Fire Dragon Tattoo Studio – 59 – Nauczę cię…

Rush przetarł twarz w geście zmęczenia, człapiąc w szlafroku do kuchni. Włączył ekspres, który zdążył już kupić do mieszkanka, a następnie wrócił do sypialni, żeby się ubrać. Otworzył przyciasną szafę i wyjął z niej czystą koszulę oraz spodnie. Powiesił wszystko na wieszaku, wziął żelazko i przeprasował ubrania. Kiedy już się ubrał i uczesał, wrócił do kuchni, chcąc zrobić sobie tosty i jajko do kawy.
Było jeszcze dosyć wcześnie, ale Charlie zdążył pójść do pracy, kiedy Rush spał. I pewnie znowu zobaczyliby się albo w studiu, gdyby w wolnej chwili mógł wpaść, albo po pracy. Tym razem jednak było inaczej, bo nagle usłyszał dźwięk samochodu podjeżdżającego pod dom, a chwilę później, kiedy już nalewał kawę do filiżanki, otwieranie drzwi. Spojrzał w tamtą stronę, wychyliwszy się z kuchni.
Charlie akurat zdejmował buty, a pod pachą miał szkicownik ze studia. Zobaczył Rusha i wydął wargi.
— Wróciłem.
Grey zamrugał, opierając się o framugę ramieniem.
— Widzę… Co się stało?
— Przez jakichś pojebów, którzy pracowali na drodze obok studia, nie mamy, kurwa, prądu! — wyrzucił z siebie Charlie, wchodząc głębiej do mieszkania i rzucając szkicownik na stolik. Od razu zaczął się nerwowo bawić breloczkiem.
Zaciekawiony Rush popił kawę.
— No i co teraz?
— No nic, muszą to naprawić, a ja muszę podzwonić po klientach i odwołać wizyty — burknął Charlie. — Co za debilizm!
— Nieciekawie — odmruknął Rush i wrócił do części kuchennej, kiedy jego tosty się zrobiły. — Chcesz grzankę z dżemem? — zawołał do kochanka, sobie już wyjmując przetwór z lodówki.
— Tak, dzięki!
Charlie usiadł ciężko na kanapie i wyjął komórkę z kieszeni. Spisał sobie z notesu ze studia, do kogo powinien podzwonić. Całego notesu zabrać nie mógł, bo Jason i Kate musieli zrobić to samo.
Rush zamruczał pod nosem, smarując kanapki. Był nawet zadowolony, że przed wyjściem do pracy zobaczył się jeszcze z Charliem. Z drugiej strony, gdyby nie głupie pomysły brata, mógłby w ogóle nigdzie nie jeździć i pracować w domu. Ale Alex twierdził, że tu nie mógłby się skupić… Może i trochę w tym racji było.
Kiedy wreszcie poszedł z tostami do salonu, Charlie kończył rozmawiać z klientką. Schował telefon i uniósł wzrok na Rusha.
— Smacznego — rzucił Grey z promiennym uśmiechem na twarzy. — Załatwione? — spytał odnośnie telefonów, samemu siadając obok. Zabrał się za jedzenie.
— Mhm. Trochę chujowo, ale trudno. Tylko nie wiem, co mam teraz robić — mruknął Charlie, pojadając śniadanie.
— Masz wolne — wymamrotał Rush z pełnymi ustami, zgarniając palcem spadający z ust okruszek. — Odpocznij, pooglądaj jakiś film czy coś.
— Bez sensu… — mruknął Charlie, nieświadomie wpatrując się z zauroczeniem w usta Rusha. — Może do Ryana poja… a nie, on też pracuje. — Skrzywił się.
Rush powstrzymał się przed wyburczeniem „no i dobrze” i tylko pokiwał głową. Popił kawą grzankę.
— A ty kiedy zaczynasz pracę? — spytał chłopak, kiedy już zjadł.
— No, zaraz będę się zbierał. Alex może mnie nie zabije, jak się chwilę spóźnię — zażartował, zbierając talerzyki, by wynieść je do kuchni.
— Czemu nie możesz pracować tutaj? — Charlie westchnął, dopadając po drodze jego plecy i całując w kark.
— Alex kazał — jęknął Rush, po czym zaśmiał się, czując pieszczotę. — A co? Chciałbyś tu ze mną posiedzieć i popatrzeć, jak wpisuje cyferki w kratki? — prychnął z rozbawieniem.
— Mm… A jakby ci się je wpisywało, gdybym w tym czasie zajmował się nim? — Charlie zaśmiał się, obejmując go i sięgając dłonią do jego krocza.
Rush od razu poczuł lekkie wypieki na policzkach.
— Przypuszczam, że na swój sposób ciężej, a zarazem przyjemniej — zamruczał, nie protestując.
— Mmm… Chyba tego właśnie się obawiał Alex. — Usłyszał przy uchu niski pomruk, a na kroczu poczuł powolne, ale przyjemne masowanie.
Zaśmiał się pod nosem, ale w końcu odwrócił się i cmoknął kochanka w nos.
— Chyba tak, ale chyba też muszę spadać, bo Alex będzie miał jeszcze więcej powodów do obaw o dzisiejszą pracę, którą mi powierzył.
Niepocieszony Charlie wydął wargi. Pogłaskał Rusha po włosach i skinął głową.
— Okej, okej, nie zatrzymuję cię. Sam poumieram z nudów — zażartował, ale nie uśmiechało mu się to za bardzo.
Rush skinął głową i jeszcze raz go pocałował.
— Na pewno znajdziesz jakieś konstruktywne zajęcie — pocieszył go, zbierając rzeczy i idąc do przedpokoju.
Czuł swojego kochanka, dzisiaj wolnego i mogącego leniuchować, tuż za swoimi plecami, gdy ten szedł jego śladem. Zobaczył, że oparł się o ścianę bokiem ciała, przyglądając mu się przy zakładaniu butów.
— A bardzo bym ci przeszkadzał, gdybym pojechał z tobą? — wypalił.
— Ale że… Co chcesz tam robić? Zanudzisz się na śmierć.
— Przynajmniej zanudzę się, patrząc na twoją przystojną buźkę — prychnął Charlie.
Rush zaśmiał się dobrotliwie. Był trochę speszony takim komplementem.
— No, nie wiem… jak chcesz — jęknął w końcu, kiedy założył już buty.
— To idę — zdecydował Charlie, błyskawicznie się ubrał i zawołał: — Gotowy!
Rush był lekko zmieszany i niepewny, ale skapitulował.
— Tylko że wiesz, Alex zawsze może wpaść czy coś — uprzedził, zabierając wszystko i wychodząc z mieszkania.
— No, wiem, wiem, ale mnie chyba nie wyrzuci, nie?
Anglik wzruszył ramionami i po chwili już ruszył z podjazdu w stronę Miami Beach.
— Raczej nie… Nie powinien przynajmniej.
Charlie uśmiechnął się do niego i rozsiadł się wygodniej. Droga na Miami Beach, aż do hotelu the Tides, w którym Alex wciąż mieszkał, a Rush pracował, minęła im dość szybko.
Wysiedli z samochodu i podążyli przez hol do wind. Po drodze dyskutowali na temat filmu, który ostatnio oglądali i o powoli zbliżających się świętach. Lubili to rozmawianie o przyszłości, bo obaj czuli, że się zbliżają i ich związek jest naprawdę poważny.
— Mamy już kupione bilety, ale w dwie strony, więc przed Nowym Rokiem będę z powrotem — zapewnił Rush, wciskając przycisk na odpowiednie piętro.
— Ooo, a myślałem, że na Sylwestra też tam zostajesz. Super! — ucieszył się jego chłopak. — I wracacie obaj, tak?
— Tak, z tego, co wiem, tak.
— Mmm, i jak spędzacie święta w ogóle? — spytał Charlie, kiedy winda zjechała na dół i weszli do środka.
— Tradycyjnie, czyli nudno. Rodzinna kolacja i takie tam.
— I kto ubiera choinkę? — Charlie uśmiechnął się pod nosem, gdy wyjeżdżali już na samą górę.
Rush aż się na niego zapatrzył. Wiedział, że to było normalne w każdej rodzinie, ale nie przypuszczał, że Charlie pomyśli, że ktokolwiek u nich w jakiś szczególny sposób przygotowuje się do świąt.
— Jest już ubierana przez firmę. Żeby była idealna.
— Zero frajdy — prychnął zaskoczony chłopak. — Prezenty też wam firma wybiera?
— Po części — przyznał mężczyzna zgodnie z prawdą. — A już na pewno większość kupujemy przez internet.
— Sztuczne jakieś takie się wydaje… — mruknął Charlie i usiadł wygodnie na kanapie, kiedy tylko weszli do apartamentu.
Rush wzruszył ramionami.
— Da się przyzwyczaić i jest mniej kłopotliwie.
— Chciałbym kiedyś zobaczyć twoich rodziców… ale pewnie mnie nie przedstawisz? — Chłopak zaśmiał się, znając odpowiedź. Upewnił się skrzywieniem na twarzy Rusha.
— Nie. Co najwyżej na zdjęciu.
Spochmurniał nieco. Nikt z rodziny Rusha miał o nim nie wiedzieć… Nie miał pojęcia, jak ich związek miał przetrwać długo w takiej sytuacji. Przecież zawsze kiedyś wszystko wychodzi na jaw.
— Taa…
Rush zauważył jego minę i podszedł do niego. Pochylił się i odgarnął mu włosy z twarzy.
— Co jest?
— Nic, no… — Chłopak spojrzał na niego kwaśno. — Nie chcesz, żeby ktokolwiek o mnie wiedział… i ja rozumiem. Ale to trochę dołujące.
Rush jeszcze bardziej zgasł. Kucnął przed nim, kładąc mu łokcie na kolanach.
— Alex już o tobie wie. Nic nawet już przecież nie mówi… — spróbował go jakoś pocieszyć, mimo że na samą myśl, że jego rodzice mieliby o nich wiedzieć, aż miał ciarki.
— Mhm… — przytaknął Charlie i pogłaskał go włosach. — Ale i tak nie chcesz powiedzieć rodzicom. Wyparłbyś się mnie przy nich…? — Ni to spytał, ni to stwierdził.
Rush napiął się mocno. To był ciężki temat.
— Nie wiem… Wolałbym, żeby jednak nie wiedzieli.
— Taa… i pociągniemy to, póki się da — mruknął posępnie Charlie. — Tylko ciekawe co potem…
Anglik przygryzł wargę, bo sam nie wiedział. Przyszłość była bardzo niepewna i niezbyt optymistyczna.
— Zobaczy się. Wiem tylko, że nie chcę cię zostawiać, więc… — Zgasł i spuścił wzrok.
Charlie westchnął ciężko, wychylając się do niego. Pocałował go w usta i pogładził po włosach. Uśmiechnął się nieco wymuszenie.
— Powinieneś wpisywać cyferki w kratki.
Rush spojrzał mu w oczy jeszcze raz miękkim jak budyń spojrzeniem, po czym skinął głową i wstał. Faktycznie, musiał już siadać do pracy.
Jego dzisiejszy gość za to po chwili wstał i zaczął chodzić po apartamencie, podjadając winogrona z miski na stole i wyglądając z balkonu na ocean. Doceniał to, że Rush wolał zamieszkać z nim, w jego skromnym mieszkanku, niż w takich luksusach. Z balkonu rozpościerał się wprost niezwykły widok. W dole było widać piękny basen, a dalej plażę.
Nie miał jednak nastroju przesiadywać tu samemu, dlatego wrócił do apartamentu i usiadł na fotelu naprzeciwko zajmującego się dokumentami kochanka. Nudził się.
Grey rzucił mu krótkie spojrzenie znad laptopa, przy którym siedział. Po kolejnych kilku chwilach w końcu wstał i podszedł do drukarki. Wziął z niej kilka kartek i podał Charliemu.
— Porysuj sobie — zaproponował. — W szufladach może znajdziesz ołówki albo cienkopisy.
— O, dzięki!
Chłopak od razu wstał i poszperał po szufladach. Rzeczywiście, znalazł kolorowe cienkopisy i nawet jeden ołówek. Wrócił na swoje miejsce, kartki położył na książce na kolanach i zaczął bazgrać. Uśmiechnął się do siebie. Jego praca wydawała się tak mało poważna z tym, co robił Rush. Ale była to sztuka. Miała olbrzymie znaczenie.
Rush uśmiechnął się ciepło i wrócił do swoich wyliczeń, rozliczeń i całej innej zbieraniny okropnych cyferek. Miał nadzieję, że dziś to skończy.

