Fire Dragon Tattoo Studio – 40 – Pokój 99

Niedopałek upadł na chodnik, a Jason przydeptał go podeszwą i ruszył dalej w kierunku studia. Było wcześnie rano. Po głowie mężczyzny kołatała się tylko myśl o gorącej kawie, którą zamierzał sobie zrobić.
Doszedł na swoje miejsce pracy i otworzył szklane drzwi. Znowu był pierwszy. Charlie chciał uchodzić za takiego dorosłego i odpowiedzialnego, ale nadal był szczylem w jego mniemaniu. Nie, żeby go nie lubił, ale czasami zastanawiał się, co by było, jakby nie mógł rano przyjść do pracy i jeszcze nie zadzwonił oraz nie pogonił chłopaka, żeby się nie spóźnił.
Zanim ruszył na zaplecze, zerknął do notatnika, by zobaczyć, kiedy będzie pierwszy klient. Na szczęście dla Charliego, jego klient był dopiero na południe. Sam miał za godzinę, rybę koi na łydce. Standard.
Przetarł oczy i poszedł zrobić sobie kawę. Kiedy już zalewał gorącą wodą ciemnobrązowe granulki w kubku, usłyszał, jak ktoś wszedł do studia. Warknął pod nosem, zostawiając kawę i poszedł sprawdzić. Niby nic cennego nie leżało na wierzchu, ale wolał nie ryzykować, że ktoś coś im ukradnie. Miał nadzieję, że to Charlie albo Kate przyszli do pracy. Rozczarował się jednak sromotnie, kiedy przy kontuarze zobaczył ubranego w garnitur blondyna. Uniósł brwi, obszedł kontuar i usiadł na obrotowym krzesełku. Uśmiechnął się wrednie do mężczyzny.
— Tatuaż czy kolczyk?
Przybysz zmierzył Jasona chłodnym wzrokiem.
— Nic. Przyszedłem do Charliego Andersona.
Jason zaśmiał się chrapliwie. Naprawdę nie spodziewał się tutaj brata Rusha.
— No, to muszę cię niestety zawieść, pana Andersona jeszcze nie ma.
— W takim razie poczekam — odparł gość uprzejmie, bez emocji. Miał poważną i przystojną twarz.
Jason wykrzywił wargi, po czym zaśmiał się i spytał:
— A co, masz interes do młodego? A może do jego kochasia?
Alex spojrzał na niego z nutą politowania, ledwo wyczuwalną.
— Powiedzmy. Szukam mojego nieodpowiedzialnego brata i wierzę, że się tu pojawi — mruknął.
— Hm… Masz problem z tym, że pewnie znowu całą noc twój braciszek penetrował dziureczkę młodego? — wymruczał z wrednym uśmieszkiem, nie zważając na to, że nie miał pojęcia, czy gołąbeczki rzeczywiście się pieprzyły. Ale było duże prawdopodobieństwo, że tak.
Alex nieznacznie pokręcił głową i odetchnął z rezygnacją.
— Bądź tak uprzejmy i nie bądź w mojej obecności niesmaczny. To, co ze sobą robią, nie powinno cię interesować, ani stanowić tematu tej rozmowy.
— Nie? A ja myślałem, że ostatnio byłeś zainteresowany penetrowaniem męskich dupci. A konkretnie twojej za pomocą mojego kutasa — odparł Jason. Między innymi dlatego, żeby sprawdzić, czy to ostatnio było na serio.
Alex spojrzał na niego czujnie. Pamiętał to. Właściwie odpowiedział tak, byle spławić tego faceta. Nie miał zamiaru dzwonić. Za bardzo by go to odsłaniało. Teraz jednak, jak na niego patrzył… nie był wcale pewny, czy nie warto było zaryzykować.
— Kto tak powiedział?
Jason pochylił się do niego nad kontuarem, patrząc w te jego zimne, jasne oczy. Były jak sople lodu.
— Odpowiedziałeś, że zadzwonisz. Więc chyba chciałbyś mnie poczuć głęboko w dupci, co? — wymruczał.
Alex nie odchylił się, mimo że zdrowy rozsądek podpowiadał mu to aż nazbyt wyraźnie.
— Może chciałem cię tylko spławić. Skąd przypuszczenie, że zadzwoniłbym do mężczyzny, którego nawet nie znam? Abstrahując już, że byłbym zainteresowany.
— Bo masz ciśnienie, panie spięty. Potrzebujesz faceta, który dobrze zrobi twojemu tyłeczkowi — odparł Jason z pewnością siebie, choć zupełnie nie umiał przejrzeć tego faceta. Gdyby nie tamto zdarzenie, nigdy by nie przypuszczał, że ta lodowa królowa mogłaby czuć pociąg do mężczyzn. I nawet teraz nie patrzył na niego jak wygłodniałe zwierzątko, mimo że Jason miał dziwne przeczucie, że wygłodniały był.
Alex odsunął się i prychnął pod nosem. Obejrzał się w stronę drzwi i dopiero wrócił do tatuażysty swoim chłodnym spojrzeniem.
— Jesteś homoseksualistą?
Ten zaśmiał się chrapliwie.
— A ty zawsze taki formalny? — prychnął. — Taa, jestem gejem. Ty też?
— I jesteś mną zainteresowany? — kontynuował Grey, nie bacząc na jego pytania.
Jason odetchnął w duchu. Jeśli ten facet rzeczywiście był krypto i miał takie ciało, jakie mu się wydawało, że miał pod tym garniturem, to nie mógł sobie odpuścić. Chociaż jeszcze nie miał pojęcia, jak taki sztywny facet mógł się zachowywać w łóżku.
— A co, jakbym powiedział, że jestem?
— Tak czy nie? — Alex nie dawał mu pola manewru. Nie chciał robić błędu. Za dużo by go kosztował. Chociaż i tak ta rozmowa, w którą dał się wplątać, była kłopotliwa.
Jason prychnął i skinął głową.
— Tak — odparł. I co teraz, lodowa królowo?
Alex przymknął na moment oczy. Nie mógł zaprzeczyć samemu sobie. Znowu przegrał.
— Alexander Grey. — Wyciągnął do niego rękę.
Zszokowany tym zagraniem Jason zamrugał i podał mu swoją, odruchowo się przedstawiając.
— Jason Rebel.
— To jest moja wizytówka — dodał Anglik, wyjmując kartonik spod marynarki. Obrócił go i zaczął coś na nim pisać. — A tu masz adres hotelu. Bądź tam na dziewiątą wieczorem.
Jason wziął od niego wizytówkę, gapiąc się na nią głupio. Niby ta gadka utwierdziła go w przekonaniu, że ten facet serio był homo, ale nie spodziewał się, że pójdzie na seks. I to tak szybko.
— Będę — rzucił w odpowiedzi, wciąż zaskoczony.
Alexander Grey zmierzył go spojrzeniem, po czym bez słowa ruszył w stronę wyjścia. Kiedy już otworzył drzwi, odwrócił się i spojrzał na tatuażystę.
— Zapomniałbym. Kiedy pojawi się Richard, niech do mnie zadzwoni. I o „tym” ani słowa nikomu — rzucił i wyszedł.
Jason patrzył za nim z uniesionymi brwiami. Schował do kieszeni na tyłku wizytówkę i poszedł po swoją kawę.
Czekał go seks z tym zimnym facetem i sam nie wiedział, co myśleć. W każdym razie ten facet nie był taki hetero, jak się młodszemu braciszkowi wydawało. Sam nigdy by nie pomyślał, że jego głupi żarcik doprowadzi go do czegoś takiego.
Jakiś czas później siedział za kontuarem, zapisując do notesu klienta, który zadzwonił, by umówić się na kolejną sesję. Kate w swoim kąciku już zajmowała się klientką, a na podjazd przed studiem zajechał samochód, z którego wysiadł Charlie z Rushem. Obaj ruszyli do wejścia.
Powstrzymał głupi uśmiech wyłażący mu na usta. Rush naprawdę był podobny do brata, ale bardziej chłopięcy i dużo słodszy, kiedy szczerzył się jak wariat do Charliego.
— Cześć — przywitał się młodszy tatuażysta, wchodząc z kochankiem do studia. Od razu podszedł do Jasona do kontuaru, aby zerknąć na notes. — Mam kogoś?
— Tak, zaraz masz klienta — odparł Jason, ale uśmiechnął się drwiąco. Przypomniała mu się rozmowa z rana.
Charlie uchwycił jego uśmiech i spojrzał na niego podejrzliwie.
— Co się szczerzysz? Mój klient to gruby, stary babsztyl, którego byś patykiem nie dotknął, czy jest jakiś inny powód tego przewrotnego uśmieszku?
