Fire Dragon Tattoo Studio – 64 – Bezczelny skurczybyk

Był to jeden z cieplejszych dni w ostatnim czasie, więc Ryan był w wyjątkowo dobrym humorze. Liczył, że dobra pogoda utrzyma się cały dzień i będzie mógł jeszcze pojechać na plażę. Co prawda Charlie wspominał, że chętnie by mu przemalował deskę na święta i mimo że już było po Sylwestrze, wciąż tego nie zrobił. W końcu sam musiałby się na jakiś czas rozstać z deską, a ostatnio były dobre fale, więc to wykorzystywał. Musiał jednak o tym pomyśleć. Pomalowana będzie piękniejsza niż taka biała.
Wysiadł z autobusu. Po drodze do domu wstąpił do sklepu, by kupić jedzenie dla swojego coraz bardziej rozbrykanego kota, a sobie chleb tostowy, wędlinę i inne produkty niewymagające pieczenia, gotowania czy innych równie skomplikowanych i ekstremalnych czynności.
Dochodząc do mieszkania, wyciągnął klucze z kieszeni. Jednak kiedy przekręcił klucz w zamku, okazało się, że drzwi były otwarte. Znieruchomiał. Przecież zamykał. Wiedział, że zamykał.
Otworzył drzwi i z napięciem wszedł do środka. Jay nie podbiegł do niego od razu, jak zwykle to czynił niczym wierny pies, a nie kotowaty drapieżnik.
Ryan stał chwilę w przedpokoju, czując, że coś jest nie tak. Zdjął buty, położył plecak pod ścianą, obok niego zakupy i powoli wszedł w głąb domu.
Pierwsze przykuło jego uwagę w salonie to włączony telewizor. Na kanapie przed nim ktoś siedział.
Rudy kocur nagle wyskoczył na oparcie i miauknął na powitanie właściciela, zdradzając jego obecność. Kiedy tylko dobiegł do jego nóg, aby połasić się o jedzenie, osoba siedząca przed telewizorem wstała.
Ryan zapatrzył się na postać, totalnie nie wiedząc, jak zareagować i co powiedzieć. Stał jak zamrożony, w ogóle nie zauważając kota pod nogami. Zanim zdążył się odezwać, już w jego głowie pojawiła się masa pytań, począwszy od „Co on tu, do cholery, robi?”, skończywszy na „Jak tu, kurwa, wszedł!?”.
— Liczę, że nie przeszkadzam. — Dobiegł do jego uszu niski, męski, spokojny głos, a Jay zamiauczał przy jego nodze, domagając się atencji.
— Co ty tu robisz…? — wydusił Ryan. Kiedy on niby wyszedł?
— Jestem — odparł z prostotą mężczyzna. Przeskoczył zwinnie przez oparcie kanapy i podszedł do chłopaka, trzymając dłonie w kieszeniach luźnych, ledwo trzymających mu się na biodrach spodni.
— Kurwa… Wkradłeś mi się do domu, więc uprzejmie pytam, po co? — drążył Ryan, marszcząc brwi i cały tężejąc. W ogóle nie mógł zrozumieć tej sytuacji. Przecież nie miał z tym facetem w pierdlu prawie nic wspólnego.
Szczupły, niewysoki, ale harmonijnie umięśniony Mulat wzruszył ramionami. Był tylko w luźnych, jeansowych spodniach i białej podkoszulce na ramiączkach, która podkreślała jego atletyczną budowę ciała. Długie, czarne dredy opadały mu na plecy.
— Bez przesady z tym wkradaniem. Od razu sprawę stawiasz w złym świetle — odparł z lekkim uśmiechem i, jakby był u siebie, ruszył do kuchni.
— Wybacz, nie znalazłem słów, które bardziej pasowałyby do pokonania zamka w moich drzwiach i wejścia do mojego mieszkania bez mojej zgody — syknął Ryan z ironicznym uśmiechem, idąc za nim. Przez jego skołowanie całą tą sceną zaczynała się przebijać złość. Patrzył na mężczyznę z góry pełnym irytacji spojrzeniem i wciąż się zastanawiał, czego on mógł od niego chcieć.
Mulat podszedł do lodówki i wyjął z niej dwie butelki piwa. Jego długie, cienkie dredy zsunęły mu się z pleców na ramiona.
— Trzymaj. — Wyciągnął do Ryana rękę z jedną butelką, po czym oparł się tyłkiem o blat kuchenny i wyjął z kieszeni pęczek kluczy. — To tylko tak na pierwszy raz. Później już będę miał klucze. Spoko, sam zapłaciłem za dorobienie. — Uśmiechnął się bezczelnie, a jego zielone oczy aż zabłyszczały zadziornie. Otworzył sobie piwo i napił się go.
Ryan zamrugał, patrząc na niego w szoku. Poczuł się jak Alicja w pieprzonej Krainie Czarów.
— Mam rozumieć, że chcesz tu mieszkać? Pojebało cię?! — warknął, odstawiając butelkę na szafkę.
— Tylko czasami — odparł Mulat, popijając piwo. — Mam bliżej do roboty.
— Proponuję znaleźć sobie jakiś motel, a teraz oddaj mi klucze, proszę. Piwo możesz zabrać ze sobą — syknął Ryan, wyciągając rękę.
Mulat nie wyglądał, jakby miał zamiar posłuchać. Napił się ze spokojem, patrząc na Ryana dobrodusznie.
— Lenny, kurwa…! — wkurzył się chłopak.
— Co?
— Nie uważasz, że powinieneś spytać, czy możesz tu mieszkać?
— Odmówiłbyś. Potem ja bym cię przekonał, a tak tę kwestię mamy już zaliczoną — wyjaśnił niechciany gość.
— Możemy się cofnąć do momentu, kiedy mnie „przekonujesz” i go pominąć, a ty wyjdziesz z mojego domu — zaproponował Ryan. Nie miał pojęcia, jak do tego doszło, szczególnie że w więzieniu rozmawiali bardzo sporadycznie. Lenny był w zupełnie innej grupie. Ba! W innej lidze. Był na najwyższych szczeblach w hierarchii więziennej. — Skąd znasz mój adres?
— A czy to istotne do tej rozmowy? — Lenny mówił spokojnie, jakby rozmawiali przy herbacie o pogodzie.
— Bardzo. Chociaż nie, masz rację. Możemy pominąć jakąkolwiek rozmowę, a ty sobie pójdziesz, hm? — Ryan wyszedł z kuchni, by przynieść zakupy, które zostawił w przedpokoju.
Kiedy wrócił, Lenny nadal był w kuchni. Nie spieszyło mu się z wyjściem.
— A tak w ogóle, co ci szkodzi? — spytał, obserwując chłopaka jakby od niechcenia.
— Nic, poza tym, że mam jedno łóżko, mam już współlokatora i jakoś nie przekonałeś mnie do siebie, wkradając mi się do mieszkania. Niesamowite, co? Powinienem jeszcze ci odgrodzić miejsce, żebyś miał swój kącik? — Ryan uśmiechnął się go niego kpiąco i zaczął wypakowywać zakupy. Nie czuł się pewnie przy tym facecie. Wiedział, jak Lenny był niebezpieczny.
— Współlokatora? — zadrwił mężczyzna. — Jakoś nie zauważyłem, żeby ktoś tu mieszkał poza tobą i kotem. Chyba że to jego masz na myśli? — spytał z drwiącym uśmieszkiem, resztę uwag puszczając mimo uszu.
— Tak, Jay mi wystarcza — podkreślił Ryan, odwracając się wreszcie z powrotem do rozmówcy i patrząc na niego z góry. Lenny Tunder… Dlaczego akurat tutaj przylazł? Ryan w więzieniu trzymał się raczej z boku, a ten Mulat był tam prawdziwą szychą. Nigdy nie chciał mieć z nim nic wspólnego, wiedząc, co ten facet robi.
Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem. Nie wyglądał na te dwadzieścia dziewięć lat, które miał na karku. Właściwie to trudno było określić jego wiek, bo wyglądał młodo, choć dojrzale, ale w oczach miał doświadczenie, jakby przeżył znacznie więcej.
— Spokojnie, nie zajmuję dużo miejsca. — Zaśmiał się. — Przywykniesz — dodał jeszcze, wychodząc do salonu i tam rozwalając się na kanapie przed telewizorem.
Ryan gotował się z irytacji. Ten facet totalnie ignorował, co do niego mówił i w tym momencie chyba było to bardziej wkurzające niż fakt, że się tu włamał.
Wsypał Jayowi jedzenie do miski i dopiero potem wyszedł do salonu. Usiadł na fotelu i obejrzał Mulata z góry do dołu. Nie mógł zaprzeczyć, że nie raz zawieszał na nim wzrok, ale wszelkie zainteresowanie skutecznie gasił wyrok mężczyzny i jego zachowanie.
— Może nie zauważyłeś, ale coś do ciebie mówiłem. Ale większość nieważna. Najistotniejszy był fragment, kiedy prosiłem, żebyś wyszedł.
— Na noc wyjdę — zapewnił Lenny, zmieniając kanały. — Cholera, niby więcej stacji, a i tak nic ciekawego.
Ryan odetchnął, żeby się uspokoić. Nie mógł dać się wyprowadzić z równowagi. To było jak rozmowa z Chrisem. Tylko w tym przypadku jego rozmówca był cholernie seksowny, a nie odrzucający.
— Jakie to szczęście sprawiło, że wychodząc z pierdla, pomyślałeś akurat o mnie?
Lenny spojrzał na niego swoimi zielonymi oczami, po czym uśmiechnął się bezczelnie.
— Stęskniłem się?
— Prawie ci uwierzyłem.
— No, to spoko — odmruknął, znowu zapatrując się w telewizor. Rozwalił się na kanapie jak jakiś przeklęty kocur.
Ryan ponownie zapatrzył się na jego ciało, ale po chwili wyszedł po piwo. Wierzył, że dobrze mu zrobi. Wrócił z nim do salonu i usiadł na fotelu. Chwilę pił w ciszy z butelki, aż znów spojrzał na Lenny’ego.
— Znajdź sobie pracę i motel, polecam. Nie chciałbym wychodzić do roboty z obawą, że wypatroszysz mojego kota, zwiniesz połowę mojego dobytku i na koniec spalisz mi dom.
Lenny chwilę nie odpowiadał, chłonąc akcję meczu, który właśnie oglądał. Dopiero po dłuższym momencie leniwie spojrzał na chłopaka.
— Nie jestem złodziejem, zwierząt nie patroszę, są od tego ludzie, a pracę mam.
— To świetnie! Nic cię tu nie trzyma.
— Trzyma.
— Oświeć mnie, proszę, co to takiego.
— Jest bliżej.
— Ale moja opinia już nie ma znaczenia? — zakpił Ryan, ponownie zaczynając się irytować.
— Będziesz miał chociaż gadające towarzystwo. Nie marudź jak stara baba — mruknął Lenny, już zmęczony tą rozmową.
Ryan zacisnął zęby i wstał z fotela. Wyłączył telewizor i stanął przed kanapą.
— Nie wkurwiaj mnie — warknął. — I znajdź sobie, kurwa, innego naiwnego!
— Uspokój się — powiedział Lenny łagodnie, ale Ryan miał dziwne wrażenie, że już tak spokojny jak chwilę temu nie jest.
— Nie mów mi, co mam robić. Wstawaj i wyjdź! Może to dziwne w twojej pokręconej rzeczywistości, ale nie mam ochoty dzielić domu z mordercą poznanym w pierdlu.
— Matko, a teraz będziesz rozpamiętywał stare dzieje! — jęknął Lenny. — Uspokój się, usiądź i pooglądaj ze mną mecz, a nie się pieklisz.
— Ja pierdolę, nie jesteś u siebie — warknął Ryan, zrzucając jego nogi z kanapy i siadając obok. Sięgnął znowu po swoje piwo. Nie widział żadnego sposobu, w jaki mógłby go wywalić. Nieporuszony skurczybyk.
Lenny tylko zaśmiał się, ale nie zrobił żadnej uwagi. Usadowił się wygodniej na swojej części kanapy.
— Nie włączysz telewizora? Czy chcesz posiedzieć w ciszy i podumać nad piwkiem?
— Nie jestem pewien, czy cisza jest mi dana, kiedy siedzisz obok — zauważył Ryan z krzywym uśmiechem, sącząc swoje piwo.
Mulat uśmiechnął się pod nosem i już nie odpowiedział. Odchylił tylko głowę na oparcie kanapy, przerzuciwszy przez nie włosy i przymknął oczy. Ryan wykorzystał to i spojrzał na niego, taksując jego czekoladową skórę, przyglądając się jego szczupłemu ciału i wracając wzrokiem na jego twarz. Lenny zawsze mu się podobał. Zresztą, ogólnie lubił czarnoskórych mężczyzn, a ten był cholernie atrakcyjny.
— Kiedy wyszedłeś? — spytał wreszcie.
— Niedawno.
— I poza mną nie było nikogo, do kogo mogłeś się włamać? — Ryan uśmiechnął się kpiąco.
— Jakoś tak wyszło. Można powiedzieć, że się nawinąłeś — odparł Lenny, uchylając jedną powiekę. — Toż cię nie zabiję, nie po to wyszedłem.
— Miło słyszeć — mruknął Ryan i włączył telewizor.
Lenny wyprostował się, po czym bez pytania wziął resztki piwa gospodarza, dopił i wyszedł do kuchni najprawdopodobniej po kolejne. Kiedy wrócił, postawił jedno przed chłopakiem.
— W ogóle, zamówisz pizzę?
— „I zapłacisz za nią, żebym jeszcze bardziej mógł cię wykorzystać”? — rzucił sceptycznie Ryan, ale sięgnął po komórkę z kieszeni. W sumie i tak musiał zamówić jakiś obiad.
Lenny uśmiechnął się do niego szeroko.
— Jeśli tak bardzo chcesz! — Zaśmiał się.
Ryan rzucił mu tylko groźne spojrzenie, ale skupił się na rozmowie z pracownicą swojej ulubionej pizzerii. Zamówił pizzę z podwójnym bekonem, a gdy ponownie schował telefon do kieszeni, niemal od razu rudy kocur wskoczył mu na kolana, wpatrując się swoimi zielonymi w ślepiami w równie zielone oczy Mulata. Lenny zignorował go i oglądał telewizję, aż do drzwi nie zadzwonił dostawca pizzy. Ryan odstawił kota na bok i poszedł otworzyć, a Jay, nie przejmując się ewentualnym sprzeciwem, wskoczył na kolana nowego gościa oraz usadowił się na nich wygodnie.
Tymczasem Ryan wrócił z pachnącym pudełkiem z pizzą i usiadł na kanapie. Gdy je otwierał, Lenny spychał niechętnego do tego kocura z kolan. W końcu mu się udało i wziął sobie kawałek.
— Mmm… Dobra — pochwalił, jakby to Ryan ją piekł. — Ile?
Chłopak spojrzał na niego z boku, gryząc swój kawałek. Mmm, dużo boczku.
— Piętnaście baksów.
— Mhm — mruknął mężczyzna, przyjmując to do wiadomości. Z końcówką w zębach wygiął się na kanapie, unosząc tylko biodra. Wyciągnął z kieszeni portfel, położył na stole dwadzieścia dolarów, po czym wrócił do jedzenia.
Ryan spojrzał to na banknot, to na Lenny’ego i ponownie wrócił do jedzenia pizzy. Wciąż nie rozumiał tej sytuacji.
— Patrząc na przestępstwo, które popełniłeś, zapewne wyszedłeś na warunkowym? — spytał po chwili.
— A co?
— Hm… Nie sądzisz, że mogę chcieć wiedzieć coś o kimś, kto włamał mi się do mieszkania i twierdzi, że tu zamieszka? — Ryan uśmiechnął się uprzejmie.
— Możesz zadać następne pytanie — odmruknął Lenny, biorąc kolejny kawałek pizzy.
— Wyniesiesz się po pizzy czy wieczorem?
— Wychodzę na noc.
Ryan skinął głową i chwilowo zamilkł, pochłaniając kolejny kawałek pizzy. Sięgnął po piwo, które przyniósł Lenny i otworzył je, by popić kęs.
— Mogę się wreszcie dowiedzieć, skąd wiedziałeś, gdzie mieszkam, czy ta wiedza jest dla mnie zakazana?
— Widziałem cię na plaży i mi o sobie przypomniałeś. Potem już samo poszło, a że okazało się, że blisko mieszkasz… Chyba reszta jest oczywista — wyjaśnił Lenny, dojadając ostatni kawałek pizzy. Szybko mu wchodziła.
— No tak, oczywiste jest to, że widząc na plaży dawnego znajomego z pierdla, który okazuje się mieszkać w ładnym domu, trzeba mu się do niego włamać — zironizował mocno Ryan i odrzucił pudełko na stolik.
— To dużo logiczniejsze niż wprowadzanie się do kogoś, kogo się nie zna — odparł Lenny, po czym przetarł palcami usta. — Ale teraz wybacz, muszę się zdrzemnąć przed pracą — poinformował gospodarza i ruszył w stronę sypialni, po drodze zdejmując z siebie cienką, białą podkoszulkę.
Ryan chwilowo zapatrzył się na jego plecy, po czym jednak zmarszczył brwi, jakby olśniony.
— Hej, nie masz zamiaru chyba spać na moim łóżku?
Lenny zatrzymał się przy drzwiach.
— A to czemu? Nie posprzątałeś? — prychnął i wszedł do środka.
Ryan odprowadził go wściekłym spojrzeniem i ponownie spojrzał na telewizor. Kurwa, pomyślał. Gdyby to był ktoś, kto nie jest mordercą, wobec którego w pierdlu każdy miał respekt, który praktycznie był tak zwanym „drugim naczelnikiem”, może tak niezadowolony by nie był z tej całej sytuacji. Nie chciał jednak mieć nic wspólnego z więzieniem, a tym bardziej więźniem pokroju Lenny’ego Tundera. Bezczelny skurczybyk. Klucze sobie dorobił. Skrzywił się w duchu. Prawdą jednak było to, że nie wiedział, jak się go pozbyć.

