Never Be The Same – 15 – Znikające koszule

„I want to have control.
I want a perfect body, I want a perfect soul.
I want you to notice when I’m not around.
You’re so fuckin’ special. I wish I was special.
But I’m a creep.”*

Shane specjalnie się nie zdziwił, kiedy idąc do kuchni po przebudzeniu, zobaczył matkę pracującą już przy laptopie, ubraną i uczesaną. Do tego popijała kawę. Mruknął coś tylko zaspanym głosem na powitanie i poszedł zrobić kanapki sobie i Davidowi. Kobieta już pewnie zjadła.
Wciąż w samych bokserkach, krzątał się po kuchni, wyjmując chleb, masło i jakąś wędlinę. Zaczął niemrawo smarować kromki, ponuro rozmyślając, co mogą robić podczas obecności jego matki. Nie widział wiele możliwości.
— Twój chłopak jeszcze śpi? – spytała w pewnym momencie kobieta. Shane nawet nie zauważył, jak przemknęła do kuchni i teraz wyjmowała sobie mleko z lodówki.
— No jeszcze leży – mruknął, podnosząc wzrok tylko na chwilę.
— Czyli już się obudził? – dopytywała się, jednocześnie wstawiając sobie wody na drugą kawę.
— No tak – odparł chłopak, kładąc na każdej kromce plasterek wędliny. Sięgnął jeszcze po pomidor i zaczął go kroić na plasterki. – A co?
— Nic, chciałam z tobą porozmawiać o nim, ale poczekam na lepszą okazję – odparła swobodnie, a Shane spojrzał na nią koso.
— Noż mama, co cię on tak interesuje?
Kobieta zaśmiała się pod nosem.
— Kochanie, przecież to twój chłopak. To oczywiste, że teściowa się interesuje.
Shane mruknął coś tylko pod nosem, przenosząc plasterki pomidora na kanapki, a kanapki na duży talerz. Wziął go do ręki i ruszając do sypialni, rzucił do matki niepocieszonym głosem:
— To opowiem ci potem.
Kobieta tylko zaśmiała się do siebie i zalała kawę wrzątkiem. Dolała sobie po tym do niej mleka i wróciła do laptopa.
Chłopak tymczasem wszedł do pokoju i uśmiechnął się już od progu do Davida.
— Mam śniadanie – oznajmił.
Mężczyzna zamruczał w tym czasie dość niewyraźnie spod kołdry, ale w końcu wystawił głowę. Shane przygryzł wargę, widząc go i usiadł z talerzem na łóżku, od razu pakując nogi pod kołdrę.
— No wstawaj, śniadanie.
— No już, już, już… Pojechała? – David spytał z nadzieją w głosie, nim sięgnął po kanapkę.
— Nie, siedzi w salonie. – Chłopak skrzywił się, od razu wgryzając się w kanapkę. – I mówiła, że mam jej opowiedzieć o tobie.
— Och, i co takiego chcesz jej o mnie opowiedzieć? Jaki kolor lubię czy ci gotuje? Boże – jęknął żałośnie i zabrał się za śniadanie.
— Nie wiem, kurwa. Ale spoko, jak se pojedzie, to będzie spokój. Szybko nie wróci – prychnął.
David kiwnął głową z pełnymi ustami.
— A właśnie! – odezwał się nagle Shane, patrząc na mężczyznę żywo. – Wiesz, że w tym roku jest pięćdziesięciolecie naszej szkoły? – Wyszczerzył się.
David spojrzał na niego ze średnim entuzjazmem.
— Och, fajnie. Idziesz?
— E… no. Będzie duża impreza i zapraszają wszystkich absolwentów, nauczycieli… Myślałem, że pójdziemy razem – mruknął chłopak, patrząc na niego, a pomidor zsunął się z jego kanapki i pacnął mu na brzuch.
