Never Be The Same – 11 – Wspomnienie

„If you move up to me then I’ll show you the way
Then you’ll know how to skweeze me
you know how to pleeze me
you’re learnin’ it easy”*

— Nie zrobię ci nic złego.
David, ociągając się dłuższą chwilę, w końcu spojrzał mu w oczy. Shane wyraźnie widział, że mężczyzna się boi, mimo że nic nie mówi. To musiało być dla niego strasznie ciężkie.
— Mm? Jak nie chcesz, to nie musisz – mruknął i ponownie cmoknął jego skórę.
David znowu spuścił wzrok. Może to było za wcześnie…?
— Nie wiem… Najwyżej powiem, żebyś przestał? – spytał niepewnie, kładąc dłoń na ręce kochanka. Boże, chyba zgłupiał, że chciał się na to zgodzić.
Shane skinął głową i ponownie przesunął kilka razy dłonią po jego penisie.
— To co, zdejmiesz ze mnie te ciuchy? Zaczynają mnie coraz bardziej wkurwiać.
Davida trochę rozluźniła ta uwaga, bo prychnął pod nosem i nawet uśmiechnął się kącikiem ust.
— To wstań.
Shane uniósł się, patrząc na niego z góry. I co od razu David zauważył, miał pełny wzwód w spodniach. Nic dziwnego, że teraz cisnęły go jeszcze bardziej.
Spojrzał na chłopaka z dołu i pstryknął wypukłość palcem.
— Ładnie się tu odznaczają twoje myśli – prychnął i pogładził dłonią krocze przez materiał.
— Normalnie mi od obciągania tak nie staje. – Zaśmiał się Shane, wypinając nieco biodra. – Przy nikim mi tak nie staje jak przy tobie.
David speszył się nieznacznie. Wiedział, że działał na Shane’a i że ten nie jest zbyt wyszukany w komplementach, ale ten był… na swój sposób uroczy.
— Gdybyś był młodszy, powiedziałbym, że to młodzieńczy zapał… ale tak to chyba muszę podziękować! – Zaśmiał się i cmoknął wybrzuszenie w spodniach.
Shane uśmiechnął się zadowolony, przesuwając po jego włosach palcami. Ten facet był naprawdę obłędnie pociągający. Co z tego, że miał żonkę i dzieciaki? Shane nie znał nikogo, kto byłby bardziej w jego typie.
— Zdejmij – powiedział twardo.
David spojrzał jeszcze raz w górę, po czym nie spuszczając wzroku, zaczął rozpinać mu spodnie. Shane w tym czasie zdjął z siebie koszulę i zarzucił ją na krzesło, na którym już wisiała bluza. Oblizał się, patrząc na kochanka, który powoli rozpiął jego spodnie do końca. Potem przesunął dłonie na jego biodra, palcami sięgając pod gumkę bokserek na jego pośladkach i za jednym pociągnięciem zsunął wszystko w dół. Duży penis Shane’a pojawił się przed oczami Davida. Chłopak trącił językiem kolczyki w wardze i skopał do końca z siebie spodnie razem ze skarpetkami.
— I jak?
David odsunął się głębiej na łóżko i odetchnął, oglądając chłopaka w pełnej okazałości.
— No… uch… faktycznie na ciebie działam – jęknął coraz mniej pewny, czy dobrze zrobił, zgadzając się.
— Mhm – zgodził się Shane, przesuwając dłonią po całej długości swojego penisa. Wszedł kolanami na łóżko i sięgnął do spodni Davida. Szarpnął je w dół, zsuwając je z mężczyzny. Ten złapał powietrze gwałtownie.
Dobra, David, tylko spokojnie, zaczął powtarzać sobie w myślach, na razie poddając się młodszemu mężczyźnie.
Shane zdjął mu do końca spodnie razem z bielizną i położył mu dłoń wysoko na udzie. Drugą ręką objął go w pasie i przyciągnął do siebie, przytulając.
— Jesteś taki przystojny – Shane zamruczał mu niskim głosem tuż przy uchu i polizał go po szyi.
David wyprężył się w jego ramionach, wzdychając. Czuł się wręcz mały w porównaniu do umięśnionego ciała tego byczka. Shane przejechał mu dłonią po plecach i po chwili pchnął, tak że David opadł na materac. Chłopak zawisnął nad nim i pocałował mocno w usta, zanim mężczyzna zdążył jakoś zareagować.
David jęknął zaskoczony i nieznacznie się spiął. Pocałunek jednak uspokoił go dość szybko, a przynajmniej na tyle, aby mógł zarzucić ręce na szyję Shane’a w poszukiwaniu większej bliskości.
Chłopak wsunął mu język do ust, pieszcząc go przy tym dłońmi po ciele i ocierając się twardym penisem o jego krocze. Na to wrażenie David zacisnął oczy, licząc w myślach. Naprawdę starał się odprężyć i nie myśleć o tym, że ten… Uch. Wsłuchał się w muzykę.
Tymczasem Shane uniósł się, żeby sięgnąć do szafki po nawilżenie. Kiedy jednak ponownie spojrzał na Davida, zmarszczył lekko brwi.
— Okej? – spytał.
Mężczyzna otworzył jedno oko, zerkając na niego krótko i ponownie je zamykając. Pokiwał głową i pogładził kochanka po karku. Shane westchnął i pocałował go w usta. Starał się nie być gwałtowny. Otworzył tubkę z lubrykantem, którą trzymał w dłoni.
— Ostatni moment, żeby zrezygnować. – Zaśmiał się, mając nadzieję, że David jednak tego nie zrobi.
— Hmm… – mruknął mężczyzna, rozchylając powieki i patrząc niepewnie w orzechowe oczy chłopaka. – Nawet nie wiem, co powiedzieć, żeby nie zabrzmiało żałośnie… ale… zresztą wiesz – jęknął, sam załamany tym, jak się denerwował.
Shane wydął wargi, milcząc chwilę. Czuł się tak cholernie winny. Pocałował go w policzek i otarł się o niego własnym.
— No. Ale czaj, nie jestem agresywny – mruknął.
David, usłyszawszy to, miał ochotę walnąć głową w ścianę. Zamiast tego zaśmiał się pod nosem i przyciągnął twarz chłopaka bliżej swojej, całując jego nos. Jednocześnie zgiął nogi w kolanach, odsłaniając się przed nim.
— Głupi.
Shane uśmiechnął się.
