Fire Dragon Tattoo Studio – 8 – Bezwarunkowe miłosierdzie?

Zanim otworzył oczy, stwierdził, że ktoś go obejmuje. Stęknął cicho, czując suchość w gardle i znajome pulsowanie w skroniach. Ostatnio aż za bardzo znajome. Czuł, że powinien trochę przystopować.
Dopiero potem uchylił jedną powiekę, by zarejestrować, co się dzieje. Z nieprzyjemnym szumieniem w głowie odwrócił się do tyłu i o mało serce nie wyskoczyło mu z klatki piersiowej. Osobą, która go obejmowała, był nie kto inny jak Jason.
Z rosnącą paniką podniósł kołdrę. Boże. Jestem nagi!
Gwałtownie i mało delikatnie odepchnął od siebie mężczyznę, zadzierając do siebie kołdrę i odsuwając się panicznie na drugi koniec kanapy.
— Co jest, kurwa?!
Jason zmarszczył się i zaklął szpetnie pod nosem. Otworzył oczy i wbił nienawistne spojrzenie w chłopaka, który zabrał mu całą kołdrę, zostawiając go gołego na środku kanapy.
Mike pospiesznie zszedł z kanapy, nie wypuszczając kołdry z rąk i zakrywając się nią. Niby faceci widzieli swoje penisy w łazienkach, gdy stali przy pisuarach, ale nie czuł się tak pewnie przy Jasonie. Nawet stojąc obok niego przy pisuarze czułby się idiotycznie.
Jego przerażone spojrzenie padło na penisa Jasona. On też jest nagi! Z bijącym sercem starał się przypomnieć sobie miniony wieczór.
— Nic nie pamiętasz? — spytał mężczyzna z wrednym uśmieszkiem na twarzy, który automatycznie na nią wypłynął, gdy ujrzał tak ciekawą reakcję ze strony swojego managera.
Ten z trudem przełknął ślinę. Nie pamiętał nic do momentu pojawiania się w mieszkaniu Jasona, ale gdy zwymiotował, wiedział, że mężczyzna wpakował go do łóżka. Ale potem…?
— Co się stało? — spytał szybko.
— A co podpowiada ci twój słodki tyłeczek? — Jason uniósł brwi w pytającej minie i nie przestając się uśmiechać, wstał i podszedł do bielizny chłopaka. Podniósł ją i zakręcił nią na palcu wskazującym.
Mike zamrugał i skupił się. Patrzył na niego z nienawiścią.
— Do niczego nie doszło — oznajmił stanowczym tonem, mając nadzieję, że tak właśnie było.
— Jeśli tak twierdzisz… — Mężczyzna z premedytacją zawiesił głos i rzucił w chłopaka jego bielizną. — Ubierz się, zanim Charlie się obudzi i pomyśli, że cię zgwałciłem.
Mike’owi na samą myśl zrobiło się słabo. Szybko wciągnął slipki i zaczął szukać reszty swoich rzeczy. Nie powinien tyle pić przy tym facecie. Wiedział to wcześniej, a i tak to robił.
Jason, nadal goły, wyszedł do kuchni.
— Chcesz kawy?! — krzyknął, samemu zaczynając sobie przyrządzać czarny napój.
— Tak! — odparł z grymasem Mike, zakładając spodnie. — I coś do żarcia, jak masz. I ubierz się, cholera!
— To przynieś mi gacie! — odkrzyknął tatuażysta, wyjmując z szafki drugą filiżankę. Zajrzał do lodówki. — Może być jajecznica? Czy wolisz omlet?
— Cokolwiek — stwierdził Mike, szukając jego gaci. Kiedy znalazł je obok łóżka, skrzywił się i przyniósł mu do kuchni. — Masz — mruknął, wyciągając je do niego.
Mężczyzna cmoknął w kierunku chłopaka z rozbawieniem, zakładając je na tyłek. Wyjątkowo rozdrażniony Mike zacisnął zęby.
— To zrób to śniadanie. Idę do łazienki.
— Obudź Katy i Charliego. Na pewno się ucieszy, jak zobaczy cię zaraz po przebudzeniu! — Jason zarechotał jeszcze.
Mike pokręcił głową z westchnieniem i najpierw poszedł do łazienki, żeby zobaczyć, czy wygląda tak koszmarnie, jak się czuje. Lustro niestety nie rozczarowało go pozytywnie. Miał podkrążone oczy i wyschnięte usta.
Zerknął w stronę toalety i od razu zebrało mu się na wymioty. Obok, na podłodze leżał mokry ręcznik. Wysikał się, umył twarz zimną wodą i kilka razy przejechał mokrymi palcami po krótkich włosach. Potem wyszedł z łazienki, mijając salon i wszedł do pierwszego lepszego pokoju. Stanął w progu, widząc na podwójnym łóżku splecionych Kate i Charliego. Zagryzł wargi. Kurwa, geja musiał z babą położyć, a sam się ze mną zwalił.
Podszedł do łóżka i stanął z założonymi rękoma nad śpiącą dwójką.
— Ej, amorki! Wstawać! — krzyknął, wyładowując na nich swój gniew wywołany przez Jasona.
Kate tylko zamruczała coś pod nosem i przylgnęła do Charliego jeszcze bardziej. Ten za to otworzył oczy i spojrzał w górę na Mike’a. Automatycznie się uśmiechnął.