David widząc to, zaśmiał się i podniósł go, po czym zlizał mokrą plamę z jego brzucha.
— Uważaj.
Shane zagapił się na niego i oblizał usta. Szybko jednak spytał znowu:
— To pójdziemy?
— A mam po co tam iść? – spytał, wracając do jedzenia. Niespecjalnie go tam ciągnęło.
— Bo będzie fajnie.
— Grunt to dobra argumentacja – zakpił, dojadając.
— David, kurwa – mruknął Shane, wpychając do ust resztki kanapki i szybko przełknął. – Weź no, co ci szkodzi?
— No niby nic, ale co ci szkodzi, że mnie nie będzie?
— Nic – odpysknął chłopak, odstawiając talerz na podłogę i położył się na plecy, gapiąc w sufit. – Chciałem po prostu z tobą, trudno zrozumieć? – warknął.
David zapatrzył się na niego dłuższą chwilę, po czym pocałował w klatkę piersiową.
— No ok, pojadę, jak będę miał wolne w pracy. – Uśmiechnął się dobrotliwie, poklepując kochanka po brzuchu.
Shane wydął wargi, rzucając mu czujne spojrzenie.
— Tylko żebyś się nie wykpił.
— Tak jak zawsze?
— No. Spróbowałbyś. – Chłopak błyskawicznie znalazł się nad nim i przytrzymując jego nadgarstki nad głową. Wyszczerzył się groźnie. David momentalnie chwycił mocniej powietrze w płuca.
— Shane… zejdź – burknął niezadowolony z obrotu sprawy.
— Czemu? – spytał chłopak i liznął go przez cały policzek jak pies.
David przewrócił oczami.
— Albo mnie puść.
Shane zastanowił się chwilę, ale ostatecznie rozluźnił uścisk na jego rękach. Mimo wszystko wciąż nad nim wisiał i lizał, i skubał ustami jego szyję. David szybko zabrał do siebie ręce, kładąc je na ramionach kochanka i dopiero rozluźniając się pod nim.
Shane’owi tymczasem przeleciało przez myśl, jak David go pytał czy dałby mu się związać. Teraz jednak sam miał ochotę przywiązać mężczyznę do łóżka i przelecieć. Ale tak głupi nie był, żeby to robić pod okiem matki. Zamiast tego zniżył się do niego, chcąc się przytulić. David przełożył ramię przez jego kark, przyciągając go do siebie.
— No już… Trzeba będzie wstawać – mruknął nieświadom myśli błądzących po głowie kochanka.
— Jeszcze chwilę – odmruknął chłopak, wpasowując twarz w zgięcie jego szyi.
David z kolejną dozą cierpliwości pogłaskał go po krótkiej szczecince na czaszce.
Leżeli tak chwilę, aż wreszcie Shane uwolnił Davida od swojego ciężaru i zwlekł się powoli z łóżka, przeciągając. Mężczyzna spojrzał na niego nadal ze swojego miejsca.
— I kiedy to jest?
— W sierpniu, jakoś piętnastego chyba. – Shane od razu rzucił mu spojrzenie pełne nadziei i entuzjazmu.
— Weekend?
— Taa, w sobotę.
David skinął głową, zwlekając się z łóżka niechętnie. Przeciągnął się i podszedł do swoich rzeczy, aby sie ubrać. Kiedy już to zrobił, poczuł przy uchu usta Shane’a stojącego za nim.
— Byśmy powspominali. Może by nas wpuścili do szatni, gdzie się pieprzyliśmy.
David poczuł lekkie wypieki na policzkach.
— Dnia by nam nie starczyło na wspominki w tym stylu – odparł, prostując się.
— No! – Zarechotał Shane, zakładając jeszcze tylko koszulkę, bo spodnie już zdążył, kiedy David się ubierał.
Mężczyzna pogładził go jeszcze po czaszce i wyszedł z pokoju.

