Fire Dragon Tattoo Studio – 55 – Uroczy współlokator

— Dasz sobie obciągnąć — wypalił Jason, ale zanim Alex zdążył zaprzeczyć, dodał: — Pod prysznicem.
Alexander Grey o mało nie potknął się o własne nogi, kiedy to usłyszał. Aż go zmroziło.
— I to ma być kompromis? — Był sceptycznie nastawiony do pomysłu bycia dotykanym, a co dopiero dającym sobie obciągnąć. To aż za bardzo kojarzyło mu się z jego narzeczoną.
— Tak — odparł pewnie tatuażysta, zdejmując buty. — Chcesz się pieprzyć na jeźdźca, to ja chcę ci obciągnąć. Pod prysznicem powinno ci być bardziej na rękę.
Alex od razu odruchowo pokręcił głową.
— Nawet nie poczujesz śliny przez wodę. — Jason wywrócił oczami i podszedł do niego. Położył mu dłoń na biodrze.
Alex zlekceważył to. Był blady na samą myśl o obciąganiu. Nie był chyba normalny, skoro zamiast podniecenia czuł panikę.
— Będzie dobrze, zaufaj mi — mruknął Jason. — Jak powiesz, żebym przestał, to się odsunę.
— Więc już mogę powiedzieć, żebyś przestał — stwierdził Alex, odchodząc kilka kroków. — Co chcesz zjeść? — spytał, licząc na zmianę tematu.
— Ej, ej, nie ma tak — burknął Jason, idąc za nim. — Zgadzam się na to, co chcesz, więc pójdź na kompromis.
Alex zatrzymał rękę w połowie drogi po telefon. Odwrócił się do Jasona, mierząc go chłodnym, zdystansowanym spojrzeniem.
— Ale ja nie chcę tego kompromisu. Nie chcę, żebyś… żebyś mi obciągał w ogóle. Nie chcę czuć tam twoich ust.
— Nie możesz mi zaufać? — Jason spojrzał mu w oczy twardo, ale nie znalazł w nich ni krztyny kapitulacji.
— A ty nie możesz zrozumieć, że tego nie chcę?
— Średnio… To co mi innego zaproponujesz? — spytał Jason, mimo że uważał takie negocjowanie za totalnie debilne.
Było niemal pewne, że Alex znowu zaproponuje to samo. Przeliczył się jednak, bo Anglik wsunął ręce w kieszenie, wymijając go ze spuszczoną głową. Myślał, co powinien zrobić.
W końcu odwrócił się do Jasona. Zacisnął lekko kształtne usta i dopiero się odezwał.
— Chcesz to zrobić pod prysznicem?
Drugi mężczyzna uśmiechnął się i skinął głową. To zawsze był jakiś kompromis i spora zmiana w stosunku do tego, co dotychczas robili.
— Mhmm… — zamruczał, podwijając koszulkę i zdejmując ją. Sam pożerał Alexa wzrokiem. Uznał, że laskę mu zrobi, kiedy już go bardziej oswoi. Trudno.
Alex nadal patrzył na niego z dystansem.
— Tak normalnie… Ale nic więcej — upewniał się.
— No, jak chcesz, słonko. — Jason zaśmiał się i w samych spodniach zbliżył się do niego. Rozpiął mu pierwszy guzik marynarki.
Alex śledził wzrokiem ruchy jego palców, nadal trzymając dłonie w kieszeniach. Czuł, jak serce mu przyspiesza, gdy Jason sukcesywnie rozpinał mu marynarkę. Kiedy skończył, sięgnął do jego krawata i rozluźnił go.
— Jak się tak lubisz pluskać, to powinno ci się podobać. Będziesz cały czyściutki — zamruczał.
Alex spojrzał w górę dość nieufnie jak na siebie, ale to miało sens.
— Tylko bądź delikatny — mruknął. Gdyby tylko nie miał tych wszystkich swoich problemów ze sobą i był zwykłym, wyzwolonym gejem, byłby wręcz nierzeczywiście idealny. Jason więc wcale się nie dziwił, że ta doskonałość ma swoje ciemne strony.
— Mhm, nie bój się, nie zrobię ci krzywdy — zapewnił, zdjął mu krawat i dopiero zsunął mu marynarkę z ramion. Dobrał się do koszuli, pochyliwszy niżej i pocałował go leciutko w szczękę.
Alex spiął się i odsunął się.
— Chodź do łazienki — zaproponował, idąc w tamtą stronę.
Jason uśmiechnął się pod nosem i pokierował za nim. Sam sięgnął do swojego paska od spodni, aby rozpiąć je po drodze.
Alex wszedł do łazienki, tym razem nie zamykając za sobą drzwi. Czuł się przeraźliwie skrępowany. Powoli rozebrał się do naga, a Jason zwilżył wargi językiem, obserwując jego harmonijnie zbudowane ciało. Sam zsunął z siebie spodnie i położył je gdzieś na boku, na jednej z jasnych, czystych szafek przywodzących na myśl gabinet lekarski.
Starszy z braci Grey nie oglądał się na niego i tylko wszedł pod prysznic. Woda oblała jego ciało ciepłymi strugami, mocząc włosy i skórę.
Alex po chwili poczuł za sobą Jasona. Jego dłonie na swoich biodrach i usta całujące ramię. Przez jego ciało przeszedł dreszcz. Były ciepłe i takie… inne od uderzeń kropli wody. Wyprężył się, odchylając głowę do tyłu i dając zmęczeniu całym dniem odpłynąć wraz ze strumieniem z prysznica.
Jason głaskał stymulująco jego ciało, rozkoszując się nim. Zamruczał cicho przy uchu blondyna, obcałowując jego szyję i ocierając się kroczem o kształtne pośladki. To było niemal elektryzujące, czuć pod palcami i całym ciałem jego ciało. Skóra Alexa była miękka, ale pod nią kryły się wyrzeźbione, twarde mięśnie. Do tego był taki ciepły.
Po chwili Alex poczuł śliskie, chude palce, które wsunęły się pomiędzy jego pośladki i przesuwały się powoli po rowku. Zadrżał i o mało nie zakrztusił się wodą z prysznica, kiedy otworzył usta przy szybkim wdechu.
