Fire Dragon Tattoo Studio – 4 – Jak to Mike pokochał Jasona

„To propozycja?”
Na tego smsa odpisał z uśmiechem. „Mówiłeś, żebym dał znać, jakbym chciał odreagować”.
A gdy Jason odpowiedział: „To załatwione. Chcesz przed spotkaniem?”, spojrzał szybko na zegarek i zastanowił się. Tylko przez chwilę.
„A zdążysz?”
„Będę za pół godziny.”
„Czekam.”
Po niecałych trzydziestu minutach usłyszał dzwonek do drzwi. Przeczesał kilka razy włosy palcami, żeby ładniej się ułożyły, bo, co jak co, ale chciał dobrze wyglądać. Żałował tylko, że się jakoś nie przebrał, chociaż domyślał się, że długo w ubraniach nie zostanie.
Gdy otworzył, za drzwiami ujrzał Jasona. Jak zwykle przygarbionego, z chłodnym spojrzeniem i dłońmi wbitymi w kieszenie. Zmierzył go przeciągłym spojrzeniem od stóp do głów.
— Hej. — Otworzył szerzej drzwi. — Wchodź.
Mężczyzna wszedł bez słowa. Zatrzasnął drzwi dużą dłonią i pochylił się nad chłopakiem, ale Charlie odchylił się trochę do tyłu z uśmiechem.
— Chodź do sypialni — poprosił, nie chcąc, żeby Mike i Kate przywitali się z bajzlem w pokoju.
Jason tylko kiwnął głową i ruszył za nim. Kiedy weszli do sypialni, Charlie zerknął mu w oczy prowokująco, zdejmując z siebie koszulkę i ukazując szczupłe ciało. Nie był przypakowany. Miał nieco szczuplejszą budowę ciała niż chociażby Mike, ale chudziną nie był.
Niemal od razu poczuł na swojej klatce piersiowej ciepłą dłoń gościa. Pamiętał dotyk jego palców — długich, szczupłych i bardzo umiejętnych. Wystarczyło wczuć się w sam dotyk jego dłoni, aby wiedzieć, że jest to doświadczony mężczyzna. A może zwyczajnie… utalentowany.
— Po czym odreagować? — spytał niespodziewanie Jason.
Charlie przysunął się do niego i wsunął dłonie pod jego koszulkę, chcąc pogłaskać go po kościstym ciele. Wolał bardziej umięśnionych facetów, ale nie przeszkadzała mu budowa Jasona.
— Naprawdę cię to obchodzi? — spytał ze śmiechem, bez specjalnej złośliwości. Tak po prostu, bo znał sposób bycia Jasona.
— Ni cholery, ale staram się być uprzejmy. A przynajmniej na razie — odparł z wrednym uśmieszkiem.
— To ten mój nieszczęsny hetero — wyjaśnił więc Charlie i podciągnął mu bluzkę do góry, chcąc ją z niego zrzucić. Równocześnie przyssał się ustami do tatuaży zdobiących jego ciało na brzuchu. Od razu mocniej poczuł zapach drugiego mężczyzny.
— No… super — mruknął Jason, zdejmując bluzkę, po czym rozpinając spodnie i zsuwając buty. Niespecjalnie interesowało go, co mówił Charlie, ale mógł posłuchać, jeśli chłopakowi miało to pomóc. Przecież nic na tym nie straci, jak kilka razy coś mruknie w odpowiedzi.
Charlie aż zapatrzył się na jego ciało jak na jakieś dzieło sztuki. Tyle tatuaży… Jeden był bardziej imponujący od drugiego. Chłopak dałby głowę, że Jason nie chodzi tatuować się do pierwszego lepszego studia. Musiał mieć kogoś sprawdzonego. A może sam projektował te wzory?
Niespiesznie zdjął swoje spodnie, obserwując przy tym starszego tatuażystę.
— Pocałował mnie — powiedział na wydechu, rzucając je gdzieś w kąt pokoju i ciągnąc Jasona na łóżko. — Tak sam od siebie.
— Sam od siebie? Heteryk? Na pewno? — Jason pchnął go na materac, klękając nad nim. Te jego długie ręce, nogi… Przez ten wzrost znacznie górował nad Charliem.
— Stuprocentowy heteryk — potwierdził, zapatrując się w górę. Wyciągnął ręce i przyciągnął mężczyznę za szyję. Polizał ją z boku przeciągle i przyssał się tuż pod uchem. Mmm… Brakowało mu męskiego ciała. Ręka to jednak nie to samo.
Czuł, że Jason się nie odsuwa, nie opiera jego pieszczotom, a wręcz przeciwnie. Odpowiada na nie, samemu dobierając się do niego zachłannie.
Charlie wsunął palce w jego krótkie włosy i odlepił się od jego szyi, zostawiając tam malinkę. Musnął wargami kolczyki w jego uchu, a potem podążył do ust, wpijając się w nie łakomie. Poczuł chłód kolczyka w jego wardze.
Jason zsunął w tym czasie dłoń na jego krocze, bez pardonu wsadzając mu ją za gumkę bielizny. Charlie zamruczał z zadowoleniem i polizał jego kolczyk. Poruszył biodrami, coraz bardziej podniecony. Sam niecierpliwie, nie przerywając pocałunku, zsunął mu bieliznę. Jason uśmiechnął się.
— Masz na to ochotę, co? W końcu ktoś, kto wie, co robić.
Charlie spojrzał mu w oczy, cały rozpalony.
— O tak! Brakowało mi kogoś takiego — przyznał szczerze. Podążył dłonią do penisa mężczyzny. — Chcę go, Jason.
— Grzeczny chłopczyk. — Mężczyzna polizał go po policzku i zsunął mu bieliznę do końca. Podniósł jedną jego nogę wysoko, żeby następnie całować po łydce.
Charlie oblizał wargi łakomie. Lubił to, jak Jason teraz się z nim obchodził. Zwykle, gdy pieprzyli się w magazynku czy samochodzie po pracy, nie mieli tyle czasu na poznawanie swoich wrażliwych punktów.
— Mówisz, że się badałeś? — spytał pro forma, masując jego ramiona. — Zróbmy bez gumki — poprosił. Miał słabość do uczucia spermy rozlewającej się we wnętrzu tyłka.
