Fire Dragon Tattoo Studio – 46 – Kolejne łamanie zasad

Jason zamknął za sobą drzwi, zdjął buty i wszedł głębiej do jasnego pokoju. Było już dosyć późno. Usiadł na szerokim parapecie i wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów.
Alex w tym czasie bez słowa poszedł wziąć prysznic. Czyścioszek, przemknęło Jasonowi przez głowę. Zabawne było jednak to, że, mimo kąpieli, zawsze i tak pachniał tak… przyjemnie i świeżo.
Jason nastawił się na długie czekanie, więc niespiesznie zapalił, uchyliwszy okno. Wsłuchał się w szum prysznica i dźwięki ulicy. Noc zapowiadała się na chłodną, ale może to dobrze. Dzisiaj miał wiele wrażeń i czuł się cały czas jakoś specyficznie pobudzony i rozgrzany.
Wreszcie dopalił i nie wstając z parapetu, zdjął koszulkę przez głowę. Rzucił ją na krzesło i ponownie wpatrzył się w okno. Usłyszał, że drzwi od łazienki się otworzyły, a z niej wyszedł Alex. Miał mokre, zaczesane do tyłu włosy, lekko zaczerwienione od ciepłej wody policzki, a na sobie tylko cienki, śliski szlafrok. Odsłaniał mu tors i kark.
Jason uśmiechnął się odruchowo, taksując go wzrokiem.
— Seksownie.
Alex uśmiechnął się lekko i kpiąco zarazem.
— Jeszcze powiedz mi, że jestem ładniutki i cię stąd wyproszę.
Jason prychnął, ani na chwilę nie tracąc animuszu. Wstał z parapetu i podszedł do mężczyzny.
— Nie. Jesteś przystojny — odparł po prostu i położył mu eksperymentalnie dłoń na biodrze.
Alex spojrzał na nią nieufnie, a dopiero później z wolna uniósł spojrzenie na Jasona.
— Hm? — Tatuażysta pogłaskał go palcami po boku. — Wiesz, że nic ci się nie stanie, jak mnie też dotkniesz? — Uśmiechnął się na poły drwiąco, na poły zachęcająco.
Alex spuścił wzrok na klatkę piersiową mężczyzny i niepewnie wyciągnął do niego dłoń. Jego opuszki ledwo musnęły skórę Jasona, żeby od razu się cofnąć. Pokręcił głową i odsunął się do mężczyzny, przecierając twarz dłonią. To, co działo się w jego głowie, niemalże niszczyło go od środka.
Jason westchnął ciężko.
— Co jest?
— Nic — odparł chłodno Alex. — Nic, połóż się na łóżku i rozbierz — rozkazał. Nie mógł pokazywać swoich słabości.
Jason zmarszczył się po tych słowach.
— Znowu to samo, bez dotykania? To nie ma być rutyna — syknął i podszedł do niego o krok.
— Jeśli to dla ciebie rutyna, to bardzo przepraszam — odpowiedział Alex ironicznie, rzucając z oczu soplami lodu.
— Nic ci się stanie, kiedy mnie dotkniesz, Alex.
Jason złapał go za pasek od szlafroka, a Grey spojrzał na niego wzrokiem, z którego nie dało się absolutnie nic wyczytać. Zerknął na jego bladą skórę… Była sucha. Przesunął opuszkami palców po jego mostku, aż delikatnie łaskocząc.
— Mhmm — zamruczał Jason zachęcająco, nie spuszczając z niego wzroku. Ten dotyk był subtelny i elektryzujący.
Alex miał męskie, duże, ale bardzo delikatne dłonie. A teraz tak ciepłe, kiedy jedna z nich przesuwała się po torsie mężczyzny, w końcu kończąc swoją wędrówkę na szyi Jasona. Ten odchylił głowę, zadowolony z takiego obrotu sprawy. Sam przesuwał lekko palcami po brzuchu Anglika przez szlafrok, choć głównie skupiał się na jego dłoniach.
— I jak? Nie jest tak źle, co?
Alex przełknął ślinę, a Jason czuł, że lekko drżał, kiedy go dotykał.
— Jesteś suchy…
Mężczyzna zamrugał.
— To dobrze czy źle?
— Dobrze.
Skinął głową i wsunął mu dłoń pod poły szlafroka, na co Alex zareagował z dystansem. Już nie chciał pytać, czy to konieczne, bo znał odpowiedź. Jak w biznesie, coś za coś.
Czuł długie palce Jasona na swoim brzuchu. Masowały go powoli. Odetchnął ciężko i odwrócił spojrzenie, przygryzając wargę z zażenowania. Stawał mu. Jason zerknął na jego krocze i uśmiechnął się do Alexa wrednie.
— Chyba ci się podoba — zamruczał, przesuwając powoli dłoń w górę jego ciała, na odsłoniętą klatkę piersiową.
— Już dość — zażądał Alex.
Jason westchnął i przesunął jeszcze palcem wokół jego sutka, zanim cofnął dłoń.
— To co? Na łóżko i się rozebrać, czy mi pomożesz?
— Sam się rozbierz — polecił mężczyzna i skierował się do walizki, którą chyba zawsze woził w bagażniku. Otworzył zamek i wyjął z niej parę satynowych, białych rękawiczek, prezerwatywy oraz lubrykant.
Jason bez pardonu zdjął spodnie i rzucił je na krzesło, gdzie wisiała już koszulka. Stał nago na środku pokoju i przesuwał powoli dłonią po swoim penisie. Alex zmierzył go spojrzeniem.
— Ile w ogóle masz lat? — To chyba było pierwsze pytanie, jakie w ogóle zadał Jasonowi, które bezpośrednio go dotyczyło.
— Dwadzieścia osiem — odparł tatuażysta, pobudzając się powoli. — A co?
— Nic.
Alex pozwolił szlafrokowi opaść z ramion na ziemię. Oczom Jasona ukazało się jego ciało. Było nieporównywalne. Gdyby jeszcze dał się pomacać po tym ciałku… Teraz był niczym smakowicie wyglądająca muffinka za szybą w cukierni.
Podszedł do Alexa powoli i wyciągnął rękę do jego twarzy, a ten spojrzał na nią niepewnie i chłodno.
— Co chcesz zrobić? — spytał, zakładając rękawiczki.
— Nie zjem cię — prychnął Jason i wsunął mu palce we włosy, przyglądając się jego twarzy. Chciał go bardziej okiełznać. Nie miał tylko pojęcia, jak to zrobić. Ta lodowa królowa była cholernie zdystansowana. I chyba rządziła własnym życiem bardzo żelazną ręką. Co nie zmieniało faktu, że miała delikatne, gęste włosy.
— Dobrze… Ale po co mnie dotykasz? — spytał Alex, na razie nie protestując, mimo że wolałby te dłonie na tyłku, a nie we włosach.
