Fire Dragon Tattoo Studio – 51 – Zwierzenia

Niedługo przed siódmą białe BMW Cabrio zaparkowało na podjeździe przed niedużym domem. Charlie wysiadł pierwszy i kiedy otworzył mieszkanie, Ryan wszedł do środka, rozglądając się. Położył tylko plecak przy fotelu i widząc, że chłopak podążył do części kuchennej, ruszył za nim z nadzieją na jakieś piwo. Rush w tym czasie poszedł do sypialni, chcąc się przebrać w coś luźniejszego.
W lodówce Ryan nie znalazł piwa, więc zadowolił się sokiem pomarańczowym.
— Gdzie macie szklanki? — zwrócił się do Charliego.
— Tu. I pizzę odgrzeję, co? — zaproponował chłopak, podając mu szklankę i od razu sięgając do zamrażalnika.
— Nie mam nic przeciwko — odparł Ryan. Nalawszy sobie trochę soku, usiadł na krześle.
Charlie wyjął pudełko z pizzą i włączył piekarnik.
— A co robiłeś cały dzień? — spytał z szerokim uśmiechem na twarzy. Wciąż był w szoku, że Ryan znowu jest wśród nich. Po tych czterech latach odsiadki, gdy w ogóle się nie widzieli. A przecież kiedyś spotykali się niemal codziennie.
— Przypominałem sobie, jak dobrze spędzić kilka godzin na plaży.
— Czyli? — dopytywał młodszy chłopak.
— Kochanie ty moje, co może robić szary człowiek w ciepły i słoneczny dzień na plaży w Miami? Hm… może leżeć na piasku? Opalać się, spacerować po plaży…? A nawet pływać! Niesamowite, prawda? — Ryan uśmiechnął się do niego uprzejmie.
Charlie zaśmiał się, chwilę się krzątał i w końcu sprawdził, czy piekarnik już się nagrzał. Wyjął pizzę z pudełka i wrzucił ją do środka.
— Sam dawno w ogóle nie byłem na plaży — przyznał.
— To muszę cię wyciągnąć w najbliższym czasie. Mikey może by też dał się namówić.
— Jak za starych czasów, co? Tylko nasza trójka.
— Tylko nasza trójka… a do tego jeszcze nowa dziewczyna Mikey’ego i twój książę z bajki. — Ryan zastanowił się, a raczej udał, że to robi. — Jednak się trochę zmieniło.
Charlie na moment stracił trochę animuszu. Faktycznie, sporo się zmieniło przez czas, kiedy Ryana nie było. Z jednej strony cztery lata to nie tak dużo, a jednak zdążył wyprowadzić się z domu, zapuścić włosy, znaleźć pracę, znaleźć faceta…
— A jak ty sobie radziłeś przez ten czas?
— Jak widzisz, jestem cały i zdrowy. Ale trzeba przyznać, że filmy o więzieniach nie kłamią i klawisze rzeczywiście nie należą do najprzyjemniejszych istot po słońcem — odparł Ryan z ironicznym uśmiechem.
— No, ale co ty tam robiłeś? — Tatuażysta dalej ciągnął kumpla za język, a ten spojrzał na niego sceptycznie.
— Raz w tygodniu mieliśmy wypady do kina, a od święta zabierali nas na dyskoteki. Kochanie, co ja mogłem robić w pierdlu, hm? Czekałem, aż skończy mi się odsiadka, w międzyczasie starając się utrzymać kontakty, które ułatwiały życie w tym radosnym miejscu.
Charlie przekrzywił głowę, ale w ogóle nie był zrażony tonem Ryana.
— No, ale podczas tego czekania musiałeś coś robić.
— Błyskotliwa konkluzja. — Ryan uśmiechnął się kpiąco. — Tak, więźniom dają dostęp do siłowni i biblioteki. Do tego, omijając nieprzyjaznych więźniów, a kumplując się z tymi, którzy mają dostęp do przemycanych atrakcji czy dodatkowe wtyki w kuchni, można się dobrze zabawić. Hm… Chociaż może to za duże słowo.
— A miałeś tam jakieś… no, nie wiem, problemy? — dopytywał Charlie, nawet nie myśląc, czy Ryan chciał o tym opowiadać. Dla niego było oczywiste, że muszą nadrobić stracony czas.
— Jak myślisz, kochanie? Siedziałem w więzieniu… To nie jest najbezpieczniejsze miejsce na Ziemi. — Ryan dopił sok i odstawił brudną szklankę na stół.
— I co? Zrobili ci coś?
Tym razem gospodarz za swoje drążenie otrzymał groźne spojrzenie.
— A zamierzasz napisać moją biografię?
— Nie no… — Charlie strapił się na chwilę. — Ale jestem ciekaw. Tyle czasu cię nie widziałem i… i w ogóle.
— Tak jak ja ciebie, a na razie jeszcze nic mi nie opowiedziałeś poza tym, że mieszkasz ze swoim księciem.
Charlie zaśmiał się i naraz zaczął ściągać koszulkę.
— Bo nie widziałeś.
To od razu bardziej pobudziło starszego chłopaka, który uśmiechnął się do siebie, wstał i podszedł do kumpla. Kiedy ten zdjął koszulkę, Ryan aż uniósł brwi w podziwie. Tatuaż był większy, niż się spodziewał.
— No… Muszę przyznać, że imponujące — zamruczał, kładąc mu dłoń na klatce piersiowej i badając tatuaż. Szczegóły były zdumiewające, a wszelkie efekty stworzone tak, że naprawdę elementy przyciągały wzrok. — „No heart no art”. Chyba aż tak bardzo się nie zmieniłeś.
Charlie wyszczerzył się, dumny z tatuażu jak paw.
— Jason robił przód, ale jeszcze zobacz tu! — Zaśmiał się, obracając się plecami do Ryana.
Ten przejechał dłonią po jego plecach, zatrzymując ją nisko. Był… pod wrażeniem.
— Duży ten ptaszek. A tam też coś masz, kochanie? — spytał z rozbawieniem, wsuwając palec za pasek spodni.
Charlie od razu odwrócił się do niego przodem.
— Głupek. Nie mam. Tylko górną połowę ciała wytatuowałem.