— Heeeej!
— No hej, hej. Spójrz lepiej, jak ci ładnie do twarzy z dziewczyną u boku — mruknął kąśliwie Mike.
Charlie zerknął w dół i zamrugał, widząc, jak Kate oplata go ramionami w pasie, trzymając głowę na jego piersi.
— Co taka mina? Jeszcze zdjęcia nie zrobiłeś? — Zaśmiał się, ale chrząknął i szturchnął dziewczynę delikatnie w ramię, żeby ją obudzić.
Ta zamruczała, ziewnęła i otworzyła oczy.
— O, cześć, Charlie. — Uśmiechnęła się do niego maślanie.
Mike bez jakiegokolwiek zbędnego komentarza wyszedł do salonu. Charlie spojrzał za nim uważnie, a potem zwrócił wzrok na dziewczynę.
— No heja. Wstajemy, co? — spojrzał wymownie na jej ręce i uśmiechnął się.
Dziewczyna pogładziła go jeszcze po ramionach, zupełnie leniwie, po czym kiwnęła głową, a Charlie zwlekł się spod niej i wyszedł z łóżka. Czuł zapach smażonych jajek, co w tej chwili bardzo mu odpowiadało. Wyszedł z sypialni, a Kate zawlekła się za nim. Oboje z rozburzonymi włosami. Dziewczyna, ziewając mało subtelnie i mrucząc, że łeb ją napieprza, weszła do kuchni zaraz za chłopakiem. Jason stał przy patelni, a Mike z wkurzoną wyjmował miną talerze z szafki. Charlie usiadł więc na krzesło przy stole i przetarł zaspane oczy.
— Pomóc w czymś? — spytał.
— Nie, już nakładam — odparł Jason, wykładając jajecznicę na talerze.
Po kilku minutach siedzieli już we czwórkę przy stole i jedli śniadanie. Smakowało naprawdę dobrze, czego większość z nich nie spodziewałaby się po Jasonie. Chociaż, jakby nie patrzeć, mężczyzna mieszkał sam, więc, chcąc nie chcąc, musiał umieć sobie gotować.
— A gdzie wy spaliście? — zagadał Charlie, patrząc na Jasona i zapychając sobie policzki chlebem. — Nie miałeś przypadkiem do mnie przyjść?
Mike zagryzł wargę. Zawsze drań się pierwszy spija, ale akurat teraz musi wszystko pamiętać?
— Miałem, ale Mike gorzej się poczuł i musiałem potrzymać mu głowę, gdy bełtał do kibla — wyjaśnił Jason, nie przejmując się, że Mike może nie chciał się tym chwalić.
— Uch, aż tak źle? Myślałem, że to Katy była bardziej nieprzytomna. — Charlie zaśmiał się do dziewczyny, która tylko rąbnęła go łokciem w ramię, mając pełne usta.
— No, ledwo go doniosłem do łazienki. — Mężczyzna zarechotał, uśmiechając się do Mike’a. Bawiła go wczorajsza sytuacja, chociaż żałował, że nie udało mu się dobrać do penisa swojego nowego szefa. Jak zauważył, był całkiem apetyczny. Nie uważał, żeby to była jedyna okazja.
— Łaskawca — prychnął chłopak z maksymalnie lekceważącą i obojętną miną, na jaką było go teraz stać. Tylko mu tego brakowało, żeby Charlie domyślał się czegoś głupiego.
— Proszę bardzo — odparł Jason i pod stołem potarł nogą o łydkę managera.
Mike odsunął się dyskretnie na krześle i rzucił mu nad stołem mordercze spojrzenie, ale mężczyzna udawał, że tego nie widzi i jadł, jakby nigdy nic.
Śniadanie pierwsza skończyła Kate, która poszła zaraz potem do łazienki i zdziwiona krzyknęła coś o malince na szyi. Jason, powstrzymując atak śmiechu spotęgowany zblazowanym spojrzeniem Mike’a, zebrał talerze, żeby je umyć. Och, cudowny poranek, pomyślał. Znowu zrobiło mu się żal, że w nocy do niczego nie doszło.
Charlie w tym czasie odchylił się na krześle i spojrzał na kumpla.
— Strasznie cię kac męczy? — spytał, tak interpretując jego minę.
— No, nie powiedziałbym, że czuję się wybornie… — Mike chciał jeszcze coś dodać, ale do kuchni wpadła Kate.
— To! — Wskazała malinkę. — Skąd? Kiedy? Kto?!
Charlie zakrył usta dłonią, żeby nie pokazać uśmiechu.
— Nie pamiętasz? — spytał jej tymczasem Mike. — Wczoraj Jason ci zrobił.
— Jason? — jęknęła żałośnie i spojrzała na mężczyznę z nic nierozumiejącą miną.
Ten odłożył umyte talerze i odwrócił się do niej.
— Co, piękna? — Zaśmiał się chrapliwie. — Mike sobie jaja robi, spoko. Z jakimś Rushem czy z kimś się wczoraj bawiłaś, może to on? — zasugerował.
— Rushem? — spytała, marszcząc nos i starając się sobie przypomnieć. Nagle jej twarz rozjaśniła się w uśmiechu, a potem skrzywiła się, kiedy przeszył ją kacowy ból głowy. — No tak, Rush. Ciekawe, czy zadzwoni — mruknęła i wyszła do łazienki, pocierając skronie.
