Fire Dragon Tattoo Studio – 61 – Mustang i Bentley

Charlie pierwszy wyszedł z mieszkania Ryana. Wciąż czuł się mocno zamulony, ale zdarzenie w sypialni bardzo go otrzeźwiło. Myślał już jaśniej. Kiedy jego kochanek zamknął za nimi drzwi, obejrzał się na niego i spytał:
— Jak brzuch? Bardzo boli?
Rush niemal krzyknął, unosząc ręce w geście wściekłości.
— Pierdolić, kurwa, brzuch! Mam dość tego kolesia! — warknął, zaczynając chodzić w kółko przed domem Ryana.
Charlie skrzywił się. No kurwa… Nie miał pojęcia, jak niby pogodzić przyjaźń z Ryanem i związek z Rushem. Pominął w swoim rozważaniu, że rzeczywiście Ryan musiał bardzo zdenerwować Rusha, skoro ten tak się zachowywał. Zwykle nadmiernie nie przeklinał.
— Ale czemu? Przecież nic nie zrobił. Serio już się chwiałem, to chciałem się położyć. Nie obmacywał mnie — burknął. Wolał nie dodawać, że to on obmacał Ryana.
Rush przewrócił oczami.
— Ale cały czas się do niego szczerzysz, kleisz i zachowujesz się, jakby był pępkiem świata. Już pominę to „kochanie” i notoryczne czochranie po włosach.
— Mike też mnie czochra po włosach, Jason też, nawet Katy się zdarzy!
— Ale nawet Katy nie mówi do ciebie per kochanie, a ty się do tego szczerzysz jak głupi do sera — warknął. Zupełnie stracił opanowanie, a do tego świadomość, że sam kiedyś zdradzał Charliego, dobijała mu się do głowy z wielkim napisem, że on też może go zdradzić.
— Kurwa, Rush, Ryan ma taki sposób mówienia. Do każdego mówi zdrobniale, a że mu „kochanie” podpasowało, to co z tego?! To tylko słowo. Nie dobiera się do mnie. A jak mam się nie cieszyć, jak przyjaciela nie widziałem cztery lata?! Weź, kurde, zrozum, że mogę kogoś lubić — mruknął chłopak, nieświadomie zaczynając się bawić breloczkiem.
Anglik już chciał machnąć ręką, ale jego wzrok przykuł breloczek czerwonego Ferrari. Podszedł do kochanka i wyjął mu go z ręki.
— Jak tak się stęskniłeś, a teraz masz go na miejscu, to pamiątka już ci chyba nie jest potrzebna. Rób, co chcesz, ale jak jesteś ze mną, nie chcę, żebyś o nim myślał — zarządził trochę desperackim tonem.
Charlie popatrzył na niego w zdumieniu i wyciągnął rękę, żeby odebrać swój breloczek.
— Oddaj! No co ma do tego jebany breloczek?! Rush, nie świruj, cholera!
Rush przełknął ciężko ślinę i mocniej zacisnął dłoń na breloczku.
— Nie. Obiecuję, że już nic nie powiem na temat Ryana, ale odpuść sobie ten przeklęty breloczek. Stoisz, rozmawiasz ze mną i bawisz się nim, jakbyś i tak w głębi myślał o nim.
— To tylko breloczek… Przecież jestem z tobą, a nie z Ryanem — mruknął Charlie. Wyglądał dość żałośnie z bezładną burzą włosów na głowie i wciąż zaszklonym wzrokiem, którym teraz patrzył na partnera bez zrozumienia.
— Właśnie… to tylko breloczek. Po cholerę ci on?
Charlie markotnie wzruszył ramionami i oparł się łokciami o barierkę na ganku. Z jednej strony totalnie nie rozumiał, dlaczego Rush mógł się wkurzać o Ryana, a z drugiej aż za dobrze wiedział, jak to jest czuć się zagrożonym. Aż mu się przypomniało, jak Rush umawiał się przy nim z jakąś laską. Skrzywił się do tych myśli.
— Nie wiem. Chcesz, to weź — mruknął.
Grey odetchnął z ulgą, jakby właśnie spadł mu kamień z serca. Przetarł zmęczoną twarz i usiadł na ziemi. Nadal, jakby nie patrzeć, było mu niedobrze po ciosie Ryana.
— Masz. — Wyciągnął w stronę kochanka rękę z breloczkiem. — Nie mogę ci go przecież zabierać, to pamiątka. Tylko nie chcę, żebyś jej tak bronił tylko dlatego, że wiąże się z Ryanem.
Charlie spojrzał na niego i z westchnieniem wziął breloczek. Schował go do kieszeni i po chwili zastanowienia usiadł obok Rusha. Położył mu głowę na ramieniu.
— I tak cię kocham — mruknął. Wiedział, że nie powinien się tak lepić do Ryana w tej sypialni. Miał wyrzuty sumienia. Za bardzo się lepił po procentach.
Anglik prychnął pod nosem i przygarnął go do siebie. Cmoknął go w policzek.
— Też cię kocham, a Ryana chyba muszę przeprosić… mimo że wciąż go nie lubię. — Zaśmiał się gorzko, wiedząc, że powinien zachować się godnie i rozsądnie, choć nie chciał. Za błędy trzeba płacić.
— Szkoda… — Charlie westchnął. Nie chciało mu się wstawać, było tak przyjemnie siedzieć obok Rusha mimo posępnej atmosfery. — I ten… lepiej nie insynuuj takich tekstów jak z tym tyłkiem do niego… Nie lubi tego strasznie.
Rush spojrzał na niego ciekawiej.
— Czemu?
— Nie wiem… Jeszcze jak młodsi byliśmy, nie pozwalał się dotykać po tyłku. Ma trochę taką fobię… wiesz, że nie chce być postanowiony niżej. W sumie nie wiem dokładnie… Nie rozumiem za bardzo, o co mu chodzi. Nie jest wylewny w tej kwestii.
— I chyba też mocno przewrażliwiony — prychnął Rush.
— Aż za bardzo — zgodził się Charlie. — Ty na szczęście jesteś bardziej dotykalski. — Uśmiechnął się lekko i wciąż pijacko, po czym cmoknął go w usta.
Rush zamruczał z aprobatą i oddał pocałunek. Cieszyły go takie momenty, kiedy Charlie nawet nieświadomie zaznaczał mu, że jest w czymś lepszy od Ryana.
— Mhm… Ale teraz lepiej chodźmy już do środka.
Charlie przytaknął i odsunął się, żeby zwlec się z powrotem na równe nogi. Zachwiał się lekko, ale ustał.
— Wody zwykłej bym się napił i zjadł jeszcze jakiegoś tosta… Może jest.
Rush wstał i razem weszli do środka.
— Powinno coś jeszcze być. Mam nadzieję.
Najwyraźniej Marg i Kate postarały się o dokładkę, więc Charlie i Rush mogli rozsiąść się na sofie i poczęstować. Nawet nie zwrócili uwagi na liżące się obok lesbijki.
Niedługo potem Charlie polegiwał już głową na ramieniu Rusha z zamkniętymi oczami, prawdopodobnie nieprzytomny. Podobnie jak Susan i Jessica, które spały w swoich objęciach na kanapie. O dziwo Kate była jeszcze w stanie żywiołowo rozmawiać, co można było zawdzięczać Emmie i Scottowi, z którymi tak się zagadała, że zapominała, żeby częściej sobie dolewać. Jakimś cudem też rudy kocur wydostał się z sypialni i, niezauważony przez nikogo, wyjadał szynkę spod stolika. Tostów już nie było, podobnie jak piwa. Przynajmniej w salonie. Lodówka Ryana jednak wciąż była jego pełna. Dlatego tam właśnie udał się gospodarz.