Ryan przetrzepał mu włosy palcami i wrócił na swoje krzesło.
— Hm… Czyli twój tyłeczek jest taki, jak go pamiętam? — dopytał, a Charlie jedynie wystawił mu język z rozbawieniem i otworzył piekarnik, by wyjąć z niego pachnącą głównie serem pizzę.
W tym czasie do kuchni zapach jedzenia zwabił Rusha. Grey ubrany był w dresowe, czarne spodnie i podkoszulek. Zmarszczył brwi pytająco, widząc Charliego bez koszulki, ale nic nie mówiąc, podszedł do niego i cmoknął w policzek.
— Zanieść talerze do stolika w salonie?
— Mhm. Ja już pokroję pizzę — odparł chłopak, wyjmując nóż. — Możecie siadać.
Rush kiwnął głową. Wyjął naczynia z szafki, ketchup z lodówki i tak zaopatrzony ruszył w kierunku kanapy i niskiego stolika, na którym zamierzali zjeść kolację. Chwilę później dołączył do niego Charlie z pizzą oraz Ryan, który usiadł na fotelu.
— A kiedy zadzwonisz do rodziny? — zapytał najmłodszy chłopak, nabierając sobie kawałek pizzy.
— Chciałeś powiedzieć do siostry. Ale odpowiadając na pytanie, to kiedy kupię sobie telefon. Spokojnie, kochanie, nie będę wam tu długo siedział na głowie.
Ogłupiały Rush spojrzał na Ryana z kawałkiem jedzenia w połowie drogi do ust. Poruszył wargami nieporadnie.
— „Kochanie”…?
— On tak tylko gada, pieszczotliwie — wyjaśnił Charlie pierwszy, a Ryan wgryzł się w pizzę.
Rush nie wydawał się tą odpowiedzią ani usatysfakcjonowany, ani uspokojony.
— Pieszczotliwie? No ale, Charlie, pomyśl, jak to brzmi.
— No… ale to bez podtekstu… — Charlie wydął wargi. — Ryan, prawda?
Ten tylko skinął głową, a Rush spojrzał na starszego chłopaka chłodno.
— Wolałbym jednak, żebyś się z tym ograniczył, jeśli w ogóle nie zaprzestał.
— Hm… Spróbuję rozważyć pierwszą opcję — odparł Ryan, kończąc jeden kawałek, po czym sięgnął po następny.
Rush rzucił mu zdystansowane spojrzenie, wracając do jedzenia. Nie podobało mu się to. Bardzo mu się nie podobało.
Skonsternowany Charlie popatrzył to na jednego, to na drugiego. Chciał, żeby się polubili. I mimo trudnego charakteru Ryana, wciąż naiwnie w to wierzył.
— A ten… Miałeś jakiegoś chłopaka w więzieniu? — spytał o pierwsze, co mu przyszło do głowy.
Ryan aż zatrzymał się z pizzą przy ustach, podobnie jak wcześniej Rush, patrząc na kumpla sceptycznie.
— Niestety, kochanie, więzienie to nie jest najbardziej sprzyjające gejom miejsce, więc muszę cię rozczarować. Nie, nie miałem chłopaka.
— Czyli też nie byłeś niczyim chłopakiem? — spytał niewinnie Rush, mszcząc się za kolejne „kochanie” w wykonaniu Ryana.
Ten uśmiechnął się uprzejmie, choć oczywiste było, że za tym uśmiechem kryły się mniej pozytywne emocje.
— Dokładnie tak, Rush, ominęła mnie ta wątpliwa przyjemność.
— Ciekawe, bo z takim wyglądem na pewno jakiś chętny by się znalazł — dodał Anglik, nie patrząc na Ryana, tylko biorąc kolejny kawałek pizzy.
— Dziękuję za komplement — odparł Ryan tak fałszywie, że tylko głupi wziąłby to za szczerą wdzięczność. Delektował się pizzą, która była nieporównywalnie lepsza od tych pseudo pizzowych placków z nikłą ilością składników w więzieniu. Nie wspominając, że zawsze brakowało sosu czy ketchupu. — Myślę, że ty też miałbyś całkiem spore szanse.
Rush zaśmiał się pod nosem.
— Faktycznie. Mógłbym mieć problemy, jeśli nie miałbym dość znajomości.
— Ryan, a ty miałeś znajomości? — wtrącił się Charlie.
— Mhm, miałem kilku kumpli, których głównie zdobywa się dzięki przysługom.
Ciekawe jakim, przemknęło przez myśli Rusha, ale nic już nie dodał.
— Przysługom? Jakim? — dopytywał za to Charlie. Chciał wiedzieć jak najwięcej o Ryanie.
— Mój drogi Charlie, wyobraźnia nie podpowiada ci żadnych scenariuszy? — odparł Ryan, kończąc swój kawałek pizzy.
— No, średnio.
— Hm… Głównie chodziło o takie sprawy, jak posłanie dalej fałszywej informacji, jakieś pobicie…
Charlie pokiwał głową z zatroskaną miną.
— Dobrze, że już wyszedłeś i jesteś wśród przyjaciół.
Ryan uniósł na niego wzrok i uśmiechnął się swoim specyficznym uśmiechem.
— Jakże patetycznie to powiedziałeś.
— No. — Charlie uśmiechnął się jak dzieciak i poklepał kumpla po ramieniu. — Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, co?
— Może nie konkretnie w swoim domu, ale tak, dobrze. Brakuje mi tylko mojej deski i jakiegoś samochodu.
— Zaczniesz pracować, to będziesz mógł sobie kupić mieszkanie — wtrącił Rush, już marząc, żeby Ryan jak najszybciej się wyprowadził. Nie chciał negatywnie podchodzić do kumpla swojego chłopaka, ale nie potrafił poradzić nic na to, że jego sposób bycia niemożliwie go irytował i działał mu na nerwy.
— Albo wynająć, co byłoby bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem — zauważył Ryan. — Ale co do kupowania, skoczę chyba po jakieś piwo.
— No, okej. — Charlie uśmiechnął się do niego. — Dać ci kasę?
— Doceniam, ale mam jeszcze trochę, kochanie. Dziękuję — odparł Ryan i zostawiwszy ich z brudnymi naczyniami, poszedł założyć buty.

