podziękował Scott, a z zaplecza wróciła Emma.
— Och, kogo moje cudowne oczy widzą? Kolega Ryan. — Zaśmiała się, rozpuszczając kostki lodu w swojej kawie. — Co tam u mojej rudej szczotki?
Ryan uśmiechnął się do kobiety, odpakowując jedną kanapkę. Akurat trafił na tę z nutellą.
— Kolejna osoba dzisiaj pyta, co u Jaya. Hm… chyba powinienem zacząć walczyć o swoją pozycję, jak kot jest ważniejszy.
Kobieta zmarszczyła się, po czym dopiero załapała.
— Nie, mówię o tej drugiej wysokiej szczocie. O Jasonie — poprawiła się.
Ryan zaśmiał się i ugryzł kanapkę.
— Bardzo by się ucieszył, słysząc to określenie. Duży Jay, jak ostatnio go widziałem, miał się równie dobrze jak zawsze, mimo że trudno było go dostrzec zza tych kłębów dymu.
Emma machnęła dłonią.
— Ta, taka norma — skwitowała i napiła się kawy.
Ciszę, która miała już zapaść, przerwał samochód parkujący przed studiem.
— Och, Matt, nareszcie! — ucieszył się Scott, wstał i wyszedł, żeby pomóc mu przytachać sprzęt do studia.
Ryan tylko uniósł wzrok, zerkając przez szybę i pojadając swój darmowy lunch. Był pyszny. Kremu było wręcz więcej, niż ustawa przewiduje i tylko skarcił się w myślach, gdy Nutella skojarzyła mu się z Lennym. Pewnie przez jego czekoladową skórę.
Po chwili obaj pracownicy studia weszli, niosąc każdy po jednym kartonie. Matt na widok Ryana uśmiechnął się promiennie.
— Siema. Co cię… ale moment. — Zmienił tok myślenia. — Odstawię to tylko — dodał i szybko poszedł zostawić rzeczy.
Emma w tym czasie już szykowała się do wyjścia, a Ryan spokojnie czekał na swoim krześle, dojadając kanapkę. Wreszcie otrzepał ręce i powstrzymał się przed sięgnięciem po kolejną. Zdążył się jeszcze pożegnać z Emmą, zanim tamta dwójka wróciła.
Scott ścisnął jeszcze rękę kumpla z pracy i Ryana oraz także się zmył. Dopiero wtedy Matt spojrzał na gościa.
— No, proszę. Nie spodziewałem się ciebie. — Uśmiechnął się szeroko. — Myślałem, że napiszesz, czy coś.
— Pomyślałem, że ucieszy cię mój widok, z uwagi na twój wcześniejszy entuzjazm — odparł Ryan, wstając. Podszedł do chłopaka, patrząc mu intensywnie w oczy, a ten napiął się specyficznie.
— No i dobrze myślałeś. Jakieś propozycje po tym, jak już zamknę studio?
— Pierwsza, to żebyś zamknął je od środka — zamruczał Ryan i zbliżywszy się do niego jeszcze bardziej, cmoknął go z boku w szyję.
Matt od razu westchnął ciężej. Szybko położył mu dłonie na biodrach.
— Mmm… Podoba mi się — zamruczał. — To czekaj.
— Nigdzie się nie spieszę. — Ryan odsunął się.
Został zmierzony gorączkowym spojrzeniem, szybko cmoknięty w usta, a potem pozostawiony na sekundę, gdy Matt poszedł zamknąć studio od środka.
— Ktoś tu już się pieprzył, czy będziemy mieć zaszczyt rozdziewiczenia studia? — zapytał Ryan, już zrzucając z siebie koszulkę i zostając w jeansach oraz krzyżyku na piersi.
Matt chwilę się zastanowił, zasuwając część rolet.
— Hmm… Pewnie Em z jej facetem. Ale nie wiem, czy jacyś faceci już się tu nie pieprzyli — odparł, wracając do niego. — Chodź w głąb, co?
— Prowadź, proszę.
Matt cmoknął go, po czym chwycił za rękę i zaprowadził za jedną ze ścianek działowych, gdzie stała leżanka. Obok niej widać było stół z przyborami do tatuowania.
Ryan od razu podsunął się do tatuażysty i pocałował mocno w usta, napierając na niego, aż ten uderzył plecami o ścianę. Wsunął mu przy tym dłoń pod bluzkę i od razu poczuł pod palcami przyjemnie ciepłą skórę. Matt nie był szczególnie wysportowany, ale nie miał też jakichś zbędnych wałeczków tłuszczyku.
— Drapieżnie — zamruczał, oddając pocałunek i obejmując go ramionami za kark. Jego ciemne włosy były potargane tak samo jak ostatnim razem, ale to jedynie dodawało mu uroku.
— Mm… Jak lubisz? — spytał Ryan, scałowując się ustami na jego szyję. Dłonią sięgnął do klatki piersiowej, masując ją, a kroczem przycisnął się do jego wypukłości w spodniach i otarł o nią kilka razy. — Od tyłu tutaj, czy na stole z przodu?
— Chcę cię widzieć — wymamrotał Matt, łapiąc go szybko za szczękę i zmuszając do kolejnego pocałunku. — I lubię takie tempo jak teraz. — Zaśmiał się podnieconym głosem, masując mocno jego ramię.
Ryan chętnie i agresywnie wcałował się w jego usta i zaczął mu pospiesznie rozpinać spodnie. Kiedy się udało, zsunął mu je pod pośladki i ścisnął mocno te pyszne połóweczki. Aż zaburczał nisko w usta Matta. Chłopak mruknął coś niskim głosem, wypinając biodra do przodu i ocierając się o Ryana. Chciwie przesunął palcami po jego plecach.
— Mmm… Lubisz tak w takich miejscach, co?
— Tak… — Ryan wyczuł palcami jego szparkę i pomasował ją z zewnątrz z lubością. — Możesz wybrać następne miejsce. A teraz chodź na ten stół — dodał i odwrócił go tak, że tatuażysta miał krawędź stołu na pośladkach.
Burza włosów zafalowała, gdy Matt pokiwał energicznie głową, po czym puścił go i wsunął się tyłkiem na blat. Od razu skopał do końca spodnie i rozsunął uda.
— Następnym razem… Ej, a co powiesz, żeby na plaży gdzieś? — spytał, sięgając w do paska Ryana.
— Hm… jak się nie boisz piasku w szparce, to popieram — zamruczał z podnieceniem w oczach, co zresztą nie tylko tam było widać, bo kiedy Matt wydobył jego penisa, ten był już pobudzony. Ryan w tym czasie masował mu uda.
— Jak będę mieć tyłek wysoko, to chyba nic mi nie będzie, hmm? — Matt cmoknął Ryana w usta, łapiąc jego penisa w rękę. — Mmm… Lubię go.
— On ciebie też — zapewnił Ryan, całując raz po raz jego usta. Następnie wsunął mu palce w rozburzone włosy. Były słodkie. — Pewnie masz gdzieś tu te swoje kolorowe gumki?
Matt liznął jeszcze raz jego usta.
— Mhm, mam. Są w torbie na zapleczu. — Wskazał kierunek. — Poślizg jakiś w saszetce chyba też jest — dodał, licząc, że Ryan pofatyguje się po to wszystko.
— Dildo też masz na wszelki wypadek? — spytał z zadziornym uśmiechem i pomasował jeszcze jego podbrzusze, nim cofnął się i ruszył we wskazanym kierunku.
— Dildo? Po co?
Ryan odpowiedział dopiero po dłuższej chwili, kiedy już wrócił z całym orężem.
— Hm… Coś mi mówi, że dildo służy do wsadzania go sobie w tyłeczek, a jak zaobserwowałem, lubisz wsadzanie w swój tyłeczek. — Dopadł Matta i ponownie ustawił się między jego nogami. Pocałował go mocno, równocześnie otwierając na ślepo saszetkę.
Chłopak odchylił się i objął udem biodra Ryana.
— Wolę prawdziwe chuje — rzucił w jego usta. — Takie jak twój. — Liznął ponownie jego wargi i objąwszy za kark, przyjemnie masował mu plecy.
— Mmm… dobrze mówisz — odpowiedział Ryan, sięgając śliskimi palcami do jego dziurki. Pomasował ją z zewnątrz, po czym wsunął w niego od razu dwa. — Czuję, że twoja dupcia już nie może się doczekać…
— I liczę, że nie nadaremnie… — Matt westchnął seksownie, jeszcze bardziej się pokładając i dając Ryanowi lepszy dostęp.
Ten korzystał z tego chętnie, wiercąc w nim palcami i szybko dokładając trzeci, kiedy poczuł, że tatuażysta był rozluźniony. Niedługo potem mógł już przejść z palcówki na wyższy poziom. Nałożył na penisa gumkę i przysunął się. Uśmiechnął się i pchnął, wsuwając się w niego całości z głuchym stęknięciem.
Matt odchylił głowę do tylu z błogim uśmiechem na twarzy. Przyjął go bez problemu.
— Mmm… dobrze. Jaki kolor? — spytał między szybkimi oddechami.
— Zielony — zamruczał Ryan, chwycił go za biodra i szarpnął do przodu, przyciągając bardziej na skraj stołu, aż Matt leżał na nim dołem pleców, a jego tyłek wystawał za krawędź. Od razu szybkie ruchy bioder Ryana zaczęły nim poruszać. — Znalazłem jeszcze… żółtą… ale ją wykorzystamy na plaży.
— Mmm… Będzie… — Matt jęknął głośno, trzymając się ramion Ryana. — Będziesz jak… słoneczko! — jęknął, oblizując spierzchnięte wargi. — A teraz… obcy. — Zachichotał między jęknięciami.
Ryan uśmiechnął się i wbił w niego mocniej, nie czując oporu. Tak… było tak bezproblemowo i przyjemnie. Chwycił go od dołu i ścisnął mocno pośladki.
— To ostatnio jak była niebieska, kim byłem? Smerfem? — Zaśmiał się, całując go po szyi.
— Nie miałeś białej czapeczki. — Matt zachichotał, prężąc się pod nim z udami oplecionymi wokół jego bioder.
— Mm… nie miałem — zgodził się Ryan, posuwając go mocno.
Po chwili sięgnął do jego penisa, zaczynając go pospiesznie masturbować. Lubił od czasu do czasuszybkie numerki. Nie wymagały wielu pieszczot, a i tak zapewniały obu stronom szybką i przyjemną przejażdżkę.
Matt zamruczał z aprobatą, kręcąc tyłkiem, na ile mógł. Prężył się seksownie.
— Mmm, tak mi rób!
Ryan tylko mruknął coś na potwierdzenie, będąc już prawie na szczycie. Wpił się mocno w jego usta, uciszając chłopaka namiętnym pocałunkiem oraz spuszczając się w gumkę. Ten jęknął w jego usta, łapiąc go za plecy. Pokręcił biodrami, dopraszając się, aby go skończył, więc Ryan, mimo zmęczenia, poruszał sprawnie dłonią na jego penisie, całując jednak już bardziej leniwie.
Matt w końcu zaczął się trząść i pojękiwać, aby w następnej chwili dojść w ręku Ryana.
— Mmm… Dobrze…!
Ryan zwolnił uścisk i oparł się czołem o jego ramię, oddychając chwilę bardzo głęboko.
— Mnie też — wydyszał i pocałował go w szyję, odsuwając się wreszcie.
Matt pogłaskał go po ramieniu, nadal leżąc pod nim, jak wypompowany.
— Głodny jestem! — Zaśmiał się.
— A to się dobrze składa, bo mam ze sobą kanapki. — Ryan uśmiechnął się czarująco, wysuwając z niego. Od razu pozbył się pełnej nasienia gumki. — Nawet potrawkę, ale podejrzewam, że na zimno nie będzie raczej najsmaczniejsza.
Matt podniósł się do pozycji siedzącej i wychylił po papierowy ręcznik ze stoiska do tatuowania. Takich rzeczy na szczęście było tu pełno. Wytarł sobie nim brzuch.
— Kanapki? Nosisz ze sobą kanapeczki, jak w szkole? — Śmiał się, podciągając spodnie.
— Raczej miałem przyjemność dostać je prawie za darmo od pewnego prześladowcy — wyjaśnił Ryan, zapinając spodnie.
— Hojny prześladowca — prychnął Matt, ogarniając się do końca. — Jak są dobre i niezatrute, to daj jedną.
— Służę — odparł Ryan i skinął na niego, żeby poszedł za nim do plecaka w głównym pomieszczeniu. Tam wyjął pudełko z trójkątnymi kanapeczkami i wyciągnął je do chłopaka, uśmiechając się. — Do wyboru, do koloru.

