Fire Dragon Tattoo Studio – 45 – Koleś od złoto-zielonego smoka

Na scenie ponownie pojawiły się dziewczyny, kiedy tancerze z pochodniami skończyli swój występ i zniknęli za sceną. Mike otaksował wzrokiem jedną z Latynosek i przeczesał włosy palcami.
— Chyba będą jeszcze sztuczne ognie, jak mówiła Katy — rzucił do Jasona, nieświadomie bujając biodrami do muzyki.
Tatuażysta skinął głową, akurat kiedy pozostali do nich dołączyli. Kate swoim pijackim zwyczajem uwiesiła się na Jasonie.
— Chodźmy. Nie ma nic ciekawego na scenie — rzuciła, zapominając, że Mike mógłby być zainteresowany wokalistką i tancerkami.
Manager studia wywrócił oczami, ale dziewczyna już ciągnęła ich do parasoli, tradycyjnie mając za cel bar. Naprawdę czasami trzeba ją było mocno kontrolować, bo dziewczyna, pewna tego, że ma wokół siebie mężczyzn, którzy w razie czego się nią zaopiekują, nie hamowała się specjalnie.
— Gdyby nie ochrona w postaci czterech facetów, łatwo by cię było schlać i wykorzystać, Katy — rzucił Charlie z wymownym uśmiechem, kiedy zamówili już kolejkę przy barze.
Najwyraźniej barman był podobnego zdania, bo uśmiechnął się pod nosem, patrząc na dziewczynę dosyć zainteresowanym wzrokiem.
Jason prychnął pod nosem.
— Mike powinien sam wystarczać.
Wypili swoją kolejkę, zamówili następną, a obok do baru przysiadła się jakaś dziewczyna w samym bikini i byczek, który ją obejmował. Dziewczyna początkowo nie zwróciła na nich uwagi, po czym jednak zatrzymała wzrok na Rushu i zerknęła na dłoń Charliego, którą ten trzymał na jego udzie.
— O cholera, to Rush, o którym ci opowiadałam, jak mnie rzucił — powiedziała z przejęciem do swojego faceta, a ten spojrzał koso na Greya.
— Taki fagas? I do tego, kurwa… pedał?
Rush skrzywił się, słysząc to, bo ci się nie krępowali. Ale nie zareagował. Jason spojrzał na byczka groźnie, tak samo jak Mike, który, mimo że nie czuł się w obowiązku bronienia Rusha, nie lubił takiego zachowania. A Charlie zmarszczył mocno brwi i niewiele myśląc, wypalił do byczka:
— Co powiedziałeś?
Ten spojrzał na niego i parsknął śmiechem, jakby zaskoczony, że Charlie w ogóle śmiał się do niego odezwać.
— Do mnie mówisz? Słyszałaś, Julie? Zebrały się cioty i będą pyskować! — parsknął, patrząc głównie na Rusha.
— O co ci chodzi? Nie przeszkadzamy ci, więc nie rozumiem twojej zaczepki — odparł Anglik, a Jason wpatrzył się w natręta, gotowy w każdej chwili wstać i wpieprzyć mu w twarz. Wkurzali go tacy kolesie potwornie.
— Mi nie, ale moja lala przez ciebie płakała, pedale! — warknął byczek, unosząc się nieco na krzesełku, a siedząca obok dziewczyna wpatrzyła się w Rusha oskarżycielsko.
— Hola, hola, spokojnie, panowie! — burknął barman. — Bez takich!
— Przynajmniej teraz jest przeszczęśliwa, skoro wspomina byłego — mruknął Jason ze swojego miejsca.
— Co to miało znaczyć? — burknął byczek, kierując wzrok na tatuażystę.
Ten tylko wzruszył ramionami zbywczo. Cała reszta wpatrzyła się w gościa wyczekująco, czy ma jeszcze coś do powiedzenia, ale ten zmierzył każdego z odrazą i wstał. Pociągnął ze sobą dziewczynę.
— Chodź, mała, potańczyć. Cioty pierdolone — burknął jeszcze pod nosem.
Jason tylko warknął coś do siebie, odprowadzając parę spojrzeniem. Rush westchnął, już uspokojony. Spojrzał przepraszająco na Charliego.
— Skurwysyn — mruknął młodszy tatuażysta, zerkając przez ramię. — To co? Jeszcze po kolejce?
Mike i Kate poparli to gorliwie. Nie chcieli się zamartwiać jakimiś pierdołami. Jason jednak pokręcił głową.
— Zaraz wracam — rzucił, wstając.
— Gdzie idziesz? — spytał Mike, a barman postawił przed każdym pełny kieliszek.
— Zapalić — mruknął i ruszył w stronę Ocean Drive, przebijając się przez tłum.
Z drugiego końca, bliżej sceny, zaczęto puszczać fajerwerki, które mocno rozświetlały granatowe niebo. Nawet muzykę na ten moment zmieniono na pasującą do kolorowych wybuchów. Zrobiło się bardzo głośno i radośnie.
Jason w końcu przebił się przez największy tłum i w spokoju pochylił głowę, żeby zapalić papierosa. Odetchnął ciężko, wydychając powietrze.
— Taa… — zamruczał do siebie i rozejrzał się po parku przy plaży.