— Dość niedawno, ale dziś miałem chłopaczka, którego imienia nawet nie pamiętam — poinformował go Jason, scałowując się dalej w dół jego nogi.
— Kurwa… — Charlie zagryzł wargi. — A z nim się nie zabezpieczyłeś?
— Doszedł mi w ustach — odparł, jakby to było nic.
— Tak się z nim bawiłeś… — Chłopak przygryzł wargę, obserwując go uważnie. — A ze mną co zrobisz?
— To co chcesz — mruknął mężczyzna i przygryzł delikatną skórę na wewnętrznej stronie jego uda.
Charlie jęknął cicho i uniósł się do góry. Położył mu rękę na ramieniu i pchnął na bok, od razu zjeżdżając w dół do jego krocza.
— Tego chcę. Tęskniłem! — Zaśmiał się i polizał jego członek po całej długości. Był rozochocony tymi igraszkami. Nie miał seksu naprawdę długo, bo zwykle zwyczajnie padał po pracy i czasem nawet na porno nie miał już ochoty. A teraz miał przy sobie mężczyznę, z którym zawsze dobrze czuł się w łóżku i który go podniecał. Gdyby mieli więcej czasu, chętnie zrobiłby to z nim na kilka razy.
— To bierz. — Jason uśmiechnął się i podparł się łokciami na łóżku, żeby patrzeć na chłopaka między swoimi nogami.
Charlie rzucił mu rozpalone spojrzenie i nie spuszczając z niego wzroku, zaczął składać pocałunki od nasady członka, wędrując w górę i zasysając się na główce. Przy okazji zachłannie masował jego uda. Dawno nie miał faceta.
Jason pogłaskał go po włosach, odgarniając je przy okazji tak, żeby lepiej widzieć. Charlie uśmiechnął się do niego oczami, potem odsunął na chwilę głowę od penisa i oblizał się z westchnieniem. Wreszcie wziął go do ust i poruszał głową, mrużąc oczy, kiedy członek drażnił jego podniebienie.
— Mmm… — zamruczał mężczyzna, oblizując wargi i nie spuszczając wzroku z chłopaka.
Ten obciągał mu z zapamiętaniem, mrucząc przy tym i wibracjami jeszcze bardziej go pobudzając. Złapał w jedną dłoń jego jądra, masując je delikatnie, a drugą powędrował na jego wytatuowane podbrzusze. Naprawdę lubił seks oralny, a penis Jasona nie był na tyle gruby, by miał trudności. Był za to przyjemnie długi. Podniecał go smak jego skóry w ustach, miękkość czubka… Poza tym lubił czuć czyjąś dominację, gdy był w tym czasie głaskany lub trzymany za włosy.
— O tak, grzeczny chłopczyk. Bierz go głęboko. — Głos Jasona był przyjemnie zachrypnięty i aż wibrował w pokoju.
Charlie tak właśnie zrobił. Wziął go wreszcie całego, ssąc zachłannie. Nie wytrzymał i jedną ręką powędrował w dół, do własnego penisa. Nie chciał jednak tak kończyć. Chciał więcej.
Jason chwilę jeszcze patrzył, jak jego penis znika w ustach chłopaka, by w końcu unieść się i odciągnąć go.
— Gdzie masz gumki i poślizg?
Chłopak wdrapał się w górę łóżka i sięgnął do szuflady w szafce przy nim, by wyciągnąć z niej żel i gumki. W to był zawsze wyposażony, nawet jeśli nie planował seksu. W końcu nigdy nie było wiadomo, czy coś się nagle nie trafi.
— Wszystko jest. — Uśmiechnął się, niecierpliwie zakładając przeszkadzające kosmyki za uszy, a Jason zabrał od niego potrzebne zasoby.
— Na plecach czy brzuszku? — zapytał z uśmieszkiem, ściskając pośladek Charliego.
— Na brzuszku. — Chłopak odpowiedział śmiechem, kładąc się obok niego i czekając z wypiętym tyłeczkiem. Odwrócił głowę, by spojrzeć na niego wygłodniałym wzrokiem.
Po chwili usłyszał pstryknięcie otwieranego lubrykantu i poczuł śliskie palce przesuwające się na jego szparkę. Starał się rozluźnić, żeby się nie zaciskać, bo dawno tego nie robił. Był jednak doświadczony w byciu pasywną stroną i… bardzo to lubił. Kontrola, którą lubił mieć nad swoim życiem, nie przekładała się na rolę w łóżku, gdzie wolał, żeby to partner narzucał tempo.
— Pochylisz się trochę? — zapytał, chcąc poczuć mężczyznę na plecach.
Zamiast odpowiedzi poczuł drugą dłoń Jasona, przesuwającą mu się po kręgosłupie w tę i z powrotem, rozgrzewając jego skórę. Uniósł się na łokciach, łasząc się do niego i mrucząc z zadowolenia. Zamknął oczy i odruchowo pomyślał, jakby to Mike był zamiast Jasona w tym łóżku. Jakby to Mike go tak głaskał.
Szybko potrząsnął głową, chowając ją między łokciami i kręcąc tyłkiem prosząco. Nie powinien myśleć w ten sposób.
Jason rozciągał go wprawnie, a kiedy w końcu uznał, że już wystarczy, nałożył prezerwatywę i przyłożył swojego ciepłego penisa do wejścia Charliego. Chłopak odetchnął głęboko, czując to i przygotowując się na jego pchnięcie.
— Dawaj go — zachęcił.
Niemal czuł, jak mężczyzna nad nim bezczelnie się uśmiecha. Po chwili doszło do tego doznanie wsuwającego się w niego penisa, a Jason powoli położył się na jego plecach. Miał na tyle długie ręce, że bez problemów oparł się jedną z nich na łóżku po boku głowy młodszego tatuażysty. Drugą od razu skierował na krocze chłopaka.
— Ahhh! — ten stęknął głośno, czując w sobie mężczyznę. Oddychał coraz szybciej, falując pod Jasonem. Uwielbiał seks z tym facetem. A tak w łóżku było dużo wygodniej, niż gdy zwykle robili to w magazynku.
Wyciągnął głowę do ręki, którą Jason opierał się o łóżko i polizał jego słoną skórę.