88 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 65 – Threesome

  1. 高島惺子。★★★ pisze:

    Hłe hłe hłe, już lubię Lenny’ego :3
    Ryan w końcu ma za swoje, nie cierpię gościa, mam ochotę pomijać każdy fragment, w którym występuje jego parszywa gęba. Do tego facet lubi koty. Nienawidzę kotów, brrr
    I wiecie co? Przekonalam sie do Jasona… Nie wiem jak wy to robicie, ale z biegiem fabuły naprawdę zaczynam lubić tych, których na początku nir lubilam xd to juz druga postac!
    Kibicuje Lenny’emu! <3 (ale na co dzień nie jestem wcale perfidna:3)

  2. Katka pisze:

    Yuu, dzięki wielkie za literówki, poprawiłam :) I fajnie, że jarasz się Ryanem na dole, haha, och, czuję, że w takim wypadku jego rozwój Ci się spodoba ;)

  3. Yuu pisze:

    Im dalej tym więcej komentarzy *patrzy* dobra ja na razie tylko literóweczkę mam:
    ” — Mmm, tak mi rob!”- jakoś pod koniec Matt :3
    Aww to takei słodkie… Lenny zgwałć go *-* Chcę Rayana na dole *-*

  4. Katrina Conquista pisze:

    „- Kochanie ty moje, dziękuję za troskę, ale nie wiem, czy zauważyłeś, też jestem dużym chłopcem i sobie poradzę – odparł Ryan, nie chcąc już gadać o Lennym.”

    ……chyba nie bardzo.

    I plis, niech oni przestaną gadać o kotkach… ;( Ja bardzo lubię koty, ALE.

    „- A jak tam twój kotek? – zapytał, zalotnie mrugając oczami.
    – Coraz bardziej puszysty, łakomy i rozpieszczany. Ma więcej jedzenia w szafce niż ja w lodówce – odparł Ryan, nie wiedząc właściwie, czemu kontynuuje tą rozmowę.”

    Ja też nie wiem :( Czemu Ryan, CZEMU? Boisz się iść do domu?

  5. Katka pisze:

    Tigram Ingrow, wow! Jaki miły komentarz! <3 Nie masz pojęcia, jak nas zmotywował! Strrrrrasznie się cieszymy, że tak bardzo Ci się podoba i mamy nadzieję, że dalej tak będzie :D To strasznie miłe, słyszeć głos nowego czytelnika, szczególnie kiedy tak nas wychwala XD W każdym razie dziękujemy baaaaardzo za taki motywujący i miły komentarz! ;***

  6. Tigram Ingrow pisze:

    Znowu zabijam się wzrokiem o koniec strony. Dziewczyny – jesteście niesamowite w tym co robicie. Wasz talent rzuca mnie na kolana. Wasza wizja – fascynuje. Od poniedziałku chodzę jak spętana. Na początku trochę mnie odrzuciło od idei yoai, ale po przeczytaniu pierwszego rozdziału wymiękłam. Zakochałam się od pierwszego odcinka. Po prostu nie mam słów uznania do wyrażenia mojego zachwytu. Pomysł – zajebisty, wykonanie – bezbłędne, całość – powalająca. Bohaterowie są wyraziści, o przyjemnie odmiennych osobowościach i charakterach. Wątki – rozbudowane, fabuła – ciekawa. Duży, nie – gigantyczny plus za długość poszczególnych odcinków. Naprawdę, opowiadania różnego rodzaju, zwyczajne i erotyczne czytam od około 5 lat, ale te lepsze kończyły się po max. 25 odcinkach i do tej pory nie wiem co mogłoby być dalej, a te gorsze – ech, szkoda wspominać. Ale nigdy, przenigdy nie spotkałam takiego opowiadania. Pomijając fakt, że sceny pomiędzy facetami sprawiły, że zbierałam zęby z podłogi, całość wykonania jest re-we-la-cy-jna. Język, styl, to wszystko sprawia, że całość czyta się bez mała jak książkę. Za najsłodszą i najbardziej rozbrajającą scenę uważam próby poderwania Mike’a przez Charliego w 1 odcinku. Za najzabawniejszy – rozmowę Jasona z Charliem w studio po spotkaniu babci Katy. Prawie się popłakałam jak Rush żegnał się z Charliem. Ale z największym zaciekawieniem śledzę losy Jasona i Alexa. Wciągnęłam się niesamowicie, kibicuję Wam z całych sił. Macie kolejną fankę ;)

  7. Floo pisze:

    Katka>> cieszę się że przemyślisz tą prośbę :D I mam szczerą nadzieję że Ryan będzie współpracował bo strasznie mnie to ciekawi _^_

    A jak poszło Shiv @o@?????

  8. Elis pisze:

    Dziś pewnie (jak by był) już nie będę mogła przeczytać, ale jutro na pewno dobiorę się do niego. :)

  9. Katka pisze:

    Floo, ciekawa prośba. Obiecuję, że to przemyślimy i jeśli się powiedzie to jasne, pokażemy :) Ale nie jestem pewna, czy Ryan będzie współpracował XD Ale to się jeszcze okaże :)

  10. Floo pisze:

    Katka Shiv, chciałam zapytać czy jak już Ryan będzie z tym swoim jednym jedynym, kimkolwiek on będzie :D, to chciałam zapytać czy mogłybyście napisać taki mały dodatek i pokazać nam jakby wyglądało jego życie jakby był z pozostałą dwójka? Z tym którym nie udało się go zdobyć dla siebie? Bo powiem szczerze jestem ciekawa jakby się potoczyły jego losy jakby został z Matem/Chrisem/Lennym (wymieniam wszystkich żeby już nie spekulować z kim nie będzie XD)
    Ech ja już chce kolejny rozdział… Nie mam co czytać a ta historia uzależnia XD

  11. Katka pisze:

    Elis, to strasznie miłe, widzieć kogoś tak neutralnego! :) Bo faktycznie, nawet ulubiona postać potrafi zdenerwować, a znienawidzona zrobić coś, za co się ją pokocha. Także fajnie widzieć takie opinie :) No i chyba rzeczywiście najwspanialsze jest, jak postać nie jest obojętna. Już lepiej, żeby wywoływała silne, mordercze odruchy niż przeszła bez echa XD Więc Lenny odniósł już na swój sposób sukces :)

  12. Elis pisze:

    Chwilę mi zajęło przeczytanie komentarzy. :)
    Nie należę tutaj do żadnego teamu. Nie mogę też powiedzieć lubię Lenny’ego, czy go nie lubię tak samo z Chrisem.
    Lenny mnie po prostu wkurzył tym atakiem na Ryana i wprowadzeniem się do niego bez jego zgody. Owszem to bardzo ciekawy typ i fajnie, że dziewczyny go wprowadziły. Wywołuje on sporo negatywnych, jak i pozytywnych opinii i to jest dobre. Widać, że postać mimo wszystko zdała egzamin. Nikt nie pozostał na niego obojętnym. W przyszłości mogę nawet szaleć za Lennym. Nie wiemy co tam dziewczyny przyszykowały. Nikt też nie mówi, że Ryan akurat z nim będzie. To samo dotyczy Chrisa.
    Moja złość na Lenny’ego może minąć w następnym rozdziale lub później. Tak samo wkurzyć mnie może Jason, Mike, Charlie i jeżeli coś mi się nie spodoba, bo np. kogoś skrzywdzili, zdradzili to ochrzanię tą postać.