Jason obrócił w palcach długopis i postukał po ustach zatyczką. Patrzył przy tym dłuższą chwilę na Charliego z rozbrajającym uśmiechem, po czym nie ruszając głową, zerknął na Rusha.
— Twój braciszek mnie odwiedził — zamruczał.
Charlie skrzywił się momentalnie i obejrzał się na Rusha niepewnie, a Jason dodał:
— Prosił, żebyś do niego zadzwonił. Chyba nie był zadowolony z twojej nieobecności. — Westchnął, wciąż z drwiącym uśmieszkiem.
Rushowi momentalnie uśmiech spełzł z twarzy. Wiedział, że tak się skończy. Nie miał w tym mieście wolności, od kiedy Alex przyjechał.
— Mówiłem, że tak będzie. Dobrze, że nie zaczekał — jęknął, a Jason ponownie się wyszczerzył.
— Mówił coś jeszcze? — spytał markotnie Charlie, siadając obok Rusha na kanapie.
— Nie, a poza tym, co ja jestem? Sekretarka? Niech se zadzwoni i pogada z bracholkiem. A ty, młody, lepiej się zbieraj, bo zaraz masz klienta.
— To zaraz. — Przeciągnął się i zerknął na kochanka.
Spędzili naprawdę przyjemną noc i na te kilka godzin zapomnieli o pewnym brytyjskim zagrożeniu w ich związku, które obecnie mieszkało w tym samym hotelu co Rush. A teraz znowu nie wiedział, kiedy zobaczy Rusha, jeśli Alex zapędzi go do pracy.
Mężczyzna z ciężkim sercem cmoknął go w policzek.
— Lepiej idź, ja zadzwonię — mruknął, wstając i wyjmując telefon z kieszeni. Ruszył w stronę wyjścia, bo nie chciał świadków swojej porażki. Miał świadomość, jaką lamą był w obliczu brata.
Charlie odprowadził go wzrokiem i, chcąc nie chcąc, ruszył do swojej pracowni. Rush za to wykręcił numer brata i oparł się o nagrzany przez słońce mur za rogiem studia.
— Tak, słucham? — odezwał się do telefonu Alex, a Rush przełknął ślinę.
— No… miałem zadzwonić…
— Dobrze. Możesz mi wyjaśnić, dlaczego nie było cię w pokoju? — spytał głosem bez emocji, ale Rush nie był głupi. Wiedział, że to wcale nie oznaczało spokoju brata.
— Bo wyszedłem — mruknął w odpowiedzi, wydymając żałośnie usta.
— Spędziłeś z nim noc?
Rush zaczerwienił się na policzkach jak dojrzała piwonia.
— No… no, tak — wydusił przez zaciśnięte gardło. Oczami wyobraźni widział wściekłe, chłodne spojrzenie brata. Zamiast tego usłyszał westchnięcie.
— Naprawdę tak go lubisz?
Przygryzł wargę i pokiwał głową, dopiero po chwili reflektując i odpowiadając.
— Tak… ja… — zaczął, ale nie skończył.
— Dobrze, nieważne. Dziś masz wolne, ale jutro o ósmej pod hotelem.
Alex po swoich słowach rozłączył się, a Rush spojrzał na telefon, jakby ten miał mu wyjaśnić taką odpowiedź. Wolne… Zamrugał w szoku i ponownie wszedł do studia.
Jason spojrzał na niego zza kontuaru, ale zanim zdążył się odezwać, z kącika Kate wyszła klientka, pożegnała się, a za nią pojawiła się Kate z puszką Coca-Coli w ręce.
— O, cześć, Rush! — rzuciła, widząc go. — Co słychać?
Ten był nadal ogłupiały po rozmowie z Alexem.
— Nie wiem…
Kate uniosła brwi i roześmiała się.
— Jak to? Nie wiesz, co u ciebie słychać? — spytała, przysuwając sobie drugie krzesełko za kontuar obok tego, na którym siedział Jason. Ten za to patrzył na Rusha z zaciekawieniem.
Anglik odetchnął i przeczesał palcami włosy.
— No… myślałem, że mam przejebane, a… mam wolne — wykrztusił, w końcu siadając na kanapie.
Jason automatycznie uśmiechnął się pod nosem i zaśmiał cicho, lecz nic nie powiedział. Kate tymczasem napiła się z puszki i odparła z uśmiechem:
— To jak masz zamiar wykorzystać swoją wolność?
— Nie wiem. Jakieś pomysły? — Rush zaśmiał się pod nosem.
— Tak, siądziesz na moim fotelu tortur i zrobię ci kolczyki w nosie i na języku, a Jason potem wytatuuje ci pośladki! — Dziewczyna zachichotała jak chochlik, ale zanim którykolwiek z nich zdążył zaoponować, do studia wszedł postawny mężczyzna w skórzanych ciuchach, z długimi, czarnymi włosami. Podszedł do kontuaru i skinął na Jasona.
— Siema, jestem umówiony na tatuaż na dwunastą. — Wskazał głową na zegar na ścianie. — Jest za pięć. Taki młody miał mnie tatuować. Czaszka z wężem na ramieniu.
— Jasne, Charlie już czeka na ciebie w pracowni. Zaprowadzę — dodał i wyszedł zza kontuaru, by poprowadzić mężczyznę do kącika młodszego tatuażysty.
Rush i Kate odprowadzili ich spojrzeniami, a gdy zostali sami, pierwszy odezwał się Grey.
— Nie dam się kolczykować. Co wy wszyscy macie na tym punkcie obsesję?
— Oj, tam wszyscy! Tylko ja i Jason jesteśmy tu obkolczykowani. A poważnie. Nie podobają ci się kolczyki u faceta? — spytała, bo w sumie nie rozmawiała o tym nigdy z Rushem, więc nie wiedziała, jakie ten miał do tego podejście.
Rush skrzywił się. To nie było w jego guście.
— Niezbyt. Po co aplikować sobie w ciało żelastwo?
— Bo to jest seksowne. — Wystawiła mu język. — Na przykład w suteczkach. Nie pozwoliłbyś Charliemu sobie takich zrobić?
— Nie… Znaczy, wolałbym, żeby sobie nie robił — mruknął. Tak naprawdę Charlie według niego mógłby nie mieć w ogóle tatuaży na ciele, chociaż z nimi też był bardzo seksowny.
— Z tego co wiem, nie ma zamiaru. W ogóle chcesz coś do picia czy coś?
— Nie, dzięki… Hm, a co powiesz, żeby pojechać wieczorem do wesołego miasteczka?
— Ooo! — Kate zaświeciły się mocno pomalowane czarnym cieniem oczy. Pochyliła się bardziej nad kontuarem, opierając o jego blat swój drobny biust. — Pojedźmy!
— Gdzie jedziecie? — mruknął Jason, wracając z powrotem za kontuar.
W studiu słychać było muzykę lecącą z nowo zainstalowanych głośników. Wreszcie udało im się je zorganizować z małą pomocą Mike’a i teraz nawet Jason musiał przyznać, że z tą muzyką w tle było jakoś przytulniej i przyjemniej.
— Do wesołego miasteczka. Jedziesz z nami! — postanowiła dziewczyna, a Rush pokiwał twierdząco głową ze swojego miejsca.
Jason zaśmiał się chrapliwie.
— Bawcie się, dzieci, same. Ja mam na dziś wieczór zaplanowaną bardziej niegrzeczną zabawę.
Rush i Kate, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zainteresowali się bardziej jego osobą. Było to dość zabawne, bo synchronicznie unieśli brwi.
— Niegrzeczną zabawę? — dopytała Kate. — Kogoś sobie wyrwał na noc?
— Tajemnica — prychnął Jason, sięgając do jej włosów i psując jej fryzurę. — Pilnuj swojego nosa, Katy.
Dziewczyna jęknęła żałośnie.
— No pooowiedz. Chociaż jak wygląda! — zaczęła go męczyć, wieszając się na nim.
Jason uśmiechnął się przewrotnie. Żeby tylko ten wpatrujący się w niego ciekawsko blondasek wiedział, że dzisiaj przerucha jego brata… Aż zaśmiał się pod nosem. Wyjątkowo go to bawiło, mimo że równocześnie był dość skołowany tym chłodem Alexa i wciąż nie mógł sobie wyobrazić, jak przebiegnie ten wieczór.
— Przystojny, wystarczy — odparł, pstrykając dziewczynę palcem w czubek nosa jak natrętnego kota.
— Katy, daj spokój. Aż tak ci zależy, żeby z nami jechał? — wtrącił się Rush. — Jest po prostu na to za stary.
Jason prychnął.
— Taa, nie jestem już pierwszej młodości — odparł, jakby miał sto lat na karku. Wyciągnął paczkę papierosów z kieszeni i nie dodając nic więcej, wyszedł ze studia.