*

Matka Shane’a okupowała salon skutecznie przez kilka dni. Jej dokumenty i komputer zajmowały cały stolik, a Shane i David nie mieli dla siebie zbyt wiele prywatności. Chłopak przeklinał w myślach na obecność matki zły, że nie mogą wykorzystać tak długiego pobytu Davida u niego. To było wybitnie frustrujące.
Jak na złość, matka Shane’a na dłużej wyszła dopiero we wtorek, kiedy David musiał już wracać do domu. Kobiety nie było już od wczesnego ranka, a właśnie minęło południe.
— Kurwa – rzucił chłopak, siedząc na fotelu i pijąc colę z puszki.
David wszedł do pokoju, siorbiąc kawę.
— Co znowu?
— Nic poza tym, że dzisiaj ty se pójdziesz, a ja z nią jeszcze muszę wytrzymać trzy dni – burknął Shane.
David pokręcił głową i usiadł obok kochanka na podłokietniku fotela. Pogłaskał jego głowę.
— Jakbym został, to i tak nic by to nie zmieniło.
— No – zgodził się Shane i wypił do końca colę. – Nawet się pieprzyć nie mogliśmy – dodał, unosząc na niego niezadowolone spojrzenie.
David przewrócił oczami, ale przytaknął.
— Jak przy dziecku.
Shane westchnął niezadowolony i popatrzył na jego kawę. Potem na swoją dopitą colę i rzucił:
— Zrobiłbyś mi też kawy? A ja puszczę jakąś muzykę i trochę się popieścimy zanim pójdziesz? – Wyszczerzył się groźnie.
Mężczyzna spojrzał na niego z góry.
— Popieścimy? – Zaśmiał się, ale wstał i ruszył do kuchni.
Shane odprowadził go skupionym wzrokiem i kiedy tylko David zniknął w kuchni, poszedł szybko do drugiego pokoju. Nasłuchując, otworzył pospiesznie torbę mężczyzny i wygrzebał z niej jedną z jego koszul. Tą, którą ten miał wczoraj na sobie. Spojrzał w stronę progu i zamknął torbę. Wciągnął nosem zapach koszuli. Cała pachniała Davidem. Schował ją szybko do szafy, licząc, że mężczyzna nie zauważy jej braku. W szafce był też jego krawat.
Odetchnął i włączył jakąś płytę Pink Floyd, wracając po chwili do salonu. O mało nie zderzył się tam z Davidem, który przyniósł kawę i właśnie szedł zobaczyć, gdzie jest chłopak.
— O jesteś. Którą płytę wrzuciłeś?
— Division Bell. – Uśmiechnął się Shane, drapiąc się nerwowo po włosach i wziął od niego kawę. – Może być?
— Mhm.
Shane napił się kawy i usiadł na kanapie, ciągnąc za rękę Davida. Chciał wykorzystać jeszcze czas, kiedy tu był. Mężczyzna dał się pociągnąć i usiadł kochankowi na kolanach. Ten od razu uśmiechnął się na to i odstawił kawę na stoliczek, po czym położył mu dłonie na biodrach.
— Mm, David – zamruczał, wychylając się i liznął go przez cały policzek.
David prychnął, kładąc mu dłoń na twarzy i odsuwając mu ją.
— Zwierzak. Fuj! – Zaśmiał się, ocierając policzek.
Shane roześmiał się, głaszcząc go po biodrach. Z jego pokoju leciała głośna, ale przyjemnie spokojna muzyka. Specjalnie nie nastawiał nic zbyt żywiołowego.
— I tak mnie lubisz – stwierdził pewnie.
— A mam inny wybór? – mruknął, wydymając usta zabawnie.
— Debil. – Zaśmiał się chłopak i pocałował go, wsuwając mu dłonie pod koszulę.
David jęknął niskim głosem i objął chłopaka ramieniem za kark. Taki duży i silny, mmm. Shane masował z lubością jego ciało, nie spuszczając przy tym wzroku z jego twarzy. Po chwili przeniósł dłonie na jego tyłek i ścisnął mocno, równocześnie przyciskając go bardziej do siebie. Zetknęli się klatkami piersiowymi, a chłopak wpił się w jego usta jak głodne zwierzę. David mruknął coś, marszcząc brwi. Pstryknął go w tył głowy, odsuwając się.
— Popieścimy. Nie przeginaj.
Shane zmarszczył się niezadowolony. Oparł się czołem o jego ramię i pogłaskał go po tyłku.
— Nie pieprz się z żabcią dzisiaj – wypalił niespodziewanie.
David aż zamrugał zszokowany oczami. Nie wierzył, że to usłyszał.
— Słucham?
Shane uniósł na niego wzrok.
— No to co mówię.
— Ale… czemu? Skąd ci coś takiego do głowy przyszło?
— Bo, kurwa, musisz akurat dzisiaj? Jak ode mnie wracasz – burknął Shane, patrząc mu świdrująco w oczy.
David wciąż oszołomiony wzruszył ramionami, otwierając i zamykając usta.
— No… No nie muszę. Ale czemu?
Shane rozluźnił się, słysząc jego słowa. Przytulił go i pocałował.