— Bo mi się podobasz? — Jason przesunął dłoń z blond kosmyków na szyję. Pochylił się i wciągnął jego zapach.
— Tylko nie ustami — rzucił niespodziewanie Alex, kładąc dłonie w rękawiczkach na jego ramionach, a Jason wywrócił oczami.
— Bo co ci się stanie? — spytał z twarzą blisko jego.
— Nie chcę — odparł oschle Alex. Widząc skrzywioną w braku zrozumienia twarz Jasona, dodał: — Są wilgotne.
Tatuażysta spojrzał na niego jeszcze bardziej niezrozumiale, ale odpuścił.
— Jak se chcesz — mruknął, po czym złapał go niespodziewanie za tyłek obiema dłońmi.
Alex o mało nie pisnął. Mocniej złapał się szyi Jasona. Na jego policzki wystąpił zdrowy rumieniec, a tatuażysta uśmiechnął się do siebie.
— To się podoba królowej? — zamruczał mu przy uchu, miętosząc jego kształtne pośladki.
Alex mimowolnie zagryzł wargi i skinął głową. Tak, to zdecydowanie był jego słaby punkt.
— To chodź na łóżko — mruknął Jason, przesuwając nosem po jego uchu i włosach. Pogłaskał go jeszcze po dupci i pociągnął w stronę łóżka.
Alex wsunął się na świeżą pościel, patrząc na Jasona z dystansem. Mężczyzna wszedł za nim i położył mu dłoń na kroczu. Szybko jednak zjechał nią po jądrach aż na tyłek, wsuwając palce między jego pośladki. Drugą dłonią pogłaskał go po wnętrzu uda, patrząc Alexowi w oczy. Ten za to obserwował go czujnie, oparłszy się przedramionami za plecami.
— Połóż się — szepnął po chwili bardziej w rozkazie niż prośbie.
— Nie może być tak? — mruknął Jason, ściskając jego tyłek. Zwilżył usta językiem.
— Nie.
Skrzywił się, patrząc mu jeszcze chwilę w oczy, po czym jednak położył się na plecach. Alex był nawet skłonny mu za to podziękować, ale zamiast tego przesunął się i usiadł mu na biodrach. Jak za każdym razem. Wypiął pośladki do tyłu, pochylając się nad tatuażystą, a ten położył mu dłoń na boku i pogłaskał po nim.
— Poślizg? — zachrypiał.
— Już?
— Mm? A chcesz się jeszcze popieścić? — Uśmiechnął się pewnie i położył mu drugą dłoń z boku twarzy. Dotknął kciukiem jego ust.
Alex ściągnął brwi i odsunął twarz. Świadomość, gdzie jeszcze przed chwilą była ta dłoń, wywoływała w nim… nie najlepsze odczucia.
— Zajmij się lepiej dołem i pomasuj.
— Jak sobie życzysz — prychnął Jason i sięgnął z powrotem do tyłka Alexa. Ścisnął go, patrząc mu wyzywająco w oczy.
Anglik sycząco wciągnął powietrze przez usta.
— Mhm… Tak! — jęknął, prężąc plecy i ramiona.
Na twarz Jasona wypłynął pełen zadowolenia uśmiech. Uwielbiał jego rumieńce, jęki i prężenie się. Masował go po tyłku i ściskał z zapamiętaniem, a Alex z każdą chwilą topniał w jego rękach. Jego penis podrygiwał, twardy od samego masażu.
— Już? — spytał po chwili, unosząc się, by wziąć lubrykant.
Jason zgodził się i wziął od niego nawilżenie. Wycisnął sobie sporo na palce, nim sięgnął z powrotem do jego tyłka. Wymacał maleńką szparkę i pomasował ją od zewnątrz. Była ciasna, delikatna i gorąca.
Anglik przymknął oczy, czekając na ten upragniony moment, aż wsuną się w niego te długie palce. Już go pragnął. Cały czas go pragnął. Nie chciał nawet liczyć, ile razy o tym marzył od ich ostatniego spotkania.
Jason odchylił jedną dłonią jego pośladek, po czym wsunął w to ciasne wnętrze palec. Poczuł, jak Alex przyjął go, a jego ciało drżało. Powoli kręcił palcem, dołączając po dłuższej chwili drugi i rozciągał go wprawnie. Nie oszczędzał mu, naciskając stymulująco na jego prostatę. Chciał już w niego wejść, ale mógł jeszcze trochę umilić mu czas podczas palcówki. Poza tym Alex rekompensował mu to swoimi jękami i seksownym kręceniem się na nim. Co jakiś czas też spoglądał na niego rozpalonym wzrokiem, niemal prosząc o więcej. I to się Jasonowi podobało. Uśmiechnął się pewnie i wsadził w niego trzeci palec, poszerzając jeszcze bardziej. Nie spotkał jeszcze nikogo tak wrażliwego jak Alex. Był tak podniecony samą palcówką…
— Jesteś słodki — skomentował z chrapliwym śmiechem.
Alex jęknął, czując, jak akurat Jason musnął jego najczulszy punkt, ale od razu też ścisnął niemal boleśnie ramiona mężczyzny w odwecie za jego słowa.
— Nie… Ooch…! Nie mów tak! — wyjęczał. Gdyby się nie kontrolował, mógłby już dojść.
— Taka prawda. — Tatuażysta uśmiechnął się wrednie, rozwierając palce w jego cieplutkim wnętrzu, a Alex aż wyprostował się, nabijając się na nie jeszcze bardziej. Odchylił głowę do tyłu, zaciskając zęby na materiale prawej rękawiczki.
— Już… chcę go!
— Mmm… — Jason odetchnął gardłowo i sięgnął po gumkę, którą Alex położył na szafce przy łóżku. Otworzył opakowanie zębami i wyciągnął kondoma. Po tym wysunął palce z jego tyłka, klepnął go i nałożył sobie prezerwatywę. — No, to dawaj tu dupcię — zamruczał, ustawiając penisa w pionie.
Alex kilka razy szybko złapał powietrze i spojrzał w dół. Oparł się dłońmi w rękawiczkach o spocony tors Jasona i powoli zaczął opuszczać się na jego penisa. Czuł, jak krew pulsowała mu w skroniach i penisie. Był skrajnie podniecony. Jego aktualny partner do łóżka już chciał być w nim cały, więc uniósł biodra, dobijając się do końca. Zamruczał nisko. Ten facet był naprawdę bardzo ciasny. Obejmował go tak, że Jason czuł drgania jego rozpalonego wnętrza na swoim penisie. Jeśli Tony był niezły, to Alex… Tego nie dało się porównać. Tyle męczarni przed, aby potem było tak cudownie.