Zobaczył tam grupkę mężczyzn, którzy tańczyli na scenie z pochodniami. Niektórzy żegnali się ze sobą, bo część ruszyła w stronę parkingu. Dostrzegł też kolesia ze smokiem na plecach, którego sam wytatuował. Uścisnął właśnie dłoń jakiegoś kumpla, poprawił spadające z tyłka spodnie i leniwym krokiem ruszył w kierunku kolorowych parasoli.
Jason przesunął językiem papierosa w ustach i ruszył za nim.
Tancerz podszedł do barmana, od którego dostał piwo. Za darmo, zapewne po znajomości. Otworzył butelkę, skinął barmanowi i usiadł na murku, sącząc alkohol.
Jason zaciągnął dymem się jeszcze i zaszedł go od tyłu. W tym natłoku ludzi tancerz nawet nie zwrócił na niego uwagi, dopóki Jason nie przesunął palcami po jego plecach. Aż drgnął i odwrócił się szybko. Zamrugał na widok Jasona i prychnął cicho. Miał ciemną skórę, był całkiem atrakcyjny oraz miał ładnie wyrzeźbione ciało.
— Zauważyłeś swoje dzieło w tłumie? — Uśmiechnął się.
Jason skinął głową, dopalając papierosa.
— Ma się to oko — mruknął i przekroczył murek, aby usiąść obok młodego mężczyzny.
— Pamiętasz każdy, który robiłeś? — spytał tancerz i popił z butelki, zerkając to na Jasona, to na tańczący tłumek.
— Większość… Tym bardziej takie duże. No i przyjemnie się tatuowało. — Tatuażysta zaśmiał się chrapliwie, odchylając się do tyłu i dokładnie lustrując jego plecy spojrzeniem.
Chłopak spojrzał na niego bystro i uśmiechnął się kątem ust.
— Dlatego robiliśmy aż na cztery razy? — rzucił żartobliwie i nieświadomie przesunął spojrzeniem po wysokim, chudym ciele Jasona.
Ten pogłaskał go po tatuażu.
— Ta… też — mruknął, po czym spojrzał swoimi szarymi ślepiami w oczy ciemnoskórego chłopaka. — A jak praca?
— W porządku. — Tancerz wzruszył ramionami, dopijając piwo. — Czasem się trafia taka fucha jak dzisiaj, ale ogólnie pracuję w klubie na Golden Beach.
Jason skinął głową ze zrozumieniem.
— To miałem szczęście dziś.
— Liczysz na coś? — Chłopak uśmiechnął się lekko, odchylając bardziej nogę, przez co potarł łydką o łydkę Jasona.
Mężczyzna bezczelnie zlustrował go spojrzeniem. Czyli dobrze podejrzewał swego czasu. Chłopak był gejem i to zainteresowanym. W sam raz.
— Może… Palisz?
— Nie, muszę dbać o kondycję. — Chłopak zaśmiał się, wstał i podszedł do kosza, by wyrzucić pustą butelkę. Jego biodra bujały się, kiedy chodził, co musiał mieć już wyuczone i nad tym nie panował. Wreszcie wrócił do Jasona, stając przed nim z rękami w kieszeniach. — Jason, tak? — upewnił się.
Tatuażysta skinął głową.
— Koleś od złoto-zielonego smoka? — odpowiedział z wrednym uśmieszkiem. Nie pamiętał imion swoich klientów. Zawsze rozpoznawał ich po tatuażach.
— Trochę długie, wystarczy Tony — odparł z uśmiechem tancerz.
Jason podniósł się i podał mu rękę. Ścisnął jego mocno i pochylił się nad nim tak, że miał usta blisko jego ucha.
— Zapamiętam — zamruczał, a tancerz mógł poczuć dobrze jego oddech i fakt, jak nad nim górował, mimo że sam nie był niski.
Odetchnął nisko i odparł:
— To co? Chcesz gdzieś… pójść?
Jason wyprostował się i uśmiechnął z pewną siebie miną.
— Prowadź — rzucił, wyciągnął papierosa i odpalił go. Tony był ładny, seksowny i zainteresowany. Nie miał powodów, by nie skorzystać.
Tancerz ruszył pomiędzy parasolami. Oddalali się od sceny i zgromadzonego przy niej tłumu. Wreszcie weszli na parking, a Tony ruszył w stronę klubu przy plaży, na którego zaplecze pozwolono im znieść rzeczy i przygotować się do występu.
Jason szedł za nim, oglądając sobie jego ciało. Kiedy było już na tyle spokojnie, że dało się rozmawiać bez krzyczenia do siebie, zagadnął go:
— Często miewasz takich fanów?
Tony obejrzał się na niego.
— Nieczęsto. Znaczy… nie takich. — Uśmiechnął się kątem swoich dość wydatnych ust. Był naprawdę całkiem ładny. Jeśli ktoś gustował w czarnoskórych oczywiście. Czaszka była krótko zgolona, nos miał szeroki i kształtny, a brązowe oczy duże i otoczone ciemnymi, długimi rzęsami. — Najczęściej po występie kobiety przychodzą na zaplecze, by pochwalić za taniec, licząc na coś więcej. Faceci rzadziej — prychnął.
Jason uśmiechnął się kątem ust, popalając.
— I grzecznie je spławiasz? — spytał odrobinę ironicznie.