— Wkurwiam się, jak myślę, że do niej wracasz, a ona cię obłapia. Nie wyczuła od ciebie mojego zapachu?
David spojrzał na niego jeszcze bardziej zdębiały. Jakby coś akurat teraz pił, to by się chyba tym opluł.
— E… Nie – jęknął. – Nie wiem. Ale…
— Co?
— Wkurzasz się o nią? – mruknął, krzywiąc się.
Shane otworzył usta, nie wiedząc przez chwilę, co odpowiedzieć. Wreszcie wywrócił oczami zirytowany i opadł plecami na oparcie kanapy.
— Taa, wiem, jestem tylko twoim kochankiem na boku – warknął. – Nie powinienem.
David wydął wargi, patrząc na niego dłuższą chwilę. W końcu przesunął dłonią po jego klatce piersiowej.
— No nie powinieneś – przyznał. – Ale jesteś o nią zazdrosny?
— Nie no… bo, kurwa, to baba jest, i tak jestem lepszy w łóżku – odparł Shane, pewien tego co mówi. – Wkurwiam się, że spędza z tobą więcej czasu i w ogóle. No czaisz – wytłumaczył pokrętnie.
David odetchnął ciężko, kręcąc głową.
— Jesteś niemożliwie głupi czasami, wiesz?
— Czemu niby, kurwa?
— Bo zaczynasz być zaborczy, panie kochanek – mruknął i pacnął go palcem w nos.
— Nie jestem zaborczy. A ty co? Nie obeszłoby cię, jakbym miał jakiegoś faceta na poważnie? – spytał Shane tylko po to, żeby go sprawdzić. Nie spodziewał się wiele.
— Nie spotykałbym się wtedy z tobą – otrzymał odpowiedź wypowiedzianą z całkowitym spokojem.
— Czemu…?
— Bo to nie miałoby sensu. Miałbyś kogoś, ja miałbym kogoś. To byłoby zbyt skomplikowane.
— Taa… i tylko ja się, kurwa, muszę męczyć ze świadomością, że dymasz swoją żonkę zamiast mnie – prychnął Shane, bawiąc się skrajem jego koszuli.
Mężczyzna spojrzał na jego rękę.
— Sam się zdecydowałeś – mruknął, w końcu wstając z jego kolan. Nie chciał już o tym rozmawiać.
— Wiem, ale nie wstawaj – burknął Shane, wstając za nim i złapał go w pasie.
David odetchnął ciężko, kładąc mu dłoń na ręce.
— I tak zaraz muszę wychodzić.
— Już?
David odwrócił się w jego ramionach.
— Jeśli zamierzasz mówić o tym całym pierdolniku, w jakim jesteśmy i tym, że jestem żonaty, to tak.
— Nie będę, sorry – odparł Shane, obejmując go mocniej. – Myśli mi uciekły, nie wkurzaj się.
— Dobra, już dobra. Możesz mnie puścić, nie ucieknę ci.
— To co, kiedy znowu wpadasz? – westchnął Shane, puszczając go i sięgając po swoją już trochę chłodną kawę.
David wzruszył ramionami.
— Nie wiem – odparł, w sumie naprawdę nie wiedząc. Ostatnio zrobił sobie też spore zaległości w pracy.
Shane rzucił mu złe spojrzenie, ale nie odezwał się i dopił swoją kawę. Wiedział, że niewiele może zaoferować Davidowi. W seksie oczywiście był lepszy od Grace, wiedział to, ale nie sądził, żeby coś ponad to ciągnęło do niego mężczyznę. Nie był przecież jakimś super towarzyskim, oczytanym kolesiem, z którym takiemu mężczyźnie jak David zajmująco się spędza czas. No… niby znał jego gust w wielu kwestiach, ale wciąż był tylko zafascynowanym starym rockiem, niewiele zarabiającym gościem, który mieszka w małej kawalerce i od czasu do czasu daje mu dupy lub kutasa.
David uśmiechnął się pod nosem.
— No chodź tu do mnie – mruknął w końcu, wyciągając do niego rękę.
Chłopak zerknął na niego nieprzekonany, ale odstawił kubek i podszedł do mężczyzny. Ten chwycił go za dłoń, po czym pocałował w knykcie, na co zdziwiony Shane zamrugał niewinnie powiekami.
— Mm, David – mruknął, podsuwając się bliżej.
Mężczyzna spojrzał mu w oczy, po czym puścił jego dłoń.
— No już. Uśmiechnij się i nie myśl za dużo. Szkodzi ci.
Shane prychnął pod nosem urażony, ale uśmiechnął się lekko i cmoknął go w usta.
— Taa…
— No i już lepiej. – Zaśmiał się i poklepał dobrotliwie chłopaka po policzku.
— Mówisz do mnie jak do dziecka – prychnął Shane, całując go ponownie. – Tatuś, kurwa.
David wystawił mu czubek języka.
— Debil – mruknął, kładąc mu ramię na barku i samemu go całując.
Shane odpowiedział chętnie na pocałunek i objął go ponownie. Nie chciał go puszczać. Całowali się więc tak jeszcze dobrą chwilę, starając się nie myśleć o świecie poza ścianami tego mieszkania.
Aż wreszcie Shane zamrugał i odsunął się od jego ust.
— Kurwa, co ja powiem matce? Że czemu cię nie ma? Ona myśli, że razem mieszkamy!