Alex jęknął, ponownie pochylając się nad Jasonem i patrząc mu w twarz rozpalonym wzrokiem. Zaczął się ruszać, ujeżdżając jego kutasa.
— Cudnie ciasny — mruknął Jason, kładąc mu dłonie na tyłku i pieszcząc je. Już zauważył, że Alex miał dobrą kondycję, więc nie musiał mu pomagać i poruszać się. Unosił tylko biodra, żeby mocniej się w niego wbijać. Aż plaskało.
Alex zacisnął oczy, starając się o tym nie myśleć. Czerpał przyjemność z tego, co robili, a jego penis podrygiwał, wilgotny na czubku. Jason miał ochotę mu to zlizać. Tak samo jak wcałować się w te soczyste, jęczące usta. Niby i tak był postęp, Alex dawał się bardziej dotykać niż za pierwszym razem. Co prawda to było niczym w porównaniu z tym, co Jason robił z każdym innym facetem, ale tamci nie byli nawet w połowie tak nieziemscy, kiedy szczytowali.
Już zapomniał o seksie z Tonym. Wsłuchiwał się tylko w jęki Alexa, zaciskając palce na jego tyłku i unosząc szybko biodra. Czuł, że niedługo skończy. Przedłużał jednak, chcąc się napatrzeć na zarumienioną twarz Alexa. Bo czuł, że po seksie ten szybko zmyje się do łazienki. Może gdyby go zmęczyć…? Jednak to było niemal niemożliwe. Alex i tak odwalał najcięższą pracę, a nawet nie było po nim widać osłabienia.
Nagle Jason poczuł, jak mężczyzna mocniej zacisnął mu dłonie na ramionach i ujrzał, że jego głowa opadła do przodu. Alex uniósł się jeszcze z kilka razy i doszedł ze zduszonym jękiem. Nie zaprzestał jednak poruszania się na Jasonie. Dyszał tylko głośniej.
— Tak… poruszaj się jeszcze trochę. — Jason zacisnął palce na jego biodrach i po kilkunastu ruchach skończył, przymykając oczy. O tak, to było świetne.
Pogłaskał tego przystojniaka pieszczotliwie po tyłku, a ten zawisł nad nim, łapiąc oddech. Jego ciało drżało ze zmęczenia i z przeżytej przyjemności.
Spojrzał na brzuch Jasona i na swoją spermę na nim. Skrzywił się automatycznie.
— Dziękuję — mruknął po chwili, podnosząc się. Ciche mlaśnięcie przypomniało mu jeszcze dobitniej, jak bardzo chciał już pod prysznic.
— Poczekaj. — Jason zatrzymał go, łapiąc za dłoń w rękawiczce.
Alex spojrzał na niego chłodno, klęcząc jednym kolanem jeszcze na łóżku, a drugą nogą już stojąc na podłodze.
— Prysznic może zaczekać — dodał Jason i pociągnął go bardziej na łóżko.
Alex odetchnął ciężko.
— Jason. Nie może.
Mężczyzna zmarszczył brwi i milczał chwilę, wpatrując się w jego oczy oraz oceniając, czy jest w stanie to wygrać.
— Idź — mruknął wreszcie, puszczając go, a po tym zdjął gumkę z penisa.
Alex wyszedł do łazienki, nawet się nie oglądając, a Jasonowi nie chciało się ruszać, żeby się ubrać. Było już strasznie późno. Mógłby tu zostać.
Wpatrzył się w drzwi do łazienki. Dwa numerki jednego wieczoru… Ten drugi jednak był bez porównania. Alex był… Aż zagryzł wargę, myśląc nad dobrym określeniem.
Narkotyczny. Uzależniał i szkodził w cholernie przyjemny sposób.
Wyciągnął się na łóżku, przymykając powieki. Nawet nie chciało mu się wstawać, żeby zapalić. A to już była rzadkość. Jedyne co z chęcią by teraz zrobił, to pójście do łazienki i poprzyglądanie się Alexowi podczas mycia się. Był jednak na to za bardzo zmęczony. A Alex jak zwykle brał prysznic niemiłosiernie długo. Jason zaczął już przysypiać na tej białej, miękkiej pościeli.
Kiedy już myślał, że się nie doczeka, starszy Grey wyszedł z łazienki w samym ręczniku.
— Nie idziesz się umyć? — spytał, stając przy łóżku.
Jason otworzył oczy i spojrzał na Alexa. Nie podniósł się z łóżka.
— Nie chce mi się.
— Jesteś brudny i spocony. — Nie rozumiał.
— No i? Umyję się rano. Kładziesz się?
Alex zamrugał oczami.
— Chcesz tu zostać na noc?
— Mhm.
— Nie wolisz wrócić do domu?
— Nie — mruknął Jason i zmarszczył brwi. Był na tyle wysoki, że jego wytatuowane ciało zajmowało całą długość łóżka. — Przeszkadzam ci?
— Nie, ale ja tu nie nocuję — odparł Grey z całą powagą i obojętnością, na jaką było go stać w takiej sytuacji.
Jason brał to pod uwagę. Choć liczył, że Alex będzie tu spał.
— Nie wolisz zostać? — spytał, opierając głowę na dłoni.
— Wolałbym czystą pościel oraz brak spoconego i… — urwał. Nie chciało mu przejść przez gardło to, co jeszcze na sobie miał Jason. — Towarzystwa w łóżku…
Tatuażysta milczał chwilę, obserwując go.
— A gdybym wziął prysznic?
— Ale bez spoufalania.
Jason uśmiechnął się automatycznie i zwlekł się z łóżka. To była dla niego dobra motywacja.
— W porządku — zamruczał do Alexa, przechodząc obok niego, nim wszedł do łazienki.
Gospodarz spojrzał za nim i już wiedział, że źle zrobił, zgadzając się. Poszedł zadzwonić po obsługę hotelową, żeby zmieniła pościel.
Kiedy dziewczyna z brudną pościelą zamknęła za sobą drzwi, te od łazienki się otworzyły i do sypialni wrócił nagi i umyty Jason. Alex spojrzał na niego, gdy wszedł do sypialni. Sam siedział na dużym fotelu w szlafroku i popijał wino z kieliszka. Jason zerknął na niego, potem na zegar na ścianie i znowu na Alexa. Prześliznął wzrokiem po jego ciele.
— Co? — zachrypiał, idąc w stronę łóżka.
Anglik zmarszczył brwi w pytającej minie, a Jason zwalił się na łóżko, kładąc na plecach. Założył ręce za głowę.
— Nie przyjdziesz tu? — Uniósł brew.
— Nie jestem śpiący. — Alex napił się wina. — Chcesz się czegoś napić?
— Whisky?
