Fire Dragon Tattoo Studio – 17 – Wypad do „klubu”

Charlie wyszedł z hotelu z miną zbitego psa i zmierzył do swojego samochodu. Minął w milczeniu siedzącego na schodach i palącego papierosa Mike’a. Stanął przy Dodge’u i otworzył drzwi, patrząc na kumpla. Wyglądał, jakby wszystkie emocje z niego spłynęły. Czuł się teraz bardziej zraniony niż wściekły. Sam nie wiedział, dlaczego tak bardzo angażował się w coś z góry wyglądające na jakąś… mistyfikację.
— Wsiadasz?
— Ta… — mruknął starszy chłopak, podnosząc się. — I jak poszło?
Charlie wzruszył ramionami.
— Chyba jednak będę szukał faceta w klubach gejowskich.
— A mówiłeś, że to nie dla ciebie — zauważył Mike, podchodząc do drzwi samochodu od strony pasażera.
— Właśnie się okazało, że to jednak nie ma znaczenia. Zapomnij — odparł tatuażysta, wsiadając i odpalając samochód.
Mike tylko westchnął i także wsiadł do auta, uprzednio zgasiwszy papierosa. Chwilę później jechali z powrotem w stronę studia. Charlie włączył muzykę w radiu i miał zamiar sprawić, żeby wyglądało tak, jakby nic się nie stało. Szkoda tylko, że przed oczami cały czas miał Rusha.
— Sorry, że na ciebie nawrzeszczałem — powiedział po chwili, zerkając na Mike’a.
— Spoko, całkowicie zrozumiałe. — Manager kiwnął głową. — Ale naprawdę było tak źle? Co ci powiedział?
— Właściwie to nic mi nie wyjaśnił. Z tego co zrozumiałem, już miał zaplanowane od samego początku jakoś to skończyć. I wspomniał, że wcale się nie umawialiśmy, że nikogo na boku mieć nie możemy… Dobrze wiedzieć po fakcie, co?
— Czyli… że co? Zaznaczył sobie w kalendarzu datę, kiedy ma zamiar z tobą zerwać? To się kupy nie trzyma.
— A cholera wie. Ale wiesz, co mnie wkurwia? Że mówił jedno, a i tak robił swoje. Nie za fajnie jest wiedzieć, że rano się pieprzył ze mną, a wieczorem z jakąś laską i pewnie mówił jej podobne rzeczy. Trudno go pojąć w ogóle…
Mike skrzywił się i pokiwał głową.
— No… Dziwne to trochę. Że się w ogóle nie tłumaczył.
— No, chyba nic by mu się nie stało, gdyby powiedział. — Charlie był tego samego zdania. — Ale nie będę na siłę wyciągał, jak i tak miał mnie gdzieś…
— Tak myślisz?
— Nie widzę innego wyjaśnienia.
— Mhm — odmruknął Mike. Nie miał już nic innego do powiedzenia.
Jechali w milczeniu, by po kilku minutach podjechać pod studio, w którym zostawili klientów na łasce Jasona i Kate. Weszli do środka. Jason był u siebie i chyba dziarał kolejnego klienta. Dziewczyn z wcześniej już nie było, a Kate siedziała przy kontuarze, oglądając paznokcie. Kiedy tylko ich zobaczyła, spięła się cała i w napięciu popatrzyła na Charliego.
— I?
Ten w odpowiedzi tylko wzruszył ramionami i minął ją bez słowa, kierując się do swojej pracowni. Nie chciało mu się już gadać o Rushu. Wystarczyło, że w głowie obijał mu się jego głos. Oczywiście z brytyjskim akcentem.
Mike popatrzył za nim i dopiero kiedy chłopak zniknął u siebie, podszedł do dziewczyny.
— Nawet nie pytaj. A do tego jakoś chujowo wyszło.
— Ale czemu chujowo? — spytała z napięciem w głosie. Sama niby przeszła coś podobnego, kiedy została rzucona przez tego przystojnego Brytyjczyka, ale nie była z nim na tyle długo, żeby coś do niego poczuć. Nie przywiązała się, za to z Charliem było najwyraźniej odwrotnie. Jakby nie patrzeć, Rush ciągnął to dłużej.
— Bo podobno nawet się nie tłumaczył ani nic. I w ogóle, no… sama byś chciała się w taki sposób dowiedzieć? — Mike uniósł znacząco brwi, a Kate przełknęła ślinę.
— Mhm, ten telefon był… Wow, szok. Nie wyszło za ciekawie. Dobrze, że chociaż dojechaliście cali — rzuciła wymownie, a Mike przewrócił oczami.
— Nic mi o tym nie mów. Aż mi się niemiło przypomniały stare czasy, kiedy Charlie trzymał się z takim jednym. Uch, szaleńcy.
— Jakim jednym? — Zainteresowała się.
Mike oparł się łokciem obok niej i przeczesał włosy palcami.
— Taki Ryan. Czubek z lekka.
— Czemu czubek? I co? Dawno to było, że mówisz „stare czasy”?
Chłopak zamyślił się, kalkulując.
— Będzie ze trzy, cztery lata. No, może niecałe. Gówniarzami byliśmy.
— No, strasznymi — zauważyła troszkę sarkastycznie. — Ale… czemu się rozeszliście? Coś się stało? — spytała z typową, babską ciekawością.
Mike podrapał się po włosach z grymasem. Nie myślał ostatnio o Ryanie i teraz poczuł lekkie wyrzuty sumienia. W końcu to nie było dokładnie tak, jak mówił. Nie tylko Charlie się z nim trzymał. Razem stanowili trójkę dobrych kumpli.
— Poszedł siedzieć. Mówiłem, że szaleńcy.
— Matko? Za co?
— To skomplikowana sprawa. Niby za kradzież. — Wzruszył ramionami z ciężkim westchnieniem.
— Niby?
— Niby, niby, bo to był tylko… może nie „tylko”, taki ich wyskok kolejny. Ale Ryan się tłumaczył, że „chciał oddać”. Gwoli ścisłości o samochód chodziło.
— I ile za to dostał?
— Osiem lat z możliwością warunkowego — wyjaśnił. Sam był na procesie i nie było to wcale przyjemne wspomnienie. To bardzo przygnębiające, gdy widzi się swojego przyjaciela odprowadzanego w kajdankach z sali sądowej po ogłoszeniu wyroku.
— Aha — mruknęła Kate, sama nie wiedząc, czy to dużo za kradzież auta, czy mało.
Mike zamyślił się chwilowo, ale zaraz potem otrząsnął się i wstał z krzesła.
— Długo nas nie było, co? — Zerknął na zegarek. — Klienci się schodzili?
— Nie no, tylko ci zapisani i jedna dziewczyna, którą zapisałam na jutro, żeby mogła sobie z Charliem pogadać o wzorku.
— No właśnie, Jason miał z nim coś o tatuażach gadać. Podobno Charlie dręczy klientów. Patrząc na tę dwójkę, którego byś o to prędzej oskarżyła? — Zaśmiał się, a Kate odpowiedziała tym samym.
— Dręczy? Niby czym? Gadkami o sztuce?
— Nie no, że bardziej się skupia na tatuażu niż na kliencie, czy coś takiego.
— Nooo, to by się zgadzało. Bo pamiętaj, Mike! — Podniosła jedną rękę, a drugą przyłożyła do serca. — Tatuaże to sztuka przez wielkie S, a nie jakieś tam wzorki na skórze — przemówiła patetycznie i roześmiała się.
— Powtarzane mi to jest od wieków, więc pamiętam — Mike zaśmiał się i zmierzył do pracowni Jasona. — Idę na wizytację.
