Outsider – 8 – Audiencja

Tak jak Liam się spodziewał, w sali było sporo starych wilków, które siedziały z dumnie wypiętymi piersiami, patrząc na nich surowo, zaś na środku całego zgromadzenia znajdowała się para alfa. Czarny samiec jak zwykle prezentował się niesamowicie. Jego partnerka, rudo-czarna wilczyca, leżała obok niego na wielkich, kolorowych poduchach. Sala była kamienna, z drewnianymi stropami i oświetlającymi ją, drobnymi lampkami. Było bardzo ciepło i mimo braku wszelkich mebli, jeśli nie liczyć drewnianych podwyższeń w kształcie schodów, wnętrze wydawało się dość przytulne. Zapewne przez ozdoby w postaci poduch czy kolorowych koców.
Conall popatrzył po zebranych z zaciekawieniem. Tyle o nich słyszał, a dopiero teraz widział. Było zupełnie inaczej niż w jego starym stadzie, gdzie para alfa normalnie spędzała czas z resztą, głównie w naturalnym środowisku. Byli bardziej dzicy, natura wilków znacznie ich zdominowała. Tutaj widział bardziej ludzką hierarchię i porządek.
Liam najpierw otaksował wzrokiem samicę, a potem jego brązowe ślepia skierowały się na czarnego samca i tam już zostały. Czekał na sygnał, by móc przedstawić sprawę swoją i Conalla.
— „No proszę, Liam. W końcu po tak długim czasie widzę twoje kremowe futerko”. — Czarny wilk zaśmiał się lekko.
— „Mam nadzieję, że nie powoduję swoją postacią konsternacji zebranych” — odparł Liam maksymalnie formalnym głosem, a samiec alfa machnął łapą.
— „Bez przegięć z tą konsternacją”.
— „To po co tu przyszedłeś?” — burknęła samica, która już zdążyła się znudzić się tą czczą gadką.
Liam niechętnie oderwał wzrok od czarnego wilka i odpowiedział:
— „Przyszedłem z prośbą… a raczej z dwiema i jeżeli pozwolicie, to chciałbym je przedstawić”.
— „Jasne, mów, mów” — odparł luźno samiec alfa, wstając z miejsca i podchodząc do Conalla, jakby nigdy nic. Zaczął go oglądać.
— „Pierwsza prośba dotyczy tylko i wyłącznie Conalla. Może to zabrzmieć bezczelnie, ale wnoszę o przydzielenie go do straży granicznej i niewcielanie go do oddziałów ofensywnych, które wysyłamy na tereny wroga w celu poszerzenia terenów. Argumentuję tę prośbę różnicą wychowania pomiędzy naszym stadem a stadem Conalla”.
Samica już chciała coś powiedzieć, kiedy jej partner się wtrącił.
— „Jak oficjalnie. Długo nad tym tekstem pracowałeś?” — rzucił kąśliwie.
Niewzruszony Conall tylko stał, dając się oglądać czarnemu wilkowi. Nie znał tutejszej etykiety. Nie chciał narobić Liamowi problemów.
— „Hm, nie… Raczej przyszedłem, mając zamiar mówić z głowy”.
— „To w takim razie mów normalnie. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś” — rzucił alfa, po czym niespodziewanie zamienił się w wielkiego, czarnego wilkołaka. Conall, przybierając tę formę, był duży. Samiec alfa był podobnego wzrostu, ale miało się wrażenie, że ma szersze ramiona i więcej futra. Pysk jednak nie był tak masywny, a trochę węższy, choć zębiska i tak imponujące. Kontrolował swoją formę perfekcyjnie. — Wiesz, jaką siłą dysponuje taka jednostka jak ja albo Conall? Dużą. Bardzo dużą. Więc jak ja mam go zmarnować na pilnowanie granicy? — zwrócił się spokojnie do białego wilka.
— „Ktoś bez dobrej motywacji nigdy nie będzie odpowiednią bronią w walce” — odparł Liam, czując się niezbyt komfortowo z faktem, że siedział przed wielkim wilkołakiem w kagańcu. Do tego wilcza postać zawsze sprawiała, że nie umiał być tak spokojny, jak kiedy był człowiekiem. — „On nie chce zabijać, więc w krótkim czasie się wypali i nie będziecie mieli z niego żadnych korzyści. W jego stadzie nie zmuszano go do mordowania w celach innych niż obronne”.
— To prawda? — czarny wilkołak zwrócił się do Conalla.
— „Tak. Uważam, że dyshonor po przegranej jest wystarczający” — odparł szary wilk, a wśród starszych zapanowało poruszenie.
Niektórzy pamiętali, jak to kiedyś było za starych czasów. Każda sfora miała swój teren i atakowała wroga jedynie, kiedy ten go naruszył. Nie było wędrówek, jeśli konieczności nie zmuszały. Nie było zabijania dla zemsty.
— „Do tego granice będą bezpieczniejsze, jeżeli na ich straży stanie ktoś z taką siłą, jak Conall” — dodał Liam. — „Może się przyczynić do zmniejszenia ataków wroga i uspokojenia trochę tej zaognionej sytuacji”.
— A jaka jest druga sprawa? — Czarny wilkołak westchnął w końcu. Jeszcze nie był przekonany co do pierwszej, ale wyraźnie się łamał. Argumenty były dość racjonalne, szczególnie ten o bezpieczeństwie granicy. Dotąd ataki były wręcz regularne i nie mogli sobie pozwolić na ani chwilę pozostawienia granic bez warty. Jeśli stanąłby tam ktoś odpowiednio silny, wróg mógłby po jakimś czasie dać sobie spokój.
Liam poczuł, że dopiero teraz zaczynał się naprawdę denerwować. Albo go wyśmieją, albo uznają za idiotę, albo przejrzą, o co tak naprawdę chodzi i będzie wstyd.
— „Hm… chodzi o sprawę… mieszkania. A dokładniej, uważam, że skoro miałem Conalla pod swoimi skrzydłami przez ponad miesiąc, to nie ma sensu go przeprowadzać znowu do kwatery i mógłby zostać… u mnie” — skończył płasko. — „Chciałbym prosić o zezwolenie”.
Samiec alfa popatrzył czujnie to na jednego, to na drugiego.
— Dogadujesz się z nim? — zwrócił się do Conalla, który skinął głową na potwierdzenie. — To zdejmij mu kaganiec i uderz go — rozkazał.
Nagle zawrotne dudnienie serca zaczęło szybciej pompować krew w ciele Liama. Uniósł się na cztery łapy, odsuwając o krok od nich na tej kamiennej posadzce. Poczuł się jak w klatce. Nie spodziewał się takiego rozkazu.
— „Może to nie jest konieczne…”
— Jeśli nie jesteś pewien, że nic mu nie zrobisz, to jak mogę go z tobą zostawić?
— „Ja…” — zaczął Liam, patrząc to na samca, to na Conalla i bijąc się z myślami. Może lepiej by było poprzestać na tej pierwszej prośbie? Może Conall byłby zadowolony, spędzając czas na patrolach z inną grupą?
Szary wilk postanowił jednak nie tracić czasu i cierpliwości pary alfa. Zadecydował za Liama. Zmienił się w człowieka i ostrożnie podszedł do kochanka. Ten nie cofnął się tylko dlatego, żeby nie pokazywać całej zbieraninie, że rzeczywiście miał obawy co do swojej samokontroli. Uniósł na Conalla spojrzenie, czując, jak emocje zaczęły w nim buzować. Nie cierpiał tej formy i braku opanowania.
Chłopak kucnął przed nim i zbliżywszy twarz do jego ucha, zaczął mu rozpinać kaganiec.
— Liam, pamiętaj. Kocham cię i nawet jak mnie ugryziesz, nie oddam ci. Ale postaraj się kontrolować — szepnął mu do ucha, żeby nikt inny nie słyszał. Następnie wstał i odrzucił na bok kaganiec.
Biały wilk oddałby wiele, żeby mieć go z powrotem na pysku. Nic nie mówił, starając się uspokoić nerwy, ale doskonale wiedział, że jeżeli poczuje krew albo chociaż maleńką wolę walki, znowu zamieni się w tę zwykłą, dziką bestię. Był jak wadliwa jednostka w zdrowym stadzie. Oczami wyobraźni już widział, jak samiec alfa odrywa go od ciała Conalla, warczącego i gryzącego wszystko na swojej drodze. Jak zamyka go gdzieś, żeby się uspokoił, a Conalla wysyła gdzieś daleko…
— Uderz go — padła komenda od czarnego samca.
Wszyscy na nich patrzyli. Każdy czekał na rozwój wydarzeń i zapewne zamierzał na jego podstawie spojrzeć przychylnie bądź nieprzychylnie na prośbę tej dwójki. Conall był świadom, jak ważne było to, co się teraz działo.
Wziął głębszy, uspokajający oddech, pierwszy raz od utraty swojego stada naprawdę się bojąc. I strzelił z pięści Liama w pysk, aż ten odskoczył. Wilk zawarczał groźnie, od razu kierując pysk w stronę Conalla. Zadrżał tak, jakby chciał do niego doskoczyć. Jego dziąsła się obnażyły, pysk zmarszczył, a futro się zjeżyło. Postawa wskazywała gotowość do ataku… lecz ostatecznie szybko ugiął się na przednich łapach, kładąc uszy po sobie. Starał się utrzymać te ludzkie uczucia, które podczas walki były wypierane przez dzikie instynkty.
Spojrzał rozognionym wzrokiem na samca, mając nadzieję, że już da spokój. Bo póki nie czuł krwi, potrafił się w miarę opanować.
Alfa nie wykonał żadnego gestu, nadal czekając. Conall jednak nie miał zamiaru dalej patrzeć, jak Liam ze sobą walczy. Klęknął przy nim, złapał go za szyję i przytulił do siebie.
— Szzz… Spokojnie — wyszeptał mu do ucha, głaszcząc go po głowie.
Liam automatycznie polizał go po szyi. Czuł jego zapach i to go uspokajało. Zaskowyczał tylko krótko, czując nieprzyjemną adrenalinę, a Conall mógł niemalże usłyszeć szaleńcze bicie jego serca.
Chłopak, nadal trzymający wilka, poczuł na swoim ramieniu wielką i ciężką łapę czarnego wilkołaka.
— Puść go — powiedział spokojnie. — Będziesz mógł z nim zostać, jeśli będziesz go pilnować i poćwiczysz z nim opanowanie.
Te słowa przebiły się jak przez mgłę do Liama. Wręcz nie dowierzał. Zgodził się!
Odsunął się od nich profilaktycznie.
— „A… a pierwsza… prośba?” — wykrztusił. Jakby nie było, przecież była ważniejsza.
Wilkołak zastanawiał się dłuższą chwilę, po czym zwrócił się do Conalla:
— Jest nów. Umiesz nawet teraz zmienić postać?
Chłopak chwilę się wahał. Jeśli to miało zaważyć na decyzji… Sam nie wiedział, czy chciał przyznawać się do swoich zdolności, ale chyba już było za późno.