Grey odstawił na mały, okrągły stolik kieliszek i podszedł do barku z równie jasnego drewna jak cała reszta mebli. Wyjął z niego odpowiednie do wybranego trunku szkło, wrzucił lodu i zalał alkoholem, o który poprosił tatuażysta. Podszedł do niego i podał mu.
— Proszę.
— Dzięki. — Jason uniósł się do pozycji siedzącej i wziął od niego szklankę. Zanim Alex zdążył się odsunąć, zahaczył mu palec wskazujący o pasek szlafroka i spojrzał na niego z uśmieszkiem.
Alex zerknął na jego dłoń z pobłażaniem.
— Co?
— Chodź na łóżko — poprosił Jason i napił się whisky, nie puszczając go.
— Po co?
— Bo tak — prychnął i przesunął palcem pod jego paskiem.
— Bardzo konkretna argumentacja — zironizował spokojnie Alex i wyplątał się z jego uchwytu. Podszedł po kieliszek wina i dopiero wrócił do łóżka, by na nim usiąść.
— Robimy wszystko tak, jak ty chcesz, to nie uważasz, że możesz czasem zrobić coś, co ja chcę?
Alex uśmiechnął się lekko.
— Przecież jestem na łóżku — zauważył z odrobiną ironii w głosie.
— Taa, widzę. Jeszcze byś mógł zdjąć szlafroczek. — Jason zaśmiał się chrapliwie, półleżąc i popijając alkohol.
Alex na raz dopił wino i odstawił kieliszek. Dopiero po tym wsunął się głębiej na łóżko, kładąc bokiem przy Jasonie, lecz w bezpiecznej odległości.
— Wymagający — prychnął, bo sam wiedział, że prośba nie była specjalnie wielka. Zsunął szlafrok na bok.
— Ja? — rzucił Jason, obserwując jego ciało. — To ty się bardziej rządzisz, słonko.
— Mimo wszystko godzisz się na to, z niezrozumiałych dla mnie powodów.
Jason zmarszczył się. Sam nie wiedział. Mógł przecież sobie darować tak kłopotliwego kochanka. Ale coś go do niego ciągnęło.
— Jestem facetem, każdy chce seksu — mruknął wreszcie, dopijając whisky. Odstawił szklankę na szafkę.
Alex uniósł brwi.
— Może czegoś nie zauważyłem, ale teraz nie mamy seksu. — To, co mówił tatuażysta, specjalnie nie miało sensu. Sam chciał seksu, przez który zawsze miał problemy, ale po nim też wychodził, a nie tak jak teraz.
— Nie chce mi się jechać do domu. To dla ciebie takie kłopotliwe, leżeć w jednym łóżku z facetem? — Skrzywił wargi.
Alex spuścił wzrok. Nie mógł ot tak powiedzieć, że było to dla niego krępujące.
— Nie praktykuję — przyznał jednak.
— Domyśliłem się — wychrypiał Jason, zakładając rękę za głowę.
Alex już nie skomentował. Przekręcił się na brzuch, podłożył ręce pod głowę i przymknął oczy. Jason spokojnie zlustrował jego ciało spojrzeniem i wyciągnął dłoń do jego pleców. Przesunął nią po nich w dół, a Alex zesztywniał, lecz się nie ruszył. Zamknął tylko mocniej oczy, starając się nie myśleć, że dotykał go właśnie mężczyzna, z którym jeszcze kilka minut temu miał seks. Nie powinien się z nim widywać.
Jason zamruczał cicho. Był zadowolony, że mężczyzna nie protestował. Głaskał niespiesznie jego seksowne, bardzo zadbane ciało. Było niczym rzeźba. Piękne i gładkie.
— Gdybyś do tego przywyknął, seks byłby przyjemniejszy.
Alex uchylił powieki i spojrzał na mężczyznę dość miękko jak na siebie.
— Dla ciebie?
Jason wywrócił oczami.
— Też. Ale co, to nieprzyjemne? — zachrypiał i pogłaskał go po boku.
Alex uśmiechnął się krzywo.
— Trochę. Nie przepadam za kontaktem fizycznym — wyjaśnił, chowając twarz w ramionach. Jego plecy unosiły się i opadały rytmicznie. Miał takie… piękne ciało.
Jason pokręcił głową. To było chore. Upewnił się, że Alex nie patrzył i zbliżył się twarzą do jego tyłka. Pogłaskał go i cmoknął w jasną skórę. Grey w jednej chwili poderwał głowę, spoglądając do tyłu. Serce uderzyło mu mocniej w piersi.
— Co robisz?
Jason nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się do niego wrednie i pocałował ponownie w sam środek prawego pośladka. Niezadowolony Alex jęknął.
— Przestań. To dziwne.
— Nie podoba ci się? — spytał Jason i cmoknął go w drugi pośladek. Chciał poeksperymentować, zobaczyć, co jest okej, a co nie. Może coś jednak przypadnie Alexowi do gustu i będzie się dawał bardziej dotykać.
Grey zasępił się. Nie umiał odpowiedzieć na to pytanie.
— To nieprzyzwoite — mruknął w końcu, czując się zagubionym.
Jason prychnął, powoli obcałowując jego pośladki i dodatkowo masując je dłonią.
— Co z tego, jak przyjemne?
Alex schował twarz w ramionach i jęknął, nie kontrolując tego. Nic nie mógł na to poradzić. A Jason uśmiechnął się do siebie. Tyłek Alexa był wrażliwy. Złapał między wargi skórę i liznął koniuszkiem języka. Mógłby go zjeść.
Alex pisnął mało męsko i przekreślił się w jednej chwili na plecy, uciekając. Był cały czerwony na policzkach.
— Hm? Znowu się podnieciłeś? — zamruczał mężczyzna, pochylając się nad nim i patrząc z bliska w tę cudnie zarumienioną twarz.
Na widok tego, jak mężczyzna nad nim zawisnął, Alex odepchnął go od siebie.
— Nie! I nie pochylaj się tak nade mną! — syknął z paniką. Co się ze mną dzieje? Powinienem wyjść, a nie… Cholera!
Jason zmarszczył brwi, ale chyba już dosyć dzisiaj pomęczył tego dziwacznego mężczyznę. Pogłaskał go jeszcze po boku i odsunął się, kładąc na plecach. W obliczu takiej kapitulacji Alex uspokoił się, odetchnął i poprawił włosy.
— Nie rób tak więcej.
— Sorry — burknął Jason trochę na odczepnego. Był zmęczony. Nie chciało mu się z nim kłócić.
Alex odetchnął jeszcze raz ciężko i ponownie położył się na brzuchu, a Jason otaksował go spojrzeniem i przymknął oczy.
— Dobranoc — usłyszał tylko jego głos oraz szelest prześcieradła, w które najwidoczniej zawinął się Anglik.
— Mm, branoc — odmruknął.

