Fire Dragon Tattoo Studio – 63 – Narzeczona

Rush grzecznie skinął mamie i ojcu, po czym podziękował za posiłek i odsunął krzesło od stołu. Wstał i zerknął na Alexa, który rzucił mu tylko krótkie spojrzenie i wytarłszy usta w serwetkę, zrobił to samo. Młodszy z braci przeszedł do drugiego pokoju, będącego swoistym salonikiem niczym w filmach mafijnych, gdzie mężczyźni udawali się, by zapalić cygaro i porozmawiać o interesach. Tam poczekał na brata, który po chwili do niego dołączył.
— Tak? — spytał, wiedząc, że Rush czegoś od niego chce.
— Nic… W sumie. Mam tylko dość. I dzięki, że tak spoko mnie broniłeś przed ojcem. — Zaśmiał się gorzko, wkładając ręce w kieszenie.
Starszy z politowaniem zaplótł ramiona na klatce piersiowej.
— Nie broniłem cię, tylko nie dodawałem mu argumentów.
— A to już coś. — Rush znowu się zaśmiał. — A do tego… nie jest ci tu zimno?
Alex chwilę się zastanowił i spojrzał na śnieg padający za oknem. Próżno było tego szukać na Florydzie.
— Nie. I jak już wspominamy o pogodzie… Nie chcesz przejść się na spacer?
Rush spojrzał zniechęconym wzrokiem na biały krajobraz za oknem, ale przytaknął.
— Chyba mogę. Póki nie zamarznę.
— To chodź. Będziemy mogli w spokoju porozmawiać.
Rush energicznie pokiwał głową i chwilę później, w ciepłych płaszczach, z szyjami owiniętymi szalikami, wyszli na mroźne powietrze.
Wielki ogród przy posesji Greyów był odśnieżony, mogli więc kluczyć urokliwymi chodnikami pomiędzy sporymi zaspami śniegu. Było tu tak inaczej niż w Miami, w którym teraz, mimo zimy, wciąż było ciepło.
Kłębki pary unosiły się z ust braci. Mróz szczypał w policzki, które od razu im zarumieniały, a śnieg wciąż padał. Rush uważał za szczęście, że nie musiał siedzieć tutaj do Sylwestra. Z dużego okna w równie dużym domu widać było lampki osadzone na sztucznej, ubranej przez firmę choince. Również na drzwiach wejściowych wisiał wieniec z dzwoneczkiem i ozdobami. Mimo takich drobiazgów, wszystko i tak wydawało się sztuczne. Jak w sklepie. Jedynie śnieg był prawdziwy.
Starszy Grey szedł dłuższy czas w milczeniu z rękoma wbitymi w kieszenie płaszcza. Dopiero gdy dotarli na tyły domu, zwrócił się do Rusha.
— I wracasz na Sylwestra do Miami?
— Mhm. Wolę go spędzić w Miami, niż na jakiejś firmowej pseudo zabawie. — Rush wzdrygnął się. — A ty zostajesz?
— Wracam dopiero po Nowym Roku, ale maksymalnie tydzień — wyjaśnił Alex ze spokojem. — Nie mogę cię przecież tam samego zostawić. — Uśmiechnął się do brata lekko.
Rush miał ostatnio wrażenie, że Alex zachowywał się coraz częściej tak jak teraz. Uśmiechał się i był stosunkowo miły. Z drugiej strony miał też wrażenie, że coś go gryzie.
Zaśmiał się pod nosem, kopiąc grudkę śniegu pod nogami.
— Z tobą interesy lepiej idą. Mimo że muszę pracować przy tobie jak wół.
— Przesadzasz. — Alex sprowadził go na ziemię. — I tak daję ci niewielką część tego, czym się zajmujemy. Ale nie o tym teraz. Lepiej mi powiedz, czy tylko mi się wydaje, że Jeane się zmieniła?
— Zmieniła? — Rush zamrugał, patrząc na niego pytająco.
Alex zmarszczył brwi, wbijając spojrzenie w ścieżkę, którą szli.
— Czyli to kwestia czasu i odległości — wyjaśnił sobie. Jego narzeczona wydawała mu się jeszcze straszniejsza, niż kiedy wyjeżdżał z Anglii.
— Na pewno. Ale wciąż jest śliczna. — Rush starał się go pocieszyć, kiedy zobaczył jego minę.
Starszy Grey przewrócił w myślach oczami. To, że była śliczna, wiedział, ale w ogóle mu się nie podobała.
— A tobie się podoba? — spytał, jakby nigdy nic.
Rush chwilowo się zaciął. Nie spodziewał się takiego pytania.
— No… Atrakcyjna jest przecież.
— Czyli podoba?
— Tak, ale czemu pytasz? — jęknął Rush, mając nadzieję, że mu się za to nie oberwie.
— Z ciekawości — odparł tylko Alex, idąc dalej. Myślał nad czymś głęboko i nie wiedział, dlaczego, skoro jego bratu się podobała, jemu nie mogła. Dlaczego nie mógł być jak Rush. Nie wiedział też, dlaczego zastanawiał się, jak święta spędzał ten wysoki, wytatuowany mężczyzna.
— Pewnie chcesz z nią spędzić więcej czasu… Musiałeś się stęsknić.
Alexa przeszedł dreszcz. Wcale nie miał na to ochoty, a wiedział, że powinien ją mieć. To było bardzo przytłaczające.
— Byliśmy w kontakcie, kiedy przebywałem w Miami — skłamał gładko. — Do tego teraz mamy dla siebie sporo czasu.
Rush uśmiechnął się do brata.
— Ja bym tak długo nie wytrzymał z dala od Charliego.
Za swój komentarz otrzymał chłodne spojrzenie spod kaptura zimowego płaszcza Alexa. Mężczyzna wyglądał przy tym krajobrazie jak królowa śniegu, którą nazywał go Jason.
— Naprawdę się do niego przywiązałeś — skomentował, a Rush pokiwał głową ze szczęśliwym uśmiechem.
— A święta muszę spędzać w tej sztywnej atmosferze — prychnął.
— Przynajmniej z rodziną — upomniał go Alex.
— Tak, tak — przyznał Rush, mimo że wciąż uznawał to wszystko za farsę.
— Poczekajcie! — Nagle usłyszeli damski głos od strony domu i zanim się odwrócili, już wiedzieli, że to Jeane.
Miała na sobie puchate nauszniki i kremowy płaszcz z futerkiem. Podbiegła do nich i od razu ujęła Alexa pod ramię.
— Nie przeszkadzam? — spytała z uśmiechem. Miała ciemne, długie i gęste włosy, zielone oczy oraz śliczną buzię ze starannym, choć delikatnym makijażem. Fason i kolorystykę ubrań potrafiła zawsze dobrać idealnie, podkreślając tym swoją urodę.
— Nie, skądże — odparł uprzejmie jej narzeczony, napinając się. Dziewczyna jednak do tego przywykła.
— Tak sobie tylko łaziliśmy i gadaliśmy — dopowiedział Rush ze swoim zwykłym, olśniewającym uśmiechem.
— Mmm, przyjemnie. — Jeane odpowiedziała szerokim uśmiechem. — Stęskniłam się za wami!
— Za nami? — Rush zaśmiał się przyjaźnie, a Alex dyplomatycznie milczał.
— Staram się być uprzejma, wiesz, za kim bardziej. — Mrugnęła do Rusha, przytulając się bardziej do ramienia starszego blondyna.
Rush roześmiał się szczerze i przyjaźnie. Alexowi nie było już tak do śmiechu. Uważał Jeane za bardzo inteligentną kobietę i cenił jej charakter, ale bał się z nią przebywać, bo zawsze spodziewał się… większego kontaktu fizycznego, od którego tak go odrzucało.
— Bardzo delikatna sugestia, moja miła — odparł z powagą, prowadząc ją przez ośnieżony ogród.
Jeane przygryzła wargę, zerkając na Alexa tak, jakby jego chłodny i poważny sposób bycia wzbudzał w niej przyjemne dreszcze.
— To opowiedzcie, czy w Miami są ładniejsze dziewczyny niż w Anglii.
— Zależy, kto czego szuka — odparł zaczepnie Rush, a Alex zmroził go spojrzeniem i pokręcił głową.