— Dobrze, co? Lubisz, jak się zajmuję twoją dupcią — zamruczał mu do ucha Jason, a drugą ręką objął go w pasie. Gładził go to po umięśnionym brzuchu, to wędrował w górę, na jego klatkę piersiową, żeby popieścić sutki. I, cholera, może nie był Casanovą, ale już z niejednym facetem spał i żaden nie miał tak doskonałego ciała jak ta zimna królowa.
— Mmm. Tak… — Alex przełknął ślinę, opierając się jedną ręką o kafelki ścianki prysznica i pochylając głowę. — Tak, bardzo.
Jason uśmiechnął się i wsunąwszy koniuszek palca w jego ciasną dziureczkę, złapał go za szczękę i odwrócił bardziej w swoją stronę. Po tym pocałował go w usta z niskim pomrukiem. Alex jęknął w jego wargi, mało przekonany do takiego traktowania, ale nie zaprotestował szczególnie, tym bardziej, że jego myśli były teraz w zgoła innym miejscu.
— Wsuń… wsuń głębiej — wyszeptał, kiedy ich usta się rozłączyły. Włosy zasłaniały mu oczy i przylegały do policzków.
Jason oblizał się na ten widok.
— Jak głęboko? — podjudzał, wsuwając tylko kawałek dalej. I wciąż trzymał jego szczękę, żeby go widzieć.
— Uch, jeszcze! — poprosił Alex, niemal napierając tyłkiem na jego rękę.
— Tak? — zamruczał Jason, wsuwając palec do końca i zgiął go w jego tyłku.
Alex momentalnie wyrwał mu głowę z dłoni, odchylając ją spazmatycznie do tyłu. Woda zmyła mu włosy z twarzy, a on oparł tył czaszki o ramię tatuażysty. Ten odetchnął nisko i otarł się kroczem o pośladek mężczyzny i, co Alex od razu poczuł, był już twardy.
— Rozkoszny jesteś — skomentował i korzystając z jego odchylonej głowy, zaczął całować go po ramieniu.
Alex uśmiechnął się drwiąco kącikiem ust. Miał zamknięte oczy, a woda cudownie go uspokajała, uwalniając od strachu.
— Rób mi dobrze — rozkazał wręcz i zarzucił do tyłu ramię, aż na kark Jasona.
— Proszę bardzo. — Jason zaśmiał się ochrypłym głosem, pieszcząc jego wnętrze, rozszerzając przy okazji. Wsunął mu też po chwili drugi palec i wcałował mocno w jego usta.
Alex pozwolił mu na to, ogłupiony tym, jak było mu przyjemnie. Krople wody uderzały o jego twarz, szyję, klatkę piersiową i penisa, którego miał od dłuższego czasu w pełnym wzwodzie. I te palce, tam z tyłu… Cudownie.
— Chcesz go? — wymruczał tatuażysta, wsuwając mu palce aż po knykcie.
Grey uchylił jedną powiekę, zerkając na mężczyznę pożądliwie. Przełknął ślinę, dysząc ciężko.
— Tak… Tak. Wziąłeś prezerwatywę? — spytał jednak dość trzeźwo, ale Jason zmarszczył się chwilowo i odparł:
— Nie.
Alex zasłonił oczy przed wodą. Wyglądał na wyjątkowo niezadowolonego.
— Nie?
— Kiedy niby? — burknął Jason. — Tak nie może być?
Alex od razu pokręcił głową. Czuł się rozbity, chciał go już mieć w sobie, ale tak bez prezerwatywy? Nie podobało mu się to.
— Jestem zdrowy — zapewnił go tatuażysta, nie przestając go pieścić od środka i masować jego brzucha.
Alex jęknął, napinając mięśnie.
— Ale…
Jason w odpowiedzi tylko nacisnął palcami stymulująco na jego prostatę, a Alex stęknął, chwytając palcami jego włosy. Tak bardzo już go chciał w sobie…
— Proszę — spróbował jeszcze raz, niechętnie nawet próbując się odsunąć biodrami od jego ręki.
— Mmm, mogę się wysunąć pod koniec, jeśli chcesz — zasugerował Jason, kręcąc w nim palcami, a drugą dłonią ścisnął jego lewy pośladek.
Alex zamruczał, wijąc się i ocierając o jego ciało. Był cały w gorączce.
— A… Tylko musisz zdążyć — jęknął, zrozpaczony swoją słabością.
— Spoko. — Mężczyzna uśmiechnął się i wysunął z niego palce. Pogładził go po tym słodkim tyłeczku i nakierował się na jego szparkę, po czym z niskim pomrukiem zaczął się w niego wsuwać.
Alex jęknął niskim głosem, odklejając się plecami od jego klatki piersiowej i opierając się rękoma o ścianę prysznica. Woda od razu spłukała mu włosy na twarz, zasłaniając jego lekki uśmiech, kiedy poczuł to cudowne rozpychanie i gorąco. Jason zmarszczył nos, wchodząc w niego do końca i aż zawarczał cicho. Nie mógł się jednak długo powstrzymywać i złapał mężczyznę za biodra, zaczynając się ruszać.
— Możesz jęczeć, królowo — zamruczał.
Blondyn prychnął, ale też szybko jęknął i to dość głośno. Uwielbiał to.
— Ooch… tak! — krzyknął, szorując palcami po drobnych kafelkach ściany prysznica.
Jason wbijał się w niego z zadowoleniem, że może to robić. Zmiana pozycji mu się podobała. Dobrze było widzieć te jego prężące się plecy.
Wszedł w mężczyznę mocno, do samego końca i pochylił, aby obcałować jego ramiona, kark i plecy. Woda spadała na ich ramiona i głowy. Byli cali mokrzy, ale i tak czuć było, jak są rozgrzani. Alex niemalże wił się pod Jasonem, nadstawiając mu się, ale też bardziej prostując, żeby Jason za bardzo nad nim nie górował.
W pewnym momencie Jason przytulił się do jego pleców, oplatając go ramionami w talii i poruszał się coraz szybciej. Ten angielski skurczybyk tak się ograniczał z dotykaniem, że w tym momencie wydawało się to jeszcze bardziej intensywne.
— Aaa…! O tak, tu, tu! — zajęczał Alex, wyciągając się w górę i zakładając ręce za kark tatuażysty. Jego penis podrygiwał przy każdym pchnięciu.