    Rapsody napisała „Bardzo podobało mi się kiedy Lenny położył Ryanowi dłoń na biodrze, a potem go pocalował w szyję. Widać, że potrafi być delikatny :)”
    Mnie się to też spodobało. :) Poczułam taki mały dreszczyk przechodzący wzdłuż kręgosłupa.

    Co do Chrisa to Ryana odrzuca od niego i, jak pisałam, trudno będzie chłopakowi go zdobyć.
    Niech tylko Ryanek będzie szczęśliwy i ma to o czym marzy. :)

  13. Katka pisze:

    Rapsody, cieszymy się, że zauważyłaś, że Lenny na początku próbował po dobroci :) Faktycznie potem już się spieprzyło, ale jednak XD No i super, że komentujesz na jakiś czas :D No i mam nadzieję, że cokolwiek się nie okaże, nikt nie będzie zawiedziony :) A nawet jeśli, to przywyknie z czasem XD

  14. Rapsody pisze:

    Ciekawie się porobiło. Wywołałyście burzę tym rozdziałem. Lenny rzeczywiście jest bardzo bezczelny i zaczynam się bać o Ryana, jednak LUBIĘ GO! Widzę, że duża część go potępia i na pewno jest za co, ale ja mu daję szansę. mimo że jestem wlasciwie pewna, że tej akcji w kuchni się nie skończy bo Lenny ewidentnie nie ma oporów i teraz widząc że Ryan jest gejem, może go zacząć molestować. O gwałcie nie wspominając. Faktem jednak pozostaje, że najwidoczniej Ryanowi się Lenny podoba. Czego nie można powiedzieć o Chrisie. Z całym szacunkiem do członków Teamu Chris, wydaje mi się że to jest klapa. Chris jest raczej skazany na porażkę, dlatego uważam że Ryan będzie z Lennym. Jakkolwiek to co powiedziała Gazelka to sama prawda. Bo Chris wydaje się dla Ryana mniejszym złem. Na moje oko jednak ze związku z Lennym Ryan może wyciągnąć więcej niż jakby był z Chrisem. Z tym drugim skończyłoby się na rozmowach przy obiadku w domu i wspólnym bawieniu się z kotami (bo nikt mi nie wmówi, że Ryan zacznie pokazywać się z Chrisem wszędzie, kiedy nawet przed siłownią ledwo się zmusił, żeby pójść z nim w stronę samochodu). Za to Lenny to bardziej jego świat. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy nie ma między nimi nienawiści. Nie wiem jak reszta czytelników, ale dla mnie to bardzo ciekawy obraz. Liczę że się dogadają. Choć jestem pewna, że będą mieli bardzo złe początki. Byle tylko nie skończyło się to związkiem, w którym Ryan będzie zawsze stłamszony i poddany. O to jednak na razie się nie martwię, bo Ryan jest dość pewnym siebie facetem.
    Ale jeszcze coś powiem o naszym mordercy. Strasznie kręcą mnie dredy :) Bardzo podobało mi się kiedy Lenny położył Ryanowi dłoń na biodrze, a potem go pocalował w szyję. Widać, że potrafi być delikatny :) Jasne, potem przesadził, ale ten wstęp daje mu duże szanse w moich oczach. I dlatego że Ryan jest moją ulubioną postacią, życzę mu tego gorącego faceta.
    O Macie nie mam co mówić. Jest zwykłym fuck buddy? Tak go widzę. Ale zobaczymy co wymyślicie.
    Tyle z mojej strony. Dołączam się do Teamu Lenny i pozdrawiam autorki i czytelników :)

  15. Floo pisze:

    A znaczy żeby nie było Alex też gdzieś tam jest ale jako osobna postać to gdzieś dalej… może na 4 miejscu XD. Ale w parze z Jasonem to na pierwszym XD

  16. Floo pisze:

    Katka>> no bo Jason to taka wielka kochana menda :D ja go po prostu uwielbiam. Zaraz za nim jest Ryan a na trzecim miejscu egzekwo Jay i Chris XD

  17. Katka pisze:

    Floo, haha, tylko tydzień ;* Jaaa, cieszę się, że Jason stał się z nielubianej ulubionym :D To takie piękne :) A o bliznach coś będzie…… :)

  18. Floo pisze:

    Katka>> no j bo ja nie chce skreślać nikogo od razu. Nie lubię go mówię to głośno, dobitnie i nie wstydzę się tego. Nie mam zamiaru udawać że jest inaczej. Nie skreślam go bo po pierwszych 2 występach Jasona też go nie lubiłam a teraz to moja ukochana postać. Ja wychodzę z założenia że do wszystkiego trzeba dorosnąć :D nawet do polubienia Lennego.
    Co do rodziny to nie to że stawiam sprawę za pewnik, po prostu spekuluję że to może być jedna z opcji. Może też być że rodzinka nie żyje, albo że Lenny się wstydzi jest mnóstwo możliwości, po prostu w przeciwieństwie do Side aż tak bardzo mnie to nie ciekawi i tylko staram się to przekazać. Bardziej mnie ciekawi ta jego pozycja i jakieś historie Ryana z kicia. Może o jakiejś bliźnie??

    W tym opowiadaniu jest tylko jeden ogromny minus kładący cień na jego zajebistości…. Za długo trzeba czekać na kolejny rozdział _^_

  19. Katka pisze:

    Floo, mnie bardzo cieszy, że mówicie, że „może go polubię” i nie skreślacie postaci na samym wstępie :) Wiem, że pierwsze wrażenie jest złe, ale i tak :) No w każdym razie cieszę się, że takie poruszenie jest z tego powodu. Jednak co do rodziny i tak dalej bym nie stawiała sprawy jasno :) Nie wszyscy skazańcy zostają wyklęci przez rodziców :) No i w ogóle ciekawa jestem opinii co do dalszego rozwoju akcji!
    ;****

  20. Floo pisze:

    Wrażenie że traktuje Ryana jak zabawkę odniosłam choćby w tedy jak włamał mu się do domu i zadowolony z siebie patrzył jak się chłopak miota, i zamiast coś sensownie wytłumaczyć (nie Side nie biorę pod uwagę wytłumaczeń „bo mam bliżej do roboty ” „bo mi się tu podoba” „bo tak”) jeszcze go podjudzał no jeśli to nie jest bawienie się kimś to widać mamy całkiem inne spojrzenie na świat.
    Powiedz mi w którym momencie Lenny był kulturalny wobec Ryana?! Bo sorry ale to stwierdzenie jest dla mnie kpiną. Był kulturalny włamując mu się do domu, nie racząc się wytłumaczyć, a no chyba że kulturą według ciebie jest molestowanie kogoś przy użyciu siły co wyglądało już jak wstęp do gwałtu…. Side nawet Święty mi nie wmówi że to jest kulturalne zachowanie!! I w ogóle kto go niby pali na stosie? Ja jak na razie tylko widziałam propozycje spalenia jego kukły to jeszcze nie jest oznaką chęci mordu człowieka. Nie lubię go jak cholera ale spalenia mu nie życzę, i nie życzę mu śmierci tylko żeby się odwalił od Ryana i sorry ale po zachowaniu w kuchni owszem. Mniemam że byłby na tyle zdesperowany żeby dobrać się do tyłka pijanego Ryana.

    Co do Chrisa, robisz to czego się czepiałaś innych odnośnie Lennego. Skreślasz go a skąd wiesz może i chłopak miał ciekawą przeszłość. Nie możesz tego wykluczyć może był dupą kogoś z mafii, może jest znudzonym milionerem, a może faktycznie jest psychopatycznym mordercą i czai się na Ryana. Jest tysiąc możliwości. Lenny na pewno ma bardziej… bujną przeszłość i w sumie ciekawi mnie tylko dlaczego miał taką wysoką pozycje. Bo po wyjściu to już zdeczka dupa z niego totalna że nawet se chaty nie może znaleźć. Co do rodziny… no Side sorry ale jakbyś ty miała w rodzinie człowieka z charakterem Lennego którego posadzili za morderstwo, to czy winny czy nie jest inna historią, to powiedz mi byłabyś z niego dumna, chwaliła się nim i gdy by wyszedł z wiezienia, od razu przyjęłabyś go do siebie, bo to duma o chluba…? Sorry ale prędzej uwierzę że tam z rodziną było jak u Ryana po prostu się go wyparli. Ludzie nie są wspaniałymi samarytanami zwłaszcza jak coś takiego dotyka ich osobiście.