***

Przystanął na chodniku z jedną ręką w kieszeni i spojrzał na budynek, przed którym się znalazł. Sięgnął jeszcze po wizytówkę i zerknął na zapisany na niej adres. Zgadzało się, więc przeszedł pomiędzy długimi rzędami wyjątkowo wysokich palm i wszedł do monumentalnego hotelu. Była już prawie dziewiąta.
Hol był przestronny i schludny, a po lewej jego stronie znajdował się wielki, elegancki salon z pięknym fortepianem, szerokimi, wysokimi kolumnami oraz kremowymi kanapami. Parkiet wyglądał na świeżo wypastowany, a żyrandole nisko zwisające ze zdobionego sufitu dawały jasne, przyjemne światło.
Podszedł do recepcji i podał młodej dziewczynie numer pokoju, a ona pokierowała go na trzecie piętro. Wszedł do windy i już chwilę później stał przed drzwiami z wiszącym na nich złotym numerkiem 99. Od razu zadzwonił. Nie musiał długo czekać, aż te się przed nim otworzyły. Za nimi zobaczył tego samego poważnego i zdystansowanego blondyna co rano.
— Wejdź i zamknij drzwi — polecił gospodarz i wszedł w głąb hotelowego pokoju. Był w spodniach od garnituru i koszuli, przez co w oczach tatuażysty wyglądał wyjątkowo luźno. Wcześniej widział go z obowiązkowym krawatem.
Jason zamknął za sobą drzwi i nie przejmując się, że podłoga u jego stóp była wypolerowana na błysk, wszedł w butach głębiej. Pokój był jasny, a zasłony, obicia foteli i pościel na łóżku, które dostrzegł głębiej, białe. Sam był ubrany jak zwykle na czarno i gdyby się tym przejmował, mógłby się poczuć nie na miejscu. Nieopodal dostrzegł szklany stolik z jakimś fikuśnym kwiatem w doniczce, a obok obity złotym materiałem fotel. Dalej kolejne donice i oczywiście barek. Luksus.
— Jeszcze niegotowy? — Uśmiechnął się, wskazując na ciuszki Alexa i podchodząc do niego bliżej.
Ten zmierzył go obojętnym spojrzeniem.
— Buty. Do siebie do domu też wchodzisz w butach do sypialni?
Jason spojrzał na niego koso i wzruszył ramionami. Usiadł i zaczął rozsznurowywać buty, a Alex nie spuszczał przy tym z niego spojrzenia.
— Do siebie nie, bo ja bym musiał to sprzątać — odparł z bezczelnym uśmiechem.
— W takim razie szanuj też pracę innych. Od razu możesz też zacząć zdejmować resztę.
Jason zamrugał. Nie spodziewał się aż takiego chłodnego podejścia, mimo że gość normalnie był strasznie sztywniacki. Myślał, że w takiej sytuacji trochę zejdzie z tonu.
Nie stracił jednak animuszu. Wstał już boso i podszedł do niego.
— Zdejmować resztę… tobie? — wymruczał i sięgnął do guzika jego koszuli.
Mężczyzna momentalnie się odsunął. Ściągnął swoje jasne brwi, kładąc dłoń w miejscu, które dotknął tatuażysta.
— Mówiłem, żebyś ty się rozebrał. Nie ja. W ogóle… — Odetchnął. — Musimy ustalić kilka zasad. Wina? Whisky… — Skrzywił się. — Wódki?
— No, tak lepiej. — Jason zaśmiał się chrapliwie, nie spuszczając z niego wzroku. Facet był atrakcyjny. — Whisky niech będzie.
Alex skinął głową i podszedł do dobrze wyposażonego barku, który nie odróżniał się od innych mebli kolorem i również był bardzo jasny. Nalał mu whisky do kwadratowej szklanki i wrzucił kilka kostek lodu. Postawił ją na stoliku obok fotela, który stał pod oknem, naprzeciw łóżka.
— Po pierwsze, wszystko, co wydarzy się w tym pokoju, nie może poza niego wyjść — mówiąc, nie patrzył na tatuażystę, mimo że chciał już zobaczyć go nago.
— Spoko, jak se chcesz.
— Po drugie, ja tu decyduję, co się będzie działo. Kiedy mówię „nie”, to znaczy „nie”. Nie ma podchodów ani prób manipulowania moją decyzją. Rozumiesz?
Jason po raz drugi poczuł się zaskoczony. Trochę go nie ogarniał. Seks to nie było zawieranie umowy, negocjacje czy jakieś spotkanie dwóch biznesmenów omawiających ostatnie notowania giełdowe. A miał wrażenie, że atmosfera zaczynała być coraz bardziej formalna zamiast intymna.
Podszedł do stolika i napił się whisky.
— No, jak tam chcesz, ale jesteśmy umówieni na seks, a nie spotkanie biznesowe — wychrypiał.
Alex odetchnął ciężko i spojrzał za okno, wsuwając dłonie w kieszenie.
— Wiem, co zaoferowałem. Ustalam fakty, aby nie było później nieporozumień. Żywię jednak głęboką nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu.
Jason ponownie podszedł do niego, ze szklanką whisky w ręce.
— Spoko. Rush nie dowie się, że jego starszy braciszek też lubi kutasy — zamruczał, stając blisko, a Alex zmierzył go chłodnym spojrzeniem.
— Nikt nie może się dowiedzieć — odparł, po czym pokręcił głową. — Ale to nieważne w tej chwili. Rozbierz się, chcę zobaczyć twoje ciało.
Jason uśmiechnął się bezczelnie, mimo że miał dziwne uczucie, jakby tę zimną królową otaczała jakaś bariera, nie pozwalając mu się za bardzo zbliżyć. Dopił resztę alkoholu i odstawił szklankę na stolik. Potem jednym, płynnym ruchem zdjął przez głowę koszulkę, ukazując Alexowi swoje chude, wytatuowane ciało.
— Niecierpliwy? Kiedy ostatnio pozwoliłeś jakiemuś zabawić się twoją dupcią?
Alex prychnął pod nosem, kręcąc głową, choć badał przy tym wzrokiem ciało tatuażysty. Usiadł na fotelu.
— Ktoś ci mówił, że jesteś bezczelny? Dalej.
Jason znowu poczuł się zbity z tropu. Kurwa, z tym kolesiem jest coś nie tak. A on sam czuł się w tej sytuacji… coraz bardziej dziwnie. Nie zamierzał jednak odpuścić. Zamaskował swoje odczucia za maską zlewczego uśmiechu. Rozpiął spodnie i usiadł w slipkach na skraju łóżka, żeby zdjąć nogawki do końca. Czuł na swoim ciele spojrzenie drugiego mężczyzny, które prześlizgiwało się badawczo po jego skórze.
— Odnośnie twojego, nadmienię, że dość wulgarnego, pytania to dawno. Dostatecznie dawno, żebyś musiał zważyć na to w swoich poczynaniach — powiedział Alex z niewzruszonym wyrazem twarzy.
— Mmm… Czyli będziesz dla mnie ciaśniutki — zamruczał Jason z szatańskim uśmieszkiem i zwilżył usta językiem, wpatrując się w tego chłodnego, dziwnie przyciągającego mężczyznę.
Zsunął spodnie i założył ręce na klatce piersiowej. Był już w samych slipkach. Alex najpierw pokręcił głową z dezaprobatą na jego słowa, po czym skinął na bieliznę.
— To też. — I wstał z fotela, wyciągając spod stolika czarny neseser.
Jason odprowadził go wzrokiem, gapiąc się jak głupi na walizkę.
— A to co? Masz tam spluwę, którą mnie zastrzelisz, jak już cię przelecę? — rzucił, bez wahania zdejmując slipki, a potem dotykając swojego długiego członka.
Alex spojrzał na niego i mimo woli uśmiechnął się kącikiem ust. Był mile zaskoczony, że jeszcze nie stawiał warunków, ani nie robił nic wbrew jego woli. No i ten penis… Podobał mu się. Nie był za gruby, za to przyjemnie długi i kształtny. Tylko te włoski wokół nie były w jego opinii konieczne.
— Za dużo bym miał problemów, gdybym to zrobił — stwierdził i otworzył neseser, po czym wyjął z niego parę śnieżnobiałych rękawiczek.