— No okej. Jak będziesz wracał, to zrób mi po drodze kawy! — zawołała jeszcze.
— Nie ma sprawy! — odkrzyknął i stanął w drzwiach jednej z dwóch pracowni, patrząc na tatuującego mężczyznę oraz klienta, który już miał na sobie chyba więcej tatuaży niż Jason.
Mężczyzna wyglądał na zrelaksowanego i zadowolonego z tego, co dziara mu na ramieniu tatuażysta. Mike odchrząknął, zwracając na siebie uwagę.
— Kończysz powoli?
Jason zerknął w jego stronę.
— Nie, jeszcze moment, ale co jest? — Kopnął w jego stronę dodatkowy taboret na kółkach, a chłopak usiadł na nim wygodnie i zapatrzył się na powstający wzór.
— To pójdziemy zapalić, kiedy skończysz. Sorry, że tak wylecieliśmy z Charliem, ale widzę, że się wyrabiasz.
Jason kiwnął głową, nie przerywając pracy.
— Spoko, jakoś to odpokutujecie. — Zaśmiał się.
— To nie było z mojej winy, Charliego męcz — odparł Mike z krzywym uśmiechem w momencie, kiedy temat rozmowy wszedł do pracowni, stając za kumplem.
— Jason, kończysz powoli? — zapytał, jak Mike wcześniej.
— Wszyscy coś od ciebie chcą, co? — Klient zaśmiał się do Jasona, a ten przewrócił oczami.
— Ta, kochają mnie tu — odparł sarkastycznie i dopiero spojrzał na Charliego. — Jeszcze nie. A co chcesz, młody?
— Zapytać chciałem, czy nie masz wolnego wieczoru. — Zerknął na klienta i Mike’a. — Żeby do klubu pójść, czy coś. — Nie chciał mówić o gejowskim przy facecie.
— Do klubu? — spytali jednocześnie Jason i Mike, na co ten pierwszy od razu zareagował swoim ochrypłym śmiechem. — Chcesz odreagować, czy iść do klubu? — dodał po chwili.
Charlie rzucił mu wymowne spojrzenie.
— To pierwsze.
Mike przewrócił oczami.
— To powodzenia w takim razie. Uch. — Machnął ręką i wyszedł. Żałował, że wie, o co chodzi.
Dlatego Charlie nie chciał przy nim gadać z Jasonem. Chyba powinien zacząć oszczędzać Mike’a pod tym względem. Tymczasem zajął jego wcześniejsze miejsce.
— To jak? Chciałoby ci się pójść?
— I tak nie mam innych planów, więc spoko, młody — kiwnął głową, dalej robiąc tatuaż. — Ale obgadamy to późnej, co?
— Spoko, dzięki. — Charlie rzucił jeszcze krótkie spojrzenie na powstający tatuaż i wyszedł z pracowni.
Kiedy klient Jasona opuścił studio, tatuażysta poszedł zapalić, tradycyjnie zostawiając w pracowni Charliego z popijającą kawę Kate. Mike już czekał na niego za rogiem i kiedy go zobaczył, zamachał swoją pustą paczką.
— Skończyły mi się, dasz?
— Mhm.
Jason rzucił mu paczkę, a Mike wyciągnął sobie papierosa i podpalił. Trzeba było przyznać, że Jason nie oszczędzał na fajkach i jego były lepsze. Wolał już nie myśleć, ile kasy na nie wydawał. Kiedyś jeszcze manager nad tym dumał i kalkulował, ale wstępny wynik tak go przeraził, że wolał nie wnikać, bo jeszcze przez wyrazy współczucia dałby mu jakąś monstrualną podwyżkę.
Mężczyzna oparł się o mur obok szefa i przytknął papierosa do końcówki tego, którego palił Mike, aby odpalić.
— No i jak? Idziesz z Charliem do tego… klubu? — rzucił chłopak, wzdychając ciężko. Sam musiał się niedługo ulotnić do swojej drugiej pracy.
— No, a czemu nie? Toż nie zaproszę go na romantyczną kolację. — Jason zaśmiał się, zaciągając się dymem.
— Właśnie wyobraziłem sobie ciebie w białym garniaku z różą w ręce. Nie, masz rację, to byłby kiepski pomysł. Szkoda tylko, że idziecie do takiego, że nie mogę się z wami zabrać i oglądnąć się za jakąś dziewczyną.
— Nie wiem, czy w ogóle dotrzemy do jakiegoś klubu. Szkoda zachodu. — Mężczyzna wzruszył ramionami w swój specyficzny, zlewczy sposób.
— Co masz na myśli?
Jason popatrzył na Mike’a wymownie.
— Po chuj iść do klubu na seks, jak można w domu?
Chłopak od razu mocniej się zaciągnął. Nie wiedział, jakiej innej odpowiedzi się spodziewał. W ogóle nie powinien wkraczać na takie tematy.
— Niby masz rację — rzucił, byle coś odpowiedzieć.
Jason, widząc jego minę, roześmiał się bardziej i potargał go po włosach.
— Mały, biedny heteryk. Masz przejebane. — Schylił się do niego. — Charlie znowu jest wolny.
Mike rzucił mu zblazowane spojrzenie.
— Jak się jeden odwalił, to drugi nagle wolny. — Westchnął cierpiętniczo. Już gdy jechali do hotelu, wiedział, że jego czasy wolności się kończą, ale nie chciał za bardzo tego roztrząsać, żeby jeszcze bardziej Charliego nie wkurwić. Chociaż i tak wyszło nieplanowanie pod hotelem. — Może powinniśmy w zamian za któregoś z was jakiegoś hetero przyjąć na etat, co? — rzucił zgryźliwie.
— Którego na przykład?
— Najlepiej obydwu! — Zaśmiał się.
— Aż tak nas nie lubisz? — Jason udał smutną minę, ale w jego wykonaniu była bardziej straszna niż ponura. — A my tak cię lubimy… — Musnął opuszkami jego szyję.
Mike automatycznie pacnął jego rękę i odsunął się na krok, dopalając swojego papierosa.
— Żebyś znowu nie zaczął mnie lubić za bardzo — uprzedził.
Tatuażysta przewrócił oczami i zaciągnął się papierosem, którego następnie zgasił.
— Jest jak było. Nie mniej, nie bardziej.
— Ale zmieniłeś nastawienie — Mike stwierdził fakt. Od wypełnienia ich „umowy” miał zupełny spokój i ze strony Jasona i Charliego. Dzięki temu pracowało mu się w studiu dużo lepiej. Chętniej do niego przyjeżdżał.
— Znaj me dobre serce — prychnął Jason, odpalając kolejnego papierosa.
— Doceniam. — Mike wywrócił oczami.
— I masz co… Ech, szkoda, szkoda. — Tatuażysta załamał ręce, obracając w ustach papierosa.
— Rozumiem, że ubolewasz nad straconym obiektem do dręczenia. Ale przynajmniej będziemy mieć jakieś zdrowe stosunki w pracy — odparł Mike z lekką drwiną w głosie.
— „Stosunki”, tak?
— Oż, odpieprz się! — Mike stuknął go pięścią w ramię, wykrzywiając wargi w grymasie.
— Sam zacząłeś.
— To ty się czepiasz słów — odparł twardo, zakładając ręce na piersi.
— Marudzisz.
Mike tylko westchnął i zerknął na zegarek.
— Będę się zbierać do firmy.
— Jasne. Miłego — odmruknął Jason.
Chłopak skinął mu głową i wsiadł do swojego Mustanga, uprzednio machając przez wielką szybę w studio Charliemu i Kate.