***

Jason zerknął na zegarek, by odliczyć czas do zamknięcia studia. Był już sam, Kate i Charlie zwinęli się do domu, a on siedział przy kontuarze, popijając kawę. Mazał coś dodatkowo na marginesie notatnika, który był w dużej mierze porysowany nie tylko przez niego. Ale dopóki dało się odczytać zapisy, nie było to szkodliwe, dlatego zabrał się za dorysowywanie jaszczurki. Potem kolejnej i kolejnej, aż pracę przerwał mu pisk opon zatrzymującego się przed studiem samochodu. Uniósł głowę i spojrzał przez szklaną szybę na parking. Na podjeździe stał biały Bentley, a w środku Jason mógł dojrzeć, mimo podłego światła, przystojnego blondyna.
Uśmiechnął się do siebie i odłożył ołówek, żeby chwilę później podejść do samochodu. Pochylił się nad drzwiami od strony kierowcy. Alex otworzył okno i spojrzał na niego w górę.
— Kiedy kończysz?
Jason zerknął na zegarek i odparł:
— Teoretycznie za dwadzieścia minut.
— Teoretycznie? — powtórzył Anglik, kierując wzrok na drzwi salonu, gdzie nie było wypisanych godzin pracy. — Czemu nie macie tabliczki, od której do której salon jest otwarty?
— Bo czasem się zmywamy wcześniej — mruknął Jason. — Jak już nie ma nic do roboty.
Alex ponownie skierował na tatuażystę spojrzenie swoich szarych, chłodnych oczu.
— Przywilej własnego interesu.
— Mhm. No ale, już za mną zatęskniłeś? — Jason uśmiechnął się wrednie, a jego rozmówca prychnął cicho pod nosem, uśmiechając się kącikiem ust.
— Masz jeszcze coś do zrobienia, czy możesz już zamknąć?
— Zamknę, moment — odparł Jason i zawrócił do studia.
Pogasił światła, ustawił alarm i po chwili podszedł do Alexa. Ten tylko skinął na niego, żeby wsiadł na miejsce pasażera. Kiedy tatuażysta to zrobił, Alex dynamicznie ruszył z podjazdu, żeby po chwili wyjechać na główną drogę. Prowadził dość szybko, ale Jason mógł zauważyć, że nie było to u niego jakimś odstępstwem od normy.
— Gdzie jedziemy? — spytał wreszcie, zerkając na kierowcę.
— Do hotelu.
Jason zaśmiał się chrapliwie i bez pardonu sięgnął do krocza kierowcy. Zacisnął na nim swoje palce. Mmm… Cieszyło go to, co poczuł. Alex miał naprawdę smakowitego penisa i jądra.
— A co? Ciężki dzień, czy serio tak tęsknisz?
Alex przyhamował mocniej na światłach, aż Jason poleciał trochę do przodu.
— Zapnij pasy i zabierz rękę. A co do twojego pytania, to pierwsze — odparł chłodno, czekając, aż sygnalizacja się zmieni.
— Taa? A coś się stało? — odmruknął Jason, przesuwając dłoń z jego krocza na udo.
— Pasy, Jason — przypomniał mu kierowca, po czym zdjął jego dłoń ze swojej nogi. — Dużo pracy, ogólnie rzecz biorąc — odpowiedział na pytanie i ruszył na zielonym.
— Uhm — mruknął tatuażysta, zapinając pasy dla świętego spokoju.
— A u ciebie? — spytał Alex po dość długiej chwili niezręcznego milczenia.
— Po staremu. — Jason wzruszył ramionami. — Liczyłem, że się odezwiesz.
— Nie chciałem dzwonić do studia.
— Możesz wziąć mój numer. Wystarczy poprosić.
Alex spojrzał na niego krótko, po czym otworzył podłokietnik i wyjął z niego telefon.
— Wpisz — poprosił, po czym podał komórkę Jasonowi.
Ten zapisał szybko swój numer, po czym puścił sobie sygnał z jego telefonu i z grymasem zauważył, że jest zastrzeżony. Pomachał swoją komórką.
— Swojego mi nie podasz?
Alex pokręcił głową.
— Nie. Jeśli będę miał czas, to do ciebie zadzwonię — odparł krótko. Dojeżdżali już do Miami Beach.
Jason skrzywił się, ale oddał mu telefon.
— To ja mam być na każde twoje zawołanie, taa?
— Nie. Możesz zawsze odmówić.
— No tak. — Wywrócił oczami. To nie trzymało się kupy, ale z drugiej strony było na swój sposób ciekawe. A przynajmniej tak sobie wmawiał, żeby się nie wkurzać.
Po kolejnych kilku minutach wjechali na podziemny parking pod hotelem. Jason wysiadł bez słowa i podążył za Alexem, już idącym z neseserem. Wpatrując się w jego plecy, zwilżył wargi językiem. W tym wszystkim czuć było napięcie, jak za każdym razem, kiedy się spotykali. Atmosfera była tym bardziej napięta przez chłód w oczach Alexa i jego negatywny stosunek do dotykania. Jason miał jednak nadzieję, że Grey wreszcie się trochę przełamie. Miał zamiar mu w tym pomóc, bo nie mógł sobie odmówić, widząc to jego pyszne ciałko.
Dojechali na odpowiednie piętro, przeszli pustym korytarzem i weszli do tego samego pokoju co zawsze. Numerek 99 wręcz prześladował Jasona, bo ostatnio nawet śniło mu się, że próbował dostać się do tego pokoju, ale drzwi były zamknięte, a ten złoty numerek pobrzękiwał dziwnie, jakby chciał mu coś powiedzieć. Paranoja.
Alex bez słowa zdjął buty i przeszedł do sypialni. Dopiero tam odwiesił na krzesło marynarkę. Jason, widząc swoją szansę, podążył za nim i stanąwszy blisko, sięgnął do jego krawata.
— Daj się tym razem rozebrać — zamruczał.
Alex westchnął ciężko, przeczesując palcami włosy.
— Dlaczego tak ci na tym zależy?
— Bo chcę — prychnął mężczyzna, rozluźniając mu krawat, żeby po chwili go zdjąć i rzucić na krzesło.
Alex spojrzał na to z niechęcią.
— Bardzo dojrzały argument. Wprost nie do podważenia.
— Właśnie. — Jason uśmiechnął się wrednie i rozpiął mu pierwszy guzik koszuli. Kiedy tylko sięgnął do drugiego, pochylił się i musnął jego usta wargami.
Alex od razu cofnął się o krok, uciekając mu.
— To było jednorazowe i bezzwrotne — mruknął, mierząc tatuażystę chłodnym spojrzeniem oraz nawiązując do pocałunku w samochodzie.
— I takie złe, że nie chcesz powtórki? — Jason zmarszczył brwi. Był niezadowolony z takiego obrotu sprawy. Ta królowa śniegu znowu zamierzała się wykpić.
Alex spuścił wzrok i odetchnął. Odsunął się przy okazji na bezpieczniejszą odległość.
— Nie wiem — mruknął.
— Nic ci nie zrobię, to tylko pocałunek — fuknął Jason i podszedł do niego o krok. Był zmęczonymi tymi jego unikami.
Grey oparł się o parapet.
— Właśnie. Dla ciebie to tylko pocałunek — odparł lodowatym tonem, podkreślając słowo „tylko”.
— O co ci chodzi?
Alex pokręcił głową, rezygnując.
— O nic. Rozbierz się — polecił, samemu zaczynając pozbywać się odzienia. Chciał już seksu, a nie głupich, bezsensownych i nic niewnoszących rozmów.
— Hej. — Jason nie dał za wygraną i odwrócił go do siebie, łapiąc za przód koszuli, po czym znowu go pocałował. Nie mógł się powstrzymać.