David przygryzł dolną wargę, zastanawiając się.
— Hmm… powiedz, że jej nie lubię – prychnął, rzucając mu rozbawione spojrzenie. – I pojechałem do domu czy coś.
— Chujowa wymówka – skwitował Shane, marszcząc brwi.
— Wymyśl inną – odparł, prostując się i pocierając kciukiem po skroni Shane’a.
Chłopak zadumał się, głaszcząc odruchowo jego plecy, aż wreszcie rzucił:
— Że masz jakiś biznesowy wyjazd? – Nie chciał nic skomplikowanego, nie umiał dobrze kłamać.
— Może być. Mówiła ci kiedy wraca?
— Tylko że na obiedzie nie będzie, więc pewnie trochę później. Przynajmniej tyle, kurwa.
David spojrzał na wyjście z salonu, po czym znowu na Shane’a. Bił się z myślami, ale w końcu chwycił go za rękę, ciągnąc do wyjścia.
— Chodź do sypialni.
Shane popatrzył za nim zaskoczony, ale niemal od razu uśmiechnął się groźnie.
— Jednak zmieniłeś zdanie? – Zaśmiał się.
David rzucił mu twarde spojrzenie, otwierając brutalnie drzwi do pokoju.
— Nie komentuj.
Chłopak tylko oblizał usta i wszedł za nim. Odwrócił go do siebie i wpił się w jego usta mocno, a David jęknął, opadając placami na ścianę. Czuł już ten przyjemny skurcz w podbrzuszu. Shane naparł na niego, całując żarłocznie, a po chwili mężczyzna poczuł, jak jego koszula jest pospiesznie rozpinana.
— Uch… nie zdejmuj jej do końca – jęknął po chwili David, samemu dobierając się pospiesznie do paska spodni chłopaka.
— To zrzucaj spodnie – Shane niemal odwarknął.
David prychnął, rozpinając teraz swój pasek.
— Chcę cię – mruknął, mając nadzieję, że Shane zrozumie w jakim sensie.
— Mojego kutasa chyba. – Zaśmiał się chrapliwie chłopak, obmacując jego brzuch i klatkę piersiową. Patrzył na niego z góry wygłodniałym wzrokiem.
David wydął wargi.
— Też, ale myślałem o czym innym.
Shane tylko uśmiechnął się do niego złowieszczo, zsuwając mu spodnie gwałtownie i złapał go za tyłek. Ścisnął go i otarł się o jego penisa kroczem.
— A co na to twoja dupcia? – zamruczał, miętosząc jego pośladki.
David mimowolnie jęknął, obejmując go za szyję.
— Poczeka na następny raz?
— Mało przekonujące. – Zaśmiał się Shane, rozsuwając jego pośladki i potarł nieco szorstkim palcem o jego szparkę. Nie spuszczał wzroku z jego z twarzy.
David oblizał usta, prężąc się w jego ramionach.
— Tak?
— Mhm. Obciągnij mi – sapnął chłopak.
David momentalnie spojrzał bystrzej w oczy chłopaka, trochę tężejąc. Ten liznął jego usta, wciąż pocierając z lubością jego szparkę.
— No? – rzucił i otarł się o niego kroczem.
David przełknął ślinę i spojrzał w dół. Nie robił tego… dawno. W końcu znowu spojrzał chłopakowi w oczy.
— Ale ty dajesz – mruknął, w końcu odpychając go od siebie, żeby uklęknąć.
Shane zmarszczył nos, uśmiechając się i pogładził go po głowie. Nic nie odpowiedział, tylko zachęcająco zsunął spodnie wraz z bielizną. Przed oczami Davida pojawił się już pobudzony, spory penis chłopaka. Mężczyzna przełknął nerwowo ślinę i wziął go do ręki. Kciukiem potarł po główce, odsuwając z niej skórkę w dół. Rzucił jeszcze krótkie spojrzenie w górę, po czym liznął sam czubek. Shane aż wciągnął świszcząco powietrze. Uśmiechnął się pewnie, wpatrując w te jego jasne, niebieskie oczy. David spuścił je jednak szybko, zapatrując się w ciało przed sobą. Pocierał penisa chłopaka, liżąc i całując go co jakiś czas.
— Grzeczny… tak rób – pochwalił go Shane, przeczesując palcami jego włosy.
David zmarszczył brwi i rzucił mu karcące spojrzenie.
— Grzeczny? Nie mów tak do mnie.
Chłopak tylko uśmiechnął się groźnie i wysunął biodra, ocierając się kutasem o jego policzek. Mężczyzna fuknął zły, odsuwając się i pstrykając w jego penisa.
— Spadaj z tym chujem, kurwa – rzucił niezadowolony z takiego traktowania. Nie podniósł się bynajmniej.
— Nn, no już, bierz go – odmruknął Shane, pożerając go wzrokiem. Do tego David miał spuszczone spodnie i rozpiętą koszulę, a to podniecało chłopaka jeszcze bardziej. Te jego połóweczki takie widoczne…
David fuknął na niego, łapiąc go za jajka i ściskając.
— Nie przeginaj, mówię ci – mruknął, starając się utrzymać tego bydlaka na bezpiecznym dla siebie dystansie.