    Ja nie mówię że Ryan MUSI być z Chrisem, ja bym chciała żeby z nim był. Wiem że te szalone kobiety które są autorkami, mają swój wielki plan, i niestety nie zdziwiłabym się gdyby Ryan był z Lennym chociaż też, jak Gazelką uważam że to patologia jakaś XD. Ale nie zdziwiło by mnie jakby oddały mu Ryana, i najpierw pewnie byłoby żle a potem może Lenny stałby się osoba którą polubię ale na razie po prostu nie mam za co go lubić. Najważniejsze żeby Ryanowi było dobrze i wierze że te szalone kobiety go nie skrzywdzą, chociaż nieprzewidziane są wyroki Autorek :D. Swoją drogą powinien pojawić się ktoś czwarty kto byłby zdecydowany jak Lenny, ale też troskliwy jak Chris i bezproblemowy jak Matt, żeby Ryan dostał co najlepsze ;D
    I fakt nie chciałabym znowu czytać o aniołkach ale nie chcę też żeby ten padalec zgwałcił Ryana @_@ Błagam nie pozwólcie mu!!

    A mimo że stara krowa ze mnie to wykrzykników i znaków interpunkcyjnych będzie pełno żeby jakoś przekazać moje emocje, poprzez klawiaturę :PP

  21. Sdie pisze:

    Shinu >>przyznalam sie do bledu, za ocenianie komentujacych, wiec mysle, ze nie trzeba sie az tak nad tym pieklic. To byla moja wina, wiem. Co do mojego poczucia humoru..kazda z was zarzucila mi dzisiaj jego brak. Ja mysle ze cos tam jeszcz po nim pozostalo jest co prawda wisielczy i czarny, ale kawaly Yuriko o martwych plodach sa niezle :D A kolorowe cipodajki mnie osobiscie nie bawia – kazdy ma swoj gust.

  22. Shinu pisze:

    Sdie >> patrzę na twoje komentarze i odnoszę wrażenie, że nie masz zbyt wielkiego poczucia humoru, oczywiście mogę się mylić, nie mi to oceniać.
    Ale przecież to ty nagle zaczęłaś oceniać ludzi, tudzież ich wiek, po treści komentarza.
    To, że ktoś, na przykład ja, nie potrafi skonstruować w danym momencie składnego i sensownego zdania, nie oznacza, że ma 15 lat czy mniej. A nawet gdyby, co nie powinno cię obchodzić, wiek nie ma żadnego znaczenia z „jaraniem się jakąś postacią”.
    Owszem, moje komentarze nie były „na poziomie”, bo nie widzę potrzeby aby na takowym były. Luźno się czuję na tej stronie, więc nie mam zamiaru się jakoś specjalnie starać nad elokwencją moich wypowiedzi.
    „spalimy lenny’ego na stosie” jezu, bierzesz to na poważnie? Myślisz, że jak piszę takie teksty to naprawdę mam ochotę to zrobić? Nie, uśmiecham się, bo pomimo iż nie nienawidzę tej postaci(miejmy nadzieję, że to się nie zmieni) to wnosi ona trochę do opowiadania i tak dalej.
    Czepiasz się o te Teamy(które są po prostu po to, żeby się pośmiać), emocjonalnych komentarzy(które każdy pisze też dla śmiechu), bronisz Lenny’ego jak ognia i dobrze. Broń go sobie, bo każda postać ma swoich sprzymierzeńców. My bronimy Chrisa, który jest, jak już ktoś zauważył wcześniej, odzwierciedleniem Lenny’ego tylko w bardziej bezpiecznej formie.
    Nikt się nikogo nie czepia, nikt nikogo nie objeżdża(nie chodzi mi o bohaterów, tylko o komentujących) i tak powinno być.
    A nie: „Ty lubisz Chrisa, jarasz się nim to w ogóle weź wyjdź i idź czytaj AH.” no, proszę…

  23. Sdie pisze:

    „Ryan jest tylko i wyłącznie jego własnością i zabawką” – w ktorym momencie odnioslas takie wrazenie? Nawet bym nie pomyslala ze Len mysli o nim jak o swojej wlasnosci, a „zabawka”? Mysle, ze bardzoej pokazuje mu, ze ma na niego ochote…zabawka to on moze dopiero zostac – tego nie wiemy.
    „traktuje Ryana jak szmatę” – mysle, ze byl w stosunku do niego dosc kulturalny
    „Ja nie mówię że on się nigdy nie zmieni ale jak na razie nie mam za co go lubić.” – rozumiem, ale nie trzeba przeciez od razu palic go na stosie ;)
    „A Jason mimo że na początku też był dupkowaty to jednak miał swoje wyskoki które to łagodziły” – Len pojawil sie do tej pory w 2 scenach. Nie wiemy jak zachowalby sie w sytuacjach ekstremalnych. Poza tym mysle ze nie jest az tak zdesperowany i nie rzucilby sie na pijanego Ryana bo perspektywa jego dupy go zaslepila..
    „a o Chrisie co wiemy? Oprócz tego że ma 2 koty i dobrze gotuje? Też nie wiemy nic więcej(…)” – uwazasz, ze Chris ma jakas ciekawa przeszlosc o ktorej fajnie by bylo sie dowiedziec? Ja osobiscie odnosze wrazenie (moze i mylne), ze jest gosciem z kasa. Stac go na auto, silownie, mieszka sam w mieszkaniu za ktore ktos mu placi (rodzice albo dobrze zarabia) i utrzymuje siebie i rasowe koty, ktore wymagaja szczegolniejszej opieki. Nigdy nie popelnil zadnego przestepstwa i studiuje kosmetyke lub sztuke (albo studiowal). Zyje bez wiekszych problemow w swoim kolorowym swiecie i dobrze. A nie fajnie by bylo sie dowiedziec co sie stalo, ze Len zamordowal? Jak? I czy na pewno? Czy nikt go nie wrobil? Jak do tego doszlo? Dlaczego byl tak wysoko postawiony w pierdlu? Moze na wstepie dal odpowiedniej osobie dupy? A moze nie? Czy ma jakis krewnych? Dlaczego sie z nimi w takim razie nie skontaktowal? Co go kreci akurat w Ryanie? Bo ja tego na przyklad nie wiem i nic rozsadnego mi nie przychodzi do glowy..a znajac dziewczyny to od razu i wszystkiego na raz sie nie dowiesz. Beda stopnionac napiecie – okrutne xD :*

  24. Floo pisze:

    Side>> fakt nic nie wiemy o Lennym, a o Chrisie co wiemy? Oprócz tego że ma 2 koty i dobrze gotuje? Też nie wiemy nic więcej i owszem tak samo jak Lenny jest namolny i nawet upierdliwy ale w przeciwieństwie do Lennego nie dale Ryanowi do zrozumienia że Ryan jest tylko i wyłącznie jego własnością i zabawką i jak chce to mu zrobi wszystko. To jest główny powód nienawiści do Lennego to że traktuje Ryana jak szmatę i pewnie jeszcze nie raz go tak potraktuje. Ja nie mówię że on się nigdy nie zmieni ale jak na razie nie mam za co go lubić. A Jason mimo że na początku też był dupkowaty to jednak miał swoje wyskoki które to łagodziły, chociażby to że zwierzać się umiał tylko Mike’owi albo że nie wykorzystał pijanego Mikea. Nie wyobrażam sobie że Lenny zostawia tak pijanego Ryna w spokoju, przynajmniej na razie nie widzę tej opcji

  25. Katka pisze:

    Camelia, to naprawdę super, że jesteśmy takie nieprzewidywalne! :) Miło to słyszeć, naprawdę. Jestem strasznie ciekawa opinii ostatecznej, jak będzie odbierać to, co dla Ryana wymyśliłyśmy. No ale na to jeszcze czas :) Och i takie trzymanie Was w niepewności jest dla nas strasznie extra XD

  26. Camelia pisze:

    *ale wydaje mi się ogólnie nieszkodliwy. Niepotrzebne „nie”, mi się wkradło do komentarza.