***

Alex odchylił się na krześle i przeczesał palcami włosy. Spojrzał kątem oka na zegarek. Było już późno. Kilka minut po północy. Ponownie popatrzył na dokumenty leżące przed nim na biurku.
Po kilku długich dniach w Miami w końcu uporał się ze wszystkimi zaległymi i nowymi papierami. Sporo się tego uzbierało. Jak w Anglii pomagał ojcu ze sprawami firmy w tamtych rejonach, tak te dotyczące okolic Miami były głównie na jego głowie. Właściwie to jego i Rusha, ale i tak to on odwalał większość roboty. Nie miał pretensji do brata. Był tylko zmęczony.
Spojrzał na komórkę leżącą kawałek dalej. Tyle czasu się nie odzywał… A teraz tak właściwie mogli nazywać się parą. Niby do Jeane nie odzywał się czasami nawet dłużej, ale…
Sięgnął po telefon i po chwili wahania, czy napisać, czy zadzwonić, w końcu wybrał numer Jasona. Długą chwilę nikt nie odpowiadał, ale wreszcie usłyszał trzeszczenie i zachrypnięty głos tego wielkiego chudzielca.
— No hej, królowo, wreszcie się odzywasz.
— Późno trochę, prawda? — odparł, opierając się łokciami o blat biurka. Jakoś przyjemnie mu się zrobiło, kiedy usłyszał tatuażystę. — Nie obudziłem cię?
— Nie, brałem prysznic.
— To dobrze… — Zawahał się chwilę, wodząc palcem po kartkach. — Co u ciebie? Jak święta?
— Będziemy rozmawiać przez telefon? Nie chcesz przyjechać? — Usłyszał pytanie Jasona, po czym dźwięk przypominający zapalanie zapalniczki.
— Jest środek nocy — odparł z małym przekonaniem, aby się opierać.
— To cię powstrzymuje? — Jason zaśmiał się chrapliwie, ale dość niewyraźnie, zapewne odpalając papierosa. — I tak pewnie siedzisz nad papierami.
Alex prychnął pod nosem.
— Ciężko zgadnąć, prawda? — odparł, po czym westchnął. — Ale zostaję na noc — zarządził, wstając i podchodząc do szafy, żeby zabrać ubrania do przebrania.
— Mm, okej.
Alex chwilę się zawiesił, po czym zamruczał do telefonu potakująco, przygryzając wargę. Już chciał go zobaczyć… Nawet nie przypuszczał, że tak będzie miał, póki go nie usłyszał.
— Niedługo będę — dodał i rozłączył się.
Spakował wszystko, co było potrzebne, zabrał teczkę z dokumentami na jutro i wyszedł z pokoju hotelowego.
Kilka minut później już jechał w stronę mieszkania tatuażysty. Jeane i cały pobyt w domu go wymęczyły. Lekceważył kłujący na dole świadomości krzyk, że właśnie jedzie do mężczyzny, by mieć z nim seks. Czuł przyjemne podekscytowanie, które tylko wzrastało, kiedy zbliżał się do mieszkania Jasona.
Zaparkował i zobaczył tylko blade światło w sypialni. Najwyraźniej, zanim zadzwonił, gospodarz miał się już kłaść. Przez chwilę przeszło przez jego myśli, czy dobrze robi, ale zdusił je niemal w zarodku i zabrawszy wszystkie rzeczy, zadzwonił do mieszkania Jasona.
Po chwili otworzył mu tatuażysta, stojąc przed nim w wąskich spodniach, boso. Uśmiechnął się na widok Alexa.
— No hej, wchodź — zachrypiał. Z wnętrza mieszkania czuć było kawę i papierosy.
Alex wsunął się do środka.
— Gdzie mogę to powiesić? — zapytał, wskazując na trzymany przez siebie pokrowiec na garnitur.
— Najlepiej chyba w szafie — odparł Jason i zabrał go od niego, pochylając się przy tym. Pocałował go w usta.
Anglik, trochę tym zaskoczony, drgnął, ale w końcu nie uciekł. Zamiast tego odważył się i chwycił tatuażystę za kark, przytrzymując i oddając pocałunek. Usłyszał cichy pomruk aprobaty i poczuł język z dwoma kolczykami po bokach, wsuwający mu się w usta. Wolną ręką Jason objął Alexa w pasie, a ten jęknął nisko, pozwalając mu na to i przymykając lekko oczy. Po chwili jednak przerwał pieszczotę i spojrzał na Jasona już zwykłym, zdystansowanym spojrzeniem.
Gospodarz zaśmiał się tylko i cmoknął go jeszcze w policzek, po czym odsunął się i ruszył do sypialni z jego pokrowcem.
— Tęskniłeś? — prychnął po drodze.
Grey zmierzył całą jego postać spojrzeniem.
— To pytanie czy stwierdzenie? — Ruszył za nim, ale został w salonie.
— Pytanie! — Usłyszał Jasona z sypialni.
— Można tak powiedzieć, mimo że fakt, że jestem tu dopiero dziś, nie wskazywałby na to.
Chwilę panowała cisza, gdy oglądał salon, który działał na niego znacznie lepiej niż luksusy w domu w Londynie.
— Nie spieszyłeś się — przyznał Jason po wyjściu z sypialni. Sięgnął po swoją niedokończoną kawę ze stoliczka i napił się. — Kawy?
— Poproszę. — Alex usiadł na miękkiej kanapie. — To dlatego, że miałem dużo pracy. Jak zwykle.
— Czemu nie zatrudnisz nikogo do tego? — spytał Jason, ruszając do kuchni.
— Do czego?
— Do papierków, które odwalasz.
— Tymi już muszę zajmować się osobiście. Taka praca. Nie pomóc ci?
— Nie trzeba — mruknął tatuażysta i uwinął się całkiem szybko. Wrócił do salonu z filiżanką kawy, którą postawił przed Alexem. Usiadł obok. — To jak święta? — spytał, sam sięgając po swój napój.
Alex westchnął ciężko, biorąc filiżankę.
— Źle? — mruknął z kwaśną miną. — Mimo że standardowo, jak co roku.
— Czyli?
— Wystawna kolacja, zamawiane prezenty, choinka jak z centrum handlowego i rozmowy, które przypominają bardziej biznesowe niż rodzinne. Do tego Richard marudził cały czas o Charliem, wpychając mi za to Jeane w ramiona — podsumował, czując, jakby zrzucał strasznie duży ciężar z serca. Nareszcie mógł komuś powiedzieć, co naprawdę w tym wszystkim czuł.
Napił się łyczek kawy i odstawił ją na stolik. Mając nadzieję, że nie robi z siebie idioty, przysunął się do Jasona i oparł się o niego, kładąc głowę na jego ramieniu. Starszy mężczyzna zerknął na niego z boku i uśmiechnął się pod nosem. Pogłaskał go po kolanie.
— Stawiam, że Sylwestra też spędziłeś w papierach albo z… Jeane?
— Firmowa impreza. Taki bal organizowany corocznie dla różnych wpływowych ludzi. Maklerzy, inwestorzy i cała śmietanka towarzyska. Na szczęście była to spokojna, miła noc obfitująca w nudne dla zwykłych ludzi rozmowy.
Jason prychnął.
— Przynajmniej coś się działo.
Alex uśmiechnął się kącikiem ust, polegując na mężczyźnie.
— Tak. Było milej niż w czasie świąt. A ty? Jak je spędziłeś?
— Z martwym indykiem na stole. Odwiedziłem też grób matki.
— Czyli w pojedynkę. Też nieciekawie. — Westchnął, zakładając nogę na nogę i jakoś samoczynnie wtulając się w tatuażystę. — A Nowy Rok? Z przyjaciółmi?
Jason pokręcił głową.
— Na plaży puszczali fajerwerki, więc poszedłem — prychnął, po czym objął Greya ramieniem.
Alex spojrzał na jego dłoń, po czym przylgnął do niego jeszcze ciaśniej. Było mu dobrze.
— Długo mi to zajęło.
— Hm? — Jason zmarszczył brwi pytająco.
— Odpowiedź na twoją propozycję — wyjaśnił Alex. Czuł się przy nim bezpiecznie i spokojnie, nie tak jak przy swojej narzeczonej. Do niego chciał przylgnąć i czuć jego ciepło, a ona… Nawet nie szanowała jego przestrzeni osobistej.
— Ale poszedłeś po rozum do głowy i się zgodziłeś — mruknął Jason ze specyficznym uśmieszkiem. — Teraz jesteś moim facetem.
Alex poczuł dziwny skurcz w żołądku, kiedy Jason to powiedział. Zamiast odpowiedzieć, wychylił się do niego i objąwszy w pasie, pocałował go w cholernie namiętny sposób w usta. Jason aż mruknął gardłowo, od razu odpowiadając na pocałunek. Podobała mu się ta inicjatywa, choć była dla niego wielkim zaskoczeniem.
Alex westchnął przez nos i, nadal go całując, przekręcił się na kanapie. Wziął z jego ręki filiżankę po kawie i odstawił ją na stolik, na moment przerywając.
— Chyba mnie podniecasz — wypalił w ogóle bez zastanowienia i nie dając Jasonowi szans na odpowiedź, znowu go pocałował, obejmując ramieniem za szyję.
Jason nawet nie myślał, żeby odpowiadać. Miał zajęte usta i nie chciał przerywać, więc tylko sięgnął w trakcie pocałunku do jego marynarki i zaczął go rozbierać. Rzadko się zdarzało, żeby ten mężczyzna tak otwarcie okazywał chcicę i do tego tak do niego lgnął. Nie mógł tego nie wykorzystać.
Alex oderwał się na chwilę od jego ust i spojrzał na jego dłonie.
— Nn… Nie chcesz przejść do sypialni?
Jason zaśmiał się i chwycił go za rękę, wstając i ciągnąc go do góry.
— To był twój plan, jak tu jechałeś?
Alex zmierzył go karcącym spojrzeniem.
— Tylko nie mów, że ci to nie odpowiada. A poza tym myślę, że to raczej jest część planu. Sam przecież nie chciałeś, żebyśmy spotykali się tylko na seks.
— Mhmm — zamruczał Jason, ciągnąc go do sypialni i bez zbędnych słów zdjął mu marynarkę.
— Ale teraz chyba pasuje — mruknął Alex, dając się rozbierać. — Tylko… wiesz. Powoli — poprosił jeszcze, czując, jak ciśnienie znowu mu wzrastało, nie tylko z podniecenia, ale i z nerwów.
— Spokojnie — odparł tatuażysta, rozbierając go sukcesywnie z górnej części garderoby. Pochylił się i polizał jego usta, kiedy zsuwał mu z ramion koszulę.
Alex jęknął cicho, kładąc mu dłonie na ramionach, aby w razie czego zachować dystans. Jason spojrzał mu w oczy, po czym uklęknął przed nim i zaczął rozpinać mu pasek od spodni. Patrzył przy tym cały czas w górę na Alexa, ale ten od razu odsunął się o krok do tyłu, całkowicie speszony.
— Umm… Co robisz? — spytał nieufnie.
— Rozbieram cię? — Jason przyciągnął go z powrotem do siebie.
Alex przełknął ciężko ślinę. W końcu kiwnął głową, wracając ten jeden krok w jego stronę. Tatuażysta uśmiechnął się do siebie i zsunął mu w dół spodnie. Spojrzał na niego w górę kusząco i powoli zsunął mu też bieliznę, dłonią od razu zaczynając masować jego jądra. Grey skrzywił się lekko, łapiąc go za przegub.
— Nie jestem pewien, do czego zmierzasz… ale chyba mi się to nie podoba.
— Zrobię tak, żeby ci się podobało. — Jason spojrzał na niego w górę poważnie, starając się pokazać mu wzrokiem, żeby się nie bał.
Alex po raz kolejny przełknął ciężko ślinę. Obejrzał się na łóżko. Nie puszczając ręki Jasona, pociągnął go w tamtą stronę i usiadł na skraju materaca. Kiedy tatuażysta znowu klęknął między jego nogami, chwycił go za twarz i pocałował krótko.
— Powiedzmy, że ci wierzę. Nie rozumiem jednak, po co chcesz… akurat to.
— Bo kręci mnie twój kutas i chcę mu zrobić dobrze — zamruczał nisko podniecony Jason. Ponownie sięgnął do jego penisa i poruszył po nim na razie dłonią.
W całej postawie Alexa widać było niepewność. Nie chciał być nieuprzejmy, ale trochę było mu niedobrze na myśl o wilgoci i śliskim języku przesuwającym się po genitaliach. Samoczynnie jego myśli wędrowały w stronę kobiecej pochwy, a to już było skrajnie niepodniecające.
— Naprawdę… nie jestem przekonany.
— Nie bój się — mruknął Jason przyjemnym głosem, stopniując pieszczoty. Schylił się do jego penisa. Zaczął delikatnie obcałowywać go po całej długości. — Czujesz przecież mój język, jak się całujemy.
Alex westchnął krótko, przyglądając się jego poczynaniom. Musiał się skupić na tym, co było teraz, a nie co podpowiadała mu wyobraźnia.
Po kolejnych kilku pocałunkach w końcu skinął głową.
— Bo rozumiem, że nie chcesz prezerwatywy? — spytał z nadzieją, że Jason zaprzeczy.
— Dobrze rozumiesz. — Ten zaśmiał się, przytrzymując sobie jego penisa i liznął dziurkę na czubku.
Alex wciągnął powietrze między zębami. Wiedział, po prostu wiedział, że miał już na twarzy rumieńce. Nie przestał jednak z tego powodu wpatrywać się w twarz Jasona, który też patrzył na niego, żeby obserwować jego reakcje. Zmrużył lekko oczy, odchylił sobie penisa i polizał go od jąder aż po sam czubek. Do tego dwa kolczyki w języku dodawały przyjemnej stymulacji.
Alex był cały spięty, ale odpowiadał na pieszczoty prawidłowo. Jego penis twardniał, a oddech przyspieszał. Widać jednak było, że nerwowo zaciskał palce na prześcieradle.
Jason aż odetchnął w duchu z ulgą, że Alex reaguje. Byłoby totalną porażką, gdyby mu nagle zmięknął. Sięgnął jednak do jego zaciśniętej dłoni, równocześnie wsuwając sobie jego jądra do ust i ssąc delikatnie. Ciekawe, czy ta cała Jeane mu tak robiła.