Tym razem Jason już nie opanował ogłupiałego wyrazu twarzy. Rękawiczki…?
— No ładnie… nie dość, że krypto, to jeszcze fetyszysta? — Zaśmiał się, czując się coraz bardziej osobliwie. Powinien zacząć pracować nad odzyskaniem kontroli. Zanim facet zaskoczy go czymś jeszcze.
Alex odwrócił się do niego i wydął usta z niechęcią.
— Wypraszam sobie — odparł, zakładając rękawiczki na dłonie. — To tylko i wyłącznie kwestia praktyczna. Lepiej połóż się na łóżku i zacznij się dotykać — polecił, rozpinając powoli koszulę.
Jason nie ruszył się jednak ani na milimetr, wciąż opierając się tyłkiem o jasne drewno na końcu łóżka, z wyciągniętymi do przodu, długimi nogami.
— Wiesz, że będzie przyjemniej, jak tu do mnie podejdziesz, złotko?
Alex skrzywił się. Dobrze wiedział, jak irracjonalne były jego uczucia. Chcieć seksu, ale ograniczyć dotykanie do minimum. Domyślał się, że ten mężczyzna mógł tego nie rozumieć.
— Wątpię. Rób, co mówię albo po prostu ubierz się i wyjdź.
Jason zmarszczył brwi. Nie, doszedł już za daleko, żeby sobie odpuścić. Prychnął więc z łaską i wszedł tyłem na łóżko, układając się w półleżącej pozycji. Dotknął swojego penisa, poruszając po nim powoli dłonią.
— A nie masz ochoty wspomóc mojego chuja swoimi usteczkami? — wypalił. — Twój języczek mógłby się przyczynić do czegoś więcej niż tylko ochładzania atmosfery.
Alexowi na samą myśl zrobiło się niemalże słabo. Odetchnął jednak głębiej, mając nadzieję, że Jason nie zauważył, że zbladł.
— Mogę nic nie mówić — syknął, rozpinając do końca koszulę. Zsunął ją i starannie złożył na fotelu.
Jason od razu otaksował wzrokiem to, co odsłoniła koszula i aż zdziwił się, jak dobrze wyrzeźbione było jego ciało. Jakie miał plecy i brzuch… Aż zamruczał z zadowolenia. Spodziewał się raczej, że taki biznesmenik, który prawdopodobnie spędzał przy biurku więcej niż ustawa przewiduje, nie będzie miał takiego ciała.
— Nie złość się i nie spinaj się tak — odparł, pobudzając się sukcesywnie, a jakoś widok tego faceta, mimo że nie zdążył go jeszcze dotknąć, naprawdę na niego działał. A może właśnie dlatego, że jeszcze go nie dotknął.
Alex przewrócił oczami i ponownie podszedł do walizeczki. Wyjął z niej kilka rzeczy i rzucił w stronę tatuażysty.
— Trzymaj. — Po czym zaczął rozpinać swoje spodnie. Jego klatka piersiowa unosiła się głęboko, ale spokojnie.
Jason spojrzał na gumki i lubrykant, lecz szybko wrócił wzrokiem na ciało Alexa. Pożerał go nim niemalże. Miał ochotę przyssać mu się do szyi albo dotknąć opuszkami palców jego różowych sutków. Niemożliwe było, żeby ten prowadził siedzący tryb życia. Miał na to zbyt wysportowane ciało.
— Seksowny — wymruczał gardłowo.
Alex nie skomentował, tylko zsunął spodnie razem z bielizną. Delikatny rumieniec wypłynął mu na policzki, kiedy zdał sobie sprawę, że jego penis zadrżał. Był duży i kształtny. Jason od razu skierował tam spojrzenie i oblizał się dosyć ostentacyjnie. Z jego gardła wydobył się chrapliwy pomruk.
— To co, królowo śniegu? Przyjdziesz już do mnie? — spytał, poruszając żywiej dłonią na swoim już sztywnym penisie.
Alex odetchnął ciężej. Czuł, jak serce waliło mu ze zdenerwowania w piersi.
— Połóż się na plecach — nakazał, podchodząc do łóżka. Jego ciało było naprawdę niesamowite. Chyba tylko jego brat mógł z nim konkurować, a i tak pewnie by przegrał.
Jason wyszczerzył się bezczelnie i na przekór, uniósł się na kolanach na łóżku i załapał jego szczękę, od razu wpijając się w jego usta w mocnym pocałunku. Alex momentalnie odskoczył i wytarł wargi dłonią w rękawiczce.
— Kazałem ci się położyć! — syknął, wbijając w mężczyznę spojrzenie niczym sople lodu. Odsunął się jeszcze bardziej od łóżka. — To bez sensu — mruknął do siebie, podchodząc do swoich ubrań.
Jason spojrzał za nim głupio, nie rozumiejąc. Wstał z łóżka i zatrzymał go, łapiąc za łokieć.
— Hej, co z tobą? — burknął. Nie ogarniał tego faceta.
Alex spojrzał najpierw na jego rękę, a potem twardo w oczy.
— Puść — zażądał.
Jason zmarszczył się, ale cofnął dłoń.
— Dobra, niech będzie po twojemu — mruknął. Kiedy tutaj szedł, nie spodziewał się, że to będzie takie… ciężkie. — Tylko chyba nie łapię, czemu nie chcesz się dać pocałować.
Alex odetchnął ciężko i wskazał głową na łóżko.
— Połóż się — ponowił prośbę. — Przyszedłeś tu po seks, a nie po czułostki. Nie jestem ani twoim kochankiem, ani nikim podobnym. Nie zgodziłem się też na to, więc oszczędźmy sobie — dodał, kapitulując. Nie chciał kończyć sam na sam z ręką. Dawno nie miał seksu.
Jason nie był przekonany, ale ostatecznie skinął głową i położył się z powrotem na plecach. Te całe warunki go irytowały… a szczególnie to, że ten zimny facet zabronił się dotykać.
— Zadowolony? — prychnął i poruszył palcami w przywołującym geście. — Chodź tu.
Alex nic nie mógł poradzić na to, że się denerwował. Podszedł jednak do łóżka i wszedł na nie. Patrząc Jasonowi twardo w oczy, usadowił się nad jego biodrami w rozkroku.
— Weź lubrykant i rozluźnij mnie — zarządził, choć dużo ciszej niż wcześniej. Oparł się przy tym dłońmi po bokach jego szyi.
Jason uśmiechnął się i sięgnął po żel analny, po czym wylał sporą ilość na palce. Skierował dłoń do tyłka mężczyzny i aż jego własny penis drgnął, kiedy poczuł te pośladki. Przez to jak ten skurczybyk ograniczał mu do siebie dostęp, jakoś sam ten dotyk nieźle go podniecił. Poza tym Alex miał seksowne ciało, a jego pośladki były gorące i gładkie… I do tego jędrne i twarde. Cholera, czemu zwykli, bezproblemowi kochankowie nie wyglądali jak ta królowa lodu?
Alex w czasie jego zabiegów zacisnął powieki i odetchnął ciężej przez nos. Był chyba na równi zdenerwowany, co podniecony. Tatuażysta, nad którym wisiał, wpatrywał się w niego łakomie. Przez to, jak ten zimny skurczybyk się topił, jak na jego policzkach pojawiały się rumieńce i oznaki podniecenia, sam był coraz bardziej nakręcony. Podrażnił jego dziurkę z zewnątrz i po chwili powoli wsunął w niego jeden palec.
— Mmm, jaka ciaśniutka szpareczka…
Alex odetchnął nad nim spazmatycznie. To było dla niego zarazem poniżające, jak i podniecające. Nienawidził tej strony siebie.
— Głębiej — wyszeptał, a kilka kosmyków jego włosów opadło mu na twarz, kiedy pochylił głowę.
— Proszę bardzo — wychrypiał podniecony Jason, dołączając drugi palec i wsuwając obydwa głęboko w tyłek mężczyzny. Od razu zakręcił nimi, rozluźniając jego ciepłe wnętrze. Drugą dłoń położył mu na pośladku i ścisnął go z gardłowym pomrukiem. Był jędrny i twardy, a do tego Alex nie był jakimś chuderlawym, malutkim chłopaczkiem. Był naprawdę męski, ale to, jak oddychał nad nim nerwowo, nie patrząc na niego, uświadamiało Jasona, że nie był zbyt doświadczony. Z drugiej strony jego charakterek dodawał mu specyficznej drapieżności.