— Trochę taktu, Richard — mruknął, po czym zwrócił się do narzeczonej: — Moje oko nie zatrzymało się na żadnej piękniejszej dziewczynie niż ty. — Było to szczerą prawdą, bo jego wzrok nie zatrzymał się na żadnej dziewczynie.
— Jesteś kochany — zamruczała Jeane, a Alex poczuł, że aż coś mu się przewracało w żołądku, zaś nerwy ściągane były jak lejce rozpędzonego konia.
— Jak zwykle wylewna.
— Mm, opowiem ci więcej wieczorem — zapewniła i spojrzała na Rusha, nie odlepiając się bynajmniej od ramienia Alexa. — A ty znalazłeś sobie tam jakąś dziewczynę, że tak niechętnie tu wracasz?
Alex spojrzał na niego, nakazując mu dyskrecję, ale Rush jak zwykle był bardzo beztroski.
— Mhm, jest śliczna. — Zaśmiał się radośnie, a jego brat tylko modlił się w duchu, żeby bratu nie pomyliły się określenia płci.
— Naprawdę? — Jeane ucieszyła się i poklepała młodszego z braci po ramieniu. — I jeszcze nic mi nie mówiłeś! Mam być zła? Opowiedz coś o niej — poprosiła, łasząc się do ramienia Alexa.
— To jest mało ciekawe — odparł za brata jej narzeczony. — Spotyka się z dziewczyną mniej niż miesiąc i jest zadurzony — skłamał bez problemu.
Rush chwilę analizował jego słowa, ale w końcu pokiwał głową. Jeane za to zrobiła smutną minę.
— To radzę ci się odkochać, Rush, i znaleźć dziewczynę w Anglii. Co będzie, jak będziesz musiał już wrócić? Będziesz tylko cierpieć. Bierz przykład z Alexa. — Uśmiechnęła się do narzeczonego i cmoknęła go czule w ramię.
Rush zgodził się, ale w duchu jęknął żałośnie. Nie chciał brać przykładu ze swojego brata. Kochał Charliego i nie wyobrażał sobie spotykania się z taką sztuczną i pustą dziewczyną jak Jeane. Tylko Alex mógł chyba lecieć na takie laski.
— A ciebie, kochanie, nie męczy tamto słońce? — spytała Jeane narzeczonego, kiedy okrążyli ogród, zmierzając w powrotem w kierunku domu.
— Męczyło. Było bardzo gorąco — odparł oględnie.
— Ale nie siedzisz chyba na plaży? — spytała, dotykając jasnej skóry na policzku mężczyzny, na szczęście dłonią w rękawiczce.
— Nie miałem na to czasu, moja droga. Pojechałem tam do pracy, a nie na wakacje — odparł oschle, powstrzymując się, żeby się od niej nie odsunąć. Nie lubił, kiedy się tak spoufalała.
— Mmm, taki zapracowany jesteś. — Jeane westchnęła, wpatrując się w niego bynajmniej nie niezadowolonym spojrzeniem. Wyglądało na to, że ją to kręciło. I nie przeszkadzało jej, że jest próżna. Ale sama myśl, że jej przyszły mąż będzie bogaty, wpływowy i przystojny, była chyba w tym wszystkim najlepsza.
— Ale co za dużo, to niezdrowo — wtrącił swoje trzy grosze Rush, kiedy wchodzili do posesji przez białe, dwuskrzydłowe drzwi.
— Pewnie! Dlatego przyjechaliście na święta sobie odpocząć. — Jeane uśmiechnęła się, od razu zdejmując nauszniki i rękawiczki. Podeszła szybko do lustra i ułożyła włosy, kiedy już zdjęła płaszcz.
Obaj bracia mieli nieco inną wizję odpoczynku, ale zgodnie skinęli głowami.
— To ten… Ja pójdę jeszcze do rodziców po ciasto — rzucił Rush, starając się uwolnić się od tej dwójki.
Alex nieświadomie spojrzał za nim tęsknie. Nie chciał zostawać ze swoją narzeczoną sam na sam i docierało to do niego teraz ze zdwojoną siłą. Lecąc tu, nie przypuszczał, że ta kobieta będzie go tak odstręczać. Fizycznie oczywiście. Rozmawianie z nią nie przychodziło mu tak ciężko.
— A my co mamy zamiar robić, hm? — Jeane uśmiechnęła się kusząco do starszego Greya.
Pójść spać do oddzielnych sypialni, przemknęło przez myśli Alexa, ale wbrew sobie spytał:
— A na co masz ochotę?
— Cokolwiek, byle z tobą.
Alex uśmiechnął się do niej w dość wymuszony sposób.
— Wspólna lektura? — zaproponował, na co mina Jeane trochę zrzedła.
— A może lepiej jakiś film? — spytała, pochodząc do niego.
— Także doskonała propozycja — odparł, obchodząc ją i ruszając w stronę sali kinowej. Ich dom był wyposażony w bardzo wiele specyficznych pomieszczeń. — Na co masz ochotę?
— Na coś z Meg Ryan.
— Klasykę? „Miasto aniołów”?
— Och, taaak! — Westchnęła. — Będzie cudownie.
Alex poparł ją, a kilka chwil później już siedzieli w wygodnych fotelach w prywatnej salce kinowej oraz oglądali po raz któryś „Miasto aniołów”. Jeane siedziała blisko niego, wpatrując się w wielki ekran i w końcu położyła dłoń na dłoni narzeczonego, splatając z nim palce. Oparła przy tym głowę na jego ramieniu, a Alex poczuł, jak serce stanęło mu w okolicach gardła. Czując jej dłoń, chciał się jak najszybciej uwolnić. Jeane miała delikatne, ale leciutko wilgotne dłonie. Zapewne przez fakt, że niedawno byli na dworze, a teraz w cieple. Jednak uczucie było koszmarne. Do tego przytulała się do niego…
Odetchnął ciężko, starając się oderwać myśli. Jeane gładziła co jakiś czas jego dłoń palcami i ocierała się policzkiem o jego ramię. I fakt, że była naprawdę piękną dziewczyną, nic a nic nie pomagał.
— Podoba ci się? — spytała, opierając podbródek na jego ramieniu, patrząc mu w twarz z wyjątkowo bliska.
— Film? — Odsunął się, niby po to, by lepiej widzieć jej oblicze. — Wiesz, że tak. Już pytałaś kiedyś — odparł ze spokojem, mimo że w środku aż wrzeszczał o ratunek.
— Mm, racja. — Uśmiechnęła się, wpatrując się w niego z rozmarzeniem.
Alex czuł się osaczony. Na szczęście udało mu się przetrwać seans, a gdy film się skończył, wstał z fotela, nim dziewczyna zdążyła jakkolwiek zareagować.
— Jeane, jest już późno. Myślę, że powinnaś iść się położyć.
Zawiedziona dziewczyna spojrzała na niego w górę.
— A ty?
— Muszę porozmawiać z ojcem w jeszcze jednej kwestii — zełgał szybko.
— Och! Dobrze, skoro praca czeka. — Uśmiechnęła się i wstała z fotela. Ruszyła do wyjścia z sali i rzuciła przez ramię: — Tylko nie siedźcie do późna! Są święta, musisz odpocząć, kochanie, pamiętaj.
Alex pokiwał głową, a kiedy tylko dziewczyna wyszła, opadł bez życia na jeden z foteli. Czuł się wymordowany jej obecnością. Do tego ojciec rzeczywiście chciał zasięgnąć jego pomocy w kilku kwestiach dotyczących firmy, więc święta nie zapowiadały się lekko i przyjemnie. Na razie jednak starał się koncentrować myśli na tym, co zrobić ze swoją narzeczoną. Dziewczyna niby nie była kłopotliwa. Nie wymagała za dużo i zawsze była schludna i pachnąca… ale nic do niej nie czuł.
Wyciągnął komórkę i spojrzał na jej wyświetlacz, a jego myśli pomknęły w kierunku mężczyzny, który pewnie teraz sam spędzał święta. A on mu obiecał rozważyć jego propozycję.
Chwilę bawił się telefonem, po czym westchnął ciężko, już wiedząc, że nie może z tym walczyć. To było za trudne.
„Co do propozycji… Odpowiedź brzmi: tak, zgadzam się.”