— No siema. — Usłyszał, kiedy tylko wszedł do kuchni. Przy oknie na stole siedział Matt i skubał papierek od butelki. — Widziałeś Scotta?
— Tak, widziałem nawet, jak uderza do Katy… Obawiam się jednak, że jest zbyt pijana, żeby to dostrzec — odparł Ryan z uśmiechem, sięgając do lodówki i wyjmując sobie butelkę.
Chłopak pokiwał głową oraz poprawił i tak już poczochrane włosy.
— Spoko, może coś mu się uda — odparł ze śmiechem. — A ty co porabiasz?
— Hm… Piję z tobą piwo — odparł Ryan, podchodząc do niego i stuknął w jego butelkę swoją.
Matt uśmiechnął się pod nosem. Spojrzenie miał ciepłe, mimo że mocno przyćmione alkoholem.
— Spoko z ciebie koleś, wiesz?
— Teraz już tak, skoro tak twierdzisz — odparł Ryan z czarującym uśmiechem, wskakując na blat i siadając obok niego. Stykali się przy tym udami. Jego gość był od niego trochę drobniejszy, choć nie był chuderlakiem. — I wspominając twoje zainteresowanie sportowymi samochodami, mogę powiedzieć, że ty też.
Matt pokręcił głową, śmiejąc się. Był nawet ładny, choć inaczej niż Charlie.
— I tylko dlatego?
— Nie, ale to było pierwsze dobre wrażenie — odparł Ryan, przyglądając mu się. Sięgnął do jego poczochranych włosów i zaczesał mu je palcami.
Matt zatrzymał dłoń z butelką w połowie drogi do ust i spojrzał na niego intensywnie. Ryan uśmiechnął się. Miał już dość silne rumieńce na policzkach od alkoholu.
— Hm… Zobaczymy, jakie będzie następne — zamruczał, odpowiadając głębokim spojrzeniem i zsuwając dłoń z jego włosów na kark.
Matt nerwowo oblizał usta, odstawiając na bok piwo.
— Liczę, że jeszcze lepsze — odpowiedział, nieznacznie przysuwając się w jego stronę.
— Zaraz zobaczymy… — Ryan wychylił się, równocześnie przyciągając sobie jego głowę za kark, aż pocałował go delikatnie.
Matt od razu westchnął ciężko, jakby tylko na to czekał. Oddał pocałunek, przekręciwszy głowę. Jego ręka, będąca bliżej, przesunęła się Ryanowi po udzie, a ten zamruczał, przedłużając pocałunek i głaszcząc go po karku. Chłopak mu się podobał, był sympatyczny, a oni byli rozluźnieni alkoholem.
Wsunął stanowczo język do jego ust, całując coraz namiętniej. Poczuł, jak w odpowiedzi na udzie zacisnęły mu się palce Matta, a on stęknął mu w usta, dopasowując się. Mimo że był pijany, nieźle sobie radził w tej pieszczocie.
— Mmm… Tak, też spoko z ciebie koleś — uznał Ryan z uśmiechem, odchylając sobie jego głowę i scałowując się w dół szyi.
— Wątpiłeś? — Matt zaśmiał się i mając już wolne usta, napił się piwa.
— Nie, ani przez chwilę — odparł Ryan, skubiąc wargami jego skórę i liżąc co jakiś czas gorącym językiem.
Matt zamruczał i mocno pogłaskał go po silnych plecach.
— Teraz ani, cholera, przez chwilę nie żałuję, że tu przyszedłem… Naprawdę super.
— Czego tu żałować? Darmowe żarcie, darmowe piwo, urocze towarzystwo z małymi wyjątkami — takimi jak Rush, dodał sobie w myślach Ryan. — I, no tak… może dobry seks — zamruczał, odsuwając się trochę, żeby spojrzeć mu w oczy i napić się piwa.
Matt odetchnął ciężej i zlustrował go wzrokiem.
— Jeśli taki zapewnisz… nie odmówię — wymamrotał, patrząc na Ryana kusząco. — Tym bardziej, że okazja już może się nie powtórzyć skoro… — Urwał i machnął ręką. — Nieważne.
— Hm? Ciekaw jestem, co się kryło po tym tajemniczym „skoro”.
— Skoro okazja na takiego faceta — Matt przesunął mu palcami po klacie — mogła mi przejść przed nosem, no, wtedy w sypialni. O co ta cała afera była? — Zaśmiał się, po czym wychylił i cmoknął go w kącik ust.
— Nie nazwałbym tego aferą, a raczej nagłym napadem wścieklizny spaniela — wyjaśnił Ryan z wymownym uśmiechem, wsuwając mu dłoń od spodu pod koszulkę na plecach. — Nie ma to jednak wpływu na to, że wciąż mam na ciebie ochotę.
— I bardzo dobrze, bo ja też. Już po trzecim piwie zacząłem się zastanawiać, co masz w spodniach.
— Nie musisz się zastanawiać. Nie będę nim świecił w kuchni przy oknie, sąsiedzi mogliby nie być najszczęśliwsi… ale jeśli dasz się zaciągnąć do sypialni, to możesz zobaczyć. — Ryan pogłaskał go po plecach i dopił piwo.
Chłopak też szybko dopił swój alkohol i zeskoczył ze stołu. Chwycił Ryana za ramię.
— Nie dam się zaciągnąć, ale chętnie pójdę z tobą — zażartował, lekko sepleniąc od procentów.
— To chodź — odparł Ryan z uśmiechem, również zeskakując z blatu. Pogłaskał go po tyłeczku. Dopiero po tym wyszedł pierwszy z kuchni.
Chłopak mu się podobał i wydawał się bezproblemowy. Był zadowolony z szansy na seks. Wcześniej aż tak nie doceniał, że Charlie był praktycznie cały czas dostępny. Brak bycia w związku oznaczało zajmujące szukanie seksu. Tym bardziej nie chciał wypuścić okazji z rąk.
Przeszli przez salon, gdzie wciąż trwały zażarte dyskusje. Zobaczyli, że Jason i Sam wyszli na zewnątrz, prawdopodobnie na papierosa. Ryan rzucił jeszcze spojrzenie na swojego kota, wylegującego się na kolanach Emmy, nim przystanął przy drzwiach sypialni. Pocałował Matta mocno w usta, równocześnie na ślepo otwierając drzwi i ciągnąc go do środka.
Tam obaj przystanęli na samym wejściu, bo po pierwsze kołdra na łóżku poruszyła się nagle i bardzo gwałtownie, a po drugie po pokoju rozległ się kobiecy pisk i przekleństwo.
— Kurwa, Ryan, wypad! — Męskiego głosu mimo wszystko nie dało się pomylić.
Zaskoczony Ryan zamrugał i wpatrzył się wystającą znad jego pościeli w głowę Mike’a. Dopiero po chwili uniósł brwi.
— Chciałbym uprzejmie zauważyć, że właśnie mnie wyganiasz z mojej własnej sypialni. — Uśmiechnął się kpiąco. Tak sobie Mikey poczynał… To niestety wiązało się z małym problemem, a konkretnie jego planami na seks.
— Chciałbym zauważyć, że jesteś w jakimś sensie mi to winien. Weź… — Mike chciał już coś dodać, ale zobaczył Matta stojącego obok kumpla. — Aha… — dodał głupio, a Marg zaburczała pod kołdrą coś o tym, czy mogliby już sobie pójść i że zabije ich wszystkich.
Ryan wreszcie pokręcił głową z westchnieniem i klepnął Matta w ramię.
— Chodź, zobaczymy, czy może łazienki jeszcze nikt nie zdążył rozdziewiczyć.
Matt wyszedł za Ryanem, zamykając za sobą drzwi. Zdecydowanie nie chciał oglądać heteryckiego seksu. Szczególnie że był po kilku piwach i wódce.