Shane skrzywił się na to, zaciskając pięści, żeby mimowolnie go nie popędzić. Chociaż miał już ochotę przycisnąć jego głowę do swojego chuja.
— No już?
David zmierzył go wzrokiem, po czym w końcu puścił i wrócił do pieszczenia jego penisa ustami. Chłopak przygryzł wargę wraz z kolczykami, a jego członek zaczął powoli rosnąć. David brał go już do ust, ale nie w całości. Pomagał sobie ręką. Przy okazji czerwieniał coraz bardziej na twarzy
— Tak… – sapnął Shane, głaszcząc go po głowie i poruszył biodrami, wsuwając mu się głębiej do ust.
David zaburczał, odsuwając głowę, żeby nie przesadzić. Jednocześnie masował biodra i tyłek kochanka, który w tym czasie odchylił głowę na kark. Ta wilgoć i usta obejmujące jego penisa były takie dobre.
— Otwórz szerzej tą buźkę – zamruczał, poruszając mocniej biodrami.
David zmarszczył się, odsuwając się.
— Znowu to robisz – odparł, tym razem wstając. Nie puścił jednak jego penisa.
Shane spojrzał na niego zawiedziony spod zmarszczonym brwi.
— Co robię?
— Dyrygujesz mną – zarzucił chłopakowi i podwinął mu koszulkę, całując go w sutek.
Shane drgnął mimowolnie, przełykając ślinę. Och… zawsze był tam taki wrażliwy.
— Nie dyryguję, kurwa, tylko lecę na ciebie, to chcę więcej. Nie dziw się.
David przygryzł jego sutek, po czym polizał go delikatnie, aż czując jak penis w jego dłoni drży.
— To się połóż.
Shane odetchnął nisko i ruszył tyłem do łóżka, ciągnąc go za sobą. David przełknął ślinę i pchnął go na materac. Od razu Shane skorzystał z tej pozycji do zdjęcia do końca swoich spodni. Leżał już na łóżku nagi, ze sztywnym penisem i pożądliwym spojrzeniem. David za to miał na sobie rozpiętą koszulę i spodnie ledwo trzymające się pod tyłkiem.
— Cholera – mruknął, włażąc na łóżko i podciągając nogę Shane’a za kolano.
— Mmm, napalony? – Uśmiechnął się chłopak, unosząc się na łokciach.
David skinął głową, przesuwając dłonią po pośladkach kochanka, po jego rowku i szparce. Uch, już chciał tam być. Shane zaśmiał się i uniósł bardziej, łapiąc mężczyznę za szczękę i przyciągając do krótkiego, ale mocnego pocałunku.
— Jesteś pewien, że to nie ty chcesz być dzisiaj posuwany? – zamruczał mu groźnie w usta, a David prychnął i ugryzł jego wargę.
— Nie. Dłużej nie będę miał dzięki tobie ochoty na Grace – zaburczał z wrednym uśmiechem wypływającym mu na usta.
— Nie mów o niej, kurwa, jak mnie macasz – warknął Shane, patrząc na niego koso. – Tylko jak już chcesz, to mnie bierz – dodał, rozkładając nogi.
David, nawet jakby się powstrzymywał, to i tak uśmiechnąłby się triumfalnie. Cmoknął jeszcze chłopaka w klatkę piersiową, po czym skinął na niego głową.
— Podaj jakiś żel czy coś.
Shane odwrócił się trochę, wyciągając ręce do szafki obok łóżka i wyjął z niej lubrykant. Potem zerknął na Davida z szatańskim uśmiechem i wycisnął sobie na palce sporą ilość. Po czym rozłożywszy nogi, sięgnął do swojej szparki i nasmarował ją z zewnątrz, nie spuszczając z niego wzroku.
— Nasmaruj sobie chuja – zamruczał i rzucił mu tubkę.
David aż o chwilę za długo zapatrzył się na jego wejście i ledwo złapał lubrykant. Kiedy jednak się otrząsnął, skinął głową i nawilżył swojego penisa. Aż było mu duszno. Taki seksowny byczek się tak na niego szykował.
— Mmm – Shane zamruczał zachęcająco, wyciągając się na łóżku i czekając na niego.
David chwycił swojego penisa i zaczął się w niego wsuwać. W jego cieplutkie, ciasne wnętrze. Zamruczał zadowolony.
Kiedy tylko mężczyzna wszedł w niego cały, Shane ściągnął go do siebie i wcałował się w jego szyję, wciągając jego zapach z lubością. David niekontrolowanie jęknął, aż kręcąc biodrami. Było mu gorąco i dobrze. Po chwili zaczął się w nim poruszać zupełnie omamiony przyjemnością.
— Powiedz mi coś miłego – wypalił Shane pomiędzy jednym jękiem a drugim, kiedy kutas mężczyzny odpowiednio pieścił jego prostatę.
David zmarszczył brwi, zastanawiając się. W końcu cmoknął go w usteczka.
— Odnośnie teraz czy w ogóle?
— Cokolwiek, wymyśl – sapnął Shane, patrząc na niego wyczekująco swoimi dużymi, orzechowymi oczami. – Hm?