Czując dłoń Jasona, Alex przysunął swoją bliżej i chwycił ją. Od razu pewniej się poczuł, czując, jaka była duża i męska. Aż pozwolił sobie ciężej odetchnąć. No i to, co Jason robił… Nie mógł inaczej tego powiedzieć, ale było dziwne. Fakt, że to on to robił, uspokajał go i dodatkowo nakręcał, ale szczerze wolał, kiedy zajmował się jego drugą stroną.
Jasona najwyraźniej też podniecało obciąganie, bo w jego spodniach zaczął odznaczać się wzwód. Oddychał też ciężej przez nos.
Wreszcie wypuścił jego jądra z ust, cmoknął na pożegnanie i spojrzał Alexowi głęboko w oczy, ściskając mocniej jego dłoń.
— Spokojnie… spodoba ci się — zapewnił i zaczął wsuwać sobie do ust jego penisa, ssąc go przy tym i mrucząc cicho.
Alex drgnął na całym ciele i odpowiedział na uścisk. Na chwilę zacisnął oczy, ale to okazało się fatalnym pomysłem. Wpatrzył się więc w usta mężczyzny, w jego silne, wytatuowane ramiona, w kolorowe włosy. I czym bardziej myślał o tym, że właśnie klęczy przed nim stuprocentowy facet i obciąga mu, tym bardziej był podniecony. Mimo sensacji żołądkowych, które czasami jeszcze przebijały się do jego świadomości, było… nawet przyjemnie.
Jason mruczał gardłowo, zaczynając szybko poruszać głową i zanurzając jego penisa głęboko w swoich ustach. Patrzył przy tym na Alexa i głaskał go wolną dłonią po udzie. Podniecał go jego penis, uczucie trzymania go w ustach, jego sztywność i sporadyczne drżenie. Zdecydowanie nie żałował, że do tego doprowadził. Tym bardziej widząc, jak Alex oddychał ciężko, przesuwając kciukiem po dłoni, którą trzymał.
— Mmm… Smaczny — zamruczał, wysuwając sobie penisa Anglika i oblizując go po bokach.
— Matko, nie mów tak — jęknął Alex, mając nadzieję na kolejny punkt programu.
— Czemu? — mruknął Jason, patrząc na niego uważniej i zatrzymując się z penisem przy swoim policzku.
— Bo to nie może być smaczne — burknął Alex.
— Nie? — droczył się z nim Jason, cmokając czubek jego penisa. — Jest bardzo… mmm… apetyczny.
Alex jęknął cierpiętniczo.
— Och, już zostaw. I tak mnie nie przekonasz, że to może… dobrze smakować.
Jason zachichotał i podniósł się, opierając po bokach jego ciała. Pochylił się blisko jego twarzy.
— Mam nadzieję, że teraz mi nie każesz polecieć umyć zęby? — zamruczał przy jego ustach.
— Nie zaprotestowałbym, gdybyś sam wyszedł z taką propozycją — odparł starszy Grey ze ściśniętym gardłem, a średnio zadowolony Jason zmarszczył brwi.
— Nie miałem w ustach twojej spermy.
Alex zacisnął usta, nie znajdując sensownego kontrargumentu. Najgorsze jednak było to, że nie chciał go urazić. Przełknął więc ślinę nerwowo i objął go ramieniem za szyję, po czym sam pocałował go namiętnie. Tatuażysta drgnął z zaskoczenia, ale szybko uśmiechnął się w jego usta. Pchnął go przy tym do tyłu na materac, a Alex od razu stężał, kiedy dotknął plecami pościeli. To jednak nie dawało mu spokoju. Zacisnął nerwowo palce na plecach tatuażysty, starając się jednocześnie jakoś przekręcić.
— Hm? — mruknął Jason, patrząc mu w oczy z góry.
— Nie na plecach.
— To jak? — spytał, rozpinając w międzyczasie swoje spodnie, gdy już się uniósł.
— Obojętnie, bylebyś nade mną nie wisiał — upierał się Alex. Nie mógł nic poradzić na to, że w takiej pozycji nie był w stanie myśleć o seksie jako o czymś przyjemnym.
Jason westchnął i usiadł z boku, zsuwając spodnie z tyłka. Kiedy zdjął i bieliznę, ukazał się jego długi penis w pełnym wzwodzie.
— Nie muszę na tobie wisieć, mogę klęczeć wyprostowany.
Alex też usiadł na łóżku. Miał nieprzyjemne wrażenie, że Jason był na niego zły z powodu seksu zawsze w jednej pozycji. Nie chciał, żeby był niezadowolony, ale w tej kwestii nie zamierzał ulegać.
— Niestety będę upierać się przy swoim.
Jason ściągnął brwi, ale wyciągnął swoje długie ramię do szuflady po gumkę i lubrykant. Rzucił mu opakowanie z kondomem i ułożył się na plecach.
— Załóż mi.
Alex odetchnął ciężko. Był zły. Teraz już był tego pewny.
Otworzył prezerwatywę i pochyliwszy się nad kroczem tatuażysty, założył mu ją wprawnie na penisa. Nie podnosząc wzroku na mężczyznę, klęknął nad jego biodrami i wycisnął sobie na palce trochę żelu. Od razu sięgnął do swojego tyłka.
Jason przyglądał mu się ze swojej pozycji w milczeniu, a Alex, wpatrując się w jego klatkę piersiową, wsunął w siebie od razu dwa palce z cichym stęknięciem. Jason widział, że z każdym ruchem dłoni mężczyzna oddychał coraz szybciej. Zwilżył wargi językiem, obserwując go. Tak, to zajmowanie się swoim tyłkiem było seksowne.
— Powoli — mruknął, sięgając dłonią do jego uda.
Alex spojrzał na jego rękę, ale nie zaprzestał stymulowania swojej szparki. Pieścił ją delikatnie i tak jak sobie zażyczył Jason – powoli. Był coraz bardziej rozgrzany i czasami nawet ocierał się o penisa drugiego mężczyzny.
— Ja… Jason! — wydyszał, a jego członek podrygiwał przed nim cały sztywny i czerwony. Na jego czubku zbierał się nawet preejakulat.
Jason sięgnął tam dłonią i zebrał kropelkę na palec. Zlizał ją, po czym wyciągnął jedną dłoń i ścisnął jego pośladek.
— Nie nabijaj się, dopóki twoja dziurka nie będzie gotowa — zachrypiał, sam mocno podniecony tym widokiem.
Alex jęknął cicho przez rozchylone wargi.
— Już jest gotowa… — wydyszał, ocierając się pośladkami o czubek penisa. Spojrzał Jasonowi w oczy rozpalonym wzrokiem. — Mogę… już?
Mężczyzna zatrzymał go jedną dłonią, a drugą sięgnął do jego tyłka. Wymacał szparkę i wsunął w nią dwa palce. Poruszał nimi przez chwilę, po czym wysunął i klepnął go w pośladek pieszczotliwie.
— Możesz.
Alex uśmiechnął się kącikiem ust nieśmiało i oparłszy się dłonią o bok mężczyzny, zaczął się na niego nasuwać. Od razu zrobiło mu się cieplej i przyjemniej, kiedy poczuł go całego w środku.
— Mmm… Dobrze — jęknął, starając się chociaż werbalnie być bardziej otwartym.
Jason zamruczał nisko na potwierdzenie i sam poruszył biodrami, na ile mógł w tej cholernie ograniczonej pozycji. Alex za to chwilę przesuwał się na nim w górę i w dół, aż w końcu zatrzymał się i spojrzał na Jasona dziwnie trzeźwo.
— Mm? — mruknął pytająco tatuażysta.
Grey chwilę bił się z własnymi myślami, po czym pochylił się do mężczyzny i delikatnie cmoknął go w usta.
— A na boku? — spytał niepewnie. Nie chciał, żeby się złościł.
Jason uniósł brwi i zaśmiał się, kręcąc głową. Alex potrafił być naprawdę słodki.
— To złaź. — Klepnął go w tyłek.
Alex zsunął się i z niemałym oporem położył się na boku na łóżku. Zgiął górną nogę w kolanie, jednocześnie podpierając się na łokciu, aby być wyżej i lepiej widzieć. Od razu poczuł za plecami chude, ale rozgrzane ciało Jasona, który odchylił sobie jego pośladek i wsunął się ponownie do samego końca. Mruknął gardłowo i zaczął poruszać biodrami, równocześnie obcałowując jego ramię. Trochę zaskoczony impetem Alex podparł się ręką o materac, aby nie przekręcić się na brzuch. Jęknął przy tym nisko, chętnie unosząc nogę.
— Mmm… Moja królowa. — Usłyszał głos Jasona przy uchu i poczuł jego płytki oddech.
Oblizał wargi, samemu oddychając ciężko. Było mu błogo i dobrze z tym gorącym penisem w tyłku. Do tego Jason przyjemnie pieścił jego ciało. Irytujący był tylko pot ściekający po ciele, ale w tej chwili nie chciał o nim myśleć.
— Tak… Tak! — wyjęczał.
Po chwili poczuł dłoń na swoim penisie, która zaczęła pieścić go w rytm pchnięć. Zarówno ona, jak i to przyjemne stymulowanie prostaty oraz pieszczoty tatuażysty prowadziły go na skraj. Długo nie wytrzymał tego bujania się i ze spazmatycznym jękiem doszedł.
Jason tylko przyspieszył i skończył niedługo po nim, spuszczając się obficie w gumkę. Stłumił stęknięcie na szyi kochanka, dysząc jak po nagłym sprincie.
Alex odwrócił do niego zaczerwienioną twarz i cmoknął go w policzek.
— Lepiej? — wydyszał, a Jason zamruczał na potwierdzenie.
— Odwróć się do mnie.
Grey stęknął cierpiętniczo, ale posłuchał się. Zsunął się tyłkiem z członka Jasona i przekręcił na drugi bok, dzięki czemu teraz był odwrócony do niego twarzą. Tatuażysta uśmiechnął się na widok jego zaczerwienionych policzków i rozburzonych włosów. Sięgnął do nich i przeczesał mu je do tyłu palcami.
— Kiedy się przekonasz do seksu na pleckach? — prychnął.
— Nie wiem — odmruknął Alex, zaczynając czuć, że się klei. — Nie lubię tego. Zrozum.
Jason westchnął i spojrzał mu poważnie w oczy.
— Jestem podobny do tamtego faceta?
Alex przełknął ciężko ślinę i pokręcił głową.
— Nie… ale, Jason — jęknął, po czym zbliżył się jeszcze trochę i przytulił twarzą do jego szyi. — Boję się, nie złość się o to — wyszeptał przez zaciśnięte gardło.
Jason pogłaskał po włosach, od razu mięknąc.
— Ej, nie złoszczę się — mruknął, bo nie chciał spowodować takiej reakcji. — Chciałbym tylko też się trochę poruszać.
Alex jeszcze chwilę leżał tak, przyklejony do niego, ale w końcu westchnął.
— Idę się umyć — poinformował, bądź co bądź, teraz już oficjalnie kochanka. Cmoknął go jeszcze w policzek i zwlekł się z łóżka.
— Mm — mruknął Jason, odprowadzając go wzrokiem.
W czasie nieobecności Alexa zdjął z penisa gumkę. Wstał, żeby ją wyrzucić i napił się w kuchni soku prosto z kartonu. Po kilkunastu długich minutach usłyszał, że drzwi łazienki się otworzyły i wyszedł z nich ten elegancki blondyn. Był w samym ręczniku.
— Chodź do łóżka — rzucił Jason, podchodząc do niego. Właściwie był już środek nocy.
Alex przeszedł do sypialni, spojrzał na pomiętą pościel i nic nie mówiąc, zwinął brudne prześcieradło.
— Dasz czyste? — zapytał, wynosząc tamto do łazienki.
Jason uśmiechnął się pod nosem, przypominając sobie te odpały. Nie przeszkadzały mu, już się do nich przyzwyczaił. Były nawet ciekawym elementem życia z Alexem.
Wyciągnął z szafy świeże prześcieradło. Zaczął je rozkładać na łóżku. Kiedy skończył, do sypialni wrócił jego seksowny gość. Podszedł do Jasona i sam z siebie pocałował go w ramię.
— Dzięki — powiedział i położył się na łóżku, uprzednio zdejmując ręcznik. Rozłożył się na brzuchu i przykrył cienką kołdrą.
Tatuażysta ułożył się obok, przyglądając się jego przystojnej twarzy. Rush może i był atrakcyjny, ale nie tak jak jego królowa. Ani tak seksowny.
— Podoba ci się, że ze mną jesteś? — zapytał.
Alex położył głowę na złożonych ramionach, patrząc na niego swoimi chłodnymi, szaro-niebieskimi oczami.
— Nie wiem — przyznał szczerze. — Teraz czuję się dobrze, ale nie widzę tego w perspektywie czasu.
— Jakiś czas zostaniesz w Miami — odparł Jason, chociaż wiedział, że to tymczasowe i nie rozwiązuje problemu.
— Mhm. Na razie jest tu praca, więc na jakiś czas tu zostaniemy. O później chyba nie warto się na razie martwić. W końcu jest szansa, że będziesz miał mnie już dość. — Alex zaśmiał się gorzko.
— Nie sądzę — prychnął Jason i pogłaskał go po jasnych włosach, a Alex uśmiechnął się leciutko.
— Jesteś dobrym facetem. Aż dziwne, że do tej pory nikogo sobie nie znalazłeś.
— Jestem też złośliwy i zanieczyszczam szlugami powietrze. — Jason zaśmiał się, chociaż rzeczywiście od pewnego momentu zaczynało go wkurzać życie singla.
— Tak… papierosy — jęknął Alex. — Ale nie martw się, na razie nie planuję ci ich wypominać — dodał z lekkim przekąsem w głosie. — Ale nie miałeś wcześniej żadnego poważnego związku?
— Nigdy — odmruknął Jason, mając nagłą ochotę, żeby zapalić.
— Ciekawie — odparł Alex trochę sennie. — Bo nawet przystojny jesteś — wymruczał z półprzymkniętymi powiekami.
Jason tylko uśmiechnął się dość pobłażliwie, ale te słowa były miłe. Cóż, na pewno musiał być w guście Alexa, skoro taka bryła lodu chciała z nim być.
Grey uśmiechnął się do niego jeszcze, po czym ziewnął, zamykając oczy.
— Idź sobie zapalić. Widzę, że chcesz. Ja już idę spać — dodał, wtulając się w poduszkę.
— Coraz lepiej mnie znasz. — Jason zaśmiał się chrapliwie i pocałował go w ramię.
Po tym rzeczywiście wstał, sięgnął po paczkę papierosów z szafki nocnej i nago wyszedł z sypialni.