— Mhm. Daję autograf, dziękuję za pochwałę i odprawiam. Jakoś trzeba sobie radzić. — Uśmiechnął się i wszedł do klubu. Skinął barmanowi, który też kiwnął mu głową, a Tony otworzył wąskie drzwi na zaplecze, zgrabnie ukryte za wiszącymi, kolorowymi koralikami. — Tutaj.
— Popularność — prychnął Jason i wszedł za nim do garderoby.
Tony zamknął drzwi, przekręcił klucz w zamku i zebrał z podłogi porozrzucane przebrania, by rzucić je na krzesło. Poza nim przy ścianie stał wieszak z różnymi ubraniami i niewielka toaletka z białego drewna w rogu. Było dość ciasno, ale nie potrzebowali olbrzymiej przestrzeni.
— Sorry, mało miejsca.
Jason zaszedł go od tyłu, kiedy ten był odwrócony, po czym objął go swoimi długimi ramionami w pasie.
— Masz gumki? — Wolał być pewny.
— Mam, w plecaku w portfelu. — Tony wskazał na plecak na szafce. Pogłaskał dłońmi wytatuowane przedramiona Jasona.
Mężczyzna uśmiechnął się. Był też wkurzony na siebie, że nie miał własnych, ale ostatnio nie miał okazji pieprzyć się w takich miejscach, więc nie widział sensu noszenia.
Pocałował chłopaka w kark.
— Super, wyjmiesz?
— Mhm. — Tony podszedł do plecaka i po chwili wyciągnął z niego jedno opakowanie. — Nawilżone. — Uśmiechnął się kątem ust, zbliżając się ponownie do Jasona. Wsunął mu dłoń pod bluzkę, na chudy brzuch.
Tatuażysta zamruczał, zawieszając ręce na jego barkach i pozwalając mu pobawić się swoim ciałem. Tony stanął na palcach, wcałowując się w jego szyję, a dłonią błądził po brzuchu i klatce piersiowej Jasona. Do tego ścisnął jego krocze przez spodnie i zaczął je masować.
Mężczyzna rozpiął rozporek, a drugą dłonią pomasował kark chłopaka i przesunął długimi palcami po jego czaszce. Tony zaburczał nisko i spojrzał mu w oczy swoimi ciemnymi. Trochę zsunął Jasonowi spodnie, razem z bielizną, nim złapał jego długiego penisa w dłoń.
— Aktyw? — spytał po chwili domyślnie.
Jason skinął głową i skubnął go w ucho zębami, jednocześnie chwytając chłopaka za pośladki.
— Cudne — skomentował, bo naprawdę tancerz miał przepysznie twarde i kształtne pośladki. Nic dziwnego, skoro był tancerzem. Zresztą, na scenie kusząco nimi kręcił.
— Dzięki. — Tony uśmiechnął się szerzej, poruszając dłonią po jego penisie. Pocałował go w szczękę. — Mm… Zsuniesz mi spodnie?
Jason zaśmiał się chrapliwie i wsunął jedną dłoń w spodnie chłopaka, a drugą szybko je rozpiął. Przesunął też nosem po jego szyi, wdychając zapach. Polizał go i spojrzał na jego twarz. Pozwalał mu na to i nie miał żadnych „ale”… Nie tak jak brat Rusha, który dotknąć się w ogóle nie dawał. Do tego chłopak sam odpowiadał na pieszczoty. Naparł na tatuażystę ciałem, objął w pasie i pocałował w usta.
Jason chwycił Tony’ego za tył głowy i pogłębił pocałunek. Jego palce w tym czasie wsunęły się pomiędzy kształtne pośladki. Tancerz odruchowo zacisnął tyłek i odetchnął głęboko przez nos. Po dłuższej chwili przerwał pocałunek i spojrzał w oczy Jasona.
— Dawno nie byłem na dole. — Delikatnie skrępowany, uśmiechnął się kątem ust i zwilżył je językiem.
Jason cmoknął go w policzek. Był słodki.
— Spoko, nie zrobię ci krzywdy — zapewnił go i obślinił swoje palce, nim ponownie wsunął je między pośladki Tony’ego.
Ten zamruczał, niespiesznie głaszcząc ciało Jasona. Obcałowywał przy tym jego szyję i tors przez koszulkę. Przez ściany przebijał się przytłumiony dźwięk muzyki. Przez to wydawały się wręcz pulsować.
Po chwili wsunął się w niego jeden z palców Jasona. Był długi i chudy. Tony odetchnął kilka razy głębiej, rozluźniając się, a Jason pogłaskał go po karku, przytulając do siebie.
— Okej?
— Tak… W porządku — odparł, głaszcząc go po plecach i ocierając się nieco o jego penisa kroczem.
Nie spieszyli się, a Jason z każdą minutą rozciągał chłopaka coraz bardziej, doprowadzając jego ciało do przyjemnego uniesienia. Tony oddychał ciężko, a kiedy tatuażysta zajmował się jego tyłkiem, otworzył opakowanie z prezerwatywą i nałożył ją mężczyźnie na penisa.
— Chcesz już? — Odetchnął nisko i pogłaskał go po brzuchu.
Jason skinął głową i polizał chłopaka po wargach.
— Mhm… Odwróć się.
— Okej.