***

Charlie znalazł miejsce parkingowe i wysiadł ze swojego czerwonego Dodge’a. Spojrzał na godzinę w telefonie. Dobrze, trochę przed czasem. Zamknął samochód i wszedł na teren lotniska, już nie mogąc się doczekać, kiedy zobaczy Rusha. Niby nie była to jakaś niepomiernie długa rozłąka, ale i tak się stęsknił.
Poszedł jeszcze kupić sobie kawę na wynos i razem z nią czekał na przylot. Lotnisko było upstrzone kolorowymi lampkami, na środku holu stała wielka choinka, a gdzieniegdzie chodziły dziewczyny przebrane za elfy i rozdawały ulotki. Klimat świąteczny można było tu poczuć mimo braku śniegu za oknem, a kolędy i świąteczne piosenki puszczane z głośników dopełniały atmosfery. Było bardzo radośnie.
Samolot w końcu się pojawił, a z odprawy zaczęły wydostawać się tłumy ludzi. Powoli, ale sukcesywnie. Charlie wreszcie zobaczył blond czuprynę swojego kochanka. Uśmiechnął się szeroko, wyrzucił kubek do kosza i wstał, by ruszyć w stronę Rusha. Ten wypatrzył go szybko i pokierował się do niego.
— No cześć! — Uśmiechnął się czarująco i objął chłopaka, witając się z nim. — Długo czekałeś?
— Chwilę, ale spoko — odpowiedział Charlie z wesołym uśmiechem i rumieńcami na policzkach, które świadczyły o jego szczęściu. — Jak było? Alex przyleciał z tobą? — Obejrzał się, jakby za plecami Anglika miał zobaczyć starszego Greya.
— Nie. Jeszcze zostaje w domu chyba do połowy stycznia. Ma strasznie dużo spraw do załatwienia z ojcem — wyjaśnił Rush. Powoli ruszyli do wyjścia z lotniska.
— Mhm, spoko. I jak, nie zamęczyli cię tam?
— Ech, no było ciężko, ale, jak widzisz, jestem w jednym kawałku. — Zaśmiał się, patrząc na Charliego swoimi niebieskimi, maślanymi oczętami. Niesamowicie cieszył się na jego widok.
— Mmm, widzę. — Chłopak uśmiechnął się do niego.
Nie rozmawiali wiele podczas drogi przez lotnisko, bo było wyjątkowo głośno. Przeszli przez budynek i dotarli na obszerny parking, gdzie znaleźli miejsce, w którym zaparkował Charlie. Tatuażysta już chciał pocałować swojego kochanka, a tak na środku parkingu było mu głupio.
Rush jeszcze spakował walizkę do bagażnika i wsiadł do Dodge’a.
— Matko, nawet nie wiesz, jak tam zimno! — Zaśmiał się, przeciągając się.
— U nas lepiej, co? — Charlie od razu złapał go za podbródek, odwracając do siebie i wcałował się w jego usta.
Rush zamruczał w jego wargi. Sam przysunął się bliżej i położywszy mu dłoń na udzie, oddał pocałunek.
— Och, tak… Dużo lepiej. I jakie towarzystwo… — Westchnął i cmoknął kochanka jeszcze raz.
Charlie uśmiechnął się i wreszcie ruszył, po chwili wyjeżdżając na główną drogę.
— Dobrze, że cię tam rodzice nie zatrzymali na dłużej — wypowiedział na głos swoje wcześniejsze obawy.
— Też się cieszę. Bo w sumie tata coś przebąkiwał, że wypadałoby, jakbym został kilka dni jeszcze, ale udało mi się wykpić się tym, że mam już zabukowane miejsca w samolocie i że jestem umówiony. Z drugiej strony, mam wrażenie, że tata chciał, żebym tam został tylko dla zasady. I tak wszystko załatwia z Alexem.
— To chyba dobrze? Nie musisz się tak męczyć.
— No, niby. No, ale mów, co tam u ciebie? Jak święta?
Charlie uśmiechnął się momentalnie.
— Dobrze. Chyba się pogodziłem z rodzicami — odpowiedział, zerkając na niego.
Rush zamrugał powiekami, ale już w następnej sekundzie był szeroko wyszczerzony.
— Naprawdę? No proszę, super!
— Mhm. Nawet chcą cię poznać.
— Poznać…? — Tym razem uśmiech spełzł z twarzy.
— No. Bo chcą się przekonać, że serio jesteś w porządku. Ojciec twierdził, że pewnie jesteś fryzjerem — prychnął Charlie.
— Aha… — wydukał mężczyzna mało inteligentnie.
Kierowca rzucił mu krótkie spojrzenie, głównie skupiając się jednak na drodze.
— Hm? Eee… nie chcesz? — spytał z wahaniem.
— No… Nie wiem — mruknął Rush. — W sensie… no, nie wiem — dodał z brakiem przekonania. Jakoś wizja rodzinnego spotkania denerwowała go. Brzmiała tak… poważnie. Nie przywykł do tego.
Trochę zgaszony Charlie milczał chwilę. Nie spodziewał się takiej reakcji. Sam byłby wniebowzięty, gdyby Rush chciał przedstawić go swoim rodzicom.
— Ale od tego zależy, czy mnie zaakceptują — mruknął wreszcie.
Rush spojrzał na niego czujnie.
— Nie powiedziałem przecież, że nie chcę… Jestem tylko nieprzekonany.
— To prawie to samo — zauważył Charlie, skręcając w stronę swojej dzielnicy. — Ja bym twoich rodziców bardzo chętnie poznał, gdybym mógł.
Anglik od razu dostał ciarek, słysząc ostatnie zdanie.
— O nie, nie, nie! Ta opcja jest niemożliwa, ale jeśli chcesz i twoi rodzice chcą, to mogę ich poznać.
— Mhm… No, fajnie by było. Bo wiem, że byś zrobił dobre wrażenie i może by serio się przekonali.
Rush nie był przekonany, ale i tak spytał:
— Tak myślisz?
— Noo… Cholera, fajnie by było. Bo taki chujny miałem z nimi kontakt, a ty byś mi pomógł go odbudować.
Rush średnio widział bycie lekarstwem na jakiekolwiek rodzinne kontakty, ale nie zamierzał dyskutować, jeśli Charlie tak twierdził. Mógł się przecież raz bardziej poświęcić.
Temat został na szczęście szybko zastąpiony bardziej przyjemnym. Porozmawiali trochę o prezentach, porównywali filmy puszczane na święta w Anglii i w Stanach Zjednoczonych oraz obgadali paczkę z Fire Dragon. Droga do domu zleciała im szybko i przyjemnie.
Wysiedli z samochodu i weszli do mieszkania, uprzednio zabrawszy rzeczy z samochodu.
— Jesteś zmęczony? — spytał Charlie, wchodząc za kochankiem do domu.
— Trochę, a co? — Rush zrzucił swoje półbuty i od razu ruszył do sypialni, aby odstawić torbę. Uśmiechnął się do siebie na widok ozdóbek świątecznych tu i tam. Jakoś wzruszył się, gdy wyobraził sobie, jak Charlie chodzi po domu i rozwiesza lampki. Musiał wyglądać słodko.
— Aaa, nie wchodź! — krzyknął niespodziewanie Charlie, ale było już za późno.
Kiedy Rush wszedł do sypialni, zobaczył leżące na łóżku spore, opakowane w kolorowy papier i czerwoną wstążkę pudło. Zrozpaczony Charlie wydął wargi, podbiegając do niego, a Rush zrobił duże oczy i spojrzał na chłopaka z zaskoczeniem. Odstawił torbę na ziemię obok szafy.
— No… Miałem potem ci to dać — burknął Charlie, łapiąc go za rękę. — To na święta.
— Och, czyli popsułem niespodziankę. — Rush zaśmiał się, podchodząc do swojej torby. — No, ale ja też mam coś dla ciebie — rzucił, grzebiąc w bagażu.
— Tak? — Charlie uśmiechnął się szeroko, w duchu czując lekką ulgę, że w takim razie nie wygłupił się z prezentem. Miał nadzieję, że nie wyda się zbyt infantylny. — To otworzymy razem?
Grey pokiwał głową i wyjął z torby spory, prostokątny pakunek w schludnym papierze wzbogaconym w błękitną wstążkę. Podał go kochankowi.
— Proszę, wszystkiego najlepszego z okazji minionych świąt. — Zaśmiał się i delikatnie cmoknął Charliego w usta.
— Mmm, wzajemnie — zamruczał szczęśliwy chłopak, wpatrując się w niego. Odwrócił się i usiadł na skraju łóżka. Poklepał prezent dla Rusha. — Otwieraj. — Uśmiechnął się, samemu dobierając się do swojego pakunku.
Grey mruknął potakująco i zabrał się za otwieranie prezentu. Zdarł papier i kokardę. Pod papierem było pudło, a kiedy tylko je otworzył, zobaczył w środku całkiem sporą kolekcję komiksów Marvel Comics Universe. Były tam takie klasyki jak Spiderman, X-Men, Fantastyczna Czwórka i masa innych. Posegregowane w serie. Były bardzo zadbane, widać jednak było, że są używane, ale za to było ich naprawdę sporo.
Charlie patrzył na niego ukradkiem. Rush za to zamrugał w otwartym szoku i wziął jeden z komiksów do ręki.
— O kurcze…! — Zajrzał do pudła i zaczął sprawdzać, czy dobrze mu się wydawało, że w seriach nie brakowało tomów. Wszystkie komiksy były starannie zawinięte w przezroczystą folię. — Całe serie?! — spytał, patrząc na kochanka świecącymi z radości oczami.
— Tak! — Charlie uśmiechnął się szeroko. — Nie byłoby mnie stać na nowe, poza tym wiele już jest niedostępnych, ale znalazłam gościa, który wystawiał całe kolekcje na aukcji i udało mi się zdobyć.
Rush zaśmiał się radośnie i z rozmachem cmoknął kochanka w policzek.
— Bajer! Takie są nawet fajniejsze niż nowe! Takie stare. — Śmiał się radośnie, po czym jednak zreflektował i postukał w prezent od niego. — Ale swoje też otwieraj.
— A, no, już, już. — Chłopak zaśmiał się, ponownie dobierając się do swojego prezentu. Był szczęśliwy, że Rushowi spodobały się komiksy.
Kiedy zdjął wierzchni papier swojego prezentu, znalazł drewniane pudełko z ciemnego, eleganckiego, lakierowanego drewna.
— Mam nadzieję, że ci się przyda — rzucił Rush, przypatrując się, jak Charlie otwierał skrzynkę i w środku znalazł bardzo, bardzo duży zestaw kredek, farb i wszelkich niezbędników do rysowania i malowania.
Charlie odetchnął z radością, przeglądając wszystkie przybory.
— Pracuję dla sztuki. Pewnie, że się przyda! — zapewnił, wręcz fanatycznie wpatrując się w kredki. — Dziękuję — zamruczał i wyciągnął się, żeby go pocałować.
— Mm… stęskniłem się… — Rush westchnął po tym delikatnym pocałunku.
— Ja też — szepnął Charlie i ponownie zetknął z nim usta. Nie ma mowy, żeby rodzice nie polubili takiego księcia.

111 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 63 – Narzeczona

  1. Katka pisze:

    Yuu, och, jak fajnie, że czytasz, a i widzę, że sporo przed Tobą XD I dużo nowych kroczków pokonanych przez Jasona i Alexa ;) Pozostaje nam tylko życzyć miłego czytania chyba ;* I szkoda, że literówka zaginęła w akcji, ale może kiedyś ją odnajdziemy XD

  2. Yuu pisze:

    Hejoo~ Chyba powracam do żywych :D
    Hmm… Niech Aleks już wraca ;-; chcę jego i Jasona razem mwahahah
    Była 1 literówka, gdzie a zgubiło ogonek. Nie powiem wam teraz, bo ją zgubiłam x_x
    Dobra, pozdrowionka i lecę do następnego :3

  3. nimikina pisze:

    Jest kilka możliwości żebym polubiła Jean bez żadnego „ALE” (ja osobiście jej nie lubię przez złe wspomnienia związane z „tą-którą-udało-mi-się-rzucić-dopiero-gdy-zdiagnozowano-u-mnie-raka-a-tak-to-była-jak-rzep”):
    a) jest lesbą
    b) nie pociąga jej Alex i ma kochanków na boku (tylko pod warunkiem, że Alex o nich wie)
    a dalej mi się nie chce myśleć, muszę w końcu „zerknąć” na NBTS <3

  4. Shivunia pisze:

    Gazelka >> Fajnie że ktoś docenił prezent Rusha. No ale teraz będę się grubo tłumaczyć z Alexa i Jeane. Alex nawet jakby chciał zerwać to uznaje tą laskę za „najmniejsze zło”. Nie naciska, nie jest najgorsza i kucha w nim ten dystans i jego złota kartę. Wiec jest ok. Ich wspólny byt został ustawiony przez kochanych rodziców, jak w średniowieczu. Jakby zerwał to było by ” a czemu, a po co, a na co, jak to? itd itd” Alex nie chce robić se problemów, czyli klasycznie cykorzy XD
    A ludzie jej nie lubią bo „stoi na przeszkodzie pięknej gejowskiej miłości”. Nie wiem jaka musiała by być żeby ją polubić XD

  5. Gazelka pisze:

    Bo to jest tak, że jak oczywiście kocham J. & Alexa, dobrze o tym wiecie. I ja za nimi w ogień, bez zastanowienia.
    Ale musze stanąć w obronie Jeane, bo moze nie jest idealna, ale naprawdę, to nie jest jej wina, że J&A są dla siebie stworzeni. Poki co to Alex jest trochę pipą bo ją oszukuje i nie ma jaj by z nia zerwać. Przecież nikt by chyba nie robił problemu z tego powodu. Absolutnie nie zamierzam zakładać jej fanklubu. tylko, że nie dała jakos powodu by tak jej nie lubieć.
    Że niby próżna? Bo Richard to niby matka Teresa… w ogóle Gray’owie wszyscy.
    Ale ten sms! Aaaaaa, nie, nie, nie, nie. Epic! Mam nadzieję, że Jason odbierze Alexa z lotniska. To by było tak słodkie:D
    W domu Ryana… długo sie nad tym zastanawiałam. Kombinowałam i wiem. Matt (ten z poprzedniego rozdziału) okaże się totalnym creepem. Niby tak spokojny, a bedzie Ryana przesladował i takie sprawy:D To bedzie fascynujące jak go zacznie śledzić i wydzwaniać do niego po nocach.
    Rozdział kól ale strasznie krótki!
    A Ricz ma punkt za ten prezent dla Chicholiny. W tym momencie pomyslałam sobie po raz pierwszy: „Aj Riczard!*.*”