***

Rush wyłączył kuchenkę i zsunął na talerze jajka na szynce. Do tego świeże pieczywo i może wyglądało to bardziej jak śniadanie, ale na kolację też się nadawało. Zalał jeszcze herbatę i na razie tylko z talerzami przeszedł do salonu. Postawił oba na stoliku.
Charlie odsunął szybko kartki ze stołu i zebrawszy je w jeden plik, poszedł odłożyć je na biurko. Kiedy wrócił z pracy, od razu dorwał się do tworzenia. Tak drogich i profesjonalnych przyborów do rysowania i malowania, jakie dostał od Rusha na święta, nigdy nie miał, więc teraz produkował zawzięcie niemal masowo nowe wzory do albumu do studia.
Rush wyszedł jeszcze po herbatę i postawiwszy kubki na stoliku, usiadł obok kochanka.
— Smacznego. — Uśmiechnął się, zabierając się za jedzenie.
— Smacznego — odparł chłopak, biorąc w dłoń sztućce. Włosy miał spięte wysoko w koński ogon, żeby nie przeszkadzały mu w rysowaniu, a na sobie miał trochę pobrudzoną wcześniejszą farbą, starą koszulkę.
Ostatnio między nimi było przyjemnie sielankowo. W sumie, jakby mieli komuś opowiedzieć, co się u nich dzieje, bez namysłu można by powiedzieć, że nic. Ale było to przyjemne nic. Takie spokojne.
— Jajka ci naprawdę super wychodzą — pochwalił Charlie w połowie posiłku, zagryzając jedzenie chlebem.
— Mmm… Coś mi super wychodzi. — Rush zaśmiał się. — Ale chyba muszę pomyśleć nad jakimiś lekcjami gotowania, bo na samych jajkach to ciężko.
— No, ciężko. Ale ja też coś tam umiem — dodał Charlie akurat, kiedy usłyszeli dzwonek do drzwi.
Rush wpakował sobie do ust ostatni kawałek jajka i wstał, dając gestem znak, że otworzy. Kiedy to zrobił, zobaczył ciemnowłosego chłopaka, który uśmiechnął się do niego sympatycznie.
— Mój ulubiony książę. Hej, jest Charlie? — przywitał się Ryan.
Mina Rusha od razu spoważniała. Cudem powstrzymał się przed komentarzem za tego „księcia”.
— Tak, jest. Wejdź. — Przepuścił go w drzwiach. — Co cię sprowadza?
— Chęć zobaczenia mojego kumpla — wyjaśnił Ryan i wszedł do salonu, gdzie Charlie od razu uśmiechnął się na jego widok i wybełkotał przez pełne usta „Czeszcz!”.
Ryan usiadł obok niego i ukradł mu jeden kawałek pieczywa, od razu maczając ją w jajku, które zostało na talerzu.
— Hej, kochanie. Sam robiłeś te pyszności?
— Nie. Rush robił.
Anglik w tym czasie dołączył do nich i stanął nad Ryanem z rękoma w kieszeni.
— Też chcesz? Dokarmić cię?
— Nie, dziękuję, jestem prosto z KFC — odparł Ryan, od razu sięgając do włosów Charliego i zdjął mu gumkę, a długie, kasztanowe kosmyki rozsypały się po bokach jego głowy. — Tak ci ładniej.
Rush przewrócił oczami i usiadł naprzeciwko nich na fotelu. Charlie za to spojrzał na Ryana i na gumkę w jego palcach.
— Bo rysowałem — wytłumaczył. — I leciały mi na oczy.
— Domyśliłem się, widząc porozwalane wszędzie kredki. A jak już mowa o rysowaniu… hm, pamiętasz może o czymś istotnym w tym temacie…? — Ryan uśmiechnął się wymownie, bawiąc się jego włosami.
— O… — Charlie zaciął się. — Deska! O cholera, Ryan, zupełnie mi wyleciało z głowy!
— Na szczęście już wróciło. Nie chcę cię tym zarzucać, więc daj mi znać, jak będziesz mieć czas — odparł Ryan, po czym pochylił się i wyciągnął mu z dłoni ostatki chleba. Cmoknął go przy tym w policzek i wgryzł się w skórkę od kromki.
Rush odetchnął w duchu, aby się uspokoić.
— A może jednak dać ci coś do jedzenia? — wtrącił się.
— Skoro nalegasz, to poproszę — odparł Ryan do Rusha, a Charlie tylko odwrócił się bardziej przodem do kumpla, podkulając nogę.
Grey westchnął ciężko, wstając i idąc do kuchni. Jakby miał piwo, namówiłby go, żeby sobie za nie poszedł. Chociaż nie. Jeszcze Ryan zrobiłby mu na złość.
— No, a ja mogę przyjechać, kiedy chcesz — rzucił Charlie tymczasem. — Po pracy bym mógł wpaść w tym tygodniu albo w sobotę, jak nie masz planów.
— Jeszcze nic twórczego nie wpadło mi do głowy — odpowiedział Ryan, mimo że ostatnio przez myśli przewijał mu się Matt, do którego chciał się odezwać. — Więc możesz wpadać po mój skarb.
— Spoko, to zadzwonię, jak będę mógł przyjechać.
— Mhm. Hm… mam nadzieję, że cię nie urażę, ale muszę spytać… Robiłeś to już w ogóle kiedyś, kochanie? — spytał Ryan z wymownym uśmiechem, bawiąc się jego włosami.
Charlie zaśmiał się trochę głupio.
— No… tego. Próbowałem ze dwa razy. No i nieźle wyszło — zapewnił od razu.
— Mam nadzieję, że moja deska też wyjdzie chociaż „nieźle” — odparł Ryan, opierając się o oparcie kanapy. Wizja jechania do domu autobusem sprawiała, że odechciewało mu się ruszać.
— Dla ciebie się bardziej postaram, bo inaczej mnie spijesz, wywieziesz na plażę i zakopiesz w piasku — prychnął rozbawiony Charlie.
— Uuu… Taki zły jestem w twoich o czach? Przynajmniej masz dobrą motywację. — Ryan uśmiechnął się kpiąco.
— Tak, straszny. — Charlie zaśmiał się w tym samym momencie, w który do pokoju wrócił Rush z porcją smażonych jajek na szynce i z przypiekanym pieczywem. Postawił wszystko przed Ryanem.
— Smacznego — mruknął.
Charlie uśmiechnął się, widząc nastawienie swojego kochanka. Ryan za to aż zdziwił się w duchu, że Rush był taki miły.
— Dziękuję — odparł, zabierając się za jedzenie.
Rush tylko wywrócił oczami i wrócił na swój fotel. Wziął jeden z komiksów i zaczął czytać, ostentacyjnie pokazując, że nie ma zamiaru brać udziału w rozmowie.
— Nauczyłeś się już gotować? — spytał Charlie, patrząc, jak jego kumpel jadł. Widać, że mu smakowało. Może to jakoś poprawi jego podejście do Rusha?
— To jest ponad moje możliwości. Obawiam się, że stanowiłbym zagrożenie dla siebie i kuchni, gdybym zabrał się za gotowanie. Twój książę nawet dobrze sobie z radzi z… jajkami — odparł Ryan z ironicznym uśmiechem.
— Radzi sobie też bardzo dobrze z ciastami — dodał Charlie, nie łapiąc aluzji.
Ryan uśmiechnął się i pogłaskał chłopaka po włosach, drugą ręką pakując go ust jedzenie.
— Dobry w kuchni, miło popatrzeć… Szczęściarz z ciebie, kochanie — zakpił, zerkając na Rusha, a ten rzucił mu tylko zblazowane spojrzenie znad komiksu.
— No szczęściarz, jest kochany. — Charlie uśmiechnął się. — A w ogóle jak święta? Widziałeś się z rodziną?
— Jeśli przez słowo „rodzina” rozumiesz moją siostrę, to tak. Jak dobra, starsza siostrzyczka przywiozła mi nawet ciasto i jakieś sałatki… Twierdziła, że zrobiła za dużo. — Ryan uśmiechnął się wymownie, jakby nie bardzo w to wierzył.
— Czyli… z rodzicami się nie widziałeś?
— Kochanie, naprawdę nie wywnioskowałeś tego z mojej poprzedniej wypowiedzi? — Ryan uśmiechnął się drwiąco, równocześnie przeszywając go groźnym spojrzeniem. Nie chciał o tym rozmawiać.
— Nie no, to znaczy tak, wywnioskowałem, ale… no, bo ja się widziałem ze swoimi — odparł Charlie na poły speszony, na poły zadowolony faktem, że pogodził się z rodzicami.
— Uuu, i dopiero teraz słyszę? Rzuciliście się sobie w ramiona? — spytał Ryan i dojadłszy posiłek, odsunął talerz.
Charlie zaczął wyłamywać sobie palce, bo breloczek miał w sypialni.
— No… na początku było ciężko. Ale w końcu mama coś tam pogadała z ojcem czy coś i… mamy niedługo z Rushem przyjść na kolację.
Ryan uśmiechnął się do kumpla i roztrzepał mu włosy. Cieszył się, że Charlie był na dobrej drodze do naprawienia kontaktów z rodzicami. Sam nie wierzył, żeby kiedykolwiek miał się pojednać ze swoim ojcem. I był pewien, że gdyby stał się cud i ojciec pierwszy wyciągnął do niego dłoń, to prędzej rąbnąłby go w szczękę, nim uścisnął jego rękę.
— Hm… Jeśli twój książę będzie taki uprzejmy i słodki, jaki jest, kiedy nie ma mnie w pobliżu, to na pewno się wam powiedzie.
Rush spojrzał na niego wymownie.
— Nie rozumiem, co insynuujesz — mruknął.
Charlie zmarszczył brwi, patrząc po nich z lekką irytacją.
— Przykro mi to słyszeć. Wydawało mi się, że aluzja była dość wyraźna — odparł Ryan, a tatuażysta trącił go łokciem.
Rush odetchnął głębiej, aby zachować spokój.
— Była. I mogę ci zagwarantować, że na pewno zrobię lepsze wrażenie na rodzicach Charliego, niż ty byś kiedykolwiek mógł — odparł ze spokojem i miłym, ale sztucznym, uśmiechem.
Charlie tym razem chciał Rusha trącić, ale był za daleko. Pokręcił więc tylko głową.
— Dotychczas staruszkowie Charliego nie mieli nic przeciwko mnie, co nie, kochanie? — zauważył Ryan.
— No i? Jeszcze trochę, a zrobicie sobie tabelkę i będziecie zapisywać punkty, kto w czym jest lepszy — prychnął najmłodszy chłopak, a Rush przewrócił oczami.
— Nie, bez przesady. Jednak te sugestie zaczynają być irytujące. Tak samo to kochaniowanie — mruknął, wstając z fotela i bez tłumaczenia się wychodząc z salonu.
— No i widzisz? — Charlie spojrzał wymownie na Ryana, choć w duchu był też zły na Rusha o takie obrażanie się. Ale czuł, że musiał przed Ryanem bronić kochanka. — Staraj się powstrzymać cięty język…
— Chciałbym zauważyć, że twój książę nie pozostaje mi dłużny, więc raczej jesteśmy kwita. Ale na razie dziękuję za kolację i idę, a ty daj znać, jak będziesz się do mnie wybierał — odparł Ryan i wstał z kanapy.
Charlie tylko zaburczał coś marudnie pod nosem, ale też wstał i odprowadził kumpla do drzwi. Tracił nadzieję na porozumienie Rusha z Ryanem. Sam nie wiedział, dlaczego tak go to męczyło, ale naprawdę chciał, by dwie tak ważne dla niego osoby dobrze się dogadywały.
— No dobra, to się odezwę, a ty idź poćwicz do lustra jakiś bardziej szczery uśmiech, co? — prychnął pod nosem.
Ryan w odpowiedzi uśmiechnął się do chłopaka czarująco.
— Tak dużo ode mnie wymagasz… — odparł z ironią, ale mrugnął do niego i odwrócił się. — Na razie.
Charlie odprowadził go wzrokiem. Gdy Ryan zniknął za rogiem, dopiero zamknął drzwi. Uch. Chyba nigdy Rush się do niego nie przekona.

119 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 64 – Bezczelny skurczybyk

  1. Yuu pisze:

    Hej~ Etto… Nie lubię takich zachowań Rayana. Wkurwia mnie tym.
    Echh, czy ja zawsze muszę zgubić jeden błąd? x__x coś u Aleksa sie pokręciło, ale nei mam pojęcia gdzie, soraski x__x
    ii
    ” I był pewien, że gdyby stał się cud i ojciec pierwszy wyciągnął do niego dłoń, to prędzej rąbnąłby go w szczękę, nim uścisnął jego rękę.”- chyba niż
    pozdrowionka. Uciekam czytać dalej

  2. Katka pisze:

    Yaoistka, gdzieś na tumblru ostatnio na pseudo rocznicę naszej strony wrzucałyśmy troszku statystyk i było tam też napisane, że pod tym właśnie rozdziałem jest najwięcej komentarzy :D Widać, Lenny zrobił furorę, haha.

  3. Yaoistka^^ pisze:

    tutaj jest największa komentarzy dziewczyny? :) czy może jakiś rozdział to przebija? XD Tak z ciekawości pytam bo nagle tak się kończy a jeszcze dużo komentarzy w dół XD

  4. Katka pisze:

    Kasia, no nie wiem, też był głodny, haha. Zresztą, co on może tak właściwie zrobić Lennemu, żeby się wyniósł :) Facet jest mega uparty. I nie, po policję nie zadzwoni XD

  5. Katrina Conquista pisze:

    Ryan wciąż taki był ‚ironiczny’ i pewny siebie i co nagle z niego taka pipka? 4 lata w kiciu był. Chyba umie sobie radzić?

    „- „I zapłacisz za nią, żebym jeszcze bardziej mógł cię wykorzystać”? – odparł Ryan sceptycznie, ale sięgnął po komórkę z kieszeni. W sumie i tak musiał zamówić jakiś obiad.”

    Serio? SERIO!? Co to za miękka fryta?! Co za luzerstwo!

    Lenny ……….. Lenny Lenny……… irytuje mnie od pierwszych słów. Boże co za irytujący osobnik. No ale cóż. Najwidoczniej miał rację, a Ryan jest pipką, która nie tylko da mu u siebie mieszkać, ale odda też swoje łóżko i zamówi mu pizzę. Jak widać nawet kot zmienił fronty.

    ”- Nie jestem pewien, do czego zmierzasz… ale chyba mi się to nie podoba.”

    Oż ty miągwo! Zamknij się już i przyjmij loda jak mężczyzna…!