Spanikowany Alex jęknął w jego usta i odepchnął go od siebie. Od razu wytarł wargi rękawem koszuli.
— Przecież cię, kurwa, nie zjem! — warknął Jason. Nie miał pojęcia, dlaczego się tak denerwował, ale ten chłód i dystans Alexa był czymś cholernie nieprzyjemnym. Chciał go jakoś zmniejszyć, tylko za cholerę nie wiedział jak.
Anglik odwrócił wzrok i przesunął dłonią po twarzy.
— Nie lubię tego. Źle mi się kojarzy i… masz wilgotne usta — wymamrotał zza swojej dłoni.
Jason spojrzał na niego koso i wytarł swoje usta w rękę.
— Lepiej? I z czym ci się źle pocałunek kojarzy?
Alex prychnął pod nosem, patrząc na niego ze smutnym uśmiechem.
— Stare dzieje — szepnął i wyciągnął do niego rękę. — Tylko delikatnie.
Tatuażysta niewiele rozumiał, ale podszedł do niego, wciąż mierząc go zirytowanym wzrokiem. Pochylił się do niego po raz trzeci i tym razem lekko musnął jego usta, obejmując przy tym w pasie. Czuł, jak Alex zdrętwiał mu w ramionach, ale bardzo delikatnie oddał pocałunek. Nie było to jednak nic więcej niż subtelne muśnięcie wargami. Mimo wszystko przyjemne i Jason zamierzał to przedłużyć. Wciąż całując jego usta, zsunął mu z ramion koszulę. Alex zadrżał i spojrzał w oczy tatuażysty niepewnie, lekko się odsuwając.
— Nie… nie wiem…
— Hej, będę delikatny. — Jason popatrzył mu w oczy, żeby nawiązać z nim jakiś kontakt. Nie było to jednak łatwe. Alex albo unikał spojrzenia, albo mroził go swoim.
— Nie chcę, żebyś mnie zanadto dotykał.
— A może dasz coś z siebie, bo jak na razie to tylko twoich zasad tu przestrzegamy — zauważył Jason sceptycznie, zakładając ręce na piersi.
Alex od razu odsunął się i odszedł kawałek w stronę barku. Chyba musiał się napić.
— Przecież ci się oddaję. Nic więcej nie mogę zaoferować.
— A ja ci daję mojego kutasa — fuknął Jason. — Podporządkuj się trochę.
Alex pokręcił głową, nalewając sobie szkockiej do szklanki z lodem. Napił się dwa łyki.
— Nie chcę. Nie mogę — mruknął, niemalże żałośnie w swoim wykonaniu.
Jason mierzył go chwilę w milczeniu wkurwionym wzrokiem, po czym podszedł do okna, uchylił je i usiadł na parapecie.
— To zajebiście — rzucił pod nosem i sięgnął po papierosa.
Alex spojrzał na niego, po czym wyszedł z sypialni ze szklanką w dłoni. Jason skończył papierosa i, chcąc nie chcąc, wyszedł za nim do drugiego pokoju. Zastał mężczyznę siedzącego przy biurku nad szklanką i gapiącego się na nią pustym spojrzeniem. Stanął kilka kroków od niego. W pokoju było ciemno, bo żaden z nich nie pomyślał o tym, żeby zapalić światło.
Alex prychnął w pewnym momencie pod nosem.
— Kiedy miałem dziewiętnaście lat, umówiłem się z jednym mężczyzną ze Szkocji. To nie miało być nic wielkiego, żaden romans ani nic z tych rzeczy. On był z daleka, a ja bałem się, żeby rodzice się nie dowiedzieli — wyszeptał w ciemność głosem bez emocji, nie patrząc na Jasona. — Spotkaliśmy się, zabrał mnie do siebie i… nigdy nie rozczarowałem się niczym w swoim życiu tak jak tamtym zdarzeniem. Teraz, z perspektywy czasu, żałuję tylko, że potrzeba, którą miałem przed tym wyjazdem, nie minęła…
Jason milczał chwilę, patrząc na niego czujnie. Dziwnie było widzieć otwierającego się Alexa, ale czuł, że był to ważny moment i nie mógł tego spieprzyć.
— Co się stało u tego faceta?
Alex zaśmiał się gorzko i znowu napił się bursztynowego alkoholu.
— Uprawialiśmy seks. On był wielki, tłusty i spocony. Ja leżałem na brzuchu przygnieciony przez niego… Głupi i naiwny. Trafił mu się śliczny chłopaczek. Nie dziwne, że był… — urwał i znowu się napił. Nie miał żalu do tamtego faceta. Bardziej do siebie i do tego, jak nieostrożny i napalony na jakikolwiek seks wtedy był.
— Wiesz, że teraz jesteś starszy i możesz sam sobie wybierać facetów. Nie grubych i spoconych. Alex, nawet jakbym chciał, to bym cię nie przygniótł — odpowiedział Jason, słuchając tego z ciężkim sercem. Domyślał się, że jeśli fobie Alexa odnośnie dotyku i higieny były wtedy równie silne, to musiało to być dla niego traumatyczne.
— Wiem — mruknął Grey po kolejnej, długiej chwili ciszy. — To, co czuję, nie jest zależne ode mnie.
— Ale mógłbyś nad tym popracować. — Jason obszedł biurko od jego strony i oparł się o nie, patrząc w ciemności na mężczyznę. Teraz jego obraz wydawał mu się bardziej kompletny i logiczny. Dodatkowo też bardziej kłopotliwy.
Alex dopił alkohol i podniósł się zza biurka.
— Nie chcę już dziś. Możesz iść do domu — mruknął.
— Okej — mruknął Jason. Zmarszczył się, nie wiedząc, po co chciał to dodać, ale jednak po chwili wahania rzucił: — Jakbyś chciał tylko pogadać czy coś, to daj znać.
Alex kiwnął głową, idąc po kolejną porcję szkockiej. Przyjął to do wiadomości, ale naprawdę w tym momencie czuł, że i tak nadmiernie się odkrył.
Jason zawahał się i poszedł za nim. Kiedy w sypialni zobaczył, że Alex siedzi na fotelu z głową opartą smętnie o dłoń, podszedł do niego. Nawet za specjalnie nie myśląc, klęknął przy jego nogach i położył mu głowę na kolanach, a Alex spojrzał na niego w szoku.
— Co ty…? — Urwał, patrząc na czarno-rudą czuprynę tatuażysty.
— Nic ci z mojej strony nie grozi — szepnął starszy mężczyzna, głaszcząc go kciukiem po kolanie.
Alex patrzył dłuży czas, aż w końcu pochylił się i pocałował lekko jego włosy.
— Dziękuję — szepnął, a Jason uśmiechnął się gorzko pod nosem.
— Ta — mruknął, podnosząc nieznacznie głowę i patrząc na szare ślepia Alexa. — Jesteś naprawdę śliczny.
Starszy Grey prychnął pod nosem.
— Dość specyficzny komplement dla mężczyzny, nie wydaje ci się?
Jason pokręcił głową.
— Ale taka prawda, nic na nią nie poradzę. Dlatego tak żałuję, że nie mogę cię dotknąć, obcałować każdego kawałka twojej skóry.
Alex zmarszczył się z niesmakiem. Nie przemawiało to do niego w żaden sposób.
— No co? — dopytał Jason.
Grey westchnął, czując się w obowiązku wytłumaczyć, skoro i tak już tyle powiedział.
— Połącz to, co wcześniej mówiłem, z mizofobią i powinieneś zrozumieć.
— Nie mów, że boisz się zarazków? — prychnął Jason, przez co Alex spojrzał na niego z politowaniem.
— Mogę tylko podziękować swojej matce. Ale nie, nie objawia się to u mnie tak skrajnie. Nie lubię jednak brudu i brzydzą mnie wszelkiego rodzaju… oślizgłe substancje. — Niemalże wypluł ostatnie słowa z obrzydzeniem.
To rozbawiło Jasona. Aż uśmiechnął się głupio.