Mężczyzna wybijał regularny rytm na jego tyłeczku. Mruczał groźnie nad jego karkiem, liżąc go oraz całując co jakiś czas po wytatuowanych ramionach i plecach. Charlie jęczał przy każdym jego mocniejszym ruchu. Zaciskał dłonie na prześcieradle i wreszcie przycisnął twarz do poduszki, żeby stłumić swoje odgłosy. Jason przycisnął go do materaca mocniej za kark, wbijając się w niego jeszcze silniej. Było mu dobrze. Chłopak był taki gorący w środku i dość ciasny, więc podejrzewał, że dawno nikogo w sobie nie miał. To go dodatkowo cieszyło, bo nie pchał w zużytą dziurę. A i Charlie bardziej wpasowywał się w jego gusta niż chociażby ten chłopaczek z ostatniego razu.
— Nnn! — Młodszy tatuażysta zagryzł wargi, wyczuwając szybszy rytm. Starał się poruszać i samemu go w tym wspomagać, ale Jason wybijał szybkie tempo, a chłopak, tak przyciśnięty, nie miał zbytniego pola manewru. Oddał więc wszystko w jego ręce, starając się oddychać równomiernie. Och, dobrze, dobrze…
Mężczyzna zawarczał, trzęsąc się lekko i przyspieszając ruchy dłoni na penisie Charliego. W końcu doszedł z głuchym jękiem, a Charlie skończył niedługo po nim, brudząc pościel spermą. Opadł bezwładnie na materac, cały spocony i rozgrzany, oddychając szybko. Miał wrażenie przyjemnego wypompowania.
Jason wysunął się z niego i tylko pogłaskał go po ramionach. Bez słowa zszedł z łóżka, ściągnął gumkę i wyszedł do łazienki.
Charlie popatrzył za nim, nie mając siły, żeby się nawet przekręcić na bok, chociaż czuł na swoim brzuchu spermę. Przymknął oczy. Był zrelaksowany. Dawno nie czuł się tak dobrze fizycznie.
Po jakimś czasie, którego nie mógł wprawnie ocenić, do sypialni wrócił wytatuowany, wysoki mężczyzna. Klepnął go mocno w pośladek, aż plasnęło.
— Wstawaj, kwiatuszku. Niedługo masz gości.
— Mm? — Charlie otworzył oczy i nie podarował sobie zlustrowania jego ciała. Leniwie zwlekł się z łóżka, ciągnąc ze sobą brudne prześcieradło do prania i pierwsze kroki do łazienki pokonując krzywo. — Pójdę pod prysznic.
— No, dobry pomysł. Będę w salonie — odparł mężczyzna, wychodząc. Nie należał do romantyków i Charlie to wiedział.
— Rozgość się! — rzucił. W łazience zapakował prześcieradło do kosza na brudy, a następnie wtoczył się pod prysznic.
W tym czasie jego gość usadowił się wygodnie w salonie, wcześniej wyciągnąwszy piwo z lodówki. Zdążył upić zaledwie łyk, kiedy za oknem rozległo się warczenie silnika i po chwili do drzwi ktoś zadzwonił. Wstał z fotela i wciąż dzierżąc w dłoni puszkę, poszedł otworzyć.
Za drzwiami stał całkiem atrakcyjny chłopak i mrocznie wyglądająca dziewczyna, więc podejrzewał, że to ten cały Mike i Kate. Pogodne uśmiechy spełzły im z twarzy, kiedy tylko zobaczyli wysokiego, wytatuowanego mężczyznę.
— Tak? — zapytał Jason, mierząc ich zimnym spojrzeniem.
Milczeli dłuższą chwilę, patrząc w górę, zaskoczeni i osłupiali. Pierwszy odzyskał rezon Mike. Odchrząknął cicho.
— Ty jesteś Jason?
— No. A ty?
— Mike — odpowiedział i wskazał na dziewczynę obok. — A to jest Katy. Nie ma Charliego? — Niecierpliwie spojrzał mu przez ramię.
— Pod prysznicem — wyjaśnił tatuażysta i odsunął się, żeby wejść z powrotem do mieszkania, nie uczyniwszy żadnego gestu ani zapraszającego, ani przeganiającego ich.
Kate rzuciła Mike’owi porozumiewawczo-zdziwione spojrzenie i weszła do środka, a chłopak ruszył za nią, obserwując Jasona. Mimo wszystko nie takiego faceta się spodziewał. Już zaczął go analizować pod względem roli pracownika i miał szczerą nadzieję, że klientów witał zwykle bardziej serdecznie niż ich przed chwilą.
Weszli do salonu, a Jason podszedł do drzwi łazienki.
— Hej, młody! Wyłaź. Ten twój heteryk i laska przyszli.
Zanim goście zdążyli zareagować, drzwi do łazienki otworzyły się i wypadł z nich Charlie w samym ręczniku na biodrach.
— Bądźże bardziej subtelny! — syknął do Jasona i zaraz potem zwrócił się do Mike’a i Kate z lekkim zakłopotaniem. — Hej! Już do was idę, tylko się… ten… ubiorę.
Zszokowany Mike zamrugał powiekami, a Kate zaśmiała się pod nosem. Coś czuła, że będzie bardzo, ale to bardzo ciekawie.
Charlie za to zamknął się w sypialni, czując, że nie chce tam wracać. Kurwa, pomyślał. Nie wiedział, że jest tak późno. Do tego Jason i to jego lekceważenie… Ubrał się szybko w pierwsze lepsze jeansy i czerwony t-shirt, po czym wyszedł z powrotem do salonu. Spojrzał niepewnie po ewidentnie skrępowanych gościach, którzy w tym czasie nawet nie zdążyli zająć miejsc w salonie, tylko stali na środku bezczynnie.
— To ten… pewnie się już poznaliście — rzucił płasko.
— Tak — burknął Mike i spojrzał mało przyjemnie na Jasona, który usadowił się z piwem na kanapie, nie musząc mówić, że średnio go obchodzi zdanie innych. Było to doskonale widać w jego zlewczej postawie. — To ten świetny gość? — dodał ironicznie.
Charlie zebrał obiema dłońmi włosy do tyłu z westchnieniem.
— Tak — powiedział, patrząc na kumpla błagalnie. — Jest świetny, jak mówiłem.