***

Kiedy Kate pożegnała się z chłopakami późnym wieczorem, Jason i Charlie zostali sami w salonie, żeby go zamknąć i jechać do klubu. Jak zwykle nie było już wtedy co robić, ale zawsze musieli odsiedzieć swoje do określonej na drzwiach studia godziny. Liczył się profesjonalizm, jak to wypominał im Mike.
— To jak? Darkroom, u mnie czy u ciebie? — Jason przedstawił opcje, przyglądając się, jak Charlie włącza alarm.
Chłopak popatrzył na niego uważnie. Zgasił światła i sięgnął po klucze od studia.
— A co? Nie chce ci się do klubu?
— No proszę, po co ja tam?
Charlie wzruszył ramionami i zamknął drzwi.
— Okej, to może być u ciebie.
— No to? — prychnął Jason, znużony tym przedłużaniem. — Zamykaj to i spadamy stąd.
Charlie skinął głową i chwilę później jechali już pod mieszkanie Jasona, jak zwykle nie odzywając się do siebie zbyt wiele. Nie mieli wspólnych tematów. „Dogadywali” się tylko w łóżku. Dlatego, kiedy chłopak wreszcie zaparkował, bez słowa wysiedli z samochodu i Charlie powlekł się za Jasonem, wsadzając ręce w kieszenie. Mężczyzna otworzył drzwi mieszkania i wszedł do środka. W końcu Charlie nie był jakąś laską, żeby puszczać go pierwszego.
Chłopak zamknął za sobą i rozejrzał się. Jakby na to nie patrzeć, był tu dopiero drugi raz. Proste, czyste i bardzo neutralne mieszkanie. Kolejna rzecz, która kontrastowała z charakterem Jasona.
— Napijesz się czegoś? — rzucił gospodarz, który sam już pił wodę w kuchni.
— Nie, dzięki. — Usłyszał w odpowiedzi od młodszego tatuażysty, który właśnie zdjął z siebie podkoszulek i rzucił go na oparcie fotela, na którym usiadł.
— Jasne — odmruknął Jason i wrócił do salonu, popijając dalej wodę. Oparł się o framugę drzwi i czekał.
Charlie otaksował wzrokiem jego wysoką postać.
— Hm? Do sypialni?
— Jak chcesz. — Mężczyzna wzruszył ramionami.
Chłopak rozejrzał się, przypominając sobie, gdzie była jego sypialnia, po czym wstał i zerknął na niego przez ramię.
— No to chodź. Chyba nie mamy nic do obgadania? — Zaśmiał się. Może niespecjalnie radośnie, ale chciał chociaż odrobinę nadać temu wieczorowi luźniejszy nastrój. W końcu mieli się pieprzyć, a nie opłakiwać zmarłych.
— Nie przypominam sobie — odmruknął Jason i ruszył za chłopakiem.
Kiedy byli już w sypialni, postawił butelkę wody przy łóżku, a obok niej położył papierosy i zapalniczkę. Charlie podszedł do niego i sięgnął dłonią do jego szyi. Żeby pocałować go przy szczęce, musiał wspiąć się na palce. I co dziwne, w tej sytuacji czuł się przy nim luźniej, niż kiedy rozmawiali.
Jason zaśmiał się chrapliwie i przyciągnął chłopaka do siebie, pochylając się oraz całując go mocno w usta. Jego zakolczykowane wargi całowały zupełnie inaczej niż te Rusha. Charlie aż się na chwilę zastopował, dochodząc do tej konkluzji. Zaraz potem jednak oddał pocałunek, wsuwając mu w tym samym czasie dłonie pod bluzkę. Mężczyzna zaśmiał mu się w usta, samemu łapiąc go z tyłu za włosy i odchylając mu głowę, żeby polizać z lubością jego szyję. Dawno nie miał seksu, dlatego Charlie akurat wpasował mu się w potrzeby.
Chłopak słyszalnie wypuścił powietrze. Lubił to jego zdecydowanie. Podrapał go lekko po żebrach i skierował palce wyżej, aby pomasować jego wytatuowaną klatkę piersiową.
— Niegrzeczny, co? — Jason uśmiechnął się i bez pardonu popchnął Charliego na łóżko.
— Jak zawsze — odpowiedział z drapieżnym uśmiechem, unosząc się na łokciu, drugą dłonią sięgając do swojego rozporka.
— To dajesz. Rozbieraj się — rzucił gospodarz, stając w nogach łóżka z rękoma założonymi na piersi.
Charlie zwilżył wargi językiem, rozpinając leniwie guzik, wciąż jedną ręką. Nie spuszczał z Jasona wzroku, jego też chcąc już zobaczyć nago. Rozpiął powoli swoje spodnie i uniósł w górę biodra, żeby je zsunąć. Mężczyzna tylko patrzył, jak Charlie najpierw zsunął je do połowy ud, a potem wyciągnął z bielizny swojego penisa. Przesunął po nim kilka razy dłonią, przygryzając wargę. Jason pokręcił z rozbawieniem głową i zdjął jednym ruchem koszulkę, ukazując swoje chude, ale niejako umięśnione ciało, które prawie w całości pokrywały tatuaże. Od razu spoczęło na nim łakome spojrzenie chłopaka, który podziwiał wzory. W tym czasie sam zdjął do końca spodnie i bieliznę, po czym skopał je na skraj łóżka. Jason także pozbył się ubrań. Nie miał jakoś szczególnej ochoty, żeby cackać się z ciuchami.
Nagi wszedł na łóżko, od razu przyszpilając Charliego za ramię do materaca i całując mocno w usta. Zupełnie inaczej niż Rush. Trudno było znaleźć jakiś wspólny element w seksie z Greyem i z tym ponad dwumetrowym facetem. Z Rushem było wręcz leniwie i zmysłowo. W łóżku z Jasonem nie było czegoś takiego jak „delikatność”.