  6. Katka pisze:

    Sdie, hahahaha, tak, zestawienie obok siebie Alucarda i Edwarda jest miażdżące XD I masz rację, śmiałam się jak głupia z Twojego cierpienia XD No bo… hahaha, mam w głowie Twoją minę na tego smsa XD Ale wizja, że to może być Dom genialna! Przy czym nie wiem, czy Dom by wytrzymał 5 minut w pokoju sam na sam z Ryanem i na odwrót. I w ogóle, wow, super się rozpisałaś XD

  7. Sdie pisze:

    Bede 102 dalmatynczykiem :D Internet sie na mnie obrazil ostatnio wiec wczesniej sie nie dalo. Tak wiec po osobistym „prawie”uduszeniu Kat golymi rekoma i wysluchaniu jej smiechu z mojej niedoli oswiadczam iz:
    – jeszcze emocje z tym smsem mi nie przeszly xD Ja po prostu widze Jasona z fajka w paszczy siedzacego na lozku po turecku i patrzacego w niedowierzaniu na telefon…a potem jak taki usmieszek wplywa na ryjek ;] I klebiace sie pomysly co z nim zrobic jak z nim zrobic i ile xD Nie zdziwilabym sie jakby przez tydzien nie wychodzili z sypialni…Ale podejrzewam ze dziwne by bylo jakby Alex wzial sobie tygodniowy urlop. Ranyyy ja chce juuuuuz! A dopiero jest poniedzialek! Zaloze sie Kat, ze w tym momencie smiejesz sie jak glupia z mojego cierpienia! Jestescie okropne! Dobrze wiece ze ich uwielbiam to specjalnie tak malo jest o nich tekstu ;] Swoja droga jak juz wczesniej mowilam – bardzo dobrze ze wszystko sie dzieje tak powoli, bo to dodaje nam smaczku i zmusza do czekania na wiecej, a za duzo seksu by tylko nudzilo. Tak wiem, ludzie w podeszlym wieku (jak ja) wola czytac o normalnych ludziach, normalnych problemach – co dla innych moze wydawac sie nudne, ale co poradze ze nie kreca mnie radioaktywne drzewa i istoty sikajace krwia i sfermentowana chemia;/ (Albo „wampiry” swiecace sie w sloncu – ekhm) nie lepiej poczytac o takim psychicznym Alexie z milionem traum? Przeciez te rekawiczki, strach przed „dziwnymi substancjami” i inne – no toz to jest slodkie xD I wiem, ze wy tez byscie chcialy od razu napisac wszystko naraz, ale takie pempo jest w sam raz ;]
    „Co do propozycji. Odpowiedź brzmi: tak, zgadzam się.” – kurwa jedno, krotkie, dziwne, w sumie nic nie wnoszace zdanie, ale wielu niewtajemniczonych calkowicie nie zrozumiale, a wywoluje tyle emocji ze ja pierdziu…
    No to chyba tyle na razie..Cala moja nadzieja w tym ze w nastepnej notce moi chlopcy sie pojawia :> i ze bedzie dluuuga xD
    – Wybaczcie, ale ksiazecej pary nie skomentuje…
    – Ryan…mmmmm…noooo hmmm..no Ryan no to nie wiem. Chris odpada – nie moze byc wlamywaczem bo to by bylo za duzo klopotu, a az tak psychiczny chyba nie jest, pozatym mial byc postacia nic nie wnoszaca do fabuly, a nie daj boro jak by to byl on to team Chris by sie posikal ze szczescia i podniety. Zdecydowanie odpada.
    Kolejna osoba o kotrej myslalam to jest ojciec Ryana – tylko on mogl miec klucze. Mogl je dostac od swojej corki. Tylko ona i Ryan je mieli.
    Matt odpada mysle bo zeby sie dostac do mieszkania musialby grzebac w zamku czy cos – a jak wiemy zamek byl nienaruszony – to znaczy, ze drzwi zostaly otwarte kluczem. Pozatym jakby to byl Matt to by chyba od razu skierowal swe kroki do wyra nie do salonu przed TV..to tylko taki pomysl – byl zbyt napalony na Ryana, aby nie pojsc od razu do wyra xD
    – Myslalam jeszcze, ze to moze byc jakis kumpel Ryana z pierdla – w koncu tam siedza specjalisci i mistrzowie wiec mysle ze dostanie sie do mieszkania bez naruszenia zamka nie byloby problemem, a niekoniecznie musialby byc do niego tak przywiazany aby od razu ladowac w jego lozku..
    – Wizja Rusha chcacego przeprosic Ryana za swoje glupie zachowanie mnie nie przekonuje. Wiem, ze moglby wie wspiac po latorosli do jego okna jak na ksiecia z bajki przystalo, ale chyba ma zbyt leniwa dupe na to i nie wydaje mi sie zeby Ryan byl dla niego tak wazny, aby chciec go przeprosic w tak iscie oryginalny sposob.
    – Moze to byc oczywiscie Dooom! Jak wiemy jest najlepszy we wszystkim i juz bo tak, ale co by go moglo laczyc z Ryanem..? No i nie czekalby w lozku bo ma ta swoja pindzie, ale oglada Marlona w TV! TAK! TO NA PEWNO DOM!
    Zreszta nie wiem..Ja sie tu doszukuje niewiadomo czego a okaze sie pewnie ze to jakas banalna osoba jedno z jego kumpli, albo cos w tym stylu.
    Za wszelkie bledy i chaos mojej wypowiedzi przepraszam, ale ja szybciej mysle niz mowie co widac i slychac i aby nie zapomniec tych wszystkich pomyslow mowie wszystko na raz tak wiec mam nadzieje ze zostanie mi to wybaczone i jako tako zrozumiane…
    P.S. Kaaaat? Tak apropo jednej z naszych rozmow:
    http://kwejk.pl/obrazek/126566/vampires.html
    Ktos czytal nam wtedy w myslach….
    ;* czekam na nowe fire dragon! ;]

  8. nimikina pisze:

    No, ja… ja… ja przepraszam! Ja nie będę!
    Wróć. Będę. Ale będę się wstydzić.

    Nie mogę się w takim razie doczekać wakacji i jestem cholernie ciekawa jak to będzie wyglądać. (A potem we wrześniu nauczyciele zabiją mnie za brak projektów. Właśnie – pociesz się. Ty będziesz pisać licencjata, a ja poprawiać licencjata kuzynki, pisać ok 7 projektów i „przy okazji” scenariusze dla teatru, który ostatnio olałam.)

    Zaległości w pisaniu zawsze można nadrobić. Grunt to: a) nie zgubić rękopisu b) nie skasować pliku c) nie zapomnieć imion bohaterów.

  9. Shivunia pisze:

    nimikina>> no „sprawczyni chaosu” tu pasuje XD
    Taki chat towarzyszki się ciut zrobił ale z kat mamy plan jak zająć wam czas z okazji wakacji ;)
    Wy będziecie mogli się twórczo wypowiadać w kwestiach opowiadania i innych hehe „ściśle” z nimi związanych… a ja w pełnym słońcu będę pisać jeb*ny licencjat… przez który i tak już swoja drogą mamy zaległości w pisaniu ;/
    Yuriko >> A harpia… boshe. Chce to zobaczyć, serio, chce to zobaczyć.

  10. Yuriko-chan pisze:

    nie wiem czy czytalyscie Shit happens everyday ZoeRocks, tam glowny bohater nazywa tak narzeczoną swojego przyjaciela i mialam z tego straszną polewke za kazdym razem, tak mi sie zapamietalo.

    Jak nie czytalyscie to serdecznie polecam, poczucie humoru tej dziewczyny rzuca na kolana ;D

  11. nimikina pisze:

    Dziękuję~~! (serio jestem na tym punkcie przewrażliwiona, ale nimikina przez duże „N” wygląda tak nienaturalnie…)

    (6…)

  12. nimikina pisze:

    O, tak. Zgadzam się. Jean można wrzucać do wrzącego oleju, obdzierać żywcem ze skóry i życzyć jej wszystkiego najgorszego. Ale zwierząt nie wolno -w końcu to tylko niewinny kotek, a nie plastikowa lalka zagrażająca Jasonowi.
    Ja miałam podejrzenia, że zdrajca po prostu daje się drapać włamywaczowi (co oznacza, że ten ktoś powinien być mu znany albo mieć dobry kontakt ze zwierzętami…)

    (8…)

  13. nimikina pisze:

    W takim razie – nie ma za co za „gwiazdkę”.
    „Ta mądra ze sklepu” zwykle nie jest taka mądra (ostatnio wciskała mi suche pastele kredkowe, kiedy ja chciałam kredki akwarelowe), ale wierzę na słowo, że Rush trafił dobrze.
    Zestaw kolorowych żarówek… Ómarłam x2

    Puste lale są najgorsze. Bo teraz może jej pasować wibratorek i złota karta mężusia, ale jak ktoś „da więcej” to może narobić wielkiego bałaganu. Ja jestem za „usunięciem jej z planu” (oleeeeeej! oleeeeej! – krzyczy uosobienie sadystycznej duszy)

    Zła jesteś! Zła! Zła! Zła! Zła!
    Przez Ciebie jeszcze bardziej nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!

    Brakowało jeszcze kwartetu skrzypcowego.

    Err… Jako jedna z głównym twórczyń chaosu – przepraszam. *pochyla główkę w geście skruchy*

    …jeszcze 9 komentarzy i będzie 100~!