Jason oglądał ich z kanapy w milczeniu, z nieco znudzoną miną na twarzy. Wyglądał, jakby było mu wszystko jedno, nawet jeśli wewnętrznie mógł myśleć inaczej. Co jak co, ale wizja własnego biznesu, kiedy zwykle łapało się dorywczych fuch na chwilę, musiała być pociągająca i przyszłościowa.
— No, siadajcie — dodał Charlie do przybyłej dwójki.
Mike jeszcze rzucił podejrzliwe spojrzenie najstarszemu z towarzystwa i usiadł naprzeciwko niego. Kate usadowiła się obok Jasona na kanapie, jakoś do niego niezrażona, a Charlie zajął drugi fotel.
— Złożyłem papiery i pozytywnie nam to rozpatrzyli. Zapłaciłem też pierwszą ratę za lokal, a jutro, gdy już ustalimy szczegóły remontu, wchodzi ekipa, żeby to ogarnąć — zaczął Mike poważnym tonem, omijając spojrzeniem Jasona. Ten za to gapił się na niego intensywnie.
— To super, że już jutro. — Charlie uśmiechnął się, chociaż wyczuł wiszące w powietrzu napięcie. W sumie spodziewał się, że tak będzie. — A płacimy im z góry, czy…
— Można tu zapalić? — przerwał mu nagle Jason, sięgając do kieszeni.
— E… no wolałbym, żebyś palił na zewnątrz albo chociaż przy oknie — mruknął gospodarz w odpowiedzi.
— No zlituj się. Do piwa i po seksie to aż grzech nie zapalić.
Mike nie dał rady i zagapił się na mężczyznę. I to miał być ten czwarty do kompletu? Charlie chyba kpi! Niepowaga wręcz biła od tego osobnika, a on nie zamierzał mieć w studiu nikogo nieprofesjonalnego.
— Jeżeli Katy to nie przeszkadza… — Charlie skapitulował z rezygnacją, popatrując na minę Mike’a i doskonale zdając sobie sprawę z tego, że dobre pierwsze wrażenie poszło się kochać.
— Nie no, spoko. Niech pali. — Dziewczyna machnęła ręką.
Jason od razu wyciągnął papierosa i zapalił, żeby następnie zaciągnąć się z przyjemnością. Sprawił tym samym, że jego i tak wklęsłe policzki wydały się jeszcze bardziej zapadnięte.
— To ile kasy na razie mam wyłożyć? — zapytał mężczyzna, mierząc spojrzeniem Mike’a.
— Trzymajcie na razie kasę, muszę ocenić koszty i dogadać się z ekipą od remontu. Kiedy wszystko wycenią, to się poskładamy. Pewnie trzeba będzie im sypnąć coś na zaliczkę, ale za całość zapłacimy na koniec.
— Spoko. — Jason kiwnął głową i zaciągnął się fajkiem. — Masz już obczajony sprzęt?
— To już wy się tym zajmiecie. Ja biorę administrację — odparł sztywno, kiedy Jason był całkowicie wyluzowany.
Charlie aż miał ochotę nalać mu czegoś mocniejszego.
— Ja mam teraz dużo wolnego, bo rzuciłem pracę, więc jakbyście mieli czas, to możemy się razem wybrać i poszukać — zwrócił się do Kate i Jasona.
— Jak se tam chcesz. — Ten drugi tylko wzruszył ramionami. — Ale jak coś, mogę załatwić dobry sprzęt za mniejszą kasę. — Zerknął na Mike’a i uśmiechnął się kącikiem ust. — Na legalnych papierach.
Aktualny manager ich nowopowstającego studia spojrzał na niego powątpiewająco, bo jakoś miał wrażenie, że Jason wcale nie wyglądał na osobę działającą w pełni legalnie, szczególnie po tym, jak dodał wymownie to ostatnie zdanie.
— Skoro ma być taniej… Tylko nie inwestujmy w żaden syf.
— Jason powiedział, że to dobry sprzęt — wtrąciła z uśmiechem Kate. — Nie mamy chyba aż tyle kasy, żeby szaleć. Korzystajmy z takich okazji!
— Nie pracuję na byle czym — fuknął Jason.
Mike tylko zmierzył go niechętnym spojrzeniem, a Charlie uśmiechnął się z zakłopotaniem do kumpla. Nie miał pojęcia, dlaczego czuł się winny zachowania Jasona, ale pewnie powodem było to, że sam go zaproponował. Miał świadomość wad mężczyzny i jego ciężkiego charakteru, ale równocześnie był pewien, że lepszego specjalisty w tatuażu nie znajdą, bo jakimkolwiek Jason by nie był człowiekiem, artystą był niepowtarzalnym.
Kate, zupełnie nie przejmując się tą ewidentnie gęstą atmosferą, spytała:
— No, to kiedy mniej-więcej mamy termin otwarcia?
— Myślę, że jakoś na początku następnego tygodnia by się dało, jeśli… Jason załatwi sprzęt na czas — wydusił Mike. — No, ale najpierw musimy ustalić, jak chcemy, żeby wyglądał nasz salon. Jakieś propozycje?
— Może oszklone drzwi i duże okna obok, żeby z zewnątrz było widać plakaty i wzory na ścianach? — zaproponował Charlie, widząc, że Jason nie spieszy się z odpowiedzią, popalając papierosa. — No i fajnie by było ze dwie pracownie zrobić, żeby tak ludzi obok siebie nie tatuować, bo to niektórych peszy. — Przypomniał sobie swoją niedawną pracę. — Jak jest tylko jedno pomieszczenie, to można ścianę postawić, czy parawan taki duży kupić.
— Mi się podoba! I można by było na przykład zrobić na jednej ścianie jakieś duże graffiti, a resztę ścian kolorowo pomalować. No wiecie, takie sekcje. Po prawej od wejścia taki duży stół, gdzie najpierw podchodziliby klienci, naprzeciwko kanapy czy coś i… — mówiła jeszcze długo.
Mike ochoczo jej potakiwał i robił zapiski w swoim kajecie, wtrącając czasem jakieś modyfikacje. Nawet Jason się zaciekawił. Dziewczyna miała ładną koncepcję, która ułatwiałaby mu pracę, więc podsuwał co jakiś czas swoje pomysły i wspólnie próbowali ustalić najlepszy plan. Na koniec Kate zaoferowała się do wybrania odpowiednich mebli, a Charlie jakoś przekonał Jasona, żeby zrobili graffiti, gdy ekipa skończy remont.