Chłopak sięgnął dłonią do jego karku, przeczesując palcami czarnego irokeza. Cholera, nawet włosy mieli inne w dotyku. Rusha takie delikatne, a Jasona sztywne i trochę szorstkie.
Mężczyzna wepchnął język niemal brutalnie do ust chłopaka, a dłońmi ugniatał jego ciało. Charlie stęknął w ten mocny pocałunek, czując, jak jego penis twardnieje w odpowiedzi. Niezbyt mu teraz pomagały myśli, że w seksie z Rushem czuł coś… Nie tylko zaspokojenie. Teraz jednak postanowił skupić się na cielesnej rozkoszy, która wraz z dotykiem dłoni Jasona zaczynała go przyjemnie wypełniać.
Jason w końcu puścił jego usta i własnymi przesunął się w dół na klatkę piersiową chłopaka, następnie zaczynając ssać mu sutki. W odpowiedzi od razu poczuł, jak chłopak unosi jedną nogę i ociera wnętrzem uda o jego biodro, oddychając głęboko. Dłońmi to drapał, to głaskał go po karku. Jason za to znaczył ciało chłopaka kolejnymi, czerwonymi śladami. Jedną dłonią chwycił jego penisa i zaczął go pieścić. Sam też zaczynał z każdą chwilą być coraz bardziej podniecony. Czuł, jak Charlie wygina do niego biodra w odpowiedzi na ruchy jego dłoni. Chłopak nie bardzo miał go jak pobudzić z tej pozycji, a zrzucenie na bok tego wielkiego faceta było niezbyt możliwe. Ograniczył się więc do masowania jego ramion i pleców.
— Nie musisz, wiesz? — mruknął niespodziewanie Jason znad jego brzucha, na którym też było już kilka malinek.
— Hm? — Charlie spojrzał na niego w dół, nieco skołowany.
— Leż po prostu — burknął mężczyzna i ugryzł go w jeden z sutków.
— Ach…! No ale, nn… ty też chcesz — rzucił, głaszcząc go palcami po szyi.
Jason zmierzył go wzrokiem, po czym podniósł się znad niego, prostując się i biorąc swojego penisa do ręki.
— To masz.
Charlie uniósł się na kolana i na razie sięgnął do jego krocza dłonią, wytrącając mu z ręki penisa oraz samemu go chwytając. Wpił się równocześnie w jego usta swoimi.
Mężczyzna pocałował go, przy okazji przygryzając jego wargi zębami. Mocno. Tak, że następnego dnia na pewno będą ślady. To było zdecydowanie inne niż usta Rusha.
— Teraz mi się daj posmakować — zamruczał po chwili, opadając na tyłek i pocierając policzkiem o jego penisa.
— „Posmakować”? Jak słodko — prychnął Jason, ocierając się o twarz chłopaka ze swoją ręką na jego karku.
— Niech i będzie „daj sobie obciągnąć” — poprawił się Charlie, wznosząc na niego wymowne spojrzenie. Wysunął język do ocierającego się o jego twarz penisa.
— Dobra, dobra. Nie pieprz, tylko bierz go. — Jason pokręcił głową.
— Się robi — rzucił chłopak, odsuwając się tylko po to, żeby po chwili polizać żołądź i zacząć powoli wsuwać sobie penisa do ust.
Jason uśmiechnął się wrednie pod nosem, obserwując poczynania chłopaka i na razie nie robiąc nic poza tym.
Charlie nie spuszczał wzroku z jego twarzy, zasysając się na kutasie. Lubił patrzeć na twarz partnera przy całowaniu i ogólnie przy seksie. Zamlaskał, zaczynając poruszać głową. Mężczyzna, któremu obciągał, zamruczał chrapliwie i pogłaskał chłopaka po włosach. Ten w odpowiedzi zacisnął mocniej usta na jego penisie i brał go wreszcie całego do gardła. Jason mógł też poczuć dłonie Charliego błądzące po jego pośladkach. Nie przeszkadzało mu to jakoś szczególnie, póki chłopak nie przeginał.
W końcu, znudzony własną bezczynnością, przyciągnął sobie do krocza głowę Charliego, zaczynając go tym samym posuwać w usta. Ten jęknął krótko, nieco zaskoczony tą zmianą. Ulokował się wygodniej, żeby się nie zakrztusić. Po chwili się przyzwyczaił. Palce tym razem po prostu zacisnął na tyłku Jasona, przyjmując do gardła ten kawał mięcha. Czuł, jak jego własny penis twardnieje i staje się tak samo twardy jak ten, który połykał co chwilę. Było tak intensywnie i mocno.
— Nnn… — stęknął po jakimś czasie, kierując dłoń na biodro starszego tatuażysty i po chwili odrywając się od jego krocza. — Może już? — Westchnął, nieco tym zmęczony. Oblizał nabrzmiałe usta.
Jason nie odpowiedział, tylko pocałował go, popychając na materac z powrotem do pozycji leżącej. Nim Charlie się zorientował, miał wysoko uniesione biodra, a nogi zarzucone na ramiona Jasona. W tej pozycji widział tylko swojego penisa wiszącego nad twarzą i głowę mężczyzny między udami.
Rzucił mu rozpalone spojrzenie, automatycznie bardziej podniecony. Ręce rozłożył na materacu i obserwował Jasona łakomie. Mężczyzna ugryzł go w udo, po czym, jedną ręką podtrzymując go, drugą pieścił jego członek. Ustami pracował w tym samym czasie nad jego wejściem.
Słyszał, jak chłopak oddycha płytko, raz po raz drżąc na całym ciele. Znał już jego reakcje i wiedział, jak go rozluźnić. Uśmiechnął się do siebie i zamienił swój język na palce, które weszły w dziureczkę Charliego dużo głębiej. Na to chłopak zareagował już głośnym westchnieniem, czepiając się jedną dłonią poduszki, a drugą nerwowo przebiegając po swoim ciele. Od wytatuowanego na środku torsu przebitego serca, do podbrzusza.