  14. nimikina pisze:

    Hah – kto pierwszy ten lepszy. Cóż,
    „- NIEEE! TYLKO NIE TA HARPIA, ONA NAWET NIE UMIE PORZĄDNIE OBCIAGAC!”
    mnie zabiło. Ómarłam. Jak mogłaś? Ja mam dzisiaj poprawkę z historii pisać! (Jeśli mnie ktoś zdążył polubić to proszę o trzymanie kciuków w okolicach godziny 11)
    Może nie pasuje do Królowej Lodu, ale moc ma. Poza tym Alex to taki rozchwiany emocjonalne chłopczyk na etapie dojrzewania emocjonalnego, więc kto go tam wie… ;)

  15. Yuriko-chan pisze:

    @Shiv – mnie ta liczba komentow tak zaskoczyla ze normalnie oczom nie moglam uwierzyć xD heh az musialam sie na wlasne oczy przekonac ;D

    Jeane do gazu/rzeki/ognia czy czego tam chcecie. Żadam coming outu Alexa (mialam przez chwile wrazenie ze powie Richiemu(:D) ze woli chłopców, gdy byli w parku) xD juz to widze

    – RIDŻ! TY PRZYNAJMNIEJ JESTEŚ BI! xDD hahaha no nie moge ;D
    – ja pierwszy wolałem chlopcow, bracie – naburmuszona minka obrazonego ksiecia – mam Charlsa, teraz już za poźno! Trzeba było przeprowadzic coming out wczesniej.
    – NIEEE! TYLKO NIE TA HARPIA, ONA NAWET NIE UMIE PORZĄDNIE OBCIAGAC! JA CHCE SMOOOKAAA – histeria xD

    no dobra rozhisteryzowany Aleks nie przypomina swojej lodowej wersji xD

  16. Shivunia pisze:

    OMG ile komentarzy XD
    Nie było mnie na internecie od piątku i wracam i … OMG
    Normalnie jak gwiazdka hahaha ;p Bardzo dużo prezentów porozrzucanych w ogromie kolorowego papieru.
    Dzięeeeeeeeeeeki za wszyyyyystkie komentarze, za teorie spiskowe, za gdybania, za zgadywanie kto co jak dla czego i za ile. Za plany morderstw i napaści Dziękuje też za Oskara w imieniu Akexa, za wrzący olej, za włamania na tipsa i za wizje Ryana z paznokciami.
    Co odemnie.
    Te kredki to takie co idziesz kupić kredki . Są dwa pudełka. jedno za przysłowiowe 100 zł drugie firmy „super mega” za 10 razy tyle. Rush oczywiście wziął te droższe i wg „tej mądrej osoby se sklepu” najlepsze jakie produkują. Oczywiście w całym zestawie było masę dobra wszelakiego dużo. A ze Rush to człowiek który oryginalnością nie grzeszy ( w końcu z jakiegoś powodu jest blond pretty boyem) to co miał mu kupić? Zestaw kolorowych żarówek ?
    Dalej. Narzeczona Alexa. Tak, to pusta laska która z miłą chęcią zadowoli się wibratorem i złotą kartą męża.
    Zakończenie…. błahahahaha… wybaczcie ale strasznie mnie to bawi. Naprawdę. Tym bardziej ze będzie CIEKAWIE
    Słodka scena w ośnieżonym ogrodzie… i brakowało tylko sań i białych karibu XD
    Ogólnie super super super że tak dużo komentarzy ;)
    I do wszystkich „nowych”
    KAŻDY komentarz nas cieszy ;* nawet mimo ze postał tu … leciutki chaos.
    Jeśli coś pominęłam to wybaczcie. Z godzinę to czytałam XD

  17. kkohaku pisze:

    komp i kredki :D radocha z kompa..bo wiadomo xD ale kredki!! zwłaszcza jak ma się mase kolorów, flamastry, kredki, ołówki ..jak skarby *_* no właśnie ja bym się tam cieszyła, w końcu facet trafił w gust ;D

  18. Shivunia pisze:

    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa piiiisk. Matko jak ja was kocham jak piszecie takie teksty. W ogóle matko uszczęśliwianie was sprawia że sama piszczę z radości :D
    ” Jak można być jednocześnie tak władczym i zimnym, i TAK SŁODKIM?! Jesteście niesamowite. To jest naprawdę best postać ever.”
    AAAAAAAA mega słoooodkie <3

  19. nimikina pisze:

    @Katkla – cieszę się, że cieszysz się, że się odważyłyśmy. Ale z drugiej strony – jak mogłabyś się nei cieszyć z czytelniczek tworzących takei Tupolewy (wgl mojego forum tupolew to teoria spiskowa)

    I taaak – znowu przekroczyłyśmy limit odpowiedzi ^^”

  20. Katka pisze:

    Nie, specjalnie dla LordKurak XD Coby wyjaśnić sytuację :) Jakbyśmy miały, to by się w tekście pojawiło, hehe.

  21. nimikina pisze:

    Ja wiem! Miałam w tedy zapalenie płuc ;)
    Wiem, wiem. Niestety trzeba. Ale człowiek się boi reakcji ludzi itd… Poza tym – łatwiej skomentować coś złego, brzydkiego, niepoprawnego… A z takim dziełem to już trudno ;)

  22. nimikina pisze:

    @Floo „O no właśnie o coś takiego mi chodzi. Ze po porostu skończy się w szpitalu i żeby to po prostu groźnie brzmiało a on się zamartwiał.

    Ha ha średniowiecze?”
    Chyba wyczerpałyśmy limit odpowiedzi, bo mi zniknęło. Ale to nas przecież nie powstrzyma!
    Akurat demokracja szlachecka, ale mam obsesję na punkcie średniowiecznych tortur.

    Cóż… To by było dobre. Albo jakaś dziwna choroba, o jeszcze dziwniejszej nazwie.
    Zawsze mogłoby być, że Alex np przyjechał po Rusha, który jest w FD, a Mike w tedy przychodzi i spytałby się Charleigo (odprowadzającego Rusha), gdzie jest Jason, a ten, że ciągle w szpitalu. I Alex by wydzwaniał do Jasona godzinami, przestraszny, a ten… e… byłby tam kogoś odwiedzić? Albo – biorąc pod uwagę jego talent – malował by sale dola dzieci. I w ten sposób mamy przestraszonego Alexa, bez uszkodzonego Jasona.

  23. Floo pisze:

    Ja się trochę boję przestraszyć ludzi bo jak sie ekscytuję jakimś opowiadaniem to potem przy komentarzach trochę mi odbija ^^’ i czasem wychodzą mi dziwne rzeczy.
    No wiesz zawsze kiedyś trzeba być „tą nową” :D

    Ja nie pamiętam odkąd czytam, bo trochę czasu mi zeszło na nadrobieniu FDTS :P

  24. Floo pisze:

    O no właśnie o coś takiego mi chodzi. Ze po porostu skończy się w szpitalu i żeby to po prostu groźnie brzmiało a on się zamartwiał.

    Ha ha średniowiecze?

  25. nimikina pisze:

    Ja też, ja też. Gdyby tak nie było pisałbym tu już od grudnia, bo odtąd czytam. Ja po prostu wstydzę się być nową ;)

  26. nimikina pisze:

    Ale nie przejedzie! Potrąci. I nie z okrzykiem.
    W sumie mógłby spaść ze schodów jak ALexa nie ma. Po czymś takim przez 3 dni leżysz na obserwacji i gdyby Alex wrócił i przez przypadek dowiedział się, że ten leży w szpitalu…

    I chyba masz rację – nie powinnam wymyślać sposobów uśmiercenia Jean ucząc się historii.

  27. Floo pisze:

    Ja ogólnie nie przepadam jakoś za pisaniem komentarzy… no może poza tą stroną XD.

    no dokładnie, taki odwyk… chociaż na razie trochę bardziej przypomina tresurę psa XD

  28. Floo pisze:

    Hmmm obawiam się że wrząca oliwa to przesada ale może zbiornik z piraniami i węgorzami elektrycznymi załatwiłby sprawę?

    No w niestety wszystko jest skomplikowane i nie ma prostych rozwiązań…

    No tak wypadek który wygląda groźnie ale nie jest taki groźny to MOŻE ale nie takie że go przejedzie a on wstanie z okrzykiem „nic mi nie jest” bo Alex nam zejdzie na zawał XD. Poza tym NIE POZWALAM PRZEJEŻDŻAĆ JASONA!! No niech go coś po prostu przestraszy że mógłby Jasona stracić na zawsze (najlepiej przez własną głupotę) i żeby się jakoś bardziej otworzył

    A co do narzeczonej… zaczyna mi być jej żal XD

  29. nimikina pisze:

    O, DA. Ja się jakoś łapię w komentarzach. Ale to przez to, że siedzę na kilku serwisach po kilka godzin ;)

    Tak, tak, tak. Może Jason mu jakoś uświadomi, że to niezdrowe i nie warto, a jak odłoży pracę na bok to dostanie nagrodę. Taki odwyk~~

  30. nimikina pisze:

    Ale tak jest lepiej! Bo są komentarze w wątki podzielone i jest ich więcej i dobijamy do setki…
    W imieniu swoim i Floo, dziękuję za nazwanie naszych teorii świetnymi ;)

  31. nimikina pisze:

    I w żrącej oliwie! I żeby przy okazji ją piranie podgryzały!

    Jako fanka twierdzę, że… „Nie wszystko jest takie jakim się wydaje.” A bardziej Alexowato to może… „Nic nie jest tak proste jakim się wydaje.”?
    A ty jak myślisz?

    Straszny wypadek Jasona? A czemu by nie? Tylko taki wyglądający na straszny, ale nie poważny. Taki… O! Jason czeka na Alexa, Alex już podjeżdża, a Jaya jakiś samochód wjeżdża. Wstrzymany oddech, bolące serce, tysiące myśli, a Jay wstaje i takie „nic mi nie jest”.
    (Moja koleżanka na wf-ie tak zrobiła kiedy my umierałyśmy ze strachu czy jej kręgosłup jest cały)

  32. Floo pisze:

    A czasem mi się zapomina że „odpowiedz” jest u góry a nie na dole posta XD przypadek. To od Deviantart’a… nie żebym tam wiele komentów zostawiała XD

    No niestety, to straszna choroba… Może Jason powinien go częściej uczyć?? Wtedy był taki skupiony tylko na nim… awww… chyba będę musiała to sobie znowu poczytać XD

  33. Katka pisze:

    Dziewczyny, nie lepiej pisać odpowiedzi normalnie jako komentarz, a nie odpowiedź i jedynie z początku napisać nick osoby, do której się zwracamy? Tak chyba nie będzie bajzlu XD A teorie spiskowe co do śmierci rodziców i Jeane genialne XD

  34. nimikina pisze:

    Czemu to jest tuuu? Nie mogłam przez to tej odpowiedzi znaleźć ;) Ale dobrze, przynajmniej się nie zmniejszy.

    Cóż… Durny pracoholizm. Ale jestem pewna, że coś da się wymyślić. Tylko JESZCZE nie wiem co.

  35. Floo pisze:

    Ha ha ja też chce ja też chce!! Też chce ją podduszać … na wolnym ogniu XD

    No ja mam nadzieję że coś sie stanie co stopi tą coraz cieńszą warstewkę lodu wokół serduszka Alexa… byle to nie był jakiś straszny wypadek Jasona @_@..
    Hmmm ciekawe co on by mu napisał na gipsie?