— A ty jesteś seksi – zarechotał i zgniótł jego usta w pocałunku, wyciskając przy tym żel na palce.
David jęknął w pocałunek, prężąc się pod kochankiem. Shane nie przerywając, sięgnął nawilżonym palcami do jego tyłka. Przejechał nimi powoli po rowku. Poczuł od razu, jak mężczyzna pod nim zastyga nieruchomo, a jego oddech zdecydowanie przyspiesza. Patrzył na niego badawczo, jedną ręką głaszcząc powoli po boku. Palcami drugiej drażnił i masował jego wejście, nie wsuwając ich na razie. Dziureczka Davida wydawała mu się w dotyku taka maleńka i delikatna. Aż trudno było uwierzyć, że Shane się zmieścił. Tylko że teraz konsekwencją tego był strach Davida i niekontrolowane dreszcze. Nic nie mógł poradzić na to, że tracił ochotę.
— Kurwa, mów czy w porządku, bo nie wiem, czy mam kontynuować – mruknął Shane z ustami tuż przy jego uchu. Zostawił jego dziurkę w spokoju i pogłaskał po pośladku.
David spojrzał na niego tak żałośnie, że aż sam miał ochotę się schować.
— Nie wiem… pocałuj – zażądał, czując się jak przegraniec.
Shane od razu wykonał prośbę, kładąc mu dłoń na policzku i pocałował w usta mocno, lecz nieagresywnie. David westchnął ciężko i przyciągnął go do siebie mocniej za kark, wtulając się w jego szyję.
— Boję się – szepnął ledwie słyszalnie, artykułując swoje myśli. Jednocześnie wiedział, że nie chce się wycofać. Nie mógł pozwolić, żeby to, co się stało, rządziło jego życiem.
Shane przełknął ciężko ślinę. Zrobiło mu się strasznie przykro. Do tej pory sam nie wiedział, jak mógł go tak po prostu… zgwałcić.
Pogłaskał Davida swoją dużą dłonią po włosach.
— Przepraszam… Możemy przestać – wychrypiał.
David jednak pokręcił głową, nie odsuwając się od jego szyi. Pachniał tak intensywnie, męsko. Zupełnie inaczej niż wtedy, jeszcze w liceum. Shane wahał się dłuższą chwilę, ale wrócił dłonią do jego szparki. Kiedy powoli wsuwał w niego jeden palec, przytulał go do siebie pewnie i głaskał po głowie, i ramieniu. Czuł, jak mężczyzna drży zdenerwowany, ale nie odsuwa się. Wręcz przeciwnie, obejmuje go desperacko, mocno.
Chłopak wsunął wreszcie palec do końca i zaczął powoli poruszać. Zerkał na niego troskliwie i przytulał. Płyta już się skończyła i robili to w zupełnej ciszy. W pokoju było słychać tylko ich oddechy. Intymność i napięcie wisiały w powietrzu, a David niespiesznie głaskał szerokie, umięśnione plecy kochanka. W duchu dziękował mu, że daje mu czas.
Shane całował go lekko po szyi i po dość długiej chwili naparł drugim palcem na jego wejście.
— Hm? – mruknął przy tym pytająco i aż usłyszał, jak David przełyka głośno ślinę.
— Mhm.
Wsadził w niego palec i od razu złapał jego usta w lekkim pocałunku. Zaczął poruszać zarówno palcami, jak i językiem, który wsunął Davidowi do ust. Mężczyzna wyprężył plecy, jednocześnie skupiając się na ustach i języku chłopaka. Czuł się przy nim taki… mały. I był tym zarówno przytłoczony, jak i, co go samego dziwiło, podniecony. Pogłaskał kochanka po czaszce.
Shane odchylił mu kolanem nogę, dając sobie lepszy dostęp do jego tyłeczka. Rozciągał go powoli, ale wprawnie, bawiąc się przy tym jego ustami. Zassał lekko jego dolną wargę, zerkając mu co jakiś czas w oczy, żeby sprawdzić, czy wszystko okej. Co prawda czuł, że nie jest on jakoś specjalnie rozluźniony, ale nie widział w jego spojrzeniu protestu ani niechęci. Mężczyzna raczej ufnie oddawał się w jego posiadanie, starając się zaufać mu jak tylko był w stanie. I po jakimś czasie Shane wsunął w niego trzeci palec. Drugą dłoń skierował w dół pomiędzy ich ciała na penisa Davida, pieszcząc go niespiesznie. Delikatnie przesuwając kciukiem po nasadzie, w górę aż na główkę i z powrotem.
— Mogę już? – spytał, kiedy czuł, że jest już w miarę w porządku.
David spojrzał mu w oczy. Był rozpalony, ale czuł, jak z nerwów aż coś ściska mu się w żołądku.
— Pragniesz mnie? – szepnął, gładząc Shane’a po policzku, a ten uśmiechnął się lekko, patrząc mu w oczy pożądliwym wzrokiem, który nie pozostawiał wątpliwości. Mimo to odpowiedział nisko:
— No… cholernie. David, jesteś taki pociągający.
Mężczyzna uśmiechnął się kącikiem ust. Cholerny skurczybyk umiał być słodki.
— Mmm… ja ciebie też – szepnął i cmoknął Shane’a w powiekę.
Ten zaśmiał się cicho i sięgnął dłonią w dół, poprawiając jego biodra. Szepnął mu do ucha:
— To wchodzę. – I naparł powoli czubkiem penisa na jego wejście.
David przymknął na chwilę powieki, ale szybko je otworzył. Wolał widzieć chłopaka i jego oczy niż, nie daj Boże, popaść we wspomnienia. Odetchnął ciężko, czując jak główka penisa Shane’a przeciska się przez ciasny okrąg mięśni jego szparki. A kiedy wreszcie się przecisnęła, penis zaczął wsuwać się w niego głębiej. Był naprawdę duży.
— Uch… – odetchnął chłopak, czując, jak ciasne jest wnętrze mężczyzny. Sam był cały zaróżowiony na policzkach.
David oddychał pod nim szybko i starał się nie myśleć, tylko odbierać to, co czuje. Nie było to łatwe, ale radził sobie. Pogłaskał Shane’a po twarzy.
— Podoba się? – Zaśmiał się przez ściśnięte gardło.
— Och… tak – wychrypiał Shane, łapiąc go za udo i zawieszając sobie jego nogę na biodro. Zaczął się powoli poruszać. Wysunął przy tym język i liznął go przez cały policzek.