  6. Katka pisze:

    Wadera, fajnie, że Lenny Cię zainteresował :D A co było w więzieniu… myślę, że kiedyś się wyjaśni… :) Alex i jego „zmuszanie się”. No cóż, tak na prawdę on musi się przyzwyczaić do tego wszystkiego. Ja myślę, że innej drogi nie ma niż „zmuszanie się”, skoro Alex ma opory praktycznie przed wszystkimi pieszczotami, jeśli nie dotyczą jego tyłeczka. Ale krok po kroku i może coś z tego będzie XD I Rush i jego „lodowatość” – najwyraźniej jest do brata bardziej podobne, niż mogłoby się wydawać XD

  7. Wadera pisze:

    Wspaniały rozdział, który w dodatku przyniósł nam kilka odpowiedzi. Więc:
    Lenny. Dobra spodziewałam się znajomego z więzienia, ale nie mordercy. W sumie jestem strasznie ciekawa co się w tym więzieniu działo. Znaczy, co tam dokładnie robił Rayan (jakoś wąpie, że jego działania ograniczały się do przesyłek) i jaki udział miał w tym Lenny, który nota nota bene z charakteru nie wygląda na osobę, która zabija dla przyjemności (chyba, że się myle), wiec jestem ciekawa okolicznosci jego zbrodni. No i zastanawia mnie ile Len wie o Rayu i przede wszystkim po cholere wpakował się właśnie jemu do chaty (jakieś dziwne te jego tlumaczenia :) Strasznie podoba mi sie jego postawa (mimo że jest wkurzająca;) gość sie włamuje, zachowuje jak u siebie, dziwi, że go nie witają z otwartymi ramionami, każe zamówić sobie pizze, a potem ni z tond i z owont za nią płaci. Lubie go XD
    Alex. Kocham gościa, ale przyznam, że się martwie. Oczywiście uwielbiam czytać kiedy J przełamuje opory Królowej, a Alex ulega i rozpływa sie w jego ramionach ale….. no właśnie. Tutaj było to troche takie…. sama nie wiem. Alex zgadzał się na wiele rzeczy żeby nie urazić J. Niekiedy robił to absolutnie wbrew sobie (zmiana pozycji). Jeśli dalej to pojdzie w tą stronę to może przestać być kolorowo ( w końcu ile można się zmuszać by zadowolić ukochaną osobę. Mam nadzieję że dalej J sprawi jakoś, że Alexowi zacznie sie to wszystko podobać i nie bedzie musiał się przymuszać.
    Rush. No chłopak ćwiczy cierpliwość, panowanie nad emocjami i ogólnie „lodową” postawę względem Raya (czyżby brał lekcje u brata? ;) strasznie podoba mi się ta ich sielankowa atmosfera i mam nadzieję, że nie planujecie szybko dla nich jakiś perturbacji.
    P.S.: Sorki, że dopiero teraz komentuje, ale w związku z pewnymi problemami z kompem wcześniej nie mogłam.
    P.S.2: Oczywiście standardowo nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

  8. Floo pisze:

    Cath>> nic nie obiecuję może coś uda mi się sklecić do końca roku XD A jak się nic nie skleci w sensownego fika to może samą scenę łóżkową napiszę XD przez czytanie FDTS i AH mam teraz bardzo rozbudowaną cześć mózgu odpowiadającą za sex par homoseksualnych XD
    Niestety fik może też skończyć tak jak mój art z Królową i jej smokiem: Narysowana królowa, a zamiast smoka to są jakieś kluski z merdającym ogonem które NIE wyglądają jak smok…. W efekcie Królowa z kluskami została wrzucona głęboko do szafki XD

    Trzymam kciuki za Shiv. Ale wiem że nie ma co się stresować, jak umie pisać z Kat TAKIE zajebiaszcze opowiadania to licencjat ma w kieszeni :D

  9. Cath pisze:

    Floo > nie przejmuj sie, wszystko co będzie miało w sobie Ryana i Chrisa i jeszcze scenę łóżkową przeczytam z dziką checią :D Nie wiem co tam autorki poplanowały ale Twój fik to może być jedyna szansa zobaczenia ich razem w niedwuznacznej sytuacji…
    (trzyma kciuki, pluje za lewe ramie i odczynia inne czary żeby to nie była prawda i zeby sen sie ziścił w sobotę ;) echh… ile to jeszcze dni?… za dłuuuugooooooo ;PPP

  10. Floo pisze:

    Cóż ja mogę napisać wyrwane z kontekstu scenki ale potem poskładanie tego do kupy żeby było całością to już trudniejsze zadanie. Nie jestem mistrzynią w pisaniu, bo lubię robić początki, opisy postaci ale gorzej u mnie z rozwijaniem jakiejś sensownej akcji XD i na pewno ja bym zakończyła fik sceną łóżkową XD

  11. Katka pisze:

    InnerVision, nie wiem niestety. Wiesz, Shiv tworzy licencjat, więc mamy troszeczkę zastoje w pisaniu :( Jak się uda napisać rozdział, to będzie, a jak nie, to niestety trzeba będzie poczekać ;*

  12. Cath pisze:

    Shivunia >> a propo tej siłki, ej! ja wierze w umiejętności trenerskie Ryana! xD
    Floo > yeah! Cudna wizja! i popieram sugestię Katki co do fika! :D

  13. Katka pisze:

    Floo, tak, zapewne by go nie olał i mu pomógł. Chociaż sama nie wiem, co dalej by było XD Może fika napiszesz? :D

  14. Floo pisze:

    Aaaaa…. zgubiłam się XD Pogubiłam się w komentarzach a patrząc na ich ilość to coś czuję że zajęło by mi to cały dzień przeczytanie wszystkich XD
    Ciekawy pomysł z tym pijanym Ryanem i wykorzystującym to Chrisem, ale ja to widzę scenkę jak Ryan jest w jakimś klubie i widzi tam pijanego Chrisa którego napastują jacyś faceci. On go ratuje a potem zostaje z takim pijanym i klejącym się do niego Chrisem, i bo Ryan ma dobre serduszko jednak :D, nie zostawił by go tylko musiał by się nim zająć …. ach ciekawe co by się wydarzyło *_*

  15. kkohaku pisze:

    ja jestem ciekawa jakby to wyglądało na żywo ;) autorki pokładały by sie ze śmiechu słuchając naszych dociekań czy wszyscy by je zaczęli ”maltretować” aby zdradziły jakieś szczegóły kolejnych rozdziałów? xD

  16. Shinu pisze:

    Nie ogarniam tych wszystkich komentarzy. Po prostu nie ogarniam xDDD Człowiek wyjdzie na chwilę z domu, wraca a tu takie tematy… xDDDDDD Rozwalacie mnie laski, autentycznie xD

  17. Katka pisze:

    Tamiya, pijany Ryan i wykorzystujący go Chris – wystraszyłam się tej wizji XD I przyznam, że… no hahaha, bawi mnie na swój sposób, mimo że Ryan w mojej głowie stanowczo protestuje, aż trudno go uciszyć XD

  18. Tamiya pisze:

    No, w końcu mogę przeczytać~ <3

    Okej, spodziewałam się wszystkich, ale nie tego całego Lenny'ego (nie tylko dlatego, że nie miałam pojęcia o jego istnieniu xd). Mam nadzieję, że nie okaże się on gejem i nie stworzy z Ryanem szczęśliwej parki. Nie polubiłam go na razie i mam dziwne wrażenie, że nie polubię. Ale dzięki temu Ryan nie może sprowadzić sobie Matta :D Ale w sumie mogą gdzie indziej się spotkać, argh. Ale najwygodniejsza opcja odpadła, uhuhuhu. O, wiem! Niech Ryan, zły, nieszczęśliwy i zmęczony niechcianym lokatorem numer dwa poleci do Chrisa na obiadek (brakuje mi Chrisa ;____; tak jakoś bardzoo). I najlepiej niech się schla i tam zostanie, resztę pozostawię inwencji twórczej Chrisa xD

    Jeju. Jak ja kocham Alexa i Jasona, definitywnie moja najulubieńsza parka od was <3 aż sobie przeczytałam ich pierwsze spotkanie dla porównania XD "nie dotykaj, rozbierz się, połóż i leż, a ja się wszystkim zajmę, skończone, a teraz żegnam. Jakieś zastrzeżenia? W takim razie tam są drzwi.", a teraz? Przytul, pocałuj, bądź ze mną <3 Jeej. I jak mnie cieszą momenty jak Alex sam wychodzi z inicjatywą i jak się martwi, że Jason może być zły, albo jak się nagina dla niego <3 To takie urocze, zwłaszcza, że dla innych to taka bryła lodu <3 A tu potrzeba smoka i jego ognia, który roztapia tę bryłę <3 Ciekawa jestem ile zajmie Alexowi przymuszenie się do seksu na plecach :3 Będę piszczała z radości, chociaż Jason pewnie będzie szczęśliwszy :D

    Rush jako obrażony, zły, groźny spanielek jest uroczy. I taki rozdarty Charlie. "kumpel, który mówi i traktuje go w ten sposób od lat, a wkurzający się o to kochanek" XD A Ryan uwielbia denerwować tego spaniela. Śmieszne to jest :D Chociaż… jakby do mojego chłopaka jakaś jego przyjaciółka mówiła "kochanie" też bym się ostro wkurzała, nie ważne ile się znają i, że u nich to na porządku dziennym, więc rozumiem Rusha c: jednakowoż to dalej jest zabawne.

  19. kkohaku pisze:

    Gazelka >> tak!! już pamiętam , to właśnie ta postać :) a zwłaszcza ten kapelusz. Kurcze aż poczułam ochotę obejrzenia tego jeszcze raz xD
    to tylko Shiv może nam powiedzieć czy Lenny pasuje na czarnoksiężnika :D

  20. Gazelka pisze:

    @kkohaku

    Przepraszam za OT, ale muszę to powiedzieć!

    Totalnie, czarnoksieznik na czarnej panterze to tylko i wyłącznie Muminki! To był czarnoksięznik, który poszukiwał rubinów i zgubił swój magiczny kapelusz w trakcie przelatywania nad Doliną Muminków. Oczywiście znalazł go Muminek co zaowosowało tragicznym splotem wydarzeń… ale ostatecznie, wszystko dobrze się kończy.
    Jestem fanatyczką muminkó, więc exkjuzmi:D
    Ale jeśli jesteśmy w takim bajkowy nastroju… to przecież czarnoksięznik nie zaszkodzi!

  21. kkohaku pisze:

    Shivunia >>> H-men?? O matko aż padłam xD he he ależ broń boże xD! przyznam szczerze, że postać mężczyzny na czarnej panterze to mi się skojarzyło (ale się nie śmiejcie) taka była w Muminkach >_> znaczy nie mam pojęcia jak ona się nazywała, był to chyba jakiś zły czarodziej.. chyba bo nie jestem pewna. I jakoś pasuje do Lenny’ego xD
    Co do różnorodności .. tak tak ona u was jest! Pisałam tak.. ogólnie, nie koniecznie mając na myśli FDTS, tylko po prostu jakiś taki stereotyp, który jakby przyjął się w opowiadankach yaoi. Ale wiadomo, że i tutaj można spotkać się z różnymi. Więc prostując, jestem za różnorodnością i jest to u was.Moja tolerancja także obejmuje to ale to nie zmienia faktu, że nie da się wszystkich lubić , a ja nie przepadam za Chrisem i koniec :P

  22. nimikina pisze:

    double post, yay!
    No ale muszę.

    Wam też się kojarzy z pewna parką z FDTS?

    (poprzedni komentarz mi wyżarło… Tam miało być…powiadomieni o nowym mailu. Cóż, ludzie mi dość często mówią np „….)

  23. nimikina pisze:

    @Sdie
    Hah. Dziękuję~! …chyba.
    Ja komentuję tak często tylko FDTS i CJzN (normalny, het fik, ale kocham autorkę i psychologię postaci). Poza tym ustawiam sobie zawsze powiadomienie o komentarzach na maila, a na GTalku wyskakuje mi powiadom „chciałbym mieć tyle energii z rana co ty” (godzina 7.00, uczymy się do testu z koleżanką),a ja to mam tak nabyte, ze szpitali. Nie wiadomo ile pożyję, to chcę żeby to życie jakieś było, proste XD

  24. Sdie pisze:

    Takie czeste komentowanie jest nie na moje zdrowie. W moim wieku juz sie tak czesto nie chce. Twoja..zywiolowosc mnie zaskakuje ;)

  25. nimikina pisze:

    @Sdie
    To pytanie zwaliło mnie z nóg na kolana i no.. e… boję się troszkę odpowiedzieć.
    Ale… Do odważnych świat należy!
    15 (słownie: piętnaście)
    Dlaczego pytasz?

  26. Katka pisze:

    Co do Under Grand Hotel… absolutnie się na tym nie wzorowałyśmy, bo ja… nawet tego nie czytałam XD Zresztą, Lenny powstał dawno temu, jeszcze przed Ryanem, kiedy nie miałyśmy pojęcia, że będą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego, więc jeśli wizualnie wyglądają podobnie, to jest to czysty przypadek :) No i jak Shiv powiedziała – Ryan jest wyższy.

  27. nimikina pisze:

    @Camelia – no wieeem, też bym tak chciała. Człowiek napisze komentarz pod wpływem emocji, a potem ma mnóstwo błędów.

    [/off (wybaaaaaaczcie mi ten offtop)]

  28. Camelia pisze:

    @nimikina, ale gdzie Shiv źle napisała Twój nick? Mi się wydaję, że dobrze, chyba, że gdzie indziej patrzę.
    @nimikina, aaa… Farciary XD

    [Od Shiv: wybacz, mała korekta żeby nie wprowadzać chaosu]

  29. nimikina pisze:

    @Shivuna – z góry dziękuję. Jako dyslektyczka wiem, że mój nick się genialnie pisze, ale jakoś tak to tylko wzmaga moją miłość do niego (poza tym dodałam go do mojego słownika).
    Ja się nigdy na poważnie nie uczę. Nie potrafię siedzieć nad książkami, muszę mieć jakąś rozrywkę do tego, bo bym oszalała.
    @Camelia autor na wordpressie ma możliwość edycji komentarzy XD

  30. Shivunia pisze:

    nimikina>> a ja jestem dyslektyczką i dla mnie tu jest za dużo „m” „n” i „i”. Postaram się jednak pamiętać. A jakby był przekaz pod progowy by był to go chyba by nie zadziałał.
    I jak masz trudny egzamin to lepiej idź się uczyć a nie siedzisz na necie ;)

  31. nimikina pisze:

    @Shivunia ni-mi-ki-na, powtarzamy: nimikina. Ja jestem przewrażliwiona, wiem. Ale lubię ten nick i mam na jego punkcie obsesję (no bo… nimikina, anikimin, nimi-kina, mini-kino, mini niki…)
    Nic do nich nie mam, ale ładnie wyglądały ;)
    Hah. Czyli całkowity przypadek. A już liczyłam na przekaz podprogowy.

    @Shivunia, Yuriko
    Ja wiem, wiem… Mnie też przeraża wizja Lenny’ego z Chrisem, ale nie wymagajcie ode mnie zbyt wiele. Czeka mnie najtrudniejsza poprawka (niemiecki) a na dodatek, tak bez okazji dostałam od koleżanki fika z moją ulubioną yaoistyczną parą (mimo, że ta koleżanka yaoistką nie jest i jest to jej 2gi taki fik… pierwszy zresztą też był dla i przeze mnie). Jak w takich okolicznościach normalnie myśleć?

  32. Shivunia pisze:

    Kohaku >> Lenny na czarnej panterze? Jestem zdecydowanie za. Tylko żeby nie wyglądał jak H-men bo się załamie
    Alikos i Kohaku >> różnorodność. Oczywiście że tak, ale nic na siłę. Nie mamy samych samców alfa. Jason jest średniej urody, co byście o nim nie myśleli. Alex to baba w męskim ciele i mimo że w biznesie jest zimną suczą to w uczuciach jest jak biedne skrzywdzone dziecko. Rush to śliczny frajer – taki miał być i chyba taki jest. Charlie jest przeciętny z wyglądu. Chris jest chudzielcem który maluje sobie paznokcie na różowo. Jest takim plastikiem z fiutkiem. No i mamy dziewczyny. Jak dla mnie można nazwać to różnorodnością.
    nimikina>> nie rozumiem o co chodzi ci z tymi odpowiedziami. Co za różnica jak są posty zamieszczane. To że same czasami z tej opcji korzystałyśmy nic nie znaczy.
    Shinu, nimikina,Cath >>Co do UGH. powiem tak samo jak nimikina na temat seme/uke. „wszelkie podobieństwa między postaciami są czysto przypadkowe i nie powinny być brane pod uwagę podczas odbioru”
    Lenny to Lenny a nie Swordfish. Ryan to Ryan a nie Sen. Nie wzorowałyśmy się na nich choć sama widzę podobieństwa.:) Lenny ma tak btw cieńsze dredy i jest niższy od Ryana.
    Yuriko >>”nimi –> przerazasz mnie wizja Chrisa i Lennego. O.o naprawde mnie to przeraza” mnie też…
    Floo>> No mają po jednym stałym partnerze może dlatego że są raczej monogamistami i nie bawią się w poligamie?
    Cath >> błagam. On na tej siłce był ile razy? Z trzy? To już ja się lepiej umiem bić niż ten chudzielec.