— Jesteś seksowny? – mruknął, nie wiedząc czy chłopak coś tak oklepanego chce usłyszeć.
— Aleś się, kurwa, wysilił – burknął Shane. – To wiem.
David przewrócił oczami, wbijając się w niego mocno.
— Nie lubię na siłę wymyślać. Jesteś, kurwa, gorące bydle, ale to mało romantyczne chyba, co?
— Nnn! – Shane wygiął się na materacu, kiedy mężczyzna znalazł odpowiedni kąt. Sięgnął do swojego penisa. – Tak, mocniej!
David zmarszczył nos, przyspieszając i dysząc nad nim.
— Mocniej? Chcesz, żeby cię mocno przerżnąć?
Shane zaśmiał się, patrząc na niego cały zaróżowiony na policzkach.
— Tak – warknął. – Pokaż, co twój chuj potrafi.
David prychnął pod nosem na te słowa. Chwycił chłopaka jedną ręką pod udo, a drugą za ramię i przyspieszył. Shane zaburczał nisko zadowolony, masturbując się.
— Tak… dobrze, pieprz mnie.
David syknął nad nim na potwierdzenie. Dyszał ciężko, czując, jak po czole spływa mu pot.
Chłopak zaklął pod nosem niezrozumiale, czując się jak w niebie. Nie chciał kończyć, ale wiedział, że długo to już nie potrwa. Łóżko trochę skrzypiało, a po chwili Shane wygiął się cały, zaciskając mięśnie i dochodząc. David czując zaciskanie się na jego penisie, zmarszczył się i wbił się palcami w ciało chłopaka.
— Kurwa! – jęknął, spuszczając się w nim i opadając na jego szeroką klatę.
Shane od razu objął go ramionami, głaszcząc po plecach pod koszulą.
— Mój seksowny drań – westchnął. – Dobrze, co?
David mruknął tylko coś z aprobatą. Chyba musiał popracować nad kondycją, bo mógłby teraz tak zasnąć. Do tego czuł na plecach ciepłe dłonie kochanka, który całował go po skroni, najwyraźniej też zmęczony.
— I co, długo nie będziesz miał ochoty na żabcię?
David prychnął pod nosem.
— Sam nie chciałeś o niej słuchać, to co ją wyciągasz?
— Żebyś powiedział, że po takim seksie nawet na nią nie spojrzysz – zarechotał chłopak.
David przewrócił oczami.
— Może nie na całą, ale… – zawiesił głos, zostawiając resztę zdania w niedopowiedzeniu.
Shane zamrugał.
— Nie czaję – przyznał.
David pokręcił głową.
— Ech, może i lepiej – mruknął, zwlekając się z kochanka.
Shane sięgnął po chusteczki z szafki i wytarł brzuch ze swojej spermy, a David zdjął koszulę i rzucił ją na krzesło. Miał jeszcze jedną, ostatnią czystą w torbie, a na razie chciał wziąć prysznic przed wyjściem. Shane zmarszczył się niezadowolony, ale wstał z łóżka i przeciągnął się. Przesunął dłoń na swój nagi pośladek i uśmiechnął się.
— Dobry seks.
— Mhm. Idę pod prysznic – rzucił i wyszedł.
W czasie kiedy mężczyzna brał prysznic, Shane ubrał na powrót swoje bojówki i czarny t-shirt. Czekając na kochanka, usiadł przy biurku i włączył laptopa, żeby sprawdzić pocztę.
Po jakimś czasie do pokoju w samych spodniach wrócił David.
— Gotowy? – spytał, mając już zamiar wychodzić.
— Co? Już chcesz iść? – westchnął chłopak, obracając się w jego stronę na krześle.
— I tak miałem już iść – odparł, wyjmując czystą koszulę.
Shane przełknął ciężko ślinę, mając nadzieję, że David nie zauważy braku jednej koszuli. Tej, którą mu zabrał i która spoczywała teraz w szafce.
— No…
David jednak wydawał się być myślami zupełnie gdzie indziej. Po chwili zapiął ostatni guzik.
— No dobra, to odprowadzisz mnie do samochodu czy tu dasz mi buziaka?
— A nie można obu opcji? – zaśmiał się, wstając i podchodząc do niego.
David wzruszył ramionami, zarzucając torbę na ramię.
— Może być – odparł beztrosko, udając, że nie widzi koszuli, która nadal wisiała na krześle.
Shane pocałował go w usta dosyć delikatnie jak na siebie i rzucił błyskawiczne spojrzenie na zostawioną przez Davida koszulę. Odetchnął i pociągnął go do wyjścia, żeby mężczyzna przypadkiem o niej sobie nie przypomniał. Musiała cała nim pachnieć.
— To chodź.
David skinął głową i wyszedł z pokoju z lekkim uśmiechem. Tak, zdecydowanie był niepoważny, tak samo jak Shane.
Wyszli z mieszkania i po chwili już David wrzucał swoją torbę na tylne siedzenie Mercedesa. Kiedy zasiadł za kierownicą, Shane odsunął się od samochodu i uniósł dłoń. Uśmiechnął się i wrócił do domu dopiero, kiedy auto zniknęło mu z oczu za rogiem.