Wziął głębszy oddech i przemienił się w wielkie, szare bydle. Po sali przebiegł szmer, kiedy poruszona starszyzna wpatrywała się w Conalla i komentowała między sobą. Takie jednostki jak ten młodzieniec bardzo szybko zostawały alfami w swoich sforach.
— No proszę, zdolniacha z ciebie! — Czarny wilkołak zaśmiał się i przyjacielsko pacnął Conalla w ramię łapą. Conall nawet za bardzo tego nie poczuł, ale wiedział, że takie uderzenie mogłoby zwykłego człowieka oderwać od ziemi na kilka metrów w poziomie.
— Miałem szczęście mieć kiedyś dobrych nauczycieli.
— Taaa… Nauczycieli. Liam, nie mogę spełnić twojej prośby.
— „Co?! Jak to nie?!” — warknął biały wilk, podchodząc do niego i wyglądając wyjątkowo maleńko przy jego olbrzymim cielsku. Jak mała śnieżynka opadająca na morze smoły. — „Przecież mówiłem, on się nie nadaje do zabijania!”
— I nie będzie zabijać. Jest jedynym, który, nie należąc do „elity” — cudzysłowowy zrobione jego wielkimi pazurami wyglądały groteskowo — jest w stanie przybrać postać wilkołaka podczas nowiu. A do tego ostatnimi czasy udowodnił, że trudno go zabić. Nie wyślę go na granicę, bo jednocześnie druga byłaby proporcjonalnie bezbronna. Zostaje w kwaterze jako szkoleniowiec, a jednocześnie będzie bronił siedziby podczas ewentualnych ataków albo odbywał ukochane przez niego walki jeden na jeden o wynik bitew, gdybym ja nie był w stanie. — Zaśmiał się i wielką łapą poklepał Liama po głowie, aż przyginając mu łeb w dół.
Wilk stęknął. Przymknął jedno oko, patrząc na wilkołaka ze zdumieniem. Chwilę temu wyglądał, jakby słowa o bronieniu granicy do niego przemówiły, a teraz zmienił opcję?
— „Szkoleniowiec…?” — Westchnął wreszcie i zwrócił wzrok na Conalla. Nie będzie musiał zabijać. Czyli nie ucieknie z tego terenu. Zostanie. Był oszołomiony tymi myślami.
— Tak. Będzie uczył młode wilki, jak walczyć i takich oszołomów jak ty, jak nad sobą panować nawet w wilkołaczej postaci.
Kiedy Liam mówił Conallowi o tym, jak trudno mu opanować agresję w wilczej postaci, chłopak nie mógł tego zrozumieć, póki pierwszy raz nie zamienił się w wilkołaka. Cudem powstrzymał się, żeby nikomu nie zrobić krzywdy. Sprawa z kontrolowaniem się była najwyraźniej indywidualna dla każdego, lecz każdy na swój sposób przechodził przez walkę z instynktami i uczył się samokontroli.
Biały wilk rzucił samcowi pełne irytacji spojrzenie, usłyszawszy, jak go określił, ale szybko spuścił wzrok. Jego dług u tego pięknego, czarnego wilka rósł, a on sam nie wierzył, że cała ta audiencja naprawdę przebiegła dla nich pomyślnie.
— „Dziękuję” — powiedział. Czuł się naprawdę wdzięczny.
— No, no, naprawdę będzie nie ma za co, jak pokażesz swój puchaty brzuszek. — Alfa zaśmiał się i zaczął czochrać miękkie futro białego wilka.
Conall powstrzymał chęć odepchnięcia od Liama czarnego wilkołaka, chociaż ten widok wywoływał u niego bardzo nieprzyjemne ukłucie. Liam za to naprawdę myślał, że zrobiłby teraz dla samca wszystko, lecz te słowa sprawiły, że poczuł się zmieszany. Czuł wzrok całej starszyzny na sobie i widział ich miny pełne dystansu i powagi, gdy ich przywódca tarmosił go jak pluszaka.
— „No, ale… Bez przesady…” — mruknął, dając się czochrać i popatrując w górę na jego piękne, czarne futro.
— Nie ma bez przesady! — Samiec roześmiał się i przewrócił go na plecy, ale nim dotknął jego brzucha, Liam został mało delikatnie wyszarpnięty przez drugiego wilkołaka.
— Sorka… — rzucił Conall, w sumie samemu nie wiedząc, czemu to zrobił.
Liam spojrzał z irytacją to na jednego, to na drugiego. Nie wiedział, kiedy zamienił się z wilka, w towarzystwie którego cała wataha bała się obcować, w pieszczocha w rękach wilkołaków.
— „Conall… nie zachowuj się jak szczeniak” — wycedził karcąco, co wyglądało osobliwie, skoro mówił do kilka razy większego od siebie osobnika.
Szary wilkołak mruknął coś pod nosem i odstawił go na ziemię. Samiec alfa tylko uśmiechnął się, zamieniając się z powrotem w wilka oraz zbliżając do Liama, aż niemal zetknęli się pyskami.
— „To dlatego chciałeś go zatrzymać, tak?” — rzucił mu cicho do ucha, po czym odwrócił, ruszając do swojej samicy. — „Jesteście wolni”.
Słowa czarnego wilka sprawiły, że Liam zapragnął zapaść się pod ziemię. Cieszył się, że samiec się odwrócił, bo nie spojrzałby mu w oczy. Mruknął tylko pod nosem „dziękuję za audiencję” i trącił szarego wilkołaka nosem w nogę, kierując się do wyjścia.
Przewodnik, nadal siedzący przed drzwiami, aż zdębiał na widok wilkołaka.
— Spoko poszło, co? — rzucił Conall, przeciągając się nadal w swojej wielkiej postaci.
Liam za to zmienił się w człowieka, kiedy tylko wyszli za drzwi. Co za ulga.
— No, możesz u mnie mieszkać. — Uśmiechnął się lekko, po czym dodał oschle: — Głupi szczeniaku. Co to było na końcu?!
Conall zmieszał się momentalnie, co wyglądało iście komicznie, kiedy był kilka razy większy od Liama.
— Sam nie wiem. No… nie chciałem, żeby… no wiesz… — rzucił wymijająco.
— Podrapał mnie po brzuchu? — Liam uniósł wymownie brwi, patrząc na niego z dołu ze splecionymi na piersi rękami. — Naprawdę straszne — dodał sarkastycznie.
Wilkołak zapowietrzył się i spuścił wzrok.
— No, bo to takie… Mi nigdy nie dałeś! — pisnął, a chłopak siedzący pod drzwiami wprost nie wierzył w to, co widzi.
— To chyba oczywiste, skoro nie zmieniam się przy tobie wilka — zauważył Liam, patrząc na niego sceptycznie. — Jak to miło z twojej strony, że dzięki tobie samiec alfa będzie miał ze mnie niezły ubaw.
— A to niby dlaczego? — Conall podniósł z ziemi swoje rzeczy. Zmienił się w człowieka i zaczął się ubierać. Chciał wrócić do domu.
— Bo się zorientował, o co chodzi — wyjaśnił Liam, wreszcie zauważając, że młody przewodnik gapił się na nich. Pospiesznie sięgnął po swoje rzeczy.
— To znaczy?
— No, że ze sobą… jesteśmy.
Conall prychnął pod nosem.
— Serio? No, to faktycznie będzie zabawnie.
Liam miał na ten temat inne zdanie, ale już tego nie skomentował. Czuł się mimo wszystko zrelaksowany. Nie wierzył, że pójdzie aż tak po ich myśli.
Ubrał jako drugi bo Conall już czekał na niego w swoich, jak zawsze czarnych, ciuchach. Mężczyzna więc skinął na niego i ruszył korytarzem, którym wcześniej ich tu przyprowadzono. Ziewnął po drodze przeciągle i wsadził ręce do kieszeni.
— Zmęczony? — zagadał chłopak.
— Mhm. Całonocny patrol. I ta audiencja, samiec alfa… Chcę do łóżka. Wszystko nagle ze mnie schodzi.
— Miał czarną sierść — rzucił Conall, jakby nigdy nic.
— Miał — zgodził się Liam, unosząc w górę trochę zamyślone, rozmarzone spojrzenie.
— Podobało ci się?
— Hm? Co takiego?
— No… — Chłopak zapatrzył się na sufit nad nimi. — Kiedyś mówiłeś, że ci się czarna sierść podoba.
Liam poczochrał mu włosy.
— Bo to prawda — odpowiedział spokojnie, patrząc na niego jednak z błyskiem rozbawienia w oku.
— No i?
— Tak, podoba mi się jego sierść. Jest ładnym wilkiem. Wiesz… taki majestatyczny.
Wyszli na pusty parter i skierowali się do wyjścia. Nie było tu już nigdzie Arline, a oni jedynie czuli mgliście zapach, który za sobą zostawiła. I doskonale dało się w nim wyczuć wściekłość.
— Widziałeś go w ludzkiej postaci? — Conall drążył temat.
— Nigdy — mruknął Liam, a Conall mógł dostrzec na jego twarzy niemalże żal. Chciałby go zobaczyć. Ciekaw był jego ludzkiej fizjonomii, skoro jako wilk wyglądał tak wspaniale.
— Ciekawe czemu… A samicę?
— Tak, nawet częściej niż w postaci wilka. To samiec jest bardziej jak ty, że woli zwierzęcą postać.
— Jak ja? — Conall zaśmiał się. — No, może. Wiesz, to dlatego, że jakoś lepiej wszystko… czuję… i… Sam nie wiem.
— I lubisz być moim psiakiem. — Liam uśmiechnął się z przekonaniem, kiedy wyszli na zewnątrz, a zrezygnowany Conall tylko pokręcił głową. Niebo przejaśniło się, jakby świętowało wraz z nimi pozytywne zakończenie audiencji.
Kiedy doszli do domu, Liam zamknął za nimi drzwi, zdjął buty i od razu chwycił chłopaka za szyję, przyciągając go bez słowa do pocałunku. Ten zamruczał z zadowolenia, uśmiechając się w jego usta oraz opierając się o ścianę. Jego ręce zachłannie oplotły Liama w pasie.
— Zdążyłem — zatriumfował mężczyzna, mrucząc w jego usta i przylegając do niego ciasno.
— Mmm… Co zdążyłeś?
— Zanim zamieniłeś się w wilka i zamiast twoich słodkich ust, musiałbym się zadowolić drapaniem za uchem — odparł leniwie, podgryzając go w szyję.
— A kto powiedział, że miałem zamiar się zmienić? — zapytał rozbawiony Conall i przesunął dłonie niżej na pośladki Liama.
— Często to robisz — odparł mężczyzna, obejmując go ramionami za szyję i przyciągając jego głowę do swojego odkrytego pod rozpiętą koszulą obojczyka, domagając się pieszczot.
— Wiem, ale teraz mam na coś innego ochotę — wymamrotał chłopak między pocałunkami, które składał na skórze kochanka.
— Mhmm — mruknął Liam. Dłońmi zaczął leniwie przesuwać po jego ramionach.
Conall wsunął jedną dłoń pod jego elegancką, jasną koszulę, by popieścić kciukiem sutek.
— Jesteś taki ciepły…
— Mmm… Daj mi się też poczuć.