***

Chwilę przed świtem w pokoju hotelowym przystojny Anglik otworzył oczy i spojrzał na mężczyznę śpiącego po drugiej stronie łóżka. Zwilżył wargi językiem, lustrując jego wytatuowane ciało skryte pod cienką kołdrą. Spał jak zabity.
Zsunął się cicho z łóżka i poszedł wziąć poranny prysznic. Kiedy wrócił do sypialni, Jason nadal spał. Nie chcąc go budzić, napisał równym, starannym pismem na kartce krótką informację, że nie musi martwić się pokojem, a drzwi zamykają się automatycznie. Następnie poszedł się ubrać i spakować rzeczy. Jeszcze sporo przed siódmą opuścił pokój.
Skierował się prosto do the Tides, hotelu, w którym mieszkał z bratem. Nie był pewien, czy zastanie Richarda, który równie dobrze mógł po wczorajszej imprezie pojechać do tego całego Charliego. Tym bardziej, że dzisiaj była niedziela i teoretycznie nie pracowali. Teoretycznie, bo sam zostawił sobie w pokoju spory plik dokumentów, które zamierzał przejrzeć.
Zostawił walizkę i marynarkę w swoim pokoju, po czym udał się do brata. Było już wpół do ósmej, czyli nie za wcześnie, żeby go zbudzić. Zatrzymał się jednak przed drzwiami w ostatniej chwili. Spojrzał jeszcze na godzinę w telefonie i ostatecznie wrócił do pokoju. Miał zdecydowanie za miękkie serce.
Po powrocie do pokoju zjadł śniadanie, wypił kawę, przejrzał gazety i kiedy było już po dziesiątej, poszedł sprawdzić, co u brata.
Pościel na jego łóżku była skołtuniona. Rush najwyraźniej dopiero się z niej wygrzebał. Zakładał właśnie szlafrok, jego jasne włosy były rozburzone, a spojrzenie jeszcze zaspane. Chociaż od razu się wyostrzyło, kiedy zobaczył Alexa. Ten pokręcił głową i powstrzymał cień uśmiechu, kiedy zobaczył go takiego. Rush zawsze w takich momentach wyglądał dla niego jak pięcioletni chłopczyk.
— Wybacz, że nie czekałem, ale byliśmy umówieni na godzinę, więc wróciłem do pracy — skłamał gładko.
— Nie, spoko… Pojechaliśmy taksówką — odparł niepewnie Rush, trochę zdziwiony, że Alex nie opieprzył go za spóźnienie.
Starszy Grey skinął głową ze zrozumieniem.
— Dobrze. Masz plany na dziś? — spytał niby od niechcenia.
Rush trochę się zasępił.
— Eee… No, w sumie nie. Znaczy, chciałem tylko z tobą o czymś porozmawiać.
Na twarzy Alexa pojawiał się dawka zainteresowania.
— O czym to takim?
Rush przestąpił z nogi na nogę i wyłamał sobie place w dłoni.
— Bo… — Urwał, a starszy brat spojrzał na niego ponaglająco. — Bo się zastanawiałem, czy nie przeprowadzić się do Charliego.
Spojrzenie Alexa od razu stało się nieprzyjemnie chłodne, wręcz lodowate, a to nie wróżyło nic dobrego. Niczym burza śnieżna zesłana na wioskę przez złą królową.
— Słucham? — spytał sucho.
Rush uśmiechnął się głupio i bardziej zasłonił się szlafrokiem.
— E… No, przeprowadzić się do Charliego. Skoro z nim… chodzę — jęknął i nie słysząc na razie słowa sprzeciwu od brata, brnął dalej. — To… chciałbym u niego zamieszkać… być z nim częściej i… No. Usamodzielnić się… trochę — mruknął, totalnie speszony spojrzeniem Alexa. Bał się zarówno odmowy, jak i samego faktu, jak Alex musiał to pojmować. Nie chciał, by ten uważał go za dewianta.
— Usamodzielnić?
— No… tak… — przytaknął i przełknął nerwowo ślinę. Mógł sobie tylko wyobrażać, co dla Alexa musiało znaczyć, że chciał zamieszkać z mężczyzną.
— Ojciec by tego nie pochwalił — odparł starszy Grey, siadając na skotłowanej pościeli.
Rush usiadł obok niego. Jak mu to wyjaśnić?
— Ale on nie musi o niczym wiedzieć. Alex… proszę — jęknął żałośnie. Chciał położyć rękę na jego ramieniu, aby nawiązać z nim jakiś większy kontakt, jednak wiedział, że brat nie lubi być dotykany.
— Oczywiście, że o niczym by się nie dowiedział. Nawet o tym niedorzecznym pomyśle — prychnął Alex. — Wyobrażasz sobie, jaki byłby wściekły, gdyby się dowiedział, że sypiasz z mężczyzną — syknął, mając wrażenie, jakby po części mówił też do siebie samego.
Rush spuścił na kolana wzrok zbitego psa.
— Wiem… — wymamrotał ledwo słyszalnie. — Ale, Alex… to Charlie…
Starszy z braci westchnął ciężko. To zaczynało być trudne.
— A co on na to?
— Sam mi zaproponował, żebym się wprowadził. — Rush uśmiechnął się i podrapał po rozburzonych włosach. Uniósł na brata wzrok z nadzieją, a ten westchnął ciężko.
— Na ile? — padło kolejne pytanie, wskazujące, że starszy Grey zaczyna się łamać.
— Na razie zobaczymy, jak nam to w ogóle wyjdzie — mówił szybko Rush, czując, że Alex się przekonuje. — A potem to się zobaczy!
Alex pochylił się, opierając czoło o dłonie. Nie powinien się godzić, ale widząc brata w takim stanie euforii, jakoś nie umiał odmówić. Szczególnie kiedy czuł się winny, że sam łamał zakazy rodziców… i własne.
Odetchnął jeszcze raz i wstał.
— Rób, jak chcesz, byleby nic złego z tego nie wyszło — ostrzegł brata, patrząc na niego chłodno, z wyższością osoby, która wie lepiej.
Rush, mimo ciarek, jakie przeszły mu po plecach od tego spojrzenia, uśmiechnął się jak głupi i niemal rzucił się na Alexa. Powstrzymał się w ostatniej chwili i tylko zaśmiał się radośnie. Naprawdę, Miami służyło Alexowi, a interesy musiały iść wspaniale, skoro był dla niego tak dobry.
— Dziękuję, dziękuję! — Cieszył się jak małe dziecko. — Zadzwonię do niego i powiem, że się zgodziłeś i że…
Starszy brat przerwał mu ruchem ręki.
— Jesteś dorosły, to nie moja decyzja. Ze mną mogłeś ją tylko skonsultować — sprostował jego tok myślenia, a jednocześnie chciał usprawiedliwić się z tego przed samym sobą.
Rush machnął ręką.
— No, tak, tak, ale i tak dzięki! — Uśmiechnął się promiennie. — Muszę tylko z Charliem porozmawiać, od kiedy mnie przyjmie i w ogóle.
— Jak chcesz. Zamówię śniadanie, a ty idź się umyć i ubrać — przypomniał mu Alex i wyszedł z sypialni.
Rush pokiwał energicznie głową i niemal pobiegł do łazienki. Czuł się jak na skrzydłach.