— No i trzeba będzie nakupować dużo gazetek ze wzorami — dodał na koniec Charlie. — Możemy też zaprojektować kilka własnych.
Po tych słowach Jason nagle wstał i wyszedł. Wszyscy słyszeli trzask zamykanych frontowych drzwi, co było w tej chwili dosyć niespodziewane.
— A ten gdzie? — warknął totalnie oszołomiony Mike.
Charlie zerknął za mężczyzną.
— Nie wiem… — odparł szczerze, nie patrząc nawet na minę Mike’a.
Po chwili do salonu znowu wkroczył Jason, jakby nigdy nic. Rzucił na stół pokaźną teczkę i usiadł z powrotem na fotelu, zapalając kolejnego papierosa. Cała trójka najpierw spojrzała na jego twarz, potem na teczkę, a potem znowu na Jasona.
— Co to jest? — spytał Charlie.
— Moje projekty — wyjaśnił, zaciągając się dymem z lubością.
Zarówno Charlie, jak i Kate momentalnie wyciągnęli ręce do stolika. Chłopak uśmiechnął się do niej i przesiadł się na oparcie, zaglądając jej przez ramię do teczki, którą miała na kolanach.
— Wow, są perfekcyjne! — wykrzyknął, podziwiając rysunki i zerkając na Jasona. Sam fakt, że miał w rękach szkice faceta, którego pracę podziwiał jak niczyją inną, był dla niego olbrzymim przeżyciem. Jason był według niego genialnym artystą, którego poziom wyznaczył sobie dawno temu jako cel własnego doskonalenia.
Mike odchrząknął znacząco. Kate szybko podała mu plik kartek, więc zaczął przeglądać je chłodnym, wyrafinowanym spojrzeniem, które było jednak bardzo pozorne. Zazwyczaj nie zachowywał się tak sztywno, ale nie chciał pokazywać po sobie zbyt wiele entuzjazmu w obliczu tak chłodnego i bezuczuciowego podejścia Jasona.
— O matko, ja chcę tego kolibra. Jest boski! — pisnęła dziewczyna, biorąc jedną kartkę do ręki.
Już niejeden projekt widziała, ale te były naprawdę niesamowite. Miały w sobie masę życia i nawet pozornie prosty wzór był wzbogacony w żywe szczegóły, z których każdy był dopracowany z wielkim kunsztem. Jason rysował zwierzęta, postacie, krajobrazy, abstrakcje i właściwie we wszystkim wydawał się być genialny.
Mike z każdym przeglądanym projektem tracił zacięcie z twarzy. Zerknął na Jasona podejrzliwie. Skurczybyk miał talent.
— Jason, jesteś wielki — ocenił z podziwem Charlie, patrząc na szkice. — Są genialne! No i twoje, więc nie będziemy się powtarzać z innymi salonami.
— No, ale można też jakieś standardowe wprowadzić. Ludzie są różni — skwitował mężczyzna.
— A właśnie, Charlie, ty masz coś swojego? — spytała Kate.
— Jakieś bazgroły. — Zaśmiał się. — Nie rysowałem za bardzo z myślą o tatuażach, bo szef nie chciał nic przyjmować. Ale jakby niektóre szkice dopracować, to by się może nadały. — Wstał i podszedł do biurka, chcąc wyciągnąć swój szkicownik i podać dziewczynie. — Ale z tymi Jasona nie da się porównać. Musiałbym nad nimi popracować — od razu zaczął się tłumaczyć, wiedząc, że jego rysunki mogą wypaść bardzo blado przy tworach Jasona.
Kate zaczęła przeglądać jego szkice, gdy tylko dostała je do ręki.
— Weź przestań, są fajne. Inne, ale naprawdę fajne. Stylów różnych artystów nie da się za badzo porównać.
— Daj — rzucił Jason.
Dziewczyna wyciągnęła się i podała mu nad stolikiem przejrzane projekty.
— Co myślisz? — spytał Charlie Jasona, mając świadomość, że może liczyć na całkowicie szczerą odpowiedź.
Jason przeglądał szkice z obojętnym wyrazem twarzy, ale kiedy oderwał od nich wzrok, na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu.
— Naprawdę nieźle. Poprawiłeś się.
Charlie od razu uśmiechnął się z wdzięcznością i wziął od nich rysunki, kiedy skończyli je oglądać. Potem zerknął na siedzącego naprzeciwko Mike’a.
— Jak ci się podobają szkice Jasona? Zrobią furorę, co? Może byśmy kilka powiększyli i powiesili na ścianach?
— Można. Jeśli wszyscy twierdzicie, że są tak dobre — odfuknął. Jason z jakiegoś powodu go irytował. Ale mimo wszelkich starań, nie umiał powiedzieć czemu.
— No, są cudne. A jeśli tatuuje choć w połowie tak dobrze, jak rysuje, to szybko się wybijemy! — Kate wyszczerzyła się do niego. Była w szoku, bo mimo pracy w tym fachu jeszcze nie widziała tak świetnych prac.
— W takim razie skoro jest taki dobry, to czemu nie ma pracy? — spytał Mike, próbując przebić lodowatym spojrzeniem Jasona, na którym nie robiło to najmniejszego wrażenia.
Charlie rzucił kumplowi wymowne spojrzenie, słysząc jego ton.
— Mike, nie czepiaj się tak go, kurde. No, różnie bywa, nie zawsze się…
— Spoko, młody — przerwał mu Jason, patrząc na Mike’a spokojnie i lekceważąco. — Daj mu się wygadać, wszyscy mamy obawy. — Uniósł brew z lekkim rozbawieniem.
— Tak więc? — Mike zmierzył mężczyznę spojrzeniem.
Jason tylko uśmiechnął się drwiąco. Po chwili wstał i podszedł do chłopaka. Oparł rękę z boku jego głowy i pochylił się w jego stronę. Drugą dłonią musnął jego usta.