  36. Floo pisze:

    Miły wujek no weeeź Alex prędzej by się zgodził na tego loda od Jasona niż pozwolił komuś się zajmować ich firmą. Przecież to pracoholik, on nie przeżyje jak nie weźmie odpowiedniej dawki pracy dziennie XD

  37. nimikina pisze:

    *mordercze błyski w oczach*
    Wiecie co? Walić teorie z topieniem, dajcie mi ją tutaj *podwija rękawy*. Własnymi rękami uduszę!

    A na serio – może nie wszystko stracone? Pozostaje nam mieć tylko nadzieje, że Katkunia i Shivunia kiedyś sprawią, że nasze, kochające braci, serca wyskoczą, zrobią „Aw~<3" i uronią łezkę wzruszenia. (Tak, te zdrobnienia to jawny podliz z błaganiem)

  38. nimikina pisze:

    Hm… Mogliby zarządzać firmą z ju-es-ej, a Europejskimi udziałami zajeliby się jacyś ich pomagierzy zaufani. Albo… Jakiś miły wujek stwierdziłby, że im należy się odpoczynek po traumatycznych przeżyciach. Albo… No ludzie, tylko ja mam tutaj wyobraźnię?

  39. Floo pisze:

    No dlatego babsztyla nie lubię. Popsuła taką scenę. A już miałam nadzieje na jakieś braterskie pocieszenia :<

  40. Floo pisze:

    Ha ha a to ja niby okrutna jestem aleeee…. no fakt to jest całkiem niezły pomysł TYLKO!! Wtedy pewnie Alex musiałby wrócić do Anglii żeby przejąć firmę ;/ bo przecież nie zrobi tego Rush

  41. nimikina pisze:

    Napisłaś/łyście specjalnie dla LK, czy już to miałyście?
    W każdym razie, zawsze mogło być tak, ze Jean kiedyś wpadła do Rusha z wizytą (wcale bym się nie zdziwiła gdyby lubiła jeździć po świecie i wydawać forsę).
    I: TAK! Długi rozdział!

  42. nimikina pisze:

    O tak, zgadzam się. Bo to było takie: „KTO TO KURWA JEST?! NO KTO?!!! ODPOWIEDZ!!! SŁYSZYSZ?!” a wszystko do biednego monitora, który przecież nie może odpowiedzieć.

  43. nimikina pisze:

    Tak! Ale z drugiej strony – tak są jakieś szanse że zdam. (Mimo że nie chce powtarzać klasy, to jeszcze bardziej nie chce mi się tych zaległości nadrabiać… mam ciekawsze rzeczy – np taki gejowskie quiz… ;) )

  44. Floo pisze:

    Ha ha ja bym chciała do takiego psychiatryka :D miała bym z kim pogadać o tym i z kim to przeżywać XD
    A w psychiatryku możemy skończyć przez takie zakończenia niedobre :<

  45. nimikina pisze:

    Tak, tak, tak! Sceny braterskie są wspaniałe i cudowne. Ja tylko czekałam na jakiś przejaw cieplejszych uczuć, ale oczywiście musiała przybiec Jean i wszelkie nadzieje prysły.

  46. nimikina pisze:

    Mrau, ciasteczko <3
    Mógłby, mogły, ale po cholerę niszczyć napięcie i troszczyć się o wątłe zdrowie czytelników? Tylko czekać aż dostanie ktoś z nas zawału, albo nas w psychiatrykach pozamykają (albo lepiej w jednym).

  47. nimikina pisze:

    O, o, o! Mądrze myślisz!
    Z drugiej strony – po co się wyżywać na biednej kobiecie? Przecież potem i tak by była kolejna. Nie lepiej zając się źródłem i zrobić z Alxa i Rusha sierotki? Od razu zniknie problem. A na dodatek będzie piękna okazja do pięknych scen pocieszeń, pojednania braterskiego, zacieśniania więzi w ich związkach…
    Po zastanowieniu… Jean i ich rodzice mogliby wpaść na pomysł żeby ich odwiedzić, a ich samolot mógłby wpaść po drodze do oceanu. Boleśnie, na zawsze i mamy motyw topienia.

  48. Floo pisze:

    Ha ha ja taki słyszałam jak się pojawił Ryan XD
    Wysoki o ciemnych oczach… Ach to napięcie… mogły od razy napisać że ciacho XD

  49. Floo pisze:

    Właśnie mogło by być więcej takich braterskich scen :)
    No bo kto by go lepiej zrozumiał jak nie Rush, gdyby się wydało że jest gejem ^^

  50. Floo pisze:

    No niech będzie zdrada ale żeby była widowiskowa! Może pozwolą Alexowi być dłużej w Miami żeby wyleczył rany, złamane serce i uciekł przed mediami XD.
    No co poradzę że to wredna łaciata krowa no :<

  51. nimikina pisze:

    W sumie masz rację, ale tak emocjonalnie ten opis przedstawiony… Czytając to słyszałam w głowie podkład muzyczny rodem z horroru.

  52. nimikina pisze:

    Och, ja tez. W pokoju mam niezły bajzel, żeby nie powiedzieć brzydziej. Ale wszelkie narzędzia są pochowane przez moją mamę i wyjmowane tylko kiedy liczba moich zagrożeń spada poniżej 3 (obecnie to 6 czy jakoś tak – sama nie wiem jak to zdam, no aleeee).

  53. Floo pisze:

    myślę że Rose predzej dała by klucze matce niż ojcu. Pewnie by się bała rękoczynów

  54. Floo pisze:

    Ja bym tak nie umiała… znaczy mieć pochowana po szafkach bo z mamą już pokój dzieliłam. Jak to stwierdziła moja kuzynka: „człowiek mądry ma porządek w pokoju, ale tylko GENIUSZ umie zapanować nad chaosem”
    I ja jestem takim geniuszem XD. Nie umiem funkcjonować w porzadku

  55. Katka pisze:

    LordKurak, mogło być coś na zasadzie:
    „Bracia Grey smętnie wysiedli z limuzyny, która z lotniska przywiozła ich do domu. Kiedy już zarzucili kaptury płaszczy na głowy, żeby uchronić się przed gęsto padającym śniegiem i spojrzeli na wielki budynek i jeszcze większy ogród, wydawało im się, a szczególnie Rushowi, że już stracili dobry humor. Nie żeby im towarzyszył w trakcie lotu. Nagle jednak usłyszeli kobiecy okrzyk i Alex o mało nie się zadławił powietrzem, gdy dostrzegł Jeane biegnącą w ich stronę w puchatych kozaczkach. Twarz miała roześmianą i starała się nie przewrócić, ale na szczęście od ostatniego odśnieżania, na chodnikach nie było dużo śniegu. A szkoda.
    Kiedy już do nich podbiegła, pierwsze rzuciła się na starszego braci, obejmując go mocno.
    – Jesteście! – ucieszyła się. – Jeeej, tak się stęskniłam, kochanie!
    – Witaj, moja miła – odparł Alex z dystansem i z trudem się przemógł, żeby ją poklepać po plecach.
    Dziewczyna na szczęście dała mu spokój, żeby przywitać się z młodszym Greyem.
    – Richie!
    Rush od razu się skrzywił. To idiotyczne imię. Tak się od niego odzwyczaił w Miami. Zanim jednak zdążył coś powiedzieć, Jeane zamrugała i spojrzała na niego pytająco.
    – Co taką minkę robisz? – Aż pogłaskała go po policzku, zatroskana na swój sztuczny sposób.
    Alex westchnął i po wydaniu polecenia szoferowi, żeby wniósł ich walizki, zwrócił się do Jeane.
    – Richard zrezygnował z tego imienia na rzecz przedziwnego „Rush”, chociaż nie wiem, co było powodem, moja miła.
    Jeane spojrzała na narzeczonego, potem na Rusha i uśmiechnęła się.
    – Ruuush? Czyli tak mam do ciebie od dzisiaj mówić? – zaśmiała się, obejmując jak najlepszego kumpla.
    Blondyn wzruszył ramionami.
    – Możesz.
    – Super!
    Alex tylko im się przyglądał i stwierdzając, że nie ma nic do dodania, ruszył pierwszy przez bramę.”
    No więc tak :) Iw sumie trafne spostrzeżenie z tą Jeane. Dziewczynie jakby nie patrzeć głównie zależy na pieniądzach i pozycji. Chociaż trudno też określić, jak by zareagowała na wieść, że jej narzeczony jest gejem. Jakby nie patrzeć, podoba się jej to, że taki przystojniak i chyba chciałaby czasem z tego skorzystać XD
    A za to następny rozdział jest dłuuuuugaśny! :D

  56. LordKurak pisze:

    Hahaha dłużej mi zajęło przeczytanie komentarzy niż rozdziału. To znak, że rozdziały powinny być dłuższe :D a teraz moje chaotyczne wypociny XD

    „– A ty znalazłeś sobie tam jakąś dziewczynę, że tak niechętnie tu wracasz, Rush?” Pewnie się czepiam, ale dlaczego ona do niego mówi Rush a nie Richard? Przecież było powiedziane, że wymyślił to dopiero w samolocie lecącym do Miami. A nie podejrzewam żeby po powrocie oznajmił wszystkim (albo tylko jej) „Od dzisiaj nie jestem Richardem, macie się do mnie zwracać Rush”
    Nie wiem czemu miałam nadzieję, że Alex trochę się otworzy podczas tej rozmowy, chociaż nie był to dobry czas, ani miejsce na wyznania :P Ale mógł powiedzieć chociaż coś w stylu, że nie podoba mu się narzeczona. Bardzo bym chciała zobaczyć kiedyś przebieg ich rozmowy kiedy się w końcu przyzna.
    Narzeczona Alexa sprawia mi wrażenie osoby która nie miałaby nic przeciwko gdyby jej mąż/narzeczony był gejem XD (pod warunkiem, że znajomi by nie wiedzieli) i wystarczyłby jej dobry status społeczny, zapewnione wygodne życie, możliwość pokazania się u boku męża na przyjęciach itp. i wolna ręka w doborze kochanków XD
    Poza tym taki układ by był korzystny dla wszystkich… a wy brutalne zabijać chcecie od razu :P
    Byłam trochę zawiedziona prezentem od Rusha :P Taki oczywisty… nie postarał się :P ale z drugiej strony nie wiem co by bardziej ucieszyło artystę…
    Jay dał ciała na całej linii! Jak on mógł nie bronić dobytku swojego pana i jeszcze pewnie siedział temu komuś na kolanach :P Zdrada! (wiem że to nie pies, ale i tak, zdrada :P) Na początku myślałam, że to musi być ktoś znajomy skoro kot był spokojny, więc pewnie siostra albo Charlie. Ale po przeczytaniu komentarzy mam wątpliwości :P
    Jeżeli to Chris to na miejscu Ryana zaczęłabym starać się o zakaz zbliżania XD
    Będę oryginalna i postawie, że to Rush przyszedł go przeprosić :P tylko włamanie jakoś do niego nie pasuje…
    Miałam nadzieję, że będzie coś o tym jak spędzają sylwestra, a tu znowu przeskok czasu i już „dawno po Sylwestrze”. Z drugiej strony nie będzie trzeba długo czekać na powrót Aleksa :P