— To masz przejebane. — Zaśmiał się i od razu został spiorunowany lodowym spojrzeniem Alexandra Greya. — No już, już. Nie wkurzaj się. Mogłeś mi tylko wcześniej powiedzieć.
— Nie przypuszczałem, że to przekroczy dwa spotkania maksymalnie.
— No, ale przekroczyło. — Tatuażysta podniósł się. — W każdym razie idź się wypluskać pod tym swoim kochanym prysznicem i idziemy spać.
Alex spojrzał na niego bez zrozumienia.
— Miałeś chyba wracać do domu. — Bardziej stwierdził, niż spytał.
Jason pokręcił głową i uśmiechnął się wrednie. Już ja doprowadzę tego ślicznotę do stanu użyteczności.
— Miałem, ale nie wracam. I spokojnie, nie zmacam cię.
Alex naburmuszył się tylko, dopił alkohol i wyszedł do łazienki, niemal trzaskając drzwiami. Z nutą nadziei można było się domyślić, że niemo zgodził się na propozycję Jasona.

22 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 51 – Zwierzenia

  1. Katka pisze:

    Rav, hej :D 51 rozdziałów w 3 dni to wychodzi 17 na dzień… Nieźle :D Nie czytasz komentarzy, mówisz, więc Ci powiem, że tak, Jason jest bardzo lubiany. Kiedyś w ankiecie, którą robiłyśmy, na ulubionego bohatera zajął 1 miejsce… więc tak, zdecydowanie jest lubiany XD W każdym razie ładnie go podsumowałaś. Lepiej bym tego nie zrobiła. Na szczęście ma też swoje wady, więc chyba takim ideałem-ideałem nie jest, ale te cechy, które wypisałaś, działają bardzo na jego korzyść, a ich połączenie, jak widać, podoba się ludziom :) Dzięki za komentarz w ogóle. Mamy nadzieję, że będzie się dalej tak dobrze i szybko pochłaniało tekst :D Pozdrawiamy serdecznie :)