— Wiesz, mam dość trudny charakter — szepnął i liznął go w policzek z wrednym uśmiechem.
Szczęka Charliego opadła, ale nie można tego było porównać z reakcją samego Mike’a. Chłopak o mało nie spadł z fotela. Odepchnął od siebie mężczyznę i stanął na równe nogi, robiąc szybkie dwa kroki do tyłu. Wytarł z odrazą policzek wierzchem dłoni.
— Co ty, kurwa, robisz?!
Mężczyzna tylko się oblizał, dając znak, że jemu się bardzo podobało. Stanął ostentacyjnie z rękoma założonymi na piersi, zadowolony z siebie.
— Nic specjalnego. — Zmierzył go łakomie wzrokiem, w duchu przyznając, że Charlie miał powody, żeby się w nim bujać. Koleś był niczego sobie. — Zrażam do siebie swojego pracodawcę. Czyli to, co zwykle.
— To już wiem, czemu nie masz roboty! — syknął na niego Mike i ostrzegł z gniewem w oczach. — Więcej nie próbuj tego ze mną tego! — Jak Charlie w ogóle mógł tego faceta tu przyprowadzić? Wiadomo, pewnie myślał fiutem, pomyślał ze zdenerwowaniem.
— Boisz się? — Jason za to nie wydawał się ani trochę przestraszony tą groźbą. — Uwłacza to twojej męskiej dumie? — ciągnął dalej, a Kate obserwowała to jednego, to drugiego z rozdziawioną w szoku buzią.
— Jason, dosyć! — przerwał mu zirytowany Charlie, wstając z kanapy i stając po stronie Mike’a, zanim ten zdążył cokolwiek wykrztusić. — No co to za scena w ogóle?!
Mężczyzna spojrzał na niego twardo tymi swoimi zlewczymi ślepiami, po czym tylko kiwnął głową i usiadł na fotelu. Mike za to patrzył na niego jeszcze chwilę z groźbą wypisaną na twarzy.
— To ten czwarty do zespołu? Chcesz, żeby to się rozleciało po tygodniu?! — warknął w końcu do Charliego, który miał bezradność wypisaną na twarzy.
— Oż no… Widziałeś jego szkice. Pomyśl, że będzie to tworzył na skórze. — Irytowało go, że tak rozmawiają, kiedy Jason był w pokoju, ale z wkurzonym kumplem nie miał się co teraz kłócić, bo tylko pogorszyłby sytuację. — W pracy jest genialny. Musisz tylko… znieść jego charakter — skończył płasko.
— Znieść jego charakter?! Może to on powinien przystosować się do społeczeństwa, a nie liczyć, że wszyscy będą mu nadskakiwać tylko dlatego, że jest piekielnie dobry! — Mike aż krzyczał. Jak rzadko mu się to zdarzało, czuł się niemal fizycznie zagrożony w obecności tego wielkiego, wytatuowanego faceta. Nawet rozmaślony wzrok Charliego, gdy ten się w niego wgapiał jak w bóstwo, tak go nie niepokoił.
Charlie położył mu dłoń na ramieniu, stając między nim a fotelem, na którym siedział Jason.
— Jasonowi chwilowo odbiło i już więcej tego nie zrobi. — Mówił trochę jak do dziecka, ale nie miał zielonego pojęcia, co powiedzieć. Jason już taki był. Mając nadzieję, że teraz facet nie walnie jakimś głupim tekstem, szybko dodał: — On będzie sobie tatuował, ty będziesz siedział w papierach. Nie będzie ci przeszkadzał, spoko.
Miał ochotę rzucić odpowiednie spojrzenie Jasonowi, ale wolał obserwować Mike’a. Jego słowa jednak, mimo wysiłku, nie zabrzmiały dobrze, bo Jason zaczął chichotać tym swoim ochrypniętym głosem za jego plecami. Brzmiał trochę jak jakiś wredny chochlik. Mike, słysząc to, zacisnął pięści i spojrzał na faceta przez ramię Charliego.
— Właśnie widzę, jak mi nie będzie przeszkadzał. Nie będę się użerał z takim pracownikiem, jak to ma sprawnie działać. Na co się niestety nie zapowiada! — syknął z gniewem w oczach.
— Jason, błagam cię — jęknął Charlie. Popatrzył na niego wymownie przez ramię.
Mężczyzna przestał się śmiać, ale nadal wrednie się uśmiechał.
— Jesteś słodki, kiedy się wkurzasz — zażartował i patrzył, jak Mike niemal się gotuje w sobie. — Już będę grzeczny. Nie chcę stracić takiego szefa… — Zlustrował go wzrokiem, kładąc mocny akcent na „takiego”. To już było jawne molestowanie seksualne.
Cała trójka mogła zobaczyć, jak Mike pokrywa się niechcianym rumieńcem i trudno było powiedzieć, czy to ten fakt, czy może słowa Jasona jeszcze bardziej go rozwścieczyły. Czuł się zagrożony i nie podobało mu się to.
— Nie chcę mieć z nim nic wspólnego! — wycedził, wskazując na Jasona. Przetarł twarz dłonią i odwrócił się od nich, oddychając głęboko.
— No ale, Mike. On jest świetny. Przecież nic ci nie zrobi. — Kate postanowiła w końcu wtrącić się do rozmowy. Była pewna, że z takim artystą w studio będą mieli znacznie łatwiej.
Jason zrobił minę niewiniątka, chociaż oczy lśniły mu jak diabełkowi. Nie mógł nic poradzić na to, że podobał mu się nowy szef.
Mike wykrzywił usta w grymasie. Musiał się kontrolować. Nie mógł pokazać po sobie słabości.
— Jak nie będzie pracował, jak należy, to chuj mnie będzie obchodziło, ile kasy w to zainwestował! — ostrzegł. — I niech się tak na mnie nie gapi — zwrócił się do Charliego, jakby to od niego zależało.
— Spoko, jak se tam chcesz. — Jason wzruszył ramionami, ale i tak Mike miał wciąż wrażenie, że patrzy na niego jak na ofiarę.
— Na pewno jakoś się dogadacie — zapewniała dziewczyna w nadzieją w głosie, choć sama nie widziała ich połączonych wspólną, radosną pracą. Ciekawe, co z tego wyniknie.