Tatuażysta nie spuszczał ani na chwilę wzroku z jego twarzy, dłuższą chwilę skupiając się na rozciąganiu jego ciasnego wnętrza, ugniatając przy tym ten smakowity tyłeczek. Wreszcie zgiął bardziej palce i stymulująco nacisnął na jego prostatę. Plecy Alexa od razu wygięły się w łuk, a z jego gardła wydobył się jęk przyjemności. Niestety szybko stłumiony dłonią w rękawiczce. Alex spojrzał na tatuażystę szklistymi, ale nadal dość chłodnymi oczami.
— Dalej — szepnął, a Jason mógł zobaczyć, że jest całkowicie sztywny.
— Gotowy? — wychrypiał, chcąc wyciągnąć palce i złapać go obiema dłońmi za pośladki.
— Jeszcze… — jęknął Alex, czerwieniąc się na policzkach. — Jesteś spory.
Jason zaśmiał się i na życzenie wsadził w niego tym razem już trzy palce, ponawiając rozciąganie. Miał cholerną potrzebę pocałowania go.
— I dalej protestujesz przed buziakiem? — zapytał, rozsuwając palce w jego dupci.
Alex zadrżał na całym ciele.
— Tak — jęknął. Czuł się tak dobrze fizycznie, a tak źle psychicznie. Znowu to robił, nie umiał się opanować. Mimo to podniósł się do kucek. — Gumki — zażądał.
Jason skinął głową, sięgając wolną ręką do opakowania i otworzył je zębami. Potem wyjął z Alexa palce, nie omieszkując pomasować jeszcze jego pośladka. Dopiero wtedy nałożył sobie prezerwatywę na penisa. Cały czas był przy tym obserwowany przez drżącego Alexa. Jego penis był wyprężony i wilgotny na czubku, ale jedyne, o czym teraz Anglik myślał, to członek tego wytatuowanego mężczyzny w sobie.
Tatuażysta odetchnął i przytrzymał swojego ubranego w gumkę penisa. Uniósł biodra i otarł się kilka razy o jądra i rowek Alexa.
— Twoja dupcia już nie może się doczekać, co? — wychrypiał. — Nabij się.
Alex położył jedną dłoń na jego klatce piersiowej, a drugą przyłożył do swoich ust, zasłaniając je. Był na twarzy czerwony i rozgrzany. Zaczął powoli opuszczać biodra i nabijać się na Jasona. Czuł, jak główka penisa rozciągała jego mięśnie i wsuwała się powoli, coraz głębiej.
Jego jednonocny kochanek stęknął gardłowo, unosząc biodra i wbijając się bardziej. Kurwa, jaki ciasny, pomyślał. Musiał to naprawdę bardzo rzadko robić.
— Patrz na mnie — wychrypiał, obserwując tę zarumienioną twarz. Była bledsza niż młodszego Greya.
Alex nie odwrócił spojrzenia i w końcu opadł do końca na jego biodra.
— Oo…! — Wciągnął powietrze między zębami, aż zaświszczało.
— Masz zajebistą dupcię — wymruczał Jason, jedną dłonią masując jego pośladek, a drugą uda i ten pięknie wyrzeźbiony brzuch.
Alex przesunął wzrok na jego dłoń na swoim brzuchu.
— Weź ręce — jęknął i powoli zaczął się na nim poruszać. Jego mięśnie ud napięły się pod dłonią Jasona.
— To nieprzyjemne? — zapytał mężczyzna, nie zaprzestając masowania jego ciała. Marszczył brwi z przyjemności przy każdym rytmicznym ruchu Alexa.
— Nie lubię… Och…! Weź rękę! — powtórzył ten, zły na siebie, że jego głos nie brzmiał tak pewnie, jak powinien. Było mu wewnątrz dobrze i gorąco.
Jason wywrócił oczami, ale zabrał dłoń i skierował ją na jego tyłek. Sam po chwili zaczął poruszać biodrami. Alex był cudowny. Jego ciało prężyło się, a penis podrygiwał w rytmie. Do tego tłumione jęki dochodzące zza dłoni okrytej w białą rękawiczkę. Takiego kochanka Jason jeszcze nie miał. Nie tylko tak ekscentrycznego, ale i mającego takie ciało.
Zaczął coraz gwałtowniej poruszać biodrami, na ile pozwalała mu ta pozycja. Na szczęście Alex pomagał mu w tym bardzo sprawnie. Miał silne nogi i niezłą kondycję. W pewnym momencie jednak opadł całkowicie na penisa Jasona i doszedł, wyginając kręgosłup do tyłu. Mięśnie na jego brzuchu rozciągnęły się apetycznie, a sperma trysnęła na brzuch tatuażysty. Ten był już na samym skraju orgazmu, więc kiedy tylko złapał w dłonie jego biodra i uniósł odrobinę, wystarczyło kilka krótkich pchnięć, by skończył z gardłowym pomrukiem.
Alex oparł się dłońmi po bokach jego ciała. Chwilę uspokajał oddech, patrząc na Jasona czujnie. Do tego docierało do niego, jak był spocony i wilgotny. Przeszedł go zimny dreszcz.
Jason sam oddychał dłuższą chwilę płytko i głaskał go po pośladkach.
— Zadowolony? — zapytał, obserwując jego zarumienioną twarz. Miał do tego uroczo rozburzone włosy. I nawet teraz, mimo widocznego podobieństwa, nie przypominał mu Rusha.
— Tak… Poniekąd. A teraz wybacz — odparł Alex i zsunął się z niego z wyraźnym dyskomfortem na twarzy. Od razu bez słowa wyjaśnienia ruszył do łazienki.
Jason spojrzał za nim, a kiedy drzwi w łazience się zamknęły, zmarszczył brwi i przetarł twarz dłonią. Czuł, że gdyby miał zgłębić tego faceta, potrzebowałby dłuższego czasu. Jedno wiedział jednak na pewno: Alex, mimo swojego chłodnego sposobu bycia, był cholernie gorący.
Wstał, wyrzucił prezerwatywę i zaczął się ubierać. Kiedy już to zrobił, nadal słyszał szum wody z łazienki. Trwało to dosyć długo, ale zawahał się przed wyjściem. Ostatecznie usiadł na szerokim parapecie, czekając, aż Alex skończy. Nim ten wyszedł, zdążył wypalić papierosa. Przeszło mu przez głowę, że siedział tam dłużej niż przeciętna baba… albo że się utopił. Alex jednak wyszedł z łazienki bez oznak podtopienia. Miał jeszcze mokre włosy, a kremowy szlafrok z bordowymi i czarnymi zdobieniami wyglądał na nim lepiej niż dobrze.
— Jeszcze tu jesteś? — spytał Jasona z dystansem.
— Taa… — odparł mężczyzna, siedząc bokiem na parapecie. — A co? Chyba nie masz o tej porze żadnego spotkania — dodał, taksując wzrokiem całą jego postać.
Alex pokręcił głową i podszedł do barku. Wyjął z niego kieliszek i nalał sobie ciemnoczerwonego wina. Przez chwilę obserwował jego kolor, nim się napił.
— Nie, jednak nie widzę powodu, dla którego nie wrócisz teraz po prostu do domu.
Jason prychnął. Milczał dłuższą chwilę i rzucił luźno:
— Chciałbyś to powtórzyć?
Alex spojrzał na niego wzrokiem bez wyrazu. Ani chłodno, ani ciepło.
— Dlaczego pytasz?
Tatuażysta wzruszył ramionami.
— Bo masz fajną dupcię — odparł rozbrajająco, a Alex pokręcił głową z politowaniem.
— Odezwę się, ale teraz już idź.
Jason uśmiechnął się i podszedł do butów rzuconych gdzieś z boku. Kiedy już je zasznurował, zbliżył się jeszcze do Alexa i pochylił się do jego ucha, nie dotykając go jednak.
— Mam nadzieję, że wciąż mnie czujesz — szepnął.
Alex momentalnie się skrzywił i odsunął.
— Idź już — powtórzył stanowczo.
Jason wyprostował się, patrzył na niego dłuższą chwilę i w końcu wyszedł z pokoju. Kiedy tylko zamknął za sobą drzwi, odetchnął głęboko i przeczesał palcami włosy.
— Uch, kurwa… — Westchnął ciężko i ruszył do windy.