David jęknął nisko, czując to specyficzne tarcie.
— Pies – mruknął, prężąc się pod tym wielkim, umięśnionym ciałem.
— Co ty masz z tym psem? – prychnął Shane, bynajmniej nie niezadowolony. Ścisnął jego pośladek, z każdym pchnięciem nabierając tempa.
— Och… uch – jęknął, przymykając na moment oczy. – Nic… nie… och. Nie podoba się?
— Podoba! – Zaśmiał się Shane chrapliwym z podniecenia głosem i wyprostował się bardziej, kładąc mu we władczym geście dłoń na klatce piersiowej. Drugą przytrzymywał sobie jego biodra. Jądra chłopaka uderzały raz po raz w tyłek mężczyzny.
David trzymał się jedną dłonią za kark Shane’a, drugą za bok łóżka. Czuł, jak jego sztywny penis ociera się o podbrzusze kochanka.
Shane złapał go za biodra, niemal go unosząc i wbijał się w niego automatycznie. Czuł, jak ciasne wnętrze Davida prowadzi go na sam skraj.
— Och… ja pierdolę – wywarczał w jego usta i od razu pocałował go żarliwie i namiętnie. – Mmm! Jesteś takim zajebistym facetem, David!
Mężczyzna uśmiechnął się automatycznie, w tej chwili wybitnie łasy na wszelakie komplementy. Oddychał szybko przez usta, czując się niesamowicie otwarty na Shane’a. Czuł się z tym odrobinę głupio, taki obdarty ze wszystkiego, co budował przez tych kilka lat. Jedno wydarzenie zmieniało właśnie jego życie o sto osiemdziesiąt stopni.
Przesunął nogą po biodrze chłopaka, oddychając coraz szybciej. Jeszcze odrobinę.
Shane dyszał nad nim, aż zaciskając palce na jego biodrach i marszcząc mocno brwi, kiedy posuwał go wyraźnie bliski końca. W pewnym momencie, kiedy czuł, że zaraz dojdzie, złapał penisa Davida w dłoń, masturbując go mocno. Ten był twardy, gorący i pulsujący. Aż drgnął w jego dłoni, a David jęknął głośniej, prężąc się.
— Tak… – szepnął, oddychając szybko i urywanie przez zaczerwienione od pocałunków usta.
— Aaaach! – jęknął nagle Shane, dochodząc w nim głęboko, po czym pochylił się i pocałował go tak mocno, że aż wbił go bardziej w materac. Przyspieszył też ruchy dłoni na jego kutasie.
David wyprężył się pod nim jak struna, czując to specyficzne gorąco rozchodzące się w jego wnętrzu. Niemo krzyknął w usta kochanka i po kolejnych kilku szybkich ruchach jego nadgarstka, doszedł.
Shane uśmiechnął się do siebie błogo i wysunął z niego, od razu zwalając się na bok, na plecy. Zagapił się w sufit, zupełnie wypompowany i zaspokojony. David jednak dość sprawnie wytrącił go z tej zadumy, szturchając go łokciem w bok. Nie miał siły na nic więcej.
— Mm? – Shane zerknął na niego i podsunął głowę do jego ramienia, przyklejając się do niego policzkiem. – I jak było? Sprawdziłem się?
— Na razie to wracaj tu i przytul mnie – zażądał zbyt twardym głosem jak na osobę zupełnie wypompowaną.
— Ta jest, kurwa! – Zaśmiał się chłopak, odwracając bokiem do niego i przełożył mu rękę w pasie. Przyciągnął go do siebie i pocałował.
David uśmiechnął się w jego usta, zarzucając mu jedną rękę na kark i gładząc go po nim subtelnie palcami.
— Mmmm… znacznie lepiej.
Shane wyszczerzył się do niego, zadowolony. Wydawał się podekscytowany samym faktem, że David mu się oddał.
— Taa? I co jeszcze, kurwa, mogę dla ciebie zrobić? – zarechotał, w duchu czując, że zrobiłby wszystko, o co David by go teraz poprosił. Uwielbiał tego faceta.
Mężczyzna prychnął pod nosem rozbawiony.
— Na razie nic. – Odetchnął, głaszcząc go nadal. – Chyba że chcesz zrobić coś specjalnego?
— Nie wiem! – Zaśmiał się i zlizał z dłoni spermę Davida. – Pogasić światła i będziemy szli spać czy jeszcze chcesz do łazienki?
— Umyję się. Jutro rano muszę wstać do pracy. Nie będzie czasu – przypomniał mu ze skwaszoną miną. Wcale nie miał ochoty.
Shane zagryzł wargę i skinął głową.
— Idę z tobą – postanowił i zwlekł się z łóżka pierwszy.
David jęknął w duchu. Nie znaczyło to, że chce iść pod prysznic już. No ale jak już chłopak wstał… Sam zwlókł się z łóżka z ciężkim sercem.
— To później jeszcze zrobisz mi coś do picia. Może być jeszcze jedna herbatka. – Uśmiechnął się chytrze, żałując, że nie ma tu szlafroka.
— Niech będzie – prychnął Shane, łapiąc go w pasie i przytulając. – Ale pachniesz po seksie. – Zaśmiał się w jego szyję.
David zmierzył go wzrokiem, po czym jednak odpuścił i tylko przewrócił oczami.
— Czyli jak?
— Tak, że mógłbym cię tu wziąć jeszcze raz – odparł Shane i ugryzł go lekko w ucho, a David pstryknął go palcem w nos.
— Głupek. Jeszcze mnie tu zjesz – fuknął rozbawiony i ruszył do łazienki. Nawet nie przypuszczał, że będzie miał taki dobry humor.
— W końcu nazywasz mnie psiskiem – prychnął Shane, idąc za nim.
— Tylko jak na psisko to ty się kiepsko słuchasz.
— Wcale nie, grzeczny jestem – burknął Shane, trącając go łokciem w bok, na co David przewrócił oczami.
— Mhm, strasznie – zakpił, lecz po chwili zastanowienia dodał: – Chociaż racja, teraz byłeś grzeczny.
— No właśnie – odparł Shane, wchodząc pod prysznic.
Umył się pierwszy i opłukał. Po czym złapał Davida za szczękę i pocałował.
— Idę ci zrobić tę herbatę – mruknął.
David spojrzał za nim i podziękował w duchu, że już poszedł. Wspólny prysznic może i byłby fajny… ale teraz chciał się umyć w samotności.