— Ej, co miał na myśli, że jesteś mu to winien?
— Gdzieś w podświadomości Mikey’ego wciąż musi znajdować się żal do mnie, kiedy pewnego wieczoru lata temu naruszyłem jego prywatność, urządzając imprezę w jego domu pod jego nieobecność — wyjaśnił Ryan, podążając w stronę ostatniego pomieszczenia, które mogło im zagwarantować prywatność.
Matt chwilę analizował jego słowa i w końcu kiwnął głową.
— Ciekawie… — mruknął w końcu. — A i łazienka też się nada, chyba że w czyimś samochodzie?
— Mmm… To by było bardzo dobre wyjście, jeśli tylko znajdziemy kluczyki — odparł Ryan, chociaż równie dobrze mógł to zrobić po swojemu. Nagle jednak uśmiechnął się do siebie, wpadając na genialny pomysł. Pochylił się do ucha chłopaka i muskając je wargami, szepnął: — Co powiesz na seks na tylnym siedzeniu ślicznego, pomarańczowego Mustanga?
Chłopakowi aż zabłysły oczy.
— Będzie trochę ciasno… ale mi to pasuje — zamruczał, łapiąc gospodarza za klamrę od spodni i niemal się o niego ocierając. — Czyj to wóz?
— Pewnego pana, który właśnie pieprzy się na mojej własności, więc nie musimy mieć wyrzutów sumienia.
Ryan pociągnął gościa do wyjścia, po drodze zahaczając o kuchnię i wyjmując coś z szafki.
Wyszli na przyjemnie chłodne, nocne powietrze, mijając w progu Jasona i Sama. Ryan cudem powstrzymał się przed kaszlnięciem, kiedy wraz z otwarciem drzwi uderzył w niego dym.
Jason spojrzał za nimi, kiedy podchodzili do samochodu Mike’a.
— A wy… co wy właściwie macie zamiar zrobić? — spytał niepewnie, mając złe przypuszczenia, jak każdy normalny człowiek na widok pijanego osobnika zbliżającego się do samochodu.
— Nie, Jay, nie wybieramy się na przejażdżkę… hm… w każdym razie na pewno nie na taką, o jakiej pomyślałeś — odparł Ryan przez ramię i chwilę potem zaczął majstrować przy drzwiach samochodu.
Jason aż oniemiał, widząc, jak chłopak włamuje się do auta.
— A nie łatwiej poprosić o kluczyki…? — wykrztusił.
Matt w tym czasie z rękoma w kieszeni przypatrywał się swojej jednonocnej przygodzie z zaciekawieniem. Był pod wrażeniem.
— Myślałem o tym przez chwilę… ale wizja podejścia do Mikey’ego, przygniatającego swoim słodkim ciałem śliczną Marg, postukania go po ramieniu i uprzejmego poproszenia, czy może mógłby na momencik zaprzestać ruchów frykcyjnych i pożyczyć mi kluczyki, wydała się mniej bezpieczna niż to, co właśnie robię — mówił Ryan, marszcząc brwi, po czym odsunął się i otworzył samochód.
Matt zagwizdał. Pierwszy raz coś takiego widział. Do tego samochód nie nosił oznak włamania.
Jason pokręcił głową i zgasił papierosa.
— Tylko nie uruchamiaj go nawet, bo ci nogi z dupy powyrywam! — zagroził i wszedł do mieszkania z Samem, którego wzrok wskazywał ambiwalentne odczucia. Od dezaprobaty po skryty podziw.
Matt popatrzył za nimi i kiedy ci znikli w domu, zwrócił się do Ryana:
— Gdzieś się tego, kurwa, nauczył?
— Hm… w garażu rodziców Charliego, jak pamiętam. Metodą prób i błędów. Dzięki temu czeka nas mięciutkie siedzenie — zamruczał, po czym dość gwałtownie przyszpilił tatuażystę do drzwi samochodu i wpił się w jego usta w agresywnym pocałunku.
Matt oparł się o auto, poddając się Ryanowi. Czuł się przyjemnie zawładnięty tą pewnością siebie drugiego chłopaka, że gdyby ten poprosił, to w stanie, w jakim teraz był, mógłby się nawet dać namówić na seks tu i teraz. Bez wchodzenia do samochodu. Inną sprawą był fakt, że kiedyś zrobił to ze swoim byłym w przeszklonej windzie, ale to było teraz nieważne, tak samo fakt, że było to trzydzieste piętro.
Poczuł, jak Ryan podwinął mu bluzkę i zdjął ją szybko, odrzucając na otwarte drzwi. Odsunął się trochę, żeby zlustrować budowę Matta swoimi lekko błyszczącymi od alkoholu oczami. Zwilżył wargi językiem, w spodniach już czując wzwód. Tak, potrzebował seksu, a Matt był słodki i seksowny. Podobało mu się, że miał nad nim kontrolę.
Matt zamruczał, uśmiechając się do niego kusząco.
— Chcesz mnie już? — kusił, majstrując palcami przy rozporku Ryana. Był nakręcony i pijany.
— Mmm… Tak, wejdź do środka, proszę — zamruczał Ryan, całując go jeszcze krótko.
Matt pokiwał szybko głową i odwrócił się do niego. Z wypiętym tyłkiem wpakował się do samochodu na jego tylne siedzenie. Tam od razu położył się na plecach.
Było już zupełnie ciemno, nawet księżyc nie dawał żadnego blasku, schowany za chmurami. Mimo to, zobaczył postać, która pochyliła się nad nim i z niskim pomrukiem zaczęła rozpinać mu spodnie. Ryan w trakcie schylił się do jego twarzy i całując pod uchem, zapytał:
— Jest szansa, że masz przy sobie gumki?
Matt zaśmiał się i liznął go po ustach.
— Jest szansa — odparł, podnosząc biodra i wyjmując portfel z tylnej kieszeni spodni. Z niego wyjął zestaw trzech prezerwatyw. — Która? — spytał z rozbrajającą szczerością.
Ryan zaśmiał się i wziął pierwszą z brzegu.
— Zostałeś poinformowany, że to ma być w większości homo-party, czy zawsze taki przygotowany? — spytał, odkładając na razie gumkę na bok i wracając do zsuwania mu spodni.
Matt wydął usta, udając, że się zastanawia.
— Hmmm, jedno i drugie. Em mi powiedziała, że gospodarz też jest z mojej bajki, ale nie przypuszczałem, że takie z niego ciacho. — Zaśmiał się i uniósł biodra, by skopać swoje luźne spodnie. Na sobie miał już tylko podkoszulkę, bo bielizna opuściła go wraz z jeansami.
— Mmm… Twoje bułeczki też są apetyczne. — Ryan uśmiechnął się, kiedy wsunął jedną dłoń pod chłopaka i ścisnął pośladek. Poczuł przyjemny skurcz w podbrzuszu. Nie był desperatem i nie szukał związku, ale może jak seks będzie dobry, Matt zechciałby się spotkać jeszcze kilka razy… Podobał mu się.
— Pracuję nad tym. — Tatuażysta ocierał się o niego na tyle, na ile mógł. Jedną dłoń wsunął mu we włosy. — Cholera no! — zawarczał i ponowne złapał ustami jego wargi, pospieszając go. Już chciał.
Ryan zamruczał, rzeczywiście bardziej delektując się chłopakiem, zupełnie jakby nie mieli mieć teraz szybkiego numerku. Do tego fakt, że robili to w samochodzie, wyjątkowo go podniecał.