Liam sięgnął do jego bluzki i podciągnął ją do góry, a potem przytulił się ciasno, kierując dłonie na jego plecy oraz masując je. Oddychał na jego ramię gorącym powietrzem, aż poczuł, że chłopak znów chwycił go pod pośladkami.
— Chodźmy do sypialni.
W odpowiedzi mężczyzna odsunął się od niego i odwróciwszy go plecami do siebie, objął od tyłu. Całując go po karku, poprowadził go do sypialni. Kiedy tylko tam weszli, Conall wyswobodził się z jego objęć i wskoczył na łóżko, przekręcając się na plecy oraz patrząc wyczekująco na Liama. Ten za to stanął przed łóżkiem, obserwując go wygłodniałym spojrzeniem. Sięgnął do ostatnich, nierozpiętych guzików w koszuli i zaczął ją rozpinać.
— Striptiz? — Conall wodził wzrokiem po jego ładnie umięśnionym ciele.
— Co tylko chcesz, mały — zamruczał Liam.
Zrzucił koszulę gdzieś za siebie i sięgnął do paska w spodniach, by rozpiąć go szybkimi, zdecydowanymi ruchami. Chwilę później Conallowi pokazała się wypukłość w czarnych slipach. Aż przygryzł wargę.
— Seksownie…
Liam uśmiechnął się do niego i skopał z siebie jeansy.
— Swój ulubiony kąsek zobaczysz na końcu — oznajmił, odwracając się do niego tyłem, żeby ukryć już lekko pobudzonego penisa. I zdjął slipy.
— Hoho…! A ja myślałem, że właśnie mi go pokazujesz! — Chłopak roześmiał się wesoło. Uch, przecież nie mogę ukrywać, że mam ochotę na jego tyłeczek.
Liam rzucił mu przez ramię sceptyczne spojrzenie. Hm… Nie tak miało wyjść… Nic jednak nie odpowiedział, maskując zakłopotanie. Pomasował się po kroczu, odwrócił się do niego i zaczął wdrapywać się na łóżko na kolanach.
— Co to była za minka? — zamruczał młodzieniec, od razu go do siebie przyciągając.
— Jaka niby? — spytał Liam pozornie beznamiętnie, przylegając do niego i całując po szyi.
— A taka jedna… sprzed chwili…
Liam zaburczał tylko z grymasem i zsunął się nieco w dół, liżąc i muskając wargami jego sutek. Conall zaśmiał się, czochrając jego blond włosy. Mężczyzna spojrzał na niego z zadowoleniem z dołu i nie przerywając swojej czynności, sięgnął do jego rozporka. Chłopak podparł się na łokciach, przypatrując mu się, aż wreszcie Liam rozpiął mu spodnie i klepnął w udo.
— Do góry tyłeczek — powiedział, ciągnąc odzienie w dół.
Conall posłusznie wykonał polecenie, pozwalając sobie ściągnąć spodnie. Skopał je na podłogę. Liam za to znów przylgnął do niego ciasno i leniwie pocałował w usta. Rękoma chwycił jego uda, zakładając sobie jego nogi na biodra. Pragnął go, ale lubił długie pieszczoty na wstępie.
— Gdyby nie moja aktualna pozycja, powiedziałbym, że jesteś słodki — zamruczał między pocałunkami rozbawiony Conall.
— Słodki? — Liam zmarszczył się niewyraźnie. To chłopak był słodki. O sobie by tego nigdy nie powiedział.
— Tak… Lubisz się pieścić. — Chłopak cmoknął go w czubek nosa. — Nie, żeby mi to przeszkadzało.
— Lubię się pieścić z tobą, bo to ty jesteś rozkoszny.
— Niech ci będzie, ale zdania nie zmienię. — Młodzieniec mocniej chwycił go nogami w pasie i przewrócił na plecy, od razu całując i przytrzymując mu jedną rękę nad głową.
Liam westchnął w ten stanowczy pocałunek, patrząc przy tym na jego twarz. Czuł, jak na jego własnej wykwitały rumieńce. Powoli przesunął dłonią po jego boku, a Conall, nie przerywając pocałunku, gładził jego klatkę piersiową, co jakiś czas drażniąc sutki. Pośladkami wyczuwał penisa kochanka. Czuł też, jak Liam oddychał głęboko, oddając pocałunek. Jak wysunął język i skierował go stanowczo między jego wargi, drażniąc podniebienie.
Conall przesunął dłoń z jego klatki piersiowej na brzuch.
— Mój biały brzuszek — rzucił rozgrzanym, ale stanowczym głosem.
— Hm? — Rozbawiony Liam uniósł brew. — Pijesz do tego, jak on chciał mnie pogłaskać?
— Wiesz, nie przepadam za dzieleniem się tym, czego sam prawie nie mam — burknął i zassawszy się na jego obojczyku, zrobił mu malinkę.
— To tylko wilcze futro — odparł Liam z lekkim uśmiechem. Mimo wszystko podobało mu się, że był taki zazdrosny.
— A sam masz do mojego słabość! — prychnął Conall. Zsuwał się pocałunkami niżej, nie puszczając jednak jego ręki, tylko przytrzymując ją z boku jego ciała. — Wredny…
— Ja jestem wredny, a ty się robisz coraz bardziej stanowczy, psiaku.
— Bo ten twój piesek musi okiełznać zły charakterek tego złego wilka. — Zaśmiał się, łapiąc niespodziewanie jego drugą rękę, tym samym unieruchamiając go pod sobą.
Liam był coraz bardziej zdumiony. Nie spodziewał się po nim takiego zachowania. Postanowił poczekać i zobaczyć, do czego zmierza, dlatego nie wyrwał rąk z uścisku. Ośmielony brakiem oporu Conall zaczął coraz intensywniej całować go po brzuchu, co jakiś czas znacząc na nim czerwone ślady. Mięśnie mężczyzny zadrgały, kiedy ten wyprężył się.
— Mmm… gorąco mi… — Westchnął, popatrując w dół na Conalla.
— To dobrze, bo zaraz będzie ci jeszcze cieplej.
Chłopak zbliżył się twarzą do wyprzężonego penisa Liama. Czuł go już na swoim ciele.
Sam widok chłopaka w tamtym miejscu sprawił, że Liamowi szybciej zabiło serce. Zakręcił biodrami i czekał na jego usta. Conall już niemal pochylał się do jego penisa… kiedy niespodziewanie uśmiechnął się wrednie, zastygając kilkanaście milimetrów nad nim i dmuchając na niego.
— No proszę, co my tu mamy? — Dmuchnął jeszcze raz.
Liam stłumił jęknięcie. Uniósł biodra, trącając penisem wargi chłopaka, skoro nie mógł go chwycić przez uwięzione po bokach ciała ręce, lecz Conall odsunął się od razu.
— Taki cwany? Powiedz, co byś chciał?
— Wiesz dobrze…
— Nie wiem. Powiedz mi.
— Twoje usta…
— Co moje usta? — droczył się z nim.
— Conaaall… Ssij.
— Ech… Jeśli tylko — mruknął i z wrednym uśmiechem na ustach wziął jego penisa pomiędzy wargi, zaczynając go ssać.
— Weź go głęboko. — Liam westchnął, szarpiąc odruchowo rękami, ale chłopak trzymał go mocno. Na szczęście posłusznie wykonał polecenie. Nie robił jednak nic ponad to, co mówił Liam. — No… Obciągnij mi — wydyszał. — Użyj tych swoich słodkich ust.
Conall spojrzał na niego, zaczynając ruszać głową w górę i w dół. Co jakiś czas przystawał, zasysając się na jego główce albo drażniąc ją czubkiem języka. Nie spuszczał przy tym spojrzenia z twarzy mężczyzny, na której widać było rozpalenie.
Liam westchnął i obrócił głowę w bok, liżąc zachłannie skórę na trzymającej go ręce. Conall uniósł głowę.
— Co tak języczek wystawiasz? — zamruczał i pocałował żołądź.
— Mam tylko jego. Ręce mi blokujesz — odparł mężczyzna na wydechu, muskając jego skórę wyjątkowo wilgotnymi wargami.
— A co byś nimi tak bardzo chciał zrobić?
— Widzę tam bardzo kształtne połóweczki, które chciałyby poczuć moje palce.
— Chciałbyś je sobie pomacać, co? — Conall zaśmiał się, podnosząc się i ciągnąc go za ręce do siebie. — Puszczę cię za buziaka.
— Jaki zadziorny — zamruczał Liam, chętnie do niego przylegając i od razu wpijając się ustami w jego miękkie wargi. — Mmm…
Całowali się długo, aż Conall zlitował się i puścił jego ręce. Swoimi oplótł jego szyję i zbliżył usta do ucha.
— Marzy mi się twój tyłeczek… — szepnął miękko.
Mężczyzna już kierował dłonie do jego pośladków, kiedy zastygł mu w ramionach. Poczuł, jak ciepło napłynęło mu do policzków, jakby przyłożył sobie do nich małe termofory.
— A… Skąd to dziwne pragnienie? — spytał cicho i spokojnie, lecz Conall już za dobrze go znał, by nie wiedzieć, że go to ruszyło.
— A dlaczego ty masz ochotę na mój?
— Bo jesteś rozkoszny i chcę poczuć, że cię mam — mruknął Liam, muskając go lekko po ramieniu. — I tak cudownie mi w tobie, jesteś tam taki ciepły…
— Uwierz mi, że ty też jesteś tam cieplutki. — Conall zaśmiał się, nie napierając jednak. — I też cię pragnę, całego. Nie tylko twojego kutasa.
— A co? Nie wystarcza ci to, co dostajesz? — Liam głaskał go po plecach, raz po raz zjeżdżając dłońmi na pośladki i masując je. Myślał o tym wszystkim i wizja siebie na dole kłóciła się z jego instynktami, nawet jeśli dopuszczał myśl, że to mogło być przyjemne.
— Nie skłamię, że nie chciałbym więcej. Ale spoko, nic nie zrobię wbrew tobie.
— Nigdy tego nie robiłem… — Liam starał się usprawiedliwić.
— Wcześniej też w ogóle z facetem nie byłeś. A jakoś ci się spodobało. — Conall starał się mówić spokojnie i nie zdradzać po sobie, jak duże żywił nadzieje.
— No, ale wiesz… Raczej miałem pewność, że wsadzanie mi się spodoba…
— Ej, chyba się nie boisz, że zrobiłbym ci krzywdę, co? — Conall spróbował ostatni raz, nie chcąc przeginać z naciskaniem.
— Nie, skąd. — Liam pocałował go, myśląc usilnie. — No, ale… hm… jak bardzo byś był zadowolony, jakbym się zgodził… spróbować? — spytał względnie opanowanym głosem, mając jednak cień niepewności w oczach.
— Bardzo. — Conall wyszczerzył się słodko. — Nie rozczaruję cię!
— Tak? I spodoba się komuś takiemu jak ja?
— A czemu miałoby ci się nie spodobać? — Przesunął delikatnie palcami po wewnętrznej stronie ud mężczyzny.
— Bo… Nie wiem. Nie znam tego. Ale nikomu innemu bym nie pozwolił — dodał Liam, jakby musiał to zaznaczyć.
Conall od razu spojrzał na niego czujniej.
— A komu innemu chciałbyś włożyć?
— Nie… Nie zdradziłbym cię, mały… Poważnie masz mnie za takiego drania?
— Nie… po prostu… — Westchnął ciężko. — Nieważne.