Tancerz odwrócił się do niego i oparł o toaletkę. Spodnie miał w kostkach, a mięśnie na jego dobrze zbudowanych plecach napięły się, sprawiając wrażenie, że wytatuowany smok się poruszył. Jason przesunął po nim ręką. Nie chełpił się swoimi pracami… ale ten smok naprawdę był niezły. Poczuł się w jakimś sensie zawodowo spełniony.
Zamruczał nisko i naparł na szparkę chłopaka, a ten odetchnął, stając w szerszym rozkroku.
— Mmm… — mruknął cicho, kiedy Jason wsunął się w niego cały i zaczął się poruszać. — No i jest dobrze. — Zaśmiał się na wydechu, masturbując się przy okazji niespiesznie.
Jason obcałowywał jego plecy, masując przy okazji całe ciało. I faktycznie było dobrze. Tony był rozluźniony, mimo że pieprzył się z obcym na zapleczu klubu. Uśmiechnął się do swoich myśli. Słyszeli przechodzących korytarzem ludzi, ale nie musieli się bać, że zostaną usłyszani, ponieważ głośna muzyka z klubu skutecznie wszystko zagłuszała.
Tony przyspieszył ruchy dłoni na penisie, poruszając też biodrami w rytm pchnięć mężczyzny. Stęknął dosyć głośno i spinając spazmatycznie pośladki, doszedł obficie na podłogę. Jason, czując zaciskające się na jego penisie mięśnie, zmarszczył nos, przyspieszając i w końcu dochodząc w gumkę. Odetchnął ciężko, oparłszy się nad chłopakiem o tę samą toaletkę.
— Dobre to było — mruknął po chwili i cmoknął Tony’ego w policzek.
— Mhm… Bardzo. — Chłopak odsapnął i uśmiechnął się lekko, uspokajając oddech.
Jason wysunął się z niego, zdjął prezerwatywę, rozejrzał się po pomieszczeniu, a znalazłszy kosz, wyrzucił ją do niego. Wytarł się też papierem kuchennym, który stał obok lustra i podał rolkę chłopakowi.
— Dzięki. — Tony wytarł dłoń oraz podłogę, by nie było śladów po ich seksie. Wyrzucił papier i dopiero pociągnął spodnie na tyłek. — Wracasz na imprezę? — zapytał, zapinając swój plecak i przerzucając go przez ramię.
— Mmm… Zostawiłem tam resztę ekipy, a poszedłem tylko na papierosa. — Jason zaśmiał się i od razu przypomniał sobie o fajkach. Wyjął paczkę z kieszeni i wsunął sobie jednego szluga między wargi, nie zapalając go jeszcze. Lubił palić po seksie, nawet jeśli zaraz przed wypalił już dwa papierosy.
— To trochę ci na tym zeszło. — Tony uśmiechnął się kątem ust i otworzył drzwi. — To chodź. Ja idę na parking, będę już spadać.
Jason tylko skinął głową i wyszedł za nim. Kiedy byli na świeżym powietrzu, od razu odpalił papierosa i ruszył z chłopakiem na parking, przez który, tak czy inaczej, musiałby przejść, żeby wrócić do reszty ekipy.
Doszli do jakiegoś starego Forda. Tony otworzył drzwi i wrzucił plecak na siedzenie pasażera. Wyciągnął rękę do Jasona.
— Dzięki za seks, przyjemne rozluźnienie po występie. — Uśmiechnął się lekko, a na puste miejsce obok nich… podjechał biały Bentley.
Jason już chciał coś odpowiedzieć, ale oniemiał, widząc kierowcę w parkującym samochodzie. A ten tu, kurwa, co…?
Nim Alex wysiadł z samochodu, zwrócił się do Tony’ego:
— Nie ma sprawy. Jak coś, wiesz, gdzie mnie szukać — dodał i niemal wepchnął tancerza do jego samochodu.
Chłopak zamrugał i skinął głową.
— No, to na razie — rzucił jeszcze, po czym zamknął drzwi i po chwili ruszył.
W tym samym momencie z Bentleya stojącego obok wysiadł ubrany w jasnoszary garnitur, jasnowłosy mężczyzna. Spojrzał na natręta stojącego obok i o mało nie wpadł na własny samochód, cofając się o krok.
— Co tu robisz…? — wypalił. Nie spodziewał się tu tatuażysty. Jakby lepiej się rozglądał, to zaparkowałby gdzieś indziej.
Jason zmarszczył nos i nim Alex zdążył jakkolwiek zareagować, obszedł samochód i usiadł na miejscu pasażera. Grey oniemiał i zajrzał do auta.
— Wysiadaj!
— To ty wsiadaj — odparł Jason ze zmarszczonymi brwiami. Założył ręce na klatce piersiowej. Nie wyglądało, jakby miał go posłuchać.
Alex rozejrzał się po opustoszałym parkingu i ponownie zajrzał do własnego samochodu.
— Mówię, wysiadaj. Richard zaraz ma tu przyjść. Wysiadaj! — powtórzył twardo i zdecydowanie, mimo że wcale się tak nie czuł.
— Im szybciej wsiądziesz, tym więcej czasu oszczędzisz na pieprzenie i Richard — Jason wykrzywił wargi ironicznie — nas nie zobaczy.
Alex spojrzał na Jasona lodowatym spojrzeniem i wsiadł do auta.
— Zapnij pasy! — syknął chłodno jak góra lodowa, sam to zrobił i ruszył z parkingu niemal z piskiem opon.