  2. Rav pisze:

    51 rozdziałów w 3 dni – dobrze się czytało jednym słowem.
    Doszłam do spostrzegawczego (jak cholera) wniosku dotyczącego Jasona. Nie czytałam większość komentarzy jednak podejrzewam że 90% publiczności go uwielbia /podziwia /kocha. Przy dzisiejszym rozdziale zorientowałam się dlaczego.
    Stworzyłyście takiego życiowego, prostego i jednocześnie idealnego człowieka. Dojrzały, mający to „coś drapieżnego”, specyficzny humor, mający wyjątkowy talent i ripostę. Do tego wszystkiego brakowało tylko jednego:
    „Jason przełknął ślinę i poszedł za nim. Kiedy w sypialni zobaczył, że blondyn siedzi na fotelu z głową opartą smętnie o dłoń, podszedł do niego. Nawet za specjalnie nie myśląc, klęknął przy jego nogach, kładąc mu głowę na kolanach. Alex spojrzał na niego, zszokowany.
    — Co ty… — urwał, patrząc na czarno-rudą czuprynę tatuażysty.
    — Nic ci z mojej strony nie grozi — szepnął starszy mężczyzna, głaszcząc go kciukiem po kolanie.”
    Brakowało oczywiście zapewnienia bezpieczeństwa i czułości w odpowiednich chwilach.
    Naprawdę miło się czyta, a co ważniejsze, z każdym rozdziałem bardziej wciąga. Pozazdrościć wyobraźni ;] Mam nadzieję, że Ryan to kolejny ideał, bo staje się moim drugim ulubionym bohaterem, zaraz po Jasonie (No wiadomo ;])

  3. Shivunia pisze:

    Yuu >> poprawione ;) I hahaha, Ryan czarnoskóry. Hm, to mogło by być ciekawe. Nie wiem czy by mu pasowało, niemniej, było by pewnie inaczej.
    Niemniej, mam nadzieje że to dość zrozumiałe, w Miami samych białych nie ma więc… ;)
    Ale cieszy mnie bardzo, że Ryan’a uważasz za słodkiego. Ja go osobiście uwielbiam dlatego podwójnie mnie to cieszy ;)
    Także pozdrawiamy ;*

  4. Yuu pisze:

    ”Miał zamiaru mu w tym pomóc, bo nie mógł sobie odmówić, widząc to jego pyszne ciałko.”- Miał zamiar :3
    I znów wracam po krótkiej przerwie ;D
    Więc yeey doczekałam sie Rayana, jest słoodki >w< Ale wiecie co… Ja byłam w 100% pewnw, że on jest czarnoskóry XD'' serio XD''
    I wgl ciesze sie z postanowienia Jasona- będzie sie działo ;D
    pozdrawiam serdecznie :*

  5. Shivunia pisze:

    Alex się męczy ale jest na swój sposób zacietrzewiony w swoich racjach które wciskali mu do głowy od lat. Dlatego w sumie to rozdarcie dla niego samego jest najcięższe. Takie trochę chce ale się boje. Bo jak to będzie, ale tak nie można ale … itd itp
    Poczytasz dalej może go przetrawisz ;)

  6. kkohaku pisze:

    męczy w sensie , że ..trudno żyć rozdartym w ten sposób, no ale to zależy chyba od samego człowieka, jak bardzo uwierzy w to co jest mu podawane. Z drugiej strony Alex mógł nie odczuwać..tego męczenia bo w końcu nie znał w pełni tej drugiej strony swojej bycia gejem. Przyzwyczajenie do homofoba sprawiło, że przyjmował to nie wiedząc co traci. No ale teraz odczuwa to z Jasonem więc chyba rozdarcie dopiero teraz nastąpi.
    wypośrodkować..chodziło mi, że jakby zmieszać ten jego chłód z tym strachem, no ale ..to ja się nie czepiam bo jeszcze nie przeczytałam wszystkiego więc pewnie dalej inaczej na to spojrzę :) ale piszesz świetnie za niego :)

  7. Shivunia pisze:

    „ale czy on się z tym nie męczy?” … hmm w sumie ciężko powiedzieć bo on już taki jest od bardzo bardzo bardzo dawna. Nigdy jako chłopak nie miał wsparcia ani ze strony rodziny ani znajomych. Takie raczej samotne dziecko co do którego były tylko oczekiwania. On tak naprawdę dopiero teraz odkrywa że przy kimś może być bardziej… luźny i szczery. I Co do tego ze pod maska twardziela… on jest twardy. To nie maska, on naprawdę taki zimny jest tylko że jak każdy człowiek kiedy jest w totalnie nieznanej sobie sytuacji troszkę się hamuje. A do tego ta sieczka anty homo jaką ma w głowie. To co czuje się totalnie kłóci z jego światopoglądem.
    Nie do końca rozumiem w jakim sensie wypośrodkowania?

  8. kkohaku pisze:

    noo Rayan podoba mi się, jest tak kot, raz miły i słodki ale jak za mocno go się pogłaszcze to może nieźle pogryźć :) ma ciekawy charakter, taki luzacki, swobodny. A jego bezpośrdenie teksty i gesty nieźle mieszają:)
    Jason i Alex.. hmmta scenak podobała mi się tym iż nie było seksu a taka miła rozmowa, znaczy miała na swój sposób ale trochę więcej zostało odkryte. Nadal jakoś nie mogę się przekonać do Alexa, może dlatego, że drażni mnie w nim to że pod maską twardziela ukrywa.. malutkie przestraszone dziecko. Trochę mocno się to różni i brakuje mi jakiegoś wypośrodkowania. Może już widać to właśnie tutaj, jak zwierza się i nie jest ani oschły ale też nie całkowicie..przestraszony? może to się wyjaśni w kolejnych rozdziałach ale czy on się z tym nie męczy? dobra, bo za bardzo się wczuwam w egzystencję Królowej Lodu :D

  9. Floo pisze:

    No ale taka prawda! Jason to czasem straszna szuja ale można do niego przyjść nawet z zadrapanym kolanem i się wyżalić :D

  10. Katka pisze:

    Floo, o ja, po tym co powiedziałaś, wychodzi, że z Jasona naprawdę dobry człowiek jest! XD Nie no, ja wiem, że to w porządku gość, ale fajnie te słowa zabrzmiały :D

  11. Floo pisze:

    Cudny rozdział! Jason umie mnie wnerwić jak nikt w tym opku ale jest z niego taki zarąbisty gość :D
    Opiekun Kat, terapeuta Charliego a teraz jeszcze lek dla Alexa. Jeśli on go nie zmieni to nikt tego nie zrobi XD