Odsunął się na chwilę od jego ust i poślinił palce, żeby po chwili skierować je do jego szparki. Pomasował ją czule z zewnątrz i wsunął palec do środka. Matt zamruczał, odchylając głowę do tyłu i unosząc jedną nogę w górę, aby dać mu lepszy dostęp.
— Dajesz drugi.
Jak na życzenie, drugi palec wszedł w niego i oba zaczęły go systematycznie rozluźniać. Równocześnie druga dłoń Ryana zacisnęła się na szczęce Matta, a Ryan wpił się w jego usta, przyszpilając go bardziej do siedzenia. Otarł się przy tym o niego kroczem, co Mattowi wyraźnie musiało się podobać, bo jęknął, nadstawiając się do pieszczot.
Niedługo do dwóch palców dołączył trzeci, a kiedy Ryan czuł, że szparka jego jednonocnej przygody była gotowa, uniósł się trochę. Wyciągnął ze spodni penisa, założył gumkę i nawilżył ją śliną.
— Zapach mężczyzny i samochodu… wspaniale połączenie — skomentował, nakierowując się na Matta i patrząc mu w oczy.
— Być w takim wozie i mieć takiego faceta w sobie… wspaniałe połączenie. — Matt zaśmiał się, mimo ciężkiego oddechu. Jedną rękę trzymał cały czas na karku Ryana, a drugą pieścił się po własnym penisie.
— Mm, wiesz co dobre…
Ryan naparł na niego i płynnie wsunął się jednym ruchem do samego końca, dopóki jądra nie uderzyły w pośladki Matta. Było mu dobrze.
Pochylił się do chłopaka, stykając z nim klatką piersiową i zaczął się poruszać. Im bliżej czuł jego ciało, tym było przyjemniej. Tatuażysta w tej pozycji, nie znajdując miejsca na swoją dłoń między ich ciałami, mocno objął go za kark. Jedną nogę nawet zarzucił mu na biodro, odpowiadając ochoczo i głośno na pchnięcia.
— Osz… Kurwa, tak! Ale masz zajebistego chuja.
— Pasuje do twojej dupci.
Ryan z każdą chwilą nabierał większego tempa i z zadowoleniem czuł twardego penisa ocierającego się o jego podbrzusze. To było dodatkowo stymulujące.
— Och, taaak — jęknął pod nim Matt, wbijając mu palce w skórę. — Jaki z ciebie facet!
Ryan aż wciągnął mocniej powietrze, czując uścisk. Zmarszczył nos i przyssał się mocno do jego szyi, zapewne tworząc tam dużą, zdrową malinkę. Równocześnie pchnął mocno biodrami, aż plasnęło. I znowu. I znowu, powtarzając mocne i głębokie ruchy. Był cały rozgrzany i było mu duszno. Potęgowało to jeszcze wrażenie ciasnoty, która panowała w samochodzie.
— O… ja… ja już zaraz… — wydyszał chłopak pod nim, wijąc się ekstatycznie.
— Nie krępuj się — odsapnął Ryan, unosząc się po to, żeby złapać jego penisa w dłoń. Zaczął mu trzepać, mocniej go pieprząc.
Po chwili poczuł, jak Matt zacisnął się na nim, a jego penis drgnął kilka razy, by trysnąć spermą.
— Taa… o taaak…
Musząc się już martwić tylko o swoją przyjemność, zacisnął dłonie na udach tatuażysty i poruszał biodrami płynnie, mrucząc cicho z zadowolenia. Jeszcze kilka pchnięć i doszedł w gumkę ze stłumionym jękiem.
— Och… dobrze…
Uśmiechnął się i podparł łokciami po bokach głowy Matta, żeby odsapnąć.
— I jak? Nadal robię dobre wrażenie? — zapytał Matt, głaszcząc go po plecach i włosach.
— Tak… To pulsowanie działa bardzo na twoją korzyść — skomentował Ryan, wciąż będąc w nim i czując mimo gumki jego delikatne wnętrze. Odsunął mu rozburzone włosy i pocałował kilka razy w policzek z cichym westchnieniem. Był uroczo zarumieniony. Podobało mu się to.
— Pieszczoch z ciebie — zamruczał Matt z błogim uśmiechem.
— Wolałbyś, żebym wysunął się, wstał i sobie poszedł?
Matt zmarszczył nos i pokręcił głową.
— Nie, niespecjalnie. Ciężki trochę jesteś.
— Czyli jednak będzie lepiej, jak wstanę. — Ryan westchnął i cmoknął go, po czym uniósł się, wysuwając równocześnie. Usiadł obok i zdjął gumkę, zaraz potem rzucając ją na bok. Nie myślał teraz o tym, że oznaczał samochód przyjaciela swoim nasieniem.
Zaczął podciągać spodnie. Matt tylko posunął się, robiąc mu miejsce, ale jeszcze nie myślał o ubieraniu się.
— Chciałbyś jeszcze kiedyś to powtórzyć?
— Nie ma sprawy, tylko wskaż w którym wozie, a jesteśmy umówieni. — Ryan uśmiechnął się olśniewająco, zapinając rozporek. Tak, chciałby to powtórzyć. Matt był słodki i ciasny. Buźkę też miał ładną.
Tatuażysta roześmiał się i przesunął dłonią po swoim ospermionym brzuchu.
— Łóżko też byłoby niczego sobie — odparł, choć w myślach, podjudzonych seksem w cudzym samochodzie, marzył już o czymś bardziej ekstremalnym.
— Hm… Tak, trzeba będzie rozważyć tę opcję — przytaknął Ryan i wychylił się pomiędzy przednimi siedzeniami do schowka z przodu, nieświadomie ukazując tym Mattowi swój tyłek w opiętych jeansach. Szperał, szukając chusteczek.
Matt zapatrzył się na niego, ale nie skomentował. Bardziej interesował go przód.
— A… jeszcze jakieś opcje chciałbyś rozważyć?
— Jest dużo możliwości… Pracujesz w studiu tatuażu, a coś mi mówi, że skoro wasze jest większe, jak słyszałem, musicie mieć tam spore zaplecze — odparł Ryan, wreszcie siadając z powrotem i podając mu paczkę chusteczek, żeby się wytarł.
Chłopak przyjął ją z wdzięcznością.
— Myślę, że by się dało. — Uśmiechnął się jak diabełek i kiedy już się ogarnął, ubrał się.
— To nie zapomnę, żeby się odezwać, jeśli dasz mi swój numer. — Ryan opadł do tyłu, opierając głowę na oparciu i patrząc na Matta spod zmrużonych, zmęczonych powiek lekko zapitym wzrokiem.
Chłopak gorliwie pokiwał głową.
— To pisz, dyktuję — rzucił i kiedy Ryan wyciągnął komórkę, podał mu swój numer.
Ryan w duchu zastanawiał się, czy Charlie nie będzie zazdrosny, że sympatyzuje z ich konkurencją. Uśmiechnął się do tej myśli, bo jakoś go to rozbawiło.
— Zaprosiłbym cię do łóżka, ale obawiam się, że nie zmieścimy się obok Mikey’ego i Marg. Mogliby nam mieć to za złe, nawet jakbyśmy spróbowali.
Matt pokiwał głową i przysunął się do drugiego chłopaka, przytulając się.
— Istnieją duże szanse… Ale myślę, że za karę, że ukradli ci łóżko, my możemy jeszcze na trochę ukraść im samochód.
— Mhm… Zresztą nie mamy wyboru. Lepiej spać w samochodzie niż na trawniku — odparł Ryan, obejmując go ramieniem i przesunął ustami po jego włosach.
Matt zamruczał coś w jego ciało. Też musiał być nieźle zmęczony i najwyraźniej znalazł sobie wygodną poduszkę.