Jason zapiął pasy i uchylił okno.
— Czemu mnie unikasz? — rzucił po dłuższej chwili jazdy nocnymi ulicami Miami, patrząc na Alexa ze zmarszczonymi brwiami.
— Nie unikam — zaprzeczył kierowca oczywistemu.
— Nie, w ogóle. Tylko do Mike’a do firmy dzwonisz, bo do studia się boisz.
Alex spojrzał w lusterko ukradkiem i zahamował tak gwałtownie, że gdyby Jason nie był przypięty pasami, to walnąłby głową w deskę rozdzielczą.
— Nie boję się — syknął i ruszył dalej płynnie, a Jason zamrugał.
— Uspokój się — mruknął. A Mike mówił, że to podobno jazda z wkurzonym Charliem jest niebezpieczna. — Skoro tak się nie boisz, to czemu mnie unikasz?
Zrezygnowany Alex pokręcił głową. Ta rozmowa zaczynała zataczać błędne koło.
— Nie powinniśmy w ogóle się widzieć.
— Bo? — burknął Jason. Nie ogarniał tego faceta. Znowu.
— Ponieważ to niewłaściwe — odparł Anglik, jadąc przed siebie. Byle się nie zatrzymywać i nie patrzeć na to szczupłe, wytatuowane ciało. Dość, że czuł jego zapach i słyszał jego głos.
— Pierdolisz! — fuknął Jason, w przeciwieństwie do Alexa obserwując go bezczelnie. Grey jak zwykle był schludnie ubrany i jak zwykle strasznie seksowny, a jemu brakowało tego widoku. — Twój braciszek korzysta z wolności. Ty też powinieneś.
Alex prychnął pod nosem i zatrzymał się na światłach. Spojrzał na Jasona oraz uśmiechnął się sztucznie i gorzko. Jego oczy pozostały kamienne.
— A to już kolejny powód, dla którego nie mogę, jak to schludnie ująłeś, „korzystać z wolności”.
Jason wyglądał na wkurzonego i po chwili zastanowienia pochylił się do niego, opierając dłoń na oparciu jego fotela. Zbliżył do niego twarz, ale nie dotknął go.
— Wiesz, że tego chcesz, więc nie pieprz głupot — mruknął.
Alex cały się spiął i odwrócił od niego wzrok. Akurat zapaliło się zielone, więc ruszył. Jason warknął pod nosem i usiadł prosto. Sięgnął po kolejnego papierosa. Już nawet nie liczył, ile dzisiaj wypalił. Ostro przesadzał, ale był wkurwiony i po prostu musiał.
— Więc? Masz zamiar dalej mnie ignorować?
Alex momentalnie spojrzał na niego.
— Chyba nie masz zamiaru palić w samochodzie?
— Bo co? — Jason wywrócił oczami, ale zawahał się z zapalniczką.
— Bo to jest mój samochód i sobie nie życzę. Jeśli chcesz palić, to wysiadaj.
— Jak se chcesz — fuknął Jason, chowając paczkę z powrotem do kieszeni. Przeczesał swojego krótkiego irokeza. — To co? Odezwiesz się do mnie, czy mam poprosić o twój numer Rusha? — Uśmiechnął się wrednie.
Alex zacisnął usta. Czuł się przytłoczony tą znajomością. W ogóle nie powinien jej zaczynać.
— Odezwę się…
Jason uśmiechnął się mimowolnie. Niby mógł odpuścić. Mieli seks tylko dwa razy, ale jakoś upartość i coś jeszcze mu nie pozwalały.
— Będę czekać — zamruczał niskim głosem, wpatrując się w jego przystojną twarz.
Alex jechał spokojnie. Miał skupioną, typową sobie minę, a jego idealna figura i ciuchy bardzo pasowały do drogiego samochodu. To Jason tu nie pasował, ale nie był z tych, którzy się tym przejmowali.
Jeździli jeszcze po mieście dłuższy czas bez żadnego sensu. Alex nawet zdążył skomentować, że jego niewdzięczny brat nawet nie przejął się tym, że nie przyjechał. W pewnym momencie jednak, kiedy stali na światłach, Alex spojrzał w lewą boczną szybę i spytał.
— Chcesz pojechać do hotelu?
Zaskoczony Jason uniósł brwi. Tego się nie spodziewał. Najpierw gadamy o tym, jakie to niewłaściwie, że tak nie wolno, a ten teraz proponuje seks…?
— Taki chętny, a tak się wzbraniał — prychnął, a Alex pokręcił głową.
— Słyszałeś kiedyś o „chcieć a móc”?
Jason wywrócił oczami.
— To prowadź do tego hotelu — odparł, ignorując uwagę.
Anglik rzucił mu krótkie spojrzenie.
— Już to robię. Wierzyłem, że się zgodzisz.
— Albo już nie możesz się doczekać.
Alex powstrzymał się, żeby się nie uśmiechnąć. Nie powiedziałby tego nigdy na głos, ale od ostatniego razu… a raczej od momentu, kiedy dowiedział, że jednak zostają w Miami, zdarzało mu się myśleć o Jasonie i o seksie z nim.
Przejechał skrzyżowanie, czując na sobie wzrok tatuażysty, który bezczelnie go sobie oglądał. Tony był ładny, ale ciało Alexa nie do porównania. Na samą myśl o jego kształtnych pośladkach Jason odetchnął ciężej.