*

Na dworze było już ciemno, impreza trwała już od kilku godzin. Masa ludzi znajdowała się w dużym domu kumpla Davida, oglądając jakieś filmy, pijąc i bawiąc się, a druga część siedziała na dworze przy ognisku i muzyce.
Właściwie najmłodszy z tego towarzystwa chłopak, bo będący dopiero w pierwszej klasie liceum, przysłuchiwał się dźwiękom płynącym z głośników. Nawet nieźle, pomyślał, zdejmując z grilla dwie kiełbaski i wsadzając do kromek chleba, jak David prosił. Wrócił z nimi z powrotem do domu, gdzie znajdował się jego chłopak. Oczywiście o tym ostatnim fakcie nikt nie wiedział. David zakazał mu o tym komukolwiek mówić, za to kazał się cieszyć z faktu, że w ogóle poszedł z nim na taką imprezę.
Kiedy Shane wszedł do salonu, zobaczył Davida siedzącego na kanapie w salonie z butelką piwa opartą o udo jakiejś ładnej blondwłosej dziewczyny, która szczerzyła się do niego. Inna spojrzała w stronę Shane’a i uśmiechnęła się.
— Och, młody wrócił. Chodź do nas! – Zaśmiała się, wyciągając rękę do pierwszaka. Był słodki i nawet ładny, a ona pijana, więc nie zwracała aż tak uwagi na jego wiek.
Shane skrzywił się w duchu, patrząc na nią. Uśmiechnął się jednak i usiadł po drugiej stronie Davida, ignorując dłoń dziewczyny.
— David, kiełbaska – mruknął do chłopaka, wyciągając do niego jedną i rzucając przy tym krótkie spojrzenie na puszkę piwa, i udo dziewczyny. Najchętniej by ją chwycił za włosy i wywalił z kanapy.
— Dzięki, młody. – Uśmiechnął się David. Był tu niemal królem. Bogaty, przystojny i obrzydliwie popularny. Pomijając jego okropny, uszczypliwy charakter był niemal idealny.
Jedna z dziewczyn odsunęła się, robiąc Shane’owi więcej miejsca, ale i tak w efekcie oparła się o jego ramię. W salonie w ogóle było dużo osób. Shane spojrzał na jej ramię i westchnął ciężko. Odgarnął wolną dłonią przydługie, brązowe włosy z czoła, które zwijały się w lekkie loczki. Ugryzł kiełbaskę.
— No i co tam robicie? – spytał luźno zadowolony, że może tu być. Właściwie byli tu sami ludzie z najstarszego rocznika. Jego kumple z klasy tak mu zazdrościli. Dzięki Davidowi był popularniejszy w klasie. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej dziewczyny coś za często pytały go, czy nie wkręciłby ich na taką imprezę.
— Pijemy, gadamy i pijemy – wyjaśnił David, odrywając w końcu spojrzenie od dekoltu pijanej koleżanki. – A ty czemu nie pijesz? Utyjesz mi od tej kiełbasy. – Zaśmiał się.
— Eee… nie no, przecież biegam i trenuję – prychnął Shane, uśmiechając się do niego uroczo. – No i mogę się napić w sumie… – Podrapał się po głowie. – A gdzie piwo? – Wychylił się, zrzucając przy tym rękę dziewczyny ze swojego ramienia, udając, że się rozgląda. Dziewczyny były takie uporczywe.
— W lodówce. Nam też przynieś – David uśmiechnął się szelmowsko, wskazując na dwie dziewczyny obok siebie.
Shane rzucił dziewczynom niemalże pogardliwe spojrzenia, ale były zbyt pijane, żeby to zauważyć.
— No już lecę – odparł chłopak, powstrzymując się, żeby nie cmoknąć go w policzek, i wstał. Poszedł do kuchni po piwa, podgryzając po drodze kiełbaskę.
W końcu przepchnął się przez tłum roześmianych, pijanych ludzi. W kuchni nie było luźniej niż w reszcie domu. Znalazł szybko cztery piwa. Nic trudnego skoro cała lodówka była ich pełna.
Dojadł szybko kiełbaskę, wytarł ręce o jakąś szmatkę i wziął piwa, z którymi wrócił do salonu. Od razu usiadł na swoim miejscu, podając dziewczynom i Davidowi butelki. Popatrzył na Davida swoimi dużymi oczami, a na jego ślicznej buźce widniał zadowolony uśmiech. David był taki przystojny.
Starszy chłopak kiwnął mu głową w podziękowaniu i dopiero po chwili zwrócił się do niego.
— Chodź na słówko. — Po tych słowach wstał i przeprosił dziewczyny.
Shane spojrzał za nim i z chęcią odsunął się od dziewczyn, zabierając ze sobą swoje ledwo co zaczęte piwo. Podążył za Davidem wiernie, zakładając za ucho przydługie loczki.