***

Jason wyłamał sobie palce, zerkając na Alexa, który szedł przed nim prowadzony przez kelnera. Był według jego polecenia schudnie ubrany, ale i tak miał wrażenie, że wyróżnia się z tłumu. Grey zapewnił go, że to przez jego wzrost, kiedy chwilę wcześniej podzielił się z nim tą refleksją. Wolał sobie to teraz usilnie wmawiać. Nie pomagało tak jak zwykle.
Usiedli przy stoliku, a kelner zostawił ich samych sobie z kartami dań. Tatuażysta, nim do niej zajrzał, rozejrzał się po otoczeniu. Znajdowali się w bocznej nawie dużej sali restauracji. Mimo jej wielkości, każdy miał dyskretnie wydzieloną półprywatną przestrzeń. Oni też, a do tego z lewej strony przez potężną, oszkloną ścianę rozpościerał się widok na wieczorne Miami.
Zajrzał do karty dań i wysoko uniósł brwi. Spodziewał się, że weźmie go w wykwintne miejsce, ale…
— Ciekawe ceny… — zauważył na głos.
— Zasłoń je — zasugerował Alex. — Będzie ci łatwiej wybrać. — Miał zaskakująco dobry humor. Do tego nawet dużo rozmawiali w drodze i Grey pochwalił to, jak Jason wyglądał. Postarał się. Żadnych ćwieków, łańcuchów i śmiesznych nadruków na koszulce. Tylko szary podkoszulek, czarna marynarka i proste jeansy.
— Taa… — Jason westchnął, przeglądając menu. Wreszcie udało mu się wybrać grillowane dzwonki z łososia, które ponoć były specjalnością szefa kuchni. Na cenę wolał nie patrzeć.
Alex nie spieszył się z wybieraniem.
— Czy na przystawkę zgodzisz się na pomidory z różnymi rodzajami serów?
— Mhm — odparł Jason, zamykając kartę i siadając wygodniej.
Alex chwilę się na niego zapatrzył, dopytał o jego wybór i przywołał kelnera. Kiedy złożył już zamówienie, dla siebie biorąc jeszcze kawę na dobry początek wieczoru, znowu odwrócił się do Jasona. Przez dłuższą chwilę panowała niezręczna cisza, którą w końcu przerwało pytanie tatuażysty:
— Nie nudzą cię czasem takie miejsca, ta cała formalność?
Alex dłuższą chwilę nad tym myślał, składając i rozkładając serwetkę zadbanymi palcami.
— Chyba nie. Znaczy nie. Wiem, że to już mówiłem, ale… przywykłem.
— Tak, ale nie masz ochoty czasem spróbować czegoś innego?
— Czego na przykład?
— Do klubu pójść? — Jason uśmiechnął się, niemal pewien negatywnej reakcji.
Alex przesunął palcami po materiale serwetki i już miał odpowiedzieć, kiedy przyniesiono mu kawę w kwadratowej, czarnej filiżance. Napił się.
— Boję się, że mógłbym się tam nie nadawać — odparł bez skrępowania. Wiedział, że nie umiał tańczyć niczego poza tym, czego go nauczono.
— Czemu? Nie musiałbyś całego czasu spędzać na parkiecie. Byłeś w ogóle kiedyś w jakimś klubie? — Jason zmarszczył brwi, obserwując go cały czas. Dekoracje i wystrój restauracji go nie obchodziły.
Anglik odruchowo pokręcił głową, po czym jednak zreflektował.
— Ach, nie, byłem. Jeszcze na studiach, na zakończenie drugiego roku. Koleżanka gorąco mnie prosiła, żebym poszedł, więc w końcu się zgodziłem.
Jason uśmiechnął się do siebie, spodziewając się, dlaczego koleżanka go tak gorąco prosiła. Widział, jak kobiety na niego patrzyły. Poza tym był ciekaw, jaki był Alex na studiach.
— I jak było?
— A jak mogło być, kiedy zarówno muzyka była zbyt głośna, a dziewczyna miała złudne wrażenie, że to randka? — prychnął Alex. — Nie pasowałem tam.
— Ja tutaj też nie pasuję, a jednak tu jestem — odparł Jason, rozkładając ramiona.
Alex odetchnął ze spokojem, widząc w tym dużo racji. Przytaknął.
— Wiem i jestem ci za to wdzięczny. Ja niestety chyba jeszcze nie dojrzałem do czegoś tak… ekstremalnego.
Jason zaśmiał się ochryple, akurat kiedy przyniesiono im przystawkę. Gdy kelner się oddalił, zwrócił się znowu do Alexa.
— To kiedy dojrzejesz? Jak będziesz mieć czterdziechę na karku i tym bardziej nie będziesz tam pasował?
Grey odetchnął ciężko. Wziął mały widelczyk i poczęstował się kawałkiem sera.
— Fakt, wtedy już na pewno tam nie zagoszczę. Ale może się mylę… drążysz ten temat, bo chcesz, żebym poszedł do jakiegoś klubu?
— Nie wiem. A poszedłbyś?
Alex bez emocji spojrzał mu w oczy.
— Nawet jeśli, jaki byłby w tym cel?
— A po co ja tu z tobą przyszedłem? Bo mnie zaprosiłeś. To na tej samej zasadzie. — Tatuażysta wzruszył ramionami, sięgając po pomidorka.
Alex chwilę zawahał się z odpowiedzią.
— I chciałbyś pójść ze mną akurat do klubu? — Ostatnie słowo wypowiedział ze sporym dystansem. Nie widział się w takim miejscu.
Jason spojrzał na niego z politowaniem.
— Nie musi być konkretnie klub, ale miejsce, gdzie nie obowiązują pingwinie wdzianka, wydaje mi się, że byłoby ciekawe jako kolejna… randka — zasugerował z wrednym uśmiechem na ustach, oczami niemal pożerając usta mężczyzny, kiedy ten je oblizał po zjedzeniu pomidorka z białym serem.
Alex przełknął ciężko ślinę, pozostając opanowany. Choć to nie było już takie proste jak na początku. Zjadł jeszcze jeden plasterek i oparł się wygodniej na krześle. Założył nogę na nogę. Badał palcami strukturę serwetki, kiedy myślał nad odpowiedzią.
— Wystosuj ciekawą propozycję, a rozważę ją.
— Spoko. — Jason był zadowolony, że do czegoś dochodzili. — Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze zgodzisz się na zmianę pozycji w łóżku… — zamruczał.
Tym razem Alex spojrzał na niego już całkiem chłodno.
— Nie mów o tym. Nie chcę tego ani słuchać, ani rozważać.
— Jak se chcesz. Jeszcze cię przekonam.
Alex uniósł brwi powątpiewająco.
— Jeśli już musisz mnie tak usilnie zmieniać, to przekonuj mnie, do czego chcesz, ale nie do tego.
Jason prychnął pod nosem i poczekał, aż kelner postawi przed nimi talerze z daniami.
— Boisz się, że dotykałbym cię bardziej w innej pozycji? — spytał.
Alex pokręcił z dezaprobatą głową. Rozłożył na kolanach serwetkę i zabrał się za swoją rybę.
— Wolałbym nie rozmawiać na ten temat w ogóle, a co dopiero podczas jedzenia.
Jason zaśmiał się i wystawił mu język, również zabierając się za swoje jedzenie. Alex najpierw westchnął i dopiero po chwili coś spostrzegł. Nie przypominał sobie, by Jason miał coś w języku.
— Masz kolczyki w języku? — spytał z ledwo wyczuwalną nutą niedowierzania.
— Taa. Niedawno zrobiłem.
— Kiedy?
Jason zmarszczył brwi, myśląc chwilę.
— Trochę przed tym, jak się blondi do swojej ptaszyny wprowadził — stwierdził w końcu.
Alex aż zamrugał, zarówno zdziwiony, jak i speszony.
— To… dawno — mruknął. Nie wierzył, że tego nie zauważył.
— Jakbyś mi dał poużywać języka, to byś się wcześniej połapał — odparł Jason z wrednym uśmiechem, a Alex o mało nie zakrztusił się powietrzem.
— Nie… Nie o to mi chodziło — wyszeptał, autentycznie speszony, ale szybko odzyskał rezon. — Poza tym takich rzeczy nie powinno się narażać na urazy, przynajmniej z początku.
— Taa… Jeść było też ciężko z takim opuchniętym jęzorem. — Jason skrzywił się, pojadając swoje danie. — Ale są super, co?
Alex nie umiał zaprzeczyć. W ogóle nie potrafiłby zaprzeczyć, że Jason mu się podoba. W całej swojej postaci, włącznie z kolczykami i tatuażami. Nawet ten śmieszny irokez był w pewien sposób… seksowny.
— Niewątpliwie ciekawe.
— I podobają ci się też tatuaże? — dopytał starszy mężczyzna, ciekaw jego opinii.
Grey musiał nie spodziewać się tego pytania, bo jego wzrok przeniósł się odruchowo z oczu tatuażysty na jego, niestety teraz zasłonięty, tors. Przed oczami jednak widział dokładnie wszystkie wzory na ciele Jasona. Pamiętał większość z nich.
— Niewątpliwie są dziełami sztuki — odparł w jak zwykle bardzo zapobiegawczy sposób, dopiero ponosząc wzrok.
— Jakbym Charliego słyszał. — Jason zarechotał. — No, ale nie pytam, czym są, tylko czy ci się podoba.
Alex oblizał nerwowo usta, mimo że oczy nadal miał zimne.
— Tak, pasują do ciebie. Mimo tego palenie, które też do ciebie pasuje, nie podoba mi się wcale.
— Mogę się zgadzać na większość tych twoich dziwacznych ograniczeń, ale z fajek nie zrezygnuję — odparł rozbawiony Jason.
Alex uśmiechnął się pod nosem, widząc, że mężczyzna nie zdenerwował się na tę uwagę. Miał naprawdę niesamowite pokłady cierpliwości do jego osoby i na swój pokręcony sposób bardzo mu to pochlebiało. Było też miłe.
— Rozumiem. — Skinął tylko głową, wracając do jedzenia, ale i tak rzucając ukradkowe spojrzenia starszemu mężczyźnie.
— Chcesz wpaść do mnie po kolacji? — rzucił Jason, nabijając na widelec łososia.
Nagle listki rukoli zdjęte na bok z mięsa wydały się Alexowi bardziej interesujące niż oczy Jasona. A przynajmniej łatwiej było na nie patrzeć w obliczu takiego tematu.
