Never Be The Same – 22 – Striptiz, rudzielcu

„I’ve got big balls, I’ve got big balls
And they’re such big balls. Dirty big balls
And he’s got big balls,  And she’s got big balls
But we’ve got the biggest balls of them all”*

— Mam! – ucieszyła się. – Ale bez szklanek.
— A co masz? Jakiegoś sikacza? – Shane przekrzywił głowę podejrzliwie, zerkając co tam trzyma.
Dziewczyna zatrząsnęła nogą drzwi, po czym obeszła Davida i postawiła na stoliku dwie ciemnozielone butelki.
— Domowej roboty, ale sikaczem to to nie jest – zaśmiała się.
— Zajebiście – ucieszył się chłopak, podchodząc do stolika i wziął jedną butelkę. Otworzył i powąchał zawartość. – Będzie dobre – ocenił.
Lucy wykrzywiła usta w grymasie niezadowolenia.
— Dzięki łaskawcze, kurcze – mruknęła i zabrała mu butelkę. Od razu napiła się z gwinta.
Shane zaśmiał się na to i rzucił się z powrotem na łóżko.
— A nie goście pierwsi? – prychnął.
Dziewczyna przełknęła i wcisnęła butelkę w dłoń Davida, który stał obok niej i nadal przeżuwał ciasto.
— A nie panie pierwsze? – odparła zaczepnie.
David przełknął ciasto i też się napił.
— Mmm… niezłe – odparł i podał butelkę kochankowi, siadając obok niego na łóżku.
Ten napił się zdrowo z butelki i poklepał materac obok.
— Siadaj – rzucił do kuzynki, która również wzięła sobie kawałek ciasta i zapaliła lampkę na małym stoliku, a duże światło zgasiła. Zrobiło się od razu bardziej klimatycznie. Dopiero po tym usiadła obok nich. Uśmiechnęła się.
— No i fajnie.
— No. Ale jeszcze tylko dwa dni. – Shane skrzywił się, a butelka zaczęła krążyć z rąk do rąk. Za każdym razem lżejsza o jeden łyk alkoholu.
— I co? Potem wracacie i… jak? – spytała Lucy, patrząc pytająco to na jednego, to na drugiego.
— W sensie? – dopytywał David.
— No w sensie… ty wracasz do… domu, a ty do domu swojego?
— No nie, ja do niego, a on do mnie, wiesz? – prychnął Shane.
Dziewczyna rzuciła mu złe spojrzenie i podała butelkę Davidowi.
— Wiecie, że nie o to pytam.
— A o co? – Chłopak nie zamierzał jej tego ułatwiać.
— No co dalej?
— David ma rodzinę… co ma być dalej? – mruknął, ale zerknął na Davida bokiem.
Ten akurat pił… kolejnego i kolejnego, i kolejnego łyka. Wyglądał, jakby właśnie zamierzał się upić na szybko.
— Ej, kurwa – Shane wyciągnął mu butelkę z ręki. – Bo odpadniesz.
David o mało się nie zalał alkoholem.
— Bo, kurwa, wracacie znowu do tego samego. Co ma być, to będzie, a nie cholera, co zrobicie, co zamierzacie. Nie wiem! – syknął i zabrał mu znowu butelkę, pijąc jeszcze dwa łyki.
— To nie ja zacząłem – odpysknął Shane, rzucając Lucy spojrzenie pod tytułem „i widzisz co zrobiłaś?”.
Ta tylko wzruszyła ramionami z miną „No co? Nie wiedziałam.”. Ta ich niema rozmowa na szczęście wydała się dość zabawna w mniemaniu Davida, bo uśmiechnął się pod nosem.
— Jesteście identyczni. Dwa debile.
Shane prychnął pod nosem. Przynajmniej się uśmiechnął. Aż się zapatrzył na jego dołeczki w policzkach i liznął ten po lewej stronie koniuszkiem języka.
— Jeden mądry, kurwa! – Zaśmiał się.
— Nie zaczynaj – prychnął David, a Lucy w tym czasie wyjęła kuzynowi butelkę z dłoni i napiła się, obserwując ich.
— Jak się zaczerwienisz od tych procentów, to dopiero zacznę – zamruczał Shane i cmoknął go jeszcze w policzek, nim wrócił do wyprostowanej pozycji. Obecność Lucy w ogóle go już nie krępowała, ale David spiorunował go spojrzeniem.
— To ty jeszcze przed chwilą byłeś cały czerwony – wypomniał mu.
— Szczegóły….
Lucy zaśmiała się na to pod nosem i podała dalej alkohol.
— Czyżbym w czymś przeszkodziła? – spytała z cwanym uśmieszkiem.
— Nie zdążyłaś. Ale tym razem by ci się już nie upiekło. – Shane rzucił jej groźne spojrzenie, które i tak wydało się dość miękkie, bo nie można było brać jego słów na poważnie.
— Nie? – dopytywała, mrużąc oczy zabawnie. – Znowu byś próbował mnie wynieść?
— Nie, tym razem byś przez okno na sianko wyleciała – prychnął Shane, uśmiechając się pod nosem.
— Szczegół, że pod naszym oknem siana nie ma – dodał mimochodem David, a dziewczyna zachichotała.
— Okno jest mniejsze, nie wypchnąłbyś mnie przez nie.
— Chuda jesteś, zmieściłabyś się – odparł Shane i zsunął wzrok na jej bujny biust. Trącił językiem kolczyki w wardze, udając zamyślenie. – Chociaż nie, cycki by cię zablokowały.
Lucy wydęła wargi i szturchnęła go pod żebra.
— Głupi jesteś – warknęła i wskazała mu błędny wzrok Davida, który po tamtym odessaniu się do butelki był bardziej pod wpływem niż oni. Był za bardzo skoncentrowany na jej dekolcie niż sam przypuszczał.
Shane zmarszczył się i pokręcił głową. Poklepał Davida po policzku, żeby oderwać jego myśli od tamtych terenów i sam napił się sporo z butelki. Jej zawartość szybko go rozgrzewała. David, jakby dopiero zauważył, gdzie się patrzy. Otrząsnął się i opierając się bokiem ciała o kochanka, wyciągnął rękę po alkohol.