— Z czy bez? — rzucił nagle Jason między liźnięciami, które serwował udom Charliego.
Chłopak zastanowił się. Miało być całkowicie inaczej niż z Rushem. Jak tylko się da, pomyślał z premedytacją.
— Bez.
Jason odpowiedział tylko skinieniem głowy, po czym splunął na wejście Charliego i podsunął je sobie pod wyprężonego penisa. Chłopak, rozluźniony wcześniejszymi pieszczotami, odetchnął głębiej i przygotował się.
— Mm, dawaj go.
— Wedle życzenia — mruknął Jason zachrypniętym głosem i naparł na szparkę.
Charlie przyjął to z cichym pomrukiem, zachęcająco kręcąc biodrami. Mężczyzna uśmiechnął się tylko i sukcesywnie zaczął w niego wchodzić, aż do samego końca.
Kiedy wsunął się cały, poczuł, jak chłopak chwilowo się na nim zacisnął. Następnie sięgnął do jego karku, ściągając niżej do siebie. Jason zaśmiał się chrapliwie i pochylił się, całując Charliego oraz zginając go też jeszcze bardziej. Chłopak stęknął w jego usta, oplatając mu szyję ramionami. Oddał pocałunek agresywnie, błądząc językiem w ustach mężczyzny.
Jason podparł się jedną ręką przy jego głowie i nie przestając pożerać ust chłopaka, zaczął powoli ruszać biodrami. Ta przyjemna, gorąca ciasnota była cudowna. Aż przez chwilę wyobraził sobie, jak by to było, gdyby zamiast młodego tatuażysty miał tu Mike’a. Mógł się tylko domyślać, ile razy swego czasu Charlie podczas seksu wyobrażał sobie, że robi to ze swoim kumplem, ale w odwrotnej sytuacji niż życzyłby sobie tego Jason. Teraz pojękiwał w usta starszego kolegi z pracy, nieświadomie porównując je do ust tego cholernie seksownego Anglika.
Obaj pieprzyli się niby ze sobą, ale tylko ciałami. Umysłami błądzili po zupełnie innych rejonach. Niczego innego zresztą od siebie nie oczekiwali.
— O tak…! — stęknął Charlie, odrywając się od jego ust. — Mocniej…!
— Ta… już, już — mruknął Jason, przyspieszając znacząco.
— Mhm… tak jest dobrze. — Chłopak westchnął, samemu też poruszając się w jego rytmie oraz nabijając się mocniej na jego kutasa, nawet nieco boleśnie. Pokrzykiwał co jakiś czas.
Jason posuwał go, marząc o ciasnym tyłku swojego szefa. Pieprzone zakazane owoce. Gdyby Charlie znał jego myśli, nie oddawałby mu się teraz tak chętnie. Na szczęście o niczym nie wiedział.
Sięgnął pomiędzy ich ciałami do swojego penisa i zaczął się pospiesznie masturbować, wpijając się ustami w szyję mężczyzny. Jason czuł, że jutro będzie miał po tym seksie ślady, ale nie takie jak Charlie. Rozbawiło go to trochę. Zamruczał przy uchu chłopaka, nie zwalniając, tylko poprawiając się, żeby móc jeszcze pełniej wbić się w niego.
— Aaach…! — krzyknął Charlie, czując go jeszcze głębiej, skąd fala rozkoszy przemknęła przez jego ciało. — Tak, tak…! — Chciał tego więcej, chociaż równolegle do przyjemności odrobinę go zabolało, co już było lekkim dyskomfortem. Nie lubił tego czuć w trakcie seksu, jednak tym razem było inaczej. Sam nie wiedział dlaczego. Może po prostu chciał odpłynąć, a to mogło pomóc.
— Ha… Lubisz to — wywarczał Jason, czując, że zaczyna być coraz bliżej spełnienia.
Odpowiedzią było tylko kolejne głośne jęknięcie, które nie poddawało w wątpliwość, że Charliemu jest dobrze. Chłopak przyspieszył ruchy dłoni na swoim penisie, z którego chwilę później zaczęła tryskać sperma, a mięśnie zaciskały się na członku Jasona. Mężczyzna, czując to i widząc, oblizał spierzchnięte wargi i nie powstrzymując się już, dobił w chłopaka jeszcze kilka razy. Doszedł na jego brzuch, tors i trochę na twarz, uprzednio wysunąwszy się z niego całkowicie.
Charlie opadł bezwładnie, całkowicie wykończony. Leżał tak, dysząc ciężko. Prawdopodobnie nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, jak wygląda. Cały w malinkach, ze śladami ugryzienia na wargach i skropiony nasieniem Jasona.
Starszy mężczyzna dyszał chwilę nad nim, aby w końcu się podnieść. Poklepał chłopaka po udzie, kiedy jego nogi zrzucił na łóżko.
— Idę się umyć, a ty nie zasypiaj, bo tak mi w łóżku nie będziesz spać.
Charlie rzucił mu przeciągłe spojrzenie.
— No… Pójdę się umyć po tobie — odparł zmęczonym głosem, lekko przymykając oczy. Czuł, że cały się lepi.
Usłyszał trzask zamykanych drzwi od łazienki. Poprawił się na łóżku i sięgnął do twarzy, czując pod palcami spermę. Wytarł się wierzchem dłoni. Mm, przyjemnie by teraz było przytulić się, jak z Rushem… Uch. Wykrzywił usta w grymasie przez tę myśl. Że też musiał mieć taki niefart. Najpierw Ryan, potem Mike i to jego heteryckie ja. A teraz największy dupek świata – Rush.