David wbiegł na górne piętro po schodach, kilka razy przez kogoś zaczepiany. Natrętów jednak zbywał szybko i nie odwracając się nawet, by spojrzeć na Shane’a, wszedł do jednego z pokoi na końcu korytarza, nie zamykając drzwi. Chłopak wszedł za nim pospiesznie, przepraszając po drodze ludzi, których niechcący potrącił. W pokoju było ciemno, ale na pewno byli sami. David podszedł do niego i zatrzasnął drzwi.
— Zamknąć?
Shane uśmiechnął się do niego spod włosów.
— A co chcemy robić? – spytał, patrząc na niego z rumieńcami na policzkach, których w ciemnościach nie było widać.
— A ty co chcesz mi zrobić? – spytał sugestywnie David, opierając się nadal o drzwi ręką nad ramieniem chłopaka.
Shane przełknął ślinę i zahaczył mu palec wskazujący o pasek spodni, odkładając przy tym piwo na szafkę obok.
— Co tylko chcesz – westchnął, patrząc mu ufnie w oczy.
David uśmiechnął się pewnie i zamknął drzwi. Był taki pewny siebie i aż emanowała od niego ta męskość. Pogłaskał Shane’a po włosach.
— To klękaj, śliczny.
Chłopak poczuł, że rośnie mu wzwód od samego głosu Davida. Poprawił włosy i uklęknął przed nim, zaczynając mu sprawnie rozpinać spodnie.
— O Jezu… – westchnął, zszarpując mu jeansy w dół.
David zaśmiał się cicho pod nosem.
— Już się nie możesz doczekać? Pokażesz mi, że jesteś dużo lepszy od tych lasek? – podpuszczał go. Lubił, jak ten chłopak robi mu wszystko, co tylko mu każe, z takim entuzjazmem.
Shane zaśmiał się pod nosem i polizał jego penisa po całej długości.
— Jasne, że jestem lepszy. Ich tak nie kręci twój kutas – westchnął cicho, niemalże do siebie. Zaczął powoli ssać główkę i dłonią pobudzać go od nasady.
— Jesteś tego taki pewny?
— Mhmmm… – wymruczał w krocze Davida, patrząc na niego w górę i uśmiechając się do niego oczami. Zaczął brać jego penisa coraz głębiej, w dłoniach masując jądra. Chciał mu zrobić jak najlepiej! Żeby nawet nie myślał o tych głupich laskach, jak z nim był.
David pogłaskał go po włosach.
— Grzeczny – westchnął, oddychając coraz ciężej.
Shane tylko uśmiechnął się w duchu, niemalże połykając jego kutasa. Aż przymknął oczy, kiedy czuł go głęboko w gardle, jak poruszał szybko głową. Jego własne spodnie już go uciskały.
— Mrucz – zażądał David i zaczął ruszać biodrami. – Mrucz, jak bardzo ci dobrze.
— Mm… mmmm… – Chłopak spojrzał na niego w górę, rozpalony, od razu wykonując polecenie. Nie ruszał przy tym swojego krocza, skupiając się tylko na zadowoleniu Davida. Mruczał i obciągał mu z zapamiętaniem. Kochał tego penisa.
W końcu poczuł, jak w jego gardło tryska ciepła, gorzka sperma kochanka. Towarzyszyło temu głośne westchnienie przyjemności.
— Och kurwa tak!
Przełknął wszystko chciwie i wpatrzył się w Davida dumny z siebie, a ten uśmiechnął się kącikiem ust i pogłaskał go po włosach.
— Smakowało?
— Och, tak. – Shane uśmiechnął się szeroko, podnosząc się i mocno pocałował Davida. Nie mógł się powstrzymać.
Starszy chłopak pozwolił mu na to, łapiąc go w talii i oddając pocałunek. Przejmując przy okazji nad nim kontrolę.
— Mm – Shane mruknął w jego usta, ocierając się kroczem o wciąż wystającego ze spodni penisa Davida. Czuć było jego wyraźny wzwód.
David liznął wargę chłopaka.
— Co? – spytał zaczepnie.
— Mm… też chcę się spuścić. – Shane spojrzał mu w oczy swoimi ufnymi ślepiami.
— No to… na co czekasz? – zamruczał, ocierając się o niego, a dłonią ściskając jego pośladki.
— Przelecisz mnie tutaj? – Zaśmiał się chłopak, jedną ręką zaczynając rozpinać swoje spodnie, a drugą masował Davida po ramieniu i klatce piersiowej.
— Chciałbyś? – David spytał na poły niewinnie.
— Noo – Shane rozpiął spodnie i odgarnął z czoła włosy. – David… proszę. – Odetchnął, napierając na niego.
Starszy chłopak skubnął usta Shane’a i pchnął go na łóżko. Z twarzy nie schodził mu pewny siebie uśmiech. Shane aż odetchnął, patrząc na Davida. Był taki seksowny. Szybko zdjął spodnie, zostając w samej koszulce. Jego duży penis już stał na baczność. David odetchnął, a jego mięśnie naprężyły się pod skórą. Nie był napakowany, ale na pewno wyglądał dobrze.
Podszedł do chłopaka, klęknął jednym kolanem między jego udami i pochylił się nad nim.