37 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 40 – Pokój 99

  1. MinYang pisze:

    No już jestem cztery rozdziały dalej, ale ogólnie nie jest z nim tak tragicznie xD Przynajmniej jakaś odmiana hehe :D Zobaczymy co będzie ;)

  2. Katka pisze:

    MinYang, hehe, czasami zapominam, jak wielkim zaskokiem dla czytelników był ten rozdział :) Miło sobie przypomnieć i cieszę się, że odebrałaś go pozytywnie :D Mam nadzieję, że Alex w następnych rozdziałach Cię nie zawiedzie :)

  3. MinYang pisze:

    Nie no… padłam xD Istotnie zgadzam się z czytelniczkami, że to było dziwne, ale dawno już tyle się nie śmiałam i dziwiłam jednocześni w ciągu jednego opowiadania :D Podejście Alexa mnie rozwaliło na łopatki, chciałabym wiedzieć więcej co się dzieje w jego główce. Hihi :D Może dalej się dowiem :P

  4. Gazelka pisze:

    No to powiecmy, że ja obiecuję zrobic wszystko co w mojej mocy by tego Alexa na papjut przelać. Espeszeli 4 U!
    Nie powiem kiedy bo to ciężko ustalić ale czuję się zobowiązana:D

  5. Shivunia pisze:

    Ooooch jak sie ciesze że wam sie podoba :D
    Jadę 29 na sylwka a Kat mi pisze ze są komentarze i że Alexik się sprawdza. W ogóle też zacytowała mi „I nie cierpię was za to ze tak bardzo chcę narysować Alexa mimo iż absolutnie nie mam czasu!”
    hahahaha myślałam że wysiądę z samochodu i wrócę do domu czytać komentarze na piechotę XD
    I w ogóle jak teraz je czytam hio hio hio super. Niektóre domysły są bardzo celne inne wywołują szeroki uśmiech na twarzy :D