Po chwili wstał z łóżka i syknął pod nosem. Chyba trochę przesadzili. Podszedł do łazienki i bez pardonu wszedł do środka. Jason jeszcze był pod prysznicem. Charlie zastanowił się chwilę, po czym wszedł do niego.
— Mogę? Lepię się.
Mężczyzna zmierzył go wzrokiem.
— Nie umrzesz od tego przecież — burknął i ustąpił mu miejsca, wychodząc z kabiny.
Charlie nie skomentował. Wszedł pod strumień wody, przymykając oczy i pozwalając wodzie spłynąć po twarzy. Włosów jednak nie zamoczył. Myjąc się, zauważył, że będzie miał jutro niemało czerwonych śladów na ciele. Jason pod tym względem sobie nie żałował.
— Piwo? Kawa? Czy spać? — Usłyszał zza kabiny głos Jasona.
Po chwili ciszy Charlie odpowiedział.
— Piwo? Wcześnie jest. Chyba mam pomysł na ten napis. Popracujemy nad tym?
— Tak, jak wyjdziesz spod tej wody — rzucił gospodarz, a Charlie mógł usłyszeć już tylko trzask drzwi.
Po chwili też wyszedł z łazienki, uprzednio przewiązując się w pasie ręcznikiem. Wszedł do salonu i usiadł na kanapie. Dołączył do niego Jason w… niczym. Niósł dwa piwa. Jedno podał Charliemu, a z drugim usiadł na drugim fotelu.
— Dzięki. — Chłopak wziął od niego otwartą butelkę, oglądając jego ciało z góry do dołu. Pili chwilę w milczeniu, po czym Charlie rozejrzał się po pokoju i spytał. — Gdzie masz jakieś kartki i coś do pisania?
— Moment — mruknął Jason i zostawiwszy piwo na stoliku poszedł po to, o co prosił chłopak. Wrócił i rzucił wszystko na stolik, ponownie się rozsiadając.
Charlie usiadł na skraju kanapy i pochylił się nad kartką, chwytając w rękę ołówek. Popił alkohol i zaczął coś bazgrać.
— Chcę, żeby to było trochę po skosie, nie całkiem poziomo. Tak łukiem — mówił, rysując. — I żebyś oplótł ten napis drutem kolczastym.
— Coś jak w Twisted Pictures?
— Tak, dokładnie! — podchwycił, kiwając głową. — I na środku serce.
Narysował mniej więcej kształt napisu w czcionce, którą niedawno gdzieś upatrzył. Podsunął kartkę Jasonowi. Widniało tam spore „NO HEART NO ART”. Jason wziął kartkę do ręki, oglądając szkic.
— A nie myślałeś, żeby to przypalić? Skoro masz to ptaszydło na plecach i na rękach te płomienie z drutami. — Zamyślił się, popijając piwo. — Takie to twoje „płomienne uwiązanie” do sztuki. — Zaśmiał się chrapliwie. W duchu podobała mu się taka idea.
Charlie zmarszczył brwi, pochylając się do niego. Kontemplował swój szkic, próbując to sobie wyobrazić.
— A przypaliłbyś cały napis, czy tylko drut? — spytał, bo zaczynał mu się podobać ten pomysł.
— Tylko część liter. — Skrzywił się i prychnął. — Jak można przypalić drut?
Charlie sięgnął po ołówek i wyciągnął go do niego.
— To pokaż, jak to widzisz.
Jason przewrócił oczami, ale przyjął go, kładąc na kolanach szkicownik, zaczął coś na nim rysować, dopracowując wzór.
— To napis musiałby być ciemniejszy, żeby się nie zlewał z płomieniami — stwierdził chłopak, patrząc mu przez ramię na powstający szkic.
Jason tylko kiwnął głową. Wiedział przecież, nie był głupi. Rysunek, który powstawał, spodobał się Charliemu. Szczególnie że Jason tak narysował płomienie, żeby mogły się one łączyć z tymi, które miał już na ramionach.
— I jak coś, to można to potem jakoś połączyć albo coś wstawić na ramiona. To jak będziesz chciał — mruknął w końcu Jason, kiedy skończył rysować i rzucił szkicownik na stolik.
Charlie napił się piwa, przyglądając się rysunkowi.
— Spoko, dopracuję go sobie i możemy robić.
— Chciałeś powiedzieć, że łaskawie pozwalasz mi robić — prychnął mężczyzna, dopijając piwo. A chłopak uśmiechnął się kątem ust.
— Szczegóły — rzucił. Nie przyznał się, że zawsze chciał tatuaż stworzony rękami Jasona.
— Możliwe, ale kopsnij mi się do kuchni po jeszcze jedno piwo — poprosił gospodarz, ponownie biorąc szkicownik. Lubił rysować.
Charlie skinął głową, dopił swoje i poszedł do kuchni. Znalazł w lodówce dwie butelki, więc jedną zabrał też sobie. Rozejrzał się. W kuchni było bardzo czysto i prosto. Zupełnie inaczej niż u niego, gdzie wszędzie panował chaos, którego nie potrafił opanować. Jason miał za to najpotrzebniejsze sprzęty i nic ponadto. W zlewie nie było żadnych brudnych naczyń, a nawet na jasnej podłodze kafelkowej nie można było uświadczyć brudu. Musiał dzisiaj zamiatać. Charlie był pod wrażeniem.
Po chwili wrócił do salonu i podał mężczyźnie piwo. Ten przyjął je bez słowa, dalej bazgrząc. Siedzieli w salonie jakiś czas, gadając na jedyny wspólny temat, jaki ze sobą mieli — tatuaże. I po dopiciu piwa, chłopak wreszcie poszedł spać. Zasnął szybko ze zmęczenia. Na tę chwilę seks bez zobowiązań był dla niego korzystny.
Jason jeszcze jakiś czas mantykował po swoim mieszkaniu. Chwilę siedział na oknie, gapiąc się w światła latarni, ale w końcu i on poszedł spać.