Kiedy zniknęła z kuchni, Charlie wstał i popatrzył po pozostałej dwójce.
— To co, zbieramy się? — spytał Mike’a. — Wczoraj otworzyliśmy studio, ktoś musi tam pracować.
— Z kacem? Życzę ci powodzenia. — Jason westchnął. — Mike, daj mi klucze. Posiedzę tam, aż cała wasza trójka nie dojdzie w miarę do siebie.
Mike wyciągnął z kieszeni klucze i rzucił mu je bez słowa.
— A ty co? Żadnych skutków ubocznych? — spytał Charlie, przypominając sobie, ile mężczyzna wczoraj pił. Sam nie czuł się najlepiej.
— Mam mocny łeb. Klucze są na wieszaku w przedpokoju. Przywieźcie mi je później.
Mike kiwnął głową na znak, że rozumie. Zastanawiał się, co wczoraj musiało się zdarzyć, że Jason postanowił wyświadczyć im przysługę. Chyba że ta jego dobroć była na kredyt i później będzie czegoś chciał. Wolał nie myśleć czego.
Charlie podszedł do szafki i dolał sobie kawy z ekspresu.
— Wyglądasz fatalnie — stwierdził szczerze, patrząc na Mike’a.
— No co ty nie powiesz? — odburknął starszy chłopak, widząc, jak w salonie Jason zbiera się do wyjścia. Po chwili usłyszeli trzask zamykanych drzwi, kiedy ten opuścił mieszkanie.
— Może prześpij tego kaca? — zasugerował Charlie. — Mogę ci przywieźć twój samochód, co?
— Jesteś jeszcze wczorajszy. Prześpimy się. Później pomyślimy o aucie.
Młodszy chłopak wzruszył ramionami. Jemu to było obojętne. Cieszył się też, że Jason wziął dyżur i rzeczywiście będą mogli odchorować to wczorajsze świętowanie.
Napili się jeszcze kawy, a po chwili do kuchni weszła Kate, już całkowicie ubrana, chociaż wciąż niewyglądająca jak skowronek.
— Gdzie Jason?
— Poleciał już do studia — wyjaśnił Charlie. — Możemy się trochę wylenić.
— Tak sam? Co mu się stało, że taki ambitny? — spytała, a Mike poczuł, że blednie jeszcze bardziej. Zdecydowanie po latach nie będzie miło wspominał początków tego biznesu.
— Nie wiem — odparł szczerze Charlie i zaśmiał się. — Pewnie na coś liczy, skubaniec. Ale korzystajmy, póki możemy.
Mike postanowił tego nie komentować. Bez słowa i wrócił do salonu pod kołdrę. Głowa jeszcze go bolała i nie miał zamiaru marnować czasu na durne dyskusje, skoro mógł się wyspać. Szczególnie że owe dyskusje mogły wkroczyć na temat, z którego mógłby nie potrafić zgrabnie wybrnąć. A nie chciał za nadto okłamywać kumpla.
Charliemu po dwóch kawach spać się nie chciało, co nie zmieniało faktu, że niezbyt zdrowo się czuł. Zaczął szukać w szafkach w kuchni czegoś na kaca, nie przejmując się tym, że to mieszkanie Jasona. W końcu, jakby ten nie chciał, żeby się tu rozgościli, to wyrzuciłby ich z domu.
— Idziesz też jeszcze spać? — zwrócił się do Kate.
— Nie wiem. A ty nie? — zapytała i usiadła na blacie stołu, wcześniej wyciągnąwszy z lodówki Jasona butelkę mleka. Nawet tam był zaskakujący porządek i o dziwo nie było niezdrowych rzeczy. Najwyraźniej Jason truł się jedynie fajkami, co na swój sposób było hipokryzją.
— No, jakbym wiedział, że Jasonowi się zbierze na łaskawość, to nie piłbym tej kawy. Ale za późno — stwierdził Charlie i znalazł wreszcie apteczkę… w której nie było prawie nic. Odłożył.
— No właśnie. Dziwne to jak cholera. Może Mike mu coś obiecał albo nie wiem, gadali wczoraj o czymś czy co… — dumała dziewczyna, popijając mleko i tworząc biały ślad nad górną wargą.
Charlie odwrócił się do niej powoli i oparł tyłkiem o jasny blat. Spojrzał na nią z zamyśleniem.
— Tak myślisz? — Zagryzł wargę, marszcząc brwi.
— Nie no, ja tam nie wiem. Ty ich dłużej znasz.
— Taaa, na tyle, żeby wiedzieć, że z Jasona żaden altruista — przyznał. — Zapytam potem Mike’a.
— A coś… no, nie wiem. Podejrzewasz? — bąknęła, unosząc ciekawsko brwi i popijając mleko. Widać było, że jest żądna ploteczek.
— No cholera, nie wiem — jęknął Charlie, stukając palcami o szafkę. — Trudno powiedzieć, na co by sobie Mike pozwolił… Kurwa! — krzyknął nagle z frustracją. — Mówił, że z Jasonem gadał, ale nie wiem!
Kate zamrugała, zdziwiona jego nagłym wybuchem.
— Spoko, Charlie. Na pewno do niczego głupiego go nie namówił. Mike by się nie dał.