— Mmm… daj.
— Ale nie uchlej się za bardzo. – Shane z wahaniem podał mu butelkę.
— Czemu nie? – spytał, lepiąc się trochę do niego. Szumiało mu w głowie przyjemnie, ale jeszcze był w pełni logicznie myślący. Dopił do końca.
Lucy widząc to, otworzyła drugą butelkę.
— Właśnie, czemu nie? Jak się upije, będę miała widowisko – zachichotała.
Shane prychnął, sam czując, że alkohol uderza mu do głowy. Objął ramieniem Davida, przytulając go do siebie.
— Zapomnij. Sama może nam tu striptiz, rudzielcu, zrobisz – zakpił.
— Jak chcecie mogę, ale nie wiem czy to dobry pomysł, skoro twój facet nie lubi tak jak ty tylko kutasów – odparła, a David mało uprzejmie pokazał jej środkowy palec i kazał spierdalać.
Shane zaśmiał się na jego reakcję.
— Dawaj tą butelkę, a nie o kutasach gadasz. A Davidowi oczy zasłonię – prychnął.
Ten słysząc to, walnął go otwartą dłonią w brzuch.
— Zazdrośnik. Menu zawsze można pooglądać – fuknął.
Lucy roześmiała się na to i podała im butelkę. Jednocześnie rozpięła górny guziczek swojej koszuli w kratkę. Shane zarechotał, widząc to i popijając z butelki, patrzył na jej biust, nie wierząc, że serio się przed nimi rozbierze. Na ślepo równocześnie zasłonił Davidowi oczy dłonią. Ten zaburczał niezadowolony, odsuwając jego dłoń ze swoich oczu. Dziewczyna widząc, jak się głupio siłują, rozpięła kolejny guziczek i wstała z łóżka, zaczynając tańczyć do jakiejś nuconej przez siebie muzyki.
— Kurwa, mogłem wziąć lapa… – mruknął do siebie Shane i wciąż starając się zasłonić twarz Davida, obserwował kuzynkę.
— Lapa? Po grzyba? – spytała dziewczyna, zatrzymując się.
— No bo muzykę tam mam.
— To zanuć coś. Ale z rytmem – nakazała, wracając do rozbierania się.
David w tym czasie wsunął Shane’owi rękę pod bluzkę i uszczypał go w sutek, żeby ten zabrał tą dłoń z jego oczu. Chciał popatrzeć. Ten aż pisnął, zaskoczony.
— Skurwysyn – prychnął, zostawiając Davida chwilowo w spokoju, ale stwierdził, że zainterweniuje, jak mężczyzna zacznie się ślinić do cycków Lucy. Myślał chwilę, po czym zaczął nucić „Paint it black” Stonsów.
Dziewczyna zaśmiała się, słysząc wybór, po czym rozpięła kolejny guziczek, jednocześnie podciągając koszulkę od dołu i pokazując im swój szczupły brzuch. Obaj też już widzieli jej czerwony stanik.
— Nie wierzę, że to robię! – Zachichotała i po chwili kręcąc biustem przed kuzynem, zabrała mu butelkę i napiła się solidnie.
David w tym czasie lustrował wzrokiem jej ciało, jednocześnie jednak jego ręka błądziła po ciele kochanka. Jego palce na chwilę aż przesunęły się za jego pasek od spodni. Shane spojrzał kątem oka na Davida, uśmiechając się do siebie. Nie zaoponował i śpiewał dalej.
— I see the girls walk by dressed in their summer clothes. I have to turn my head until my darkness goes. – Równocześnie machnął ręką na Lucy, żeby zdjęła bluzkę.
Te przewróciła oczami, po czym napiła się z gwinta i podała butelkę Davidowi, który trzymał cały czas jedną dłoń na podbrzuszu kochanka z palcami za paskiem. Wziął jednak od niej butelkę i napił się. Oczy miał już szkliste.
Dziewczyna rozpięła do końca guziki bluzki, po czym odwróciła się do nich tyłem, zsuwając ją z siebie. Oczy starszego mężczyzny śledziły każdy jej ruch, jednak po chwili, kiedy nadal tańczyła do nich tyłem, przysunął się bardziej do kochanka i wyszeptał mu do ucha zapijaczonym głosem:
— Jak zdejmie ci spodnie, to zrobię ci loda. – W ogóle nie myślał, co mówi.
Shane zarechotał głośno, przerywając piosenkę.
— Przy niej mi loda zrobisz, tak? – zaśmiał się, kręcąc głową i patrząc to na pijanego kochanka, to na plecy kuzynki.
— Pieprzyć, to les – zamruczał mu przy uchu, aż liżąc jego płatek. – Choć ma zajebistą figurę… i te cycki. – Otarł się bardziej o kochanka.
Chłopak aż zamrugał trochę zaskoczony tym, co robił David. Przyciągnął go do siebie bliżej, głaszcząc po plecach.
— Cycków nie widzę – odparł z głupim uśmiechem i gwizdnął na kuzynkę. – Hej, Lu, odwróć się.
Dziewczyna odwróciła się do nich przodem, ale o mało się nie wywaliła, tracąc pion. Szybko jednak go odzyskała, chichocząc.
— Ciom, misiaki? – spytała i wlazła kolanami na łóżko, sadowiąc się niemalże okrakiem na kolanach Shane’a. Jej ciało było na wyciągnięcie ręki.
Shane wgapił się w jej biust. Rzeczywiście był duży.
— I co, to koniec? – Zaśmiał się, wyciągając Davidowi butelkę i pijąc z niej zdrowo.
Mężczyzna przesunął jakoś odruchowo dłonią po udzie dziewczyny. Drugą nadal obejmował kochanka i wisiał na nim.
— No… a co ma jeszcze być? – spytała ruda dziewczyna, odgarniając swoje włosy do tyłu.