***

Sam oparł się od tyłu o oparcie fotela, na którym półleżała Emma z kotem na kolanach i chyba już spała. Uśmiechnął się pod nosem i cmoknął ją w czoło. Obszedł fotel i przysiadł u jej stóp, dopijając resztki piwa. Miał bardzo mętny wzrok i widać było, że zaraz odpłynie. Był jednym z ostatnich, którzy przetrwali. Z sypialni Ryana nie dochodziły już żadne odgłosy, a cała reszta umierała na kanapie, fotelu i nawet podłodze. Ostatnią jego myślą, zanim odpłynął, było: Ciekawe, kto to wszystko potem posprząta…
Kiedy już głęboko spał, z łazienki wyszedł Jason i rozejrzał się po pobojowisku. Mógłby wrócić co domu… ale nie chciało mu się. Musiał sobie znaleźć jakieś miejsce między tymi wszystkimi śpiącymi parami. Wkurzało go to trochę.
Znalazł jeden skrawek kanapy, kiedy Susan przylgnęła bardziej do swojej dziewczyny po drugiej stronie. Spostrzegł, że nawet trochę wódki stało na stole. Sięgnął po nią z nadzieją, że w końcu zaliczy zgona. Na razie tylko koszmarnie kręciło mu się w głowie, przez co nawet nie był śpiący. Nie było też nikogo do rozmowy, nawet jakby mu się chciało. Mike już pewnie zdechł w ramionach albo raczej cyckach Marg.
Z tymi ponurymi myślami przechylił butelkę, wlewając do gardła alkohol.
Z nudów wyjął komórkę z kieszeni, zastanawiając się nad czymś z typową dla pijanej osoby sprawnością. Od rozmowy z Alexem minęło w sumie nie tak dużo… Ale i tak wystarczająco, żeby go to męczyło. Samoistnie zjechał na kontakt oznaczony jego imieniem i wgapił się w niego mętnym wzrokiem. Aż wreszcie, nie myśląc wiele, zadzwonił. Była to zdecydowanie nierozsądna decyzja. Nawet pomijając fakt godziny.
Po kilku sygnałach usłyszał zmęczony, ale zupełnie rozbudzony głos Alexa.
— Dlaczego dzwonisz? Jest środek nocy.
— Królowo… — wychrypiał mało składnie.
Alex westchnął do telefonu.
— Jesteś pijany? — spytał domyślnie, w ogóle nie przejmując się tym głupim przezwiskiem.
— Taa… — mruknął Jason i popił z butelki. Miał jeszcze bardziej zachrypnięty głos niż zwykle. — Nie śpisz?
— Nie. Pracuję. A ty czemu dzwonisz? — spytał z całkowitym spokojem.
Jason wzruszył ramionami, nie zważając, że Grey nie mógł tego zobaczyć.
— Nie wiem… Stęskniłem się? — rzucił ze śmiechem w głosie.
— Kiepski powód. Do tego chyba coś ostatnim razem ustaliliśmy.
Jason zaburczał i znowu się napił.
— Pierdolić te twoje ustalania. Przyjedź po mnie — zażądał, a w słuchawce zapadła długa chwila ciszy. Jason odczekał i dorzucił: — Żyjesz?
— Tak.
— To kiedy będziesz? — zapytał i znowu nie słyszał w telefonie zupełnie nic. W końcu jednak Alex westchnął ciężko.
— Mieliśmy się już nie widzieć — przypomniał mu.
Jason zawarczał tylko pod nosem i wstał chwiejnie, odstawiając butelkę na stół.
— Przyjedź, a nie mnie spławiasz — burknął. Miał dziwną wizję przed oczami, że Alex cofa się przez ton jego głosu. Odetchnął więc i dodał: — Chcę porozmawiać, weź mnie stąd.
Alex widocznie myślał chwilę, bo minęło z kilka dobrych sekund, nim spytał:
— Gdzie jesteś?
Jason od razu podał mu adres mieszkania Ryana. Trochę niewyraźnie, więc powtórzył dwa razy, na wszelki wypadek. Sam ruszył do wyjścia. W środku było zbyt ciepło, a on musiał zapalić.
Alex potwierdził, że zanotował.
— Niedługo będę… Mam tylko nadzieję, że o tej porze już wszyscy tam śpią.
— Nie bój się, nikt nie zobaczy twojej karocy — wymamrotał Jason, wyciągając paczkę papierosów, kiedy już stanął na ganku.
— Dziękuję za troskę — mruknął Alex ze zmęczeniem i kpiną w głosie. — Ale dobrze. Niedługo będę — dodał i rozłączył się bez zbędnych pytań.
Jason schował komórkę do kieszeni i zapalił, sycząc cicho, kiedy się sparzył. Nie myślał wiele, ale miał nadzieję, że nie będzie tego żałował po wytrzeźwieniu.

***

Ryan mruknął przez sen, opierając policzek na rozburzonych włosach Matta. Nie było specjalnie wygodnie. Dźwięki dochodzące z ulicy jednak go nie budziły, do czasu, aż czyjś samochód zaparkował dostatecznie blisko Mustanga, by porazić go w oczy światłami. Zmarszczył się i zamrugał, mrużąc powieki.
Przez okno zobaczył biały samochód zatrzymujący się nieopodal. Widział teraz tylko jego tył, ale nawet tak zaspany miał pięćdziesiąt procent pewności, że był to Bentley.
Po chwili dostrzegł również Jasona ruszającego do niego nieco chwiejnym krokiem i zasiadającego na miejscu pasażera. Dłużej uchylonych powiek nie zdołał utrzymać i zanim samochód odjechał, ponownie zapadł w sen.

47 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 61 – Mustang i Bentley

  1. kkohaku pisze:

    ha ha to przekaż Ryanowi, że ja mu tego nie życzę chyba, że świadomie się na to zgodzi xD Ryan to nie boli! xD Ja myślę, że delikatny Sean by mu pomógł ;D roztapia wszystko, każdą… lodóweczkę xD

  2. Katka pisze:

    Kohaku, brawo, udało Ci się! :D Fajnie, hehe. I „Hmm..aż mnie nawiedziła wizja związanego Ryana z wypiętym tyłkiem” – Ryan jest przeciwko XD

  3. kkohaku pisze:

    toż cię zakończyły ;D aż powiało grozą co też Ryan uczyni czy w ogóle zorientuje się co zobaczył ;) Jak większość uważam, że Matt to tak na jedną noc. Miły itp chyba, że skrywa okrutną tajemnice i tak na prawdę jest wyuzdany i nieobliczalny. Hmm..aż mnie nawiedziła wizja związanego Ryana z wypiętym tyłkiem xD ha ha xD o zgrozo nie xD
    Scenka Rush i Charli urocza, już myślałam , że się pokłócą ale na szczęście doszli do porozumienia, ich dialog bardzo mi się podobał.
    ha ha czyli teraz już będę systematycznie komentować :)

  4. LordKurak pisze:

    No dobra, przekonałaś mnie jeżeli chodzi o relacje z Charliem… ale i tak z niego wielki egoista :P

  5. Katka pisze:

    Yuriko, „jeee odbyty” mnie zabiło, że tak powiem XD Hahaha. A pijany Jason… mnie strasznie urzeka, ciekawe co Wy powiecie… :)

  6. Tamiya pisze:

    Przepraszam, naprawdę, ale musiałam!
    Boże, coraz bardziej mi odbija… no, po prostu musiałam po czytaniu komentarzy o tych kotach, Team Chris, tęczy i tak dalej! A on potrzebuje wsparcia!