— No… — mruknął, patrząc na nią, jakby miała mu przynieść zbawienie. Już czasem sam nie wiedział, czy tak reagował przez zwykłe zamartwianie się o los kumpla, czy dlatego, że był zazdrosny. Nie chciał, żeby inny facet go macał. — Kurde, mam nadzieję, bo jak Jason mu coś… — Aż zacisnął zęby, czując znowu te nieprzyjemne dreszcze gdzieś na plecach.
— A co mu niby miał zrobić? Charlie, nie histeryzuj. — Dziewczyna zaśmiała się i zeskoczyła z blatu. Z głośnym „Telefooon!” wybiegła z kuchni.
Chłopak z nieciekawą miną też wyszedł, dzierżąc w dłoni mleko, które zostawiła dziewczyna i popijając je po drodze. Zerknął na śpiącego na kanapie Mike’a i westchnął cicho, siadając na fotelu naprzeciwko. Słyszał podniecone trajkotanie Kate z sypialni Jasona. Rozmawiała dosyć długo.
— Zgadnij, kto dzwonił! — Wyszczerzyła zęby w promiennym uśmiechu, gdy już wyłoniła się z sypialni.
Chłopak odwrócił niechętnie spojrzenie od przystojnej, chociaż poszarzałej twarzy kumpla i spojrzał na dziewczynę.
— Eee… Nie mam pojęcia — odparł płasko, myślami wciąż będąc w swoim świecie pełnym niechcianych obrazów Jasona z jego przyjacielem.
Dziewczyna chwyciła go za rękę i pociągnęła do kuchni.
— No chodź. Nie chcemy przecież obudzić Mike’a, co nie? — zaświergotała.
Posadziła chłopaka na stołku, a sama usiadła z drugiej strony stolika.
— Pamiętasz tego kolesia, z którym wczoraj tańczyłam?
— Tego przystojnego blondasa?
— Tak. Rush. Dzwonił i chce się umówić ze mną dziś wieczorem! — Roześmiała się, cała uradowana.
Charlie zaśmiał się, widząc jej podekscytowanie. W duchu trochę zazdrościł jej tego, że takie mięsko ją poderwało. On jakoś ostatnio nie miał szczęścia. Nie miał też co prawda okazji, żeby w ogóle kogoś wyrwać lub zostać wyrwanym, ale nie miało to znaczenia. I tak czuł się trochę bardziej samotnie.
— Dobrze dla ciebie — stuknął ją w ramię ponad stołem. — Kto to w ogóle jest?
— Nie wiem. Ale czy to ważne? Jest miły, uprzejmy i przystojny!
— A to tak, że randka, tak?
— Taaak. Powiedział mi, że zabierze mnie w fajne miejsce. Super, co nie?
— Fajne miejsce? Żeby cię gdzieś nie wywiózł i nie zgwałcił — Charlie zaczął popadać w dramatyzm, a Kate opadła szczęka.
— Eeee… A ty to od razu wszystko czarno widzisz — jęknęła.
Nie widząc swojego błędu, Charlie kontynuował.
— No nie znasz faceta, on cię nagle zaprasza i wywozi w „fajne miejsce”. Znasz chociaż jego nazwisko czy coś?
— Nie, nie znam. A ty pytasz na pierwszej randce o dane personalne i miejsce zamieszkania? — prychnęła, zakładając ręce na klatce piersiowej. Była urażona tym, że tak ją gasi.
Charlie zastygł na moment, wykrzywiając boleśnie twarz.
— Nie wiem… bo nie byłem na randce… kilka lat.
— Aha…
— Naprawdę martwię się o ciebie — mruknął, żeby zatuszować swoje wcześniejsze słowa.
— Wiem. I dzięki… Ale nie możesz od razu zakładać, że facet zje mnie żywcem. Wydaje się sympatyczny, a obsługa dobrze go zna, więc nie sądzę, żeby ukrywali podejrzanego typka.
— Tak? No to chyba spoko. Przystojny był… — Zaśmiał się po chwili. — Baw się z nim dobrze.
— No i takie podejście mi się podoba! — Klepnęła go w ramię przyjacielsko.
— A na którą się z nim umówiłaś? W ogóle dzisiaj jeszcze do studia trzeba pójść. Wątpię, żeby Jason siedział tam cały dzień sam z własnej woli.
— Na wieczór. To znaczy wczoraj mu się pochwaliłam, gdzie pracuję i ma wpaść, żeby mnie odebrać przy okazji. — Uśmiechnęła się radośnie, niemalże zaraźliwie. Charlie nawet stwierdził, że już nie potrzebuje czegoś cudownego na kaca.
— Aleś ty zadowolona! — Patrzył na nią z rozbawieniem. Dziewczyna była niesamowicie żywiołowa, mimo kaca.
— No, ale teraz to ja bym się jednak kimnęła z dwie godzinki. Drugiej takiej szansy Jason może nam nigdy nie dać. — Wystawiła język chłopakowi i wyszła do salonu. Niemal rzuciła się na łóżko obok Mike’a, który jęknął tylko, ale nie obudził się.
Charlie pomyślał chwilę i wstał.
— To ja skoczę jeszcze do siebie, żeby się przebrać i umyć, zanim pojadę do studia, okej? — zwrócił się do Kate, która wpakowała się już pod kołdrę.
— Mhmmm — zamruczała i wtuliła się w plecy śpiącego chłopaka.