  33. Cath pisze:

    nimikina >> Chris z Lennym tylko platonicznie i tylko po to zeby Ryan zrobił się o Chrisa zazdrosny i zobaczył co traci nie będąc za nim :D
    Floo >> no może Chris nie miałby szansy w prawdziwej bijatyce ale wbijanie kościstych palców w żebra albo pazurów w oko boli ;P A po za tym Ryan go trenował na siłce! Musiało to przynieść jakieś efekty ;P

  34. Floo pisze:

    Shivunia>> Oj taaaak Shiv moja ty wizjonerko (bije pokłony) to by było po prostu piękne!! Zwłaszcza że nikt tu nie ma więcej jak jednego stałego partnera. Rozpieśćcie Ryana i dajcie mu 3 stałych kochanków… Tylko żeby się nie pobili bo Chris raczej przegra z kretesem XD

  35. Yuriko-chan pisze:

    nimi –> przerazasz mnie wizja Chrisa i Lennego. O.o naprawde mnie to przeraza. To jeszcze gorzej niz Chris z Ryanem. Błagam xD oni do siebie nie pasują…. chocicaz Chris/Ryan mogloby byc zabawne powiedzmy jeden raz xD

    Wczesniej chyba tylko autorki korzystaly z opcji odpowiedz,byc moze chcialy zeby tak zostalo? balagan sie robi.

    http://americanhigh.wordpress.com/dodatki/chat/

    macie tu linka na chat American High, my tam czasem gadamy sobie w godzinach nocnych 21:00-2:00 jakos tak, zarowno z Kasiotfur i Berniakiem jak i z Shivunia i Katką ;P wiec mozna uznac to za wspolny chat a tematy sa rozne. Jak chcecie pogadac to wlazcie i moze bedzie kilka osob :P

  36. Shinu pisze:

    Może Sen nie jest dokładnie taki jak sobie wyobrażałam Ryana, ale czarne włosy i ciemne oczy ma ;P Aczkolwiek charakter…. no tu już jest całkowicie inny człowiek xD Jednak Swordfish… nosz kuźwa, identycznie sobie wyobrażałam Lenny’ego… może trochę jaśniejszego ale i taaak xD Tu jest zbyt dużo podobieństw xDD Przynajmniej dla fenek yaoi xDD

  37. nimikina pisze:

    @<strongCath – jeśli chodzi o tego małego, czarnego co ma być Ryanem, to się zgadzam. Za mały, zbyt słodki, zbyt… „słiti”.
    Zdecydowanie – TO ZNAK. Lenny nie jest dla Ryana.

    …a może kompromis?
    Lenny z Chrisem, a Ryan z Mattem!
    (uczę się niemieckiego, nie wymagać ode mnie logicznych rzeczy)

  38. Cath pisze:

    Hehe coś w tym musi być skoro wszyscy zobaczyliśmy w Lennym Swordfisha xD
    (imię tego bohatera UGH) ale Ryan według mnie jest totalnie nie podobny do Sen’a xD to znak! Nie mogą być razem!

  39. Shinu pisze:

    alikos3 – czyżby chodziło ci o Undergrand Hotel z tą mangą? Ja miałam to samo skojarzenie! Serio laski, główni bohaterowie to jak Ryan i Lenny xDD

  40. kkohaku pisze:

    nimikina >> wybacz , określenie wrogowie nie miało być negatywne (przytula), kogokolwiek wybierzesz to ja się z tym pogodzę :D

    alikos3>>> ja nie uogólniam, tylko tak określam mniej więcej podejście do Lennego ;) oj wiem, że różnorodność jest ok i tolerancja jest ważna. Ale wiesz..to opowiadanie, a każdy ma swoje gusta, nie mówię, że Chris jest dla mnie postacią, którą nie mogę zcierpieć, jest mi obojętny. Po prostu nie wyobrażam go sobie z Ryanem a teraz jak się pojawił Lenny..to po prostu mój gust bardziej do niego lgnie :) oczywiście jestem za tym aby było różnorodnie, a nie sami przystojniacy i samce alfa ;) a kto wie czy z kolejnymi rozdziałami Chris mi się nie spodoba, w końcu było tak go mało, że trudno (przynajmniej dla mnie) od razu czuć do niego sympatię. Tak samo było z Alexem, nie lubiłam go na początku a teraz.. uwielbiam :)

  41. nimikina pisze:

    @kkohaku – ja też zdecydowanie wolę slash (bez podziału na seme/uke) ale nawet w slashu ludzie starają się ogólna dominację przedstawić prawidłowo ;)
    Poza tym może i stereotypowo, ale na większości definicji seme/uke na końcu jest dopisane coś w stylu: „Uwaga! Definicja stereotypowa. Uke może być uke w seksie, a seme w związku i nic nam do tego.”.
    Nie tylko ja nie zastosowałam się do tej prośby! Poza tym Katka też używała „odpowiedz”.
    Teraz uważasz nas za wrogów? *coraz bardziej przesuwa się w stronę Team Chris*

    @CathRyyyyyyyysuuuuuuuuuujjjjj~~ *używa psychodelicznej mocy Nyanowania*

  42. alikos3 pisze:

    ha ha Lenny przypomina mi wizualnie pewną postać z komiksu yaoi, która wyglądała identycznie a i także była ważną szychą w więzieniu ;D e tam nie podoba się ludziom, tacy źli, wkurzający są najlepsi a nie słodki Chris :/ ja wolę aby Ryan z Lennym się dogadał, obaj przystojni, seksowni xD ja już to widzę, a słodkiemu, kolorowemu stworzonkowi mówimy : do widzenia!

    Nie wszyscy tak myśl, proszę nie uogólniać!!!!
    Zadko się odzywam, ale muszę bronic Chrisa.Trochę więcej tolerancji.Jakby wszyscy geje w opowiadaniach byli podobni do siebie, mogłoby się zrobić nudno.

  43. kkohaku pisze:

    Cath >>> ha ha no bo on od razu skojarzył mi się z takim dzikusem, jak zwierze, którego nie da się kontrolować xD a jak już poszło z tą wizją Chrisa no to Lenny.. męsko i seksownie będzie się prezentował na czarnej panterze. To też co do jego nocnej pracy.. pomyka na kocurze w nocy ha ha XD

  44. Cath pisze:

    kkohaku, o kurcze… Lenny na czarnej panterze… o tak… dalej go nie lubię ale wyglądałby wyjatkowo dobrze z takim czarnym kotem… mrrr… ekhem, no ;)

  45. kkohaku pisze:

    Cath >>> o nie, no nie wiem czy to dobrze, że inspiruje moich wrogów, którzy wolą kolorową księżniczkę, a nie mrocznego czarnoksiężnika xD he he na początku miała być księżniczka na kucyku Pony ale przypomniałam sobie, że ten..kot z tęczą to jego wizerunek xDD to czekam na ten rysunek, ja może zrobie Lennego na czarnej panterze ha ha xD dla kontrastu xD

  46. Yuriko-chan pisze:

    hehe nie wiedzialam ze kolejnosc partnerow ma jakąs roznice, i tez juz wyroslam z myslenia seme-uke o wiele bardziej mi sie podoba wizja uniwersalnych partnerow.

    Nie dziwne ze dziewczyny usunely tą opcje, skoro mimo ich prosb zeby jej nie uzywac nie do wszystkich to dotarlo ;P

    chodzcie na chat AH to sobie pogadamy. Jak sie tam zalogowac i dostac na americanhigh.wordpress.com

  47. nimikina pisze:

    ….a ja tak lubie komentować FDTS przez opcję odpowiedź. Ale okeeeeeey, damy radę. Zmuszę się ;)
    @Floo – nie chodzi o stereotypy. Tylko o… No o zasadę. Zupełnie tak jak pomylić KxA w Yullenie a potem się czepiać, że na urodziny dostanie się AreYuu zamiast Yullena. To po prostu tak… Działa na wyobraźnię.
    Owszem AxJ jest wizją ciekawą, ale… Nie teraz. Najpierw królowa powinna się troszkę bardziej otworzyć ;)
    <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

  48. Shivunia pisze:

    nimikina>> eee co za różnica jak się napisze? Bez przesady. A poza tym co za stereotypowe podejście do seme uke… błagam. A do tego ….mmm opcja Alexa pieprzącego Jasona jest ciekawa :]
    Floo >> a może ?
    Ryan wchodzi do sypialni a tam na brzuszkach leży Chris, Lenny i Matt
    wszyscy nadzy i tylko na niego czekajacy
    hahahahah
    każdy miałby kocią obróżkę z diamencikami XDDD
    Chris różową
    Lenny zieloną
    a Matt niebieską
    Ryan i jego kociaki XDDDD

    OGŁOSZENIE PARAFIALNE
    *Nastała mała zmiana. Nie ma już opcji „odpowiedz” więc piszemy nowego posta po prostu i do kogo jest on skierowany. Będzie tak ładniej zgrabniej i liczymy że nikogo nie zniechęci to komentowania rozdziału i wypowiadania się na jego temat a prywatne rozmowy zejdą na prywatne tory ;)

  49. Cath pisze:

    kkohaku, „Chris niech se tam będzie księżniczką na kolorowym kocie, biegającym po kolorowej tęczy xD” co za wizja!!! xDDDD strasznie mi się podba :D może zrobię z tego arta xD

  50. Cath pisze:

    Przespałam się z tym (szkoda ze nie mogę powiedzieć z nim ;))))
    i chyba jednak kocham bardziej Alexa jednak. Znam go lepiej i był moją pierwszą miłością ;P
    Ale oni Jason i Aleks są razem i (narazie, bosh mam nadzieje że na nic miedzy nich nie wskoczy) są razem to nie ma sensu się o nich awanturować, no ok, może żeby wiecej o nich było bo to taki miód na moje serce. A o szczęścia dla Ryana, którym dla mnie jest Chris, trzeba powalczyć xD

  51. nimikina pisze:

    …bosh.
    Chyba JasonxAlex?!
    wdech-wydech, wdech-wydech…
    Powiedz, że to zwykły błąd (zawsze jest topxbottom, semexuke, góraxdół…)

  52. fanta pisze:

    ja walę, jakie porównanie xD
    ale racja, racja :D

    i jak przyszedł lenny, to chyba zaczęłam woleć lenny’ego xD

  53. fanta pisze:

    neva! alex zawsze będzie dla mnie tym pierwszym! tak samo jak pairing alex x jason.

    to dziś
    to było
    och
    ach
    ooooo
    gorące xD

  54. Katka pisze:

    Floo, Ryan i harem = niemożliwe XD Jemu bardzo nie w smak być w jakimś układzie z kilkoma na raz. Pieprząc się z jednym, czułby, że zdradza drugiego XD

  55. Floo pisze:

    Ryan to Kocur/ Kociak
    Chris to Księżniczka
    Lenny to Jaszczurka
    a Matt… cóż może gołąb posłaniec? Bo się tak przewinął ale nie został (jak na razie) na dłużej a jeśli by został na dłużej to może będzie nadwornym psem XD??

  56. Floo pisze:

    Hahaha przekonał go już do całowania, do lodzika i w dodatku do zmiany pozycji… Wiec na pewno w końcu będzie mógł być nad nim :D Ja w niego wierzę

    No ktoś go kiedyś pewnie ujarzmi ale oby nie było to szybko XD To jednak jego czar być takim sarkastycznym draniem… to tak jakby Jason miał być miły dla otoczenia XD ( aż mi się przypomniała opcja z quizu że pracował jako boy hotelowy…. ta wizja mnie zabija XD)
    No ale zgadzam się mogło by się okazać że Lenny tak naprawdę lubi być na dole a do Ryana się wprowadził bo na niego leci i tylko marzy żeby ten się do niego dobrał… Hmmm… ale chciała bym też żeby był z Chrisem… Niech Ryan ma taki haremik XD

  57. kkohaku pisze:

    Chris niech se tam będzie księżniczką na kolorowym kocie, biegającym po kolorowej tęczy xD a Lenny na pewno nie będzie..fuj księżniczką xD najwyżej złym czarnoksiężnikiem xDD !

  58. Shivunia pisze:

    Mała korekta z mojej strony

    Rush – Książę
    Charlie – Feniks
    Ryan – …..
    Chris – ….
    Lenny – ….
    Matt – ….
    Alex – Królowa
    Jason – Smok

    Każdy ma swoje zwierzątko ;)

  59. nimikina pisze:

    Myślę.
    …ciągle myślę.
    ….
    Chris jest bardziej popularny, ale to Alexa kochamy bardziej.
    Bo Chris to gwiazdka, a Alex gwiazda.
    Wiecie – są ludzie sławni przez rok, dwa a są tacy sławni przez dekady.
    Chris to taka Miley Cyrus. Alex to Presley albo Jackson.

  60. nimikina pisze:

    O, tak. FDTK!
    W końcu:
    Rush- księżniczka książę (to był błąd, ale tak ładnie wyglądał, że tylko go przekreśliłam)
    Alex- królowa
    Ryan – król
    Jason – smok królowej
    Matt – nałożnica pana (Ryana)
    To teraz Chriss i Lenny walczą o tytuł księżniczki. Jestem za Chrisem.

  61. Gazelka pisze:

    Ja myślę, że Alex jest już bezdyskusyjnie królową wszystkich naszych serc i jest nie do ruszenia a teraz po prostu trwa walka o tytuł pierwszej księzniczki na dworze FDTS jeśli nie FDTK (Fire Dragon Tattoo Kingdom).
    A kto, jak nie Chris miał by dzierżyć tak zaszczytny tytuł.

  62. Cath pisze:

    Ja ich obu kocham tak samo bardzo :D
    Właśnie po raz n-ty przeczytałam fragment z powoli topniejącą królową i sie znowy sama rozpływam :D

  63. Shinu pisze:

    Chris bardziej popularny niż Alex? Nieee…. tak bardzo jak go kocham, tak bardzo wolę czytać o Alexie i Jayu ;P
    Co nie zmienia faktu, że nie wiem jak wytrzymam ten tydzień kiedy wiem, że za chwile będzie „wielki come back Chrisa po świętach ” xD
    Mam nadzieję, że NBTS będzie baaaaaaaaardzo ciekawe i mnie chociaż na chwilę zaspokoi ^o^

  64. Cath pisze:

    „- Jeszcze nic twórczego nie wpadło mi do głowy – odparł Ryan, mimo że ostatnio przez myśli przewijał mu się Matt i chciał się do niego odezwać. ”
    CHRIS! Chris Ci się przez łepek przewija a najlepiej to przez Twoje łóżko i niech tam zostanie na dłuuuugo. I teraz, powtarzamy za mną C-h-r-i-s, no! Ślicznie xDDD

    Niech już nastanie następne FDTS!!!