  27. Camelia pisze:

    Nie posiadam żadnych silniejszych odczuć do naszej trójki potencjalnych kochanków Ryana, ale najbardziej lubię Matta. Lenny mnie drażni swoim „wszystko mi wolno”, Chris jest dla mnie neutralny raczej, nachalny, ale nie wydaje mi się, że ogólnie nieszkodliwy, a Matt to spoko facet, ich seks mi się podoba i fajnie go sobie wizualnie wyobrażam.
    W sondzie niestety zaznaczyłam Lennego. Mimo, że doprowadza mnie do szału, kiedy miałam wybierać najbardziej prawdopodobnego kandydata, obstawiłam jego. Jednakże dla mnie jest oczywistym, że po Was wszystkiego można się spodziewać i niewiele da się przewidzieć, więc uważam, że na tym etapie takie gdybanie jest bardziej zgadywanką.
    Z jednej strony może być to Chris, bo to przeciwności, bla bla bla, nikt by w realnym życiu nie spodziewał się, że tacy faceci mogą się spiknąć. Plus taki poukładany facet dobrze się sprawdza „w wyprowadzaniu na drogę prawości”.
    Z drugiej, może to być Matt, który dla większości wydaje się tak neutralny w porównaniu do pozostałej dwójki, że raczej go nie obstawiają, więc tu wchodzi Wasza nieobliczalność i pojawia się możliwość wyboru właśnie jego. Z luźnego seksu – do związku, zdarza się.
    Z jeszcze innej strony może to być Lenny, który na razie z Ryanem niespecjalnie się lubi, ale wyraźnie ma na niego ochotę, więc coś z tego też może być. Nienawiść i pasja bla bla bla. Jednak to właśnie niedotykalność tyłka Ryana przekonała mnie do obstawienia Lennego. Pomyślałam sobie, że skoro ma jakąś taką fobie, to może będziecie chciały ją przełamać za pomocą pozbawionego skrupułów skazańca, który ma to gdzieś. Może Ryanowi się spodoba i zmienicie go w pasywa. To wydaje się dość w Waszym stylu.
    I ostatnia opcja, to, to że nie będzie to żaden z nich i znów wprowadzicie kogoś nowego, a biedne trojaczki są zmyłą… Moim zdaniem najmniej prawdopodobna możliwość, ale z Wami nigdy nic nie wiadomo.
    Podsumowując, uważam, że jesteście nieobliczalne i podstępne, więc to naprawdę może być każdy.

  28. Katka pisze:

    Gazelka, byłabym w niebie XD Matko, hahaha, wow, fajna wizja :D Ale jeszcze wracając do tematu, jak Shiv mówiła, nie chcemy nic robić wbrew charakterom bohaterów, więc w żadnym stopniu nie będziemy ich uszczęśliwiać na siłę. Dostaną to, czego potrzebują :)

  29. Gazelka pisze:

    No i własnie w tym momencie nasza dyskusja wkracza na inne tory bo rzeczywistość rozmija się z opowiadaniem.
    Wy nie chcecie dla Ryana źle i możemy przymknąc oko na hiperrealizm itd. podczas gdy w życiu nigdy nic nie wiadomo. Trudno sie wtedy spierać o los bohaterów skoro Ryanowi i tak będzie dobrze…
    Załozę się, że gdybym ja pisała takie opowiadanie to sparowała bym Ryana z Lennym a potem ich historia skończyła by sie epicką krwawą jadką z której Ryan nie koniecznie wyszedł by żywy…XD
    LoL *hihihi* jeśli na 20 rozdziałów wszystko zacznie się dla Ryana i Lennego układać, to obiecuję, że napiszę fanfika! Nigdy nie piszę, ale zrobie wyjątek i stworzę krwawego, brutalnego i słabego stylistycznie fanfika!
    I zilustruje go dodatkowo!

  30. InnerVision pisze:

    Katka, a przekonamy się kto będzie z Ryanem już za tydzień, w następnym rozdziale? Bo mnie już ciekawość zżera od środka :P

  31. Katka pisze:

    W ogóle, aaa! XDD Ludki kochane! Wierzcie mi, że kogokolwiek dla niego nie wybierzemy – RYANOWI BĘDZIE DOBRZE! XD Ja nie chcę krzywdzić moich dzieci, poważnie. Chcę, żeby był szczęśliwy, więc dostanie to, czego potrzebuje :) I już nieważne, który Team będzie przeciwko :)

  32. Katka pisze:

    Strasznie się cieszę, że taki ruch zrobiła sprawa partnera dla Ryana. Gazelka, faktycznie to patologiczne, ale z drugiej strony czy chcielibyście czytać o drugich gołąbkach? :) Oczywiście ja nie mówię, z kim ostatecznie Ryan skończy. Chcę tylko powiedzieć, żeby zauważać te małe niuanse w scenach Ryana z Chrisem, Ryana z Mattem i Ryana z Lennym, żeby zobaczyć, czego naprawdę Ryan może potrzebować :) I czy będzie gorzko na początku czy słodko, to się wszystko okaże :)

  33. Gazelka pisze:

    Ja własnie dlatego ciągle nie umiem przeboleć tego, że Ryan w żaden sposób nie interweniuje w sprawie takiego naruszenia jego przestrzeni (mieszkalnej i osobistej)
    Bo jako rozsądny człowiek, który wyszedł z wiezenia i stara się jakoś naprosotwać swoje życie, uciekała bym od Lennego jak najdalej.
    Nie mam ochoty poznawać historii jego smutnego dzieciństwa i dawać mu drugiej szansy… Tak, powierzchowna i płytka ocena, ale niestety groźny morderca wbija mi na chate i podejmuje subtelną próbę gwałtu.
    Jako osoba z odrobiną sumienia, krzyczę: „Zabieraj majtki i kota i spieprzaj z tamtąd!” a nie „Zaparz kawusi i obgarajcie to przy gulaszyku”.
    I jestem pewna na 85% że Ryan skonczy z Lennym, przyjdzie czas, że zaakceptuję ten wybór i będe się świetnie bawiła przy ich rozdziałach, tylko wyobraźmy sobie jak dziadziuś Ryan i papa Lenny na bujanych krzesłach wspominają jak to 50 lat wcześniej pobili się w kuchni z tak błahego powodu jak gwałt! O lol… będa się jeszcze nad herbatką z tego śmiali…
    NIE!, jest coś patologicznego w związku o takim podłożu, fascynujacego, ale chorego.
    I dlatego wybieram Chrisa… nie opcje lepszą, po prostu mniejsze zło. Chce wierzyć w to, że ludzie prędzej zmienią swoje preferencje seksualne i gust niż obniżą próg bólu.

    Pożyjemy, zobaczymy. Fascynujacy motyw drogie autorki:D

  34. Shivunia pisze:

    anguska>>> och jak my lubimy jak czytelnicy się ujawniają :D az serce rośnie. Bardzo dziękujemy za komentarz ;) No i oczywiście za ocenę postaci. Bardzo nas tez cieszy ( bardzo bardzo) że podoba ci się rozwój postaci Jasona i Alexa ;)
    W głębi serduszek liczymy też że będziesz dalej komentować jak już „pierwszy raz” masz za sobą ;)

  35. Sdie pisze:

    alikos13 – lubie cie wiesz? :P Bo potrafisz przynajmniej przedstawic jakis konkretny i logiczny argument. Po prostu ostatnio hmm..powiedzmy ze pojawilo sie sporo komentarzy, ktore z tematem mialy baaaardzo malo wspolnego i odnosily sie do tematow..ee..malo interesujacych, ze tak to okresle. To mnie troszke zaczelo draznic ;] Jak ktos chce pogadac o wszystkim i o niczym to zapraszamy na czat (codziennie). Wiadomo, ze takie reakcje sa normalne i tu przyznaje sie do bledu – troche mnie ponioslo, ale niesprawiedliwe jest tez ocenianie postaci, o ktorej prawie nic sie nie wie. Ja sama nie przepadam za Chrisem, ale nie mam o nim od razu mysli typu: „spalmy go na stosie czy nabijmy na jakis dlugi, ostry pal” natomiast o lennym wiem..no..powiedzmy, ze tez niewiele dlatego nie powiem, ze go uwielbiam czy cos. Tez uwazam ze zachowuje sie zle i ze jest wkurzajaco natretny i nie da sie go pozbyc. Jednak uwazam go za duzo ciekawsza postac od Chrisa bo czuje ze ma ciekawa przeszlosc – jest owiany taka tajemnicza nutka, a z czasem moze sie tez okazac ze jest naprawde spoko facetem. Zobaczymy..

  36. Shivunia pisze:

    UUuuuu robi się ciekawie. Mój skurwysyn widzę że wywołuje skrajne emocje. Nie wiem czy się cieszyć czy płakać XD
    Zacznę od bycia upierdliwą ” Lenny brzydko mówiąc dał w ryj Ryanowi,” Z tego co wiem to Ryan dał w pysk Lennemu a Lenny mu oddał kopniaka w brzuch, ale może to była przenośnia (aka skrótem myślowym)
    Chris i „popyt” na takie postacie. Rozumiem go ;) jest spoko. Przeraża mnie tylko w niektórych komentarzach że nikt nie widzi jego wad. (Lena też niektórzy wad nie widzą co jest też straszne XD )Len jest gorszy niż on i na pewno bardziej szkodliwy. Pewnie dlatego że jest człowiekiem który nie jest aniołem i umie użyć swojej siły. Chris za to używa podstępów. Wg mnie są siebie warci.
    Ogólnie bawi nas to co się dzieje w komentarzach… tym bardziej że i tak będzie jak będzie. Ale czytanie gdybania i tak jest super ;)
    Staramy się być jednak wierne charakterom postaci i nie robić nic wbrew im.
    Pozdrawiamy kochanych komentujących <3
    KOMNEEEEEEEEEEEEEEENTARZEEE YEEEEEEEEEEY !!!!!!!! ;*

  37. alikos3 pisze:

    Sdie uważam, że to nieuprzejme klasyfikować po komentarzach wiek czytelników. Sama jestem stara krowa, studentka , a zdarza mi się napisać komentarz nieskładny i pełen wykrzykników i innych znaków interpunkcyjnych. Wiek nie odgrywa tutaj roli, jak zadziałają emocje po ciekawym rozdziale czasem piszę się głupoty. Powyższe komentarze raczej mnie rozbawiły, ale ,żebym nie była stronnicza to te z poprzedniego rozdziału o Lennym na czarnej panterze, niczym jakaś postać z muminków też sprawiły mi dużo radochy( a jak na razie go nie lubie). Sdie wyluzuj i odnajdź w sobie czasem 13-letnia yaoistkę:;p (przepraszam za spam)