— Mmm — zamruczał mu w szyję Jason. — Ciaśniutki jesteś dla mnie…
Alex zmarszczył nos, starając się jakoś pokazać swoje niezadowolenie tym komentarzem. Nie dał jednak rady, było mu zbyt dobrze.
— Aaach… Tylko dla ciebie. Nikomu nie daję… innemu — jęknął mimowolnie.
Jason wypuścił sycząco powietrze, słysząc to.
— O tak… Tylko moja królowa — odparł, niewiele myśląc i tylko nabierając tempa.
Alex krzyknął przeciągle z przyjemności, a jego penis zadrżał i wystrzelił spermą, która szybko została spłukana przez wodę. Jason poczuł, jak jego mięśnie zaciskają się na nim, a ciało przyjemnie drży.
— Oo… och, możesz jeszcze… Uch. Nie spiesz się — zamruczał Alex, wisząc trochę bardziej na Jasonie, ale nadal czerpiąc przyjemność z pchnięć jego bioder.
— Słodki — wymruczał ochryple Jason, masując jego ciało w trakcie. Czuł ciepło pod dłońmi i bardzo mu się to podobało. Gdyby jeszcze tylko dawał się tak częściej dotykać…
— Może… och, nie słodki? — mruknął Alex, pomagając Jasonowi w trzymaniu rytmu.
— To jaki? — zapytał podniecony mężczyzna. — Nie masz dość pieszczot, hm?
— Nnn… Nie — odparł tylko na drugie pytanie Alex, znowu nadstawiając twarz do strumienia z prysznica.
Czuł jeszcze chwilę, jak Jason go posuwa oraz jak jego dłonie niemal zachłannie przesuwają się po jego ciele, aż wreszcie tatuażysta zasyczał, wysunął się i skończył ręką, spuszczając się na jego połóweczki.
Alex zacisnął panicznie oczy, czekając, aż woda zmyje to z niego. Ta świadomość i przebijające się przez racjonalne myślenie wspomnienia… Czuł się przez nie tak żałośnie słaby!
— Mm? — mruknął Jason, przytulając się na powrót do jego pleców i pogłaskał go po boku.
Alex pozwolił sobie oprzeć się o niego delikatnie. Pokręcił głową i odsunął dłonią mokre włosy z twarzy.
— Nic — mruknął.
Jason cmoknął go w policzek, nie mając ochoty się odsuwać.
— Pod wodą lepiej, co?
Blondyn prychnął i sięgnął po żel do ciała.
— Nie zaprzeczę. To jednak nie upoważnia cię do wykorzystywania tego faktu. Tym bardziej, że nie pomyślałeś o prezerwatywie.
Jason wzruszył ramionami.
— Przecież nie spuściłem się w tobie.
Alex odwrócił się do niego, rzucając mu zdegustowane spojrzenie.
— Wiem. Będę ci jednak wdzięczny, jeśli będziemy używać prezerwatyw.
— Spoko — odparł mężczyzna, też biorąc żel i namydlając się. „Będziemy używać”. Czyli chciał więcej i częściej. To się Jasonowi podobało.
Alex za to znowu po seksie miał mętlik w głowie… ale nie mógł też zaprzeczyć, że było cudownie. Aż uśmiechnął się lekko do siebie tak, aby Jason nie widział.
Tatuażysta pierwszy wyszedł spod prysznica i przepasał się jednym ręcznikiem, następnie drugim osuszając swojego krótkiego irokeza. Alex spojrzał za nim, nadal się myjąc.
— Poczekaj w sypialni — rzucił, mając nadzieję na chwilę samotności.
Jason obejrzał się na niego i skinął głową. Odrzucił ręcznik na szafkę i zostawił Alexa samego. Odprowadziło go spojrzenie jego chłodnych oczu, a Grey, kiedy tylko drzwi się zamknęły, oparł się czołem o ściankę prysznica. Musiał to sobie wszystko uporządkować w głowie.
Spojrzał na swoją dłoń, wyobrażając sobie w niej coś, po czym prychnął pod nosem, wyprostował się i po pięciu minutach moczenia, wyszedł spod prysznica. Wytarł się, zostawiając mokre włosy, ubrał w szlafrok i wkroczył do sypialni.
Zastał Jasona w samych spodniach, kucającego przy barku i przeglądającego butelki. Kiedy ten usłyszał nadejście Anglika, uniósł głowę i rzucił:
— Chcesz coś?
Alex pokręcił głową, po czym jednak zreflektował.
— Albo tak. Wina mi nalej — poprosił, idąc w jego stronę i w końcu siadając w fotelu.
Jason wyciągnął dwie butelki. Do kieliszka nalał czerwonego wina, a do szklanki, sobie, szkockiej. Podszedł do jasnowłosego mężczyzny i podał mu kieliszek, przyglądając się przy tym jego twarzy. Zmarszczył lekko brwi. Zaprosiłby skurczybyka do siebie…
Alex przyjął od niego wino i spojrzał na niego pytająco, widząc jego minę.
— Tak?
Jason milczał jeszcze chwilę, stojąc nad nim i dopiero mruknął:
— Wpadłbyś do mnie w jakiś wieczór? — Przecież nic nie tracił, mógł zapytać.
Odpowiedziało mu jednak spojrzenie z dystansem, ale dość przyjazne jak na Alexa.
— Na seks?
Jason prychnął cicho i usiadł obok fotela na parapecie.
— Też… jak będziesz strasznie napalony — odparł i napił się alkoholu.
Alex odwrócił się lekko, żeby lepiej go widzieć.
— Też?
— Mhm. Lubisz coś poza pracą i czytaniem? Nie wiem… filmy oglądasz czy coś?
— Do czego zmierzasz?
— Żeby cię zaprosić do siebie. Nie musimy się tylko pieprzyć. — Jason westchnął, a Alex zmierzył go wzrokiem i uśmiechnął się kącikiem ust.
— I będziesz mi pokazywał stare albumy ze zdjęciami, a potem obejrzymy komedię romantyczną? — zadrwił.
Jason pokręcił głową i dopił na raz szkocką.
— Rozumiem, że nie chcesz?