— Spodnie jeszcze masz na sobie – zaśmiał się Shane, jakoś nie oponując przed gestem Davida w stosunku do dziewczyny. Wsunął mu tylko palce we włosy od tyłu.
— No i? David też – odparła dziewczyna trzeźwo jak na swój stan. – Ja też mam.
Shane prychnął i odstawił już pustą butelkę na podłogę. Czuł się strasznie rozgrzany.
— Miał być striptiz – rzucił, wyciągając wolną dłoń do jej spodni i zahaczył palcem o jej pasek.
Lucy zachichotała na ten gest i łapiąc jego dłoń w nadgarstku, odchyliła się do tyłu. Zarechotała ze śmiechu. Była totalnie pijana, tak samo jak David, który głaskał jej udo, a ustami skubał szyję kochanka.
— No striptiz miał być, to co się śmiejesz, głupolu? Pomagam ci. – Zaśmiał się Shane, rozpinając guziczek od jej spodni, a drugą dłonią głaskał Davida po głowie.
— Striptiz to ja samaaaa – zamruczała seksownie dziewczyna, pochylając się tym razem do przodu i przygniatając swoją klatką piersiową rękę kuzyna.
David jednocześnie niemal oberwał od niej ramieniem, ale w ogóle się tym nie przejął. Przesunął tylko nosem po jej obojczyku, po czym złapał szczękę kochanka i pocałował go mocno. Ten zamruczał nisko, odpowiadając na pocałunek chętnie. O tak.
— Uwaliłeś się… skarbeńku! – Zaśmiał się, kiedy oderwał się od jego ust. W ogóle nie oponował na tak bliską obecność w połowie rozebranej kuzynki.
— Mm… – David pokiwał głową i cmoknął Lucy w policzek. – I jest mi z tym dobrze – zamruczał, wsuwając dłoń między ich ciała na krocze kochanka. Aż westchnął nisko zachwycony tym, co czuje.
Shane poruszył odruchowo biodrami, patrząc na Davida wniebowzięty. Aż się oblizał. Zachęcał go, pieszczotliwie głaszcząc po głowie i zwrócił się do Lucy trochę niewyraźnie.
— Całowałaś się kiedyś z chłopakiem?
Ta prychnęła pod nosem, jakby spytał o coś wybitnie głupiego w jej mniemaniu.
— No jasne. Nawet z jednym chodziłam… ale… – Machnęła ręką, zostawiając to bez komentarza.
Shane zbystrzał i zmrużył groźnie oczy.
— Dałaś mu dupy?
— No co ty, fuuuj – jęknęła, krzywiąc się. – Ale łaziliśmy za rączki i w ogóle… głupie to było. Jak z pieńkiem, byle się pokazać – jęknęła, znowu odchylając się trochę do tyłu i dając tym samym możliwość dłoni Davida, żeby wsunęła się w spodnie kochanka.
— Chujnia. Ja tak nie robiłem – prychnął Shane, równocześnie wychylając głowę i obcałowując rozgrzaną twarz Davida, który zamruczał, łasząc się do dotyku. Najchętniej dobrałby się do nich obojga… chociaż Shane tak dobrze mu teraz robił i był taki gorący i… Mmm. Było mu dobrze.
— Nie rozkręć się za bardzo. Bo potem mnie, kurwa, opierdolisz, że cię nie zatrzymałem – zaśmiał się Shane, wsuwając mu dłoń pod koszulką na plecy. Spojrzał na kuzynkę i oblizał usta. – Jeszcze by ci zrobiła zdjęcia, jak mi ciągniesz pałę.
David spojrzał mu na to w oczy czujniej. Na tyle, na ile pozwalał mu alkohol. Nie było więc to zbytnio mocne spojrzenie.
— Nie zrobiłaby tego – wymamrotał, jakby Lucy w ogóle nie wisiała dalej na ramieniu Shane’a.
— No nie wiem… – zamruczał chłopak, jedną ręką głaszcząc Davida, a drugą Lucy po ramieniu. Skupiał się jednak bardziej na kochanku. – Jak byś to dobrze zrobił i wszystko potem ładnie przełknął i zlizał, to by niezły pornos z tego wyszedł.
David pokazał mu język.
— Nnnnie… wątpię – wymamrotał i jeszcze może by coś dodał, jakby Lucy znowu nie zmieniła pozycji i nie przylgnęła ponownie do nich, pokładając się na nich i jakby nigdy nic, zaczynając rozbierać Davida. Ten spojrzał na nią nierozumiejącym wzrokiem.
Shane aż się zagapił chwilowo, po czym zaśmiał się z miny kochanka i wydobył się spod nich. Wziął sobie kawałek ciasta i położył na plecach na łóżku, zaczynając jeść. Oczywiście okruszki posypały mu się po brodzie i szyi, kiedy nieskoordynowanymi ruchami starał się zjeść ciastko. Obserwował przy tym z zaciekawieniem pozostałą dwójkę.
Lucy rozebrała z koszuli otępiałego od alkoholu Davida, po czym odrzuciła ją gdzieś na bok. Mężczyzna zmierzył ją pijackim spojrzeniem.
— Co robisz? – wymruczał.
— Nie wiem. – Wzruszyła ramionami i cmoknęła go w usta.
Shane dojadł w tym czasie ciasto i patrzył na nich w milczeniu chwilę. Po chwili jednak mruknął pijacko:
— Ja tu dalej jestem.
Dziewczyna machnęła ręką na niego i schyliła się do ucha Davida.
— Przytrzymam go – zachichotała, po czym szybko jak na swój stan przeniosła się i zwaliła na kuzyna, siadając mu na torsie. Złapała go przy tym byle jak za ręce.
David zaśmiał się na to pijacko i nim kochanek zdążył zareagować, przesunął mu dłońmi po wewnętrznej stronie ud aż do krocza. Shane zamrugał zaskoczony i popatrzył na Lucy. Podrzucił biodrami, aż trochę podskoczyła.
— I co mi chcecie zrobić? – prychnął. – Nie macie ze mną szans.