    (jakość trochę kiepska, ale chyba przeżyjecie :3)
    Matko, oto co robi Tamiya gdy powinna się uczyć, a jej się nie chce i z nudów robi co innego D8

  7. Yuriko-chan pisze:

    rysunek gejnialny ale brakuje mi troche teczy xD tudziez czegos tęczą srajacego :DD jeee odbyty :D

  8. Yuriko-chan pisze:

    Rajan Srajan! pijany Dżejson KURWA! :DDD ja chceee ich T.T Jason ktory niemal jeczy KROOOLOOOWWOOO do sluchawkki ;DD aww <33

    nieeee T.T tylko nie do soboty……………

  9. Tamiya pisze:

    Shiv, obrazek genialny XDD
    Podpisuję się wszystkimi łapkami pod tym:
    „Chris i Ryan sa skazani na wspólną przyszłość pełną rzygających teczą kotów.”
    :D
    Team Chris <33 XDD

  10. Shinu pisze:

    Ahahahaha xDD Obrazek genialny xDD I tak ma byc, za duża presja, niech tam Ryan się pobawi trochę z Mattem, ale w między czasie niech chodzi na obiadki do Chrisa i niech się w sobie zakochają, Chris nie poddawaj się! Jestesmy z tobą! ;D

  11. Katka pisze:

    Gazelka, hehehe, cieszymy się, że będziesz komentować, a z tego, że Jason i Alex mają kolejną fankę tym bardziej XD A to mnie rozbroiło: „Chris i Ryan sa skazani na wspólną przyszłość pełną rzygających teczą kotów.” XD Haha.

  12. Gazelka pisze:

    O matko! Ryan, ilez ty gadasz! Tratartaratara, bez końca. I jeśli postanowi totalnie, bezmyślnie przy wszystkich wyautować J i Alexa (bo oczywiście, że w końcu dojdzie do pewnych konkluzji, zważywszy na to jak rzutkim jest chlopcem) to straci moją sympatię. Wolała bym zeby był ewentualnie tak jak Mike, powiernikiem jego sekretu. Niech to bedzie taka ich słodka tajemnica. Bo skoro Ryan kieruje sie w zyciu tak bogatym kodeksem moralnym, to liczę, że się dwa razy zastanowi zanim coś palnie.

    Matt, z całym szacunkiem, bez fajerłorków. Zaliczony, moving on. Jak to kiedys mi wypomniano, kto sie czubi ten sie lubi, więc obstawiam, że Chris i Ryan sa skazani na wspólną przyszłość pełną rzygających teczą kotów. Zresztą Chris raczej nie będzie czyhał na Ryanowe tyły, więc plus dla niego:D
    Zdecydowanie jestem team Chryan.

    Jason i Alex… o matko, mogę nic nie mówić. Książkę mogła bym pisac o tym jak ich wielbię. Fascynujące bedzie obserwowanie jak stawiać czoła muszą coraz to nowym przeszkodom a i tak przez to ich związek-niezwiązek będzie tylko silniejszy. Umówmy się, oni nie umieją bez siebie żyć. Co się tu dziwić. Oh it’s love! I o ile lubię dramat i tragiczne zakończenia to chcę żeby Jason i Alex razem uciekli do zamku królowej i żyli razem długo i szczęśliwie!
    Kurde ja miałam jeszcze tyle do powiedzenia! Ale będę teraz juz chyba reguralnie komentować, więc nadgonię z tokiem myślowym:D
    W ogóle 61 rozdział:D Tyle juz się wydarzyło!

  13. Cath pisze:

    Dołączam do Shinu’s Team Chris! I do wszystkich teorii że Matt to Chris XD
    Ja chce wiedzieć co u niego i znów go zobaczyć z Ryan’em!
    I co będzie z tym białym bentleyem! Ale zanim dojdzie do coming outów to pijany Jason vs. królowa to scenka której się po prostu nie mogę doczekać!!!
    I tylko nie mówcie że znowu trzeba czekać do soboty…

  14. Shinu pisze:

    Całkowicie popieram, Team Chris!! Yay! ^o^
    Niech Matt zniknie >_> (mimo iż raczej nic do niego nie mam)

  15. Katka pisze:

    Fanta, hehe, no pewnie, że musi być miły w pracy, ale poza nią już nie :) Ale taaaak i tak się zgadzam, że Ryan ma od groma wad XD

    Yuriko, tak, Matt też nie ma specjalnych oporów, dlatego też tak się Ryanowi spodobał :D

  16. Yuriko-chan pisze:

    mi sie wydaje ze Ryan bedzie w FireDragon albo bedzie w okolicach i zobaczy ze Aleks podjezdza bentleyem i mu tak zaskoczy, ze juz to widzial. normalnie nie bedzie pamietaltylko mu sie przypomni kiedy trzeba xD i tylko widze Mike’a jak blednie i wszystko wychodzi na jaw a Charlie i Rush O.O robia tą mine ;D co do ryana i matta jestem pozytywnie nastawiona i wyczuwam w nich wspolną pasje do szalenstw i naprawde bedzie sie dzialo :D hahaha ;p dzikie seksy wszedzie xD hihi podobalo mi sie w jaki sposob dostali sie do samochodu i ze bylo dosc czule wszystko ;p
    Pozytywnie ogolnie i jestem na TAK :P
    ciekawe co o charlim bedzie ciekawego w nastepnych rozdzialach ;PP

    zebram o czule wyznania ze strony pijanego Jasona <3 uwielbiam go w tym stanieee <33

  17. fanta pisze:

    Katka, ja jestem za wersją Shiv :P Ryanowi płacą! Przeciez jakby go obraził, to by się jeszcze Chrisi obraził i co? Dlatego nie może go przezywać.

    I względem mojej teorii spiskowej… taaak. Ryan by się wkurwił :D

    Ale tym, którzy się zbulwersowali Mattem przypomnijmy, że powiedział: „a zwłaszcza, że” i cośtam jeszcze, trzeba znaleźć, ale to wyraźnie dało do zrozumienia, że: coś mu jest/wyprowadza się/inne
    xD

  18. Tamiya pisze:

    Padam na cycki, więc będzie w miarę krótko. Pół rozdziału wewnętrznie krzyczałam „Nie. nie. nie, nie, nie. NIE. NIE! NIEEEEEEEEE! MÓWIĘ – NIEEEEE!” ja się definitywnie NIE ZGADZAM na żadnego Matta! Nie znam go, nic mi nie zrobił, ale dla dobra Chrisa niech wpadnie pod samochód -.- Mam nadzieję, że dla Ryana to był tylko jednonocny seks i nic więcej. Żadnego zakochiwania się ani związkowania!
    Przedstawię to za pomocą prostego układu równań:
    Ryan + Matt = </3
    Ryan + Chris = <333333
    Ryan, to taka bestia, kocham go za te jego teksty coraz mocniej i mocniej XD A jaki on przytulaśny w łóżku <3 Chrisowi by się podobało :3
    btw. liczyłam, że Matt go złapie za tyłeczek i cała magia się skończy -.- Kurcze.
    Już myślałam, że Rush weźmie ten breloczek Charliemu wyrwie i wywali gdzieś. Lepszy efekt byłby jakby stali nad klifem przy barierce i pamiąteczka poleciałaby prosto do morza. I nastałby kryzys. Ja tam ich lubię, ale za bardzo cukierkowo mają, chociaż ostatnio… Rush w końcu wie, jak czuł się kiedyś Charlie :3
    Haha, ja widzę już jak sobie wszyscy siedzą w studiu (włącznie z Rushem), wpada Ryan i nagle wypala "Jay, kim był ten osobnik, który przyjechał pod mój dom białym bentleyem?" Nastaje taka chwila ciszy i… nagle Rush robi się blady i dostaje zawału XD
    Nie wytrzymam tygodnia! Ten rozdział był jakiś bardzo krótki! Żądam (czytajcie: błagaaaaam) więcej FDTS! Chcę w końcu Chrisa ;w;