Charlie widział już oczami wyobraźni ich wspólne „relacje” i nie był zadowolony z tej wizji. Gdyby Jason nie był taki dobry, to pewnie by go nie zasugerował, ale przecież trudno było o dobrego artystę.
— Nalać ci czegoś mocniejszego? — spytał Mike’a po chwili z wahaniem.
— Nie, prowadzę. I wiesz… — Chłopak spojrzał na Kate. — Skoro już ustaliliśmy wszystko na dziś, to chyba będziemy się zbierać.
Charlie załamał ręce, a Kate niepewnie skinęła głową i sięgnęła po torebkę, wstając.
— No, okej, możemy lecieć. Miło cię było poznać, Jason — zwróciła się do mężczyzny.
— Mnie również, mon chéri — Zaśmiał się mężczyzna, wstając i całując ją w dłoń.
Dziewczyna zachichotała. Mimo że był raczej z tych lekko szurniętych ludzi, wydawał się spoko. Przynajmniej dla niej. Wolała mieć w pracy wyluzowanych, trochę „innych” ludzi niż sztywniaków.
Mike nawet na niego nie patrząc, odwrócił się i ruszył w kierunku drzwi. Zignorował nawet Charliego i po prostu wyszedł z domu. Kate pomachała Charliemu i również wybiegła za chłopakiem.
Kiedy tylko drzwi się za nimi zamknęły, Charlie odwrócił się do Jasona.
— No i po cholerę to zrobiłeś?! — warknął na niego, dając wreszcie upust swojej złości.
— Bo chciałem — odparł mężczyzna, znowu zajmując miejsce w fotelu. — Masz jeszcze piwo?
— Będziecie razem pracować — syknął Charlie, patrząc na niego z morderczym błyskiem w oczach, co było u niego bardzo rzadkie. — A on jest, kurwa, hetero!
Zignorował pytanie o piwo. Jeszcze się będzie o to tak beztrosko pytał!
— No wiem, mówiłeś mi. I co z tego? Przecież już mówiłem, że będę grzeczny. A przynajmniej póki mi się nie znudzi.
Charlie westchnął, przeczesał włosy i spojrzał w sufit. Nie miał tyle cierpliwości. Podszedł do Jasona i spojrzał mu z bliska w oczy.
— Nie ma „póki”. Zostaw Mike’a w spokoju i go nie dręcz.
Jason skrzywił się i spojrzał na niego zblazowanym spojrzeniem.
— No przecież go nie dręczę. Nic mu nie zrobiłem.
— Tylko czekać, aż zaczniesz go molestować w pracy, cholera!
— A to coś złego? Sam byś pewnie chciał to zrobić, gdybyś nie był takim cykorem. — Zaśmiał się chrapliwie i mało subtelnie.
— Nic złego, skąd — zironizował Charlie. — Tylko, że się jednej stronie podoba, a druga się wkurwia. I nie nazywaj mnie cykorem.
— Oj, nie wkurzaj się tak. A jemu się podoba, że na niego lecisz? Nie. Więc do mnie nie miej wątów, co?
Charlie pokręcił głową.
— Czasami przeginasz, Jason, wiesz? — mruknął i poszedł do lodówki. Z frustracją sięgnął po piwo i jedną butelkę podał mężczyźnie, a drugą otworzył sobie, siadając na kanapie. Od razu się do niej przyssał.
— Niby czemu?
— Jakby cię naprawdę obchodziła odpowiedź, to może bym się pokusił i starał wytłumaczyć, ale i tak masz wszystko gdzieś.
Mężczyzna zamyślił się chwilę, po czym kiwnął głową i popił piwo.
— No, co racja, to racja. Mam to w dupie.
— No, to zajebiście — skwitował chłopak z grymasem, po chwili namysłu dopijając piwo na raz do końca. Cholera… Mike musi być wkurwiony.
— No, ale przecież mówiłeś, że się lizaliście? Więc co się tak niewiniątko speszyło, gdy tylko go dotknąłem? — spytał Jason, zaciągając się dymem.
— Bo to był układ — jęknął Charlie. — Mogłem go pocałować za rzucenie roboty. Potem sam mnie pocałował… jakoś tak, no. Nie wiem. Ale on jest hetero, Jason. — Spojrzał na niego twardo. — Faceci go odrzucają. I ty go nie „tylko dotknąłeś”. Ty go polizałeś!
— Wielkie mi co! — prychnął mężczyzna, jakoś nie przejmując się tym zbytnio. Znał wielu heteryków, którzy dla zgrywy robili gejowskie rzeczy i lizanie bynajmniej nie było najgorsze. — Polizanie po policzku chyba nie jest gorsze niż pocałunek?
Charlie czuł się skołowany. Mężczyzna był w jego odczuciu zdecydowanie zbyt olewczy w tej kwestii. Chociaż właściwie bywał taki w każdej kwestii…
— Jason, mam dość — odmruknął, patrząc na niego bezradnie. — Mike cię nie zna, przychodzi, a ty ot tak po prostu sobie go liżesz i walisz jakimiś głupimi tekstami. Poza tym to było wbrew jego woli, to się, cholera, nie dziw.
— Dobra, następnym razem spytam — znowu zbagatelizował.
W Charliem aż się zagotowało na słowa „następnym razem”, ale tylko pochylił się, opierając łokcie na kolanach i patrząc na niego z wyrzutem w oczach. Jason nic na to nie odpowiedział. Charlie po chwili wstał i zaniósł puste puszki do kosza. W kuchni zerknął przez ramię na gościa i napisał smsa do Mike’a, chociaż nie wiedział, czego się spodziewać. Chciał się jakoś usprawiedliwić, przeprosić.
„Spotkajmy się jutro, jak masz czas, co?”.
Odpowiedz zwrotną otrzymał dopiero po jakimś czasie.
„Po co?”
„Pogadać…?”
„Dobra. Jak zawsze w Sunset.”
Uch… Charlie odetchnął z ulgą, odkładając telefon na szafkę i wrócił do salonu. Stanął na środku z rękami w kieszeniach i popatrzył na Jasona już spokojnym wzrokiem.
— No co, młody? — Ten uniósł na niego spojrzenie. — Mam spierdalać, czy nadal potrzebujesz mnie na noc?