David walnął go dłonią w udo.
— No nie kręć się – burknął niezadowolony. Przybliżył się jeszcze, masując dłońmi jego uda i krocze. Jednocześnie zaczął całować delikatną, opaloną skórę pleców dziewczyny.
Shane zaburczał coś pod nosem i patrzył to na biust, to na twarz kuzynki, nie mając żadnej możliwości się ruszyć. Co jakiś czas widział czuprynę kochanka.
— Ale jesteście powaleni! – Zachichotała dziewczyna, jakby to nie było jej pomysłem.
— To ty mi siedzisz tyłkiem na klacie, rudzielcu – prychnął chłopak i uniósł na ślepo nogę, ocierając się łydką o Davida.
Ten zaburczał coś za nim, po czym chłopak mógł poczuć, jak ten rozpina mu rozporek. Aż otworzył szerzej oczy i rozchylił wilgotne usta.
— Co za skruwysyństwo. Molestowany przez żonatego faceta i swoją kuzynkę. – Zaśmiał się.
— Źle ci? – spytała dziewczyna.
Shane wyciągał mocno głowę i wysunął język. Jako że dziewczyna siedziała na nim pochylona, przytrzymując jego ręce, to dosięgnął jej biustu i polizał jej prawą pierś.
— A tobie? – odparł ze złośliwym uśmiechem.
Lucy skrzywiła się i puszczając jedną jego rękę, zasłoniła mu twarz swoją dłonią.
— Głupi jesteś – prychnęła, a Shane poczuł, jak nie tylko spodnie zsuwają się z jego bioder.
Zamrugał i wyciągnął głowę na bok, starając się dojrzeć Davida.
— Hej, zasłoń mi tego chuja!
Lucy też obejrzała się automatycznie, po czym jednak pisnęła i o mało nie spadła z Shane’a. David spojrzał tylko, jak ta niezgrabnie spada na podłogę i położył się brzuchem na kroczu kochanka. Łokcie oparł o jego klatkę piersiową i uśmiechnął się szeroko i pijacko.
— Zlazłaś! – Zachichotał.
Shane odetchnął, patrząc to na Davida, to na Lucy.
— Żyje? – spytał kochanka. – Weź ją do łóżka, kurwa, odprowadź – mruknął, chociaż od razu pożałował swoich słów. Jeszcze by oboje tam zostali…
Lucy zebrała się z jednak sama z podłogi.
— Boże… to było obleśne – jęknęła i spojrzała na Davida. – Jak ty możesz na tym leżeć?
— Jest cieplutki – odparł mężczyzna z głupim uśmiechem.
— Ej, kurwa! Mój kutas nie jest „obleśny”! – oburzył się Shane, patrząc na kuzynkę wrogo.
— Jeeest! – odparła z pełnym przekonaniem.
— Idź lepiej spać, bo pierdolisz – burknął urażony chłopak.
— Bo chcecie się pieprzyć? – spytała pijacko.
David uśmiechnął się na to szeroko.
— Mhm. Możesz zamknąć za sobą drzwi z drugiej strony.
Shane, który wciąż patrzył koso na dziewczynę, widząc wesołość kochanka aż się sam uśmiechnął. Słodki był pod wpływem procentów. Położył mu dłoń na policzku i pogłaskał go po nim lekko.
Lucy chwilę jeszcze patrzyła na nich urażona, po czym chwyciła ostatni kawałek ciasta i wyszła z pokoju, o mało nie trzaskając drzwiami. Ten chuj Shane’a i tak będzie jej się śnił w koszmarach.
— No wreszcie sami – zamruczał chłopak, wpatrując się w Davida, a on poruszył się trochę do przodu, trochę do tyłu, ocierając się brzuchem o penisa, na którym leżał.
— Mhm… – odpowiedział, pochylając się i podciągnął mu bluzkę pod szyję. Od razu kiedy to zrobił, liznął jeden z sutków kochanka.
Shane wyprężył się na łóżku z cichym jękiem, przez alkohol nawet nie próbując tego tłumić.
— Taa… ugryź je – wymamrotał.
Davidowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Wbił dodatkowo paznokcie w jego boki i ugryzł drugi sutek. Chłopak zmarszczył brwi i stęknął głośno, a David poczuł na swoim brzuchu, jak jego penis sztywnieje.
— Seksiak. – Zaśmiał się i skubnął zębami drugi sutek.
— Mmm… bo tak mi dobrze robisz – westchnął Shane, przygryzając już zaczerwienioną wargę.
David uśmiechnął się na to pijacko, gładząc go po bokach i pieszcząc jego klatkę piersiową. Co jakiś czas przygryzał, ssał lub lizał jego sutki, ocierając się jednocześnie o niego.
Shane sztywniał szybko dzięki tym pieszczotom, aż wreszcie złapał Davida dłońmi po bokach głowy i uniósł się, wsuwając mu brutalnie język do ust. Mężczyzna jęknął zaskoczony, ale nie zaprotestował. Wręcz przeciwnie, wyprężył się na nim seksownie.
Shane jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Aż żądza się w nim gotowała na widok takiego Davida. Pchnął go do tyłu na łóżko i pochylił się nad nim jak drapieżca. Ten zamrugał zszokowany oczami. Trochę nie kontaktował przez alkohol, ale i tak wykrztusił:
— Zdejmij mi spodnie.
Shane oblizał usta i pochylił się twarzą do jego krocza. Rozpiął mu guzik i po trzeciej próbie udało mu się złapać zębami rozporek. Pociągnął w dół, rozpinając mu powoli spodnie. Zawarczał przy tym cicho jak agresywne psisko.
David oddychał płytko przez otwarte usta, wgapiając się w jego poczynania i aż kręcąc biodrami zachęcająco.
— Matko… – wydyszał.
Shane uśmiechnął się do siebie z zadowoleniem i jak już rozpiął mu spodnie, zszarpnął je z niego. Odrzucił je na bok i popatrzył na niego jak zdobywca.