  65. Katka pisze:

    Shinu, to chyba mogę Cię uspokoić i zapewnić, że Chris będzie w następnym rozdziale XD A ujarzmić sarkastycznego drania… Myślę, że na każdego znajduje się w pewnym momencie jakiś sposób… :)

  66. Shinu pisze:

    Chris niedługo? Aaaaa!!! I jak ja mam wytrzymac do soboty jak że o tym powiedziała?! Jeszcze jak się okaże, że go jedak nie będzie w następnym tylko w jeszcze następnym to sie zastrzelę >_> Powaga xD
    Hmm… Lenny wydaje się być ciekawy. Jak wcześniej napisała nimikina jestem ciekawa jaka on ma prace. Fajnie by było jakby był jakaś dziwką i tak na prawdę lubił być na dole ;D Ryan nie musiał by się martwic o swój tyłek ;P
    Swoja droga, mógłby się znaleźć ktoś kto by w końcu ujarzmił naszego sarkastycznego drania ;P

  67. Katka pisze:

    Floo, tak, Ryanowi się fizycznie podoba. Już swoją drogą, że niepomiernie go wkurza. Chris będzie niedługo XD A Alex na pleckach….. tak, Jason o tym marzy XD

  68. Floo pisze:

    No dobra to od początku
    Ryan:
    Biedny, współczuję takiego niechcianego lokatora którego nie da się pozbyć. Nie lubię ludzi pokroju Lennego którzy uważają że jak oni chcą to wszyscy inni mają się dostosować i jeszcze cieszyć ;/ Ale coś mi sie widzi że Ryan’owi to się fizycznie niechciany gość podoba albo jest biedak wyposzczony i gdzie jest Chris?? Dawno go już nie było XD

    Jason i Alex:
    Achhh ochhh… Alexik nareszcie pozwolił Jasonowi (następuje seria zachwyconych krzyków i pisków) ach jestem zachwycona tym co się tam u nich działo. Jeszcze trochę cierpliwości Jasona i będzie mógł sie kochać z Alexikiem leżącym na pleckach *_*
    Ale będzie miał widoki na rumieniącą się powoli twarz swojej królowej
    Ogólnie ach i och i łiiiiiiiii XD

    Charli i Rush:
    No za spokoooooojnie tam u nich _-_ I w ogóle jak już piszecie że Charli opieprza Ryana to napiszcie też jak opieprza Rusha… zwłaszcza ze tą manifestacje „obrażony książę opuścił sale” (przewraca oczami) no proszee… Rush toż to wyskok jak u obrażonego dziecka. No zanim on trochę wydorośleje to przydała by się tam u nich burza… Czy burza będzie jak Charli będzie u Ryana i przylezie Lenny??

  69. Katka pisze:

    Cath, haha, tak to jest, jak czasem ktoś totalnie trafi w nasz zamysł albo przeciwnie, stwierdzi, że coś się stanie, a jest daleko od realiów o miliony lat świetlnych XD Uwielbiamy takie gdybanie XD

  70. Cath pisze:

    Zabawne??? My (a przynajmniej ja) cierpimy bardzo (zarywamy noce, zaglądamy tu jak świry co godzinę – przynajmniej ja) że nie widzimy Ryana z naszym wybranym jego partnerem (Chris♥/Matt/Lenny) a ty mówisz zabawne??? pfffffffffffffffffffff ;)

  71. nimikina pisze:

    Cieszę się, że was rozśmieszam. W końcu – śmiech to zdrowie, zdrowie to życie, życie to pasja, pasja to pisanie a pisanie to FDTS (dobrze myślę?) XD
    Hm… Faaakt, trochę to skomplikowane jak się czytelnicy podzielili.
    Ja się osobiście zaliczam do Teamu Matta, ale uwielbiam Chrisa który przypomina mi pewną osobę.
    Ciekawe kiedy zaczniemy się obrzucać mentalnymi pomidorami… ;)

  72. Katka pisze:

    nimikina, „…CO TO ZA PRACA? Nie wiem dlaczego ale kojarzy mi się tylko z dziwką. Albo alfonsem, klubem bardzo-nocnym… Bramkarz?” XD Lubię takie dociekanie, haha, chociaż niektóre nas mega bawią. Ale to bardzo na plus. W ogóle kuuurcze, aż mam ochotę policzyć sprzymierzeńców Chrisa i sprzymierzeńców Lennego i sprzymierzeńców Matta XD To takie zabawne się zrobiło XD

    Sdie, ;*** Urocze te Twoje reakcje XD

  73. Sdie pisze:

    Lenny *_* Czekałam na ciebie i nie rozczarowałes mnie nic a nic :D Juz go uwielbiam :D Za to ze jest w stanie bez problemu postawic Ryanowi czolo :D Nalezalo sie tej wstretnej ironicznej pewnej siebie i narcyzowatej osobowosci! a co! Yeah! Lenny daj mu popalic! Team Lenny a nie jakis team pindziowatych landrynek i kotow srajacych tecza – no sory…
    A teraz kopia mojego komentarza „za swiezo” po przeczytaniu:
    „- Odmówiłbyś. Potem ja bym cię przekonał, a tak tą kwestię mamy już zaliczoną – wyjaśnił, dopijając piwo.” – awww juz go kocham xD – Ryan ********xD – teraz nie mialabym zadnych watpliwosci :D
    „Z końcówką w zębach wygiął się na kanapie, unosząc tylko biodra i wyjął z kieszeni portfel. Położył na stole dwadzieścia dolarów, po czym wrócił do jedzenia.” – wow czyli jest dosc hmm..w porzadku lesli chodzi o takie rzeczy – przynajmniej Ryan nie bedzie go musial utrzymywac..
    No i Alex *_* :
    łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! kurwa kaaat!
    kocham alexaa! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
    och fap fap fap fap
    Alex chwilę się zawiesił, po czym zamruczał do telefonu potakująco, przygryzając dolną wargę.
    on ZAMRUCZAŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! o jaaaaa on jeszcze nigdy nie mruczał!
    uch uch uch
    oooooch!
    Blondyn trochę tym zaskoczony drgnął, ale w końcu jednak nie uciekł. Zamiast tego odważył się i chwycił tatuażystę za kark, przytrzymując i oddając pocałunek.
    mmmmmmmmmhmmmmm – dochodze
    taka dawka podniety moze zaszkodzic
    „– Teraz jesteś moim facetem.
    Alex aż poczuł dziwny skurcz w żołądku, kiedy Jason to powiedział. Zamiast jednak odpowiedzieć, wychylił się do niego i obejmując w talii, pocałował go w cholernie namiętny sposób w usta.”
    jessssssssu….moj alex <3
    (nie mow ze zrobi mu loda!)
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – robi!
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – dogorywam..
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – zrobił!
    Potem Alex zepsul atmosfere ty "myciem zebow" i swoimi nerwami a szkoda :(
    No, ale…
    "- A na boku? – spytał niepewnie. Nie chciał, żeby się złościł." – juz znowu go kocham xD
    "Podszedł do Jasona i sam z siebie pocałował go w ramię." – kocham takie perelki *_*
    Parke taktowie pominelam – wybaczcie ;] No i Kat (Shiv) moze wiesz, ze chce cie udusic ale i tak chce cie udusic! Mialam ten rozdzial w zasiegu lapek a musialam czekac tydzien!
    ;*:*:*:*:*:*:*:*

  74. nimikina pisze:

    hehe myslalam ze pojda razem sie kąpac ;D umyja sie i powtoreczka ;D

    Ja też! Zresztą, mnie się wgl marzy że porzucą te durne gumki i po pierwszym takim seksie Jason zaniesie Alexa do łazienki i… AWW <3 *niepoprawna romantyczka mode:on*

    cos mi sie wydaje ze jak blondi sie zaangazuje to nie ma chuja we wsi,zeby sie to skonczylo. Ze on jest taki ze daje calego siebie jak juz sie przekona, a nikt mu nie da tego wszystkiego tak jak Jason, ktoremu badz co badz juz troche ufa. Nie bedzie latwo to skonczyc.

    Tez mi się tak wydaje.
    Są ludzie, którym przez wydarzenia z ich przeszłości lub jakieś fobie/inne skrzywienia psychiczne trudniej zaufać ludziom, ale jeśli już to zrobią to ich przywiązanie jest wyjątkowo silne. A Alex należy do obydwu kategorii,,,

    śmiac mi sie chce ze bondi ma mizofobie i tylu rzeczy się brzydzi, a akurat analnej palcówki nie ;p no kude, pot, slina to sa rzeczy antybakteryjne, ale w odbycie jest w cholere zarazkow ;P TOTALNIE nielogiczne xD

    Jak już u góry pisałam – fobie nie są logiczne. Po prostu podciąga się je pod najbardziej pasującą nazwę ;)

    Ja też uwielbiam zazdrosnego Richa ;D

    A jak go można nie uwielbiać?

  75. nimikina pisze:

    Hej! Fobie nie są logiczne.
    Ja, mając arachnofobię przez którą już raz oberwałam zastrzykiem (uspokajaco-coś-tam) boję się malutkich pajączków, żyjątek, os, komarów, trochę większych pajączków, pajęczyn, babiego lata ale… kocham ptaszniki. Czy to jest logiczne? Chyba nie.
    Wspominałam chyba w swoim „właściwym komentarzu” o tym że mam „mizofobię” i brzydzę się kąpieli. Osobiście nie mam nic przeciwko podzieleniu się piciem, żarciem, pocałowaniem koleżanki, przytulaniem się, wielu kontaktom itd, ale nie dotknę czegoś co jest glutowane, wygląda na oślizgłe (wyjątek: węże), a na samą myśl o tym potrafię zwymiotować (a moja klasa się o tym dowiedziała i kiedy naprawdę nie chcą lekcji robią coś przez co przez następną godzinę słucham higienistki o tym, że powinnam mieć indywidualne nauczanie, a nie tylko traktowanie). Dziwne, nie?
    Tak to już z fobiami jest., Czasem nawet znikają na jakiś czas żeby wrócić z impetem w deszczową, samotną noc kiedy świeczki są po drugiej stronie domu (nigdy więcej nei zostaję sama na noc, nie!)

  76. nimikina pisze:

    Dobra, nie chce mi się czytać tych komentarzy. Zadowolę się cudownym, ale krótkim (chyba że to wina mojego tempa czytania – ile to miało stron?) rozdziałem.

    …jej. Zgadłam. Mówiłam, prawda? Ojciec albo kumpel z pod celi. Myślę, że „kumpel z pod celi” mieści się w progu błędu, nie?

    Zastanawiam się czy Jenny jest gejem…

    Lenny spojrzał na niego swoimi zielonymi oczami, po czym uśmiechnął się bezczelnie.
    – Stęskniłem się? – zakpił.
    – Prawie ci uwierzyłem – Ryan odpowiedział tym samym.

    To chyba jedyny tekst, który można by jako-tako podciągnąć. Ale tak to żadnych aluzji nei ma ;(
    …CO TO ZA PRACA? Nie wiem dlaczego ale kojarzy mi się tylko z dziwką. Albo alfonsem, klubem bardzo-nocnym… Bramkarz?

    Dobra, coś z komentarzy mi się rzuciło w oczy”
    …czyli, że co? Do wyboru mam Team Chris i Lenny’s Team? Ale to nie fair! To znaczy – nie powinno się ich porównywa, zupełnie tak jakby porównywać lody czekoladowe z waniliowy… e… Felice z Domem!
    …złe porównanie, bo Pete nie lubię. No ale. Powiedzmy, że ogień i woda. Zupełnie różne kategorie, a mimo wszystko piroman może kochać pływać, o.
    Lenny na razie przemknął po mojej psychice niezauważony, a Chris obił piłeczkę pinpongową z Nią (jedną z moich osobowości), zanim Ami go z niej nie wyprowadziła, soł… Jestem za TC, aczkolwiek możecie mnie uznać za jednoosobowy Team Matta (czy-jak-mu-tam-było).

    Wracamy do treści.
    Było kilka momentów przy których: a) awwowałam b) iiiiikałam c) zacierałam rączki i skakałam z radości (mam ADHD i coś-tam-jeszcze, to normalne. Sąsiedzi się nawet nie skarzą jak pół dnia wrzeszczę jak apacz w czasie natarcia na wroga. A te wymienione reakcje, są jak najbardziej pozytywne). Wymienię je waaaaam~~ (Wiem jestem zUa)

    Mając nadzieję, że nie robi z siebie idioty, przysunął się do Jasona i oparł się o niego, kładąc głowę na jego ramieniu.
    Starszy mężczyzna zerknął na niebo bokiem i uśmiechnął się pod nosem. Pogłaskał go po kolanie.
    […]
    Alex uśmiechnął się kącikiem ust, polegując na mężczyźnie.
    […]
    – Na plaży puszczali fajerwerki, więc poszedłem – prychnął, po czym objął go ramieniem.
    Blondyn spojrzał na jego dłoń na swoim ramieniu, po czym przylgnął do niego jeszcze ciaśniej.
    – Długo to mi zajęło.
    – Hm? – Jason zmarszczył brwi pytająco.
    – Odpowiedź na twoją propozycję – wyjaśnił. Czuł się przy nim bezpiecznie i spokojnie, nie tak jak przy swojej narzeczonej. Do niego chciał przylgnąć i czuć jego ciepło, a ona… Nawet nie szanowała jego przestrzeni osobistej.

    AWW<3 Bycie tak słodkim, a za razem irytującym…. Tak dojrzałym i odpowiedzialnym, a zarazem niewinnym… To powinno być zakazane! Przyprawia o palpitacje serca (oczywiście pozytywne palpitacje, ale jednak).

    Mmm… dobrze – jęknął, starając się chociaż werbalnie być bardziej otwartym.

    Kocham Alexa. Naprawdę.
    Jest zdziwaczały i cierpi na multum fobi – jak ja [wymienić? Wiem, że nie chcecie, ale i tak to zrobię: arachnofobia, lek przed ciemnością (oczywiście nazwy większości lęków pamiętam jedynie jakąś godzinę po wyjściu z gabinetu terapeuty), lęk przed szkołą, lęk przed żyjątkami pełzającymi i mizofobia. Pamiętam, że jak przeczytałam, że Alex ma mizofobię to przerwałam na kilka minut, bo mało osób o tym pisze. Swoją drogą – wiecie że mizofobia „zabrania” mi kąpieli? Serio. Jeśli już to tylko w kombinacji prysznic-wanna-prysznic, bo w końcu woda tylko przez sekundę jest czyta, a potem siedzi się w pocie i brudzie i…. Brrr!)

    – Tęskniłeś? – prychnął po drodze.
    Blondyn zmierzył całą jego postać spojrzeniem.
    – To pytanie czy stwierdzenie? – odparł pytaniem, ruszając za nim, ale został w salonie.
    – Pytanie – usłyszał Jasona z sypialni.
    – Można tak powiedzieć, mimo że fakt, że jestem tu dopiero dziś nie wskazywałby na to.

    Ał… Musiało boleć. Ale potem się zrehabilitował nasz kochany nastolatek (bo emocjonalnie Alex przypomina mi nastolatka… albo nastolatkę… W każdym razie jakby dopiero dojrzewał psychicznie.Choć z drugiej strony faceci są wolniejsi w rozwoju, więc może coś w tym jest?)

    …może jednak nie będę wymieniać dalej… Bo przeleję całą część JxA i kawałek z rozmowy Ryana z książęcą parką.

    W każdym razie tymczasowo jestem po stronie sprzymierzeńców Chrisa, jak każdy chcę więcej Jasona z Alexem, kocham Jaya bo jest słodkim i rozkosznym zdrajcą; denerwuje mnie sielanka książątek, ale rozumiem, że niektóre pary tak mają; e… a! Intryguje mnie Jenny, ale tylko trochę. Może za rozdział-dwa zmienię o nim zdanie z „nieoryginalnej postaci, która nic nie wnosi” na „coś co wydaje się mieć sens” (Alex stoi w „typowe roztrzęsione coś, co ma w sobie coś co sprawia że jest oryginalnym, kochanym świrkiem”).

    nimi, którą przeraża długość i bezsens tego komentarza, pisanego w przerwach od kibelka (leki+dwa litry oranżady + słoik nutelli = nie jest dobrze, serio)
    PS Dzięki nowemu rozdziałowi przypomniałam sobie hasło (w końcu przycisk lubienia sam się nie wciśnie), soł – dziekuję <3

  77. Yuriko-chan pisze:

    jesli to TEN Lenny to oczywiscie ze go kojarze, przeciez zachwycalyscie sie nim na chacie ;PP xD tylko wtedy to brzmialo cos jak; eee tam, jeszcze dlugo zanim sie pojawi xD

  78. Shivunia pisze:

    Yuriko >> Musze spytać. Ty kojarzysz Lenna?
    A druga sprawa. Alex nie do końca ma mizofobie. On ma zwaloną psyche i to nie ze boi się zarazków sensu stricto tylko rzeczy które są wg niego FUJ. Ciężko to wyjaśnić. Ja wiem co jest dla niego obrzydliwe i kiedy, ale nie umiem nawet sama tego sklasyfikować ;/ I sama dobrze wiem ze nie jest logiczny w tym czego sie brzydzi. Przecież to nie on ma np robić laskę tylko jemu XD

    Elis >> Jay i Alex na pewno będą mieli jeszcze wzloty i upadki, ale te …”położyć na plecki”… Mały stematyzowawszy bidoczek z Alexa czasami jest XD
    A Lenny faktycznie ma w głębokim opinie innych. Raczej się nie przejął czy wkurzył Ryana czy nie.