17 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 46 – Kolejne łamanie zasad

  1. Katka pisze:

    MinYang, hehehe, taaak, zawsze tak bywa, że jak postać jest do nas podobna, to nie da się jej traktować obojętnie. W moim przypadku to bywa raczej tak, że mnie taka postać irytuje XD Ale cieszę się, że Alex zyskał sobie tym podobieństwem sympatię. Może będziesz się z nim jakoś uosabiać :)

  2. MinYang pisze:

    Haha! Taak! Bardzo cienkim, a wręcz łamiącym sie chwilami :D Cóż za osobliwa gra słów. Z perspektywy Jasona łamanie się tego lodu oznacza odrzucenie przez Alexa, a z perspektywy Alexa… uleganie Jasonowi :D
    Właściwie to chyba wpadłam już na to czemu go tak lubię… powodem jest zapewne dziwne podobieństwo naszych charakterów. „Sie chce, a sie nie może” z różnych powodów xDD Chyba powinnam się o siebie martwić. Mam nadzieje, że nie skończę jak on!! >< A zapewniam, że będę informować o moich dalszych rozkminach dotyczących Alexa :))

  3. Katka pisze:

    MinYang, „Takie małe podchody.. Na co Alexander pozwoli, a na co nie…” – haha, dokładnie tak, a w ich przypadku chyba pasuje idealnie powiedzenie „stąpanie po cienkim lodzie”. No Jason nie wiedział na co się pisze tak naprawdę, a teraz ma okazję badać to nowe „środowisko” :) Fajowo, że polubiłaś Alexa! Ciekawa jestem, jak będziesz odbierać rozwój jego postaci :)

  4. MinYang pisze:

    Ojej… Ojeeej! Grzeszki widzę hihi :D
    W ogóle nie rozumiem czemu tak lubię Alexa. Może za imię xDD generalnie stawiałabym na to, że będę do niego pałać niechęcią. Kurcze, zaskakuję sama siebie. Ciekawa jest enigmatyczność jego postaci i fakt, że interesuje się Jasonem… Nie do końca podoba mi się to, że ten mały gbur coś zaczyna czuć do lodowego księcia, bo ni w ząb nie zniosłabym ich jako pary. Mam nadzieję, że nią nie zostaną, ale taka relacja jest fajna! :D Takie małe podchody.. Na co Alexander pozwoli, a na co nie… ;> Wzbudza ciekawość. I jeszcze ta poza niedostępnego i spragnione wnętrze! Baardzo intrygująca postać :))

  5. Cath pisze:

    Szkoda że Jason odpuścił Alexowi, ja już już widziałam jak go całuje, pieści, wciska w poduszki i wydobywa z ust Alexa płaczliwe jęki przyjemności… Powinien mu pokazać jak mu może zrobić dobrze :)
    Ale to tylko moje wyobrażenia ;) nie mogę sie doczekać jak to się dalej rozwinie i jak Jason pokolei będzie łamał jego bariery… sama słodycz :D

  6. Katka pisze:

    Elis, no jestem aż zaskoczona, że Alex zdobył aż taką popularność! :D I strasznie się z tego cieszymy, hehe ;*

    Tamiya! Fik! No to z mojej strony od razu masz wsparcie psychiczne, mam nadzieję, że Ci się powiedzie :D No i wiesz, co do tego, żeby postacie były in character… pisz po prostu jak ich widzisz, jak ich odbierasz, a będzie dobrze :) Byłybyśmy zachwycone, gdybyś napisała <3
    "Na razie jest dla mnie osobą, która zburzy cukierkolandię!" – hahaha XD

  7. Tamiya pisze:

    Dla mnie to tym bardziej jest zabawa, bo zwykle i tak żadna z moich chorych teorii się nie sprawdza xD A zabawnie się zastanawia nad tym wszystkim :) Chociaż czasami dochodzę do tak głupich wniosków, że lepiej to przemilczeć XD
    Kat, no okrutnie, ale napisałam, że jak go polubię to będę temu oponować xD Na razie jest dla mnie osobą, która zburzy cukierkolandię!
    Właśnie przyszedł mi do głowy dziki pomysł na fica xD Ale nie obiecuję, że napiszę, bo nie jestem pewna, czy będę w stanie oddać wasze postacie in character .__. Ale postaram się (tylko jeszcze muszę wymyślić końcówkę XD)!
    Alex powinien zostać zakwalifikowany jako narkotyk, widzę, że wszystkich uzależnia XD Najlepsze jest, że nikt nie wie czemu XDD

    No i już dwa razy zapomniałam tego napisać, więc…
    „Naprawdę Miami służyło Alexowi, a interesy musiały iść wspaniale, skoro był dla niego tak dobry.” – jak to już dziewczyny powiedziały: gdyby tylko Rush wiedział, co, a raczej kto służy Alexowi xDD
    I popieram Elis – ja już od dawna czekam aż Charlie przeleci Rusha! :D