— W ramach kontynuacji czy czysto towarzysko?
— Kontynuacji? — Jason uniósł brwi, nie rozumiejąc.
Alex speszył się nieznacznie, choć spojrzenie nadal miał bardzo nieprzystępne. Ukrywało wiele jego wewnętrznych emocji.
— Tego specyficznego ze względu na nazwę wieczoru. Niektórzy uważają, że przewiduje pewne zobowiązania, kiedy ma się już skończyć — wyjaśnił, a raczej rozwinął swoją myśl wybitnie enigmatycznie.
Jason cudem powstrzymał się przed parsknięciem śmiechem.
— Mm… Dalej nie rozumiem. — Zmarszczył brwi, patrząc na niego wybitnie rozbawiony. — Jakich zobowiązań?
Alex dyskretnie rozejrzał się na boki.
— Czy zapraszasz mnie, bo chcesz się ze mną przespać, czy tylko towarzysko spędzić jeszcze trochę czasu… razem — wydusił przez ściśnięte gardło, mimo że nie było tego aż tak widać.
Jason uśmiechnął się do siebie. W tym momencie miał olbrzymią ochotę go pocałować.
— Nie wiem. A ty co byś chciał?
Alex wbił w jego oczy swoje chłodne spojrzenie i z kamienną twarzą oraz mocno bijącym sercem wydusił:
— Jedno i drugie.
Jason nie spuszczał z niego wzroku.
— Tydzień się nie widzieliśmy, to pewnie napalona jest moja królowa — zamruczał, wyjadając ostatnie kawałki łososia.
Anglik poczuł skurcz w żołądku.
— Można tak powiedzieć — wydusił z siebie, ale niewzruszony jadł dalej.
— Zwalałeś sobie, myśląc o moim kutasie? — wypalił Jason, a Alex skarcił go spojrzeniem.
— Nie przy stole — syknął, jednocześnie uciekając od odpowiedzi.
Jason wywrócił oczami i tylko napił się wody, obserwując go. Alex skinął mu głową w podzięce, że nic już o tym nie dodał i wrócił do jedzenia. Czuł się przyjemnie spięty na myśl, że dziś to zrobią. Nie myślał nawet o tym, że to ostatni raz w tym roku, bo szans na zobaczenie się przed świętami nie mieli.
Zanim zjedli kolację i wyszli z restauracji, Jason zdążył stwierdzić, że mu nawet smakowało, chociaż nie widział konieczności płacenia aż takiej fortuny za żarcie. W duchu jednak było mu nawet miło, że Alex tak się starał.
Kiedy wsiedli do samochodu, było już ciemno. Nawet nie zauważyli, że tak się zasiedzieli.
Ruszyli z parkingu i skierowali się w stronę mieszkania tatuażysty. Alex miał skręcone z nerwów wnętrzności. Z tego powodu nie odzywał się zbyt wiele podczas jazdy, a Jason czuł, że kierowca był spięty. Uśmiechnął się tylko do siebie i odwrócił głowę do okna. Już on go odpowiednio rozluźni.
Kiedy wysiedli pod mieszkaniem Jasona, ten od razu wyciągnął z kieszeni papierosy i w drodze do drzwi zapalił jednego.
— No, chodź — mruknął ze szlugiem między wargami, otwierając drzwi.
Alex obejrzał się jeszcze na samochód.
— Poczekaj chwilę, wezmę… wszystko — dodał oględnie, wracając do bagażnika.
— Po cholerę ci to? — Jason wywrócił oczami, wciąż stojąc w progu, a Alex zatrzymał się na moment, patrząc na niego twardo.
— Potrzebuję.
— Gumki i poślizg mam w domu.
Alex przełknął nerwowo ślinę.
— Rękawiczki też? — zakpił, mimo że wcale nie było mu do śmiechu. Miał surową minę.
— Już robiliśmy to bez i nie umarłeś. A rączki masz dalej śliczne, więc ci nie zaszkodzi.
Anglik przewrócił oczami i mimo namowy Jasona wyjął z bagażnika neseser.
— To nie jest kwestia „rączek”, to kwestia przymusu psychicznego.
Jason tylko pokręcił głową i wszedł do mieszkania, zostawiając otwarte drzwi. Papierosa zgasił w popielniczce na stole. Alex za to szedł za nim jakby na stracenie.
— Możesz zanieść te swoje rzeczy do sypialni — rzucił Jason, zdejmując luźną marynarkę. Odwiesił ją na oparcie fotela.
Alex skinął głową, ale nie ruszył się z miejsca i obserwował tatuażystę, więc ten uniósł pytająco brwi.
— Co?
Dopiero wtedy Grey oderwał od niego wzrok i pokręcił głową, wchodząc do sypialni. Aż nie wierzył, co się z nim działo.
Jason popatrzył na jego plecy i bez wahania ruszył za nim. Kiedy wszedł do pokoju, zobaczył gościa rozglądającego się po nim i głaszczącego czysto pościelone łóżko. Uśmiechnął się i podszedł bliżej. Pochylił się i bez pytania pocałował go w usta. Mężczyzna jęknął, od razu kładąc mu dłonie na ramionach, żeby go odepchnąć… ale w końcu tego nie zrobił. Odetchnął tylko przez nos.
Poczuł, jak jedna dłoń starszego mężczyzny spoczęła na jego biodrze, a druga przesunęła się po włosach. Zamruczał w usta Jasona, odrobinę się odsuwając. Tatuażysta mógł zobaczyć, jak na jego twarz wstąpiły zdrowe rumieńce.
— Nie… Nie wiem — wyszeptał Alex, nadal zastanawiając się, czy nie lepiej byłoby się odsunąć. Stał jednak, jak stał, wpatrując się głupio w oczy drugiego mężczyzny.
— Szz… Mam suche usta. — Jason uśmiechnął się, rozbawiony tym, jak głupi i, jak mniemał, przemawiający do Alexa był ten argument. Ponownie się pochylił i cmoknął go. Raz, drugi, trzeci.
Alex nie wytrzymał i jęknął, samemu w końcu chwytając go palcami za ramię i całując eksperymentalnie. Jason męsko pachniał i był od niego przyjemnie wyższy.
— Mmm… — zamruczał tatuażysta w jego usta, przymykając oczy i głaszcząc go po boku. O tak, tak właśnie, królowo, pomyślał.
Alex za to czuł, jak miękły mu kolana, więc profilaktycznie odsunął się od mężczyzny. Był cały spięty. Czuł rosnącą ekscytację, kiedy jego oczy prześlizgiwały się po ciele Jasona.
— Rozbierz się — wyszeptał po dłuższej chwili.
Jason uśmiechnął się kusząco i jednym ruchem zdjął bluzkę, ukazując Alexowi swoje chude, wytatuowane ciało. Sięgnął do paska w wąskich, czarnych spodniach.
— Nie pomożesz mi? — zamruczał, a Alex usiadł na łóżku, obserwując go.
— Nie, lubię na ciebie patrzeć — przyznał zgodnie z prawdą.
— Jesteś słodki — odparł Jason, rozpinając pasek i zaraz potem guzik oraz suwak. Zsunął spodnie ze swojego chudego tyłka i odrzucił na bok. — A dotykać?
— To już gorzej — przyznał Alex z krzywym uśmiechem.
— Może spróbuj chociaż, hm? — zaproponował Jason. Zsunąwszy bokserki, podszedł do niego nago.
Spojrzenie szaro-niebieskich oczu Greya zsunęło się od razu na jego krocze, a on sam pokrył się bardziej wyraźnym rumieńcem, który tylko dodał mu uroku.
— Ale… ale co? — spytał niepewnie.
— Możesz go dotknąć — zamruczał tatuażysta, sam dotykając palcami swojego długiego penisa.
Alex rzucił mu bardzo nieśmiałe spojrzenie z wysokości jego brzucha, po czym znowu spojrzał na penisa. Delikatna skórka na nim wyglądała… dobrze. Wyciągnął rękę, ale położył ją zachowawczo na udzie stojącego przed nim mężczyzny.
— No… Tak też jest okej — prychnął Jason, obserwując go z zadowoleniem. Położył dłoń na jego dłoni i bardzo powoli przesunął ją w górę w stronę krocza.
Alex był podenerwowany, ale i podniecony. W końcu dotknął opuszkami palców najpierw jąder mężczyzny, a następnie jego ciepłego penisa. Westchnął ciężko, gładząc go bardzo subtelnie po delikatnej skórze.
Jason za to wpatrywał się w niego intensywnie. Jego penis był lekko twardy, co Anglik musiał wyczuć pod palcami. Zresztą nie tylko to czuł, ale i widział. Z każdym coraz śmielszym dotknięciem stawał się twardszy, jakby Alex robił mu sprawną laskę, a nie muskał go palcami jak piórkiem.
— Mm… — mruknął Jason, głaszcząc go po miękkich, jasnych włosach. Że też ten facet był taki bezgranicznie uroczy przy tym, jakim potrafił być zimnym skurczybykiem.
Obiekt jego rozmyślań spojrzał na niego w górę i w końcu objął całą ręką penisa. Miał na policzkach wypieki, gdy poruszył eksperymentalnie dłonią po całej jego długości.
— Nie… nie wiem, czy to dobry pomysł. Nie umiem — wymruczał, obserwując tatuaże na brzuchu mężczyzny. Nie mówił tego, ale intrygowały go i były na swój sposób ładne.
— Nie? Jak na razie widać efekty — odparł Jason. Rzeczywiście, jego penis sztywniał z każdą chwilą.
Alex już chciał otworzyć usta, żeby coś powiedzieć, zaprzeczyć, ale wtedy penis w jego dłoni drgnął, więc zaniechał.
— Mhm… Dobrze. Tylko mów, jeśli ci się… znudzi? — mruknął po kolejnej chwili. Był dużo bardziej niezdecydowany w tym, co mówił, niż poza sypialnią.
— Mm, spoko — odmruknął Jason, przyglądając mu się. Alex był śliczny i niepewny.
Sam poruszył biodrami w jego dłoni, równocześnie zaczynając jedną ręką rozwiązywać mu krawat. Alex chwilę się zastanowił, po czym wstał, stając bliżej tatuażysty, aż ich biodra się zetknęły. Jason mógł łatwiej go rozebrać, ale najpierw wziął jedną jego dłoń i położył ją sobie na boku. Dopiero potem zdjął mu całkiem krawat i zabrał się za rozpinanie marynarki. Pochylił się i pocałował go w szyję z westchnieniem, a Alex zadrżał. Jego palce zacisnęły się na boku Jasona. Czuł przy tym coraz bardziej niecierpliwe ruchy palców przy swoich guzikach.