  6. Katka pisze:

    Roselani, Twój ostatni akapit – oczywiście masz dużo racji. I super, że dalej uwielbiasz Alexa. „Szczególnie, że wydał mi się potwornie słodki, kiedy zmienił się z takiego „zapiętego na ostatni guzik”, na zarumienionego, rozczochranego i spoconego pasywa.” – zgadzaaaam się, osobiście uwielbiam go takiego. Taki z niego kociak. Alex jest postacią Shiv i przyznam, że strasznie się jaram, kiedy się tak roztapia.
    Extra Cię znowu widzieć ;*

  7. Roselani pisze:

    O dżizas! Nie ma mnie trochę, a tu takie rzeczy się dzieją! Wiedziałam, że musiało być coś ciekawego widząc ilość komentarzy.
    Już w poprzednim rozdziale po tym „zadzwonię”, zrobiłam się czujna, ale to „Za bardzo by go to odsłaniało” wszystko wyjawiło! Wydawało mi się wcześniej mało prawdopodobne, żeby żadne z dwójki rodzeństwa nie było hetero, ale cóż… Zdarza się.
    Jeśli chodzi o seks… Od początku podejście Alexa wydawało mi się bardzo niecodzienne. Ale w momencie wyciągnięcia rękawiczek moje starania „nieoceniania ludzi” poszły się kochać, bo jedyne o czym pomyślałam to „weirdo”. Niestety nawet to nie zmniejszyło mojego uwielbienia do Alexandra. Stał się po prostu jeszcze bardziej fascynujący. Szczególnie, że wydał mi się potwornie słodki, kiedy zmienił się z takiego „zapiętego na ostatni guzik”, na zarumienionego, rozczochranego i spoconego pasywa.
    W dodatku podzielam jego zamiłowanie do sterylności, więc jeszcze bardziej go ubóstwiam.
    Tak mi też przyszło do głowy, że może on ma takie nastawienie do Rusha, bo mu zazdrości możliwości wyboru. W końcu, gdyby Rush chciał, mógłby się ożenić i wieść „poprawne” życie, teoretycznie się przy tym nie męcząc. Skoro Alex ma takie nastawienie do homoseksualizmu, nic dziwnego, że potępia brata za wybranie tej drugiej drogi. Pewnie sam by marzył o takim wyborze. Wydaje się być bardzo niezgodny z samym sobą. Aż żal mi się go zrobiło. Mam nadzieję, że mu otworzycie oczy. Bo jest zbyt cudowny, żeby tak się męczyć.
    Kto by pomyślał, że będę wyczekiwać scen z Jasonem, zamiast tych książęcych…

  8. Yuriko-chan pisze:

    Gazelko – robisz takie arty ze jestem pewna, ze taka scenka bylaby pikusiem dla ciebie ;DD
    no wlasnie a zatkany Jason to dla mnie miodzio. najlepszy moment tej sceny to jak aleks mowi „to nie ma sensu’ xD to takie dramatyczne xD

  9. Katka pisze:

    Tamiya, taaak, zatkany Jason to fenomen XD Aż mi go żal, haha.

    Haru, och, jak to cudnie widzieć, że ktoś nowy się odzywa :D Super, że Ci się podoba, mamy nadzieję, że tak będzie dalej. I zgadzam się „biedny Jason” XD Alex nie jest łatwym człowiekiem.

  10. Haru pisze:

    Niedawno zaczęłam czytać to opowiadanie i powaliło mnie na łopatki:D Kocham je <33
    O ja pierdziele!!! O co chodzi z tymi rękawiczkami?? Ten seks był co najmniej dziwny biedny Jasooon! Uwielbiam kolesia ;) Alex jest mocno przegięty ale jest w nim coś co mnie urzekło.
    Richarda na początku nie trawiłam. Był tak słodki że aż mdliło ale troszkę się uspokoił i zaczyna mi go być żal. Gołąbeczki pasują do siebie jak ulał, nie można ich rozdzielić! On nie może wyjechać!
    Relacje Katy – Jason są boskie ^^
    Nie mogę doczekać się następnych części :D

  11. Tamiya pisze:

    Wiecie, co mi się przypomniało? Jak Jason był zbity z tropu po raz pierwszy w poprzednim rozdziale to myślałam, że to jest koniec świata, a teraz ciągle coś go zaskakuje przez Alexa XDD Śmiesznie się czyta o Jasonie, którego zatkało i nie wie, co powiedzieć :D
    Alex i Jason forever XD <3

  12. Gazelka pisze:

    Uuu no z tym to nie wiem. Planowałam strzelic „gorącą” scenke między Serdżem i Tekke swego czasu ale zobowiązałam sie zrobić fąfelom rysunki i teraz je wykrwawiam przez co nie mam zupełnie czasu. I mnie to mierzi bo juz widze tego Alexa w tych rękawiczkach! O_O
    Ale zboczuchowata scena o ile kuszaca to jest technicznie trudna do zrobienia. :/

  13. Yuriko-chan pisze:

    gazelka wszystkie twoje arty sa tak super……. namaluj jakas zboczona sceenkkeeee **.** haha ;Dd

  14. Yuriko-chan pisze:

    pierdolisz ze jest uzalezniony od jednorazowych nawilzanych chusteczek…………………………………….

    padlam….

    Musze przeczyytac zaraz jakas scene z tym jak ich uzywa…………………..zebym sie zlala ze smiechu xDDDDDDDDDDDDDDDD! hahahahaha rekawiczki sa dziwne, ale chusteczki rozpierdalaja system……..

  15. Katka pisze:

    Fanta, „rozwaliłyście mnie tym rozdziałęm i ostatecznie przekonałyście to fdts x’D będę czytać czytać i wypatrywać Alexa xD” hehehe, cieszę się bardzo na Twoje słowa :DDD
    Z Kylem i Nancym? XD Ciekawie, chociaż też nie wiem, czemu XD

  16. Katka pisze:

    Elis, „Ma jakąś fobie na punkcie sterylności, czy jak?” Hehe, taaa. I jest uzależniony od jednorazowych, nawilżonych chusteczek XD

    Gazelka! :D Narysuj koniecznie, Shiv umrze ze szczęścia (ja pewnie też).

  17. Gazelka pisze:

    Z początkiem rozdziału odbyłam krótki seans hiperwentylacyjny wmawiając sobie, że Alex i J. się nie zdarzy i mam przestać marudzić i sie napalac bo potem będzie płacz. Ale po słowach „Za bardzo by go to odsłaniało.” eksplodowalam… KABOOM!
    Ty zimna ździrko! Chciało by sie powiedzieć ‚sfiksowałyście boście chłopa dawno nie miały’
    A jego zachowanie w hotelu… hmm nie spodziewała bym się czegoś innego po nim. Przeciez nie będzie piszczał i się wił. Aczkolwiek miałam cicha nadzieje ze to on zechce przelecieć Jasona (Uuuuu to taki mój nowy kink). I to prawda rękawiczki są dziwne, ale tak do niego pasuje. Teraz pozostaje mi tylko czekac w jakim kierunku potoczy sie ich relacja a czuję, że rekawiczki będa latały… kidyś.
    I nie cierpię was za to ze tak bardzo chcę narysować Alexa mimo iż absolutnie nie mam czasu!