  8. Elis pisze:

    Alex jest jak narkotyk i dla mnie. Czuję to samo co dziewczyny w stosunku do niego. Co on ma w sobie, że tak go uwielbiamy. Może dlatego, że jest taki inny, niedostępny, wystraszony i wszystkich ciekawi dlaczego taki jest. Skąd mu się to wzięło, czy zawsze taki był, a może ktoś go skrzywdził. I co z tą narzeczoną? Mnie również ciekawi, czy jej pozwala się dotykać. Moim zdaniem to głównie przez nią, a i inne kobiety taki jest. Brzydzi go wilgoć i tak dalej. Kojarzy to mu się tylko z jedną częścią ciała kobiety, a on tak kocha być z facetem. Jak sobie go wyobrażam w czasie seksu to mój zachwyt rośnie coraz bardziej. Jest cuuuudowny, tylko go schrupać. O przepraszam jestem kobietą to nie będę biedaka męczyć, niech Jason go kiedyś schrupie całego. Czekam tylko, na chwilę kiedy Alex pozwoli na zmianę pozycji i pozwoli smokowi działać. :)) Już się trochę przełamał więc z czasem będzie coraz lepiej.
    Kocham wszystkich Waszych chłopaków, ale Alex i do tego w połączeniu z Jasonem są bezkonkurencyjni.

    „Naprawdę Miami służyło Alexowi, a interesy musiały iść wspaniale, skoro był dla niego tak dobry.” Alexowi co innego służy, a raczej kto inny. :)

    Sama nie wiem, czy czekam na jakieś kłopoty w związku ze wspólnym mieszkaniem Charliego i Rusha. Chociaż niemożliwe jest razem mieszkać i się nie pokłócić. Choćby o wyciskanie pasty do zębów od połowy tubki zamiast zacząć od jej końca. Tylko, że to są błahe powody do kłótni. Chociaż znam parę, która robi z tego wojnę, ale to ich sprawa. Malutkie kłopoty książęcej parce nie zaszkodzą, ale żeby nie takie, ze się rozstaną na zawsze. No i czekam na to aż Charlie przeleci Rusha. :))

    Kolejny cudowny rozdział po którym uzależnienie od Alexa wzrosło. :))

  9. Katka pisze:

    Ania, haha, mega wizja z odejściem Rusha i niszczącym życie Charliemu Ryanem XD Normalnie dramat w królestwie XD No i to mnie zabiło „Kto go skrzywdził!? Dawać mi go tu! Podziękuję mu” – okruuutne, haha.

  10. ania_niut pisze:

    Tak! Świetny rozdział. Ten ich seks! Alex! Jason! Ach, czekam, aż J. będzie mógł tak porządnie wyruchać Alexa!

    Strasznie rozbawił mnie fragment, kiedy Jason myślał, jak bardzo chce go pomacać po tyłku, a Aleksik o tym jak chętnie by został zmacany;) i ten tekst J.: No to dawaj tu dupcię. Nie wiem czemu, ale jak go przeczytałam to taki mnie wyszczerz złapał;)

    Ogółem, tak podejrzewałam, że ktoś wpadnie w podobną jak ja rozkminę. Tamiya, ja też snuję dziwne teorie na temat wstrętu Alexa. I molestowanie w dzieciństwie wydaje mi się bardzo prawdopodobne jak na ten moment. Różne scenariusze tworzą mi się w głowie. Ale podejrzewam, że i tak Shiv i Katka mnie zaskoczą:D

    Ja również wątpię w powodzenie mieszkaniowych planów słodkiej parki. Czekam, aż to wszystko runie;D To ma być tak: R. przeprowadza się do Charliego. Kłócą się. Są na skraju. Wychodzi z więzienia człowiek-którego-imienia-nie-pamiętam czyli Ryan bodajże. Postanawia zamieszkać u C. Ten się zgadza (ze względu na dobra serce i chęć dobrego ruchania, którego z uwagi na ciągłe kłótnie z R. mu ostatnimi czasy brakuje). R. się wyprowadza. Ryan niszczy Charleimu zycie. Charlie idzie błagać Rusha na kolanach o wybaczenie. Rush nie umie mu odmówić widząc go czołgającego się u jego stóp. [ stop. poniosło mnie. to nieprawdopodobne;p]
    Wracają do siebie i żyją długo, szczęśliwie, ociekając lukrem i obrzydzając mi życie.

    Najważniejszą dla mnie jednak pozostaje kwestia Alex! Kto go skrzywdził!? Dawać mi go tu! Podziękuję mu za tę cudownie spaczoną psychikę, z którą Jason może walczyć <3

  11. Katka pisze:

    Tamiya, „No, jak ewentualnie już narobi, co tam ma, to może wrócić do kicia” jak okrutnie :( Haha, no i wiesz… Ty się nie powstrzymuj przed wypisywaniem nam tu nawet głupich teorii XD Tym większa frajda dla nas, haha.

  12. Tamiya pisze:

    Teraz was cieszą, bo nie wiecie o tych głupszych XD Jakbyście tak mnie trochę posłuchały to face palm gwarantowany xD Ja mam serie takich przemyśleń i scenariuszy. Np. z serii „czemu Alex ma traumę?” czyżby miał złego wujka Joe? Dobra, nie będę kończyć, nie chcecie tego, uwierzcie XD Mam dziś jakiś dzień przemyśleń i długich wypowiedzi, więc pomyślałam, że zajmę czymś myśli i napiszę wam długi komentarz xD
    Aj tam, za młody XD Po prostu dobrze się trzyma jak na te dwadzieściaparę lat XD Mike dopadł eliksir długowieczności, czy może naprawdę jest jakimś pozaziemskim tworem i się nie starzeje? Porwali go kosmici! Albo ten związek z Marg go odmładza xD I właśnie teraz mam ochotę żeby Mike znów się pojawił -w-
    Czekam na Ryana, właśnie mnie dopadła wielka chęć, żeby się pojawił i namieszał! uhuhu. Taak. Ma namieszać, poprzewracać życie naszych (znaczy waszych) drogich bohaterów z Miami do góry nogami! XD No, jak ewentualnie już narobi, co tam ma, to może wrócić do kicia xD (no chyba, że go polubię, to wtedy będę temu oponować, ale zrobicie, co uważacie).
    Za siedmioma górami, siedmioma morzami, siedmioma lądami, siedmioma rzekami i… pięcioma pagórkami (za dużo tych siódemek) żyła sobie szczęśliwa parka…
    Chyba pójdę spać, bo gadam od rzeczy, lepiej nie kończyć tej historyjki _-_