— Nie pomóc ci? — spytał ze spokojem.
— Zdejmij górę — odsapnął tatuażysta, w tym czasie chcąc ściągnąć mu spodnie. Był na niego napalony.
Alex skinął głową i, puściwszy penisa, zaczął szybko rozpinać koszulę i mankiety. Po chwili uciekł od mężczyzny na chwilę, aby odłożyć na krzesło ubrania. Jego pedantyzm nie pozwalał mu, aby się nadmiernie pogniotły.
Jason położył mu rękę na ramieniu, żeby usiadł na łóżku i zdjął mu całkiem spodnie. Kiedy miał go już przed sobą zupełnie nagiego, pochylił się, patrząc mu w oczy. Pocałował go w usta… i eksperymentalnie wsunął mu w nie swój zakolczykowany język. Zaskoczony Alex otworzył szerzej oczy i jęknął, odsuwając się i upadając głową na materac. Serce uderzyło mu panicznie w klatce piersiowej.
— Hm? — mruknął Jason, gładząc go po udach.
Alex podciągnął się na rękach i wycofał na łóżku, wysuwając spod niego. Pokręcił szybko głową.
— Nie… nic. Zaskoczyłeś mnie — wymamrotał, siadając tuż przy wezgłowiu, zupełnie wycofany.
Jason popatrzył na niego czujnie, aż sam wlazł na łóżko i usiadł przodem do Alexa. Skinął na niego.
— Podsuń się trochę.
Grey zmarszczył brwi pytająco. Patrzył niepewnie. Jason westchnął, samemu siadając na środku łóżka po turecku. Pochylił się do przodu, opierając ręce na kolanach.
— Siadaj przede mną, chcę cię pocałować, a jesteś za daleko — mruknął ze specyficznym uśmieszkiem.
Jego gość chwilę to rozważał, aż w końcu z powracającym na policzki rumieńcem usiadł tuż przed nim. Niemal stykali się kolanami.
— Tak?
Tatuażysta przytaknął i zarzucił mu jedno ramię na szyję, po czym cmoknął delikatnie w wargi, kiedy już go do siebie przyciągnął.
— Tak… Odpręż się.
Alex odetchnął ciężko, patrząc mu twardo w oczy, ale po chwili takiej walki na spojrzenia darował mu i rozluźnił do tej pory mocno spięte mięśnie. Dodatkowo Jason masował go przyjemnie po udach i bokach.
— Nauczę cię całować — oznajmił z uśmiechem, niemal stykając się z nim twarzą.
Alex prychnął pod nosem.
— To przed chwilą… — Już chciał zaprzeczyć i zapewnić, że umie się całować, ale skapitulował. — Dobrze… — wyszeptał i sam lekko musnął usta tatuażysty. — Mów do mnie — poprosił, muskając ciepłym powietrzem jego wargi.
— W porządku, królowo — zamruczał Jason, odpowiadając delikatnym pocałunkiem. — Rozchyl trochę wargi.
Co było specyficzne nie tylko dla Jasona, ale też dla samego Alexa, ten słuchał się poleceń starszego mężczyzny. Nieznacznie przymknął oczy, skrywając szare tęczówki pod długimi rzęsami. Dłonie przeniósł na kolana tatuażysty i pogłaskał je nieśmiało. Usłyszał zadowolony pomruk.
— Spokojnie — uprzedził Jason, a Alex ponownie poczuł jego usta na własnych. Tym razem jednak znowu dołączył do nich język, którego koniuszek podrażnił jego wargi.
Młodszy mężczyzna lekko zadrżał, ale nie odsunął się tym razem. Usilnie wpatrywał się w oczy Jasona. Uspokajały go i przypominały tak mocno, z kim jest i że ten ktoś nic mu nie zrobi.
Tatuażysta był trochę rozbawiony tym, że siedział przed Alexem, przystosowując go do całowania, kiedy jego sterczący na baczność penis chciałby już być w nim. Jednak na swój sposób bardzo podobało mu się to, co robili. Tak bliska obecność Anglika była niesamowicie pobudzająca.
— Mmm… Możesz też swoim poruszyć — zamruczał i zawędrował językiem głębiej do jego ust.
Alex przysunął się do niego i objął jego język wargami. To aż wywołało w jego żołądku silny skurcz… ale nie umiał określić, czy był nieprzyjemny, czy wręcz przeciwnie.
Eksperymentalnie przesunął własnym językiem po kuleczkach na języku Jasona. Były takie gładkie, a jego język taki ciepły…
Tatuażysta zamruczał niskim głosem, podsuwając się jeszcze odrobinę bliżej. Przełożył nogi nad udami Alexa i chwycił go za tyłek. Grey od razu zareagował, otwierając szerzej usta w głośnym jęku. Jason wykorzystał to i chwycił go zębami za dolną wargę, po chwili ssąc ją stymulująco.
Wyjątkowo podobała mu się myśl, że oprócz różowych policzków Alex będzie miał czerwone usta. Zamruczał gardłowo, ściskając go za tyłeczek, a Anglik jęknął dość głośno, szybko obejmując go ramionami za szyję i oddając pocałunek. Pokusił się nawet o to, by liznąć wargi tego szczupłego mężczyzny, który zaczynał przejmować nad nim coraz większą kontrolę.
— Jesteś… jesteś straszny — wyszeptał swoje myśli na głos, całując go w policzek czerwonymi, soczystymi wargami.
Jason zaśmiał się ochryple, sam niemożliwie podniecony. Przekrzywił głowę i wcałował mu się w szyję.
— I tak mnie lubisz — zamruczał, wodząc po niej ustami.
Alex, nawet nie myśląc, pokiwał głową i zamruczał potakująco. Objął głowę Jasona ramionami i wsunął mu palce we włosy. Jęknął, kiedy ten pocałował go mocniej.
— Uuuch… Chyba już dość tej… lekcji — wydyszał, starając się delikatnie cofnąć od jego ust i rąk. Miał już sztywnego penisa, a szparka aż prosiła się o dotyk. — Możemy chyba przejść do następnego… tematu.
Jason zamruczał z aprobatą i naparł na jego ramię dłonią.
— Połóż się — mruknął mu do ucha, cmoknął je i wyciągnął się do szafki po poślizg i prezerwatywy.
Alex nie dał się położyć i zaparł się ręką o materac. Spojrzał twardo w oczy tatuażysty. Pokręcił głową, po czym wyślizgnął się z jego objęć i wstał. Podszedł do neseseru i wyjął z niego lubrykant i rękawiczki. Zakładając te drugie, wrócił do mężczyzny i podał mu żel.
— Gumki mogą być twoje. A co do pozycji, to wolałbym jednak nie na plecach — zażądał twardo, nawet bardzo jak na swój stan.
Jason jednak zwrócił uwagę na coś innego.
— Po co ci rękawiczki, jak przed chwilą obmacałeś mnie bez nich?
Alex spojrzał na swoje dłonie, dość zmieszany, po czym pokręcił głową i uśmiechnął się lekko pod nosem.
— Następnym razem wcześniej założę, żebyś nie miał już tego argumentu.
Jason uważał, że nie były mu potrzebne, skoro chwilę temu ich brak mu nie przeszkadzał, ale nie chciał drążyć tej kwestii. Za bardzo już miał na niego ochotę, choć gaszące było to, że z tego poddawania mu się przy nauce całowania Alex ponownie przeszedł do roli, w której sam wszystko kontrolował.
Usiadł na skraju łóżka i otworzył lubrykant.
— No, jak chcesz. Chodź już do mnie — zamruczał, klepiąc się po udach.
Alex chwilę rozważał tę propozycję, po czym zbliżył się i klęknął okrakiem nad jego udami, obejmując rękoma jego kark. Od razu poczuł dłoń na swoim pośladku, która ścisnęła go kilka razy i pomasowała stymulująco. Szybko dołączyła do niej druga i potarła jego maleńką szparkę. Zamruczał z przyjemności, przytulając się swoją umięśnioną, pachnącą klatką piersiową do twarzy Jasona. Jego penis drgał z podniecenia.
— Robiłeś to z kimś tak? — spytał po chwili Jason, całując go po torsie i napierając palcem na wejście.
Alex ekstatycznie wciągnął powietrze. Już chciał głębiej te jego długie palce.
— Hmm? Ale jak?
— Na siedząco, tak blisko — zamruczał Jason, przytulając swój nieco szorstki policzek do jego ciała. Zaczął w nim kręcić palcem.
Alex jęknął przeciągle, głaszcząc go mocnymi, pełnymi ruchami po karku i kręgosłupie.
— Ni… nie — wydyszał. — I… chcę więcej.
— Mmm, już, już. Żeby nie bolało. — Tatuażysta cmoknął go w sutek i wsunął w niego kolejne dwa palce, rozciągając dziurkę i jego ciepłe wnętrze.
Anglik zamruczał potakująco i pocałował czubek jego głowy. Jason był dla niego taki dobry i cierpliwy… Nie rozumiał, dlaczego, ale to sprawiało, że nie chciał skracać ich spotkań, że chciał go widzieć i że myślał o nim, wypełniając rubryczki na komputerze.
Zakręcił się na jego palcach zachęcająco, a mężczyzna sapnął, zwilżając nerwowo usta. Jakby nie chciał go porządnie przygotować, już by w niego wszedł, bo czuł, że penis aż mu pulsował, domagając się dotyku. Wiercił jednak wprawnie trzema palcami w tyłku Greya, czując, jak z każdą chwilą ten był na niego coraz bardziej gotowy.
Wyciągnął głowę, drugą ręką ściągając go do siebie za kark. Pocałował mocno w usta.
— Chcesz go?
Cały czerwony na twarzy Alex niemalże pisnął w jego usta. Oddał pocałunek, wsuwając dłoń w rękawiczce na jego tył głowy, w jego czarnego mini irokeza.
— Tak… bardzo — wydyszał i ponownie go pocałował, masując drugą ręką jego wytatuowane plecy. — Tylko nie zapomnij preze… prezerwatywy.