  38. Sdie pisze:

    alikos3 – „autorka zakaże robienia teamu to spoko, ale z jakiej racji mam siedzieć cicho , bo się to Tobie podoba” – a nie pomyslalas ze autorki tez moga nie przepadac na ta postacia, a reakcje na nia byla bardzo zaskakujace? Autorki pisza opowiadanie dla czytelnikow, ale tez dla samych siebie – dla wlasnej radochy i niekoniecznie musza taka osobe lubic. Sama Katka powiedziala, ze osobiscie uwielbia Lennego. Jak znajdziesz mi wypowiedz ktorejs z dziewczyn na temat Chrisa to bede szczesliwa.
    – „ALE TO JEST OPOWIADANIE DO CHOLERY!!! Czemu mamy je brać tak śmiertelnie poważnie jak ty.” – nie mowie ze macie je braz smiertelnie powaznie. Autorki mimo wszystko staraja sie byc realistyczne, więc związek ciotka i niecierpiącego ciotków geja – raczej odpada. To jest totalna abstrakcja. Wierze jednak, ze na opowiadanie abstarkcyjne tez kiedys przyjdzie czas.
    „Racja obaj to natręci, ale poczuj wagę różnicy natręctw.” – To sa dwa rozne i bardzo odmienne charaktery. Chyba nie wyobrazasz sobie Lennego biegajacego za Ryanem z ciastem i gulaszem? ;)

  39. Sdie pisze:

    Uzupełniajac moja wczesniejsza wypowiedz:

    Shinu – „Tu już nawet nie chodzi o Team Chris, tylko o to, że Lenny to cholerny, wkurzający kurdupel, który myśli, że jest fajny, a nie jest. – A jak mysli Chris? Tez jest wkurzajacy i tez mysli ze jest fajny i jedyne czym sie rozni od Lena to wzrost i kolor..ee…wszystkiego?
    – „Weź ty kuźwa zasłoń oczy chustką, rozbierz Chrisa, znajdź krocze, wymacaj, pieprz i jedz jego jedzenie.” – Trafilas w dziesiatke z tym wymacaniem – obawiam sie ze ze znalezieniem moglby miec maly problem.

    Floo – „Lenny jak na razie wszystkie wrażenie robi złe… zwłaszcza to że pewnie by zgwałcił Ryana bo niedouk nie wiem co znaczy słowo „nie” – czy mi sie zdaje czy Chris tez nie za bardzo rozumie znaczenie slowa „nie”? Moze Lenny i robi zle wrazenie, ale czego oczekujesz po kolesiu, ktory siedzial w wiezieniu? I byl na dosc wysokiej pozycji?
    – „„patrzy ktoś czy nie i tylko w polik bo mi wstyd” – mi samej by bylo wstyd. Wybacz, ale po pierwsze Ryan nie musi uwielbiac afiszowanie sie swoimi preferencjami seksualnymi w bialy dzien na srodku miasta, a po drugie – nie z kims tak wygladajacym. Jemu po prostu taki „styl” nie odpowiada i juz.

    Poza tym bardzo widac przedziały wiekowe komentujacych. Jedni potrafia z kultura powiedzic co mysla i dlaczego i jeszcze dodac cos od siebie, a inni leca tekstami typu: „Nieeeeeeeeeeeeee! Nie Chriis jest słodki! Kurwa nienawidze Lennego spalmy go!” i milionem wykrzyknikow..

  40. alikos3 pisze:

    Z całym szacunkiem Sdie rozwaliłaś mnie swoim komentarzem. Najpierw wypraszasz fanki Chrisa , żeby czytały inne opowiadanie, bo tam są inne cioty które są głównymi postaciami(nawiasem mówiąc czytałam i jest świetne, ale nowych rozdziałów ni widu ni słychu, to co mamy komentować ?) Jak mi autorka zakaże robienia teamu to spoko, ale z jakiej racji mam siedzieć cicho , bo się to Tobie podoba. Mam wrażenie, że taki nawał komentarzy sprawia radochę autorom, nawet jeśli postaci budzą skrajne emocje. Zresztą jakby nie patrzeć skoro postać Chrisa pojawiła się zaledwie pare razy, a budzi takie zainteresowanie, to wiodcznie jest pewien ,,popyt” na takie persony w opowiadaniach.Patrząc na to z innej strony taki związek jaki mógłby stworzyć Ryan z Chrisem wydaje się abstrakcją, trudno to sobie wyobrazić.
    W prawdziwym życiu faktycznie przejście z miłości do nienawiści to rzecz prawie nieosiągalna. ALE TO JEST OPOWIADANIE DO CHOLERY!!! Czemu mamy je brać tak śmiertelnie poważnie jak ty. Przecież nawet te bulwersy są bardziej zabawne niż obrażające( no chyba ,że ktoś nie ma poczucia humoru:/)

    W ogole mowicie, ze „od nienawisci do milosci jeden krok”, ale pomyslcie sami czy jakby przystawial sie do was ktos bardzo nie w waszym typie, wkraczal w przestrzen osobista,
    wkuriwal was niemozliwie, molestowal psychike, a swoim wygladem sprawial, ze wstydzilibyscie sie z takim gdziekolwiek pokazac – myslelibyscie wtedy, ze do milosci do takiego osobnika dzeli was maly kroczek…? Bo to tak fajnie wyglada z boku – bo Chris jest kolorowy i nie wiem jaki i tworzmy teamy. Potepiacie Lennego, a Chris wcale nie zachowuje sie lepiej – tez jest natretny i tez nie slucha tego co do niego mowi Ryan i tez sie wkurwiajaco narzuca.

    Racja obaj to natręci, ale poczuj wagę różnicy natręctw. Lenny brzydko mówiąc dał w ryj Ryanowi, bo ten nie chciał mu dać, że nie wspomne o wprowadzce do jego domu, a Chris czaił się na niego z kanapkami.Zachowanie tego pierwszego jest raczej przerażające , a tego drugiego dość żałosne. Poza tym ja czuję ,że Chris to taka mało znacząca postać( nie wiem jak reszta teeamu) , więc tym, bardziej moje komentarze są upierdliwe, żeby trochę się ostał w opowiadaniu. Nie mówię , że Lennego nie polubię, ale polubienie go po tym rozdziale to trochę jak odczuwanie sympati do Adama , który chciał zgwałcić Jamiaka( Lenny miał podobne intencje, mimo protestu zaliczyć), jak go poznałam mój stosunek do niego się zmienił. Ale nie będę się jarać nawet seksownym kolesiem, który tak przedmiotowo traktuje drugiego człowieka. Basta! ( sory za taki długi komentarz, ale nie mogłam się opanować)

  41. Sdie pisze:

    Ja w ogole nie rozumiem jak Chris, ktory pojawil sie 2-3 razy i nic swoja osoba nie wniosl i ktory przypuszczam niedlugo zniknie wywolal takie zamieszanie na stronie. Ludzie jak wam brakuje tekstow o ciotkach to zapraszam na AH do kasioberna tam macie Neila czy Petera i tam tworzcie te swoje teamy do postaci, które sa glownymi w danym opowiadaniu czy postacia wątkową. W ogole mowicie, ze „od nienawisci do milosci jeden krok”, ale pomyslcie sami czy jakby przystawial sie do was ktos bardzo nie w waszym typie, wkraczal w przestrzen osobista, wkuriwal was niemozliwie, molestowal psychike, a swoim wygladem sprawial, ze wstydzilibyscie sie z takim gdziekolwiek pokazac – myslelibyscie wtedy, ze do milosci do takiego osobnika dzeli was maly kroczek…? Bo to tak fajnie wyglada z boku – bo Chris jest kolorowy i nie wiem jaki i tworzmy teamy. Potepiacie Lennego, a Chris wcale nie zachowuje sie lepiej – tez jest natretny i tez nie slucha tego co do niego mowi Ryan i tez sie wkurwiajaco narzuca. O Lennym nic nie wiecie bo dopiero co sie pojawil i mozliwe, ze poki co sprawia wrazenie skurwiela. Ale jak to juz ktos powiedzial – Jason tez na poczatku nie byl jakos specjalnie zajebisty, a teraz duzo osob tylko czeka na watek z nim i Alexem zwiazany. Podobnie moze byc z Lennym. Moze sie okazac naprawde fajnym gosciem – nie znamy jego historii i okreslenie „morderca” i szufladkowanie go to takie ocenianie ksiazki po okladce….

  42. Katka pisze:

    Shinu, ale pojazd XD Wciąż uważam, że trzeba dobrze poznać człowieka, no i… kto wie, czy przypadkiem Chris nie jest socjopatą czyhającym na życie Ryana?! XD

    Od Shiv >> I co to znaczy „lamusowaty?”

  43. Shinu pisze:

    Tu już nawet nie chodzi o Team Chris, tylko o to, że Lenny to cholerny, wkurzający kurdupel, który myśli, że jest fajny, a nie jest.
    Tak, tu naprawdę nie chodzi o Chrisa, tylko o to, że Ryan nie może cierpieć przez kogoś tak lamusowatego jak Lenny.

  44. Katka pisze:

    InnerVision, z tego co wiem są jeszcze inni, którzy go lubią XD Więc spoko XD Po prostu Team Chris daje czadu, haha.