— No co? Mów. — Liam chwycił go pod brodę i spojrzał mu w oczy.
— Źle odebrałem twoje słowa — przyznał.
Mężczyzna w odpowiedzi skinął głową i liznął go po skroni, sięgając ręką do jego penisa. Conall westchnął. Był pobudzony, a myśl, że będzie mógł dostać się do szparki Liama, jeszcze bardziej go nakręcała.
— Ułóż się wygodnie, a ja za moment wracam — szepnął i cmoknął go w policzek.
— Hm? A gdzie mi uciekasz? — spytał Liam, starając się ukryć lekkie zdenerwowanie. Podciągnął się wyżej na łóżku, siadając przy poduszkach.
— Muszę o ciebie odpowiednio zadbać. Moment — rzucił Conall i wyszedł z sypialni.
Liam przetarł twarz dłońmi, nie wierząc, że się na to godził, ale widział, jak się Conallowi na dole podobało. Liczył, że dla niego też mogło to być przyjemne.
Czując szybko bijące serce, położył się na wznak i czekał, aż do pokoju wrócił chłopak. Trzymał coś w ręku, ale Liam nie zdążył zobaczyć co, bo położył się na nim płasko.
— Uwielbiam cię, wiesz? — zamruczał, a jego oczy aż się błyszczały z zadowolenia.
— Mmm… — Liam uśmiechnął się na widok jego słodkiej miny. Zdecydowanie miał do niej słabość. — Wiem, psiaku. Ja ciebie też.
Chłopak pocałował go, dłonią zsuwając się w dół, aż na jego biodro i dalej na udo. Głaskał je dłuższą chwilę, w końcu podciągając do góry. Zmusił Liama, żeby zgiął nogę w kolanie. Ten westchnął cicho w jego usta, nie stawiając oporu. Przycisnął go do siebie mocno. Czuł się rozgrzany, ale wciąż obawiał się tego, co go czekało.
— Co tam przyniosłeś? — spytał wreszcie.
— Poślizg. Chcesz widzieć, co robię, czy położysz się na brzuchu?
— Nie wiem… — Przełknął ślinę. — Hm… Widzieć?
— Mhm — zgodził się Conall i zsunął się w dół, całując jego ciało.
Znalazłszy się między jego nogami, zaczął całować uda i głaskać je. Jedną nogę dla wygody założył sobie na ramię.
Liam oblizał się, patrząc w dół. Jego penis wciąż był nabrzmiały i bynajmniej nie mięknął, kiedy Conall pieścił jego ciało w ten sposób. Ten więc kontynuował, aż przesunął dłonią po pośladkach Liama, środkowym palcem wsuwając się między nie i dotykając szparki. Od razu mógł poczuć, jak mężczyzna zadrżał. Spojrzał na jego twarz i uniósł mu drugą nogę.
— Trochę cię zegnę, okej? — spytał i nie czekając na odpowiedź, podniósł jego biodra w górę, aż mógł językiem sięgnąć do szparki. Wiedział, co robi.
— Ochh… Okej, rób i nie pytaj — odparł Liam, oddychając przez rozchylone, wilgotne wargi. — I co? Podoba… mm, ci się mój tyłek?
— Na razie bardzo — zamruczał Conall.
Naparł językiem na jego wejście i podrażnił je. Dłońmi masował mu uda i pośladki. Chciał, żeby się rozluźnił, zanim przejdą dalej. Miał w tym większe doświadczenie niż mężczyzna, dlatego wierzył, że zrobi mu dobrze.
Liam oddychał głęboko i patrzył z lekkim zażenowaniem na swoje wysoko uniesione, zgięte w kolanach nogi. Był pełen podziwu wobec tego, jak dotychczas pasywny w łóżku Conall okazał się naprawdę wiedzieć, jak z nim postępować w takiej konfiguracji i o dziwo robił to dobrze.
W pewnym momencie młodzieniec do swojego języka dołączył palec i delikatnie naparł na dziurkę. Drugą ręką zajął się penisem, żeby odwrócić uwagę Liama. Pomogło połowicznie, bo trudno było nie poczuć nacisku. Liam zacisnął się odruchowo, patrząc niepewnie z góry. Niewiele myśląc, wyciągnął rękę i pogłaskał chłopaka po dłoni na swoim penisie.
— Hmm… Co? — spytał Conall, odrywając usta od jego tyłeczka.
— Nic… Rób dalej. — Liam przymknął oczy. Chciał czuć jego ciało bliżej, ale postanowił cierpliwie czekać. — Nie musisz się ze mną cackać, wiesz?
— Będzie lepiej, jak będę to robić. — Chłopak zaśmiał się i liznął penisa po całej długości, po czym wrócił do dziurki, uprzednio sięgając po przyniesiony nawilżacz.
— Jak uważasz. Oddaję to w twoje łapki.
Chłopak znów zaśmiał się z tego sformułowania i otworzył żel. Po pokoju rozniósł się jego owocowy zapach, a Liam po chwili poczuł między pośladkami śliskie palce.
— I tak ty jesteś słodszy — rzucił ni stąd ni zowąd, patrząc na niego rozpalonym wzrokiem.
Conall nie odpowiedział. Wziąwszy w usta czubek penisa Liama, wsunął w niego pierwszy palec. Mężczyzna westchnął to z przyjemności, czując jego usta, to z nerwów. Zamknął powieki i starał się leżeć spokojnie, żeby mu nie przeszkadzać. Dziwnie się czuł, mając w sobie jego palec.
Conall upewnił się, czy wszystko okej i zaczął ruszać palcem. Liam nic nie mówił, przyzwyczajając się do uczucia. Nie było tak źle. Mimo że dziwnie, to Conall go kręcił, a poczucie nowej bliskości dobrze na niego działało. Zaciskał się chwilę, lecz było widać, że starał się rozluźnić, dlatego Conall delikatnie wsunął w niego drugi, śliski palec, nie przestając pieścić ustami jego penisa.
— Uch… — Liam westchnął cicho, czując dodatkowe rozciągnięcie.
Nerwowo zakręcił biodrami. Jego penis stawał się coraz bardziej twardy i nabrzmiały. Musiał chłopakowi przyznać, że wiedział, co robi. Zaczynał się obawiać, że skończy przed tym, jak Conall przejdzie dalej.
To widocznie nie martwiło Conalla, bo spokojnie, ale bardzo skutecznie pieścił kochanka. Czuł, jak penis w jego ustach drgał, ale nie chciał dać mu wytchnienia. Przecież nawet jakby Liam doszedł przed penetracją, to będzie tylko lepiej, bo bardziej się odpręży.
— Ej… Conall — jęknął mężczyzna, oddychając coraz płyciej. — Twoje usta są… mmm, za dobre.
— A to źle? — spytał, puszczając na chwilę jego penisa.
— Zaraz doprowadzisz mnie do końca… — Westchnął, nie wiedząc, czy Conall tak chciał, a jemu już było za dobrze.
— Czuję — zamruczał chłopak i liznąwszy jego penisa, wsunął trzeci palec.
— Nnn…! — Liam przejechał dłonią po swojej klatce piersiowej. Nie bolało go, ale to rozciąganie było osobliwym odczuciem.
Wreszcie palce wsunęły się głębiej, aż po knykcie, wyginając się i muskając prostatę. W tym samym czasie młodszy wilkołak lizał penisa Liama. To wszystko sprawiło, że ten wygiął się, wzdychając gardłowo. Nie bardzo miał czas zastanawiać się nad tym, jaką rozkosz dało mu to dotknięcie w środku, bo jego penis zaczął tryskać nasieniem. Conall zdążył odsunąć twarz i chwycić penisa tak, że wszystko wylądowało na brzuchu Liama.
Nie czekając na jego otrzeźwienie, uniósł się, szybko nasmarował swój członek i przesunął nim pomiędzy pośladkami kochanka. Ten oddychał ciężko, a dotychczas zgięte nogi trochę mu się rozjechały.
— Mmm, Conall… — mruknął cicho, czując się niesamowicie dobrze.
— Mhm? — spytał chłopak, pochylając się bardziej i cmokając go w klatkę piersiową. Drugą ręką masował jego penisa, a sam, cholernie podniecony, ocierał mu się o tyłek.
— Robisz mi tak dobrze… — Rozleniwiony Liam westchnął i po chwili wahania chwycił się pod kolanami, podciągając nogi bardziej do siebie. Chciał, żeby i chłopakowi było dobrze.
— Mówiłem, że nie będzie źle.
Conall, mając większą swobodę ruchów dzięki małej zmianie pozycji, chwycił swój członek w dłoń i delikatnie naparł nim na dziurkę. Bardzo powoli zaczął się wsuwać. W odpowiedzi Liam mocniej zacisnął palce na swoich nogach. Dobra, z penisem było inaczej niż z palcami. Był znacznie szerzy i rozpierał nie tylko jego zwieracz, ale i delikatne ścianki wnętrza.
Przygryzł wargę i wpatrzył się w dół, na Conalla.
— Ale nie jestem z porcelany, wiesz?
— Wiem, inaczej tak byś mnie nie kręcił. — Conall uśmiechnął się.
Z tego wszystkiego, od samej świadomości, że wsuwał się w Liama, mógłby dojść. Zamiast tego wysunął się z niego znowu na chwilę, aby za drugim podejściem przepchnąć więcej.
— Achhh…
Mężczyzna poczuł rozciąganie, ale starał się patrzeć na niego spokojnie. Efekt burzyły wypieki na policzkach.
Sięgnął do jego karku i przyciągnął do siebie. Chciał poczuć go bliżej. Na szczęście Conall posłusznie zbliżył się, muskając ustami jego policzki i powieki. Penisem wsuwał się coraz głębiej. Chciał być delikatny, kiedy Liam łasił się do niego chętnie.
— Mmm… Mam nadzieję, że… cały się tam zmieścisz — rzucił komicznie poważnie, bo miał wątpliwości.
— Jak się popieści, to się zmieści — mruknął gardłowo Conall, w końcu dobijając do końca. Może nie był bardzo gruby, ale miał dość długiego penisa, a Liam w końcu był nieruszany z tej strony.
Poczuł, jak mężczyzna wczepił się w niego ciasno. Wyraźnie starał się przyzwyczaić do uczucia, że ma w sobie coś twardego i gorącego.
— I jak? — spytał chłopak, dając mu czas na przyzwyczajenie się.
— W porządku. Jesteś seksowny w tej pozycji…
— Ty też. — Westchnął i powoli zaczął się poruszać, a Liam dla wygody rozwarł szerzej nogi.
— I jestem… też taki ciepły w środku?
— Gorący… I taki cudownie ciasny. Aż ledwo się powstrzymuję, żeby… nie skończyć za wcześnie.