21 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 4 – Jak to Mike pokochał Jasona

  1. Katka pisze:

    高島惺子, hehe, ja się przyznam przekonałam, że serio można ze skrajnej nienawiści do postaci przejść do jej uwielbienia. Kilka przypadków takich tutaj już ujrzeliśmy, więc i dla Jasona chyba jest szansa XD Chociaż zawsze uważam, że dobrze jest mieć przynajmniej jedną nielubianą postać w opowiadaniu, tak dla równowagi XD

  2. 高島惺子。★★★ pisze:

    Nie no ,kocham, jak mi się komentarze kasują <3
    Shiv, uwierz, że wszystko jest ambitniejsze niż tradycyjne wesele, gdzie jedyną rozrywką jest grozenie lubemu, ze jeszcze jeden kieliszek i śpi na podłodze. i nawet do nikogo się odezwać, bo jak sobie popiją, to przestaję sie nawet orientować w jakim języku gadają…
    do Masona z SV sie przekonalam, więc wszystko możliwe ;)
    Awww, cieszę się , ze nie niszczycie moich nadziei brutalnym "Mike pragnie umrzeć w kobiecie, więc niemożliwe, żeby był bi" <3 Ja tam liczę, że. w końcu sobie uświadomi, że kkcha Charliego xd

  3. Shivunia pisze:

    高島 星い。 >> „to wzięłam się za czytanie czegoś ambitnego xd” – noo, naprawdę ambitnego XD Tym bardziej patrząc, ile to ma w tej chwili rozdziałów. Ciekawe, czy przetrwasz do końca XD Też uważamy, że Charlie jest słodziutki i na pewno go nie zabraknie, w końcu to jedna z głównych postaci (szczególnie na początku). A Jason… cóż XD Może się jeszcze do niego przekonasz, ale nic na siłę XD A Mike… to na ten moment nasza słodka tajemnica na razie.

  4. 高島 星い。★★★ pisze:

    Dzień dobry, to znowu ja^^ dałam się dzisiaj wyciągnąć na wesele jakiegoś kolesia z pracy mojego S i myślałam, że umrę z nudów, to wzięłam się za czytanie czegoś ambitnego xd
    Charlie zdobył moją sympatię, nie mogę przeżyć jego seksu z Jasonem (jason przypomina mi jednego stuknietęgo punka, z którym kiedyś prowadzał się mój przyjaciel i nie palam do niego sympatią…)
    a Mike napewno nie jest gejem? nie? … to moze chociaż bi?

  5. TigramIngrow pisze:

    CHCĘ. JESZCZE. JASONA, Z. CHARLIEM
    Rzekłam!
    Nie interesuje mnie co zrobicie z braćmi.
    Jeszcze jeden, obłędny stosunek. Obciąganie chociaż!

  6. Smile pisze:

    Weszłam, przeczytałam i się zakochalam ;]
    Nie wiem co jeszcze napisać, bo jeśli miałam coś zacytować to musiałabym wkleić cały tekst!
    Wprost nie mogę doczekać się następnego rozdziału!
    Postacie cudowne, szczególnie Jason xD Kocham gościa, błagam, dziewczyny, niech któraś go narysuje xD

    Cóż, kończę, bo piszę głupoty ^_^”
    Życzę wena ;*

  7. mitsuchii pisze:

    Może w związku ze świętami dodacie nowy rozdział? XD *usycha* Eh.. Przeczytałam już nowe AH, IZO i TVB i nie mam co robić D: daaajcie Charliego i Jasona! *-*

  8. Katka pisze:

    Tak, jest nas więcej XD No a Jason nie jest taki zły, jak go malują… dobra, jest, ale tyranem go nazwać nie można XD

  9. mitsuchii pisze:

    Nie ma sprawy C: oczywiście, że przetrwałam! Muszę przyznać, że spodobał mi się ich seks! (zacznijmy od tego, że tylko czekałam na jakąś akcję łóżkową ! *zboczyl mode on* XD ) Charlie jest bardzo namiętnym kociakiem w łóżku, a jeśli chodzi o Jasona, to zdziwiłam się, bo myślałam, że będzie bardziej bezczelny i złośliwy w stosunku do Charliego podczas seksu, a on okazał się potulnym barankiem hehe (i dobrze!) w ogóle wybacz (wybaczcie? Jest Was więcej niż jedna, Shiv ? C: ) , że piszę mało produktywne komentarze, ale piszę to z internetu w telefonie lol D: pozdrawiam serdecznie i weny życzę! Będę zaglądać! XD

  10. mitsuchii pisze:

    Z niecierpliwością czekam na kontynuację! Bardzo mi się podoba, ciekawa fabuła jak na yaoica C: uśmiałam się, czytając ten rozdział, Jason jest nieziemski xD P.S. Powinno być ‚ma cherie’ a nie ‚mon cheri’. :>

  11. Anya pisze:

    yaaay, Jason jest fantastyczny, mimo, że momentami mnie wkurza, to i tak jest epicką postacią. a Mike, jaki speszony w pewnym momencie xDDD czy tylko mi sam fakt salonu w Miami skojarzył się z ‚Miami Ink.’? xD

  12. Moredis pisze:

    O ja, Jason jest masakryczny xD Żeby źle mnie nie zrozumieć, zajebisty kolo etc., ale cholera jasna, taki wybryk… :D biedny Mike, trauma na kolejne 500 lat ^^’

  13. mszynisz pisze:

    No no no, to sie nazywa ostre spotkanie! :D Można się było spodziewać jakichś jazd z tym Jasonem, ale nie myślałem że takich!! xDDD

    Ukłon w stronę autorek!! :D

  14. Czajnik pisze:

    – Jason, mam dość – jęknął, patrząc na niego bezradnie. – Mike cię nie zna, przychodzi, a ty ot tak po prostu sobie go liżesz i walisz jakimiś głupimi tekstami. Poza tym to było wbrew jego woli, to się cholera nie dziw.
    to zdecydowanie epickie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s