  19. Katka pisze:

    LordKurak, hehehe, fajna analiza. Pozwól, że się do niej odniosę XD „Chociaż to że na parkingu mu nie powiedział „Spierdalaj, nie jestem już w pracy” może sugerować, że jednak jest trochę miły :P” – WŁAŚNIE, haha. Co do tego egoizmu w relacjach z Charliem. Wiesz, oni zawsze mieli między sobą takie czułostki, naprawdę. On się nawet nie zastanawia nad tym, kiedy go czochra, czy mówi co niego czule. Tak samo Charlie, to dla nich obu BARDZO naturalne. I oczywiście, że nie zważa na Rusha, bo… no nie pałają do siebie miłością, więc czemu miałby? XD Ok, następne to, że nie chce się pieprzyć z zajętymi facetami. No pewnie, że nie chce być tym trzecim, kto chce? XD Ale, ale… no wiesz, on nawet wyznaje taką teorię, jak ma być z kimś w łóżku tylko raz, więc teoretycznie nie powinno go interesować, czy ma facet kogoś czy nie :) A jednak interesuje. Wiem, że to może dziwnie wyglądać, patrząc na niego, ale on naprawdę wierzy we wierność XD Zapewniam Cię, że jakby się dowiedział, że Rush zdradzał Charliego, to by jego opinia o nim spadła na dużo niższy poziom od zera :) No i on po prostu strasznie dużo mówi XD Obgadywanie… no w sumie można to tak nazwać, ale on po prostu wyrzuca myśli z głowy, bo lubi gadać XD
    No nic, ciekawie strasznie czytać, jak odbieracie bohaterów :D

  20. LordKurak pisze:

    Haha nie, nie znaczy XD Bo robi to też dla własnej korzyści (nie chce stracić pracy).Chociaż to że na parkingu mu nie powiedział „Spierdalaj, nie jestem już w pracy” może sugerować, że jednak jest trochę miły :P Może potworem nie jest, ale egoistą już tak XD
    Widać to też w relacji z Charliem, bo doskonale widzi, że stawia go w trudnej sytuacji, ale robi co mu się podoba. Niby jest taki szlachetny, że nie sypia z zajętymi, ale jakie są tego powody? Myślę, że między innymi nie chce być tym trzecim :P
    Lubi też chyba obgadywać, bo mówił na boku o Chrisie, Rushu…
    Miał gdzieś czy postawi innych w głupiej sytuacji podając za dużo informacji (np. mówiąc w studiu o tym że Charlie krzyczał imię Mike kiedy z nim spał, nie wiedział jakie relacje tam panują i ile wiedzą koledzy z pracy…)
    Jest egoistą, wrażliwym na punkcie swojego ego i z dużym poczuciem dumy… poza tym jest wygadany i ma świetne teksty XD

  21. Katka pisze:

    Fanta! Matt to Chris, a Chris to Matt XD Haha, to by było piękne, takie udawanie normalnego faceta, tylko po to, żeby dać się wreszcie przelecieć… Nie chciałabym widzieć miny Ryana, gdyby już wyszła prawda XD

    LordKurak, hehe, a to, że Ryan najchętniej Chrisowi powiedziałby „twoja twarz wygląda, jakby zaatakowała ją armia żołnierzy z karabinami do paintballa” i wykopał z siłowni, a jednak go trenuje i nie wyzywa, to nie znaczy, że jest choć troszkę miły? XD Znaczy ja rozumiem, co masz na myśli, że ten seks nie był dowodem jego sympatycznego usposobienia, ale ciekawa jestem strasznie, czy taki z niego potwór w Twoich oczach, haha.

  22. fanta pisze:

    zabiłyście mnie. w takim momencieeeeeee? :.: a bu a bu a bu a bu :D
    a poza tym wszystko było cool i fajne. seks ryana z mattem… tylko co z tą kruszynką chrisem? :D

    moze się okaże, że chris to matt a matt to chris! : D

  23. Shivunia pisze:

    LordKurak >> fajna analiza Alexa, nie powiem. Coś w tym na pewno jest, ale tez nie wszystko się zupełnie zgadza. Jednak jak pewnie się domyślasz nie powiem co się zgadza a co nie. Ogólnie jednak… tak, rodzice to największy problem obu braci. Dla Rusha wydziedziczenie równa się ukróceniem finansów dla Alexa… on naprawdę nie chce zawieść ich oczekiwań. Innymi słowy. Obaj by dostali zawału ;p

  24. LordKurak pisze:

    I teraz przez cały tydzień będzie mnie zżerała ciekawość. Okrutne jesteście :P

    Ryan wcale nie jest miłym gościem :P a przynajmniej nie można tego stwierdzić po tym, że się nie ulotnił zaraz jak skończył. Sam mówił, że chciałby się mieć do kogo poprzytulać, więc mu to pasowało. Gdyby za tym nie przepadał, a mimo to został, wtedy można by stwierdzić, że jest uprzejmy :P

    A jeszcze w temacie Alexa, ja dla odmiany wcale nie uważam, że jest taki delikatny i nie jest gotowy na ujawnienie. Wiadomo sam tego nie chce zrobić, ale jak by się wydało nawet jutro to według mnie by się nie załamał. Prędzej wydarł „Tak kurwa jestem gejem, masz z tym jakiś problem?!”, a następnie zabiłby wszystkich którzy odważyliby się odezwać :P Relacji z Richardem też by to nie zmieniło, bo i czemu? Relacje z Jayem (zakładając że by przeżył :D) zależałyby od tego jak ten by zareagował i w jaki sposób by wyszła prawda.
    Zupełnie inaczej sprawa by się miała gdyby dowiedzieli się rodzice… na to faktycznie nie jest gotowy i dostałby zawału, ale razem z bratem więc byłoby raźniej :P

  25. Elis pisze:

    Alexik to delikatne „stworzonko”. I zapomniałam napisać, zę nie widzę Jasona mówiącego kotki itp. Aleks to królowa i już. :)

  26. Katka pisze:

    Elis, no Ryan jest miłym gościem (wiem, wiem, Shiv, na swój sposób XD ale kurcze jest!) Więc i się pieścić lubi, a nie tak oschle przelecieć i już :) Hehe, a z Alexikiem trzeba się obchodzić jak z porcelaną XD

  27. Elis pisze:

    Podoba mi się Ryan pieszczoch. Też myślałam, że on tak hop siup, a tu mile mnie zaskoczyłyście. Matt jest fajny. Ciekawe o co mu chodziło „Tym bardziej, że okazja już może się nie powtórzyć skoro… ” Zastanawia mnie to „skoro”.

    Oby Jason czegoś nie zepsuł jak spotka się popijanemu z Alexem, a może powie mu coś miłego, czułego i to jak bardzo chce być z nim i boli go, że ten ma narzeczoną i prędzej czy później odejdzie.

    Ryan widział Bentleya Alexa. Już tylko czekam jak starszy Grey podjedzie kiedyś pod studio i Ryanowi coś zacznie świtać w głowie.
    Ujawnienie publiczne dla Alexa było by wielką traumą. On na to nie jest gotowy. Może kiedyś, ale nie teraz. Z tymże prawda i tak wyjdzie na jaw prędzej czy później. Jay powinien go na to jakoś przygotować.