***

— I co? Twój braciszek odwiezie nas do domu? — wybełkotała pijacko Kate, opierając się na ramieniu Rusha z głupim uśmiechem, kiedy całą czwórką szli w kierunku parkingu.
Anglik skinął głową, rozglądając się po pustoszejącym parkingu. Spojrzał na zegarek i trochę zdębiał. Spóźnili się… niemal godzinę.
— E… ta… czekaj. — Wepchnął Kate w ramiona Mike’a, wyjął telefon i odbiegł kawałek, zaczynając dzwonić.
Mike podtrzymał dziewczynę, która niemal lała mu się w rękach, a Charlie przystanął obok nich, patrząc za Rushem. Ten stał kawałek dalej, gestykulując zawzięcie i niemalże kuląc się w sobie. Po chwili wrócił ze zdołowaną miną.
— Już pojechał… — mruknął.
Mike przyjął to do wiadomości od razu, ale co innego zaprzątało mu głowę.
— A w ogóle, Jason nie pisał do żadnego z was?
— Nie. A miał chyba tylko pójść zapalić — mruknął Charlie.
— Poszedł się ła… łajdaczyć! — wymruczała Kate, która znowu zmieniła właściciela, bo Mike przerzucił ją tym razem na Charliego. Wyjął z kieszeni telefon i wykręcił numer Jasona.
— Stój spokojnie. — Charlie zaśmiał się, obejmując dziewczynę w pasie i próbując ją utrzymać w pionie. Przez to, że sam sporo wypił, wydawała mu się dziwnie ciężka.
Mike tylko pokręcił głową i po chwili usłyszał burkliwe „Taaa?” w telefonie.
— No siema, Jason. Gdzie jesteś?
— Już się zwinąłem. Nie bardzo mogę teraz gadać. Odezwę się jutro, okej?
— Ee… Wyrwałeś kogoś?
— Taa, można tak powiedzieć — prychnął.
Mike zmarszczył brwi i oddalił się kawałek profilaktycznie.
— Ten z tatuażem czy… — zawiesił głos. Kojarzył pewne fakty.
— Nie ten z tatuażem. — Usłyszał w odpowiedzi, czyli już mógł się domyślić reszty.
Niemal pokrył się rumieńcem, kiedy odruchowo spojrzał na Rusha, który pomagał utrzymać Kate.
— Dobra… To tego… powodzenia. — Rozłączył się szybko.
— I gdzie jest? — spytał Charlie i stęknął, sadzając Kate na murku. Szybko ją przytrzymał, żeby nie przewaliła się do tyłu. Co prawda miała za plecami trawę, ale wolał, żeby nie wpadła w jakąś psią kupę pozostawioną przez bezdomnego psa. Zabiłaby go rano.
— Katy miała rację. Łajdaczy się — prychnął i znowu spojrzał na Rusha. Ta wizja była bardzo, bardzo dziwna.
Grey tylko zmarszczył pytająco brwi, a Kate zaśmiała się triumfalnie.
— Mówiłam! — Wstała gwałtownie i równie gwałtownie wpadła w ramiona Rusha. — My też się połajdaczmy! — dodała pewnym głosem.
Rush momentalnie stracił zainteresowanie managerem studia Fire Dragon i skrzywił się przez słowa dziewczyny.
— Eee… — wydukał mało inteligentnie. — Nie.
Mike pokręcił głową.
— Zadzwonię po taksówkę.
Charlie skinął mu głową i odciągnął Kate od Rusha.
— Stójże spokojnie — burknął jej ucha. — Chyba ją wezmę do siebie, bo jest schlana.
— Ne jestem schlana! — oburzyła się, a Rush tylko się zaśmiał.
— To bardzo dobrze udajesz pijaną — prychnął Charlie i dźgnął ją pod żebra, a Mike chwilę później do nich wrócił.
— No. Taksówka już jedzie.