    PS. „Staram się być uprzejma, wiesz za kim bardziej – mrugnęła go Rusha,” ← do

  57. nimikina pisze:

    Właśnie, ludzie! Obstawiamy.
    Ja daje 16 „AII” oraz 70 „ARG” na ojca
    I… hm… 60 „Oooo” na kumpla z pod celi
    oraz… 12 „AW” na Chrisa.
    (Tak, te w nawiasie to spodziewane reakcje, a „ai” to wrzask apacza)

  58. Katka pisze:

    Elis, hehe, tak, czasem trzeba potorturować :D Ale dzięki temu targają Wami emocje (miejmy nadzieję, że pozytywne) :) W ogóle znowu się Jeane oberwało, haha. W sumie to dziewczyna nie ma pojęcia o fobiach Alexa, ani o tym, że jest gejem, więc w sumie trudno jej coś zarzucić. Ale oczywiście jak patrzymy ze strony Alexa, to Jeane zasługuje na opieprz, haha i z tym się zgadzam XD

  59. Elis pisze:

    Bardzo, bardzo, bardzo nie lubię Jeane. Aleksiatko tak się przy niej męczy, aż mi go szkoda. Miałam ochotę ją udusić jak się lepiła do niego. Jest jeden plus. Dzięki niej Alex zrozumiał czego czy też kogo chce. Czytając słowa „Zgadzam się” byłam w siódmym niebie. Jason pewnie też. :))
    Podoba mi się jak Alex radzi sobie z narzeczoną. :)
    Niech szybko wraca do Jasona. Wytęsknią się chłopcy za sobą. Już ich widzę, jak wpadają sobie w ramiona. :))

    Czułam, że wizyta u rodziców Charliego, Rushowi się nie za bardzo spodoba. Już się nie mogę tego doczekać . :)

    No i: JAK MOGŁYŚCIE PRZERWAĆ W TAKIM MOMENCIE???? Lubicie nas czasami po torturować. :))
    I kim jest niespodziewany gość Ryana? Ojciec? Chris, Matt? Chris, chyba nie byłby taki, żeby wchodzić do czyjegoś domu bez pytania. Matt, może. Ojciec? Nie wiem. Klucze ma siostra Ryana. Może ojciec jakoś je od niej zdobył. *intensywnie myśli, co nie zdarza się często* Niech będzie ojciec.

    Ne wiem, jak doczekam w spokoju do soboty. Chcę już ciąg dalszy, ale NBTS też chcę, a to już niedługo. :)

  60. Katka pisze:

    Floo, hahaha, myślę, że sam fakt, że chcesz, by umarła jest dość okrutny XD No ale nie wnikajmy w szczegóły XD

  61. nimikina pisze:

    Czemu od razu topić? Niech się w kimś innym zakocha, albo odkryje lesbijskie powołanie, albo grzecznie niech odejdzie we śnie… Ale topić! (To jedna z najboleśniejszych i najdłuższych śmierci. Okrutniejsze są tylko choroby typu „został pani rok, nic nie potrafię zrobić”.)

  62. nimikina pisze:

    Tu serio brakuje przycisku „lubie to”. Bo to takie.. Arght! A na 3 miejsce nawet nie liczę, więc do soboty na głodzie muszę jechać (jeśli nie zdam do następnej klasy – to wasza wina. Teraz osobiście powinnam zakuwać do 4 poprawek).

  63. nimikina pisze:

    Wiem – jest kochana.
    Cóż, ja dzielę pokój z mamą, a na pasję zawsze znajdę miejsce. Wystarczy mieć wszystko po szafach pochowane i wyjmować tylko to co się potrzebuje (…nie żebym ja sprzątała. Zrobiła to mama.)

  64. Floo pisze:

    Nie zgodzę się z tobą Gordon. Jak się pojawia Chris to Ryan czuje bardzo wiele grozy XD. Chyba że Chris zasłoni się jedzeniem XD.
    Przynajmniej tak jest na razie

  65. nimikina pisze:

    Tipsy… Dlatego je kocham (durna vice-dyrektorka budy i jej jeszcze durniejsze zakazy).
    Ale dlatego może być też ojciec. Bo siostra Rayana może chcieć rodzinnego pojednania i dać mu klucze. Za to kumpel z pod celi sam by sobie otworzył.

  66. Floo pisze:

    Znając Rusha pewnie by kupił tylko… wtedy musiał by kupić jeszcze nowe mieszkanie z osobnym pokojem żeby mieć gdzie to trzymać XD

    Swoją droga zazdroszczę kuzynki też chce takie kredki ~.~

  67. Floo pisze:

    Ja obstawiam że to siostra bo ma klucze alee… opcha Chrisa otwierającego zamek tipsami mnie powaliła i głosuję żeby to było rozwiązanie XD

  68. nimikina pisze:

    Proszę Cię. Dostałam nowy komputer i kredki. Oczywiście w perspektywie czasu i głodu yaoistycznego komp był lepszy, ale to na widok kredek zaczęłam skakać z radości.

  69. Floo pisze:

    No czemu okrutne? Nie powiedziałam żeby Alex ja „przypadkiem” wepchnął do przerębla tylko żeby się sama utopiła. To nie jest okrutne, to jest usuwanie z drogi przeszkód a ona jest upierdliwą przeszkodą ;/
    Mówi się „po trupach do celu” a w mojej wersji nikt nie musi mordować wiec jestem bardzo…. delikatna (w tym miejscu następuje wyśmianie piszącej przez cały świat… i ją samą XD)
    Jestem potworem… >P

  70. nimikina pisze:

    ja jako Charlie „zażądałbym” (czy – delikatnie zasugerowała np rozwalając ulotki) zestawu (trzymać się) 500 odcieni NAJLEPSZYCH kredek wodnych, pasteli obu rodzai, bezdrzewek etc farb i szablonów, stalówek, tuszy, igieł (kocham body arting), pędzli… *godzinę plastycznego ble, ble, ble dalej* Aczkolwiek wspaniałomyślnie zadowoliłabym się jednym z tych zestawów (całość mojego wymarzonego wyposażenia to bardzo dużo forsy, coś jak równowartość porche mojej kochanej kuzyneczki, od której dostałam kredki za 5 tyś)…
    A ty tu o walizeczce za 100 mówisz?

  71. kkohaku pisze:

    to już takie spaczenie, jak człowiek lubi dręczyć bohatera ;D no ale jakieś zasady są, że broń Boże nie za pomocą zwierząt xD

  72. fanta pisze:

    Alex – zabił mnie xD

    zastanawiam się kiedy on w końcu oprzytomnieje i powie rodzicom: WYPIERDALAĆ, KURWA, Z MOJEGO LAJFU :D

    i w przejedzie do Jasona na różowym jednorożcu, po tęczowej drodze…

    (przepraszam, oglądałam film sensacyjny niedawno :D)

  73. fanta pisze:

    ten taki zestaw, który sprzedają w plastikowych walizkach xD

    flamastry, świecówki i ołówkowe + super-extra-dodatek – farby :D

  74. Katka pisze:

    Gordon, haha, jakie skreślenie Chrisa XD I wiem, że draństwo XD

    Kohaku, prawda, Jeane nie najgorsza, hehe. A jakby ktoś Jaya przybił do ściany……… no kimkolwiek by ten ktoś był, to zapamiętałby Ryana do końca życia XD

  75. kkohaku pisze:

    Jeane nawet nie była taka straszna :D chyba, że w innym rozdziale odkryje swoje maniakalne skłonności w dotykaniu, mizianiu Alexa czym popadnie xD cudnie, że się zgodził, chociaż wyszło to ..jakby pod wpływem chwili bo już z narzeczoną nie mógł wytrzymać ;)
    Oj zestaw kredek, farb cudo! Każdy artysta kocha takie rzeczy, jara się nimi i są dla niego wielkimi skarbami więc jak ja bym miała wybierać między kredkami a komiksami..to wiadomo kredki xD
    ha ha umiecie wywołać burze i stworzyć napięcie ;D ha ha jak przeczytałam, że kot nie przyszedł jak zawsze to już byłam pewna, że Rayan znajdzie go przybitego do ściany z jakiś morderczym podpisem z krwi ha ha xD ale cieszę się, że moje obawy się nie spełniły i Jay jest zdrowy i żywy xD

  76. Gordon pisze:

    to dranstwo jest tak konczyc xD ja tez stawiam na ojca bo powialo groza. a groza nie wieje jak sie Chris pojawia. ale kto tam was wie. kurwa tez chce ten rozdzial szybciej. meczarnia tyle czekac.

  77. Katka pisze:

    Shinu, to zabrzmiało, jakby Ryan też otwierał zamki tipsami… XD NIE chcesz widzieć jego miny, haha. A kredki… ale to był caaaaaaaały taki wypasiony zestaw! XD Wiesz, nie tylko same kredki, ale cała reszta i takie mega ekskluzywne. Charliemu się podobały XD

  78. Shinu pisze:

    Kurcze! Jak można kończyć w takim momencie! I ja mam teraz czekać cały tydzień żeby sie dowiedzieć czy to jet Chris czy Matt czy ktokolwiek inny, kto ma na tyle wielka obsesję na punkcie Ryana żeby mu się włamywać do domu.