Alex wzruszył ramionami, mocząc usta w czerwonym winie i wciąż czując na sobie pytające spojrzenie. W końcu sam znowu na niego spojrzał, widząc, że musi jednak werbalnie odpowiedzieć.
— Nie wiem. Ciężko mi sobie coś takiego wyobrazić.
— Kolację ze mną udało ci się przetrwać — zakpił Jason, a Alex uśmiechnął się kącikiem ust.
— Była na neutralnym gruncie.
— No niby.
Alex był dziwnie rozbawiony. Po chwili milczenia odezwał się znowu.
— Czyli co, chciałbyś pokazać mi rodzinny album?
— Nie byłoby co pokazywać. — Jason uśmiechnął się krzywo. — Wychowałem się z matką. Nie mam zdjęć — podjął, sięgając po papierosa.
— A dalsza rodzina? I gdzie jest teraz twoja matka?
— Nie mam dalszej. Matka nie żyje — mruknął, zapalając. Zaciągnął się spokojnie.
Alex zatrzymał kieliszek w połowie drogi do ust i spuścił wzrok.
— Przykro mi — odparł, żałując, że w ogóle dopytywał. Nie musiał przecież nic o nim wiedzieć. Sypiali tylko ze sobą.
— Spoko. Już z dziesięć lat, jak się zaćpała — mruknął Jason, patrząc przez okno i paląc jak smok. Miał wrażenie, jakby atmosfera dziwnie zgęstniała, choć nie chciał za bardzo takiej prowokować. Samo wyszło.
Alex drgnął przez jego słowa. Przełknął nerwowo ślinę. Czuł, że musi coś powiedzieć… ale także, że chce. Rzadko zdarzało mu się coś takiego.
— To… Musiało ci być ciężko — rzucił, wiedząc, że tatuażysta musiał być wtedy jeszcze dzieckiem.
— Jak widzisz, przeżyłem — odparł, odwracając na niego wzrok. Nie był z tych, którzy użalali się nad sobą. — Ale taa… Nie było różowo — przyznał po chwili.
Alex obrócił się do niego bardziej.
— I ile miałeś wtedy lat? — spytał pewniej, mając nadzieję, że nie porusza zbyt delikatnego tematu.
— Z siedemnaście — stwierdził Jason po zastanowieniu i wyrzucił niedopałek przez uchylone okno.
— Kto się wtedy tobą zajął?
— Dałem sobie radę sam. Wcześniej matką też się zajmowałem, więc wtedy miałem tylko jedną osobę mniej do opieki — prychnął tatuażysta nieco gorzkim tonem.
Alex spuścił wzrok na swoje wino.
— Mimo wszystko, to smutne nie mieć tak nikogo, na kim można się wesprzeć.
Jason spojrzał na niego uważnie i westchnął.
— To wpadniesz do mnie, czy dalej nie jesteś pewien?
Alex dopił wino i wstał, aby sobie dolać.
— Nie mogę ci obiecać, ale rozważę to.
— Chociaż tyle. — Zaśmiał się mężczyzna.
Alex uśmiechnął się kącikiem ust, nalewając wina. Jakoś sam śmiech Jasona po tej rozmowie na niezbyt radosny temat ucieszył go.
— Również chcesz dolewki?
— Mhm. — Jason się nie zawahał i wstał, aby podejść do niego ze szklanką. Pochylił się i cmoknął go w policzek. — Możesz dolać.
Alex odchylił odruchowo głowę, ale wziął od niego szklankę i dolał alkoholu.
— Mógłbyś tego nie robić.
— A ty mógłbyś przywyknąć.
— Nie jesteśmy kochankami, więc to tylko zbędna czułostka.
Jason przewrócił oczami.
— Ale moglibyśmy — mruknął, i zabrawszy szklankę, wrócił na swój parapet.
Alex spojrzał na niego, zdumiony tym, co usłyszał. Zatkało go i nie odzywał się przez dobre dwadzieścia sekund.
— Słucham…?
— No, czemu nie? Mamy już jedną randkę za sobą — zakpił Jason, ale zerknął na niego spod uniesionej brwi. Wewnętrznie trochę się stresował, a może nawet… na Boga, był lekko skrępowany. Miał ochotę zaśmiać się z siebie w myślach.
Alex zamrugał tymi swoimi cudnymi powiekami z długimi rzęsami.
— Żartujesz sobie ze mnie? — spytał, bardziej zszokowany niż jakkolwiek zły.
— Nie, proponuję — sprostował Jason niby niewzruszenie, a Alex znowu oniemiał. Nie miał jak rozsądnie odpowiedzieć na coś takiego, odpowiedział więc głupio, nawet według swojego uznania.
— Ale to nie przystoi. Obaj jesteśmy mężczyznami.
Jason popatrzył na niego pełnym irytacji spojrzeniem.
— No i? Co to za argument? — parsknął.
Alex wciąż miał dość zagubione spojrzenie. Napił się alkoholu, dając sobie czas na odpowiedź. Miał jednak pustkę w głowie. Zupełną. Jak jeszcze scenariusze innych rozmów i tematów był w stanie zaplanować i przewidzieć, tak to było ostatnim, czego się spodziewał.
— Istotny — mruknął. — Ale to nieważne i tak się nie zgadzam.
— Taa… Spodziewałem się. — Jason uśmiechnął się krzywo i dopił swoją szkocką. W sumie był głupi, że mu to proponował, bo raczej było pewne, że Alex nie podejdzie do tego z entuzjazmem… Mimo to jednak czuł się zawiedziony. I chyba nawet trochę… smutny.
Blondyn pokiwał głową. Atmosfera zrobiła się nieprzyjemnie ciężka i miał niemal pewność, że była to jego niechlubna zasługa.
— Mimo to, zaproszenie aktualne — rzucił Jason.
Alex znowu skinął głową potakująco i dopił wino. Odstawił je na stolik i podszedł do Jasona. Po chwili zastanowienia położył mu dłoń na udzie i spojrzał mu w oczy swoimi lodowato szarymi.
— Zostajesz na noc?
Zdziwiony mężczyzna spojrzał na jego dłoń i potem znowu w oczy.
— Mhm, chyba tak — odpowiedział, na co dostał w nagrodę cień uśmiechu na ustach tej królowej śniegu.
— Zatem zamówię coś do jedzenia — rzucił Alex, odsuwając się i idąc do telefonu.
Jason tylko skinął głową, odprowadzając go długim spojrzeniem.