    Gazelka >> Nio ja wiem… ale jak człek ma obawy co do kompozycji sceny to tak wychodzi. Na charakter postaci jakoś zawsze lepiej znoszę marudzenie, bo mam wrażenie ze ten jest mniej odemnie zależy. XD Tak czy inaczej mam nadzieje ze będzie lepiej i wszystko będzie się trzymało zgrabnie.

  79. Yuriko-chan pisze:

    Ja bym chciala, zeby Lenny z taką samą ignorancją potraktował niedotykalnosc-ryanowego-tylka ;D i pokazal mu co to znaczy byc uke ;DD awww ;D

    Jakie to slodkie bylo, ze Aleks nie chce zeby sie Jason gniewal xD hehe myslalam ze pojda razem sie kąpac ;D umyja sie i powtoreczka ;D cos mi sie wydaje ze jak blondi sie zaangazuje to nie ma chuja we wsi,zeby sie to skonczylo. Ze on jest taki ze daje calego siebie jak juz sie przekona, a nikt mu nie da tego wszystkiego tak jak Jason, ktoremu badz co badz juz troche ufa. Nie bedzie latwo to skonczyc. śmiac mi sie chce ze bondi ma mizofobie i tylu rzeczy sie brzydzi, a akurat analnej palcówki nie ;p no kude, pot, slina to sa rzeczy antybakteryjne, ale w odbycie jest w cholere zarazkow ;P TOTALNIE nielogiczne xD fajne jest to, ze sa juz szczerzy miedzy sobą. Jakby nie patrzec to ich zbliza.

    Ja też uwielbiam zazdrosnego Richa ;D

  80. Elis pisze:

    Dopiero teraz miałam czas, aby przeczytać rozdział i zachwycam się nim.

    Wiedziałam, że Alex jest cudny, ale dziś był mega cudny. To jak przytulił się do Jasona i chciał, żeby on nie był na niego zły, i pozwolił na małe obciąganko, a później zmiana pozycji… Ach i och. Mam nadzieję, że kiedyś tak zaufa Jay’owi na tyle, aby dał się położyć na plecki. :))
    Kocham ich obu. I co najważniejsze są parą. I niech w przyszłości Alex nie wyjeżdża. No, mały dramacik może być, czemu nie, ale taki, żeby się później tylko wzruszać. Tylko niech się nie rozstają.

    Nie sądziłam, ze tym facetem będzie ktoś z paki. Lenny mnie wkurzył. No, jak można tak wpraszać się do czyjegoś domu. Co za facet. Wrrr. Nie wiemy jeszcze, czy jest gejem, ale jak jest to pewnie z niego raczej aktywny typ, a Ryan nie da tyłeczka nikomu. Widać, że podoba się mu ciało Lenny’ego.
    O tak koło Ryana coraz więcej facetów i zagadką będzie, który z nich go zdobędzie.

    Rush i Charlie sam miód. I niech im się wiedzie, jak najlepiej. :)

  81. Gazelka pisze:

    „smutno nam z tego powodu”
    Zupełnie niepotrzebnie:D Ktoś wam musi trochę pomarudzić. A wiecie dobrze, że i tak wielbię waszą twórczość. Bo jak powiedziałam, czekam na rozwój akcji.

  82. Katka pisze:

    InnerVision, hehe, myślę, że Lenny skrywa sporo ciekawych aspektów swojego „ja” :D I będzie miał czas, żeby je pokazać :)

  83. InnerVision pisze:

    No ja właśnie też w trakcie czytania zastanawiałam się, czy Lenny jest gejem, bo nigdzie nie zostało to uwzględnione. Mam nadzieję, że jest :D Nie mam nic przeciwko Chrisowi, ale chyba bym wolała, żeby to własnie Lenny był z Ryanem, chociaż pewnie nie zostanie on w opowiadaniu na dłużej, tak myślę :<
    Cieszę się, że Alex ma trochę mniejsze opory niż na początku i że w końcu są razem <3 Są słodcy.
    I WANT MOAR!

  84. Katka pisze:

    Shinu, „dżizus, teraz jest już tyle tych postaci przy Ryan’ie, że ja już nie wiem kto będzie potencjalnym kochankiem xDD” – haha, no takie złe jesteśmy XD A tak serio to fajnie pokazać, że ktoś nie ma tylko jednego, tego swojego „księcia” (tym razem to nie synonim do „Rush” XD), a jednak może sobie wybrać, czy tam poszukać odpowiedniego wśród tych, którzy go chcą :)
    W ogóle… ta chrisomania jest przerażająca XD Och i chciałabyś się rozpłakać… w sumie Alex i Jay chyba są tacy, że jakiś większy dramat mógłby… wzruszyć. No ciekawe, czy się kiedyś uda tak poruszyć czytelników… :)
    A książęcej parki rzeczywiście niedużo ostatnio i jest u nich mega sielankowo, ale taki już ich urok XD

  85. Shinu pisze:

    Jeeeeeeej…. no jakiegoś starego więźnia się nie spodziewałam, ale wydaje się by ciekawym nowym nabytkiem w FDTS ;D Boże, tylko błagam, żeby on nic nie robił z Ryan’em… dżizus, teraz jest już tyle tych postaci przy Ryan’ie, że ja już nie wiem kto będzie potencjalnym kochankiem xDD Oczywiście trwam w moich marzeniach pełnych różowych pasemek, wąskich bioderek, chudych rączek i Chrisa xDD

    TAAAAAAAAAAAAAAK!!!!!!!! Moja ulubiona parka znowu razem, w dodatku tak na serio i Alex był taki kochany ;D Tak się słodko martwił o to by Jay nie był zły i już jest taki otwarty i w ogóle… aaach… rozpływam się słodkością w ich związku xDD Więęęęęęęęęcej. Potrzebuję więcej dramatu w ich relacjach i mam nadzieję, że za niedługo on nadejdzie. Chcę się rozpłakać kurcze xDD

    Za mało Rusha i Charliego! Ja wiem, że wątek z nimi jest już taki pół na pół mało interesujący, bo wszyscy się skupiają na Alexie i Jayu, ale błagam! Dajcie mi jakis seks miedzy nimi. Niech Ruch w przypływie zazdrości zrobi coś szalonego, seks gdziekolwiek….!!!

  86. Shivunia pisze:

    Gordon>> Nie rozumiem tego ale lubię twoje komentarze za tą słodką bezpośredniość. Ostatnie zdanie… kurcze to źle zabrzmi jak powiem że się na nie uśmiechnęłam XD
    Tak czy inaczej, absolutnie zgadzam się że „sie tak zajebiscie poruszaja” ;) I może Len to nie jest miły gość… ale wydaje mi się że Ryan i tak wolał jego zobaczyć niż ojca ;/

  87. Gordon pisze:

    O ja pierdole. tez myslalem ze to bedzie ojciec Ryana a tu jakis morderca z paki. zajebiscie wyglada. podobaja mi sie tacy goscie ;p lubie latynosow i mulaci tez lux bo sie tak zajebiscie poruszaja ;p dolaczam sie do opozycji teamu Chris jak juz widze szanse ze Ryan moze miec faceta normalnego. kurwa a potem sie okaze ze Lenny nawet nie jest gejem xD ale wezcie laski, on chcial mezczyzny xD dajcie szybko nowy rozdzial. wymiekne jak sie nie przekonam ze moga byc razem xD moze byc goraco
    chuj podniecilem sie xD

  88. Shivunia pisze:

    Gazelka >> „Eh, strasznie to miałkie”… no ten… smutno nam z tego powodu ale tak jest i dla nas jest to bardzo zgodne z ich charakterami. Nie mam pojęcia czemu Ryan nie wezwał policji. Lenny tez nie ma pojęcia ale się debilnie cieszy że z chłopaka taki frajer. Klucze? A czy Ryan sprawdził czy to faktycznie od jego mieszkania? Lenny mógł pokazać jakiekolwiek mniej więcej pasujące wyglądem. „Obserwacja na plaży” – raczej po prostu go zobaczył i wpadł na jeden ze swoich iście „genialnych” pomysłów.
    Dobra, tłumacze sie teraz… no ale cóż. Może Ryan zmieni zamki a „koleżki” już nigdy nie będzie w opowiadaniu.

    Co do Alexa i Jasona… To chyba dobrze że są jak stare dobre małżeństwo…chociaż Alex jak na starą żoncię jest straszną cnotką XD

  89. kkohaku pisze:

    Kat zdecydowanie opozycja do Team Chris, niestety jak na razie owa kolorowa istota niczym mnie nie przyciągnęła. Chyba, że się to zmieni po paru rozdziałach ale ..nie wiem co miało by mnie w nim urzec xD A Lenny ma fajne dredy, ostatnio też mam jazdy co do nich, zwłaszcza takie długie do tyłka u facetów :D i najlepiej jak podrzucają nimi xD matko gdyby nie sesja to już moje ukochanie do nowej postacie przelałabym na papier xD

    no ja wiem, że jako matka to bardziej wyrozumiała jesteś ale lepiej go tam pilnuj ;D mimo to i tak go lubię, a teraz mając takiego współlokatora to już nie mogę doczekać się jak będę wyglądać relacje między nimi. Zwłaszcza, że jeśli już mieli by się seksić ..to jakoś nie wyobrażam sobie Lenne’go na dole. A pamiętam, że Ryan też się do tej pozycji nie pali. To jeszcze bardziej jestem ciekawa ujarzmiania któregokolwiek z tych dzikusów xD

  90. Gazelka pisze:

    Oh…
    Duże „No No” dla Lennego i całej tej historii. Wiem, że to tylko opowiadanie i nie wszystko musi razić autentycznością a sposoby na „sprowadzanie” na siebie bohaterów są limitowane, to cała sytuacja z włamaniem, dorobieniem kluczy, obserwacją na plaży… Eh, strasznie to miałkie. To, że Ryan nawet nie wyciągnął policji, jeśli tak jej unika… postraszył by nia przynajmniej, żeby zobaczyc jak koleżka zareaguje. Albo na jego miejscu zaraz bym zamki wymieniała na drugi dzień. I na szczycie tego są ich charaktery, takie dwa upierdliwe samce alfa na 40m2… póki co absolutnie mnie odrzuca ich wątek, ale zobaczymy co zrobicie:D
    Alex i Jason to już tymczasem stare, dobre małżeństwo:D Fajne jest to, że mimo iż za każdym razem przelamują tyle barier i ich uczucia są coraz bogatsze to ciagle jest jakaś, taka świezość w tym związku i za każdym razem to jest taki kolejny, pierwszy raz. To będzie tragiczny dzień gdy kiedyś przyjdzie im się rozstać…

  91. Katka pisze:

    Kohaku, haha, opozycja do Team Chris. A Lenny faktycznie był szychą w więzieniu XD Jay i Alex się rozwijają, a Ryan drażni… sama nie wiem, czy mnie też by nie wkurzało to, jak potrafi wszystko ironizować. No ale jako jego „mamusia” patrzę na to inaczej XD

  92. kkohaku pisze:

    ha ha Lenny przypomina mi wizualnie pewną postać z komiksu yaoi, która wyglądała identycznie a i także była ważną szychą w więzieniu ;D e tam nie podoba się ludziom, tacy źli, wkurzający są najlepsi a nie słodki Chris :/ ja wolę aby Ryan z Lennym się dogadał, obaj przystojni, seksowni xD ja już to widzę, a słodkiemu, kolorowemu stworzonkowi mówimy : do widzenia!

    scenka Alex i Jason.. no urocza była, zwłaszcza to jak Alex się zmienił. Wręcz taki niewinny, słodki, ufny wobec Jasona. Podoba mi się jak to wszystko się układa :)

    ha ha współczułam Rushaowi jak go tak Ryan drażnił, ja normalnie powiedziałabym mu co i jak xD bo nie lubię jak ktoś specjalnie wkurza drugą osobę xD męczenie psychiczne jest beee, ale fizyczne jest ok xDDD

  93. Katka pisze:

    Cath, „ale te dredy…” są tutaj kluczowe XD Sama się strasznie tym jaram. I Ryan też się strasznie wkurzał, że jego przestrzeń zostaje zaburzona, szczególnie że przez mordercę. A gdzie Chris…? Chris już niedługo będzie…… :)

    Yuriko, :D

    Camelia, powiem Ci, że Ryan nawet przez chwilę nie wziął pod uwagę zadzwonienia na policję. Unika jej jak ognia. Poza tym nie uważa, żeby potrzebował czyjejś pomocy. I ciekawa jestem, czy bardziej Cię denerwuje Lenny czy Ryan XD

  94. Camelia pisze:

    Lenny… Wydaje mi się, że go już znam. Z jakiegoś fanfica bodajże? No nie ważne. W każdym razie doprowadzał mnie do szału. Co prawda wiedzę w nim potencjalnego kochanka dla Ryana, ale mam wielką nadzieję, że nie zostanie w opowiadaniu na dłużej. Jest taki wkurzający! Nie wiem nawet dlaczego Ryan po prostu nie zadzwonił na policję, nie wyglądał, jakby aż tak się go bał.
    Co do Alexa i Jasona to było potwornie słodko. Alex taki milusi się dla Jasona zrobił i nawet zmienił dla niego pozycję! W dodatku tacy szczerzy są wobec siebie i to, jak Alex poznał, ze Jasonowi chce się papierosa, było takie…! Cudowni.
    No a o końcówce – naprawdę lubię zazdrosnego Rusha.

  95. Cath pisze:

    Ok, przez noc stwierdziłam że nie skreślam jeszcze Lenny’ego całkowicie, bo może się przydać :D Może kiedyś najdzie Ryana w pracy, będzie tam Chris :D i Lenny się nim zainteresuje, i będzie za nim latać a Ryan zrobi się zazdrosny i ‚odbije’ Lenny’emu Chrisa :DDDDD I będą żyli długo i szcześćliwie z stadem kotów :DDDDD I girl can only hope, eh? :D

    W ogóle to ja chce Chrisa… gdzie on się podziewa, hm???

  96. Cath pisze:

    Rozpływam się… Aleks jest taki koffany… i sam sie przytulił i w ogóle taki bardziej otwarty na Jasona, widać że też tego chce.I idzie na kompromisy i nie chce żeby Jason był na niego zły i po prostu awww… oni są tacy słodcy razem :> jak skończe pisać komenta ide poczytać jeszcze raz :D

    I co za … z tego mulata! Jak mnie wkurza bardzo jak ktoś mi wchodzi w przestrzeń prywatną i się kurde nie chce wynieść z mojego pokoju/mieszkania/kawałka podłogi! wrrr… ale te dredy… :)
    nie wiem czemu ale oczami wyobraźni zobaczyłam postać z UnderGroundHotel, ciemna skóra, dredy i podkoszulek no i świeżo z paki ;) mrrrr ;PP

    A Rusha i Charliego chwilowo przeskoczyłam… po scenie ze smoczyskiem i jego królową nie mogłam się zmusić do zmiany ‚smaku’ ;) doczytam w tygodniu :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s