***

Jakieś trzy godziny później Charlie parkował pod studiem, ciekaw, czy Mike i Kate zdążyli już dotrzeć. Zatrzasnął drzwi swojego Dodge’a i wszedł do salonu. Jason akurat tatuował kogoś i nie widział, kto wszedł.
— Proszę poczekać na kanapie! Zaraz tam przyjdę! — krzyknął ze swojej pracowni.
— Serio? Mogę się jeszcze wylenić na kanapie? — zażartował chłopak.
— Charlie? Cholera, nie wydurniaj się i chodź tu! — odkrzyknął mężczyzna.
Chłopak najpierw rzucił swoje rzeczy do rogu, za kontuarem i przeszedłszy poczekalnię, stanął w progu. Oparł się o futrynę.
— Dajesz radę? — spytał.
Jason wyprostował się znad kostki młodej dziewczyny, na której właśnie robił kwiatowy motyw.
— A jak myślisz, młody? Spoko, tylko przydałby mi się ktoś, kto patrzyłby, czy nikt nam sprzętu nie wynosi, kiedy ja kogoś dziaram.
— Uhm, już jestem, skup się na pani. — Charlie mrugnął do dziewczyny. — Ciekawe, kiedy Mike i Kate przyjadą.
— Mam nadzieję, że niedługo. Na trzecią ma przyjść jakaś parka, robić sobie wspólnie kolczyki w językach — wyjaśnił Jason i znowu pochylił się nad tatuażem.
Charlie zerknął na zegarek.
— Mają jeszcze niecałe dwie godziny, powinni się zwlec. To znaczy Kate na pewno, ale nie wiem jak Mike. Z nim jest chyba gorzej — stwierdził, popatrując dalej na Jasona. Lubił obserwować go w pracy.
— No, spił się jak cholera wczoraj — mruknął mężczyzna, nie odrywając się od pracy.
Dziewczyna, którą tatuował, przysłuchiwała się, ale nic nie mówiła. Nawet z zainteresowaniem przyglądała się Charliemu.
— Skoro jeszcze do tego bełtał. — Ten uśmiechnął się krzywo i zaraz potem otrząsnął się i spojrzał na dziewczynę przepraszająco. — Chyba trochę przesadziliśmy, ale fajnie było, nie?
— No, nieźle. Ja się dobrze bawiłem — Jason zaśmiał się ze swoją charakterystyczną chrypką.
— A potem ci Mike nie odwalał czegoś? Położyłeś go spać? — spytał Charlie niby beztrosko.
— Miałem ci go zanieść do pokoju, ale po drodze zrobiło mu się niedobrze. Więc wolałem go popilnować — skłamał mężczyzna bez chwili zawahania. Na szczęście dla niego, nic nie dało wyczytać się z jego oczu, bo cały czas skierowane miał je na skórę, którą tatuował.
— Ach… No. — Charlie zakręcił breloczkiem na palcu i podszedł do nich. Pochylił się nad tatuażem i przyjrzał mu się. Drobny, kobiecy i już prawie skończony. W pracy mężczyzny było widać pewność w każdym ruchu. — Ładny — skwitował i uśmiechnął się do dziewczyny.
Zaraz potem wyszedł do poczekalni i usiadł na wysokim krześle przy kontuarze, by z nudów przejrzeć ich notes z terminami. Już wczoraj kilkoro ludzi się pozapisywało, ale jeszcze mieli sporo luzów.
Po jakiejś godzinie pod salon zajechał samochód Mike’a. Ten wysiadł z niego razem z Kate i oboje weszli do studia. Charlie uniósł na nich wzrok, wciąż siedząc za kontuarem. Mike wyglądał już trochę lepiej, chociaż wciąż miał poszarzałą skórę. Kate natomiast wydawała się już być w pełni sił. To było zadziwiające, skoro obaj byli wczoraj w podobnym stanie upojenia.
— Hej! Wyspani? — Uśmiechnął się do nich.
— Tak.
— Nie — odparli jednocześnie.
Zmęczony Mike przetarł oczy, wszedł za kontuar i usiadł na wysokim krześle obok Charliego. Kate za to poszła przywitać się z Jasonem, który mazał coś w swoim kąciku. Przy okazji oddała mu klucze od mieszkania.
Młodszy chłopak poklepał Mike’a po ramieniu.
— No, tak źle to z tobą jeszcze chyba nie było.
— Wiem. Nic nie mów — jęknął manager. — Długo już tu jesteś?
— No… Tak z godzinę. Jason wytatuował jakąś laskę i odtąd mamy spokój. Jeszcze tylko trochę ludzi do Katy i jakiś facet na tatuaż na szóstą. Chyba że ktoś przyjdzie niespodziewanie.
Mike pokiwał tylko głową i opadł czołem na blat stołu, a Charlie pokręcił głową i wyszedł, by zrobić mu kawy. Zwykle role były odwrócone.
Dzień mijał spokojnie. Kilka osób jeszcze przyszło ot tak, żeby zrobić sobie tatuaż albo kolczyk. Jason umówił się z kilkoma osobami na projekt tatuażu, a kilka zapisali na następne dni. W końcu zaczęło zmierzchać, a Kate coraz bardziej nerwowo chodziła po salonie.
Jason odprawił młodego chłopaka, z którym uzgodnił szczegóły większego tatuażu na plecy. Podszedł do siedzących na kanapie Mike’a i Charliego, którzy chwilę temu rozmawiali o remoncie placu zabaw w dzielnicy tego drugiego.
— Suńcie się — rzucił, zwalając się na kanapę. — A tej co? — Wskazał na dziewczynę, która poprawiała fryzurę przy lusterku wydobytym z torebki, przytupując nerwowo butem.
— Przyjedzie po nią zaraz ten blondas z klubu — wyjaśnił Charlie z lekkim uśmiechem. Cieszył się, że ten ma ją odebrać z pracy. Wczorajsze oświetlenie w klubie nie dało mu możliwości dokładnie przyjrzeć się mężczyźnie.
— Ten, którym się tak jarała? — spytał mężczyzna, rozpierając się wygodnie na kanapie.
— Taaak. Mam nadzieję, że nie oskarży go o twoją malinkę.
Jason zaśmiał się chrapliwie, kręcąc głową. Pogrzebał w kieszeni spodni w poszukiwaniu paczki papierosów.
— Mike, idziesz na fajka?
Ten spojrzał na niego czujnie, dotąd milcząc. Po chwili skinął głową i wstał z kanapy. Ruszył do wyjścia, nie oglądając się za siebie, a Jason wyszedł za nim. Obaj, tak jak ostatnio, stanęli za rogiem, przez co nie było ich widać ze środka.
— Częstuj się. — Mężczyzna wyciągnął do chłopaka paczkę, samemu zdążywszy już zapalić.