***

Ryan zarzucił plecak na ramię i wyszedł z siłowni, w której zaczął pracować od wczoraj. Było nawet nieźle. Głównie pomagał obsługiwać sprzęty, doradzał klientom przy ćwiczeniach, układał im plany treningowe, no i mógł popatrzeć na wysportowanych facetów. Dodatkowe plusy były oczywiście w tym, że sam mógł korzystać z siłowni za darmo.
Po wyjściu z budynku niechętnie ruszył w stronę przystanku. Chciał mieć samochód, ale niestety nie wydawało się, żeby to szybko nastąpiło. Milionów za pracę w siłowni nie dostawał, a nie chciał starego rzęcha. Plus jednak był, że miał gdzie mieszkać. W obliczu perspektywy mieszkania w domu przejściowym, własne lokum było błogosławieństwem samym w sobie. Problem w tym mieszkaniu stanowiły tylko brudne naczynia zalegające w zlewie i pusta lodówka, w której jedynie piwa nie brakowało. Na tę myśl wstąpił po drodze do KFC i kupił kubełek skrzydełek.
Obgryzając jedno z nich, siedział na przystanku i czekał na autobus. Ten w końcu podjechał i mógł ruszyć we wcale nie krótką podróż do domu.
Dojechał, kiedy już większa część kubełka z KFC była opróżniona. Resztki schował do lodówki, rzucił plecak na fotel i z piwem w ręce usiadł na kanapie. W mieszkaniu panowała cisza.
Rozleniwiony Ryan odchylił głowę do tyłu. To było przyjemne. Wszystko się układało, na wolności nie miał wrogów… nie licząc Rusha, ale on nie stanowił zagrożenia. Nawet z Tonym się trochę pobzykał. Jak się dobrze okazało, chłopak lubił dawać dupy, więc Ryan miał wreszcie dobry seks. Aż uśmiechnął się do siebie na wspomnienie, jak go posuwał. Co prawda sytuacja między tym seksownym tancerzem a jego koleżką była dość śliska i zapowiadało się, że może już nie mieć szans na powtórkę, to jednak było miło. Tancerz miał genialne ciało. Takie mięsiste i ciemne. Podniecało go to, jak się ruszał. Gibko i z gracją.
Wreszcie westchnął i włączył telewizor. Poprzeskakiwał po kanałach i zatrzymał na stacji sportowej. O tak, telewizja i możliwość zmiany kanału. Coś, za czym też tęsknił w więzieniu. Już nie wspominając o tym, że teraz był sam i mógł robić, co chciał, a tam oglądanie telewizji było jak w przedszkolu, w świetlicy. I zwykle leciał program, w którym była jakaś cycata kobieta. Nie znajdował w tym specjalnej przyjemności, a przecież nie mógł otwarcie prosić o przełączenie.
Teraz brakowało mu tylko samochodu i deski do surfowania. W to drugie zamierzał się niedługo wyposażyć. Kiedy już odda kasę Mike’owi.
Dopił piwo i zawahał się, czy pójść po drugie, jednak pochłonął go mecz w telewizji, więc tylko rozsiadł się wygodniej i oglądał dalej. Kiedy już o mało nie było przyłożenia, całą atmosferę przerwała melodyjka jego komórki dobiegająca z plecaka. Zmarszczył się i nie spuszczając wzroku z ekranu, sięgnął do plecaka, by wyjąć telefon. Odebrał, wracając do swojej wygodnej pozycji.
— Słucham.
— Cześć, braciszku. Już po pracy?
— Nawet po obiedzie, bym powiedział — odparł Ryan i ściszył trochę głos w telewizorze. — A co, sprawdzasz, czy się nie lenię i zarabiam?
Dziewczyna w telefonie zaśmiała się ciepło.
— Też.
— Nie martw się, Rosie, pracuję intensywnie i dług wzięty u ciebie też wkrótce zwrócę.
— Och, o to się nie martw na razie. Już ci przecież mówiłam. Mam jednak dla ciebie pewną propozycję.
— Hm… mam nadzieję, że ta propozycja to nie kolejny objaw altruizmu z twojej strony, bo jakkolwiek bardzo doceniam mieszkanie, które mi zostawiłaś, chciałbym wreszcie zacząć przestać korzystać z czyjejś pomocy i zarabiać na siebie. — Uśmiechnął się przy tym, mimo że Rose nie mogła tego zobaczyć.
Dziewczyna zamruczała do telefonu, najwyraźniej zastanawiając się nas czymś.
— Hmmm, nie wiem. Może to altruizm, a może co innego, ale mam dla ciebie propozycję współlokatora, dzięki któremu twoje życie będzie na pewno dużo bardziej ciekawe. I tak, braciszku, to jest propozycja nie do odrzucenia.
Ryan uniósł brwi i przestał się skupiać na meczu.
— Uuu… jakże uprzejmie z twojej strony, że pomyślałaś, że twój brat, po czterech latach dzielenia celi z, muszę zauważyć, nie zawsze sympatycznymi współwięźniami, na wolności dalej będzie miał tę potrzebę posiadania drugiej duszy w mieszkaniu — odparł ironicznie.
Rose zaśmiała się pogodnie.
— Jak dobrze cię znam, to go pokochasz. Jeśli chcesz, to mogę wysłać ci jego zdjęcie. Jest rozkoszny.
— Brzmisz, jakbyś opisywała mi dziecko. Nie wiem, czy wiesz, ale nie przepadam za tymi stworzeniami — mruknął. — Jestem niesamowicie ciekawy, jak wygląda. Wyślij, proszę.
Dziewczyna potaknęła, a już po chwili na telefon Ryana przyszedł mms ze zdjęciem. Odsunął na chwilę komórkę od ucha i otworzył wiadomość.
Aż na chwilę znieruchomiał, kiedy zamiast jakiegoś małego bachora zobaczył… rudego, puszystego kociaka. Jego ślepia wpatrywały się w robiącego zdjęcie z uroczym brakiem zrozumienia. Był… słodki.
Przyłożył z powrotem komórkę do ucha.
— Tego się nie spodziewałem — przyznał, a Rose od razu się roześmiała.
— To jak? Zaopiekujesz się swoim nowym współlokatorem?
Ryan myślał chwilę z dużym skupieniem. Może to jednak był głupi pomysł… Ten kociak był taki mały i… Ale był słodki. Lubił koty.
— Skoro to już jest przesądzona sprawa, że jestem na niego skazany…
— Ha! Wiedziałam! — Rose zaśmiała się radośnie i triumfalnie, jakby właśnie udowodniła mu coś, do czego długo nie chciał się przyznać. — Jutro kupię mu wyprawkę i go do ciebie przywiozę. Posprzątaj chociaż tyle, żeby nie zeżarł pierwszego dnia czegoś z podłogi.
— Coś mi mówi, że koty nie jadają ubrań, więc na pewno będzie bezpieczny, bo tylko to na niej zalega. Chociaż może się pod nimi zgubić… — mruknął Ryan, zerkając na zawaloną podłogę. — No dobrze, spróbuję się zmusić do tego wysiłku. Tylko przyjedź, proszę, po piątej po południu, dopiero wrócę z roboty.
— Spokojnie, ja też, jakbyś nie wiedział, pracuję. Znajoma przywiezie go do pracy, a potem, jak skończę, to z nim do ciebie przyjadę. Nie będę wcześniej niż o szóstej.
— Dobrze. Uspokoisz mnie, jeśli powiesz, że twoja koleżanka nie dała mu jeszcze imienia. Wolałbym nie wołać na niego Puszek, Okruszek, czy inny Pysiulek — dodał Ryan z kpiącym uśmiechem, coraz bardziej podekscytowany wizją posiadania kocura.
Rose zaśmiała się przyjaźnie.
— Nie. Miała cztery kociaki i nie dała żadnemu imienia. A został tylko ten i mówiła w pracy, że szuka dla niego domu, to pomyślałam o tobie.
— Bardzo miło z twojej strony. Nie jestem tylko pewien, czy ten kociak przeżyje ze mną dwadzieścia cztery godziny…
— Pracujesz.
— Mhm. Liczę, że będzie na żywo tak uroczy jak na zdjęciu.
— Na pewno będzie — zamruczała Rose niemal z lubością. — A masz już jakiś pomysł na imię?
— Jeszcze nie… — Ryan zmarszczył lekko brwi, zastanawiając się. — Ale wierzę, że jak mu się bliżej przyjrzę, wymyślę mu jakieś ciekawe.
— Byle nie jakieś straszne.
— Postaram się go nie skrzywdzić.
— Dobrze. Kup jeszcze tylko jakieś jedzenie sobie, ja małemu kupię karmę i posprzątaj. Widzimy się jutro wieczorem, tak?
— Tak — odparł Ryan i podgłośnił znowu telewizor. — Do zobaczenia.
— No cześć.
Ryan się rozłączył i zerknął jeszcze raz na zdjęcie kociaka w telefonie. Mały, słodki skurczybyk z drobnymi uszkami.
Odłożył komórkę i wyszedł po chwili wahania do kuchni po drugie piwo.