— Rozsuń nogi – zaburczał podniecony.
David przełknął ślinę ciężko i przesunął dłonią po swojej klatce piersiowej, po brzuchu i aż na udo, jednocześnie rozsuwając nogi. Jego penis był już sztywny i aż prosił się o dotyk.
— Głodny? – zamruczał, samemu się dotykając.
— Mmm… taa… zaraz cię zjem – warknął Shane, pospiesznie zrzucając z siebie bluzkę. Potem pozbył się też do końca spodni i już nagi ustawił się pomiędzy jego nogami. Rozłożył je dodatkowo jeszcze mocniej na boki. Podobał mu się taki odsłonięty. – A ty czego chcesz? Powiedz! – Równocześnie z rozkazem klepnął go mocno w udo, aż plasnęło.
David syknął, łapiąc gwałtownie powietrze.
— Ssij – jęknął jednak szybko i dość władczo jak na swój stan.
Shane zaśmiał się na to i pochylił głową do jego penisa. Oblizał go jak pies swoją kość i uniósł pytająco brwi wyraźnie rozbawiony.
David zakręcił tyłkiem na, już i tak wymiętej, pościeli.
— No… weź już go do pyska – jęknął prosząco. Jedną dłonią masował swój brzuch, drugą trzymał się łóżka nad głową.
— To wsadź sobie palce w dziurkę – odparł przekornie Shane, ssąc niemal nieznośnie delikatnie czubek jego penisa.
David spojrzał szybko na niego swoimi szklistymi od alkoholu oczami.
— Co? Jak?
— Pośliń je i sięgnij do tyłka.
— Nie sięgnę – odparł w ogóle bez zastanowienia. – I niewygodnie.
Shane zmarszczył brwi niezadowolony i odsunął się od jego krocza.
— To zrób, kurwa, jak ci wygodnie. Popatrzę – prychnął, ale pomyślał o lubrykancie, więc zszedł z łóżka, do swojej torby stojącej przy szafce. Obejrzał się przy tym na niego. – No?
David zaburczał coś pod nosem, kręcąc się na łóżku nieporadnie. W końcu przewrócił się na brzuch i wypiął tyłek do góry. Wysoko aż na klęczki i dopiero sięgnął jedną dłonią między nogami do swojej szparki. Potarł o nią środkowym palcem, sąsiednimi rozchylając pośladki.
— Daj… poślizg – wyburczał niewyraźnie w poduszkę, w którą miał wtuloną całą czerwoną twarz.
Shane aż wypuścił świszcząco powietrze, widząc go takiego. Poczuł, jak pożądanie uderza w niego z wielką siłą.
— No chodź tu, suko – warknął pod nosem, szukając tubki. Kiedy ją znalazł, uśmiechnął się do siebie i szybko wrócił na łóżko. Uklęknął za mężczyzną i oblizując nerwowo wargi, polał z góry jego palce i szparkę.
Uda Davida aż zadrżały, kiedy ten poczuł chłód żelu.
— Zi…zimny – wydyszał, kręcąc apetycznie tyłkiem w powietrzu. Jego palce tylko szerzej rozchyliły pośladki, a środkowy przesunął się na szparkę mocniej i naparł na nią, delikatnie się wsuwając. Widok był idealny.
— A ty jesteś gorący – sapnął Shane, wgapiając się w jego palce i dziurkę jak zahipnotyzowany i tylko klął w duchu, że przez alkohol widzi trochę niewyraźnie. Sięgnął jednak do jego jąder pomiędzy nogami i zaczął je masować w dłoni. – Dalej… wsuń go głębiej.
David zaśmiał się na to trochę pijacko.
— Pocałuj mnie w tyłek, wiesz! – Zachichotał. To, że był pijany, było więcej niż oczywiste.
— A proszę – zaśmiał się Shane, pochylając się i najpierw liznął jego lewy pośladek, potem złapał skórę między zęby i zassał się na niej, tworząc malinkę.
David pisnął, cofając tyłek, ale szybko z nim wracając z głupim chichotem tłumionym przez poduszkę.
— Pocałuj, głucholcu! – Zaśmiał się i pokręcił tyłkiem przed jego twarzą. – Drugi.
Usłyszał niski, groźny pomruk, a potem poczuł na drugim pośladku usta, język i zęby chłopaka. Tym razem przesuwające się po całej połóweczce i kąsające ją w różnych miejscach.
— Nnnn… nie będę mógł siedzieć – wymamrotał, ale jednocześnie i tak wsunął głębiej swój palec, po chwili napierając na wejście drugim.
Shane odwrócił wzrok od pośladka i spojrzał na jego dziurkę, która płynnie przyjęła palce Davida. Była śliska i w mniemaniu chłopaka aż prosiła się, żeby wsadzić w nią coś większego.
— Już to mówisz? Poczekaj, jeszcze nie skończyłem z twoim tyłkiem – zawarczał i trzasnął go w mokry od śliny tyłek. Od razu też powstał czerwony ślad.
David aż krzyknął. Może nawet trochę za głośno.
— O kurwa – jęknął, przesuwając się do przodu twarzą po poduszce.
Shane liznął przeciągle czerwone miejsce, a kiedy się wyprostował, uderzył w nie ponownie. David krzyknął znowu, uciekając do przodu tyłkiem.
— Zajebię cię – zasyczał w poduszkę, ale jego palce tylko zakręciły się bardziej w dziurce.
— Uwielbiasz to. – Zaśmiał się Shane, sam cały zarumieniony z podniecenia. Przytrzymał jego dłoń, żeby nie wysunął palców, po czym sam wsunął w jego dziurkę jeden, poszerzając ją mocniej.
David zajęczał na to, od razu też bardziej się do niego wypinając.
— Wspólnie? – wydyszał. Jego penis był sztywny, pośladki go piekły jak jasna cholera, a do tego kręciło mu się w głowie. Ale jednak o czym myślał to „więcej”.