14 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 45 – Koleś od złoto-zielonego smoka

  1. Katka pisze:

    Gazelka, hehe, no dla Katy też coś planujemy więcej niż tylko chlanie po imprezach :D Chociaż z tą ciążą ciekawe wyjście XD Potem by bobas miał takiego fajnego wujka Jasona XD Podkradałby mu fajki. Wujka Charliego ciągnął za włosy, a wujek Mike robiłby za niańkę, jakby cała trójka akurat siedziała w swoich kącikach, pracując.

  2. Gazelka pisze:

    Rapsody: A ja uważam że w J. rodzi sie instynkt zdobwcy. Bo nie chodzi już o seks sam w sobie (tej cebuli dał by chętnie co 5 przechodzień), a zaczyna chodzic o to na ile mu Alex pozwoli o to żeby mu zrobic coś niehigienicznego. Gdzie tam im myśleć o związkach…
    Chociaż Steve Wonder zobaczył by te lecące między nimi iskry i to ze Jay ewidentnie sie zadurzył. A Alex rozmyśla o seksie z nim. Się znaleźli rozważni i romantyczni:D Ale ciekawi mnie do czego to zmierza, bo obiecałyście mi kiedys epicki romans więc wierzę w Was!

    No i rozdział pysio w sumie. Tylko tez nie jestem przekonana czy to był taki fantastyczny pomysł, żeby mówić Mike’owi o Al’u, to sie nie moze potencjalnie dobrze skończyć on jest z takich co by wynajęli assassyna, żeby się pozbył światków… chociaż nie, prędzej wolał by sam się zabic bo nie zniósł by tego.
    U reszty to tak spoko w sumie. Katy musi zacząc robić coś konstruktywnego i tu będzie dygresja bo i tak oklaski dla was za to, że kobieta która jest regularną bohaterką co nie jest częste w takich opowiadaniach i ja widziała bym ją w jakiejś spektakularno-dramatycznej zyciowej sytuacji. Np. jak by tak zaszła w ciąże (spójrzcie na nią… to sie tak musi skończyć) i wszyscy zjednoczyli by się, żeby jakos pomóc jej to przejść i w ogóle. Nie wiem skąd mi sie to wzieło ale oni sa faktycznie zgrana paczką i ta ciąża jej nadawała by zupełnie nowej jakości ich relacjom, postaci Katy (która głównie tankuje) i ogólnie opowiadaniu. Tak sie pomądrzyłam na koniec.
    No ogólnie wiecie, starajcie sie i cały czas do przodu!
    Nie wierzę, że juz 45 rozdział:D

  3. Sdie pisze:

    „Alex powstrzymał się, żeby się nie uśmiechnąć. Nie powiedziałby tego nigdy na głos, ale od ostatniego razu… a raczej od momentu, kiedy dowiedział, że jednak zostają w Miami zdarzało mu się myśleć o Jasonie i seksie z nim – No i jak tu nie kochac Alexandra? Mam nadzieje ze ten ich sex bedzie w nastepnym rozdziale opisany =P Skomentowalabzm jeszcze szybki sex Jasona – jakis taki mdly i w ogole ale klawiatura mi szaleje xD

  4. Katka pisze:

    Tamiya, zgadzam się, Katy jest cudna, jak się uchleje :D No i tak, Jason nie zrezygnował, bo to… Jason. Seks z Alexem niewątpliwie to wyższa klasa, ale skoro napatoczył się chętny, seksowny chłopak, to czemu nie? :) I też lubię Jasona XD

    Elis, hehehe, tak, póki co Alexowi udaje się to ukrywać… nieświadomy Rush, pewien, że ma za brata homofoba, haha.

  5. Tamiya pisze:

    Czyli jednak moje przypuszczenia z poprzedniego rozdziału się sprawdziły – podczas imprezy, magicznym sposobem Jason spotkał Alexa! :D
    Jason myśli o Alexie, Alexowi zdarza się myśleć o Jasonie… Ktoś wyleczy Alexiątko z tej fobii/traumy, czy co to jest i będzie idealnie XD
    „- My też się połajdaczmy (…)
    – Eeee… – wydukał mało inteligentnie. – Nie.”
    Haha, pijana Katy to po prostu rozrywka na zawołanie XD Najpierw chla ile wlezie, mimo że wie, że ma słabą głowę, potem plecie pijackie brednie i uwiesza się na wszystkich :D
    A Jason jak szedł z tym Tonym, to przez chwilę myślałam, że się zawaha i w końcu nic z tego nie wyjdzie, bo będzie myślał o Lodowej Królowej, ale doszłam do wniosku, że to Jason… A on chyba ostatnio miał brak życia seksualnego i nie zrezygnowałby z chłopaka, który mu się podobał :D

    Kocham gadkę Jasona <3 To z tamtym homofobem XD
    "Przynajmniej teraz jest przeszczęśliwa, skoro wspomina byłego"
    I od razu potem wyszedł, bo go zatkało XD
    Normalnie Jason low w< Jestem ciekawa, co będzie dalej!