Liam o dziwo wydawał się zadowolony z takich komplementów, bo nie zmieszał się, tylko uśmiechnął szerzej. Conall wisiał nad nim, jedną ręką podtrzymując się na łokciu, a drugą trzymając go za biodra. Poruszał się z każdym ruchem coraz płynniej i coraz częściej trącał brzuchem o członek mężczyzny. Liam przyzwyczajał się do tego szybko, wreszcie zaczynając samemu poruszać się w rytm jego pchnięć. Może i był zmęczony po nocnym patrolu i tym wszystkim, co serwował mu Conall, ale przyjemność znowu zaczynała się do niego dobijać. Pragnął więcej i więcej. Jego penis również budził się ze spoczynku. Chłopak czuł to i żałował, że nie miał trzeciej ręki, żeby się nim zająć. Liam jednak radził sobie na swój sposób, ocierając się przy poruszaniu o jego brzuch, a dłońmi błądząc po plecach i ramionach kochanka.
— Mmm… Dobrze… — wzdychał mu cicho do ucha, kiedy jego członek uderzał o ten czuły punkt, wywołując u niego stęknięcia i dreszcze.
Conall momentalnie uśmiechnął się szerzej, wybijając biodrami mocniejsze pchnięcia. Bez problemu trafiał za każdym razem tam, gdzie trzeba.
— Cudoo… cudownie! — wydyszał przy twarzy Liama, całując go w szyję rozpalonymi, czerwonymi wargami.
Mężczyzna już nie bardzo miał jak odpowiedzieć, bo kiedy tylko otwierał usta, wydobywał się z nich przeciągły jęk. Nie mógł uwierzyć, że to było takie intensywne. Drżał widocznie z każdym mocniejszym ruchem Conalla, wyginając się i samemu nabijając. To było niesamowite i zaskakująco podniecające. Conall czuł, że już niewiele mu potrzeba do spełnienia, więc pieprzył go mocno i równo, mimo że oddech już mu drżał.
Liam tylko czekał, aż zobaczy na jego twarzy wyraz spełnienia. Chwycił go za szczękę i pocałował namiętnie, choć zaraz potem oderwał się od jego słodkich ust, gwałtownie łapiąc powietrze. Z tego wszystkiego było mu duszno.
Conall zapatrzył się na niego o chwilę za długo i niespodziewanie doszedł w nim.
— Uch…? — Liam spojrzał najpierw na niego, potem w dół i znowu na jego twarz. Zupełnie zapomniał o tej części. Czuł ciepły płyn w sobie, ale na razie był zbyt podniecony, by zastanawiać się, jak się z tym czuł.
Conall westchnął kilka razy gwałtowniej, jak po szybkim biegu. Pocałował go mocno, od razu zaczynając intensywnie pieścić ręką. Mimo powoli mięknącego członka, ruszał się w nim jeszcze. Liam zamruczał coś o tym, jak mu dobrze i doszedł chwilę później, brudząc kolejną warstwą spermy jego rękę i swój brzuch. Aż opadł na poduszki, zupełnie wyczerpany. Był mokry od potu i zachłannie łapał płytkie oddechy.
Poczuł ciepłe dłonie głaszczące jego twarz i niemal gorące pocałunki na swojej szyi i torsie. Chłopak delikatnie się z niego wysunął, a sperma zaczęła wypływać z Liama, którego nogi już zupełnie się rozjechały. On sam z półprzymkniętymi powiekami niemrawo sięgnął do kochanka, chcąc się przytulić.
— Chodź do mnie, mały — wymruczał.
Conall posłusznie przysunął się bliżej, liżąc kochanka i przytulając się do niego. Ten uśmiechnął się z zadowolenia, czując blisko jego ciało i język.
— Powiedz mi… Jak dobrze ci było?
— Wspaniale — wymruczał z błogim uśmieszkiem przyklejonym do twarzy. — A tobie?
— Hm… Może być — droczył się z nim Liam, odpowiadając rzeczowym tonem.
Conall zmarszczył smutno brwi, gapiąc się na niego jak skrzywdzony szczeniak. Było to wybitnie perfidne z jego strony, ale i tak chciał chociaż małej pochwały. Mężczyzna mimo zmęczenia podciągnął go bliżej siebie i popatrzył w te bursztynowe ślepia.
— Było cholernie dobrze — szepnął szczerze, całując go leniwie po policzku. — Uwielbiam tego szczeniaka.
Conall od razu wyszczerzył się jak szaleniec i z pasją pocałował Liama.
— A ja uwielbiam tego złego wilka! — zawołał ze śmiechem.
Mężczyzna uśmiechnął się do niego ze zmęczonym wyrazem twarzy, czując ciężkie powieki. To było za wiele jak na jeden dzień, nawet dla wilkołaka. Szczególnie takiego leniwego.
— Chcesz się umyć, czy idziesz tak spać? — spytał Conall, cały czas delikatnie go całując.
— Spać? Tak? — Liam spojrzał na swój zabrudzony brzuch i czując spermę wylewającą się ze szparki. — Umyć, koniecznie.
— Obrazisz się, jak cię zaniosę? — spytał chłopak, robiąc słodką minę.
— Nie trzeba mnie nosić.
Liam pokręcił głową, tym razem nie dając się nabrać. Wysunął się spod niego i wstał z łóżka. Aż się zdziwił, kiedy nogi się pod nim ugięły, ale opanował chwianie i spojrzał wyczekująco na swojego kochanka. Ten szybko stanął obok niego, delikatnie obejmując go w pasie.
— Proszę. Jak się idzie, jest jeszcze dziwniej… na początku. — Pomiział go nosem po szczęce. — I wycieka… — Sam pamiętał pierwszy raz. Gdy szedł się umyć, myślał, że nie dojdzie albo że spali się ze wstydu.
— Czuję — mruknął Liam z zażenowaniem
Miał nadzieję, że to przemilczą… Musiał szybko wypłukać się z tej spermy. Zanadto czuł wilgoć między pośladkami i na udach. Dodatkowo czując pulsowanie i pieczenie w tyłku, ruszył w stronę drzwi. Rzeczywiście, przy każdym kroku było to dotkliwsze. A Conall westchnął ciężko i nie czekał na pozwolenie. Koncentrując się na swojej wilczej sile, wręcz porwał Liama w górę, biorąc go na ręce.
— Hej, Conall! Mówiłem coś!
— Tak, wiem — odparł, wchodząc do łazienki i dopiero tam postawił go na kafelkach.
Liam spojrzał na niego karcąco, ale zaraz potem zmierzwił mu włosy i pocałował w kącik ust. Nie miał słów do tego chłopaka, ale nie potrafił się na niego wkurzać.
— Jesteś słodki, mały.
— Staram się! — Conall zaśmiał się, odkręcając wodę do wanny. — Muszę dbać o swojego pana — prychnął.
— Mhm, prawidłowo myślisz, psiaku — pochwalił go Liam, z irytacją czując, że kiedy podszedł do wanny, po udzie znowu spłynęło mu trochę spermy. To było bardzo zawstydzające, a problemem było dodatkowo to, że wilkołaki produkowały więcej nasienia niż ludzie.
Wanna się napełniła, a Conall pocałował Liama w usta, jednocześnie obejmując go nisko i bez trudu podnosząc. Nie puszczając jego warg, wszedł z nim do wanny.
Mężczyzna czuł się dziwnie, że ktoś się tak o niego troszczył. Wcale nie nieprzyjemnie, lecz niecodziennie. Był samotnikiem od wielu, wielu lat. Miał wrażenie, że z Conallem nadrabiał wszystkie te samotne chwile.
Usiadł w wannie, od razu przyciągając do siebie chłopaka i obejmując go czule.
— Mogę cię umyć? — wyszeptał Conall do jego ucha.
— No, jak chcesz — mruknął Liam, ocierając się policzkiem o jego włosy. — Ale na dole ja.
— Czemu?
— Nie będziesz mi tyłka mył… Wciąż tam jest…
— Lizałem go, więc czemu nie mogę go umyć? — Conall zdziwił się, starając się zrozumieć.
— Hm… Bo to żenujące…
— No… Jak chcesz. — Wzruszył ramionami, nie puszczając go jednak z objęć.
Liam siedział przytulony do niego, niemalże nieruchomo. Nie miał ochoty się ruszać. Był rozleniwiony, zmęczony i chciał tylko czuć jego ciało przy sobie. Wiedział jednak, że woda wystygnie, a on musiał się wypłukać, dlatego wreszcie pocałował Conalla, odwracając jego uwagę i sięgnął palcem do swojej dziurki. Uch…
Conall udał, że tego nie widzi, choć doskonale to czuł. Jak nie chce pomocy, to nie. Domyślał się, że Liam i tak pewnie był na niego zły, że go przyniósł.
Trochę to wszystko trwało, a w tym czasie mężczyzna całował chłopaka leniwie. Wreszcie położył pod wodą dłoń z powrotem na jego brzuchu, opierając głowę o krawędź wanny z głębokim westchnieniem.
— Zmęczony? — spytał ciepło Conall, głaszcząc kochanka po włosach.
— Mhm… Postarałeś się o to.
— Nie tylko ja… ale fakt. Nie zaprzeczę.
— A ty? Pewnie pełen energii, skoro robisz się taki uparty i mnie nosisz.
— Spędziłem dzień w domu… ale i tak mnie wykończyłeś. — Conall westchnął w jego szyję. — A to noszenie to… jutro ci wytłumaczę, jak to zrobiłem, okej?
— Co? Czemu jutro? — Liam przytulił się do niego ciasno, lekko przymykając oczy.
— Bo tłumaczenie zawiłości mojej psychiki jako człowieka i jako wilkołaka nie uważam za zbyt romantyczne. — Conall zaśmiał się, wykręcając się i dolewając trochę ciepłej wody do wanny. Zresztą sam do końca siebie nie rozumiał. Już jednak wiedział, że miał więcej siły niż przeciętny wilkołak. Czasami nie potrzebował zmieniać postaci, żeby władać niektórymi wilkołaczymi atrybutami.
— Mmm, lubisz taką słodką atmosferę? — Liam uśmiechał się przekornie, chociaż sam niemalże dziecinnie wyciągnął do niego ręce, żeby znowu do niego wrócił i się przytulił.
— Takie psiaki jak ja tak mają — prychnął chłopak, obejmując go ciasno, a Liam splótł z nim nogę pod wodą, przytulając się.
— Kocham cię — zamruczał młodszy wilkołak, całując go za uchem.
— Mmm, wierny, mały psiak…
— Mhmm. Tylko dla ciebie…
— Też cię kocham, mały — szepnął Liam, wysuwając język i liżąc go delikatnie po miękkich, ale nierównych przez blizny wargach.
Oniemiały Conall zamrugał i zapatrzył się na starszego mężczyznę. Jego oczy dawno nie były takie duże oraz pełne niedowierzania i szczęścia. Liam zauważył to dopiero po chwili, gdy odsunął od niego usta.
— Co…?
— Nie… — wydusił nadal wcięty Conall. — Nie spodziewałem się…
Liam westchnął cierpiętniczo.
— To tobie tak brakuje empatii, czy to ja jestem taki trudny do odgadnięcia?
— No, chyba niestety to twoja wina! — prychnął Conall. — Ale naprawdę? Kurcze, nawet nie wiesz, jak się cieszę! — pisnął, przytulając go bardzo mocno i równie mocno całując.
A Liam, choć tego nie okazywał, to cieszył się jeszcze bardziej. Od kiedy ten szczeniak wdarł się w jego życie, zamienił jego myślenie z „ja” na „my”. A kiedy obaj byli szczęśliwi, to przecież było idealnie.