    Swoją drogą, śmiałabym się gdyby się okazało że Chris potrafi otwierać czyjeś mieszkania tipsami xDD Kolejna rzecz, prócz kotów, łącząca go z Ryanem xDD

    Haha, nie mogłam powstrzymać się od śmiechu kiedy czytałam wątek z Alexem i jego narzeczoną xDD To jego przerażenie, ten podział osobowości xD On powinien dostać oskara za najlepszą grę aktorską w historii xDD

    Boże, zwątpiłam w Rusha… >_> Charlie kupuje u całą kolekcję komiksów, na które pewnie się wykosztował trochę(jak na jego zarobki), a ten bogaty bubek kupuje mu kredki?! Dżizus… ja wiem, że liczy sie gest, ale… ale… no comments xDD

  79. Katka pisze:

    Floo, haha, no Jason się na pewno ucieszył XD To jest pewne, hehehe. Spokojnie, następny rozdział jest długi i… no to już zobaczycie XD A Jeane utopić, haha, okrutne.

  80. Floo pisze:

    Czemu nie napisałyście nic o Jasonie nooooo!? Ja chce wiedzieć jak zareagował na tego smsa!!
    Niech Alex już wraca bo mi tej parki brakuje… A Jane niech się idzie utopić w klozecie nie lubię takich pustych nic nie wartych lalek >.<

    Ja jestem ciekawa kiedy Charli namówi Rusha na tą wizytę u rodziców coś czuje ze będzie kochanie boli mnie głowa za każdym razem XD

  81. Katka pisze:

    Camelia, wspaniałość Alexa to cała zasługa Shiv, bo to jej postać :D Cieszę się mega, że tak go lubisz. A braciszkowie rzeczywiście uroczy razem :) Niby Alex taki oschły dla niego czasem, ale w końcu to jego brat i ma wobec niego pozytywne uczucia :)

  82. Camelia pisze:

    Potwornie urocza scenka między Rushem, a Alexem. Rozwaliło mnie to tęskne spojrzenie za księciem, kiedy Alex miał zostać sam na sam z narzeczoną. Jak można być jednocześnie tak władczym i zimnym, i TAK SŁODKIM?! Jesteście niesamowite. To jest naprawdę best postać ever.
    Jeśli chodzi o Jeane, to sądziłam, że będzie gorsza, ale jak na razie jest tylko irytująca. Przynajmniej nieświadomie popchnęła Alexa w ramiona Jasona. Chciałabym zobaczyć jego minę, jak odbierał smsa XD
    Ach… Oni są cudowni <3

  83. Katka pisze:

    Yuriko, harpia to dobre słowo XD

    Tamiya, no widzisz, takie złe jesteśmy, haha XD I „Chris? Rose? Ojciec? Charlie? Matt? Boże, KTO TAM JEEST?!” – hahaha, właśnie o taką reakcję chodziło XD I rzeczywiście Alexik to królowa śniegu <3 Jemu taki krajobraz pasuje, haha.

    nimikinia, spoko, będzie z małej :)

  84. Tamiya pisze:

    Rozważam właśnie, od którego krzyknięcia zacząć komentarz. Do wyboru „AAAAAAA! ALEX SIĘ ZGODZIŁ, O MATKO, ZGODZIŁ SIĘ! ZGODZIŁ! JA WIEDZIAŁAM, ALE NIE SĄDZIŁAM, ŻE TAK SZYBKOO!” albo „JAK… MOGŁYŚCIE… SKOŃCZYĆ… W TAKIM MOMENCIE, WY DRĘCZYCIELKI JEDNE!?”.
    Haha. Jeane na coś się przydała. Kilka chwil z nią i Alex od razu jest zdecydowany XDDD Ale ona się do niego lepi, matko, a on taki przerażony, spięty, zniesmaczony i zmęczony nią. No ale musi się z nią męczyć dla dobra sprawy (chociaż lepiej jakby zerwał te zaręczyny). Do tego ją kręci jego chłód i niedostępność XDD
    „- A my co mamy zamiar robić, hm? – uśmiechnęła się kusząco.
    Pójść spać do oddzielnych sypialni – przemknęło przez głowę Alexa.”

    Haha, ja go kocham. Biedactwo, a będzie się męczył do połowy stycznia (btw… nie będzie go w opowiadaniu całe 3 tygodnie?! nie będzie jakiś czas JxAlex? .__. No chyba, że przeskoczycie trochę do przodu…).
    Mi też się strasznie podobała ta rozmowa braci, bo ja też lubię czytać o relacjach rodzeństwa (mimo że z własnym bratem ciągle się kłócę xD), to są przecież ciekawe rzeczy :3 Gdzieś tam podświadomie (i naiwnie) liczyłam, że może Alex jakiś niejasny i sprytny sposób poradzi się Rusha, co zrobić w sprawie Jasona (albo w bardzo nierealistycznym scenariuszu: powie mu, że woli mężczyzn. Chociaż nota bene, podejrzewam, że albo Alex mu kiedyś powie, albo Rush się i tak dowie w jakiś sposób. Co wyszłoby naszej królowej na zdrowie, bo lepiej móc pogadać z kimś szczerze, a Ricz by go zrozumiał przecież c: Ale najpierw musiałby wyjść z wielkiego szoku xD).

    „- Nic… w sumie. Mam tylko dość. I dzięki, że tak spoko mnie broniłeś przed ojcem – zaśmiał się gorzko, wkładając ręce w kieszenie.
    Starszy z braci pokręcił głową z politowaniem, zaplatając ramiona na klatce piersiowej.
    – Nie broniłem cię tylko nie dodawałem mu argumentów.”

    haha, ja nie mogę, Alex love forever <3 I prawdziwa z niego lodowa królowa, Rushowi zimno, a temu nic XD
    Ale ta wiadomość do Jasona. Jeju, zacięłam się, pisnęłam i czytałam to zdanie kilka razy zanim przeszłam do kolejnego akapitu, głupio się szczerząc do monitora i powstrzymywać się żeby nie piszczeć ani nie chichotać. Czasami czuję się jak wariatka, skoro tak mnie cieszą perypetie bohaterów z opowiadań .__. XD

    Wiedziałam, że Rush będzie nieprzekonany do tej wizyty. Chociaż sądziłam, że troszkę będzie chciał, ale się będzie denerwował :3 A tak btw. to jak Rush zobaczył te komiksy i się tak na nie ucieszył i że stare nawet lepsze, to mi automatycznie przyszło do głowy skojarzenie do Michaela z QAF XDD

    Ja tu już zaciesz mam, że Ryan się pojawia i myślę sobie "może w końcu spotka Chrisa! Chriiis!", a tu takie coś mi robicie. I teraz tydzień będę wegetować jak warzywo i zastanawiać się "Chris? Rose? Ojciec? Charlie? Matt? Boże, KTO TAM JEEST?!" ;___;

    Ale przynajmniej Alex napisał, że chce być z Jasonem i mam dobry humor na cały dzień :D

  85. Yuriko-chan pisze:

    haha wiem ze jestem sadystką ale chetnie bym poczytala jak sie Aleks męczy z jeane :P ciesze sie, ze zgodzil sie na propozycje J’a. Mysle jednak ze mogl wrocic z Rushem a nie zostawac 2 tyg dluzej. teraz na pozarcie harpii sie wystawil xD haha

  86. nimikina pisze:

    nimikina, nimi, nimis – z MAŁEJ (wybacz, jestem przewrażliwiona. Ale mój nick zawsze jest z małej, chyba że skracasz do imienia- Nia albo Ami)
    No, szkoda bardzo że nie mają rodzeństwa. Ale za to w NBTS jest LU<3

    Po zastanowieniu obstawiam kogoś kogo bardzo, bardzo dawno nie widział i wcale nie chciał widzieć… Ojca!
    Kurdę, ja chcę już następną sobotę (nowy odcinek i na dodatek bliżej o 7 dni do wakacji… no same plusy!).

  87. Katka pisze:

    Ania, nas cieszy każdy komentarz ;*

    Cath, mam nadzieję, że się przyśnili XD A Alexowi wystarczyła chwila z Jeane i od razu się królowa przekonała, czego potrzebuje XD

    Nimikinia, rzeczywiście kontakty rodzeństwa są fajne, a tak się składa, że u nas rodzeństwo mają tylko Greyowie… no i Ryan, ale o jego siostrze wiele nie ma. W każdym razie cieszę się, że podobała Ci się rozmowa braci. I domysły, któż to może być tam na końcu… – uwielbiam XD

    Raya, tak, bój się! :D Haha, a Jeane jest tragiczna, chociaż w sumie mogła się trafić gorsza, bardziej lepiąca się narzeczona, czego Alexik już by nie przeżył.

  88. raya pisze:

    uuuuuuu… zaczynam się bać :P
    A Jeane (wreszcie sie dowiedzialam, jak ma na imię:) jest straszna! :((

  89. nimikina pisze:

    Najbladziej wredne i kurewskie zakończenie jakie można zrobić! Czyli to co lubię – trzymanie w napięciu.
    Ten odcinek niestety uświadomił mi, że źle obstawiłam imię narzeczonej Alexa w quizie. Oczywiście to nie wina sklerozy, zwalę to na opowiadanie Romeo i Julii na angielskim, przez co wszędzie Julkę widziałam.
    Ciekawe któż to wszedł Ryanowi do mieszkania…? Chris? Siostra? A może kumpel z pod celi? Wrr, a to dopiero za tydzień ;(
    Hah! Zapragnęłam być siostrą Charlsa. (Bo mój brat jest hetero podrywającym każdą z naszej klasy….)
    Mój ulubiony moment w całej notce to rozmowa braci *obsesja mode:on*. Ale ja ogółem lubię braterskie, siostrzane i bratersko-siostrzane relacje, zwłaszcza gdy są skomplikowane (siostra chciała mnie zabić, brat się do mnie nie przyznaje, ojciec kłócił się w sądzie o 50 zł, babcia mnie nienawidzi… Ehhh).
    Alex jest strasznie skomplikowany, naprawdę. I świetnie poradził sobie z Jean.

    Jezu, ale niekonstruktywny i nienormalny komentarz… O_o”
    Słowem, a raczej mono-sylabą: AWW~ <3

  90. Cath pisze:

    Cliffhanger! Hate hate hate!
    I yeah! Wiedziałam że się zgodzi! I jak o nim myślał i tęskni… och sweet :D
    biedny Aleksik… nie dość że zimno, to jeszcze ta *&%^ Jeane i brak Jasona…
    (chaotycznie i elokwencja -100 ale jest 3 w nocy… – ide spać, może mi się przyśnią :> )

  91. ania_niut pisze:

    Wow! W jakim momencie! Już się boję!

    Alex <3

    P.S. Komentarz głupi, wiem. Tylko nie bijcie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s