  12. Tamiya pisze:

    Jestem fanką Ryana <33 On jest bezbłędny. Do Charliego per. "kochanie" i to przy Rushu. A nasz książę tak uroczo zazdrosny i w sumie bezsilny, no bo co on może w takim wypadku zrobić? XD Haha, Ryan spełnia moje oczekiwania, nawet je przerasta, uwielbiam jego gadki i te cięte riposty <3 A Rush rzuca te spojrzenia à la podróba lodowej królowej xD A ta prośba o nie mówienie do Charliego w ten sposób, odniosła dokładnie odwrotny skutek! Ryan to lubi denerwować ludzi. Hihi, ciekawe co będzie dalej :3 I kogo dacie Ryanowi?! Będą takie poszukiwania jak dla Jasona :D tylko pojawi się jakiś nowy facet, to od razu potencjalny kochanek dla naszego dyplomaty!
    Moje biedne Alexiątko :c Wiedziałam, że on musi mieć jakąś traumę, dlatego tak panicznie boi się dotyku, potu, śliskości i w ogóle. Ten facet naprawdę musiał być ohydny… I do tego mizofobia (i ciekawe, co ma do tego jego matka…). No i Alex się w końcu zwierzył, biedactwo. A Jason wpadł, i to nieźle. Ale mega urocze było jak położył mu ten kolorowy łeb na kolankach i powiedział, że nic mu nie grozi i tak po prostu został, żeby zostać C: Naprawdę, ubóstwiam tę parkę. U nich to jest tak powoli, niepewnie i stopniowo. A Alex dał się pocałować i potem cmoknął kolorową łepetynę Jasona, awww <3 Taka niby normalna czynność, ale radocha ogromna! :D

  13. Gazelka pisze:

    Ja też bym chciała zobaczyć!:D
    Bo w ogóle to ja sobie ciągle obiecuje te fanarty dla was i mam to wszystko już poplanowane i tak jest ich liczba mnoga a nie macie nawet pojęcia jak zła jestem na siebie, że nie umiem się za to zabrać. Ale będzie coś w najbliższym czasie albo uwale se kopyto.

  14. Shivunia pisze:

    Gordon >> Hahaha, jest obślizgły ale syntetyczny. Żel do ciała też jest śliski i wiele wiele innych rzeczy ale są syntetyczne. Z tym że obślizgłe to było duże uogólnienie ale rysujące odpowiednio problem. A to wszystko winna jego matki i…
    Się wszystko jeszcze okaże ;)
    A co do Ryana… jakby mu orientacje zmienić też była bym nim wielce zainteresowana XD

  15. Gordon pisze:

    powiedziec kochanie do kumpla przy jego facecie – bezcenne xD Ryan nie ma hamulcow i chyba te spojrzenia Rusha nic na nim nie robia. nawet Jason nie mogl go zagiac. on jakims mowca powinien byc. chcialbym takiego chlopaka ;p jego i ksiecia Rusha ;p a Jason ma przejebane. dluga droga przed nim. jak Alex sie brzydzi oslizglych substancji to ma lekka lipe, ale lubrykant przeciez tez jest oslizgly ;p

  16. Shivunia pisze:

    Rapsody>> jak ja lubię długie analizujące postacie komentarze :D Faaaajnie ze Ryanek przypadł ci do gustu bo ja tez go uwielbiam… no ale zobaczymy jak dalej :D
    Alex… hmmm rozumiem w pełni o co ci chodzi. Alex jest teraz w mocnej defensywie ale w końcu wpadnie w niezły impas i… się okaże czy nadal jest ciężkostrawny ;) A Jason… Jason jest nim na razie mocno zaintrygowany, nie ma co ukrywać, w porównaniu z Charliem albo jemu podobnymi to Alex wydaje się większą łamigłówką. Może to go do niego ciągnie.

  17. Rapsody pisze:

    Alex i Jason, Alex i Jason… oni mi spędzają sen z powiek. Ale zanim do nich przejdę może coś o Ryanie. Wygląda na to, że znalazłam coś specjalnie dla siebie. Od samego początku zakochałam się w jego sposobie mówienia! Przy nim się chyba nie da nudzić. To jak zgrabnie obraca ripostami i znajduje odpowiedź na wszystko jest wprost genialne. Oraz ten uśmiech… chyba jest wszystkim, czego potrzebuję. Siedzę jak na szpilkach, czekając kogo to mu dacie. Chyba że rzeczywiście zwiąże się z Charliem bądź nawróci Jasona od Alexa. Tak czy tak mam głęboką nadzieję, że polubię jego partnera, bo nie chciałabym się zrazić do jego wątku. Chłopak jest zwyczajnie genialny i zabójczo przystojny, choć raczej tak intrygująco przystojny, a nie na zasadzie wgapiania się w niego jak w obrazek. Jego „kochanie” było wprost miażdżące.

    Teraz natomiast parka, o której wspomniałam na początku. Mam wyjątkowo ambiwalentny stosunek do Alexa. Co prawda jak Gazelka niegdyś wspominała może Jasonowi zwyczajnie włączył się tryb zdobywcy, ale teraz już myślę że jest między nimi coś innego. I może już nie tyle nie rozumiem, co ciągnie Jasona do takiego kłopotliwego związku, co raczej mnie to denerwuje. Nie podoba mi się, że Alex tak właściwie poza swoją pewną siebie postawą na co dzień, w relacjach z Jasonem jest raczej mięciutki jak gąbka. I to jest słodkie na swój sposób… do pewnego momentu. Jest bardzo kłopotliwy. Wydaje się, że w ich związku będzie potrzebował bezustannej opieki, a Jasona w fartuszku opiekunki nie widzę. Przykro mi się robi jak nasz tatuażysta nie dostaje od Alexa żadnych czułych odpowiedzi, ani nic co choćby pokazało zainteresowanie Alexa nim. Nie, nie mówię o tym, że przecież Alex dzwoni, bo potrzebuje napełnić swój tyłek. Raczej ogólnie wydaje się mieć strasznie zimne serce. Paradoksalnie wręcz uwielbiam Alexa w jego rozmowach „poza sypialnią”. Sprawia pozory mocnego charakteru. Nie skazuję go więc w swoich oczach i liczę na jakiś rozwój.

    Serdecznie pozdrawiam i życzę weny, dziewczyny :) Idzie Wam wspaniale :)

  18. Katka pisze:

    LordKurak, „hahaha ciekawe co by Charlie z Jasonem zrobili jakby się okazało, że Ryan zrobił z Mika geja XD” – hahaha, tak, Charlie próbował, Jason próbował, a tu nagle wpada stary kumpel i bez trudu zmienia nastawienie Mike’a. Za Charliego mogę tyle powiedzieć, że zapewne pożarłby się z Ryanem na zasadzie „jak mogłeś?! przecież wiesz, że go kochałem!”.