Mike sięgnął po papierosa i włożył go między wargi. Pochylił się do mężczyzny, czekając na ogień, ale zamiast spodziewanego żaru z zapalniczki, Jason odpalił mu od swojego papierosa, którego cały czas trzymał w ustach. Chłopak zmierzył go krótkim, bezosobowym spojrzeniem i odchylił się do tyłu, zaciągając się mocno. Westchnął cicho i oparł się plecami o ścianę budynku.
— Co? Główka nadal napierdala? — Jason zaśmiał się, zaciągając dymem.
— A to takie śmieszne? — Mike był wyraźnie nie w humorze, co można było wyczuć nie tylko w jego spojrzeniu, ale i w zachrypniętym, zmęczonym głosie. Piękna pogoda i owocny drugi dzień pracy w studiu wcale nie poprawiały mu nastroju.
— Śmieszniejsze było, gdy byłeś pijany. Gorzej, że zachciało ci się bełtać. — Jason westchnął z niezadowoleniem z obrotu wczorajszych zdarzeń.
— Taa? Co takiego niby robiłem? — Mike zaciągnął się znowu. Popatrzył na Jasona uważnie.
— Niestety poza mruczeniem i jęczeniem nic. A szkoda.
Mike wykrzywił usta w grymasie.
— A ty co w tym czasie robiłeś? — Poczuł niemiły uścisk w żołądku. Wolał się dopytać, bo niepewność, co też mogło się wczoraj wydarzyć, chyba bardziej go męczyła, niż gdyby wiedział, że Jason go na przykład zmacał.
— Chciałem ci zrobić lodzika, ale zebrało ci się na rzyganie, więc obszedłem się smakiem. — Uśmiechnął się do Mike’a kącikiem ust, a ten aż się zakrztusił.
— Że co, kurwa?!
— To co słyszałeś. Żadna dziewczyna nie zrobi ci laski tak, jak facet. — Jason oblizał usta, przygryzając dolną wargę.
— Super, ale może mnie nie macaj, gdy nie kontaktuję, co?! — wycedził manager z nienawiścią w oczach. Aż mu dłoń z petem drżała. Po słowach Jasona z powrotem poczuł mdłości. Jakiś facet chciał brać jego penisa do ust… To było nie do pojęcia. Nawet Charlie wymagał tylko pocałunku, co i tak było dla niego szczytem, a Jason…
Cały zagotował się ze złości.
— Jakbyś kontaktował, to byś się rzucał. A wtedy byłoby nam obu mniej przyjemnie.
— Twoja teoria jakoś dziwnie do mnie nie przemawia! — syknął i pospiesznie wciągnął dym do płuc, żeby się uspokoić.
— Oj, Mike… — Jason uśmiechnął się do niego przymilnie. — Nie mów, że nigdy się nad tym nie zastanawiałeś. Na przykład z Charliem. Wiesz przecież, że jest w ciebie zapatrzony jak głupek.
— I mu przejdzie. To mój kumpel i facet.
Mężczyzna prychnął i odrzucił wypalonego peta.
— Przejdzie. Wmawiaj sobie dalej.
— Wystarczy, że sobie kogoś znajdzie — Mike też dopalił swojego.
— A do tego czasu będzie się ślinił na twój tyłek — prychnął Jason, zakładając ręce na klatce piersiowej. — W sumie… nie on jeden. — Zerknął łakomie na ciało chłopaka.
— Oż, zaspokójcie siebie nawzajem, skoro tak wytrzymać nie możecie, cholera! — warknął Mike, zirytowany uwagą, którą u nich wzbudzał. Którą w ogóle jakoś podejrzanie wzbudzał w gejach. Co ze mną niby jest nie tak? Mam w sobie jakiś popieprzony, tęczowy magnes?!
— Spoko, da się załatwić. Tylko że wiesz… — Jason zaśmiał się i dotknął jego brzucha. — On jest zakochany, a ja mam wredny charakter, więc… masz marne szanse, że będziesz miał święty spokój.
Mike spojrzał na niego mściwie i dyskretnie przełknął ślinę.
— Z dala od moich spodni.
— A ust? — spytał i nim Mike się zdążył odsunąć, cmoknął go w nie.
Chłopak cofnął się szybko, wymownie wycierając wargi o przedramię.
— Ohyda — syknął, chcąc go jakoś zniechęcić. — Wracamy. Charlie się będzie zastanawiał, co tak długo.
Jason tylko kiwnął głową, chichocząc pod nosem. Kiedy wrócili do środka, zobaczyli, jak Kate przegląda gazetkę. A raczej przerzuca kartki w takim tempie, jakby chciała je podrzeć.
— Gdzie Charlie? — spytał Mike.
— Robi tatuaż. — Wskazała przejście do jednej pracowni. — Przyszedł umówiony klient, gdy was nie było.
— Aha, spoko — odparł Jason i odszedł, żeby popracować nad szkicami.
Mike, uszczęśliwiony, że mężczyzna zniknął chociaż na chwilę z pola jego widzenia, zwalił się na kanapę. Wyjątkowo dziś mu pasowała.
Po jakimś czasie klient Charliego wyszedł i pożegnał się z nimi. Kilka minut później drzwi się otworzyły i ku radości Kate pojawiła się w nich jej randka.
— Hej, śliczna. — Młody mężczyzna uśmiechnął się czarująco i wyciągnął do niej ręce, w które ta od razu wpadła, zawieszając mu się na szyi.
— Cześć, Rush! — zawołała i od razu wyciągnęła rękę w geście prezentacji. — Fajne mamy studio, cooo?
— Prześliczne, skarbie. Sama aranżowałaś? — Blondyn pogłaskał ją czule po włosach.
— Jason pomagał. — Zaśmiała się, zadowolona z uwagi. — A to jest Mike i Charlie. — Pokazała szybko na kumpli siedzących na kanapie i obserwujących przybyłego.
Jason, zaśmiawszy się pod nosem, zmierzył gościa spojrzeniem. Nie umknęło to uwadze Mike’a, który przywitał się z mężczyzną tylko gestem. Charlie zerknął na niego i skinął głową z niepewnym uśmiechem. Obserwował go uważnie. A raczej podziwiał. Blondyn był nieźle przystojny. Wysoki, odpowiednio zbudowany. Nieco mocniej niż Mike. Do tego nietutejsze rysy twarzy, opalona skóra, jasne, szczere spojrzenie… Był jak jeden z tych typowych modeli reklamujących prestiżową bieliznę. Ubrany też był nienagannie, w jasne, luzacko-eleganckie ciuchy. Włosy falowały i były takiej długości, jakby dało się jeszcze przy odpowiedniej ilości dobrej woli spiąć je na karku.