  45. InnerVision pisze:

    Po przeczytaniu Waszych komentarzy zastanawiam się, co ze mną nie tak, bo ja lubię Lenny’ego O_o Chyba jako jedyna xD

  46. Shinu pisze:

    Floo >> dołączam to Team Anty Lenny! Zróbmy sobie jego podobiznę ze słomy i spalmy ją!!
    Czemu voodoo nie istnieje?

  47. alikos3 pisze:

    Floo całym sercem wkraczam do antyteeamu. Nawet nie mam nic wiecej do dodania. Wcześniejsze bulwersy były takie soczyste, że moge słabo wypaść. Coś czuje, że źle bedzie z anyteemem i bedziemy męczone tym napalonym kutafonem.

  48. Floo pisze:

    Katka>> Moja droga niech Ryan nie oszukuje wcale mu nie dał 2 buziaków! Dał mu tylko jednego drugiego Chris sam sobie wziął XD

    On tam doskonale pokazał CO CHCIAŁ!! I tak go nie lubię! I wątpię żeby to się zmieniło

  49. Katka pisze:

    Floo, hahaha! Team Anty Lenny XD Biedny Lenniaczek, a on tylko chciał… No dobra, nie tylko. Ale ogólnie zabawnie XD No i z Mattem faktycznie teraz jest tylko seks, ale kto wie, może się z tego rozwinąć coś więcej… :) I to: „no i w ogóle powinien być milszy i nie zachowywać się jak pensjonarka „patrzy ktoś czy nie i tylko w polik bo mi wstyd”” – według Ryana to, że dał mu buziaka, ba, nawet dwa! To już i tak bardzo wiele XD

  50. Floo pisze:

    Ekhem ekhem!
    Drodzy czytelnicy, dnia dzisiejszego wysuwam wniosek o założenie Teamu Anty Lenny!!!
    Z otwartymi ramionami witamy wszystkich przeciwników tej szumowiny!

    Wiem może i jestem jednostronna i go nie znam ale zwykle pierwsze wrażenie bywa bardzo trafne, a Lenny jak na razie wszystkie wrażenie robi złe… zwłaszcza to że pewnie by zgwałcił Ryana bo niedouk nie wiem co znaczy słowo „nie” >.<

    Kurde znowu mi ciśnienie skacze…

  51. Floo pisze:

    Z całym poważaniem nienawidzę tej podłej gnidy zwanej potocznie Lenny!! Wredna menda i szumowina!!
    Chris był obłędny z tym jedzonkiem ^^ chłopak rzeczywiście znalazł na niego sposób :D Ale Ryan mógłby chociaż nie częstować Matta no litości ;/ no i w ogóle powinien być milszy i nie zachowywać się jak pensjonarka „patrzy ktoś czy nie i tylko w polik bo mi wstyd” grrrr
    Matt to tylko sex i nic więcej. Będę się przy tym upierać XD

  52. Shivunia pisze:

    Shinu >> „Weź ty kuźwa zasłoń oczy chustką, rozbierz Chrisa, znajdź krocze, wymacaj, pieprz i jedz jego jedzenie.” Nie wiem czy to powinno tak działać… tak troszkę … na siłę ?
    Ogólnie niezły bulwers XD

  53. Shinu pisze:

    Katka >> Tak, musiałam się wyładowac xD Dobrze, że mnie nie widziałas jak czytałam rozdział xD „Kurwa” leciało cały czas xD

  54. Katka pisze:

    Shinu, jaki bulwers, haha! XD O matko XD „Kurdupel niech idzie się gdzieś zabić w walce czy coś….” – nie masz pojęcia, jak się śmiałam XD Słodkie! ;*

    InnerVision, rozumiem :D Ciekawa jestem dalszych opinii na to, co dla Ryanka mamy :)

  55. InnerVision pisze:

    Hmm, według mnie Ryan najbardziej pasuje do Matta, bo i Lenny’ego i Chrisa Ryan za bardzo nie trawi jak narazie :D A ja chyba też Matta lubię najbardziej ;)

  56. Shinu pisze:

    W końcu przeczytałam ten rozdział i… i… NIEEEEEEEEEEEE!!!! T__________T

    Lenny FUCK OFF do kurwy nędzy!! (przepraszam za przekleństwa i nieskładny komentarz)
    Jezu, laski co wy w tym rozdziale odwaliłyście, to ja nie mogę. Brak mi słów.

    Lenny ma minusa, wielkiego minusa. Nie lubię chuja. Niech zniknie, niech go zamkną, niech wypieprza, brudas jeden (nie, nie jestem rasistką, poważnie xD).
    Tak bardzo jak lubię sceny gwałtu czy czegoś w ten deseń, tak bardzo ta cześć mnie po prostu odrzuciła.
    Ryan nie może być na dole. Nigdy. Za bardzo go lubię, żeby coś mu się działo wbrew jego woli. Myslałam, że Lenny będzie milszy… to znaczy, że będzie natarczywy jak już coś, ale no kurr;…!!! Kurdupel niech idzie się gdzieś zabić w walce czy coś…. arght! Ale się wkurzyłam. Wszystko przez was! Namieszałyście. I to bardzo! xDDD

    Aaa… jak mi żal Chrisa… ja już sama nie wiem czy coś z tego będzie, ale wciąż i wciąż w to wierze. Bo w końcu Ryan jednak docenił te jego kanapki i w ogóle. Chris jest taaaaaaakąąąąąą zajebistą ciotą…. taki głupi, ale taki słodki <333333 Przez żołądek do serca…. ahahha, wiedziałam, że na to pójdzie xDD
    Błagam, niech ten cały trójkącik się wyjaśni szybko, bo ja muszę znać prawdę. Chris muuuuusi być z Ryanem, w końcu pojawił się pierwszy i jest genialny. Ryan, wiadomość do ciebie: Weź ty kuźwa zasłoń oczy chustką, rozbierz Chrisa, znajdź krocze, wymacaj, pieprz i jedz jego jedzenie. Co z tego, że jest różowy?! xDD

    Matt… Matt jak to Matt, nie przeszkadza mi i mnie nie drażni. Ot co, zwykły facet, słodki, fajny, łatwy, z dziwną manią na punkcie kolorowych rzeczy, trochę przygłupi, ale szalony. Nie przeszkadza mi to, że Ryan się z nim seksi, jest fajnie, ten gosciu mi po prostu wisi.
    Więc jeśli okaże się, w co wątpię, że Ryan skończy z Mattem to chyba padnę na zawał z szoku xDDD

    Jeszcze raz powtarzam – NIENAWIDZĘ LENNY'EGO. Naprawdę, szczerze nienawidzę.

  57. InnerVision pisze:

    Nie mam pomysłu na jakiś sensowny komentarz, więc napiszę tylko, że uwielbiam czytać rozdziały poświęcone Ryanowi <3
    I mimo wszystko jestem pewna, że nie będzie z Mattem. Na mój gust będzie albo z Lennym albo z Chrisem :D

  58. Katka pisze:

    LordKurak, hahaha, nie wiem XD Kupiłby sobie nową? XD I tak, ja obstaję przy tym, że trzeba poznać wszystkie strony człowieka, żeby móc go dobrze ocenić :) A Chris rzeczywiście przyssał się jak pijawka mała.

  59. LordKurak pisze:

    Nie zazdroszczę Ryanowi sytuacji… ciekawe jak to rozwiąże, mam nadzieję, że uda mu się pozbyć Lennyego (czy jakkolwiek się to odmienia :P)
    Chris jaki prześladowca XD nawet jak nie będą razem, to tak szybko się nie odczepi, ale przynajmniej dożywi trochę Ryana :D
    Rozwaliło mnie określenie Jasona szczotką XD
    i nie wiem czemu wizja tak pomalowanej deski wydała mi się strasznie tandetna :p ale to pewnie dlatego, że na hasło słońce widzę takie namalowane przez przedszkolaka koło z promyczkami… ciekawe co by Ryan zrobił jakby Charlie faktycznie w takim stylu namalował

  60. Cath pisze:

    Katka >> Za charakter. Jak o nim czytam to się robie zła xD
    A to że jest rywalem Chrisa wcale mu nie pomaga :D

  61. Katka pisze:

    Gazelka, faktycznie, jeśli o to chodzi z Mattem najlepiej jak na razie. Chociaż seks to nie wszystko, więc tu jest problem :)

  62. Gazelka pisze:

    Chodziło mi bardziej o kompatybilność seksualną.
    Chris jest zbyt bottomowaty a Lenny zbyt topowaty.
    Więc patrząc z tej perspektywy… Matt jest dla Ryana idealny, tylko chyba zbyt mało wyrazisty.