*

Był jeszcze dosyć wczesny ranek. Spali blisko siebie na niedużym łóżku w równie niewielkim pokoju Shane’a. Chłopak marszczył lekko brwi przez sen, aż wreszcie obudził się i przetarł twarz dłonią. Szybko jednak jego wzrok padł na wzgórek na pościeli spowodowany jego stojącym penisem. Uch. Spojrzał to na Davida, to na namiocik i zagryzł wargę. Wszystko przez to, co mu się przypomniało. David w liceum był taki gorący. Chociaż ten leżący obok też, jeżeli nie jeszcze bardziej. Te jego cholerne dołeczki w policzkach i proste rysy. Do tego teraz mężczyzna zamruczał przez sen, tuląc się do jego ramienia. Shane przekręcił się lekko, głaszcząc szyję i ramię Davida. Otarł się przy tym swoim twardym penisem o jego krocze. Ten westchnął przez sen, coś mówiąc. Jednak za cicho, żeby dało się zrozumieć.
Chłopak wpatrywał się w jego przystojną twarz jeszcze chwilę, po czym z gardłowym westchnieniem polizał jego szyję. Nie przestawał ocierać się o jego ciało coraz mocniej. David jęknął, marszcząc twarz. Chciał jeszcze spać. Najwyraźniej jednak Shane miał inne plany co do niego, bo uniósł się niespodziewanie, zrzucając z nich pościel i zawisnął nad mężczyzną z dłońmi po bokach jego głowy. David usłyszał cichy, groźny pomruk i po chwili Shane dossał się mocno do jego szyi jak głodne zwierzę. David momentalnie się obudził, odpychając go mocno i niemal spadając na podłogę. Cholera! Będzie miał ślad!
Shane odetchnął, wpatrując się w niego z pożądaniem w oczach i przesunął dłonią po swoim sztywnym penisie.
— Hej! – wychrypiał z uśmiechem.
David podążył za jego dłonią spojrzeniem i aż zamarł.
— Nie – odpowiedział na niezadane pytanie.
Chłopak wydął wargi i podsunął się do niego.
— Mmm… ale David – poprosił podniecony i położył mu dłoń na kroczu.
Mężczyzna pokręcił głową.
— I tak jestem na ciebie wściekły za to przed chwilą. Cholera, jeśli zostanie ślad, to jesteś martwy! – warknął, wstając z łóżka i idąc do łazienki, do lustra.
Shane szybko wstał i poszedł za nim, cały czas przesuwając dłonią po swoim członku.
— Nie został na pewno, kurwa, za szybko się wyrwałeś – odparł i położył mu dłoń na pośladku jeszcze przed łazienką.
David strzepnął ją i wszedł do środka. Spojrzał w lustro, oglądając swoją szyję. Shane stanął za nim, a jego lekko zarumieniona, całkiem ładna twarz ukazała się mężczyźnie w lustrze. David jednak bardziej był zainteresowany sobą, a przynajmniej do czasu, kiedy nie odkrył, że chłopak nie zostawił na nim żadnych śladów. Aż westchnął ciężej, odwracając się.
— I tak nie.
— Czemu? – burknął Shane, obejmując go w pasie i ocierając się kroczem o jego brzuch. – Taki szybki numerek.
— Po tym szybkim numerku ty będziesz rozładowany, a ja zmęczony i obolały – prychnął, ale i tak chwycił jego penisa w dłoń. Był gorący i twardy.
Shane od razu się uśmiechnął i pochylił, całując go po ramieniu.
— To już zakładasz, że moja rola to top? – zarechotał nieco chrapliwie z podniecenia i zaspania.
Davidowi od razu zrzedła mina. Puścił też jego penisa.
— Nie. Nie zakładam.
— Ej, David – jęknął Shane, chwytając go za nadgarstek i ponownie kierując na swoje krocze. – No co? Bo tak powiedziałeś, no!
David wydął tylko usta niezadowolony. Wiedział, co powiedział, ale Shane mu wypomniał.
— Tak ci się spodobało? – naciskał chłopak, obcałowując jego ramię.
David aż wzniósł oczy do nieba.
— A słyszałeś kiedyś o czymś takim jak wyczucie?
Shane zaburczał coś pod nosem i uniósł głowę, patrząc mu w oczy.
— No dobra, no… W ogóle, kurwa, śniłeś mi się – mruknął, a David pogłaskał go po tej debilnie wygolonej głowie.
— Tak?
— No. Jeszcze jak byliśmy w liceum. Na jakiejś imprezie się pieprzyliśmy w pokoju, na piętrze – odparł Shane z wyraźnym entuzjazmem widocznym w nieco szerzej otwartych oczach.
David wskazał jego penisa, wodząc po nim palcem wskazującym.
— I to od tego?