 * Radiohead – „Creep”

7 thoughts on “Never Be The Same – 15 – Znikające koszule

  1. Katka pisze:

    Tigram Ingrow, faktycznie, jest totalnie inne niż FDTS i bardzo się cieszymy, że taki klimat również Ci się podoba! :D Mam nadzieję, że się to nie zmieni. W takim razie miłego czytania ;*

  2. Tigram Ingrow pisze:

    To opowiadania ma zupełnie inny klimat niż FDTS. Pomijając fakt gwałtu, po którym nie dość że zbierałam zęby na szufelkę to jeszcze oczy wyszły z orbit i pacnęły cicho o biurko –to jeszcze ta atmosfera zakazanego owocu? Jest poważniejsze niż FDTS, ale naprawdę mi się podoba. Chociaż, wybacz, nie powinnam porównywać ich do siebie. . Moje zdanie jest niezmienne: podoba mi się, jestem zafascynowana i czytam, czytam, czytam jak uzależniona.

  3. Elis pisze:

    Padłam czytając o koszulach. Są siebie warci. Ha ha ha. :) Ten kradnie, potem tamten zostawia i wychodzi na to, że Shane ma teraz dwie koszule Davida… Nadal nie mogę przestać się śmiać z tego powodu. Lubię ich obu. :)

  4. Tamiya pisze:

    Potem zwinie mu spodnie, gacie, skarpetki, ulepi podobiznę Davida z masy solnej, gipsu czy czegoś tam innego iiii… David na prywatny ołtarzyk jak się patrzy! I będzie mógł się codziennie do niego przytulać, wąchać i obmacywać. Oczywiście trzeba będzie co jakiś czas posążek przebierać, bo zapach wywietrzeje, więc David będzie musiał go regularnie zaopatrywać w nowe ubranka. Zastanawiam się skąd weźmie włosy… Teoretycznie może kupić perukę, ale to nie będzie to samo, a przecież Davida nie zgoli na łyso…
    A jak David będzie szukał czegoś w szafie, natrafi na swoją podobiznę i złapie się za głowę, stwierdzi, że Shane to psychopata i ucieknie XD

    Omg… nie wyspałam się i gadam od rzeczy… _-_

  5. Gordon pisze:

    jak mu zajebal koszule xD co bedzie nastepne? pewnie David sie wkurwi jak sie okaze ze jednej wiecej mu brakuje. zamiast takie podchody robic to by sie Shane zapytal czy moze ;p tak poza tym laski to zajebisty sex ;p choc wolal bym Davida w roli bottoma. ale i tak cacy

  6. Katka pisze:

    Tamiya, „Obsesja Shane’a wchodzi na nowy poziom, czy on zawsze taki był?” hehehe, no krawacik już ma, to czemu nie koszulę? XD

  7. Tamiya pisze:

    Nie ma mnie parę dni i dwa rozdziały do nadrabiania, ale to miło, zdążyłam się stęsknić C: Shane i David to dwa głupole xD Shane mu podkrada koszule, David mu specjalnie zostawia koszule, dwa czubki :D
    „Nasłuchując, otworzył pospiesznie torbę mężczyzny i wygrzebał z niej jedną z jego koszul. Tą, którą miał wczoraj na sobie. Spojrzał w stronę progu i zamknął torbę. Wciągnął nosem zapach koszuli. Cała pachniała Davidem.”
    Obsesja Shane’a wchodzi na nowy poziom, czy on zawsze taki był? .__. Ale to zabawne na swój sposób, zwłaszcza, że David celowo nie zauważa braku ubrań XD
    „Mówisz do mnie jak do dziecka – prychnął Shane, całując go ponownie. – Tatuś, kurwa.”
    W końcu któraś postać wyraziła moje myśli! :D Ale oni serio tak się zachowują.
    Wiecie co mi się strasznie podoba w NBTS? Że u Davida i Shane’a tak naprawdę do końca nie wiadomo, kto będzie na górze, a kto na dole :D Bo szczerze przyznam, że na początku byłam pewna, że Shane będzie topem, a on jednak częściej ląduje pod Davidem niż nad, ale to się zawsze może zmienić :3 No i podobają mi się te przepychanki o dominację, haha.
    „Shanowi tymczasem przeleciało przez myśl, jak David go pytał, czy dałby mu się związać. Teraz jednak sam miał ochotę przywiązać mężczyznę do łóżka i przelecieć. Ale tak głupi nie był, żeby to robić pod okiem matki.”
    Głupi to on jest. Zamiast myśleć o matce, to powinien w pierwszej kolejności pomyśleć o traumie Davida. Jakby go przywiązał do tego łóżka i przeleciał, to David skończyłby jak warzywo bujające się w przód i w tył. No ale Shane to Shane xd

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s