KONIEC

43 thoughts on “Outsider – 8 – Audiencja

  1. Katka pisze:

    Linerivaillen, tam przesłodzone… XD Nie no, dobra, jest to raczej ta z tych słodszych parek, to fakt. I tak, jest wyraźny podział na role, chociaż to się nie wszystkim podoba. Ale wydaje mi się, że czasami jest też miło o takim związku poczytać. Bardzo się cieszę, że się podobało :) Stary tworek, ale chyba ogólnie lubiany :) Dzięki za komenta :)

  2. linerivaillen pisze:

    Jejusiek, ale przesłodzone >°< Ale mi się podobało. Lubię, gdy nie ma tak wyraźnego podziału uległy – dominujący. Można było rozwinąć uniwersum, jak w Savage Virus, lub ATCL. No ale cóż. Skupiłyście się na romansie i słodkich słówkach i w sumie, to mi to nawet tak nie przeszkadzało xD

  3. Katka pisze:

    Saki, trzymam mocno kciuki za zdania kolokwium! Dasz radę :D No i super, że pokonałaś Outsidera i hehehe że bottom-Liam się podobał XD Jak mówiłam, Conall ma wiele uroku, któremu Liam ulega baaaardzo szybko XD Conall jakby chciał, to mógłby to nawet nieźle wykorzystać. Haha, tez się nie dziwię zazdrości Conalla o brzuszek, skoro sam nie może go podrapać, a co dopiero jakiś inny koleś. Nawet, jak ten inny koleś jest alfą XD Bardzo fajnie, że Ci się podobało :D Niby stare opko, niby krótkie, a jak widać może sprawić frajdę :) A co do sesji… podziwiam za podejście. Ja się podczas niej zawsze łapię właśnie za to, czego nie powinnam robić. Ale jak to ładnie powiedziałaś, wiadomościom czasem trzeba pomóc wejść do głowy… Żeby jeszcze tak przyjemnie się je przyswajało jak czytanie opowiadań…

  4. saki2709 pisze:

    Tak! tak! tak! Liam na dole XD Moje marzenie się spełniło. On jest taki hot jak jest na dole. Wiedziałam, że mu się spodoba. No i jakoś specjalnie nie walczył. To było takie słodkie, jak Conall zaniósł go po wszystkim do łazienki i w ogóle jaki był delikatny. Kocham ich normalnie. Szkoda, że to już koniec…
    Alfa tak jak mówiłam, spoko gość. Szkoda trochę, że tak mało z nim było. Tak w ogóle to krótkie opowiadanie, więc wszystkich mi mało. No, może poza panią alfa. Jej akurat nie polubiłam.
    I to wyznanie na koniec- po prostu słodkości.
    No i jeszcze ta zazdrość Conalla o alfę i to jak go od niego odciągnął. Alfa się od razu skapnął XD No i na nic to całe utajnianie sprawy XD No ale Conall nie mógł przecież pozwolić, żeby jakiś tam alfa macał jego faceta po białym puchatym brzuszku XD Zwłaszcza że on nie może, bo wredny Liam nie chce się przy nim zmieniać i co najważniejsze, że ten konkretny wilk jest czarny, a on wie, że Liam lubi czarną sierść. No, ale musi mu wystarczyć szary wilk, ale za to taki, który go kocha i któregokocha on.

    „W końcu jednak głębszy oddech i przemienił się w wielkie szare bydle.”- nie powinno być „wziął głębszy oddech” czy jakoś tak? Bo tu chyba czasownika brakuje.
    „Ten znowu poruszył znowu biodrami.”- czy konieczne jest to drugie „znowu”?
    „Canall starał się mówić spokojnie i nie zdradzać po sobie, jak duże żywi nadzieje.”- „Conall”

    Dobra, spadam, bo muszę się uczyć. Wiadomości mają to do siebie, że niestety nie wchodzą same do głowy, tylko trzeba im trochę pomóc, np. zaglądając do notatek XD Zostało mi pare godzin do rana… może jakoś uda mi się zaliczyć jutrzejsze kolokwium.

    Już za nimi tęsknię. No ale cóż. Zostały mi jeszcze bonusu i dwa opka. No i jeszcze to co na bieżąco leci. Ale sesja za pasem, więc jak się zabierać za nowe opo to raczej po sesji. Bonusy sobie przeczytam jutro jak zaliczę kolokwium.