— No. – Shane uśmiechnął się półgębkiem. – Najpierw ci obciągnąłem, a potem mnie przeleciałeś. – Zarechotał i poruszył nieco biodrami, łasząc się penisem do jego dłoni.
David pokręcił głową. Chłopak był według niego taki dziecinny. Mimo tego stanął do niego bokiem, przytulając się i zaczął robić mu dobrze dłonią. Shane od razu zamruczał zadowolony, głaszcząc przy tym jego ciało. Było mu dobrze. Wciągnął mocno zapach mężczyzny.
Po jakimś czasie z penisa Shane’a strzeliła sperma, a chłopak złapał usta Davida w pocałunku.
— Mmm! – Wyszczerzył się do niego zadowolony.
Starszy mężczyzna pogłaskał go po plecach i tyłku, równocześnie wycierając dłoń o podbrzusze Shane’a.
— No jakby ręczników tu, kurwa, było za mało! – Zaśmiał się chłopak i sięgnął po ręcznik, namaczając go pod kranem.
— Lepiej po prostu się umyj.
— Wycieram się – odparł Shane i zaczął zmywać mokrym ręcznikiem spermę. – Weź zrób śniadanie.
David przewrócił oczami, ale skinął głową.
— Ale ty zmywasz – mruknął i wyszedł z łazienki. Po drodze jeszcze zahaczył o pokój i założył bokserki na tyłek.
Kiedy akurat skończył robić śniadanie, do kuchni wszedł już ubrany i ogolony Shane. Miał na sobie swoje szerokie bojówki, brzęczące przy każdym kroku i obszerną bluzę z kapturem. David wskazał mu talerz z górą kanapek, samemu popijając kawę. Shane od razu zabrał się za jedzenie i jeszcze z pełnymi ustami zapytał:
— To o której wychodzimy?
— Zaraz. Tylko zjesz, a ja się ubiorę i idziemy.
Shane skinął głową i pochłaniał dalej swoje śniadanie, a David wyszedł do sypialni się ubrać.
Po jakimś czasie wyszli z mieszkania, Shane zamknął drzwi i ruszył za Davidem w dół klatki schodowej. Minęli tylko po drodze jakąś kobietę pod pięćdziesiątkę, a ku zdziwieniu Davida, Shane powiedział jej wyjątkowo kulturalnie jak na siebie:
— Dzień dobry, pani. – Nawet uśmiechnął się lekko.
Mężczyzna aż się za nią obejrzał, a kiedy byli już przy skrzynkach, gdzie się zatrzymali zagadnął do chłopaka.
— Kto to był?
— To ta sąsiadka, co ci mówiłem. Ta co mi obiadki czasem przynosi – prychnął Shane i znalazł w skrzynce kopertę. Ruszył z Davidem do wyjścia, otwierając ją po drodze.
— Miło z jej strony.
Shane nie odpowiedział, bo właśnie otworzył list.
— Najwyższy czas, bo już z kasą krucho było – prychnął do siebie i wyciągnął z koperty plik banknotów, po czym schował je do kieszeni. Wyciągnął też jakąś pocztówkę, ale nawet nie zerknął, co było na niej napisane, tylko wyrzucił ją wraz z kopertą do kosza na śmierci.
David spojrzał za nią skonfundowany. Aż się zatrzymał w pół kroku.
— Czemu to zrobiłeś?
— Co niby?
— Czemu wyrzuciłeś tę pocztówkę?
— Bo po chuj mi ona? – Zmarszczył się Shane, wciskając ręce w kieszenie.
David nie rozumiał, ale na powrót ruszył do samochodu.
— A od kogo?
— Matki – prychnął chłopak, ruszając za nim jak wierny pies.
David zgłupiał do końca, ale przynajmniej już wiedział, czemu były pieniądze w kopercie.
— I nie czytasz od niej kartki?
— No nie, po cholerę? Co mnie, kurwa, obchodzi, gdzie awans dostała albo ile podwyżki? Nie pierdol – burknął chłopak. Najwyraźniej nie lubił tego tematu.
David westchnął ciężko i otworzył samochód. I tak już nie mógł bardziej drążyć tematu, bo by się spóźnił.
— Mogła coś ważnego napisać… nie wiem. Zresztą nie moja sprawa. – Machnął ręką, wsiadając do auta.
Shane stanął przed drzwiami od strony kierowcy i popatrzył na mężczyznę z nieciekawą miną.
— Nie pocałujesz mnie na pożegnanie?
— Nie. Nie na ulicy.
Shane wydął wargi, stojąc jak ciele z rękami w kieszeniach i burknął:
— No.
— To do zobaczenia – David uśmiechnął się jeszcze dość ciepło i zamknął drzwi. Odpalił silnik, machnął mu na pożegnanie i odjechał.

* Slade – „Skweeze me, pleeze me”

10 thoughts on “Never Be The Same – 11 – Wspomnienie

  1. Katrina Conquista pisze:

    Hhahah, a co? XD Już nic nie jest takie samo?