    Elis, nawet nie wiesz, jak nas cieszy takie oddanie i posiadanie stałych i komentujących czytelników. Jak na razie wena jest, FDTS się tworzy, więc nie ma się o co martwić :D A Jason i Alex tak, wkraczają na coraz głębsze wody, hehe.

    Gazelka, ta „Chicholina” jest cudowna XD I och, taaak, ta kolorowa czupryna na kolanach pana Greya była strasznie słodka też według mnie <3 Aż bym chciała zobaczyć takiego fanarta, haha. Cóż… nawet Jason potrafi być uroczy.

  19. Gazelka pisze:

    Daje Charliemu 2-3 „odcinki’ zanim wyjaduje w łóżku z Ryanem. Wystarczy, że Richard bedzie musiał zostać w pracy dłużej, a chłopcy sobie walnką po piwku i już Chicholina będzie leżała z rozłożonymi nogami. Czuję, że oni z Ryanem maja jakąś taką niezdrową chemię, bo między nimi nie będzie nigdy miłości, ale cięzko im będzie uciec od pożądania. Niezależnie od tego jak bardzo kocha Richa.

    Co się tyczy natomiast J. i Alexa. Niesamowita relacja się wytworzyła, jeszcze chwila i nie beda w stanie bez siebie żyć. Umówmy się, J. jest pierwszym człowiekiem, któremu dane było usłyszeć co spodkało Alexa, dodatkowo zareagował w sposób doskonale rokujący na przyszłość a jak położył swoją kolorową łepetyne na kolanach pana Graya, to to już było coś tak łapiącego za organy wewnetrzne, że na nawet lodowate serce królowej śniegu musiało troche odtajać. A teraz jak jeszcze J. zacznie regularnie w hotelu pomieszkiwac i prowadzić dodatkowe zajęcia terapeutyczne… LOVE IT!
    Bardzo ciekawe co czeka ptaszki w naszym patologicznym gnieździe miłosnym… no i Alexa&Jasona…:D

  20. Elis pisze:

    „- Wolałbym jednak, żebyś się z tym ograniczył, jeśli w ogóle nie zaprzestał.” Ha ha ha słodki, zazdrosny Rush. A to „kochanie” Ryana podobało mi się. Będzie się tej trójce ciekawie mieszkać. :)

    Biedne Aleksiątko. Gołym okiem widać jak cierpi przez te swoje problemy. Złe doświadczenie z tym tłustym, spoconym…. plus mizofobia i nic dziwnego, że taki jest. Potrzebuje kogoś bliskiego. Osoby, której może zaufać. I podobało mi się, że zaczyna się otwierać na Jasona. Mimo, że tego nie okazał i tak musiało wiele dla niego znaczyć to, że Jason nie wyszedł i postanowił z nim zwyczajnie spać. Cała ich rozmowa była cudna, a pewne fragmenty rozczulały. Na przykład ten: „Nawet za specjalnie nie myśląc, podszedł do niego i klęknął przy jego nogach, kładąc mu głowę na kolanach. Alex spojrzał na niego zszokowany.
    – Co ty… – urwał, patrząc na czarno-rudą czuprynę tatuażysty.
    – Nic ci z mojej strony nie grozi – szepnął starszy facet, głaszcząc go kciukiem po kolanie.
    Blondyn patrzył dłuży czas na niego, w końcu jednak pochylił się i pocałował lekko jego włosy.
    – Dziękuję – szepnął.”
    Ojejciu oni we dwóch to połączenie dla mnie genialne. I Jason wpadł po uszy. :)) Teraz tylko życzyć mu cierpliwości, a Alexowi siły w walce z fobiami itd. Tak sobie myślę, ze może pod prysznicem dałby mu się bardziej zmacać. Przecież woda by go od razu obmywała.
    Krótki ten rozdział. Zresztą mógłby być tak długi jak połączenie kilku notek w jedną, a i tak wydałby mi się krótki, bo kocham to opko.

    Weny na dalsze pisanie i pozdrawiam. :)

  21. LordKurak pisze:

    Szczerzyłam się jak głupia do tego „kochanie” XD przez nie nawet docinki nie są już takie wredne. Jeszcze trochę i powie to więcej razy niż Rush XD swoją drogą mam przeczucie (graniczące z pewnością :D), że tym „Wolałbym jednak, żebyś się z tym ograniczył, jeśli w ogóle nie zaprzestał.” osiągnął odwrotny efekt, a jego spojrzenia nie robią na Ryanie oczekiwanego wrażenia (taka niedoskonała podróbka spojrzeń starszego Greya :P)
    Na kilometr widać, że Ryan czerpie przyjemność z denerwowania ludzi i chyba właśnie znalazł sobie nową rozrywkę :D (już mi żal blondyna, bo co on może zrobić poza spojrzeniami?)

    Jestem dumna z Alexa XD zrobił wielki krok do przodu z poradzeniem sobie ze swoimi problemami.
    Nie wiem czy Jason sobie zdaje z tego sprawę, ale (jak to powiedział kiedyś o Charliem) wpadł. Już i tak wcześniej nie cieszył się z okazji na seks z Charliem*, a teraz jeszcze się coraz bardziej w to angażuje.
    Dobrze że postanowił zostać na noc, bo już miałam mu ochotę walnąć :D

    *ciekawe czy to wyjdzie na jaw :P niby wtedy Charlie nie był już z Rushem, ale… ciekawe jak by blondyn zareagował jakby się dowiedział

    Cały czas się zastanawiam, który związek ucierpi na powrocie Ryana :P Może zacznie sypiać z Jasonem, rozkocha w sobie Charliego i… nie wiem co mógłby zrobić Mikowi, ale na pewno coś wymyśli :D hahaha ciekawe co by Charlie z Jasonem zrobili jakby się okazało, że Ryan zrobił z Mika geja XD dobra fantazja mnie ponosi :P ale miny by musieli mieć zabójcze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s