  6. Shivunia pisze:

    Nie dziwie ci się że nie widzisz. Jak to mówił Shrek „jest jak cebula, ma wiele warstw”. A może kiedyś kiedyś będzie bardziej jak tort, i nie trzeba będzie przechodzić wszystkich wierzchnich warstw żeby się dostać do najgłębsze.
    ( i edytowałam ostatniego swojego komenta, bo nie chciałam zawalać.)

  7. Rapsody pisze:

    Elis >> jak na moje oko jedynie kto może być zafascynowany Alexam to psychiatra :)
    Shivunia >> jak mówisz że nie jest egoistą /czego na razie niestety nie widzę/ to rzeczywiście będę wyczekiwać aż kiedyś to pokaże :) chciałabym go polubić ze względu na Jasona.

  8. Shivunia pisze:

    Rapsody>> na wstępnie od razu powiem że zawsze miałam i zawsze chyba będę miała słabość do takich „rozkminkowych” komentarzy. A co Do Alexa, ciekawa opinia i w pewnej części ( nie powiem której) ją popieram. Z jednym będę tylko bronić Alexa. Nie jest takim egoista ( jeśli nie liczyć sexu) na jakiego się może wydaje. Jest może zgorzkniały, zimny i zatwardziały w swoich powtarzanych jak matra tysięczny raz poglądach ale.. ale to jeszcze z czasem zobaczycie ;)
    p.s. „Zawsze mi się wydawało że jest nawet trochę samolubny” – trafiła kosa na kamień? Alexem nie może sobie od tak pomiatać nawet jeśli by chciał i przywykł że to zwykle on ustala wszelkie warunki.

  9. Elis pisze:

    A ja myślę, ze Jason po prostu wpadł. Jest zafascynowany Alexem. Facet pociąga go i to tak jak żaden inny. Nie zdziwiłabym się jakby kiedyś pojawiło się jakieś uczucie. Chciałabym tego. Wierzę, ze Alex w przyszłości się zmieni. Wszystko zależy od dziewczyn. :)

  10. Elis pisze:

    Jak ten Tony i Jason szli na parking to czułam, że tam będzie Alex. :))
    Kiedyś tajemnica Alexa wyjdzie na jaw i zastanawiam się co się stanie. Rush będzie miał do niego ogromne pretensje za takie zachowanie.
    Super nocia. :)

  11. Rapsody pisze:

    Pewnie tylko ja jestem przeciwko związkowi Alexa iJasona. Nie mogę się do blondyna przekonać za to cały czas Jasona mi żal. Co on ma z tego układu poza fajną dupą? W tych ich relacjach Alex jest wybitnym egoistą. Jeszczy bym to jakoś przełknęła gdybym potrafiła znaleźć w tym facecie cokolwiek (!) pozytywnego. Nie widzę nic. Nic nie zmienia to że mi go szkoda przez tą jego sytuację i te fobie. Bo jest mi go szkoda więc to nie tak że darzę go jakąś nienawiścią. Niech se żyje. Fajna postać /chociaż jak na mój gust lepiej by się spełnił jako czarny charakter/. Ale to wyzucie z pozytywnych cech aż boli. I naprawdę nie rozumiem dlaczego się Jason z nim użera. On też nie rozumie. Zastanawiam sie czy w ogóle można to jakoś logicznie wytłumaczyć. Nie jest miłosiernym samarytaninem. Zawsze mi się wydawało że jest nawet trochę samolubny więc tym bardziej mi się to nie podoba. Ale pewnie i tak będzie z Alexem a wtedy bym się nie zdziwiła gdyby co jakiś czas pozwalał sobie na przygodny seks z kimś innym czy nawet na romans. Ten gościu to nie ma szczęścia w życiu. Jak mu się już trafi taki z którym będzie dzielił przyszłość to jest to taki egoista.
    I jakoś super pozytywne nie jest to że Alex pozwala młodszemu bratu na sypianie ze swoim chłopakiem i słowa nie piśnie rodzicom. Byłoby to pozytywne gdyby wcześniej nie tłukł mu do głowy jakie to złe ble i w ogóle fuj. On nawet Rushowi nie okazuje żadnych uczuć. Dość totalnie antyspołeczny. Chodzący robot.
    Mówię o tym bo mi się w oczy rzuciło jak bardzo mnie ta sytuacja boli kiedy już po tym małym dzisiejszym fragmencie między Jasonem i Alexem się krzywiłam.
    Ale będe czytac dalej bo nie czytać się tego fantastycznego opowiadania nie da i będę wyczekiwać aż może jednak Jason dostanie coś życia. Albo aż coś wstrząśnie Alexandrem i stanie się jak za dotnięciem magicznej różdżki ludzki :) Choć skrycie liczę że znowu nas zaskoczycie i to nie Alex okaże się jego facetem. Pozdrawiam i życzę natchnienia :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s