Mężczyzna skinął głową i sięgnął po gumki. Otworzył jedną zębami i dopiero wysunął palce z tak gościnnego dla niego miejsca, jak odbyt tego seksownego Anglika. Pogłaskał go pieszczotliwie po tyłku i nałożył kondoma na swojego twardego penisa.
— To nabij się, królowo.
I jak jeszcze w wielu kwestiach Alex był albo uparty i nieugięty, albo po prostu zawstydzony, tak z tym nie miał problemu. Potarł rowkiem po penisie mężczyzny, aż znalazł czubek swoją szparką. Od razu opuścił biodra.
— Ooo! Tak! — stęknął ekstatycznie, wbijając palce w ramiona tatuażysty.
Ten zmarszczył nos, czując tę ciasnotę. Wreszcie!
— Dobrze…? Mm… cały tydzień do tego tęskniłeś, mm? — mruknął, wpatrując się w jego zarumienioną twarz.
Alex przysunął się do jego twarzy własną i pocałował go w skroń.
— Mhm… — wymruczał, jeszcze bardziej się czerwieniąc.
Powoli zaczął się poruszać, ocierając się przy tym penisem o szczupły brzuch Jasona, który odbierał to jako wyjątkowo przyjemną pieszczotę.
— Uwielbiam się z tobą pieprzyć — rzucił, marszcząc brwi przy każdym ruchu Greya.
Ten spojrzał na niego poważniej. Miał rozpalone policzki i zamglone przyjemnością spojrzenie.
— Tak?
— Jesteś śliczny i seksowny — sapnął Jason, samemu trochę unosząc biodra.
Przez te słowa Alex czuł się przyjemnie dopieszczony. Jak nigdy. Trudno było mu opisać emocje, które czuł przy Jasonie, ale był zaskoczony, jak bardzo pozytywne były.
— Poza… łóżkiem też… — wydyszał Jason, trzymając go za biodra. — Też cię lubię… Moglibyśmy być razem… — rzucił i spojrzał mu w oczy.
Alex na moment przystanął, odpowiadając intensywnym spojrzeniem. Czuł, jak serce podeszło mu do gardła. Nie myślał, że Jason wystrzeli z tym znowu i to w takim momencie. W momencie, w którym jego myśli i wszystko inne skierowane były tylko na odczuwanie przyjemności.
Pocałował tatuażystę szybko w czoło i znowu zaczął się na nim poruszać.
— Po… potem — wymamrotał, ocierając się o niego całym sobą. Na razie było zbyt dobrze, by myśleć o tym, jaki jest obrzydliwie spocony i jak lepi się do drugiego ciała.
— Mm… okej — zgodził się Jason, podrygując biodrami. Było cudnie. Obejmował go i masował po udach, plecach i tyłku, bardzo bliski spełnienia.
Nie udało mu się dojść szybciej niż Grey, bo po kilku kolejnych pchnięciach poczuł jego spermę tryskającą na brzuch. Zmarszczył nos z gardłowym pomrukiem i skończył chwilę później, spuszczając się w gumkę. Odetchnął i oparł się z tyłu rękami o materac.
Alex patrzył na niego, dysząc ciężko. Przesunął dłonie w białych rękawiczkach z jego ramion na boki wytatuowanego ciała. Wodził po nim wzrokiem. Nadal siedział tyłkiem na jego biodrach, mając go w sobie.
— Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie podobają mi się — wymruczał.
— Zostaniesz na noc?
Alex skinął głową bez większego zastanowienia.
— Na razie jednak przeproszę — wymruczał i kiedy tylko cmoknął Jasona w usta, zszedł z niego i prędko ruszył do łazienki.
Tatuażysta prychnął pod nosem, odprowadzając go wzrokiem z lekkim uśmieszkiem. Zdjął gumkę z penisa i wyszedł, by ją wyrzucić.
W kuchni, tknięty impulsem, nalał do dwóch wysokich szklanek wody i dorzucił do nich cytryny i lodu. Tak uzbrojony wrócił do sypialni, postawił szklanki na szafce przy łóżku i poszedł po czystą pościel. Nie musiał się spieszyć, a i tak ogarnął wszystko jeszcze przed powrotem Alexa z łazienki.
Kiedy usłyszał otwieranie drzwi, sam poszedł w tamtym kierunku.
— Wezmę szybki prysznic — wyjaśnił. Wciąż miał na brzuchu spermę.
Alex skinął głową i widząc za jego plecami świeżą pościel na łóżku oraz wodę, uśmiechnął się lekko.
— Dziękuję.
— Proszę, czyścioszku. — Jason mrugnął do niego i wszedł do łazienki, która przez swój mały rozmiar była zaparowana i nagrzana bardziej niż hotelowe. Na półce nad umywalką zobaczył parę białych rękawiczek.
Wszedł pod prysznic i zmył z siebie pot i spermę. Zmoczył też głowę i kiedy wyszedł, jego irokez był śmiesznie przyplaśnięty do głowy. Wytarł się, zawiesił z powrotem ręcznik i nago wrócił do sypialni.
Jego gość, wciąż nagi, składał pieczołowicie swoje rzeczy. Niedaleko na regale z ubraniami stała jego szklanka z wodą do połowy opróżniona. Kiedy gospodarz wszedł, Alex odwrócił się do niego i otaksował go swoim chłodnym, ale teraz także ciekawskim spojrzeniem. Jason usiadł na skraju materaca i sięgnął po szklankę. Napił się, milcząc chwilę. W końcu jednak skinął na niego.
— Chodź do łóżka.
Alex bez słowa podszedł do niego, ale nie usiadł. Trzymał w wypielęgnowanej dłoni wodę z cytryną.
— Czy to, co powiedziałeś podczas… miałeś naprawdę na myśli? — spytał od razu.
Tatuażysta skinął głową, patrząc mu w oczy.
— Taa… I zanim znowu zaprzeczysz, to to przemyśl — mruknął, a Alex westchnął ciężko.
— Ty nawet nic o mnie nie wiesz. Jak możesz mi to proponować?
Jason przewrócił oczami.
— No, nie aż tak nic. Twój braciszek na przykład nie wie, że lubisz chłopców — zamruczał. — Ale tak poważnie, lubię cię i pociągasz mnie. Chyba ze wzajemnością.
Grey stracił sporo rezonu, bo zaczerwienił się na policzkach.
— Nie zaprzeczę. Lecz… — Urwał i westchnął. Podszedł do boku łóżka, odstawił szklankę na szafkę i usiadł. — Lecz bycie, jak to nazwałeś, razem, niesie ze sobą pewne konsekwencje. Do tego ja nie mogę być z mężczyzną — wycedził chłodnym głosem.
— Czemu? — fuknął Jason, marszcząc się. — I nie mów mi, że to nie przystoi.
Alex zaśmiał się gorzko pod nosem. Naprawdę za bardzo odkrywał się przed tym mężczyzną…
— To też, ale poza tym to nie ma sensu. Kiedyś będę zmuszony stąd wyjechać, a żeby bardziej cię zniechęcić do mojej osoby, dodam, że mam narzeczoną. Jason, to ja cię proszę, żebyś przemyślał wystosowywanie do mnie tej propozycji, a nie prosił mnie, abym ja ją przemyślał.
Mężczyzna popatrzył na niego głupio, siedząc sztywno jak trup.
— Masz narzeczoną…? — Uniósł brwi i niemal od razu syknął: — Przecież nie jesteś bi!
Alex zmierzył go chłodnym spojrzeniem.
— Tradycja.
Jason fuknął pod nosem i wypił do końca wodę. Odstawił szklankę na szafkę i dopiero znowu na niego spojrzał.
— Pojebane to, kurwa!
— Dlatego radzę ci się zastanowić. I mogę jedynie przeprosić za to, że utrzymywałem to do tej pory w tajemnicy. Nie przypuszczałem, że tyle czasu to będzie trwać. Poczuwam się do winy.
Jason wzruszył ramionami i oparł się łokciami o kolana, pochylając się. Kurwa, jak to ma narzeczoną? Nie zmieniłoby to specjalnie nic, bo i tak by się z nim pieprzył, ale… sam nie wiedział. To było chore.
Alex wstał.
— Może jednak cię zostawię i dam ci się nad tym zastanowić — postanowił, idąc do swoich ubrań.
— Czekaj — mruknął Jason, wstając. Podszedł do niego i objął w pasie od tyłu. — Daj mi chociaż swój numer.
Alex spiął się. Ciesząc się, że stał do mężczyzny tyłem, zacisnął mocno usta. Wciągnął powietrze nosem, żeby się uspokoić. Było mu nieprzyjemnie ciężko. Czuł się tak źle, że w ogóle się w to wplątał.
— Daj kartkę — wyszeptał. Nie rozumiał, po co był mu potrzebny kontakt, skoro go wykorzystał.
Jason odsunął się i podszedł do spodni leżących na ziemi. Zamiast kartki wyjął z kieszeni komórkę i podał mu ją.
— Wstukaj.
Alex przyjął telefon i wpisał swój numer. Z obawy, że Jason mógł w każdej chwili go sprawdzić, nie wpisał błędnego. Na kartce byłoby łatwiej. Mógłby dzięki temu oszczędzić mężczyźnie komunikowania się z nim. Skoro to i tak było bezcelowe… Taki chwilowy romans, dzięki któremu mógł uwierzyć, że mogło być przyjemnie, aby potem spaść na ziemię z gruchotem.
Oddał mu telefon i bez słowa zaczął się ubierać.
Jason obserwował go, stojąc nieopodal, wciąż nago. Że też taka świetna randka… randka, kurwa, musiała się skończyć tak przygnębiająco. Najgorsze, że mimo to miał ochotę teraz po prostu do niego podejść i pocałować go.
Alex ubrał się, uczesał włosy palcami i stanął w drzwiach od sypialni z neseserem pod ręką.
— Przemyśl to wszystko i jeśli czujesz się pokrzywdzony, to wiedz, że postaram się ci to zrekompensować. Od początku wiedziałem, że to donikąd nie prowadzi, a i tak to ciągnąłem, dlatego szczerze przepraszam. — Skinął mu głową i odwrócił się.
— Taa… Na razie — mruknął za nim Jason.
Kiedy usłyszał dźwięk zamykanych drzwi, a chwilę później odjeżdżający samochód, zaklął pod nosem i położył się na plecach na łóżku. Świeża pościel… Prychnął i przekręcił się na bok. Wiedział, że Alex do normalnych, wyzwolonych gejów nie należał, ale sytuacja wydawała mu się bardziej skomplikowana, niż by chciał.