  18. fanta pisze:

    omg. rozwaliłyście mnie tym rozdziałęm i ostatecznie przekonałyście to fdts x’D
    będę czytać czytać i wypatrywać Alexa xD
    poniekąd mi się to kojarzy z Kylem i Nancym, nie wiem czemu xDD
    ale było
    dziwnie
    śmiesznie
    sexy
    uroczo xD Alex z tym swoim ‚nie ruszaj nie dotykaj’ xD

  19. Elis pisze:

    Jestem w niebie. :)))
    Alex i Jason, nie sądziłam, że jednak coś z tego będzie. Co prawda ich seks był dziwny tzn. Alex taki był, ale najważniejsze, że zrobili TO. :) *szczerzy się jak głupi do sera*
    Myślałam, że w łóżku Alexsiątko będzie gorące namiętne, a tu nawet dotykać się nie pozwolił. Facet nie akceptuje siebie, tego czego chce. Ma jakąś fobie na punkcie sterylności, czy jak? Założył te rękawiczki po to, żeby nie „ubrudzić” się ciałem Jasona gdy opierał dłoń na jego piersi. Nawet mu się nie podobało, że sam jest spocony itd. Coś z nim jest nie tak. Jason będzie miał dużo roboty, żeby to zmienić o ile nie wyślecie Alexa do domu. A później będzie gorąco, namiętnie i blondyn będzie chciał być dotykany i całowany w każdym miejscu swego ciała.
    Facet był tak zadowolony z umówionego spotkania, że dał nawet wolny dzień Rushowi. To widać czego potrzebowała królowa lodu.
    Ogólnie jestem ciekawa co zrobi Rush jak się dowie, że braciszek także lubi penisy.
    Mam nadzieję, że jeszcze się umówią na seks. Byli by moją ulubioną parką jakby zostali razem.
    Podobało mi się i czekam na więcej. :)

  20. Shivunia pisze:

    Hhahaha nie zaprzecze ze Alexik jest … specyficzna osobą. I ma jedną cechę którą uwielbiam osobiście w nim :D No ale nie teraz ;)
    Ciesze sie że mimo dziwności jest zjadliwy ich sex;)

  21. Anya pisze:

    ale właśnie ta dziwność, ten brak czułości, to zero przytulania, całusów i kizi mizi – to jest najlepsze! no doprawdy, nie można ciągle czytać o cukierkowym/brutalnym seksie, trochę urozmaicenia *O*

  22. Yuriko-chan pisze:

    mi sie tam cholernie spodobalo, porazilo wrecz. To bedzie moja ulubiona parka xD ehehe nie moge sie doczekac calego procesu rozmrazania sniezynki, ale mam nadzieje, ze nastapi tu znaczne rozwiniecie skrzydel ;ppp cale to ograniczanie dotyku a jednoczesna chec penetracji strasznie mnie dziwi, ale wydaje mi sie ze w tej kwestii warto Jasonowi zaufac i mam nadzieje ze aleks to zrobi :P strasznie mnie intryguje postawa Aleksa bo zdaje sie jednak czerpac z tegoo duzo przyjemnosci skoro szarpnal sie na takie poswiecenie jak jakikolwiek kontakt :P hehe nie moge sie doczekac,watpie zeby ktokolwiek kiedykolwiek wczesniej zaakceptowal te jego dziwactwa, wiec obstawiam ze nigdy nie mial nikogo na wiecej niz raz albo cos w tym stylu ;ppp stad licze ze zachowanie Aleksa z czasem sie zmieni trochee i caly ten proces mnie ciekawi ;D

  23. Tamiya pisze:

    Mniej więcej od tego momentu „Nie miał zamiaru dzwonić. Za bardzo by go to odsłaniało. Teraz jednak jak na niego patrzył… nie był wcale pewny, czy nie warto było zaryzykować.” Zaczęłam się psychicznie chichrać i na samym początku prawie pisnęłam z radości (pobudziłabym cały dom przez was). Ale potem… było bardzo DZIWNIE. Rękawiczki, zero buziaczków, tulenia, a dotykanie ograniczone do minimum o.O Gdyby nie komentarze Jasona to chyba do końca miałabym taką głupią minkę, nie wiedząc czy cieszyć się, że moje podejrzenia się sprawdziły, czy martwić się główką Alexa… Wyszło na to, że się i cieszę i się martwię o jego psychikę XD Jason powolutku będzie rozpuszczał chłód Królowej Lodu, ja to wiem ;)
    Spodziewałam się, że Alexiątko jest takie chłodne i wredne na co dzień, a w łóżku będzie bardziej namiętny i taki… może wyzbyty zahamowań? A wy tu mnie tak zaskoczyłyście, dalej nie wiem, co o tym myśleć… I co mnie zdziwiło, prawie nie ma tu naszej książęcej parki XD
    Chcę już kolejny rozdział <3 nie mogę się doczekać~!

  24. raya pisze:

    o dżizas, ten facet to ma problemy… ten seks był naprawdę DZIWNY i to nie taki fajnie czy nawet sexy dziwny (no może trochę, dzieki komentarzom Jasona:), tylko taki dziwny-chory, jakby Alex mial duze problemy z bliskością no i przede wszytskim z zaakceptowaniem siebie.
    i jestem trochę wściekła na Alexa, za to że przy tym wszytskim tak jeździ po bracie, który jest zakochany w naszym ciasteczku:PP
    aha no ale fajne z nich rodzeństwo:P oboje homo, oboje kryja się przed rodziną, oboje SEXY:PP ciekawe tylko, co by zrobil Rush (a raczej Ricz:) jakby się dowiedzial, ze jego braciszek jest na dole ahahhaha

  25. Anya pisze:

    dziwne. tak, zdecydowanie dziwne.

    uwielbiam dziwaczności *o*
    stali się przez to jeszcze bardziej interesujący. Jason nic nie rozumie, Alex, jak podejrzewałam, jest krypto! zdziwiłam się, że tak szybko do tego doszło, ale, cóż, przynajmniej nie będę się aż tak niecierpliwić.
    strasznie mnie ciekawi, jak to dalej pójdzie. bo Jason jest wyraźnie Alexem zafascynowany (jakże ja go rozumiem) i będzie chciał go zapewne zmusić do kilku rzeczy.
    och tak, tak, Jason/Alex to będzie chyba moja ulubiona parka.

    Aleeeeeeeeeeeeex <3

  26. Yuriko-chan pisze:

    podjaralam sie. nic nie kumam, ale widze tu dluga droge przed nimi i dlugi pobyt w miami. hmmm ;PPP

  27. Yuriko-chan pisze:

    ………………………………………………. O matko……. dziwnie… chce wiecej! juz…. Aleks jest taki dziwny…………

    i ta wewnetrzna walka…….

    ciekawe z kim wczesniej to robil….?

    Jasoooon!!!!!! *.* ttylko on znioslby takie stezenie dziwoty… I O CO CHODZI Z TA REKAWIICZKA!!! xD

    zdobylyscie mnie tym. teraz wiecej. juz.

  28. Riina pisze:

    ehem… powiem na przekór wszystkim fankom Jason’a i Alex’a, że nie mogłam tego doczytać do końca bo cały czas się chichrałam i to było dziwne @.@

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s