— Miło mi was poznać. — Gość uśmiechnął się swoim firmowym uśmiechem i na dłużej zatrzymał spojrzenie na Charliem, a konkretnie na jego tatuażach, które najwyraźniej zwróciły jego uwagę.
— Nooo, to moi chłopcy — rzuciła Kate, klejąc się do Rusha. — A to jest Rush, oczywiście.
— Tak, wiemy — odparł Charlie z rozbawieniem. — Nam też miło poznać, nie? — Szturchnął milczącego Mike’a łokciem w ramię.
— Tak. — Ten zdobył się na uśmiech, mimo bólu głowy.
Rush zaśmiał się, widząc jego grymas.
— Wczorajsza impreza dała w kość? — spytał.
— Powiedzmy. — Chłopak uśmiechnął się krzywo, ale w miarę przyjaźnie.
— Widziałeś Mike’a i Charliego wczoraj, prawda? — Kate przylgnęła do ramienia Rusha jeszcze bardziej, uśmiechając się do niego radośnie.
— Tak. Nie dało się was nie zauważyć — skłamał, bo tak naprawdę zwrócił uwagę tylko na nią. I to tylko dlatego, że była w otoczeniu dwóch facetów. Lubił wyzwania.
— Jasona nie widziałeś, ale też był, tylko siedział przy stoliku — dodała Kate, trajkocząc jeszcze więcej niż zwykle. — Może ci zrobić jakiś tatuaż, jak będziesz chciał. Jest świetny! Albo Charlie. Obaj to artyści.
— Nie wiem… Chyba nie chciałbym znaczyć swojego ciała — odparł Rush mniej pewnie, ale nie tracił uśmiechu z ust.
Jason powstrzymał pełne rozbawienia prychnięcie.
— Och, szkoda, tatuaże są seksowne — stwierdziła dziewczyna. — Ale w sumie tobie niczego nie brakuje — dodała, uśmiechając się figlarnie.
— Wiem, maleńka. Tobie też. — Rush objął ją mocniej w talii i cmoknął w skroń. — To co, spadamy?
— Mhm! — Pokiwała głową i spojrzała na swoich trzech współpracowników. — No, to do jutra!
— Bawcie się dobrze. — Charlie uśmiechnął się, taksując jeszcze blondyna przeciągłym spojrzeniem.
Wyszli. A Jason, gdy tylko zamknęły się drzwi, roześmiał się.
— Boże, jaki skończony dupek!
Charlie odwrócił wzrok od drzwi i zdziwiony zwrócił się do mężczyzny.
— Czemu dupek? Trochę sztywny się tylko wydawał…
— Gość zapatrzony jest w siebie jak w obrazek. Naprawdę tego nie widzisz?
Charlie zaśmiał się krótko z błyskiem w oku.
— W sumie ma z czego być dumny.
Mężczyzna zapatrzył się w jego oczy, starając się z nich coś wyczytać. W końcu uśmiechnął się kącikiem ust.
— No ma. Ale bez przegięć.
— Hm? — Charlie uśmiechnął się drapieżnie. — I twarz, i ciałko miał niczego sobie. Ile byś mu dał lat?
Mike wywrócił oczami, słuchając tej zgejonej wymiany zdań. Dobra, był do tego przyzwyczajony, ale to wcale nie znaczyło, że chętnie się temu przysłuchiwał. Czasami brakowało mu męskiej gadaniny o cyckach.
Jason wzruszył ramionami i oparł się plecami o kontuar.
— Czy ja wiem? Wydaje się mieć jakieś dwadzieścia coś, ale jest bardzo zadbany, więc w sumie może być trochę starszy. Coś koło dwudziestki piątki. A co? Podoba ci się? Zainteresowany?
Charlie wykrzywił usta w marudnym grymasie i zastukał palcami w kolano.
— No przystojny, ale co z tego, jak heteryk? Ja mam chyba pecha w tym względzie.
— Ludzie nie dzielą się tylko na homo i hetero. Są też biseksy. A poza tym może jeszcze być krypto — wtrącił Jason, przypominając sobie, jak to kiedyś takiego krypto w ciągu tygodnia przerobił na zdeklarowanego geja.
— Niby tak, ale jakbym chciał sprawdzić, czy przypadkiem nie jest bi, to by mi Katy wydrapała oczy — prychnął Charlie. — Jest nim strasznie zafascynowana. Możesz sprawdzić sam. Ja się na złość kobiety nie narażam. Mi wystarczy podziwianie z odległości.
Zerknął na Mike’a dyskretnie. Tak, jestem w tym doświadczony.
— Z odległości? — mruknął Mike, jakby właśnie czytał mu w myślach.
— No… w sensie, wiesz… Jak to hetero, nie będę go podrywał no. Z tobą też tak było. — Charlie odchrząknął, trochę się plącząc. — Dopóki mi nie pozwoliłeś coś… w zamian za coś. Wcześniej cię nie ruszałem.
Jason spojrzał na Charliego z powątpiewaniem. Tak samo jak Mike.
— Przypomnę ci tylko, że to nie ja pierwszy ci coś zaoferowałem — ten drugi burknął pod nosem.
Jason w tym czasie przewrócił oczami i oddalił się na bezpieczną odległość.
— No wyszło, jak wyszło — odparł płasko Charlie. — Ale to ty twierdzisz, że wszystko ma swoją cenę.
Mike zerknął w głąb studia, gdzie zniknął Jason. Mężczyzna co prawda też już to słyszał, ale wolał z jakiegoś powodu mu o tym nie przypominać.
— Bo ma. Ale może, kurcze, nie teraz, co? Mam kaca, a ty jeszcze czegoś ode mnie durnego chcesz. Zapomnij.
— Nic nie chcę — oburzył się chłopak, marszcząc brwi. — Od razu, że ja! Z rozmowy wyszło no. Proszę cię o coś?
— W tej chwili czy w ogóle?
— Noż kurwa, Mike! To weź, cholera, ignoruj moje zachowania, a nie dajesz mi możliwość zbliżenia się do ciebie za jakieś pojebane przysługi! Jasne, że ja tego chcę, ale w takich chwilach nie myślę. A to jest nie fair — wyrzucił z siebie Charlie i zaczął się nerwowo bawić breloczkiem.
Starszy chłopak spojrzał na niego zbolałym wzrokiem.
— Zastanowiłeś się nad tym, co mówisz? Jeśli tak, to skończ ten temat i nigdy do niego wracaj. Jeśli nie, to poczekaj, aż minie mi kac — niemal warknął, po czym wstał. — Idę do sklepu.
— Idź — odparł sucho Charlie i odwrócił się do niego plecami, podążając do jednej z pracowni.
Usiadł na fotelu dla klientów i zaczął skrobać coś na szkicowniku. Kurwa, pomyślał. To sobie wyjaśniliśmy sprawę.