16 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 17 – Wypad do „klubu”

  1. Katka pisze:

    Yuu, dzięki wielkie, poprawiłam. Faktycznie, nie powinno być tego drugiego wysunięcia :) Dzięki jeszcze raz :* W ogóle widzę, że jeeeszcze jestem z poprawianiem przed Tobą XD Ciekawe, czy mnie dogonisz, hehe. No i powtórzę to, ale to strasznie słodkie, że tak lubisz Rusha i Charliego razem! A Ryan… hehehe, no jeszcze troszku do niego, ale cierpliwie czytaj, to w końcu go poznasz :D Pozdrowionka!

  2. Yuu pisze:

    Siemka :D No Katka, może i masz troche racji. Wasze opka to moja bajka na dobranoc. Jak się naczytam o męsko- męskim seksie to lepiej mi sie śpi XD
    Wstawiałbym komentarz kilka rozdziałów później, ale tutaj w oczy rzucił mi się błąd:
    ”Doszedł na jego brzuch, tors i trochę na twarz, uprzednio wysuwając się z niego całkowicie.
    Charlie opadł bezwładnie, całkowicie wykończony, na materac i leżał tak, dysząc ciężko. Prawdopodobnie nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, jak wygląda. Cały w malinkach, ze śladami ugryzienia na wargach i skropiony nasieniem Jasona.
    Starszy mężczyzna dyszał chwilę nad nim, zmęczony, aby w końcu podnieść się i wysunąć.”
    no. Więc najpierw się z niego wysunął, a później znów się wysunął? I to mi tutaj nie pasuje.
    Wgl ja chce z powrotem Rusha ;-; Znaczy z Charlim oczywiście. O i chcę tego Rayana *-* Nya. No to pozdrawiam i lecę do następnego rozdziału ^ ^

  3. Adela pisze:

    Zajabisty bez wątpienia z Mika przyjaciel. Jego najlepszy kumpel właśnie został potraktowany jak szmata do podłogi, a ten mu nawet nie współczuje tylko obawia się że Charlie zacznie znowu zarywać do niego

  4. Roselani pisze:

    Ano można tatuaże robić, ale nie pamiętam czy to przyszło z jakimś dodatkiem, czy od początku w trójce było. Tyle, że jest strasznie mały wybór i niewiele miejsc na ciele, w których jest możliwość zrobienia.
    Damn, a więc jednak mają nazwiska XD Cóż, nie ma możliwości zmiany, więc moi zostaną tacy skrzywdzeni już do końca życia. A naprawdę są skrzywdzeni. Taki biedny Mike na przykład został Mike’m Hetero… Cieszę, się przynajmniej, że Liam i Conall nie mają. Mogę się łudzić, że wpadłybyście na ten sam pomysł, co ja.
    W ogóle ta dwójka wywołuje u mnie jakieś zapędy twórcze. Od kiedy czytam mam straszną ochotę ich narysować. Do tej pory z Waszych postaci mam tylko kilka niedokończonych rysunków Rusha, który podzielił los mnóstwa fanartów z AH i skończył w szufladzie. Jednak mam wrażenie, że w końcu ulegnę i narysuje sobie wilczki…

  5. Katka pisze:

    Roselani, jesteś wspaniała, haha. Tak się szczerzyłam, oglądając te zdjęcia, że szok. Mogę skomentować? Bo muszę XD Nie wiedziałam, że w Simach można tatuaże robić! (dawno nie grałam) Fajnie wyglądają płomyczki na ramionach Charliego i te Jasona. Mike jest extra, ale i tak najbardziej mi się Conall podoba :) Słodki strasznie Ci wyszedł <3
    Hahaha, muszę przyznać, że bardzo chętnie zobaczyłabym więcej zdjęć XD Są extra.
    A co do nazwisk. Rush Grey. Charlie – recepcjonistka zwróciła się do niego, kiedy przyjechał do hotelu, per "Anderson". Mike Spencer i Jason Rebel. Co do Liama i Conalla to same nie znamy XD
    Naprawdę poprawiłaś mi humor ;* Też chcę takie miasteczko…

  6. Roselani pisze:

    Nie znalazłam tych rodzinnych zdjęć w tych wszystkich Simowych plikach, ale mam kilka robionych już w czasie gry. Wybrałam te, na których nie ma postaci z AH, bo oni zwykle wszyscy razem imprezowali. http://img267.imageshack.us/img267/3796/screenshot46z.jpg – Charlie i Jason
    http://img824.imageshack.us/img824/2360/screenshot47e.jpg – Mike i Rush
    http://img689.imageshack.us/img689/4629/screenshot49h.jpg – Charlie i Rush
    http://img230.imageshack.us/img230/8788/screenshot52g.jpg – Rush i Mike, z tyłu Liam i Conall
    http://img7.imageshack.us/img7/2503/screenshot53tp.jpg – Jason
    Teraz moje ulubione – http://img202.imageshack.us/img202/6770/screenshot54v.jpg – Mike i Rush, a za nimi Jason skrada się, żeby przestraszyć Mike’a. Pamiętam, że nie wydałam mu wtedy tego polecenia. Zrobił to złośliwiec z własnej woli.
    http://img823.imageshack.us/img823/5784/screenshot57g.jpg – Mike, Rush, Jason i Charlie
    http://img194.imageshack.us/img194/7840/screenshot58j.jpg – Rush i Conall
    To są niestety tylko zdjęcia z samych początków, później przestałam je robić. W ogóle to Charlie ciągle chodzi smutny, bo dałam mu jedną z cech „gderliwy”, Jasona nikt nie lubi bo jest „nieokrzesany” i „złośliwy”, Mike ciągle chce do pracy bo ma cechę „pracoholik”, Rush bez przerwy zaczepia ludzi bo jest „duszą towarzystwa”, Conall zabiera zabawki dzieciom bo ma cechę „infantylny”, a Liam świruje w tłumie, bo jest „samotnikiem”. Oczywiście to tylko niektóre z ich cech. Jednak te najbardziej upierdliwe. W każdym razie dzięki nim każdy z nich zachowuje się inaczej.
    Miałam jeszcze problemy z nazwiskami, bo z tego co pamiętam nie podawałyście, a jeśli tak to zapomniałam. I niestety byłam zmuszona im sama je nadać, przez co brzmią trochę idiotycznie. Leciałam skojarzeniami XD
    Enyłej, moje gejowskie miasteczko utrzymuję się najdłużej ze wszystkich, które robiłam wcześniej. Nigdy nie grałam zbyt długo – raz na kilka miesięcy przez dwa dni. Teraz już gram od ponad dwóch tygodni i jeszcze mi się nie znudziło. Co prawda, wiem, że niedługo to nastąpi, ale to i tak mój najdłuższy czas grania.