17 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 55 – Uroczy współlokator

  1. Katka pisze:

    Damiannlunterkurbus, mówisz o tym kolesiu, z którym Tony był swego czasu w klubie? Jeśli o nim, to sytuacja między nimi była skomplikowana i de facto to tamten koleś myślał, że jest w związku z Tonym, zaś sam Tony traktował to bardzo luźno, więc równie dobrze mógł powiedzieć Ryanowi, że w związku nie jest :)

  2. Katka pisze:

    Tamiya! TAK, narysuj koniecznie :D Byłabym wniebowzięta. I w ogóle wreszcie ktoś zauważył, że Jason zaproponował Alexowi bycie parą! XD Normalnie takie to przełomowe, a wszyscy przemilczeli, haha. No i… jakie to piękne, że ręka na udzie może tak ucieszyć…. XD Uwielbiam Twoje przydługie, chaotyczne komenty, Tamiya ;*

    Sdie, superowo że to subtelne docieranie Alexa i Jasona tak się podoba :) A co do operacji „przechwycenie” daj znać, jak będziesz mogła :)

    W., haha, no tak się złożyło. Spokojnie, jeszcze będzie niejedna okazja :D

  3. W. pisze:

    Ryan miał sex. Po tylu latach. Z Tonym. Z ciemnym, gorącym Tonym. A ja czytam o tym trzy zdania???

    WHY, dziewczyny, WHY???????????????????????????????????????????????

  4. Tamiya pisze:

    Idę budować ołtarz. Ten rozdział po prostu sprawił, że mam cudowny humor i się cały czas uśmiecham! Definitywnie Alex i Jason to moja najukochańsza para od was <3 Alex pod Jasonem, daje się macać, jęczy, da się całować i do tego przelecieć bez gumki. Prawie szczyt marzeń! Ale to i tak wielki krok dla Alexiątka, omg, tak się cieszęęęę! ;w;
    "– Ciaśniutki jesteś dla mnie… (…)
    – Aaach… Tylko dla ciebie. Nikomu nie daję… innemu – jeknął spazmatycznie. (…)
    – O tak… tylko moja królowa"
    och tak! To było cudne! Alex jak traci nad sobą kontrolę i nie może przeciwstawić się swoim słabościom, taak, i jak mówi tak półprzytomnie! On po prostu uwielbia bliskość, ale też się jej boi przez te złe doświadczenia w przeszłości. A J zaprosił go do siebie :3 Coś czuję, że Alex niedługo się zgodzi i wpadnie <3
    "- I będziesz mi pokazywał stare albumy ze zdjęciami, a potem obejrzymy komedię romantyczną? – zadrwił."
    Mój chory mózg to sobie wyobraził (oczywiście w wersji przytulaśny, rumieniący się Alex i zbereźnik Jason) i powiem wam, że była to komiczna wizja. Chyba muszę to narysować XD

    "- Nie jesteśmy kochankami, więc to tylko zbędna czułostka.
    Jason przewrócił oczami.
    – Ale moglibyśmy – mruknął, popijając i wracając na swój parapet.
    Alex spojrzał na niego zdumiony tym, co usłyszał. Zatkało go.
    – Słucham?
    – No czemu nie? Mamy już jedną randkę za sobą"
    W tym momencie nastąpił dziki pisk i potem wybuch śmiechu, a potem taki "buuuu", poczułam się równie zawiedziona, co Jason. W sumie nie wiem czemu, bo nie miałam prawa spodziewać się, że Alex tylko grzecznie przytaknie i się ucieszy (ale kontrargument był tak głupi jak na niego XD). To było niemożliwe i mam trudności z wyobrażeniem sobie tego, na to jest za wcześnie, skoro on ma TAKIE opory przed wszystkim… ale sama propozycja jakoś tak mnie uradowała C: Smoczysko wpadło na całego, teraz tylko czekać na postępującą terapię dr Rebela! yaaay! btw. Alexa ZATKAŁO? Jego ZATKAŁO? O. Mój. Boże. Idę to gdzieś zapisać. To tak cenne jak to, że Jasona zatkało XD