— Mhmm – zamruczał Shane, zginając palec i odchylając szparkę jak hakiem. – Palce to jednak dla ciebie za mało, hm? Chciałbyś tam więcej?
David jęknął, samemu wypychając swoje dwa jeszcze głębiej.
— Nie pierdol już co? Tylko bierz się do rzeczy – pospieszył go, muskając opuszkami swoją prostatę. Aż zadrżał na całym ciele.
— To odchylaj te połóweczki – odparł Shane, wyciągając z niego palec i chwytając swojego penisa. – Pokaż, suczko, że chcesz swoje psisko. – Zaśmiał się pijacko.
— Przywalę ci później za tą suczkę, psie – warknął mężczyzna, ale wyciągnął z siebie palce i wyginając się na łóżku, rozchylił zapraszająco dłońmi swoje pośladki.
— Zrobię ci tak dobrze, że o tym zapomnisz – odpowiedział Shane na wydechu, pocierając czubkiem penisa o nieco już otwartą szparkę mężczyzny. Potem naparł powoli, aż przeszła główka i pchnął biodrami gwałtownie do końca.
David znowu krzyknął niekontrolowanie głośno, aż wyginając bardziej plecy.
— Kurwa, o kurwa, o kurwa! – zajęczał w poduszkę, zabierając jedną rękę z tyłka, żeby się nią podeprzeć z przodu. Czuł się taki… pełny.
Shane nie dał mu możliwości na przyzwyczajenie się, bo zaczął miarowo wsadzać w niego swojego sztywnego, wielkiego chuja. Raz po raz uderzał też dłonią w jego czerwieniejące z sekundy na sekundę pośladki.
— Ach… dobra z ciebie suczka! – wydyszał i zwieńczył to kolejnym mocnym klapsem.
David zaburczał coś w poduszkę, co, jakby się postarać, zabrzmiałoby jak „cholerny pies”. Głównie jednak pojękiwał, w ogóle się nie kontrolując. Obaj nie pomyśleli, że te odgłosy może i słychać było na dole. A już na pewno Lucy musiała je słyszeć ze swojego pokoju. O ile nie zasnęła.
Shane pochylił się w pewnym momencie, nie przestając jednak wbijania się w niego.
— Kocham cię – wydyszał głucho.
David jęknął tylko głośno, zaciskając mocniej palce na prześcieradle. Drugą dłoń przeniósł na swojego penisa i zaczął się pieścić. Co chwilę mocne pchnięcia wbijały go w materac i chyba tylko dzięki temu, że Shane trzymał go za biodro, nie przewrócił się na bok.
— Sh… Shane… – wydyszał w pewnym momencie. Jego uda i całe ciało drżało z przyjemności. – Nnn… już?
— Jeszcze moment – odsapnął chłopak. Z każdym jego ruchem aż mlaskało.
— Nn… o kurwa… – wydyszał starszy mężczyzna, zabierając dłoń ze swojego krocza i obiema łapiąc się wezgłowia łóżka. Czuł, jaki jest pełny, jak aż całym nim rusza ten wielki chuj kochanka i nic na to nie mógł, że stękał za każdym razem, jak się w niego dobijał.
— Unieś się, suczko. Chcę cię pocałować.
— I co… aa… a, kurwa, jeszcze? – jęknął, mimo że chciał warknąć. Nie miał nawet siły, żeby się unieść, a co dopiero wykręcić.
— Tylko tyle, a potem będziesz mógł sobie strzepać – zaśmiał się Shane, pochylając do niego i przesunął dłońmi po jego ramionach. Zahaczył nimi o nie i uniósł.
David jęknął na to niskim głosem, automatycznie nabijając się na jego penisa jeszcze bardziej. Jak już chłopak go uniósł, w sumie mógł odwrócić głowę. Podparł się tylko rękoma, żeby nie zaryć po chwili twarzą w materac.
— Grzeczny – zamruczał Shane z zadowoleniem i wychylił się do niego mocno, aż wsuwając maksymalnie głęboko. Udało mu się złapać jego usta w namiętnym pocałunku.
Kochanek zamruczał w jego wargi, oddając pocałunek. Kiedy ich usta się od siebie odsunęły, spojrzał w oczy Shane’a swoimi szklistymi.
— Strzep mi… – wymamrotał.
— Kurwa, ale ty jesteś słodki – wypalił chłopak i ponownie się wyprostował, wznawiając poruszanie biodrami. Był już blisko końca, więc sięgnął na prośbę Davida do jego penisa i zaczął go masturbować dość chaotycznie. To jednak mężczyźnie nie przeszkodziło, aby tylko po kilku ruchach spuścić się z przeciągłym westchnieniem zadowolenia na pościel.
Jeszcze kilka pchnięć zatrzęsło jego pozycją, aż w końcu poczuł w sobie spermę, a ciało Shane’a zwaliło się na niego, przytrzaskując go do łóżka. Stęknął pod jego ciężarem, ale nie zaprotestował. Był ledwo żywy.
— Nie ruszę się – wydyszał Shane. Zresztą gorące pośladki Davida były miłym materacykiem.
— Nnn… – David zaburczał tylko pod nim. Wszystko go bolało i ledwo pod nim oddychał, ale był cudownie spełniony. Czuł tylko na karku ciepły oddech kochanka, a jego rozgrzane ciało przyjemnie i jego chroniło przed chłodem. Shane za to z czasem zaczął odczuwać już na skórze zimno, ale także senność, więc nie miał zamiaru się ruszać.
David okręcił głowę bardziej na bok i wyciągnął rękę na skraj łóżka.
— Ręka – wymamrotał, rozczapierzając swoje palce i zerkając na kochanka przez ramię.
Shane uśmiechnął się słabo i cmoknął go w plecy, wyciągając dłoń do jego dłoni. Splótł z nim palce, aż wzdychając cicho.