  13. Katka pisze:

    Tamiya, super przemyślenia! :D Mega nas cieszą takie rzeczy! To naprawdę super. I dziękuję bardzo za komplement odnośnie Mike’a ;* Trochę za młodo mi wyszedł, ale cieszę się, że się podoba :) A Ryan… ;>

  14. Tamiya pisze:

    Na to czekałam C: Alex, Alex, Alex, Jason, Jason, Jason, AlexJason! (chyba mi odbija .__.). O matkoo, Alex dał się pomacać! On jest taki uroczy, jak chciał żeby go Jason po tyłku pomacał! I taki rozczochrany, zarumieniony – o taaaak. I potem jak zgodził się żeby Rush mieszkał z Charliem. Alex jest po prostu cudowny, jak tak powoli się łamie i z taką łaską na wszystko pozwala! Definitywnie jedna z moich najbardziej ulubionych postaci <33 Skoro Jason powoli oswaja swoje dzikie zwierzątko, to może już niedługo będą mieli seks, taki jakiego chce Jason. uhaha. Czekam na to c:
    W sumie zabawnie, że Alex uciekł rano z hotelu i to jego "miękkie" serce, bo pozwolił bratu odespać imprezę, zamiast budzić go o 7.30 (to miękkie serce w jego pojęciu mnie rozłożyło xD).
    A Rush cieszący się jak dziecko – urocze c: I jak prawie skoczył na Alexa, ale w ostatniej chwili się opamiętał xDD Ciekawa jestem, czy Alex narzeczonej też pozwala na taki ograniczony kontakt… hm…
    Ciekawa jestem ile książęca parka wytrzyma bez takich normalnych kłótni i spięć, przez to całe mieszkanie razem XD Będzie zabawnie jak ich cukierkolandia zacznie się trochę walić. Ale tylko trochę, żeby wprowadzić odrobinę akcji do ich lukrowego życia, bo naprawdę ich lubię :3 Zresztą takie utarczki, drobne kłótnie umacniają związek! I jak ze sobą dużo przejdą, i te dobre, i te złe chwile, to może Ricz zacznie się buntować i oświadczy, że zostaje w Miami i bierze ślub z Charliną, znaczy Charliem XDD (Dobra przesadziłam z tym ślubem, ale niech się buntuje, że nie opuści Charliego! Bo ja nie chcę żeby Charlie jechał z nim do Anglii .___. Ja chcę Miami. o.) I Alex niech puści kantem swoją narzeczoną (tak, nie znam jej, ale jeśli to ona ma być przeszkodą, to kij jej w oko) i zostaje z Jasonem. Ja wiem, że on tego chce, on wie, że tego chce, wy wiecie. Wszyscy wiedzą, więc niech się dzieje wola ludu xD
    I zastanawia mnie, co on ma do tego uczucia wilgoci. Bo rozbawiło mnie jak sobie pomyślałam "Jesteś taki suchy, sexy!", normalnie powstają tutaj nowe komplementy XD Ale akurat ten wstręt do wilgoci, to pewnie przez tą narzeczoną całą. Bo już kiedyś Jasonowi wspomniał, że nie chciałby, zeby mu J obciągnął, bo uczucie wilgoci jest ohydne i przypomina mu seks z… Jane (? chyba tak się nazywała, nie?). Ale w dupcię dał się pocałować. To urocze było, jak tak się rumienił. Zastanawia mnie czy może ktoś mu coś kiedyś zrobił, że tak się wzbrania przed kontaktem fizycznym (jednocześnie pragnąc seksu z facetem), czy może to jakaś choroba psychiczna, jakiś wstręt, tak o. Może ktoś go poniżał, że tak się daje łatwo obmacywać i mu to tak zostało w główce, że jak się daje to jest łatwy i jak ostatnia suka… Dobra, nie wiem, nie będę wykładać tu swoich bzdurnych przemyśleń, bo im więcej nad tym myślę, tym głupsze rzeczy mi przychodzą do głowy xD
    Nie mam pojęcia czemu tak lubię Alexa .__. Naprawdę, nie wiem. Ale wiem, że go lubię i wiem, że lubię Jasona, a w ogóle to uwielbiam ich razem :D
    Omg, ja się bawiłam pisząc swoje głupie przemyślenia, a wy się teraz musicie męczyć i to czytać xD

    PS. Katka, z nudów sobie szperałam po devach, i twoim, i shiv i paru innych i zobaczyłam Mike'a w twoim wydaniu *O* Jest absolutnie cudowny, chociaż szczerze przyznam, że gdyby nie podpis wzięłabym go za Liama <3 Ale naprawdę jest dobry <3
    O, i wiecie co? Zastanawiam się kiedy wkroczy Ryan! :D
    Macham waaam :D I gratuluję jak dobrniecie do końca :D

  15. Katka pisze:

    Sdie, haha, jaka słodka sympatia do Alexa od Ciebie bije <3

    Gazelka, nie, Alex od Jasona jest młodszy. Od Rusha starszy o dwa lata.

    Rush – 24
    Alex – 26
    Jason – 28

  16. Gazelka pisze:

    „A interesy musiały iść wspaniale, skoro był dla niego tak dobry.”
    Riczardzie… nawet nie masz pojęcia jak dobrze idą interesy:D
    Na temat tego jak wspaniałą postacią jest Alex mogła bym mówić bardzo dużo, serio jednak *spoiler alert* chyba innaczej to wyraże już wkrótce. Ale oni są tak cudowni z Jasonem, że to się tylko moze skończyć epickim romansem. Hell Yeah! Chłopaki tak bardzo potrzebują prawdziwej męskiej miłości (Alex bardziej) że są dla siebie po prostu stworzeni.
    A Rush i Charlie? Coś nie wydaje mi się, że uwiją romantyczne gniazdeczko. Rush pewnie będzie nie do życia, wychowane w zamkach i hotelach książątko.

    Jeśli można tylko spytać ile lat ma Alex? Jest starszy od J?

  17. Sdie pisze:

    Uwielbiam Alexa!! Kocham go po prostu! Jest cudowny, wspaniały! :D:D:D I dał się dotykać o jaaa…jakie emocje :) Chyba nic bardziej elokwentnego nie wymysle :) Czekalam na ten sex tyle czasu..ale bylo warto. Kurcze i nawet dal sie pocalowac :D O jaaaaa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s