9 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 8 – Bezwarunkowe miłosierdzie?

  1. Katka pisze:

    LordKurak, Charlie na początku miał tylko feniksa na plecach i taki fajczący się drut kolczasty wokół całych rąk, więc pewnie w miejscu, gdzie Rush widział tylko pod bluzką to właśnie na nadgarstkach końce tych drutów :)

  2. LordKurak pisze:

    Jako że jestem chora i nie mogę spać czytam sobie początki i zastanowiła mnie jedna rzecz :P Rush „uśmiechnął się swoim firmowym uśmiechem i dłużej zatrzymał spojrzenie na Charliem. Miał naprawdę ciekawe tatuaże na nadgarstkach.” Jakie tatuaże ma na nadgarstkach Charlie? Z tego co pamiętam płomienie dorobił sobie potem razem z sercem i napisem?

    btw. Zabawnie się czyta o ocenie Rusha przez innych :D wcześniej nie zwróciłam na niego zupełnie uwagi, bo nie spodziewałam się, że odegra jakąś większą rolę

  3. mszynisz pisze:

    No no no, zaczyna być ciekawie. Zastanawiam się kim jest ten tajemniczy Rush, bo taki osobliwy się wydaje :P

    Hehehe, mogę sobie wyobrazić minę Mike’a jak zobaczył nagiego Jasona xDDDD

    @Neko Hetero są najlepsi – to takie wyzwanie :D Oczywiście to wszystko zależy od… indywidualnych upodobań ;)

  4. Neko pisze:

    Zawsze moi znajomi którzy byli homo mówili że im się hetero nie podobają, że jakoś to wyczuwają, a tu kurde Charlie jest już zabujany w dwóch ; D!
    Powoli się coś akcja toczy, w tym odcinku się w sumie nic nie działo, wybaczcie ale to fakt. Chyba jedyna ‚akcja’ była z umówieniem się z Rushem i to tyle. Powinnyście unikać opisywania robienia kawy i jajecznicy, wyciągania mleka i nic nie wnoszących dialogów. No i tak jak powiedziała Yuriko brakuje elementów tattoo i kolczyków. Opowiadanie traci klimat. Jeśli się na tym nie znacie to kupcie sobie numer tattoo festa i może was zainspiruje, naprawdę fajne wywiady i artykuły właśnie o tatuażach i kolczykach ; )
    Najbardziej lubię Katy, reszta postaci jest jakaś niepełna a Mike wydaje się wręcz duchem. Nie ma kompletnie charakteru.
    Naturalnie nie piszę tego żebyście pomyślały że nie lubię tego opowiadania, po prostu wiem że możecie lepiej. Czytam bo lubię, proste co nie? : D No i to tyle, pozdrawiam ; *
    Neko

  5. DaughterOfWind pisze:

    Aww, fajnli ^ ^
    A ja właśnie lubię interesowność Mike’a ;p To jest tak, że jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. Ludzie zazwyczaj mają jakieś granice, a u Mike’a jak widać nie ma. Cóż, niech Charlie próbuje dalej.

    Yuriko – gdzie było napisane, że Jason zna Rusha?

    Bu, ale coś mało ekscytująco today. Jak tyle czekamy to chcemy jakichś rewolucji jednak XD Ja – wiecznie nienażarta. ;p

    No nic. Waiting for something new. ;)

  6. Yuriko-chan pisze:

    Macie mnie. Wkreciłam sie. Uwielbiam Jasona. Kocham Jasona i Charliego razem na fotelu xD w ktorym potem siada Mike.

    Mike jest taka tajemnicza postacia. Chcialabym sie dowiedziec o co naprawde chodzi. On coś ukrywa! Co to znaczy ze sie poniza? Sprzedaje sie? Czy to chodzi o urazona dume? haha zabawne jak go Jason po poliku polizał. Ciekawe czy mike jest hetero. Czy moze ma cos jednak z biseksa? Nie podoba mi sie jego interesowność…

    Olewcze podejscie Jasona mnie urzekło. Mam niesssamowita zabawe jak go czytam. Ale wiem ze jak ja bym byla przedmiotem jego kpin i zagrywek to bym sie nieziemsko wkurwiała. Musialabym albo byc nim albo miec w nim sojusznika. Inaczej to nie bylaby zabawa.

    Wkrecilam sie. Ale mam male ale. To jest opowiadanie o tatuazach. Kurcze brakuje mi takich wywodów i dokladnych opisów ich dzieł. Naprawde mi tego brakuje. Reakcji innych ludzi na ich prace, reakcji ludzi ktorym oni robia tatuaze… Malo wgl tego tatuowania jakos… Przynajmniej na poczatku powinnyscie troche tego tam umiescic, bo traci sie troche klimat studia. Ale ogolnie wszelkie relacje miedzy postaciami fajne ;D Kim jest Rush?? i skad Jason go zna!?

  7. Smile pisze:

    No nareszcie! Już myślałam, ze się nie doczekam ;]

    Daje Jasonowi dwa tygodnie na urobienie sobie Mike’a… okey, trzy xD
    W każdym razie w końcu Mike się złamie i wszyscy będą happy xDD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s