    Po tytule spodziewałam się, że chodzi o lokatora dla Ryana, ale nie o takim lokatorze myślałam xD
    "Aż na chwilę znieruchomiał, kiedy zamiast jakiegoś małego bachora zobaczył… rudego kociaka. Jego ślepia wpatrywały się w robiącego zdjęcie z uroczym brakiem zrozumienia. Był… słodki."
    Zaczęła się obsesja z szukaniem partnera Ryanowi, bo mój durny mózg przedstawił mi obraz uroczego rudzielca z wielkimi, zielonymi oczami i to takiego młodszego i niewinnego _-_ I w momencie "lubił koty." nastąpił moment chwilowej konsternacji "chodziło o kociaka, że KOTA…?" _-_ szkoda, że nie ma jakiegoś uroczego imienia XD Ryan mówiący "puszku, chodź po żarcie." <3 Ale zastanawiam się jakie imię mu da…
    Zacytuję sobie fantę: "Tylko, proszę. Zróbcie taką sytuację, coby Alex obraził Jasona. Ten się wkurwi i wyjdzie, a Alex poczuje do ukłucie…"
    Jestem definitywnie za! Ciekawa jestem jakby to wyglądało, gdyby to Alex musiał zabiegać choć troszeczkę o Jasona. Mogłoby to być w taki królewsko-lodowy sposób, byłoby śmiesznie :3 A Jason przynajmniej by wiedział, że Alexowi zależy, huhuhu.
    A na koniec:
    "Alex skinął głową potakująco i dopił wino. Odstawił je na stolik i podszedł do Jasona. Po chwili zastanowienia położył mu dłoń na udzie i spojrzał mu w oczy swoimi lodowato szarymi.
    – Zostajesz na noc?
    Mężczyzna spojrzał zdziwiony na jego dłoń i potem znowu w oczy.
    – Mhm, chyba tak – odparł, na co dostał w nagrodę cień uśmiechu na ustach tej królowej śniegu."
    RĘKA ALEXA NA UDZIE JASONA, Z WŁASNEJ, NIEPRZYMUSZONEJ WOLI! I ten uśmiech <333
    Dziewczyny, you've made my day <3

  5. fanta pisze:

    Sdie… Wychodziłoby na to, że ZNOWU mamy poglądy inne xDDD
    aleee – tak nie jest! :P bo – uwaga, uwaga. zgadzam się z tobą. dobrze, że Alex tak nie palnął : D
    jak pisałam, że fajnie by było, jakby go złapały wyrzuty sumienia, to raczej mi chodziło o coś w stylu
    „Przełknął ślinę przez zaciśnięte gardło” (xD) albo „Poczuł jakieś dziwne ukłucie”
    takie jedno zdanie, od którego drgnęłoby i moje serce. oczywiście czy to czy to, to i tak muszą być w kontekście wyrzutów u alexa :D
    i wiesz… taki jakiś mały, ledwie zauważalny gest. na przykład takie jakieś mniejsze oponowanie co do pocałunku/przytulenia. i tak jest już opór mały, ale… no wiesz. i autorki też chyba wiedzą o co mi chodzi xD

  6. Sdie pisze:

    Juz pisze ten komentarz chyba ze 3 godziny – ciagle mnie cos rozprasza :D
    Alex jest absolutnie cudowny! Dal sie zmacac i te ochy i achy :D
    „Jason uśmiechnął się i, wsunąwszy koniuszek palca w jego dziureczkę, złapał go za szczękę, odwracając bardziej w swoją stronę. Po czym pocałował go w usta z niskim pomrukiem. Alex jęknął w jego wargi mało przekonany do takiego traktowania, ale nie zaprotestował szczególnie, tym bardziej że jego myśli były teraz w zgoła innym miejscu.” Zykly pocalunek a takie emocje :D I w ogole Alex na dole calkowicie zdominowany i podporzadkowany, tak zalezny od Jasona, nie mogacy kontrolowac tempa :D Normalnie brakowalo mi tu tylko opisu jak nogi sie pod nim uginaja i nie moze ustac dlatego opiera sie na Jasonie (stojac dalej tylem) i reka obejmuje jego szyje – juz widze ten pełny zadowolenia samczy usmieszek Jasona – dobra juz nic nie mowie bo opisze cala wizje tego wspanialego widoku ;>
    Alex zaczyna sie lamac :D I to dosc wyraznie – oczywiscie dalej jest bardzo anty do wszystkiego ale nie jest juz tak…agresywny? w opedzaniu sie od J.
    hmm..co by tu jeszcze…A! Nie mam zamiaru litowac sie nad Jasonem bo mam wrazenie ze to gosc ktory nie chce zadnej litosci i myslalam o tym czytajac ten fragment. Dlatego ani troche nie jest mi go szkoda – powiem wiecej: mysle ze teraz wlasnie zyje mu sie lepiej. Sam to zreszta podkreslil. Dobrze chociaz ze A nie wystrzelil z jakimis „Och wybacz, nie chcialem! przykro mi! Co za kretyn ze mnie! W ramach zadoscuczynienia chodzmy sie pieprzyc i zgodze sie na wszystko czego zechcesz!” – Neeee to takie nie Alexowate….nieeee, nie, nie, nie, nie.
    Ryan i kot…nic nie powiem – zobaczymy. Musze skonczyc ten komentarz bo w tym tempie nie napisze go do jutra. Zeby sie cackac z kilkoma zdaniami od 21??
    P.S. Kat operacja „przechwycenie” w przyszlym tygodniu ;)
    ;**

  7. Floo pisze:

    Fanta jesteś boska! Myślałam dokładnie o tym samy, rudy kot i rudy chlłopak z charakterkiem do kompletu :D

    Sex Alexa i Jasona….. odlooooot! No po prostu szacun dziewczyny. Alex nie tylko dal się macać ale i całować. Mówiłam że tylko ten wielki skurczybyk da mu rade. Założę się że jeszcze przyjdzie taki dzień gdzie Alex sam będzie Jasona prosił żeby mu obciągnął!!