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  5. Katka pisze:

    Basia, pozwól, że tutaj odpiszę Ci odnośnie wszystkich Outsiderowych komentów. Bardzo fajnie, że wilczkowa historia Ci się spodobała :D Jest bardzo naiwna momentami, ale to jest chyba jej urok, tak myślę. Więź między Conallem a Liamem była dość specyficzna, tym bardziej jak na standardy w ich świecie. No, ogólnie super, że Ci podeszło, oby tak było z kolejnymi opowiadaniami ;)

  6. Basia pisze:

    Witam,
    to znów ja ;] i jestem po kolejnym opowiadaniu przeczytanym…. bardzo mi się spodobała ta więź między Conallem, a Limem… Conall nie pozwoli nikomu innemu dotykać Liama po brzuszku….
    podobają mi się takie o wilkołakach….
    Dużo weny życzę Tobie…
    Pozdrawiam serdecznie

  7. Katka pisze:

    Tigram, ach, rozumiem z tą regularnością. No to trzymam kciuki, by szybko coś skończyła XD I taaaak, delektuj się, tak jest najfajniej! :D Oby się podobało! :)

  8. TigramIngrow pisze:

    Silencio przeczytałam kilka, ale ona dodaje strasznie nieregularnie. To co było skończone to pochłonęłam, a tych bez zakończenia nie tykam. A co do bonusu, to 30 zajmie mi chyba ciutkę więcej niż kwadrans. Będę czytała wolno, żeby się delektować ^^

  9. Katka pisze:

    Tigram, snif… To w sumie ciężka sprawa. Ale na pewno są jeszcze jakieś fajne blogi… Osobiście nie czytam, ale np. Silencio czytałaś? Podobno jest okej. Kurcze, nawet nie wiem, co Ci polecić, bo głupio się przyznać, ale nie czytam wiele na necie opków… Jedyne, czym mogę Cię pocieszyć, to że niedługo ten wieeeelki 30 stronowy bonus do SV, to może zajmie Ci trochę więcej czasu ;) Jakiś kwadrans, znając Twoje tempo czytania XD

  10. TigramIngrow pisze:

    Nie, z pisaniem jako takim to skończyłam. Chyba że mnie coś natchnie na jakiegoś fika dla Was.
    A co do czytania innych, to też odpada, bo taki poziom wyznaczyłyście że żaden nie spełnia już moich oczekiwań. No, jeszcze ewentualnie „Need you like a drug”, ale to już nie wychodzi.
    Czyli albo Wy albo nikt. Ech…

  11. Katka pisze:

    Tigram, no nie można zbyt wiele razy, bo faktycznie istnieje takie ryzyko… Ale może jak nie masz co czytać, to pisz? :) Lub szperaj w innych blogach :)

  12. Katka pisze:

    Tigram, ooo, widzę, że sobie outsiderujesz XD Fajnie :D I tak, mają taki fajny seksik, lekki, przyjemny i tulaśny :)

  13. Katka pisze:

    Yaoistka, niestety bonusy nie biorą się znikąd, no i raczej mają to do siebie, że powstają nie dlatego, że je zaplanujemy, tylko w 90% wtedy, kiedy mamy MEGA ciśnienie na postacie. Więc ogólnie rzecz biorąc bonusy ciężko wywołać, a muszą pojawić się w naszych głowach jako jakaś wizja i natchnienie. I oczywiście nie mówię „nie”, aczkolwiek aktualnie mamy całkiem niezłą fazę na FDTS i staramy się to wykorzystać, by nadrobić zapas, więc chwilowo czasu na bonusiki nie ma. Ale czekaj cierpliwie, może kiedyś się coś pojawi :)

  14. Yaoistka^^ pisze:

    Kolejny raz wzięło mnie na przeczytanie tego opowiadania i… proszę o jakiegoś bonusaaa no!! *,,*

  15. another69 pisze:

    No racja, niby to samo słowo, a tak inaczej przez nich pojmowane :D Dlatego fajnie było czytać jedno po drugim xD I racja, było raczej bezproblemowo jeśli chodzi o ich relacje ;p No nie całkowicie, ale i tak nie było prawie żadnych napięć, bólu itp. Opis tego też był lekki.
    No to czas lecieć do IOI :) Tylko dokończę oglądać Teen Wolf… xD Mam fazę na wszystko. Piszę, czytam, oglądam seriale i rysuję, zaraz śpiewać zacznę xD Ale tego nie umiem ;p

  16. Katka pisze:

    Another, yey, fajnie, że tak szybko przebrnęłaś :D Outsiderek jest króciutki, więc się nie dziwię, no i jak już nie raz mówiłyśmy i jak nie raz ludki zauważały, to jest dobre opko na jesienne, czy zimowe wieczory XD Taki anty-depresant XD Pozytywne, lekkie i relaksujące, no i oczywiście cieszę się, że na Ciebie też tak zadziałało. Szczególnie po SV, które jest dość… ponure i ciężkie. „Choć i tu i tu często pojawiało się słowo “piesku” hehe, dlatego śmiesznie mi jest porównywać te dwa światy.” – fajne porównanie, nawet nie zwróciłam na to uwagi! Och, jak różnie oni to pojmowali, co nie? Dla Masona Josh był pupilem, kimś, nie oszukujmy się, na niższym poziomie, w znaczeniu tego, że to on, Mason sprawuje nad nim władzę, natomiast Liam traktuje swojego „pieska” bardziej na równi, kogoś podobnego sobie. Och, jak ja lubię takie rozkminy XD Fajowo, że nasze ujęcie wilczków nie wydało Ci się kiczowate. Choć oczywiście można by dopieścić jeszcze bardziej ten motyw, ale, miało to być króciutkie opowiadanko, więc wyszło, jak wyszło. Takie odmóżdżające, coby przy czytaniu nie trzeba było wiele myśleć XD „Lubię czasami poczytać właśnie takie opki, gdzie bohaterowie tak się o siebie troszczą i jest słodko ;p” – hehehe, taaa, to chyba jedna z tych parek, w których nie ma wiele negatywnych emocji ani burzliwych kłótni, a jest słodko i troskliwie. Czasem trzeba czegoś takiego XD
    No to teraz mogę Ci życzyć miłego IOIkowania :D

  17. another69 pisze:

    No i koniec :p Przeczytałam w jeden dzień, ale dopiero dziś komentuje ;p
    Dobrze, że ten opek zaczęłam PO SV, bo bardzo mnie odprężył. Takie przyjemne, relaksujące opowiadanie, bez wielkich wzniesień, ale ciekawe. Całkiem inaczej czytało się to niż SV ;p Choć i tu i tu często pojawiało się słowo „piesku” hehe, dlatego śmiesznie mi jest porównywać te dwa światy.

    Pisanie opowiadań z wampirami, wilkołakami itp. jest trudne, bo jest bardzo cienka granica między kiczem i tandetą, a dobrym sci-fi. Jednak tutaj myślę, że poradziłyście sobie bardzo dobrze ;p Podchodziłyście do tego wszystkiego dość racjonalnie, a nie jak w niektórych książkach, gdzie „magicznie” podczas przemiany ciuchy znikają, a potem wracają na ciało xD I nikt nie wybuchał jak w Zmierzchu ;p (Choć osobiście lubię tą sagę). W zasadzie to samej przemiany też nie opisywałyście, więc można się tylko domyślać jak t wyglądało ;p

    Podobał mi się ten ostatni seks, szczególnie, że było go baardzo malutko, ale w zasadzie przy tak skromnej ilości rozdziałów, to zrozumiałe. Liam na dole był świetny, a to jak Connal go traktował, przygotowywał było cudne. Lubię czasami poczytać właśnie takie opki, gdzie bohaterowie tak się o siebie troszczą i jest słodko ;p Tylko byle nie za słodko, bo rzygnę ;p Ale t chyba udało Wam się to jakoś umiarkować :)
    Jeszcze przeczytam sobie bonusiki i lecę do IOI ;)

  18. Nezu-Chan. pisze:

    Owww.~ To było takie słodkie. Kocham ich, po prostu. < 3 Szkoda, że to już koniec. Przyznam szczerze, że fajnie by było gdyby wpadło tutaj jeszcze kilka bonusów. :D ~

  19. Katka pisze:

    Adela, pytasz o IOI? Tak, pojawia się tam zarówno Walt, jak i James. I ta historia jest bardzo rozłożona w czasie, więc będzie nie tylko „przed” akcją w NBTS (zatem przeszłość Walta i Jamesa, osobno), jak i akcja „po” akcji w NBTS (czyli jak już są razem). Jak się poznali, też będziesz miała okazję poczytać, jeśli się zdecydujesz :)

  20. Adela pisze:

    no i skończyłam. Bez fajerwerków, bohaterowie jakoś mnie nie kręcą, nie to co Walt i James Peterson :P Czy w nowym opku pojawią sie obie te postacie? Bo nie wiem czy brac się za 1 odcinek i napalac się na resztę?

  21. Katka pisze:

    Tess, Outsider widzę szybciutko poszedł :D W sumie nie ma się co dziwić, nasze najkrótsze opowiadanie do tej pory. Bo jakoś ciężko zamknąć historię w kilku rozdziałach, zazwyczaj. No ale, ale, cieszymy się, że poprawił humor, w końcu taki raczej jego zamysł, bo należy raczej do tych lekkich opowiadań. Tak na zimowy wieczorek doskonały XD Dziękujemy za komentarz :)

  22. Tess pisze:

    Hahaha, happy end!
    Jak słodko. Lubię jak jest słodko ;3
    Opowiadanie strasznie poprawiło mi humor, a także czytanie tych komentarzy sprzed dwóch lat…
    Dzięki! :d

  23. Katka pisze:

    M-chan, to bardzo nam miło! :) Taka rola Outsidera – lekka historia na chwilę nudy :) Miło się pisało, więc fajnie, że i dobrze czytało. Dzięki bardzo za komentarz :)

  24. M-chan pisze:

    Alfa mi przypadł od gustu, wydaje się bardzo ciekawy. Poczytała bym o nim więcej…
    Opowiadania bardzo miłe i odprężające :3 Taki typowy szczeniak Uke i wielki, zły wilk Seme :D Zazwyczaj nie lubie stereotypowych historii albo postaci, ale bardzo mi się spodobały ich relacje i to jak było wszystko opisane. Ogółem przyjemnie się czytało :3

  25. Ashess pisze:

    Ja chcę głaskanie po brzuszku Liama przez Conalla. Reszta w sumie jest mi w sumie obojętna, no moe jeszcze trochę alfy. ;)

    Wogóle chciałam napisać, że bardzo podobają mi się wasze opowiadania, zarówno to jak i Fire Dragon Tattoo Studio. Niedawno na to trafiłam i już zdąrzyłam wszystko przeczytać. Powodzenia w pisaniu.