  63. Katka pisze:

    Kohaku, „podziwiam Ryana za cierpliwość.” Taaaak! Ryan jest bardzo cierpliwy… do czasu XD

    Gazelka, Ryan nawet jakby mógł komuś to zgłosić to by nie chciał. On jest przekonany, że sobie sam poradzi, poza tym… to poniżej jego godności, żeby się komuś poskarżyć, bo jakiś ta facet mu się włamał do domu i nie wie co ma zrobić (bo o tym, że go zmacał nie powiedziałby NIKOMU XD). A co do kompatybilności… jeszcze Lennego nie znacie :) Nie wiecie, czy nie ma więcej wspólnego z Ryanem niż Chris:)

  64. Gazelka pisze:

    Zacznę od tego, że sprawa z partnerami Ryana jest fascynująca. Dlatego, że ma do wyboru dwójkę, która ma taakie same metody działania, absolunie sprzeczne z jego preferencjami i raczej bezbarwną alternatywę w postaci Matta, który punktuje tym, że jest raczej bezproblemowy.
    Bo Yuriko swoją wypowiedzią doprowadziła mnnie do ciekawej konkluzji. Otóż Chris i Lenny sa wbrew pozorom bardzo podobni.
    Zaden z nich nie przyjmuje „nie”. Obaj sa uber upierdliwi i natarczywie szturmują Ryana przestrzeń osobistą. Skrajnie różnią się w upodobaniach ale w sumie to są tak samo z Ryanem niekompatybilni. Jeden to 5% testosteronu i reszta „sparkles”, drugi to samiec alfa, który raczej nie da się zdominować… Więc, ktoś tu ma ciężki orzech do zgryzienia.
    ALE to co robi Lenny jest nieporównywalne z natarczywością Chrisa. Sa jak jedna osoba ale z drugiej strony nie ma ich nawet co porównywać, bo Lenny to oczywiście psychopata, morderca i potencjalny gwałciciel, no prawie zapomniałam, że włamywacz i stalker również… ma zero szacunku dla wszelkich świętosci i niech Ryan dopuści go do tego gulaszyku to mu miche wyklupię!
    I chociaż bardzo bym chciała, żeby Ryana ktoś porządnie przemaglował (nawet Lenny) bo jest zbyt pewny siebie, to nawet nie chce słyszeć, że Ryan i Lenny mielli by byc parą. To jest niewyobrażalne! Nie mam słów na taką perspektywę…
    Lenny jest wręcz…. ah…ugh…błeeee

    W ogóle Ryan (i Lenny) nie mają żadnego kuratora? Nikt ich tam nie pilnuje, wyrokowców dwóch? Myśle, że sa jakieś służby, które Ryan mógł by poinformować nie robiąc sobie problemów.

  65. kkohaku pisze:

    Lenny rządzi xD już się nie mogę doczekać ich wali o dominacje, to jak dwa dzikie koty xD scena w kuchni była niebezpieczna, mimo wszystko nie chciałabym aby Lenny ..wbrew Ryanowi zajął się jego tyłkiem.
    uu dobrze, że Chrisa było mało. Chociaż miło, że się tak troszczy o Ryana. Jak już to może być gospodynią w jego domu ale sex z Lennym xD podziwiam Ryana za cierpliwość.

    he mi się wydaje, że Matt to tylko taka przelotna dupa dla Ryana xD jak się pojawi coś lepszego, to pewnie da sobie z nim spokój. Sam Matt jest dla mnie totalnie obojętny, jest i tyle.

  66. Katka pisze:

    Elis, rzeczywiście trzeba założyć, że jak na razie Ryan ma najbardziej pozytywne nastawienie do neutralnego Matta :) Nie dość że podoba mu się wyglądowo, to jeszcze jest bezproblemowy :) I tak, Ryan nadal jest analną dziewicą XD

  67. Elis pisze:

    Może zacznę od końca.
    Matt wydaje się taki neutralny i do tego nie wygląda, aby zagrażał tyłeczkowi Ryana. Lubię go, miły chłopak, ale coś mam przeczucie, że to nie ten na stałe. Chociaż mogę się mylić. W każdym razie dobrze im ze sobą i seks mają udany, także nie jestem na nie w ich relacjach. :)

    Chris i jego metoda przez żołądek do serca, po reakcjach Ryana w stosunku do niego nie wiem, czy chłopakowi uda się go zdobyć. Ryan chce mieć prawdziwego faceta, a Chris bardziej mu przypomina kobietę. Trudno będzie blondynkowi, ale wszystko jest możliwe. :)

    Lenny po raz kolejny mnie wkurzył. Jak śmiał tak zaatakować Ryana. Teraz będę się bała, że go zgwałci, a wtedy czarnowłosy już nikomu ni pozwoli dotknąć swego tyłeczka. Co za wredny typ. Nie wiem, czy między nimi by coś mogło być. Lenny w ogóle nie słucha Ryana. On nie wie co to znaczy „nie”?
    Chyba, że by się zmienił i szanował Ryana, ale wątpię w to. Może tylko sprawdzał reakcje Ryana i to na co może sobie z nim pozwolić. Niech tylko wie, że czarnowłosy to nie jakaś tam dupcia z kicia do ruchania.
    A swoją drogą Ryanek ma nadal dziewiczy tyłeczek? Wtedy pasował by do niego ktoś czuły i delikatny, kto jego strach nawet przed samym dotykiem wyleczy. :)

  68. Katka pisze:

    Cath, haha, faktycznie, to Chrisa spory atut XD A Lennego nie cierpisz za charakter, czy z zasady, bo jest rywalem? XD

    Yuriko, „Juz widze Lennego i Ryana jedzacego gulasz od mamy Chrisa.” ale by to wredne było XD Nie wiem czemu, ale jakoś bardziej wredne mi się to wydaje, niż jedzenie tych kanapek z Mattem XD

    Tamiya, „(no na razie będę ostrożnie spekulować, bez wielkiej miłości na wstępie, żeby Ryan w głowie Katki jej za bardzo nie wrzeszczał XD)” XD Ryan tym razem podziękował XD A z zamknięciem znowu Lennego… no przyznam, że ja bym nie życzyła nikomu wrócenie do paki po kilkunastu latach w niej :(

    Libon, cudnie :D

  69. Libon pisze:

    Ale ja mam szczęście !!
    Za kilka minut wybywam na 3 tygodnie pod namiot i KU CHWALE OJCZYZNY mam już na komórce ten rozdział xD
    Dzięki, że zdążyłyście go opublikować przed moim wyjazdem :P

  70. Tamiya pisze:

    Lenny zyskał totalną antyfankę w mojej postaci. Jak był mi tak mniej więcej obojętny, tak teraz go nie cierpię. Niech Ryan się go szybko pozbędzie. Jego zlewczość mi się podobała, ale on prawie zgwałcił Ryana, no! I jest nieobliczalny i nie lubi Jaya :< A na odsiecz przybył Charlie, Ryan pewnie odetchnął z ulgą, po tym jak jego tyłeczek poczuł się BARDZO naruszony. Ciekawa jestem jak deska wyjdzie c:
    Ja tu się napaliłam na Chrisa, a tu tak krótko :< Ale wiedziałam, że będzie zarywał na jedzenie i nawet dostał dwa buziaki <3 Szkoda, że Ryana aż tak odrzuca, ale ja obstaję twardo przy swoim.
    Ja myślałam, że Ryan jedzie do Charliego zapytać o deskę, a tu do Matta. I to takie wewnętrzne rozdarcie, ale małe w sumie, bo… no ja chcę żeby Ryan był z Chrisem, ale Ryanowi też się należy seks po takim celibacie, a co do Matta jestem neutralna na razie, no ale… Ryan z Chrisem :< Kontrasty ładnie ze sobą wyglądają! I do tego obydwaj mają koty.
    Ale jestem na razie spokojna. Ryan się wyszaleje. Chris będzie nosił mu jedzenie co jakiś czas, aż w końcu Ryan pojadając tą kanapeczkę z błogą minką, a jednocześnie wkurzając się na "buziaczki za żarcie" odkryje, że… Chris nie denerwuje go tak jak kiedyś (no na razie będę ostrożnie spekulować, bez wielkiej miłości na wstępie, żeby Ryan w głowie Katki jej za bardzo nie wrzeszczał XD) i potem niech się wszystko toczy swoją drogą. A gdzieś tam w międzyczasie przyłapią Lenny'ego na nielegalnym interesie i go przymkną znowu na parę lat :3

  71. Yuriko-chan pisze:

    Spodobalo mi sie zachowanie Lennego, ale nie mialoby sensu parowac ich z Ryanem na sile, bo czarnulek chyba jest niechetny, a w formie gwaltu to bym nie chciala ;P z Mattem jakby nie patrzec juz jest, mimo ze bez zobowiazan na razie. Z chrisem go nie widze, chyba ze blondi przejdzie nagle metamorfoze z ciotuni w faceta, Ryan tak juz ma ze ciotek nie lubi i trzeba sie z tym pogodzic. Mimo wszystko jak mi by ktos prawie nieznajomy dawal jedzenie, czulabym sie skonsternowana. Juz widze Lennego i Ryana jedzacego gulasz od mamy Chrisa. To takie glupie ze tym jedzeniem dzieli sie ze swoimi kochankami(potencjalnymi kochankami) dostajac je od kolesia, ktory startuje niego. troche kwas. chociaz podryw na jedzenie, dobry pomysl. Ale zeby to chociaz bylo przy okazji,a nie te jego intencje sa takie bolesnie oczywiste. I jeszcze ta „zaplata” zal :P nie lubie takich uparcie nie przyjmujacych odmowy ludzi.

    Lenny budzi moja obawe. Mam dziwne wrazenie ze nie zwracalby uwagi na protesty i nie wiedzialby kiedy przestac. Chociaz moze sie myle. wydaje mi sei ze warto na Ryana poczekac ;P

  72. Cath pisze:

    Hahaha wiedziałam że Chris będzie wykorzystywał podryw na jedzenie xD ale troche mi się smutno zrobiło jak sie Ryan nimi chce dzielić z Mattem… ech…
    I widze że tym razem opis koloru gumek się pojawił :D trzeba zapamiętać na następny quizz ;PPP
    A Lennego serdecznie niecierpie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s