    Dobrze, że Rush nie zabrał Charliemu breloczka. Było by to podłe z jego strony. To prawda, że ludzie innych podejrzewają o to co sami robili.
    I Rush chce przeprosić Ryana? Super. chciałabym, żeby się jakoś dogadali.
    Coś jeszcze miałam napisać, ale rozdział czytałam rano i dopiero teraz mogę skomentować, także zapomniałam co tam chciałam dodać.

    Swietny rozdział. :))

  28. Shivunia pisze:

    Jeśli kobiecina dała by rade się dorwać do jego policzków. Szacunek szacunkiem kochane, ale jest jeszcze przestrzeń osobista która jest świętością.
    A Rush, no mimo wszystko umie się zachować, mimo ze czasami by nie chciał.

  29. Shivunia pisze:

    Podoba NAM się , NAM! Ja tez tu jestem , a jako twój zły „bliźniak” żądam abyś mówiła jak w wojsku w liczbie mnogiej XD
    A i Alexowy wielki coming out… gulp. Straszna wizja. Biedny Jason XD

  30. Katka pisze:

    LordKurak, Charlie będzie miał swoje pięć minut w następnym rozdziale, więc mam nadzieję, że się ucieszysz :) A babcia Katy… XD Alex pewnie z szacunku nic by nie marudził, ale ja współczuję jego policzkom, haha. Koszmary by miał potem, biedactwo.

  31. LordKurak pisze:

    „Ryana chyba muszę przeprosić… mimo że wciąż go nie lubię” wow myślałam, że Rush jest bardziej typem człowieka, który uniesie się dumą i nie przeprosi, a tu miłe zaskoczenie.
    Już myślałam, że zabierze breloczek i zachowa się jak… a tu też zaskoczenie :P
    Katy nareszcie działa. Razem z Ryanem omamią konkurencje i zwerbują ich do siebie XD
    Jay będzie żałował tego wieczoru ;p
    Zastanawiając się jak by wyglądało życie ujawnionego Alexa, stanęła mi przed oczami konfrontacja jego z… babcią Kat :D Ciekawe czy by to przeżył bez dodatkowych uszczerbków na psychice.
    Ubolewam nad tym, że od kilku…nastu odcinków Charliego jest tyle co kot napłakał. I niestety chyba tak zostanie, bo większe zamieszanie się szykuje u pozostałych par…

    Co do rozpadu książęcej pary, to dość prawdopodobne, że jedna z byłych kochanek Rusha pokusiłaby się o alimenty… więc może jeszcze kiedyś któraś go odwiedzi przedstawiając mu jego syna/córkę XD

  32. Katka pisze:

    Yuriko, haha, przejrzałaś nas.

    Ania! Ty okrutniku, jakieś teorie spiskowe tu prowadzisz. Aż bym się nie zdziwiła, gdybyś się w Miami pojawiła, podeszła do Charliego i oznajmiła, że jesteś z Rushem w ciąży, po czym z szatańskim chichotem obserwowała, jak się rozstają XD

    Shinu, hehe, jak widać Alex ma do siebie dystans. A Jasona mówiącego „kochanie” też NIE jestem w stanie sobie wyobrazić. Jak próbuję, to wychodzi tylko w postaci docinki XD

    Camelia, hehe, prawda, Ryan się lubi pieścić i cieszę się, że tutaj Ci się podobał! Zobaczymy, czy ostatecznie się do niego przekonasz :) Choć wiem, że ma bardzo specyficzny sposób bycia i nie każdemu musi się podobać. No i wielka tajemnica Alexa i Jasona. Tak, prawda jest taka, że Alex by nie chciał, żeby nagle wszyscy się dowiedzieli. Ale jak to naprawdę będzie… :)

    Floo, jakbyśmy w sobotę i niedzielę wstawiały FDTS to by za tydzień się zapas skończył XD Nie no, mamy sporo do przodu, ale wiesz, trzeba z tym ostrożnie, hehe. A Charlie i konflikt przyjaciel-kochanek. Wiesz, on by w ogóle nie chciał musieć wybierać XD Jest troszkę postawiony w kiepskiej sytuacji.

    No i, hehehe, jakie fajne macie teorie spiskowe co do Alexa. Podoba mi się to! :D

  33. Floo pisze:

    Hahaha nie dziwię się że padło na Ryana, że zobaczył … cóż na razie samochód Alexa, ale znając życie pewnie zobaczy też Alexa, albo Alex przyjedzie do studia po Rusha, i będzie tam Ryan który stwierdzi że to ten samochód przyjechał po Jasona XD.

    No cóż mam szczerą nadzieję że Charli będzie rozsądnym człowiekiem i nie przedłoży Rusha nad przyjaciela. Dobrze Rushowi że już wie jak się czół Charli gdy ten sobie skakał z kwiatka na kwiatek.

    No ale jak mogłyście przerwać w takim momencie. I my niby mamy czekać CAŁY TYDZIEŃ na ciąg dalszy?? To jest okrutne T_T nie znęcajcie sie nad nami. Mam pomysł, niech FDTS pojawia się w sobotę i w niedziele żebyście nie mogły sie zbytnio znęcać XD

  34. Camelia pisze:

    Charlie i Rush strasznie słodcy byli. Cieszę się, że Charlie był gotów pozbyć się swojej pamiątki, ale jeszcze bardziej się cieszę, że Rush mu jej ostatecznie nie zabrał.
    Ryan w tym rozdziale był moim zdaniem wyjątkowo w porządku, znaczy nie drażnił mnie już. Plus podobał mi się jego seks. Szczerze mówiąc myślałam, że będzie takim bardzo zdystansowanym kochankiem, a okazało się, że jest czuły, nawet w szybkim numerku. To całowanie w policzek – potwornie urocze.
    A ostatnia scena – od razu mnie nakręciła na wizje, co by było, gdyby prawda o Alexie wyszła na jaw. Jezu, wyobrażam sobie Rusha po takiej informacji i śmiać mi się chcę. To musiałaby być nieziemskie. Na razie mam jednak nadzieję, że jeszcze trochę pobędzie w ukryciu, bo mam wrażenie, że na chwile obecną Alex sobie taki ujawniony, sobie nie poradzi. Najpierw Jason musi go jeszcze trochę bardziej oswoić.
    Oby następny rozdział był głównie o nich, bo już się stęskniłam, no i nie da się ukryć, że aktualnie ich relacja jest dla mnie najciekawsza.

  35. Shinu pisze:

    Oooo…!!! Mam nadzieję, ze ten Matt to tylko od ruchania będzie, ja naprawdę polubiłam Chrisa xD I Ryan tez ma go polubić, albo się będziemy gniewać ;D.

    To, że Alex już się przyzwyczaił do „lodowej królowej” i w ogóle sie tego nie czepia mnie rozwala xD Nie jest to w raczej jakieś pieszczotliwe określenie. Chociaż nie wyobrażam sobie Jasona mówiącego do Alexa per „kochania/kotek/słońce/myszko/itp.” xD

    W końcu coś sie zaczyna dziać, hehe. Mam nadzieję, że Ryan będzie pamiętał o tym co zobaczył i wystrzeli do Jaya tekstem, przy wszystkich, „No, Jay, czemu przyjechał po ciebie jakiś bentley?” i najlepiej, żeby przy tym też Rush był ;]
    Najpierw coś się musi popsuć w ich związku, by potem było pięknie i ładnie ;)

  36. ania_niut pisze:

    aaaa wiedziałam! Robi się ciekawie! Super. No, no, zastanawia mnie co z tego wyniknie;p Może nie uwzględniłam jakiegoś supersposobu na rozpad książęcej parki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s