  7. Roselani pisze:

    Shivunia – tak Jason z Mike’m, a Charlie z Rushem. Zdjęcia jakieś są. Musiałabym je tylko znaleźć gdzieś w plikach. Jutro znajdę i pokażę :D
    Katka – cieszę się, że ucieszył Cię mój komentarz, bo ja jak zobaczyłam, jakie wypracowanie mi wyszło, w dodatku nie na temat rozdziału, to aż się zawstydziłam.

  8. Shivunia pisze:

    A jak w Simsach zeswatałaś Charliego, Mike’a, Jasona i Rusha? Jason z Mike’m ?
    Och chciała bym zobaczyć jak ci wyszli :D Nie ma tam opcji tego zdjęcia rodzinnego? Pokazała byś ?

  9. Roselani pisze:

    Aww, ja też się cieszę, że wróciłam. Nie sądziłam, że tak ciężko mi będzie nie komentować. Kiedyś w ogóle nie miałam takiej potrzeby. Ale jak komentarze mogłam sobie odpuścić to nowe rozdziały na ulubionych blogach już nie. Codziennie sprawdzałam, czy coś się tu nie pojawiło i niestety musiałam się straszliwie śpieszyć z ich czytaniem. Ah, to uzależnienie. Wydałam na nie majątek… W dodatku to, że miałam ograniczony dostęp do mojej używki (czyt. opowiadań), sprawiało, że tylko jeszcze bardziej szalałam. Skończyło się na tym, że leżałam sobie na hamaku pod drzewem, z laptopem na kolanach i grałam w simsy w moim gejowskim miasteczku. Stworzyłam je sobie tam wtedy w przypływie głodu i zrobiłam bohaterów z AH, jak i Wasze postacie – Charliego, Mike’a, Jasona, Rusha, Conalla i Liama. Wszystkich oczywiście zeswatałam. Bardzo się starałam, żeby mieli prawdziwe cechy pierwowzorów. W najnowszym dodatku jest nawet zawód tatuażysty, więc Charlie i Jason w swojej profesji siedzieli! Niestety nie wiedziałam, co robi Rush, więc został politykiem. To ze względu na moje skojarzenie go z brytyjskim Lordem.
    Kiedy napiszecie czym się naprawdę zajmuje, może zmienię mu zawód. Choć moim zdaniem pasuje.
    W każdym razie pomijając tą fascynującą historie, naprawdę tęskniłam za możliwością odezwania się tutaj i nawet skomentowałabym te rozdziały, które wyszły pod moją nieobecność, ale nie pamiętam już, co miałam do powiedzenia, kiedy to czytałam, a za drugim razem to już nie to samo.
    Aha i jeszcze, co do tego, że polubiłam Jasona… Ja lubię chyba każdą waszą postać. I to jest naprawdę dziwne… Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Uważam, że to nawet lekko upiorne.
    Tym tajemniczym akcentem kończę.

  10. kan pisze:

    Mimo , że Jason taki chłodny to jednak taki gorący ;D Można było się spodziewać, że rozpadnie się ten cały związek Rusha i Charliego. Nadal skrycie wierzę, że Mike w końcu zmieni swoją orientację, Jason z pewnością mu nie odpuści to już tylko kwestia czasu xD

  11. Shivunia pisze:

    Gordon >> cieszymy sie z twojego ujawnienia. Bardzo nam miło i mamy nadzieje na więcej twoich opinii :D No i oczywiście jako „mamuśka” Rusha czuje się przeszcześliwa że przypadł ci do gustu :D

    Roselani>> „…teraz już lubię Jasona.” Och jak to raduje me serce, tak samo ze wróciłaś i komentujesz :D

  12. Gordon pisze:

    czytam od jakiegos czasu ale dopiero teraz sie odzywam, sorka. I kurwa (za przeproszeniem) gdzie jest Rush? Niech sie blondas pojawi u chlopakow w studio i przeprasza Charliego. Najlepiej na kolanach ;p Nie zebym jakos szczegolnie chcial oblaskawienia Charliego. Jakby to wyjasnic… mam slabosc do Rusha. Pieprzyc ze najchetniej zobaczylbym go wiezgajacego z kutasem w tylku. ale lubie goscia ;p mimo ze chamski
    Sex dwumetrowca z plomiennym chlopaczkiem jest spoko. Mlody musial niezle po tym seksie wygladac mwahaha ]:-> Taki pogryziony, zmalinowany… kurwa chyba mam fetysz. Nevermind.
    Luz czytam dalej.

  13. Roselani pisze:

    Oh, jak dobrze w końcu móc komentować. Ostatnio czytałam tylko w iPhonie, prawdopodobnie wydając fortunę na internet. Komentowanie było jednak zbyt dużym poświęceniem. Enyłej… Rush. No jak on mógł wpaść. Miałam nadzieję, że to, jak mu dobrze z Charlim, zmotywuje go do zakończenia innych związków i rozejdzie się po kościach. A tu dupa za przeproszeniem… W dodatku tak dziwnie się zachowywał, kiedy Charlie do niego wtedy przyszedł. Taki jakiś zimny był. To było straszne. Mam nadzieję, że jeszcze zatęskni, albo zobaczy Charliego z kimś innym i przynajmniej pozazdrości. W każdym bądź razie, żeby tylko choć trochę zmienił swoje nastawienie do ludzi. Bo nawet jemu nie można ciągle wybaczać.
    Bardziej z dzisiejszego rozdziału to cóż… Nie lubię jakoś za bardzo seksu Charliego i Jasona. Może właśnie przez to, że taki bezuczuciowy, a ja romantyczką jestem. Jednak i tak akurat ten, był chyba w ich wykonaniu moim ulubionym. Nawet nie bardzo mogę powiedzieć dlaczego. Może dlatego, że teraz już lubię Jasona. Na początku był trochę straszny.
    Nie potrafię znaleźć konkretnego powodu, ale „A my tak cię lubimy” Jasona kompletnie mnie rozwaliło. Nie mogłam przestać chichotać. Całe szczęście, że wszyscy u mnie śpią.
    I want more!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s