54 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 59 – Nauczę cię…

  1. Katka pisze:

    MinYang, w ogóle początki Alexa i Jasona są wg mnie bardzo „aww”. Takie faktycznie uczenie krok po kroku i cieszę się, że Ciebie też rozczulają :D Ale fakt, sytuację mają bardzo skomplikowaną i chyba dobrze, że nie są w wieku Charliego i Rusha, a tyć bardziej dojrzali, bo mogą sobie jakoś z tym powolutku radzić :)

  2. MinYang pisze:

    A na ten rozdział mam tylko aww i smuteczek… Alex jest rozczulający, ale szkoda, że ta sytuacja jest taka skomplikowana ;< kochana parka :3

  3. Adela pisze:

    Jej jonson i Alex łapią mnie za serce. Uczenie całowania to jedna z najbardziej ujmujących scen jakie w życiu czytałam. :P

  4. Katka pisze:

    Rraarch, dzięki za komentarz! :D Super, że lubisz Jasona i Ryana. Faktycznie Charlie i Rush to słodycz olbrzymia, ale cóż, taki klimat mają. Mam nadzieję, że gorycz w związku Jasona i Alexa jakoś Ci to rekompensuje XD W takim razie miłego dalszego czytania ;)))

  5. rraarch pisze:

    Miałam skomentowac dopiero jak przeczytam całosc… ale juz mi się troche nazbierało więc muszę się wyładowac….zacznę od pary książęcej…bleee ileż może byc słodko i cukierkowo. Poważnie brakuje im jeszcze tylko psa i akwarium z welonką w salonie. Nie to żebym życzyła im źle, ale czasami mdło mi się robi od tych słodkości. Oni się nawet jakoś pokłócic nie potrafią po ludzku. Przerażają mnie takie związki :P Dalej …szkoda mi Katy jej też należy się coś od życia w końcu kobiety też mają swoje potrzeby… i śmiem przyznac, ze są one całkiem spore :D Mike z tą swoją… hmn… mało mnie to jara i ciekawi :P Ale Mike’a lubię bo też taki wymarzony chłopak nastolatek :P Jaram się strasznie Rayanem :P Jest pyskaty i fajny :) mam niedobre przeczucia, ze ta ‚ciotka’ namiesza jeszcze coś w jego życiu…. :P

    I teraz najważniejsze…. JASON!! mój ukochany Jason <33 jego związek jest o wiele ciekawszy niż Charliego chociaż Alex potarfi byc irytujący, to lubię go, chociAż znów nie potrafie zrozumiec jak można podporządkowac się tak rodzicom, no ale ok nie o tym chciałam… nie mogę się doczekac dnia jak Jason będzie mógł na swój sposób wziąc Alexa w łóżku…bez tych rękawiczek…. i tych wszystkich udziwnien ze strony Alexa, które tylko psują nastrój :P Grunt, że powoli mu to mija :) Oh… trochę mi lepiej po napisaniu tego chaotycznego komentarza. Wracam czytac dalej :)

  6. kkohaku pisze:

    cieszę się, że Charli i Rush nadal są razem. Może na początku nie przepadałam za księciem ale teraz uważam, że fajnie razem wyglądają a ich związek jest uroczy i ciągle się rozwija. Mam nadzieje, że nie skończy się to tragicznie czy co tam w główkach macie ;)
    Jason i Alex.. kurcze też ciekawie to się rozwija, niby tak delikatnie, ale subtelnie mur Alexa zostaje zburzany xD widać, że związek ich w przyszłości (jeśli do tego dojdzie, że będą razem) będzie mieć przed sobą masę przeszkód, zaczynając od samej psychiki Alexa. Ciekawi mnie jak wtedy wytrzyma cierpliwość Jasona. Nie oszczędzacie chłopaków, o nie ;)

  7. Katka pisze:

    Gazelka, cudownie wręcz się poczułam na Twoje słowa :D A FDTS nie wiem czy dotrwa 122263551346654 odcinków, ale mam nadzieję, że będzie miało i tak godną liczbę XD

    No i rozdział ustawiłam na północ :)

  8. Gazelka pisze:

    To znaczy, że FDTS będzie krótsze niż 122263551346654 odcinki i w pewnym momencie skończy się definitywnie!
    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa…
    *Nieskończony krzyk w niebiosa*

    Przepraszam, że nie mam czasu pod kazdą notką wklejać hymnów pochwalnych ale niestety czasem tak jest:D W każdym bądź razie czytam i za kazdym razem jak widze nowy rozdział to pytam siebie „Is this the real life is this just fantasy?”
    Ogólnie love you, ciesze się że tak świetnie Wam idzie pisanie i ogolnie to nie mogę sie doczekać aż wrocę do regularnego komentowania, na dziś dzień FDTS to wszak moje najulubieńsze opowiadanie we wszechświecie a Alex i Jason… oh nie każcie mi zaczynać!
    Ja tu jeszcze wróce!

  9. Katka pisze:

    Shinu, hehe, spoko, NBTS w założeniu jest co prawda krótsze niż FDTS (taaak, bo nasze Fire Dragon to taka troszkę przydługa bajeczka; mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko XD), ale jeszcze je piszemy i są plany, więc jeszcze powychodzi. Choć muszę powiedzieć, że mamy już w głowach zarysowany bardzo dokładny koniec :)

  10. Shinu pisze:

    Huu… to kamien z serca, inaczej to bym zatłukła chyba xD
    Ale co z NBTS? Albo lepiej nie, nie mówcie nic, żebym sie nie załamała xD

  11. Katka pisze:

    Shinu, nie, FDTS jeszcze będzie trwało :) Dopiero się rozkręca XD Nie no, żart, ale mamy jeszcze sporo planów :)

  12. Shinu pisze:

    No ale chyba jeszcze nie zamierzacie niczego kończyć, prawda?
    Nawet o tym nie mówcie, to byłby koniec świata ;D

  13. Yuriko-chan pisze:

    jak mi sie cos podoba to polecam :DD no a na AH tez napiszze jak tu cos skonczycie ;D

  14. Shivunia pisze:

    Yuriko >> No jakbyście wszystko wiedzieli to nie było by zabawy
    A i liczymy że jak u nas coś nabierze statusu [Z] to też będziesz o tym pisać na AH ;)

  15. Yuriko-chan pisze:

    Shinu… one wlasnie nic nie zdradzaja malpy jedne, tylko nas torturuja ;pp xD

    true virgin blood na americanhigh.wordpress.com polecam tym co jeszcze nie czytali :D wlasnie nabralo statusu [Z] :D