 * AC DC – „Big balls”

20 thoughts on “Never Be The Same – 22 – Striptiz, rudzielcu

  1. Katka pisze:

    Tigram, nooo <3 Aż mi się przypomina jak słodcy potrafili być :) A da się o tym zapomnieć, jak się wyobraża takiego wielkiego byka jak Shane i sztywnego (bez skojarzeń!) Davida z papierosem w dłoni.

  2. TigramIngrow pisze:

    „David okręcił głowę bardziej na bok i wyciągnął rękę na skraj łóżka.
    — Ręka – wymamrotał, rozczapierzając swoje palce i zerkając na kochanka przez ramię.
    Shane uśmiechnął się słabo i cmoknął go w plecy, wyciągając dłoń do jego dłoni. Splótł z nim palce, aż wzdychając cicho.”
    Ale to słodkie!

  3. Katka pisze:

    Floo, zasłużyła, zasłużyła, ale na takiej wsi ma małe szanse na znalezienie dziewczyny :(

  4. Floo pisze:

    Rany boskie już myślałam że David’owi przyszedł do głowy pomysł z trójkątem @_@ tu się do Shane’a dobiera a ty całuje Lucy po plecach… ale cieszę się że jednak się pomyliłam…. I jakim cudem Lucy jest sama? Dajcie jej dziewczynę zasłużyła!

  5. Katka pisze:

    InnerVision, zwykle NBTS jest w weekend, a FDTS w tygodniu, ale tak, raczej są w regularnych odstępach :) Choć jak się zdarzy jakiś bonusik czy coś, to się czasem rozdziały opóźniają, ale tak to mają taki swój dzień w tygodniu.

  6. InnerVision pisze:

    A ja wiedziałam, że nie będzie trójkąta!
    David jest taki uroczy, gdy jest pijany <3 Wtedy nie ma w ogóle oporów przed Shanem i gada rzeczy, które by nigdy na trzeźwo nie powiedział xD A ich seks był taki mrrrrr.