  26. Galuś anonimuś pisze:

    Hmmm…. trójkąt? Ale Conall za boga by się na to nie zgodził. On był zazdrosny nawet o brzuszek Liama XD
    Alfa jest fajny… mogło by być coś z nim wiecej, ale… może coś nie połączone z psiakami. Takie tego no może jakaś akcja, i by coś się zepsuło i on by został oddzielony … i wielka miłość ( nie z tą swoją samiczką)…
    Nie wiem nie wiem. Co myślicie ?

  27. Gordon pisze:

    ‚Chociaż… nie pogardziłabym też scenką, jak Conall i Liam wpadają w łapy wrogiego wilkołaka, który zmusza ich do seksu. Hahahahaha ;D to byłoby seksi. podałby im coś i kazał się pieprzyć na swoich oczach, a potem sam by ich przeleciał.’ ja pierdole XD ostro

    Liam pipek? ;p w seksie z facetem jest chyba mniej doswiadczony bo szczeniak jest jego pierwszym to raczej sie taki wydaje. ale na co dzien to Conall byl mniej rozsadny. chociaz i tak jest bardziej zywiolowy. nie wiem kurwa ktorego wole. ale z tym trojkatem jestem nieprzekonany. wolalbym jak cos seks tylko dwoch osob. chociaz i tak jestem za tym zeby bylo cos z akcja ;p walka, polowanie albo cos w tym stylu. najlepiej z Liamem tracacym nad soba kontrole ;p a potem moga sie pieprzyc ;p

  28. fanta pisze:

    Och, borze zielony, cudownie to napisałyście. Bardzo mi się podobało, bardzo :) Conall, Liam… Niby Liam stanowczy, a jednak trochę pipek. Zasadniczo to dochodzę do wniosku, że to raczej Conall jest bardziej stanowczy :P
    Samiec Alfa… Mru :D
    Skłaniam się do propozycji większości, czyli trójkąt Alfa x Liam x Conall. i to w takiej kolejności :P
    Mwaaah :D

  29. dattebayo pisze:

    Wspaniałe opowiadanie dziewczyny! Naprawde chylę czoła :). Szkoda, że się skończyło, ale wydaje się być odpowiednie dokładnie TAKIE.
    Jeśli chodzi o sequel, to jak tylko przeczytałam w komentarzach propozycję o trójkącie z samsem alfa, to tak się zafiksowałam wokół tej wizji, że nic innego nie potrafię wymyślić w tej chwili. Ale oczywiście wszystko działoby się dobrowolnie i bez przemocy ^^.
    A w między czasie pozostaje czekanie na nowe opowiadanie i oczywiście kolejne rozdziały FDTS :D

  30. Arelka pisze:

    Ojejaaaaaaaa ;((( Już koniec?! Strasznie, strasznie szybko. A taki duży potencjał miało to opowiadanie. Mogło się jeszcze bardzo dużo dziać, chociażby wprowadzić jakiś równoległy wątek, w którym brałyby udział inne wilkołaki. Albo zrobić coś takiego, że pokazać sytuację od strony tego drugiego stada i tam też stworzyć jakąś parkę. Albo jeszcze jakkolwiek to rozszerzyć. Mogłoby z tego powstać naprawdę bardzo duże, superowe opowiadanko.
    Rzecz jasna to wszystko nie zmienia faktu, że takie jakie jest jest cudowne. Liam jest taki fajny. Bardzo podoba mi się w nim to że jest flegmatyczny hihihihi. To takie urocze. Jemu się nigdzie nie spieszy! Doprawdy, czasem go widzę, jak tak siedzi na poduchach, w takiej postaci, jakie Katka narysowała te chibiki. Z jedną powieką przymkniętą, rączką przecierającą oczka i taki zieeeeeeeeeeew. Ojejaaaa to przecież takie słodkie. Z kolei Conall jest taki żywiołowy i dziecinnyyyyyy. Bardzo go lubię, bo wprowadził promyczek słońca do życia Liama :) Ale nie wiem ile ma lat! Tak samo jak Liam! właściwie to trudno mi powiedzieć ile mają lat wasi bohaterowie. Mogłybyście kiedyś wypisać wiek wszystkich, o albo jeszcze do tego wzrost, wagę… ok z tą wagą to żart, ale byloby supcio :) ale to tylko propozycja, nie śmiem nic narzucać autorkom.

    Co dodatkowej sceny, moja propozycja nie skłania sie do trójkąta. Ja w ogóle bym chciała coś większego. Coś np jak jakieś polowanie większej ilości wilków, jak już Liamowi pozwalają z nimi biegać i na przykład w trakcie tego polowania rozpętałaby się burza i Liam i Conall by musieli się gdzieś schować i przez omyłkę wbiegliby na teren wroga! I musieli cichcem stamtąd zwiać, ale napotkaliby jakieś przeszkody. Ktoś by ich zobaczył, ktoś by się do kogoś dobierał… dobra to żart. Chociaż… nie pogardziłabym też scenką, jak Conall i Liam wpadają w łapy wrogiego wilkołaka, który zmusza ich do seksu. Hahahahaha ;D to byłoby seksi. podałby im coś i kazał się pieprzyć na swoich oczach, a potem sam by ich przeleciał.
    Przepraszam, mój pierwszy komentarz, a już taki niegrzeczny :(

  31. Roselani pisze:

    Koooniec :( Nie, żebym się nie spodziewała. Na chacie kiedyś wspominałyście, że ma być tylko te osiem rozdziałów, ale i tak smutno. Całe szczęście, że planujecie sequel. Jednak ja w przeciwieństwie do dziewczyn na dole jestem bardzo przeciw trójkątowi z alfą. Po pierwsze jakoś nie widzę go w tej roli. Taki strasznie w porządku był. Rozsądny, nienadęty i ogólnie fajny. To by mi zepsuło jego obraz. A po drugie trójkąt nie pasuje mi do takiego love story. Nie, żebym w ogóle nie chciała alfy w opowiadaniu, bo chcę, ale nie w takiej roli. Mam nadzieję, że jednak zdecydujecie się na co innego. Niestety teraz żadna propozycja nie przychodzi mi do głowy, ale jak coś wymyślę to jeszcze napiszę.
    A co do samego rozdziału to byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona tą audiencją. A w szczególności właśnie samcem alfa. Jest naprawdę super. Taki w porządku. No i świetnie, że Conall dostał taką fajną fuchę i nie musi zabijać, ani uciekać. A jeśli chodzi o ich seks, to wolę jednak Liama na górze, ale cieszę się, że tego spróbowali. Liam słodki był, że tak się przełamał dla szczęścia Conalla. W ogóle obydwoje są słodcy. Naprawdę ich uwielbiam. Dlatego tym bardziej się cieszę, że zakończyło się happy endem! Strasznie się bałam, że jednak tak nie będzie.
    Enyłej, strasznie Wam dziękuję, że napisałyście to opowiadanie. Było naprawdę super. Liczę na ten sequel, bo szkoda się rozstawać z takimi fajnymi bohaterami. Są naprawdę świetną odskocznią od FDTS. Mam też nadzieję, że kiedyś pojawią się też inne krótkometrażowce.
    Chyba sobie teraz od początku całość przeczytam ;)

  32. Gordon pisze:

    no szybko sie skonczylo, szybciej niz sie spodziewalem. ale spoko bylo, Liam i Conall sa w porzadku. podobal mi sie fragment jak Alfa kazal uderzyc Liama ;p szkoda, ze nie kazal tego powtorzyc. nie zebym chcial zeby Liam sie rzucil na szczeniaka, ale byloby ciekawie. za to cholernie przypadl mi do gustu Alfa. zajebisty. dlatego tez…

    Co do tego bonusu, mwahahahaa. tak jak ponizej, tez jestem za tym, zeby bylo cos z Alfa. no jasne, najlepiej sex ;p zobaczylbym goscia w postaci ludzkiej, moze byc spoko. co mi sie tam jeszcze nasuwa na mysl. jakis trening Liama i Conalla, kiedy szczeniak probuje nauczyc Liama opanowania. ale najlepiej taki w terenie gdzie Liam serio traci nad soba kontrole ;p bylaby zajebista taka walka. no i Alfa, Alfa ;p

  33. raya pisze:

    „juz konieeeeeeec??????????????!! dopiero co sie wkrecilam i polubilam bohaterooow ;(( ehh teraz ide sie smucic.”
    Podpisuję się obiema rękami.

    I lewą stopą.

  34. Katka pisze:

    Yuriko, hehe, no to krótkie opowiadanko ;*

    Miyak, Mon, samiec alfa powiadacie? Hehehe.

    DaughterOfWind, nie umiem jeszcze powiedzieć, kiedy dokładnie pojawi się na stronie, ale tak, piszemy coś jeszcze i będzie wrzucane ;) No, i dłuższe niż Outsider.

  35. DaughterOfWind pisze:

    Łeee, za szybko Wam to poszło ;< Można to było całkiem nieźle rozegrać w dłuższym czasie, choć nie mówię, że było złe ;)
    Mam tylko jedno "ale"… Pewnie to wiecie, ale możliwe, że Wam umknęło przy pisaniu. Mężczyzna po orgazmie ma bardzo czułego penisa i zaraz po wytrysku przyjemność z dotyku jest tak duża, że aż boli. ^ ^' Dlatego dwa momenty (jak Conall otarł się o Liama po jego wytrysku i jak poruszał się w nim po dojściu) są troszkę mało realne. Chyba że jakieś sado-maso XD
    Love ya, czekam na FDTS. ;) Ah, i planujecie coś nowego w najbliższym czasie?

  36. mon pisze:

    o mój boże! miyak, czytasz mi w myślach! taki trójkąt byłby przemega seksi.

    kocham tych pipków, zwłaszcza za to, że tak się kochają i dbają o siebie.

  37. Miyak pisze:

    Samiec alfa + Liam + Conall. Och doprawdy ta dwójka (uków – hahahaha) się prosi o dominację zupełną. A taki trójkącik będzie gorący. Albo Alfa podglądający i zazdroszczący. Albo… nie wiem ale z alfą :D

    Szkoda że już koniec. Strasznie szybko – ale możne zamiast jednego sequela uda się wybłagać jeszcze coś :D

  38. Yuriko-chan pisze:

    juz konieeeeeeec??????????????!! dopiero co sie wkrecilam i polubilam bohaterooow ;(( ehh teraz ide sie smucic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s