  16. Shinu pisze:

    Aww… za dużo zdradzacie o następnych notkach, teraz nie zasnę w nocy, zastanawiając sie , co takiego dla nich szykujecie! *foch* xD

  17. Tamiya pisze:

    A! Prawie cały rozdział z Jasonem i Alexem! Jestem po prostu wniebowzięta :) Oni są razem tacy cudowni. Tacy sprzeczni, dwie przeciwności, a tak do siebie pasują. I ta lekcja całowania autorstwa Jasona. Och, szkoda tylko, że Alex to przerwał, ale i tak długo wytrzymał <3 Potem było jak zwykle cudnie, gorąco i och. Niestety skończyło się tak, jak się skończyło. Ale myślę, że Jason i tak nie zrezygnuje z Alexiątka. Pomimo tej całej hecy z narzeczoną. Ale Alex tak autentycznie poruszony i zaskoczony tą propozycją, och, szkoda, że ta głupia sytuacja jest taka pokręcona -.- Głupia ta ich rodzina, bardzo głupia. Ale przynajmniej Jay ma numer swojej królowej, chociaż tyle.
    No i czemu Greyowie muszą wyjeżdżać na święta? :( Szkodaa.
    Jedyne czego mi tu brakowało to Chris i Ryan. Nie wiem jak i kiedy, ale się już zdążyłam uzależnić od nich .___. a dopiero dwa rozdziały z nimi i do tego na razie nic nie wróży, że Ryan się do niego przekona. Tak w sumie to te święta tak powinny wypaść w następnym rozdziale, więc… może Chris zwabi Ryana do siebie na te święta na darmowe, pyszne żarcie? Ale byłoby uroczo XD
    Przeleciałam wzrokiem po komentarzach tak pobieżnie, bo nie chce mi się teraz ich czytać i zauważyłam, coś o szybszym dodaniu FDTS… Jestem ZA! :D Na NBTS też czekam, bo już niedługo Shane i David wracają i ciekawa jestem ostatnich dni sielanki i czy się wyda, ale mam teraz potrzebę poczytania o Chrisie i Ryanie i zobaczenia, co zrobi Jason.

  18. Katka pisze:

    Hehe, oczywiście że kojarzymy i przyznam, że tęskniłyśmy :) Bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że wróciłaś! :) Tak samo jak się cieszymy, że tak polubiłaś Alexa. Już nie wspominam nawet jak to „On i Jason stanowią zdecydowanie najciekawszą parę, jaką stworzyłyście i pokuszę się nawet o stwierdzenie, że najlepszą o jakiej czytałam w blogowych opowiadaniach.” jest budujące i miłe. Zdajemy sobie same sprawę, że są dość specyficzni i tym bardziej to cudownie, że wzbudzają taką sympatię. Co do Ryana i mieszanych wobec niego uczuć… ciekawa jestem, czy w takim razie to co dla niego szykujemy poprawi Ci o nim opinię czy może przeciwnie :)
    Cudnie, że jesteś i miłego czytania następnych rozdziałów! ;*

  19. Guess who's back... pisze:

    Ekhm…
    Niespodzianka?

    Hmm… Nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że cały ten czas, nie tylko nie komentowałam, ale też nie czytałam. Nie będę się tłumaczyć czemu, ale naprawdę długo mnie tu nie było. Dopiero co nadrobiłam FDTS, za NBTS jeszcze się nie zabrałam, choć zamierzam to w najbliższym czasie zrobić.

    Komentarz odnośnie FDTS: KOCHAM ALEXA!
    Jest taki cudowny. Cała jego postać to dla mnie majstersztyk. Zdecydowanie zmieniłam moją ulubioną parę. Czytałam wiele opowiadań, ale NIKOGO nie polubiłam jeszcze tak, jak Alexa. Mogłabym go porwać i razem unikalibyśmy bakterii, bo też mam na tym punkcie lekką obsesje. On i Jason stanowią zdecydowanie najciekawszą parę, jaką stworzyłyście i pokuszę się nawet o stwierdzenie, że najlepszą o jakiej czytałam w blogowych opowiadaniach. W sumie mogłabym czytać tylko o ich relacji. Rush zdecydowanie wymięka przy starszym bracie. Uwielbiam to jakich Alex wielkich słów używa, i jak się rozpływa kiedy Jason go dotyka. I w ogóle to, jaki jest pewny siebie podczas rozmów, a w seksie takim kompletnym pasywem. Plus to rozkoszne oswajanie go przez Jasona, te ich kompromisy… Uwielbiam ich <3

    Kiedy mnie nie było pojawił się jeszcze Ryan. Do niego mam raczej mieszane uczucia. Czasami mnie drażni, a czasami nie. Szczególnie na początku miałam wrażenie, że tej jego ironiczne odpowiedzi były strasznie wymuszone. Jakoś mnie nie przekonywał. Później było trochę lepiej, ale nadal mam czasem takie wrażenie. Jednak zebrał u mnie mnóstwo punktów za swoją sympatie do kotów. To takie swojskie mi się wydaje. I jakoś nadaje mu dwuwymiarowości. Plus – ja też lubię koty ; P

    No i Chris, którego w sumie polubiłam. Co prawda nie cierpię nadmiernego zdrabniania słów, ale jakoś da się to przeżyć. Ogólnie fajny chłopak.

    Podsumowując… Wybaczcie mi zniknięcie, powraca czytelniczka marnotrawna, czy coś… Mam nadzieję, że w ogóle zajarzyłyście, kto pisze, ale liczę, że kojarzycie mój nick właściwy, który jest w emailu. Zresztą starego nie będę już używać.

    <3

  20. Katka pisze:

    Cath, hehehe, Alex by chyba spanikował, gdyby na lotnisku rozegrała się pomiędzy nimi dramatyczno-romantyczna scena XD Tym bardziej, jakby miała miejsce przy Rushu.

  21. Cath pisze:

    Super ta randka była! Jason elegancko ubrany XD musiał wyglądać zabójczo :D i ta kontynuacja randki… takie gorące i namietne a jednak tak niewinne momentami! Aleksiątko jest przesłodkie! I mam nadzieje że oboje zrozumieją że nie mogą bez siebie żyć, może jakaś dramatyczno-romantyczna scena na lotnisku i blondi zostanie na święta ze swoim smoczydłem jednak ;PPP ach marzenia, marzenia ;PPP

  22. fanta pisze:

    chcę, żeby FDTS było wcześniej!

    względem rozdizału – był naprawdę fantastyczny, co już wcześniej mówiłam. jak mam być szczera, to moja uwaga była skierowana na Alexa i Jasona – ich… no wiecie. związek. tak bardzo chciałabym, żeby byli razem. pasują do siebie i to może być ich jedyna szansa na normalny, gorący związek…

  23. Shivunia pisze:

    Shinu >> witamy utajoną czytelniczkę ;) A ta rozmowa hahaha. Mama jako trans a ojciec ze szminką na ustach. Hmmm ciekawie musiała wyglądać noc poślubna ;p

  24. Shinu pisze:

    Hahaha, jak zaczęło sie od naszej książęcej pary to myślałam, że notka taka przesłodzona będzie, a tu proszę…. moi ulubieńcy – Alex i Jason ;D
    W ogóle jak Charlie wspominał o tym zapoznaniu się z rodzicami Rusha to tak sobię wyobraziłam to:
    – Witam, jest Charlie, jestem chłopakiem pańskiego syna.
    – Że co proszę?! Rush jest gejem?!
    – Właściwie, Ojcze, to ja jestem gejem, Rush jest bi. – tu wcina się Alex.
    – Widzę, że wszystko zostaje w rodzinie, wasza matka to transwestyta, a ja wieczorami jestem draqqueen xD

    Porąbaną rodzinkę mają to bym sie nie zdziwiła xD

    Aww… Alex coraz bardziej się przełamuje, jak słodko. Chcę więcej! Więcej! Więcej!
    No i jestem też ciekawa co z Ryanem i Chrisem ;3
    Jednym słowem – głosuję za FDTS! ;D

  25. Katka pisze:

    Yuriko, ciekawe spostrzeżenie z tym odpowiadaniem… Ja osobiście tego nie zauważyłam, hehe. Widać Alex tak już ma :)

    Floo, dzięki! Poprawiłam. Nie wiem jak mogłam tego nie zauważyć XD

    No to jeszcze dwóch głosów nam brakuje :)

  26. Floo pisze:

    więcej FDTS?? O matko boska świat potrafi być piekny, cóż za wspaniała opcja… tak tak dajcie nam więcej FDTS =D

    Chociaż NBTS bardzo lubię to jednak w FDTS jest więcej wątków i więcej się dzieje, zwłaszcza jak jest Jason i Alex XD z nimi nigdy nic nie wiadomo są nieprzewidywalni XD

  27. Floo pisze:

    Jestem zachwycona i jestem w szoku! Alex pozwolił sie pocałować z języczkiem :D, ach coś cudownego. Najpierw kolacja, potem poszli do Jasona, potem się całowali, potem sex z dotykaniem a poteeeem… Alex wszystko spieprzył =.=
    No ja rozumiem że mu powiedział i w sumie czas najwyższy ale jednocześnie mam ochotę mu za to ukręcić głowę (bo za jaja to Jason mógłby się zdenerwować XD). Nosz szkoda że to się tak porobiło :( dobrze że Jason wie a jednocześnie mi z tego powodu przykro. On się nie przyzna ale go to zraniło. I mam nadzieję że Alexa będą zjadać wyrzuty sumienia i będzie mu fujarke z tęsknoty skręcać XD

    P.S. Błagaaaam was zmieńcie to: „Jednocześnie przymknął nieznacznie oczy skrywając szare źrenice pod długimi rzęsami.”- nie można mieć szarych źrenic, można mieć szare tęczówki!