    Ogólnie to zauważyłam, że dodajecie nowe rozdziały co 3 dni. Dobrze myślę? xDD

  7. Katka pisze:

    Fanta, to troszkę straszne, hahaha. Ja wolę sobie tego nie wyobrażać XD Już chyba lepiej by wyglądał, jakby z tego tej grzywki takiej nie zrobił, tylko jakoś bardziej na bok… Ale i tak Jay to Jay, musi mieć tego swojego irokeza, żeby być sobą XD

  8. fanta pisze:

    jestem tragiczna XD wyobraziłam sobie Jasona w mniej więcej takiej fryzurze:

    tylko włoski krótsze o jakieś 3-4 cm,
    ciemne i takie nieco bardziej przylegającej do czachy.
    lol xD
    jasona w takiej fryzurze. kumasz to? : D

  9. fanta pisze:

    ale jak! :DD
    naprawdę świetne to było, nie mogę wyjść ze stanu mocno posuniętej ekscytacji xD
    ja lubię takie ostre akcje :P

    a tak w ogóle…
    to kiedy fdts i ranka jasona z alexem? XD

  10. Katka pisze:

    Hahaha, wszyscy się trójkąta wystraszyli XD A tu psikus i tylko Shane się dupcią Davida podelektował, hehe.

  11. fanta pisze:

    też się trójkąta wystraszyłam :DD
    ale ten ich seks… uch uch uch :DD to było za-je-bis-te :DDDD aż brak słów XD

  12. Shivunia pisze:

    Tamiya >> boshe trójkąt, och nie. Tylko David miał w krwiobiegu na tyle alkoholu że mógłby mieć przez chwile taki pomysł. A co do „pies” „suczko” osobiście jak mówienie do Shane’a psie mi nawet pasuje tak ta suczka… niech Shane się cieszy ze David był pijany. Bardzo pijany XDD
    FDTS, hmm niemalże NBTS jest teraz takim zapchaj dziurą dla tego jak widzę ;p

  13. Tamiya pisze:

    Striptiz na początku był śmieszny, ale w pewnym momencie zaczęłam się obawiać, że powstanie z tego jakiś przedziwny trójkąt, mimo ich orientacji .___. I to było bardzo dziwne jak Shane polizał pierś Lu. Brr, straszne. Ale potem jaką jej traumę zrobili, biedna, będzie miała koszmary, a penis Shane’a został bardzo niedoceniony XD
    Ale później… mrr <3 tylko troszkę mnie irytowały te "suczko" i "psie", dobrze, że David tak na trzeźwo nie daje tak na siebie mówić. Ale jak jest pijany to jest uroczy xD Taki wyzbyty zahamowań i uległy! Śmiesznie by było jakby babcia i dziadek nie spali lub się obudzili przez te ich jęki :D
    Jeszcze tylko dwa dni na wsi? :c Chociaż w sumie ciekawi mnie czy po tym jak wrócą do miasta, to żabcia się jakimś magicznym sposobem zorientuje gdzie był jej kochany mąż. Byłoby z jednej strony bardzo zabawnie, z drugiej tragicznie (no bo dzieci…).
    No nic… ja chcę FDTS, w końcu randka Jasona i Alexa wielkimi krokami i Chris flirtujący z Ryanem <3

  14. Katka pisze:

    Yuriko, spokojnie, trójkąt by z tego nie wyszedł, bo Shane’a dziewczyny nie kręcą, a Lucy chłopcy :) No i cóż… alkohol jakby nie patrzeć na nich zadziałał, hehe, to sobie pofolgowali :) A FDTS już wkrótce!

  15. Yuriko-chan pisze:

    co to było O.o !? no teraz to mnie zabilyscie. Juz sie balam ze z tego trojkat bedzie.obrzydzilo mnie to troche i David mnie wkurzyl tym gapieniem sie w cycki i w ogole nie podobalo mi sie. procz ostatniej sceny, ale tam wkurzalo mnie z kolei nazywanie sie psem i suczka. no nie trawie tego, tak samo mnie to irytowalo miedzy Nancym i Kylem. podobalo mi sie ze seks byl ostrzejszy i bez zahamowan, ale bylo o udzial lucy za duzo dla mnie.

    Pragne Fire Dragon! ;D xD

  16. Katka pisze:

    Elis, hehehe, jak na razie David na trzeźwo by Shane’a zdzielił w główkę, jakby co chwilę do niego w seksie per „suczko” mówił XD Ale Shane będzie się starał urobić Davida, oj będzie, haha.

    Raya, Lucy chyba pomyślała to samo XD

  17. Elis pisze:

    Dziewczyny zaserwowałyście nam bardzo gorący rozdział. :))
    David pijany pozbywa się wszystkich hamulców. Tylko czekam jak tak będzie po trzeźwemu.
    „- Jesteście identyczni. Dwa debile.” Dokładnie, tylko ja bym pieszczotliwie dodała, że to kochane dwa debile.
    „- Ej, kurwa! Mój kutas nie jest „obleśny”! – oburzył się Shane, patrząc na nią wrogo.” Biedny Shane. Lucy nie doceniła jego penisa. Za to kto inny docenia i to bardzo. :)
    „Ten chuj Shane’a i tak będzie jej się śnił w koszmarach. Fuj.” hahahah.

    Super rozdzialik.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s