    Fajnie było przeczytać retrospekcję.

    Ale muszę przyznać, że jakoś tak nie mogę ‚polubić’ ani Shane’a ani Davida. Nie wiem czemu. Mogę o nich czytać, ale nie wzbudzają mojej sympatii. David z żonką, a Shane taki trochę podstarzały metal bez przyszłości XD

  2. Floo pisze:

    hehe a już myślałam że David sie wykręci od bycia na dole :D ale jednak się przełamał… Już myślałam że bedzie mu pomoc psychiatryczna potrzebna :P

  3. Elis pisze:

    Teraz w głowie kołacze mi się dwa słowa: Pozwolił mu, pozwolił mu. Shane przy tym był wspaniały, delikatny i zatroszczył się o Davida. Faktycznie słodki z niego byczek. :)

  4. Tamiya pisze:

    Kat, może i było mu wygodnie, ale do czasu… Jakby tak bardzo chciał mieć takiego służalczego kochanka, co mu nigdy nie odmówi i zrobi dla niego wszystko, to by nie odszedł wtedy. Czuł się panem i władcą Shane’a, ale ta zabawa mu się znudziła. Nie miał z kim się pokłócić, nie miał kto go palnąć w łeb za jakąś głupotę czy lekkomyślność… I to go zaczęło irytować. Nie powiem, mnie też by takie zachowanie zaczęło wkurzać po jakimś czasie. Dlatego dobrze, że Shane ma teraz taką niewyparzoną mordkę i się umie zbuntować :D David ma z nim trochę rozrywki i nigdy nie wie, czego się po nim spodziewać C:
    Każdy ma teraz traumę XD No bo jak mam nie myśleć o kanibalizmie po takich walentynkach…?

  5. Katka pisze:

    InnerVision, haha, widzisz, powinnaś powiedzieć, że nas za to lubisz – masz przyjemny relaks przed nauką :D

  6. InnerVision pisze:

    Nie lubię was, dodajecie rozdziały zawsze jak muszę się uczyć na jakiś sprawdzian xD
    Wiedziałam, że David mu się odda, to było pewne. Mam też nadzieję, że kiedyś się przy Shane’ie trochę rozluźni, bo narazie jest strasznie sztywny. Ale może ma po prostu taki charakter ;3 Co do retrospekcji, to widać, że kiedyś się dogadywali, szkoda, że się to potem tak skończyło, jak się skończyło.
    I nadal mam nadzieję, że David uświadomi sobie kiedyś, że jego wielką miłością jest Shane i odejdzie od Żabci, taka jestem wredna xD
    Dodajcie nowy rozdział szybko ;<

  7. Katka pisze:

    Tamiya, „Z naszego byczka była taka pipa, że o pożal się boże, tu leci po jedzenie, tam po picie, tu go wręcz błaga żeby go przeleciał…” – Shane na każde zawołanie. Davidowi musiało być wygodnie z takim kochankiem.
    „Chyba jedzenie kogokolwiek, nawet w przenośni, źle mi się teraz kojarzy…” hahahaha XD Teraz przy każdym sypialnianym „mmm, mam ochotę cię zjeść…” będzie taki moment chwilowej konsternacji XD

  8. Tamiya pisze:

    Ha! Moje ciche życzenie się spełniło! :D Shane był delikatny, uważał, co robi, a Davidowi się podobało ;) Na tyle, że jak mu rano Shane zaproponował numerek to David założył z góry, że to on będzie bottomem, a Shane topem <3 aww. Jestem za Davidem, Shane, skurczybyk, potrafi być słodki, mówię to chyba za każdym razem, ale on od liceum dorósł tylko tyle, że nie jest teraz taki uległy XD I nie ma loczków. A ten sen Shane'a… ja już chyba rozumiem, czemu David go zostawił… Z naszego byczka była taka pipa, że o pożal się boże, tu leci po jedzenie, tam po picie, tu go wręcz błaga żeby go przeleciał… To na swój sposób słodkie, że tak się za nim uganiał, ale trochę szacunku do siebie powinien mieć i się stawiać…

    Tak strasznie mi żal Shane'a, jak go tak zżerają wyrzuty sumienia za ten gwałt… I on na prawdę tego tak żałuje :( A David jak się boi… w takich momentach nic tylko ich przytulić…
    "Głupek. Jeszcze mnie tu zjesz."
    Chyba jedzenie kogokolwiek, nawet w przenośni, źle mi się teraz kojarzy… Ale potem były teksty o tym jaki to z Shane'a psiak, aww :D
    "-Nie pocałujesz mnie na pożegnanie?
    David uniósł brwi znacząco.
    – Nie. Nie na ulicy."
    Awww. Miałam taki wyszczerz jak to przeczytałam :3 słodkie. Biedny Shane XD

  9. Shivunia pisze:

    Gordon>> Jak miło cie znowu…czytać ;) I tak, Shane się rozbestwił. David go głupi zostawił to mu psiak „zdziczał” XD

  10. Gordon pisze:

    wiedzialem ze da sie przeleciec i nawet mu sie podobalo. wedlug mojego planu bedzie mu sie podobac coraz bardziej az w koncu sam sie bedzie prosic.
    nastoletni David siedzial na tej kanapie jak pan na wlosciach. jedna laska po prawej, jedna po lewej… kurwa brakowalo tylko jednej przed nim na kolanach z twarza w jego spodniach. radzil sobie. za to Shane jakby mogl zrobic wszystko co by mu David kazal. a takie niepokorne psisko z niego wyroslo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s