  28. Yuriko-chan pisze:

    ALE TO BYŁO DZIWACZNE………… normalnie nie poznaje Jasona….. Wyglada na to,ze sie zawiodlll……. powinien zmusic blondiego, zeby na noc został… ale numer chociaz ma xD haha :D to bylo takie przykre jak mu powiedzial ze ma narzeczona. Ich seks coraz bardziej mi sie podoba… jest taki elektryzujacy i awww ;d jak on go uczy wszystkiego i blondi tak sie przelamuje… ^^ dziwi mnie tylko, ze on zawsze odpowiada na wszystko co mowi jason. no zauwazylam ze ma taka maniere zawsze odpowiadac chocby ‚tak, bardzo’ albo cos ja bym predzej przemilczala niz odpowiedziala, jest to na swoj sposob slodkie, ze tak sie przyznaje ;D

    randeczka ogolnie uroczo i az milo sie patrzy jak zaczynaja ze soba normalnie gadac i poznawac sie. Boje sie tylko, ze ta daznosc do ‚zwiazku’ przez Jasona moze to zniszczyc…. uparty jest, ale mam nadzieje, ze kolejny raz nie zaproponuje zwiazku, jesli bedzie jakis nastepny raz(wizja bez niego jest okropna!!!), to by bylo ponizające juz.

  29. N pisze:

    Zaznaczyć muszę, że uwielbiam oba opowiadania, ale dalszy ciąg FDTS ciekawi mnie tym razem bardziej, zbyt nieoczekiwane zakończenie.

  30. W. pisze:

    Jak przeczytałam tytuł i zaczęło się od gołąbków, to pomyślałam, że Rush będzie miał przyspieszony kurs obsługi pralki, a tu niespodzianka. :)
    A PanProfesorJason jest strasznie mrrrrrrrrrrrrrr.
    Czy naprawdę muszę dodawać, jak bardzo porządam ciągu dalszego?:)

  31. Elis pisze:

    Dobra mimo, że lubię NBTS to KOCHAM FDTS i chcę rozdział z tego opowiadania. Pięknie proszę :)))

  32. Shivunia pisze:

    Haha, może moglibyście coś zrobić, żeby kolejność się zmieniła…?
    Chociaż nie wiem, jak Was dużo chce wcześniej nowy rozdział FDTS. Musieliby inni czytelnicy dać znać w komentarzach… Z krótkim, dodatkowym słówkiem, co myślą o rozdziale/opowiadaniu… XD Może jak naliczymy co najmniej 7 głosów za tym, żeby FDTS było wcześniej, to coś z tym zrobimy? ;)

  33. N pisze:

    Chyba już poczynił tak duże postępy w tej socjalizacji z Jayem, że zadzwonienie nie będzie dla niego jakimś dużym wysiłkiem. I zauważyłam, ze na końcu obiecał, ze się zrewanżuje. Ciekawe tylko w jaki sposób…
    Albo też Jay, którego raczej nic i nikt nie rusza stwierdzi, że wisi mu to czy on ma narzeczoną, czy nie i postanowi, że za wszelką cenę pokaże Królowej Lodu gdzie jej miejsce!
    Ehhh, chyba się nie doczekam następnej części…

  34. Elis pisze:

    Jednego jestem pewna ich drogi nie mogą się rozejść, a małe kłopoty tylko wszystko umacniają.
    Prawda Jason poczuł się oszukany i go rozumiem, ale jak nie bezi ewalczył straci coś ważnego.

  35. Katka pisze:

    Wiecie, z jednej strony Alex czuje się zawiedziony, że tak to się skończyło i wydaje mu się, że całe to spotykanie się nie powinno było mieć miejsca, a to jest mocny kop, żeby sobie dać spokój. Z drugiej strony Jason czuje się troszkę oszukany, bo nie wiedział, że taką sytuację ma Alex, a wiadomo, że jak człowiek ma narzeczoną, to przecież znaczy, że i ślub będzie, a to skreśla szanse na związek (na który Jason miał nadzieję). Pozostaje więc pytanie, który z nich się pierwszy złamie XD A może żaden i ich drogi się rozejdą…?

  36. Elis pisze:

    Też sądzę, że Alex nie zadzwoni pierwszy. Już samo to „taki chwilowy romans, dzięki któremu mógł uwierzyć, że może być przyjemnie, aby potem spaść na ziemię z gruchotem.” powiedziało jak czuje się źle. Jest zraniony, chociaż czuje się winien z powodu milczenia o narzeczonej. Moim zdaniem pierwszy powinien zadzwonić Jason. Tak by Aleks wiedział, że Jay go chce.

  37. fanta pisze:

    och… to było… fajne :D
    Alex i Jason na randce… a potem małe co-nieco xD Naprawdę mi się to spodobało, żałuję tylko, że tak ten rozdział zakończyłyście. Mam nadzieję, że niedługo znów ‚będą’ ze sobą, bo nie byłoby fajnie, jakby się rozstali. Naprawdę by nie było :(

  38. Sdie pisze:

    Wiesz N…wydaje mi sie ze jednak Alex nie zadzwoni pierwszy bo widac wyraznie ze czuje sie rozczarowany i ta pewnosc ze przeciez jemu nie moglo zdarzyc sie nic milego, bo kto wytrzymalby dlugo z kims takim jak on, bylby wystarczajaco dlugo cierpliwy i jeszcze bez problemu zniosl wiadomosc o narzeczonej? Moze bedzie sie lapal na tym ze chce do niego zadzwonic, ale to jest Alex – bedzie sie wzbranial bo przeciez nie bedzie sie J narzucac skoro ten go nie chcial…Ale oczywiscie moge sie mylic ;]

  39. N pisze:

    Sdie, a co jeśli Alex pierwszy zadzwoni, bo nie wytrzyma? Mam wrażenie, że jak pojedzie na święta do Anglii i na patrzy się (bo nic więcej NA PEWNO się nie zdarzy) na swoją narzeczoną to od razu po powrocie zadzwoni do Jaya!

    Rozdział świetny. Uwielbiam moment w którym Rush, niczym małemu dziecku, daje Charliemu kartki, żeby porysował i się nie nudził. No i jestem pod wielkim wrażeniem kolosalnych postępów Alexa. Mam wrażenie, że Jay go szybko wyleczy z tej dziwnej…choroby? Muszę dodać, że nie dziwię się, że poleciał na ten kolczyk i tatuaże! Strasznie się zdziwiłam, że Jay już drugi raz w tak małym okresie proponuje związek-związek. Myślałam, że już nigdy nie dojrzeje do niego. Ale niech próbuje dalej. Jeszcze niedawno nawet dotknąć go nie mógł, a teraz już na ile sobie pozwalają, więc może Alex przejrzy na swe oczka?

  40. Elis pisze:

    Dopiero jak pokazałyście, Charliego i Rusha razem to poczułam jak się za tą parką stęskniłam.
    „Wyparłbyś się mnie przy nich…? ” Aż zamarłam czytając to pytanie. Właśnie co zrobiłby Rush? Na razie jest między nimi pięknie, ale czuję, że przyjdą chwile, które zburzą tą sielankę.
    Ale na razie cieszę się, że jest im tak dobrze ze sobą.

    Tytuł : Nauczę cię…” wiedziałam do czego będzie się odnosił. A potem jak w rozdziale przeczytałam to słowo to był pisk. Dobrze, że byłam sama w pokoju.
    Najpierw kolacja w czasie randki (klub w przyszłości), później… później to cieszyłam się jak dziecko i prawie skakałam z radości.
    Alex pozwolił się pocałować… Z JĘZYCZKIEM. Wiedziałam, że będzie chciał poczuć ten kolczyk.
    Każdy nowy dotyk, to na co pozwala Alex jest wprost odczuciem orgazmicznym. Gdy Królowa w pełni zaufa swojemu smokowi będą bardzo gorącą parką i nie chodzi tylko o łóżko.
    Jason ponownie powiedział, że chce by byli razem. Aleksiątko już tak się przed tym nie broniło, ale… narzeczona… Przecz z tą babą. Nie znam jej i już nie lubię.
    Rozdział zakończył się smutno. Tym bardziej, że chłopaki na święta wyjeżdżają i zbyt szybko się Królowa nie spotka z J. Chociaż tu dużo będzie zależało od Jasona. W końcu ma do niego telefon i zawsze może przed odlotem blondaska powiedzieć mu, że będzie czekał na jego powrót. Alex będzie miał wtedy do kogo wracać. :)

    I potwierdzam słowa Sdie. Rozdział był uroczy. :))

  41. Sdie pisze:

    Och…och…fap! Nareszcie! Kaaat :D Mialas racje xD Mrał! Miał! No przeciez Alexa to ja uwielbiam :) Dzisiaj krotko bo padam juz na pysk, ale jeden moment: „Skoro to i tak było bezcelowe… taki chwilowy romans, dzięki któremu mógł uwierzyć, że może być przyjemnie, aby potem spaść na ziemię z gruchotem.” no i „Wykorzystał go… po co był mu niby był potrzebny kontakt z nim?” – moje biedactwo kochane. Nie dosc ze taka trauma po tym jak sie ocieral o niego calym spoconym cialem to teraz jeszcze to…Biedne alexiatko..
    Zaskoczylo mnie to ze tak szybko mu powiedzial o JessJaneJanet – ja sobie ob,yslilam ze alex najpierw bardziej sie do niego przywiaze na tyle zeby potem samemu zabiegac o wzgledy Jasona a tu lipa..marzenia scietej glowy… ;/ Ale oczywiscie wszyscy wiemy ze to Jason nie wytrzyma dlugo bez swojej krolowej i zadzwoni szybciej niz ktokolwiek sie spodziewa :D fak je! :D I Alex bedzie wtedy taki milo zaskoczony, zawstydzony, szczesliwy, wzruszony czy costam ;] Jak wszyscy wiedza seks na zgode jest najlepszy wiec czekam na niego z utesknieniem i mam nadzieje na kolejna pouczajaca lekcje…”Naucze cie…” – mrrrrał ;> AAAAAAAAAaaa no i jeszcze bym zapomniala o waznej rzeczy: „- Masz narzeczoną…? – uniósł brwi i niemal od razu syknął: – Przecież nie jesteś bi!” – nie wiem jak to skomentowac ale jego pewnosc pod tym wzgledem jest urocza :D I Alex jest uroczy bo nie zaprzeczyl i w ogole cala notka jest urocza i jest uroczo. O!
    xD :*****

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s