  8. Katka pisze:

    Fanta, pewnie że pomarzyć można. A może kiedyś się spełnią… :)

    LordKurak! Cudowny domysł! :DDD Nie powiem czy trafny, haha, ale super to czytać :D

  9. LordKurak pisze:

    A ja myślę że Ryan nie będzie z kimś dużo młodszym od siebie, ani z nikim wrednym (da radę i wyrobi normę chamstwa i złośliwości za nich dwóch).
    Myślę że będzie to ktoś przeciętny i zwyczajny, bo brakuje tu kogoś normalnego :P bo Charlie, Rush, Jason, a w szczególności Alex nie mają (albo nie mieli na początku) zdrowego podejścia do związku.
    Mam przeczucie graniczące z pewnością że będzie z Tomasem :P zagadka rozwiązana XD

  10. Cath pisze:

    fanta, czytasz mi w myślach jeśli chodzi o tego rudego chłopaczka XD

    I o Alexie też ;P ciekawie by było jakby to on musiał polatać za Jasonem ;P

  11. fanta pisze:

    haha! rudy kot i rudy chłopak do kompletu! XD
    i – ofc – złośliwy, wredny, zaradny, ale w ”tych” sprawach… kompletna kupka nieszczęścia. coś przywodzącego na myśl tytułowego Tyrana, który się zakochał :DDD Ale jednak trochę bardziej lajtowo ;P

    O BOŻE! Seks Jasona i Alexa… *.*
    omfg
    o jezus
    kocham, kocham, kocham :D cudnie to opisałyście. A jak Alex powiedział, że jednak nie powinni zostawać kochankami, to aż zrobiłam takie smutne ‚oooo’ jak często widownia robi przy amerykańskich serialach. I mam, kurwa, nadzieję, że się Alex w końcu przełamie. Ale i tak wszystko idzie w dobrą stronę :D Tylko, proszę. Zróbcie taką sytuację, coby Alex obraził Jasona. Ten się wkurwi i wyjdzie, a Alex poczuje do ukłucie… Tak, wiem. Nierealne raczej, ale cóż… pomarzyć mozna, nie? :D

  12. Katka pisze:

    Cath, haha, rudy chłopaczek czekający na zdemoralizowanie XD To by mogło być… interesujące. Ciekawa jestem, jak pozostali czytelnicy widzą partnera dla Ryana. Kiedyś przecież i na niego przyjdzie czas…

  13. Cath pisze:

    Mrau! To było takie sexi i gorące! I Jason mógł sobie wreszcie pomacać i pomiziać Alexa! :> Uwielbiam ich razem! I tak jak ktoś juz tu pisał – tak, też mogłabym czytać tylko o nich! :D
    A jak przeczytałam że na mmsie do Ryana był rudy kociak to pierwsze co zobaczyłam to taki sexi rudy chłopaczek z wielkimi ślepiami, wysokimi kośćmi policzkowymi i niewinną minką tylko czekający na zdemoralizowanie XD Nie wiem czy to zmęczenie czy po prostu tak czekam namiętnie na parę dla Ryana :D

  14. Katka pisze:

    Elis, „Ciekawi mnie jak Królowa zachowywała by się w stosunku do J w obecności całej paczki.” Może kiedyś będzie się można dowiedzieć… :) No i „Ja mam takich dwóch.” Zazdroszczę. Ja też chcę :( Tak długo planowałam kociaka, aż się nie okazało, że jestem uczulona :( Buu… Ryan spełnia moje marzenie.

    LordKurak, dzięki za wytknięcie błędu, poprawiłam :))) I co do planowania, hehe, rzeczywiście już od początku wszystko było ułożone w naszych głowach :) A Ryan myślę, że by przebaczył kotu taki syf XD

  15. LordKurak pisze:

    Niedługo przy Alexie i Jasonie będzie można się cukrzycy nabawić, jak dalej w takim tempie będą zwiększać ilość czułostek XD a „jak chcesz, słonko” wypowiedziane przez J, bez kpiny w głosie bardzo dziwnie brzmi :D
    Ciekawe w jaki sposób Alex znalazł sobie narzeczoną, bo pewnie jej też się brzydzi :P
    Czytając stare rozdziały jestem pod wrażeniem jak to wszystko zaplanowałyście, kiedy to Rush zastanawiał się jak brat by zareagował gdyby spotkał J.

    Ryan zaskakuje mnie na każdym kroku ujawniając kolejne zalety.
    Zastanawiam się czy nie będzie żałować potem, że wziął kota :P pamiętam jaki horror przeżyłam kiedy uczyłam moją kotkę sikać do kuwety (miała chyba złe nawyki z domu). Oczami wyobraźni widzę jak całe jego mieszkanie jest brudzone, łącznie z zalegającymi na podłodze ubraniami :P
    Poza tym inwazja rudzielców nastąpiła w opowiadaniach :D

    PS. „- Ale moglibyśmy – mruknął, popijając i wracając na swój parapet.
    Alex spojrzał na niego zdumiony tym, co usłyszał. Zatkało to.” ← zatkało go

  16. Elis pisze:

    Dziś zaglądałam tu szczególnie często i opłacało się. Jest rozdzialik. :))

    Wiedziałam, że prysznic to jest to. „woda cudownie go uspokajała, uwalniając od strachu.” Ach tak się dawał dotykać Jasonowi, że ciary po plecach z przyjemności przechodziły. Alex jest niesamowicie gorącym i namiętnym facetem. Skrywa to na razie głęboko w sobie, ale jak się rozkręci będzie jeszcze bardziej gorąco.
    „- Aaach… Tylko dla ciebie. Nikomu nie daję… innemu – jeknął spazmatycznie.
    Jason aż wypuścił sycząco powietrze, słysząc to.
    – O tak… tylko moja królowa – odparł, niewiele myśląc i tylko nabierając tempa.” Awwwwwwwwwww. Jego i tylko jego. Niech mi tu nikt się miedzy nich nie wtrąca. Oni są stworzeni dla siebie. Normalnie kocham ich seks. Kocham też to jak ogólnie są razem. I to jak po pytaniu Alexa, czy smoczysko zostanie na noc blondyn się uśmiechnął upewniło mnie w tym, że on bardzo potrzebuje bliskości i obecności kogoś kto chce z nim przebywać. Mam nadzieję, że pójdzie do mieszkania Jay’a. :)
    Ciekawi mnie jak Królowa zachowywała by się w stosunku do J w obecności całej paczki.

    Ryan będzie miał współlokatora. Ja mam takich dwóch.

    Dzięki za mega cudowny rozdział dziewczyny. :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s